Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

K idzie, a plakaty spadają ze słupów. Dyndają na wietrze – szare, pomarszczone, martwe. Druty telegraficzne dzwonią zębami z zimna, a K nie czuje już palców, dłonie ma niewrażliwe i niezdarne. Tak właśnie zaczyna się koniec, najczęściej właśnie od palców – myśli K. Najpierw ręce. Zwisają przechodniom po bokach, a oni nie mogą ich podnieść. Niepotrzebny ciężar. Piasek wdziera się między popękane wargi, silny wiatr uniemożliwia oddech. Ludzie stoją na peronach, w korytarzach dworców. Ich bagaże leżą jak psy po obu stronach ciała, pociągi odjeżdżają i przyjeżdżają a oni nie mogą ich podnieść. Dworce coraz bardziej pełne i duszne, więc ludzie stają na środku ulic, zatrzymują się w drzwiach mieszkań, czekają. Powtarzają, że pojadą następnym, na pewno pojadą, bo przecież tak trzeba. Ale nie mogą się podnieść, już nigdy nie będą mogli, przez ten piach i wiatr, powietrze gęste i ciężkie, które kładzie się na barkach i przygina do ziemi.

WSZYSTKIE ŚLEPE ULICZKI ZAKORKOWANE. 7.45, z głośników rozbrzmiał pierwszy komunikat. SYTUACJA TRWA OD OŚMIU MIESIĘCY I NIE ZANOSI SIĘ NA ZMIANY.

POCIĄG ZE STACJI SDHGJSK WJEDZIE NA TOR DSLGG PRZY PERONIE DJGSLJG. DWORZEC NIECZYNNY. ZA UTRUDNIENIA PRZEPRASZAMY.

WEŹ FRAGMENT PŁYTKI PCV I KŁAK SIERŚCI STAREGO KOTA Z PRZEDMIEŚCI ABY ZAPEWNIĆ ZDROWIE SWOIM DZIECOM.

NAUKOWCY MÓWIĄ, ŻE NIEDŁUGO PRZESTANIEMY SPAĆ I UMIERAĆ. TO BĘDZIE WIELKIE NIESZCZĘŚCIE DLA ŚWIATA.

NA SRI LANCE UROSŁA NAJWIĘKSZA GŁÓWKA CZOSNKU. TUBYLCY MÓWIĄ ŻE MIAŁA SMAK BIGMACA.

ZAMIESZKI NA PRZEDMIEŚCIACH. LINIA PRZERYWANA KONTRA CIĄGŁA. WYPADKI. PROSIMY UWAŻAĆ I OMIJAĆ ŚRODEK ULICY.

K mija plac Jana Pawła Drugiego, trzy ulice imienia JP2, Supermarket im. K. Wojtyły i Burdel imienia Karola Który Pozostał Człowiekiem. Przypomina jej się szkoła podstawowa imienia Papieża Polaka, do której miała okazję uczęszczać. K. spluwa na chodnik, zagryza wargi. Jej oddech jest płytki i szybki, wyrzuca z ust małe kłębki pary.

GŁOSY
Magda z klasy trzeciej:

Wszystkie inne dzieci biegają tak super, mamo, i krzyczą, więc ja nie siadam i biegam z nimi dookoła klasy, korytarza, szkoły, podwórka i gabinetu pani dyrektor. To jest bardzo fajne, tylko trzeba uważać, bo ostatnio Patrycja dostała łokciem w oko i się przewróciła, no i jak tak leżała, to przebiegliśmy po niej wszyscy. Biedna Patrycja, żeby być taka niezdarna. Ja w sumie nie chciałam jej podeptać, tak jak Antek, no ale nie mogłam się zatrzymać, bo z tyłu byli Adam, Ola i druga Ola, tylko ta wyższa. Patrycja już nie biega z nami, ale Piotrek mówi, że to dobrze, bo była ciotą.

No i Żaneta okłamała panią i powiedziała, że nie ma pracy domowej z przyrody, a dokładniej z mchów, bo babcia jej spaliła zeszyt, bo myślała, że to stare gazety. Ale głupia ta Żaneta, zupełnie jak Madonna.

