Boskie Kalosze Opublikowano 14 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dziękuję :) Dlaczego kursywą? Po prostu mam źle wypoziomowany monitor. Pozdrawiam ;)
Magda_Tara Opublikowano 14 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 14 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dziękuję :) Dlaczego kursywą? Po prostu mam źle wypoziomowany monitor. Pozdrawiam ;) :))))))))))))))) oj, Boski, jesteś wstrętny! :D
Magda_Tara Opublikowano 14 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 14 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. :))))))))) miodzio! :D już wiem! dzięki
M._Krzywak Opublikowano 14 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 14 Listopada 2009 Mam moralny problem - otóż przedstawiłem wiersz Autora na pewnym spotkaniu, bo musiałem udowodnić, że zdarza się czasem poezja na naszym org padole łez :))) Przyznam, że wiersz spodobał się, padły nawet pewne plany, ale jak to w życiu bywa, na planach się skończyło, niestety. W każdym razie - pan, panie Boskie robi dobrą robotę i niech pan o tym wie. Pozdrawiam.
zak stanisława Opublikowano 14 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 14 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ależ Michale, on o tym wie, tylko taki spromny... :) pozdrawiam panów:)
Boskie Kalosze Opublikowano 15 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Zatkało mnie! Wielkie dziękuję, czuję się dosłownie: (za)szczycony :) Pozdrawiam.
Boskie Kalosze Opublikowano 15 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ależ Michale, on o tym wie, tylko taki spromny... :) pozdrawiam panów:) Czy ja wiem?... W każdym razie miło mi, jeśli przyczyniłem się do czegoś konstruktywnego - a na pewno tak jest w przypadku spotkań poetyckich organizowanych przez Michała :) Pozdrawiam.
Marta R... Opublikowano 15 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. prawdziwe -samo życie podoba mi się pozdrawiam papatki
Boskie Kalosze Opublikowano 16 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dziękuję, Marto. Papatki :)
Somewhat Damaged Opublikowano 17 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 17 Listopada 2009 Przewrotnie o życiu. Wciskam guziczek z plusem ;) "przyszedł czas i miał na ręku tajwański zegarek" :) Spodobało mi się to obrazowanie związku z perspektywy kinomaniaka. Jednak "było cudnie było ślicznie było pięknie" ... :/ ... ja wiem, że to miało tak zabrzmieć, ale mimo tego, tego wersu nie kupuję. Pozdrawiam serdecznie.
Oxyvia Opublikowano 18 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 18 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. O tak! Właśnie na jednym z nich byłam i muszę powiedzieć, że było bardzo fajnie! Poznałam całą kupę świetnych ludzi! Wrażeń miałam co niemiara, artystycznych i towarzyskich! A co do Twojego wiersza, Marku, to poetycko jest on świetny i jak zwykle robi na mnie wrażenie - tzw. warsztat super! Ale co do wymowy tej strofy o miłości życia, tu mam pewne wątpliwości (jak to ja, wiesz):było cudnie było ślicznie było pięknie tylko potem doszedł dźwięk coraz więcej optycznych szczegółów i wyszedłem z kina Wygląda to tak, jakby Peel najpierw zadurzył się naiwną, szczeniacką "miłością" - popadł w normalne w młodym wieku zaślepienie, w fascynację - no, a kiedy się ocknął z olśnienia, to rozczarował się "dźwiękiem" i "szczegółami optycznymi" (tym, co mówiła i myślała jego dziewczyna, a w czym oczywiście przejawiały się jej wady i słabości, oraz mankamentami jej urody - tak to rozumiem). I to rozczarował się tak okrutnie, że ją rzucił, nie umiał pokochać, zaakceptować w niej człowieka. I nie zechciał już pokochać nigdy żadnej kobiety. Tak wynikałoby z wiersza. A jeśli tak, to znaczy, że Peel albo nigdy nie umiał nikogo pokochać, albo tak bardzo zadurzył się w dziewczynie, której prawie nie znał, a ona okazała się tak bardzo inna od jego marzeń i tak ciężko go to rozczarowało, że już nigdy nie doszedł do siebie i na zawsze pozostał sam ze swoimi lękami i nieuleczalną wrogością wobec kobiet. Czy taki był zamysł Autora? Znam takich ludzi. Bardzo mi ich żal, ale jeśli są dorośli (wiekiem), to jeszcze bardziej mnie denerwują. :-) Natomiast powtarzam, że wiersz napisany jest świetnie - "warsztatowo" bez zarzutu. Gdybyś wyrzucił ten fragment o "miłości" bez miłości, byłby to dla mnie przepiękny utwór, smutny i nostalgiczny, o przemijaniu i starzeniu się, bez ckliwości, a chwytający ze serce.
ganges Opublikowano 18 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 18 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ech! Boskie Kalosze! Od trafnego tytułu do ostatniego wersetu - piękny wiersz. Podwójne interlinie IMO niepotrzebne. Pozdrawiam.
