Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Janie Januszewski, równie dobrze mogłem tego "moim zdaniem" nie pisać - w tym wypadku to puste słowo. Ja mam nadzieję, że każdy wypowiadający się tu mówi według własnego mniemania. Każda ocena, każdy odbiór jest subiektywny, twórczości nie da rady odbierać obiektywnie - nie tłumaczmy rzeczy oczywistych.

A teraz to przegiąłeś w drugą stronę. Bo oceny mogą zawierać elementy subiektywizmu i obiektywizmu. Gdyby ocena była wyłącznie subiektywna, to właściwie nie byłoby sensu mówić o ocenie, co najwyżej o wrażeniu - miłym lub niemiłym. Rzecz w tym, że wielu oceniających nadaje samozwańczo swoim wrażeniom przymiot obiektywizmu. To powszechne zjawisko, jak zauważyłem, w dyskusjach humanistów, gdzie co raz mamy do czynienia, jak mówią logicy, z rozgałęzionymi zdaniami Goedla. Czyli, mówiąc ludzkim językiem, z bełkotem pomieszanym z erystyką, a nieraz i niejasnymi intencjami.


Że co?! Oceny zawierają elementy subiektywizmy i obiektywizmu?! To mnie Pan rozśmieszył! Ocena i odbiór są zawsze, ale to zawsze subiektywne. Możemy się co prawda odnosić do jakiejś obiektywności względnej - gdy np oceniając posługujemy się jakimiś w miarę sztywnymi kryteriami, ale to zupełnie co innego i nie zmienia to faktu, że te kryteria są wybrane przez nas samych, że druga osoba może mieć zupełnie inne kryteria, że co innego jest dla niej ważne, piękne, interesujące. Ocena jest zawsze subiektywna, może być tylko bardziej lub mniej "fachowa", bo oczywiście poczucie piękna, zdolność odczytywania pewnych symboli, znaków etc czy po prostu odbioru dzieł sztuki w ogóle wymaga wyrobienia.
  • Odpowiedzi 40
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Rozumiem, że zaprzeczasz istnieniu kryteriów bezwzględnie obiektywnych. A wymóg tej samej liczby sylab w wierszu sylabotonicznym? A poprawność składni? A błędy ortograficzne? A rymy częstochowskie? Oczywiście są to kryteria kiedyś przez nas samych ustalone, ale z chwilą kiedy stały się powszechnie uznane i do tego mierzalne, nabrały znamion obiektywności. Natomiast ocena typu "nie podoba mi się", dużo wytartych zwrotów" czy "brak duszy w tym wierszu" znaczyć mogą dla każdego coś innego. I nie zawsze jest to problem wyrobienia (choć dalibóg nie wiem, co to właściwie jest), ale indywidualnej percepcji otaczającego nas świata - również świata sztuki.
No tośmy se pogaworzyli... I co z tego? Ano nic... :)

Zdrowia życzę
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




:))) wpadunek ?

No tak... Mąż wpadki. Wujek wpadnięcia. Kuzyn odwiedzin :)


Poczułam zażenowanie a nawet zdeprymowanie, gdyż zauważyłam tylko
w wierszu, pewien szczegół ...co mi się spodobało,
jako coś do mojego i oceniłam ;)
Nie wiem oczyście z kim mam przy jemność. Tyle :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zgadzam się! A biorąc pod uwagę ciężką przeprawę Autora, rzeczywiście przypomina to poród:


Poezja

Wpadła na Izbę Przyjęć poetka.
Ciężka, ogromna i pot z niej ścieka:
W połogu kobietka.

Leży i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!

Do kobieciny wszyscy jak stali
Co rusz swojego coś doczepiali
I pełno plotek w każdej kroplówce:
W jednej blondynka o małej główce
A w drugiej tłuste, wiejskie dziewuchy
Siedzą za kradzież księdzu poduchy,
Trzecia kroplówka pełna jest wężów
Z kieszeni starych, zdradzonych mężów,
W którejś aktówka - o! jaka wielka!
Na kartkach były minister Belka!
W innej tancerki wlazły na szafy,
A jeszcze w innej pijane żyrafy...
Dość!

Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Wszyscy - w ruch!

Najpierw -- powoli -- jak żółw -- ociężale
Ruszyła -- poetka -- i prze -- ospale,
Szarpnęła kroplówki i ciągnie z mozołem,
I kręci się, się kręci jak żaba pod kołem,
I biegu przyspiesza, i prze coraz prędzej,
I jęczy, się męczy, łomoce i pędzi.
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po życie, po życie, po życie przez most,
Przez ciemność, przez tunel, na pola, na las,
I spieszy się, spieszy się, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to.
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jakby to nie był poród a bal
Nie ciężka kobieta, zziajana, zdyszana,
A bal ponad bale, dana oj dana!