A co do tej Madonny, to nasza siostra bardzo ją lubi, bo ciągle o niej mówi i każdego z nas do niej porównuje. Papużka Adama nazywa się Czesio, a pani Klużna to już w ogóle jest głupia, bo ona nam każe czytać jakieś książki o dzieciach z Bulelbim i o jakiejś Ani, co nawet komputera nie miała i taty, co ma Forda Mustanga Giete. Tak jakbyśmy nie mogli obejrzeć filmu albo coś. Ostatnio Paweł przyniósł taki świetny co faceta nabili na hak a potem go zjedli, a zresztą teraz same fajne rzeczy grają. Pójdziemy do kina na film o dziewczynce, która wrzuca swojego brata do kanałów, bo jej zabrał kucyka Pony. A i jest jeszcze film o starszym chłopaku, który kocha osiem dziewczyn i oni się kochają przez cały film, ale dla mnie to nudne, bo o miłości.

A ta Ania z książki to nie ma nawet telewizora, wiesz? Kupiła farbę do włosów od jakiegoś oszusta, a przecież mogła iść do Rossmana i kupić Palette tak jak ty, mamo. Aha, mamo, no i kupcie mi tego nowego ajpoda, bo ten mój jest już stary i passe.

Karolina z klasy czwartej:

Mamo ja nie chcę chodzić do szkoły, mam tego dość. No przecież wiesz czemu, mówiłam ci. No jak to nie mówiłam? Wczoraj i przedwczoraj opowiadałam o Michale. Niemożliwe. Chcesz żebym ci jeszcze raz wszystko powiedziała, prawda? No jak mam się nie mazać, przecież jest mi tak smutno. Nie lubię tej szkoły, ona jest głupia.

Bo to było tak, że Michał się śmiał ze mnie, że nie mam takich długopisów Parkera jak on, i flamastrów Pentela, i farb plakatowych z Niemiec, i że nie mam nowej płyty Rihanny. Ja powiedziałam, że może nie mam takich fajnych rzeczy, ale nie jestem taka głupia jak on i nie naśmiewam się z koleżanek i że nie zjadłam klasowego chomika i rybek.

Teraz nasza pani wymyśliła, że każdy może napisać na karteczce, co inne dziecko zrobiło złego i wrzucić do takiej kolorowej skrzyneczki, co stoi na biurku pani. Michał napisał na mnie dużo rzeczy. Namówił kolegów do tego, żeby mówili nieprawdę. A przecież tak nie można - ja wcale nie wrzuciłam zgnitego jaja do kosza na śmieci i to nie ja wpuściłam ropuchę do plecaka Martyny. No ale mamo, to naprawdę nie ja! Przestań mamo, posłuchaj mnie. Proszę cię, posłuchaj mnie.... eeeeee...

Zrozum, proszę. To nie moja wina!

Opublikowano

Jest kilka rzeczy w ogólnej konstrukcji, które powodują, że.. no że nie kumam o co chodzi.
"...pary.

GŁOSY
Magda..." - Jakie głosy, skąd te głosy, kto je słyszy? Czy to nadal leci komunikat przez głośniki?
Odstępy, znaczy fachowcy chyba to nazywają interliniami, są wedle mojej opinii zbędne. Do tego służą akapity. Odstęp się nadaje, jak się zmienia miejsce lub czas akcji, inaczej tylko psują.

Z racji tego, że nie bardzo wiem o co chodzi, to ograniczę się do wskazania na te odstępy, których istnienie nie ma sensu, jak dla mnie.

Opublikowano

Wychodząc z założenia, że " Część druga" jest między " Częścią pierwszą" i " Częścią trzecią" wgryzam się dalej w Twe teksty, jak w świąteczne jadło. Na szczęście w zdrowym ciele zdrowy duch i jestem właśnie po porannym biegu plażą z Dziwnowa do Dziwnówka i nazad. Świeci słoneczko, szumi woda i jest fajnie. Treść dawkujesz niczym przyrząd do morfiny dla schodzącej istoty. Krótko mówiąc uśmierzasz " Ból istnienia" w sobie jedynie znany sposób. Uważam Cię ( o ile nie wymiękniesz) za przyszłość grupy dla początkujących. Pisząc w ten sposób będziesz często/gęsto wzywana/pozywana do sądów za naruszenie czegoś tam zaplutych karłów reakcji, ale już sam Zbysio Nienacki w " Ja Dago..." itd dał przykład jak zwyciężać mamy ( że sobie pozwolę na poufałość). Tekst nie znajdzie szerokiego poparcia ani uznania, ale nie o to chyba chodzi. Prawda?