Almare Opublikowano 19 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 19 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. O tak! Właśnie na jednym z nich byłam i muszę powiedzieć, że było bardzo fajnie! Poznałam całą kupę świetnych ludzi! Wrażeń miałam co niemiara, artystycznych i towarzyskich! A co do Twojego wiersza, Marku, to poetycko jest on świetny i jak zwykle robi na mnie wrażenie - tzw. warsztat super! Ale co do wymowy tej strofy o miłości życia, tu mam pewne wątpliwości (jak to ja, wiesz):było cudnie było ślicznie było pięknie tylko potem doszedł dźwięk coraz więcej optycznych szczegółów i wyszedłem z kina Wygląda to tak, jakby Peel najpierw zadurzył się naiwną, szczeniacką "miłością" - popadł w normalne w młodym wieku zaślepienie, w fascynację - no, a kiedy się ocknął z olśnienia, to rozczarował się "dźwiękiem" i "szczegółami optycznymi" (tym, co mówiła i myślała jego dziewczyna, a w czym oczywiście przejawiały się jej wady i słabości, oraz mankamentami jej urody - tak to rozumiem). I to rozczarował się tak okrutnie, że ją rzucił, nie umiał pokochać, zaakceptować w niej człowieka. I nie zechciał już pokochać nigdy żadnej kobiety. Tak wynikałoby z wiersza. A jeśli tak, to znaczy, że Peel albo nigdy nie umiał nikogo pokochać, albo tak bardzo zadurzył się w dziewczynie, której prawie nie znał, a ona okazała się tak bardzo inna od jego marzeń i tak ciężko go to rozczarowało, że już nigdy nie doszedł do siebie i na zawsze pozostał sam ze swoimi lękami i nieuleczalną wrogością wobec kobiet. Czy taki był zamysł Autora? Znam takich ludzi. Bardzo mi ich żal, ale jeśli są dorośli (wiekiem), to jeszcze bardziej mnie denerwują. :-) Natomiast powtarzam, że wiersz napisany jest świetnie - "warsztatowo" bez zarzutu. Gdybyś wyrzucił ten fragment o "miłości" bez miłości, byłby to dla mnie przepiękny utwór, smutny i nostalgiczny, o przemijaniu i starzeniu się, bez ckliwości, a chwytający ze serce. ... a gdyby tak, zamiast "wyszedłem z kina", napisać "wypadłem z kina" - byłoby satysfakcjonująco? :)... ale w lajfie nagminnie zdarza się poznawanie i odkochiwanie - dotyczy to obu stron - dziewczyny też wychodzą z kina w połowie seansu. Konkludując - dajmy przeżyć Peelowi jego własną historię i nie osadzajmy, patrzmy. Oxywio, to co cytuję poniżej, to jest nadinterpretacja, tego nie ma w wierszu!"tak ciężko go to rozczarowało, że już nigdy nie doszedł do siebie i na zawsze pozostał sam ze swoimi lękami i nieuleczalną wrogością wobec kobiet." ... może wyszedł z kina i żałował całe życie - przecież pamięta, rozlicza się z tego, to musiało być ważne lub niezwykłe. :))) -------------------------------------------------------------------------------------------- Do autora: drogi Poeto, zrób coś z "potem"; może "później", "z czasem". Możesz to zrobić później lub za jakiś czas. Pozdrawiam. ps Nie napisałem, że wiersz piękny. Teraz napiszę: to jest piękny wiersz. :))))
Oxyvia Opublikowano 19 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 19 Listopada 2009 Almare, każdy ma prawo do własnych odczuć. Możliwe, że nadinterpretacja. Ale wiesz, tyle się słyszy utyskiwań i narzekań, że "miłość wieczna nie istnieje", że "nie warto kochać", że "to dziecinada", że "zawsze przemija" itd., itp., więc pewnie jestem na tym tle przeczulona. Już nie mogę tych bredni słuchać (to nie o wierszu). Dlatego, kiedy ktoś pisze znowu o nieszczęśliwym "zakochaniu" i złym końcu, bo partner przestał mu się podobać, bo dostrzegł jego wady i ludzkie cechy, to po prostu przestaje mi się to podobać, nawet jeśli jest pięknie napisane. Za dużo jest wokół mnie gadania o "niemiłości" oraz ludzi niezdolnych do trwałych, rzeczywistych uczuć. Mam przesyt, po prostu.
Almare Opublikowano 20 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 20 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Każdy ma niezbywalne prawo do przeżycia siebie w czasie i przestrzeni na swój sposób, każdy ma prawo do osobistych skojarzeń, jakie nasuwają się podczas obserwacji historii obcego. Dobrze, że dzieło porusza struny, których w swym założeniu poruszać nie miało zamysłu, ale my nie powinniśmy wydawać sądów lub zgód na historię obcego, ponieważ jest kimś zupełnie osobnym. To jego przestrzeń, jego wybory. Zapytajmy raczej, czy nam ta historia coś przypomina, czy podobne doświadczenia miały miejsce w naszej drodze? ... i nie odpowiadajmy głośno - poezja potrzebuje ciszy.