A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha,
Że stęka, że jęczy, że bucha buch, buch?
To para poetów wprawiła to w ruch,
To para, co kiedyś pisała sonety
Napędza silnik brzucha kobiety
I gna ją, i pcha ją, a ona się toczy,
Bo para babę wciąż tłoczy i tłoczy,
I łóżko turkoce, i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to...


KLAPS!
aaaaaaaaaa..........



Tak oto rodzi się praktycznie każdy wiersz na www.poezja.org, czego przykładem komentarze pod wierszem "Romantyczność" ;)

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No tak... Mąż wpadki. Wujek wpadnięcia. Kuzyn odwiedzin :)


Poczułam zażenowanie a nawet zdeprymowanie, gdyż zauważyłam tylko
w wierszu, pewien szczegół ...co mi się spodobało,
jako coś do mojego i oceniłam ;)
Nie wiem oczyście z kim mam przy jemność. Tyle :)

Niepotrzebnie poczułaś, Fly Elika... Nic zdrożnego nie miałem na myśli poza gierką słowną. Ale jak coś było nie tak, to sorry... :) A jak chcesz zobaczyć, z kim przyjemność to zapraszam na mój portal "Na Łódce Poezji" ( www.poeci.eu ) :)

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zgadzam się! A biorąc pod uwagę ciężką przeprawę Autora, rzeczywiście przypomina to poród:


Poezja

Wpadła na Izbę Przyjęć poetka.
Ciężka, ogromna i pot z niej ścieka:
W połogu kobietka.

Leży i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!

Do kobieciny wszyscy jak stali
Co rusz swojego coś doczepiali
I pełno plotek w każdej kroplówce:
W jednej blondynka o małej główce
A w drugiej tłuste, wiejskie dziewuchy
Siedzą za kradzież księdzu poduchy,
Trzecia kroplówka pełna jest wężów
Z kieszeni starych, zdradzonych mężów,
W którejś aktówka - o! jaka wielka!
Na kartkach były minister Belka!
W innej tancerki wlazły na szafy,
A jeszcze w innej pijane żyrafy...
Dość!

Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Wszyscy - w ruch!

Najpierw -- powoli -- jak żółw -- ociężale
Ruszyła -- poetka -- i prze -- ospale,
Szarpnęła kroplówki i ciągnie z mozołem,
I kręci się, się kręci jak żaba pod kołem,
I biegu przyspiesza, i prze coraz prędzej,
I jęczy, się męczy, łomoce i pędzi.
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po życie, po życie, po życie przez most,
Przez ciemność, przez tunel, na pola, na las,
I spieszy się, spieszy się, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to.
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jakby to nie był poród a bal
Nie ciężka kobieta, zziajana, zdyszana,
A bal ponad bale, dana oj dana!

A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha,
Że stęka, że jęczy, że bucha buch, buch?
To para poetów wprawiła to w ruch,
To para, co kiedyś pisała sonety
Napędza silnik brzucha kobiety
I gna ją, i pcha ją, a ona się toczy,
Bo para babę wciąż tłoczy i tłoczy,
I łóżko turkoce, i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to...


KLAPS!
aaaaaaaaaa..........



Tak oto rodzi się praktycznie każdy wiersz na www.poezja.org, czego przykładem komentarze pod wierszem "Romantyczność" ;)

Pozdrawiam.

:)))) Jesteś świetny para frażysta :) Że też Ci się chciało!... Masz sporo racji, oj masz... :)

Odpozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Poczułam zażenowanie a nawet zdeprymowanie, gdyż zauważyłam tylko
w wierszu, pewien szczegół ...co mi się spodobało,
jako coś do mojego i oceniłam ;)
Nie wiem oczyście z kim mam przy jemność. Tyle :)

Niepotrzebnie poczułaś, Fly Elika... Nic zdrożnego nie miałem na myśli poza gierką słowną. Ale jak coś było nie tak, to sorry... :) A jak chcesz zobaczyć, z kim przyjemność to zapraszam na mój portal "Na Łódce Poezji" ( www.poeci.eu ) :)

Pozdrawiam

niepotrzebnie czyli pstryk :) hmm, gierka.
Pomyślę, jak się uda zorientować o przyjemności, co to za łódka :))) to może
W każdym razie dziękuję za zaproszenie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oj, bo ja też mógłbym zapytać: że też Ci się chciało? ;)
A jeśli chodzi o to, że to nie Mickiewicz, to proszę bardzo - znasz zapewne jeden ze słynniejszych jego sonetów "Dzień dobry"?:


Dzień dobry

Dzień dobry? Dziś nie będzie - dziś będzie: cholera!
Czyje to się po nocy całowało lica? -
niech cała dookoła słyszy okolica,
jak patelnia się(ęęęę...) jękiem na głowie rozdziera.