Opublikowano

Bardzo dobry tekst, podobnie jak pierwsza część. Świetnie pokazujesz w formie groteski wszelkie drobne i wielkie absurdy, jakie nas otaczają (wszystko imienia JP II, wjazd pociągu na nieczynny dworzec - czyli nikomu nieprzydatny komunikat, różne inne bzdury), a także ogólną niemoc, marazm i obumieranie duchowe (bezruch ludzi na dworcach i w drzwiach domów, niepotrzebne do niczego i bezwładne ręce).
W moim rozumieniu "Głosy" to wspomnienia z dzieciństwa bohaterki oraz jej wewnętrzna, niespełniona potrzeba bycia zrozumianą przez matkę. Ta mała zagubiona i samotna dziewczynka cały czas jest obecna w dorosłej już bohaterce i domaga się spełnienia potrzeb, które w niej tkwią jak nabrzmiałe ropą rany.
To są zasadnicze dwa wątki Twojej opowieści, jakie teraz widzę - oba wywodzą się spójnie z części pierwszej. Ciekawe, jaka będzie trzecia? I jak te dwa wątki połączą się ze sobą w jedno zakończenie?
Tekst świetny, ale trudny, na wpół poetycki, dlatego nie może być bardzo długi - według mnie za trudny na powieść. Trzy części, maximum cztery - chyba nie więcej? (To tylko moje zdanie).
Chyba że dodałabyś typowo powieściową fabułę. Ale czy to z kolei nie zaburzyłoby poetyckiego charakteru dzieła?
W każdym razie póki co - jest świetnie!
Pozdrawiam ciepło. :-)

Opublikowano

Marcin Erlin - a niech pozywają jak chcą, podobno w wolnym kraju żyjemy :) Nie o poparcie chodzi, ale jak się komuś podoba, to przecież jest to niezmiernie miłe, prawda? dzięki!

Toby - ja nigdy nie wiem, czego chcę - zdecydowanie jest tym, czego najbardziej mi brak. Dziękuję za b. miły komentarz :)

Oxyvia - dzięki, głosy można interpretować różnie - ja sama miałam głównie na myśli bardziej dosłowną interpretację - wspomnienia głównej bohaterki dotyczące trzech osób i ich problemów, ale starałam się napisać tak, by można to było przeczytać jako alterego K. Trzecia część jest już w trakcie pisania (wytrwam!), ale co będzie dalej - powiedzieć nie mogę z banalnego powodu - nie mam pojęcia. Nie wiem, jak długi to będzie tekst, ale chciałam, aby był 'większy' niż trzy części. Być może wplotę jakąś fabułę, dzięki któremu tekst będzie trochę łatwiejszy, mniej męczący i bardziej poczytny. Dziękuję bardzo! :))

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Przeczytałam jednym tchem, Autorka bardzo spostrzegawcza, z poczuciem humoru,
błyskotliwie operująca słowem. Przyłączam się do zasłużonych pochwał.
Nie umiem nic sensownego poradzić, mogę tylko stwierdzić, że gdybym ja ten tekst
pisała, to pewnie bym sięgnęła do bardziej tradycyjnych form pisania (dotyczy "GŁOSY")
i zamiast tego wpisałabym coś banalnego na kształt:
(zamiast "GŁOSY") - pamięta ich głosy, jak by to było dziś:

i dalej, jak jest.

nie dosłownie, ale coś w tym rodzaju. Nie umiem pisać, nie napisałam nigdy żadnego
utworu epickiego, ale "głosy" - słyszę, te z przeszłości, we wspomnieniach. W czasie
dłuższej drogi do gdzieśtam, zamyślam się w taki sposób, że biorę udział w dialogach,
niekiedy zdarza mi się odpowiedzieć głośno, wtedy obserwuję, jak ludzie na to reagują
i wcale im się nie dziwię.
Ja się domyśliłam, co to za "głosy" dopiero po komentarzach, to te "moje" głosy!
Może nie wszyscy zrozumieją? Przemyśl, jak zrobisz, tak będzie dobrze, ale przemyśl.
Serdecznie pozdrawiam
- baba

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • ───

      I. Moskwa – Odessa
      Który już raz lecę z Moskwy do Odessy –
      I znów złapali mnie w nie linii lot!
      Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy,
      Niezawodna niby Wołga wszystkich flot.

      Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów,
      I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie,
      albo w Trieście...
      Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów,
      Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie...

      Mówili mi: „Nie licz na te adresy,
      Na żaden z niebios komunizmu dar”.
      A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy –
      Teraz jest oblodzony pas na start!

      A w Leningradzie z dachu woda kapie,
      Więc może mi pisane lecieć do Leningradu?
      Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie,
      Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie!

      Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs!
      A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy,
      Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy,
      I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust!

      Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód,
      Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg,
      Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród,
      To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg!
      Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam,
      Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic –
      Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam,
      A z góry na nas patrzy tej całej floty widz!

      Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort,
      Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą.
      Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port!
      I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę.

      No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom,
      Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak,
      Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą!
      Znajdą powody nawet, gdy powodów brak...

      Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła,
      Gdzie jutro gradobicie zapowiadają.
      Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają,
      Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra!

      Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach,
      I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot –
      I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa,
      Tak przystępna, jak ten cały fłot,

      Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk,
      A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg,

      Mam tego dość już, psia kość,
      I lecę tam, gdzie mi pozwalają!
      Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość,
      I lecę tam, gdzie mi otwierają!
      II. Polowanie na wilki
      Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem,
      Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem
      Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem
      Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty.

      Dwururki schowały się w cień jódł
      Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą;
      Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł
      Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów,

      Refren:
      Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie!
      Na szare samce, matki i szczenięta.
      Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -.
      To na śniegu krew i plamy krwawych flag.

      W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw,
      Strzelającym nie zadrży ręka,
      Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami,
      Biją bez litości, a ich kula celu sięga.

      Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej;
      Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione
      Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak
      Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!”

      Refren 

      Łapy u nas i szczęki wytrwałe.
      Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi,
      Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem,
      Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić!

      Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo.
      A moje dni już są policzone.
      Myśliwy już broń ujął w rękę prawą
      Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną.

      Refren

      Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag —
      Chęć życia jest we mnie silniejsza!
      I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask
      I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza.

      Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna,
      Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze.
      Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach,
      Ale gończym nic nie zostanie w rękach!

      Refren
      III. Polowanie z helikopterów
      Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy,
      I otwarła się brama hangaru,
      A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy
      Most chrzęsci pod naszym ciężarem.

      A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą,
      A śnieg wolno spada z gałęzi świerków.
      A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką,
      Śmigłowca huk był jak psa warkot.

      Refren:
      Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!!
      Na wilki szare, uparte i gniewne
      Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch,
      Już zapomnieli o litości pewnie—

      A kule koszą wsio stworzenie.
      Biegnę i wdycham te mroźne opary,
      Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem.

      Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary.
      A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk,
      Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej,
      A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg
      Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!”

      I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz.

      Refren

      Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się;
      Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku.
      I niech ci na górze próżno szukają mnie –
      Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku!

      A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem;
      Znów śnieg na bagnach wolno pada;
      Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę,
      Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady!

      ───
       

       

      @Michał PawicaWstęp:

       

      Cień Arbacie, Cień Łubianki

       

      Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem.

       

      Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny.

       

      Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii.

       

      Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera.

       

      Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach.

       

      Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób.

       

      Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb.

       

      Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dzięki Marku. Również pozdrawiam.       To napisz o tym...   Jeśli możesz,                                     bez wulgaryzmów.   Pozdrawiam.
    • ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren  Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───     @Michał PawicaWstęp:   Cień Arbacie, Cień Łubianki   Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem.   Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny.   Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii.   Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera.   Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach.   Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób.   Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb.   Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...
    • ,, Eucharystia jednoczy  przyjmujących ją ,, 1 Kor.10 , 16-17    jak ocean łączy kropel wiele  tak Eucharystia  wiąże ludzi w kościele    dar wolności  Bóg nie wymusza  zaprasza    lubimy kochamy  po swojemu    świat  zamiast się radować  walczy    a jest  jest ... cudem  cudem  wartym miłości szacunku   rysy skazy rany widać z daleka  wolna wola … problemem   komunia łączy  owoc  życie w zgodzie  z sobą z Bogiem   Jezu ufam Tobie    6.2026 andrew  Czwartek, święto Bożego Ciała  
    • @hania kluseczka Peelek taki, że jednej chciałby dać miłość, a resztę nienawidzić.
    • @Alicja_Wysocka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...