Oxyvia Opublikowano 20 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 20 Listopada 2009 Andrzej, toż ja nie wydaję zgody ani niezgody na cudzy los i wybory!!! Ja się tylko wypowiadam o wierszu - o tym, co mi się w nim podoba i co mnie zachwyca, a co nie, bo mam tego przesyt (w literaturze i w gadaniu ludzkim). I mam prawo wypowiadać swoje sądy o publikowanej tu poezji. Ja Ci nie wyliczam, co masz pisać pod wierszami i w jaki sposób. Pozdrówka.
Boskie Kalosze Opublikowano 22 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jednak w ten sposób taki sielski czas wydaje się długi, choć jak się zastanowić - nic konkretnego się nie działo ;) Pozdrawiam.
Boskie Kalosze Opublikowano 22 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. O tak! Właśnie na jednym z nich byłam i muszę powiedzieć, że było bardzo fajnie! Poznałam całą kupę świetnych ludzi! Wrażeń miałam co niemiara, artystycznych i towarzyskich! A co do Twojego wiersza, Marku, to poetycko jest on świetny i jak zwykle robi na mnie wrażenie - tzw. warsztat super! Ale co do wymowy tej strofy o miłości życia, tu mam pewne wątpliwości (jak to ja, wiesz):było cudnie było ślicznie było pięknie tylko potem doszedł dźwięk coraz więcej optycznych szczegółów i wyszedłem z kina Wygląda to tak, jakby Peel najpierw zadurzył się naiwną, szczeniacką "miłością" - popadł w normalne w młodym wieku zaślepienie, w fascynację - no, a kiedy się ocknął z olśnienia, to rozczarował się "dźwiękiem" i "szczegółami optycznymi" (tym, co mówiła i myślała jego dziewczyna, a w czym oczywiście przejawiały się jej wady i słabości, oraz mankamentami jej urody - tak to rozumiem). I to rozczarował się tak okrutnie, że ją rzucił, nie umiał pokochać, zaakceptować w niej człowieka. I nie zechciał już pokochać nigdy żadnej kobiety. Tak wynikałoby z wiersza. A jeśli tak, to znaczy, że Peel albo nigdy nie umiał nikogo pokochać, albo tak bardzo zadurzył się w dziewczynie, której prawie nie znał, a ona okazała się tak bardzo inna od jego marzeń i tak ciężko go to rozczarowało, że już nigdy nie doszedł do siebie i na zawsze pozostał sam ze swoimi lękami i nieuleczalną wrogością wobec kobiet. Czy taki był zamysł Autora? Znam takich ludzi. Bardzo mi ich żal, ale jeśli są dorośli (wiekiem), to jeszcze bardziej mnie denerwują. :-) Natomiast powtarzam, że wiersz napisany jest świetnie - "warsztatowo" bez zarzutu. Gdybyś wyrzucił ten fragment o "miłości" bez miłości, byłby to dla mnie przepiękny utwór, smutny i nostalgiczny, o przemijaniu i starzeniu się, bez ckliwości, a chwytający ze serce. Dlaczego o miłości bez miłości? Chronologicznie: Peel zaczyna widzieć inne kobiety, niż tylko matka - poznaje swoją pierwszą miłość i... jak to bywa, po czasie to i owo zaczyna mu w niej przeszkadzać, aż odkochuje się w końcu. Czy według Ciebie to normalne, że taka pierwsza miłość trwa wiecznie i ludzie są wtedy ze sobą do grobowej deski? Skąd w takim razie takie powiedzenia jak: "Każda miłość jest pierwsza"? ;) Z wiersza nie wynika nic o innych kobietach, jak to sugerujesz. Jest miłość do matki, a potem pierwsza po niej miłość do innej kobiety. Życiorysa a nie życiorysy - choćby dlatego, że to matka według psychologów jest tą najpierwszą miłością mężczyzny i podświadomie zostawia w nim ślad na zawsze. Pozdrawiam.
Boskie Kalosze Opublikowano 22 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Hej, Gangesie - i Ty tutaj? :) Witam i dziękuję. A podwójnymi interliniami masz rację - nie są konieczne. Pozdrawiam.
Boskie Kalosze Opublikowano 22 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Każdy ma niezbywalne prawo do przeżycia siebie w czasie i przestrzeni na swój sposób, każdy ma prawo do osobistych skojarzeń, jakie nasuwają się podczas obserwacji historii obcego. Dobrze, że dzieło porusza struny, których w swym założeniu poruszać nie miało zamysłu, ale my nie powinniśmy wydawać sądów lub zgód na historię obcego, ponieważ jest kimś zupełnie osobnym. To jego przestrzeń, jego wybory. Zapytajmy raczej, czy nam ta historia coś przypomina, czy podobne doświadczenia miały miejsce w naszej drodze? ... i nie odpowiadajmy głośno - poezja potrzebuje ciszy. Masz rację, Almare: miłość na wieki to mrzonki i jest raczej nienormalna dla człowieka. Sięgając po Biblię - czy nie dlatego między innymi Bóg skrócił wiek człowieka z kilkuset do około stu lat? Jak we dwoje wytrzymać tyle co Noe ze swoją żoną, nie zajmując się całymi wiekami budową arki? Ja w każdym razie przyznaję się do więcej niż jednej miłości w swoim życiu :) Owszem, wspominam czasem pierwszą ale... jej nie żałuję! Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się