Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

przestałem oglądać telewizję
nie znam najnowszych modlitw

ciężar krzyża konsultuję
z lekarzem lub farmaceutą

podobno pięknie upadnę
na stertę przeznaczonych mi gwoździ
cynicznie brudne zaułki
otworzą ramiona

odliczam mrugnięcia
latarni na rogu
ktoś krzyczy pijany
by dać mi octu

naprawdę chciałem
spędzić święta z Joanną

  • Odpowiedzi 40
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Jestem pewna, że tytuł jest w relacji z tytułem filmu: "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" :)
Wydaje mi się to tak oczywiste jak prawda, że Joanna także chciałaby spędzić te święta z peelem! Wszystkiego dobrego peelowi i Autorowi. Joannie także, Asiebędę ograniczać!!! Cieplutko, Para:)

Opublikowano

Marcinie, bardzo dobrze napisane... a słowo ciałem się stało...

uśpionym przedmieściem mijam krokami godziny
niedbale gasząc łzami ciemne latarnie nadziei
i nawet gdy strachy robią głupie miny
zanurzam się cicho w bagnie mrocznej kniei.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



bo miasto szumi i wieją w nim wichry
zatarły ślady jej stóp na ścieżkach
chcę tylko oczu i ust, tych najcichszych
kobiety, która tutaj nie mieszka

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



bo miasto szumi i wieją w nim wichry
zatarły ślady jej stóp na ścieżkach
chcę tylko oczu i ust, tych najcichszych
kobiety, która tutaj nie mieszka

Pozdrawiam


uśpionym przedmieściem mijam godziny
niedbale gasząc latarnie nadziei
nawet gdy strachy robią głupie miny
zanurzam się cicho w mrocznej kniei

bo miasto szumi i wieją w nim wichry
zatarły ślady jej stóp na ścieżkach
chcę tylko oczu i ust, tych najcichszych
kobiety, która tutaj nie mieszka
.....................................................
nie schroni się w łzach żadna postać
gdy mgła opadnie na cierniste myśli
kobieta która tutaj nie mieszka
z pewnością nie raz ci się jeszcze przyśni :)

pisz więcej, to popłaczemy sobie wspólnie na słonych szlakach tęsknoty, przysięgając, że mężczyźni nie płaczą nigdy... nawet z miłości...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


zostawcie Joanny w cholerę
no... zaraz Wam pościelę.
;)))))

A wiersz ciekawy, nawet bardzo, niestety dla mnie tylko do puenty. Szkoda. Te ostatnie dwa (ciut zbyt płaczliwe) wersy wszystko popsuły.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mężczyźni płaczą, czasem nawet rzewnie. To jednak duży wstyd się do tego przyznawać, a pozwolić komuś, żeby zobaczył - upokorzenie.

W rymowance spodobała mi się końcówka, niech sobie taka leży i przywołuje puentą dobrą myśl. Pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


zostawcie Joanny w cholerę
no... zaraz Wam pościelę.
;)))))

A wiersz ciekawy, nawet bardzo, niestety dla mnie tylko do puenty. Szkoda. Te ostatnie dwa (ciut zbyt płaczliwe) wersy wszystko popsuły.
Pozdrawiam.

Płaczliwe nie miały być, raczej szczere, bezpośrednie. Dzięki za komentarz :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Charismafilos @hania kluseczka @Migrena @iwonaroma i Wam bardzo dziękuję .
    • @Wiechu J. K. rzewne...podoba mi się!
    • @Wiechu J. K. pewnie tak...z pewnością tak. @Wiechu J. K. po zastanowieniu...nie raz już byłam iskrą i nie raz nią jeszcze będę, to pewnik. @Wiechu J. K. dziękuję za wierszowany wpis:)
    • Wracaliśmy jakąś szeroką ulicą, to mogła być Krakowska albo Starowiślna. Zjeżdżające do centrum tramwaje stukotały miarowo o szyny, aż przypominałem sobie czasy, kiedy jako dziecko jeździłem przedziałowymi pociągami i zasypiałem, słuchając jednostajnych uderzeń w przerwy między szynami. Musiałem udawać trzeźwiejszego niż byłem, bo wiem, że alkohol faktycznie działa na mnie usypiająco, a przecież nie szedłem do niej się tylko przespać.  Faktycznie, nie miałem predyspozycji na alkoholika. Wydaje mi się, że to w głównej mierze otoczka alkoholu, miejsce i czas, powodują, że czuję się pijany, że mógłbym upijać się samym przebywaniem wśród innych, faktycznie pod wpływem, i przez osmozę czerpać ich entuzjazm. Przy okazji zaoszczędziłbym na tym parę dyszek. Czy to oznacza, że nawet uciekając się do używek, człowiek nadal zmuszony jest tylko szczęście udawać? Może, ale to chyba trochę przykre. Nie pamiętam jej perfum, nie pamiętam jej głosu, ale przede wszystkim pamiętam kroki - kroki ginące w gwarze centrum i te zdwojone w ciasnych uliczkach, jej, z twardym hukiem obcasa, i moje, wtórujące w niższych oktawach. To może być właśnie powracająca melodia, kroki - niecelowo stworzony motyw, który ma spinać te wszystkie wydarzenia w jakąś logiczną całość. Powoli dochodzę do wniosku, że może nawet ze sobą nie rozmawialiśmy (byłoby to chyba trochę bardziej romantyczne - nie sztuką jest kochać kogoś za to co mówi, tym bardziej krasomówcę, a za takiego się właśnie uznałem). Podobno jesteśmy więźniami naszej formy, jedyny sposób w jaki człowiek może istnieć poza samym sobą, to przez wyobrażenia jakie mają o nas inni ludzie, a jedyny sposób w jaki na to wpływamy to słowa. Mogłoby się wydawać, że człowiek może istnieć jedynie w słowach, że może niekoniecznie jego dusza per se, ale jej forma są trzymane w ryzach trzydziestu liter alfabetu, ale osobiście pokładam nadzieję w tym, że miłość bezwarunkowa, od pierwszego wejrzenia, udowadnia, że wcale tak nie jest. Miłość od pierwszego wejrzenia to zauroczenie samą formą, lub samą treścią, ale formy są powtarzalne, a miłość naiwnie wyjątkowa, a więc musi być to jedno z niewielu, o ile nie jedyne, okienko na człowieka, nieograniczone tej formy jarzmem. Oczywiście nie sugeruję, że ta dzisiejsza miłość była miłością, to chyba było te czyste zauroczenie formą, co jest wobec niej brutalnym stwierdzeniem, w końcu nikt nie chce być niewyjątkowy, ale na szczęście ona nie musi o niczym wiedzieć. Chyba, że zdąży jeszcze do mnie zadzwonić. Myślę, że powiedziałbym jej wszystko.   Kolejne budynki akademii mijały mnie w ślimaczym tempie, a ja czułem, jakbym odbywał jakiś relaksacyjny spływ kajakowy po spokojnym, rozgrzanym letnim słońcem strumieniu, gdzie wydział fizyki to moje Loreley, a Ren to oczywiście ulica Reymonta.  Kiedy kończy się dobrą książkę lub film, nagłe rozleniwienie fabuły, moment w którym po wielu przygodach główny bohater wraca do swojego rodzinnego Shire, aby siedzieć na fotelu w ogrodzie i popijać mleko, wspominać stare czasy, żyć długo i szczęśliwie, lub chociaż umrzeć, stawia się w dziwnym kontraście do całej reszty pokonanej fabuły. Nagle wszystkie smoki, księżniczki, walki na miecze i słowa, nowo rozlane krainy i nowo poznani ludzie - to wszystko znika tak szybko jak się zaczęło, tylnia okładka opada z tym samym impetem, o ile nie większym, z którym otworzyła się przednia. Ciężko to zaakceptować, w sercu czuć jakąś bezkształtną wyrwę i zdziwienie - jak to jest możliwe, że istnieją tygodnie, w których dzieją się dziesięciolecia, i dziesięciolecia, w których nie dzieje się nic. Prowadzi to do uczucia nazwanego kacem, kary wymierzonej w życie osoby, której udało się zachłysnąć światem pełniejszym od tego, co jest ona w stanie przetrawić. Nie myślę tutaj o moich minionych podbojach, o pustce po nich, nie, katzenjammer uznałem za oficjalny hymn mojego życia, zidentyfikowałem go jako zimną rękę melancholii, ściskającą moje serce, za wieczne nienasycenie, ale nie jedno z tych zmuszających człowieka do sięgania po więcej, ponieważ niewymierzone w żaden konkretny punkt. Nie znam się na medycynie, ale wiem, że niespokoje serca czuję w gardle, a strach w brzuchu. Wiem, że długo niewypowiadane słowa zaczynają palić gardło jak przełknięty kieliszek wódki. Dlatego za naturalną kontynuację “mdłości życia” Sartre’go, uznałem mojego kaca. Przede mną stanęły drzwi domu studenckiego “Itaka”, a nazwa akademika na wejściu mrugnęła z porozumiewawczym uśmiechem. @yfgfd123 jest to końcówka tekstu, który wrzucałem tutaj wcześniej. Mam nadzieję, że tekst może się obronić nawet bez zaglądania wstecz.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...