Dzień dobry? Cholera! - niech ona cię zabiera,
dzień dobry niech odpowie tamta swawolnica!
Od dziś znów całością jest twoja połowica,
w "dzień dobry" już nie ze mną dzień się twój ubiera.

Czemu to... uczepiłeś się(ęęęę...) tak mojej ręki?
Zanim znów ci przyłożę, jeszcze niech się dowiem,
zabłyśnij jakimś kłamstwem przed garnkiem na głowie?

Dzień dobry... - Czyś ty zgłupiał, wciąż te same dźwięki?
- Widzisz, jak to zaglądać pod cudze sukienki:
do końca życia później kłopoty ze zdrowiem!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oj, bo ja też mógłbym zapytać: że też Ci się chciało? ;)
A jeśli chodzi o to, że to nie Mickiewicz, to proszę bardzo - znasz zapewne jeden ze słynniejszych jego sonetów "Dzień dobry"?:


Dzień dobry

Dzień dobry? Dziś nie będzie - dziś będzie: cholera!
Czyje to się po nocy całowało lica? -
niech cała dookoła słyszy okolica,
jak patelnia się(ęęęę...) jękiem na głowie rozdziera.

Dzień dobry? Cholera! - niech ona cię zabiera,
dzień dobry niech odpowie tamta swawolnica!
Od dziś znów całością jest twoja połowica,
w "dzień dobry" już nie ze mną dzień się twój ubiera.

Czemu to... uczepiłeś się(ęęęę...) tak mojej ręki?
Zanim znów ci przyłożę, jeszcze niech się dowiem,
zabłyśnij jakimś kłamstwem przed garnkiem na głowie?

Dzień dobry... - Czyś ty zgłupiał, wciąż te same dźwięki?
- Widzisz, jak to zaglądać pod cudze sukienki:
do końca życia później kłopoty ze zdrowiem!



Kiedyś czytałem, ale dzięki za przypomnienie. To ta Celinka ostrą żonką była :)
Swoją drogą, ciekaw jestem, od kiedy właściwie funkcjonuje "cholera" jako przekleństwo. masz w tym temacie jakąś wiedzę? :)
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Adaś znany był z ciągotek do kobiet. Kiedy wybuchło powstanie listopadowe, jego obecność miała zachęcić prosty lud od udziału w walkach narodowowyzwoleńczych. Niestety, Adaś zakochał się akurat i zwlekał z przyjazdem do ojczyzny. Powstanie upadło, jak wiemy, głównie wobec nikłego poparcia ze strony chłopstwa, toteż choćby za to należało się Adasiowi tą patelnią po głowie ode mnie ;)

Nie, ale to oczywiste: "Co za cholerny świat!" - wykrzyknął nazajutrz po jego stworzeniu Pan Bóg. Odtąd nic już nie było jak dawniej, zwłaszcza On.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



:))) mam tylko wątpliwość, czy aby tłumaczenie jest poprawne. Bo różnie z tym bywało... :)
ma pan rację, panie Januszewski! a te boskie kalosze jak zwykle przeciekają w takich ciekawych kwestiach, jak ta. wiem coś o tym, bo kiedyś próbowałem zrobić porządek z tym światem i... pokarało mnie! to było gdzie roku Pańskiego... już nieważne:


O północy obok stolika Wróżbity pojawił się Wstrentny
i okropnie fałszując, natychmiast zaczął głośno wyśpiewywać:


Siedzisz tak cicho Panie, z daleka
Straciłeś dawno poczucie czasu
a świat przed siebie wciąż szybciej ucieka
i to jak gdyby, znów w stronę lasu?

Więc pomyślałem naraz sobie,
że Mógłbyś Udać się na spoczynek,
zostawić Ziemię na mojej głowie,
- już ja z nią lepszych brzegów dopłynę!

Znam lepiej teren, co w trawie piszczy
(w końcu, gdzieś tutaj się urodziłem)
- niechaj się Twoje marzenie ziści :
Poleć na urlop, bodaj na chwilę...


No to Żegnaj, Buzi, cześć!
Baw się dobrze, Wypoczywaj -
Możesz pół wszechświata Zjeść
Wypić za mnie kolaps piwa

Aja śniegi powymiatam
z Antarktydy w Filipiny
od tych co nie cierpią lata,
do tych co nie cierpią zimy

Z pustyniami, ho ho ho...
- zrobię też porządek w końcu:
Krzemie - zmień się w "Ha" dwa "O"
Wodo - praż Si(ę) z dwa "O" w słońcu!


Pigmejowi - plus metr wzrostu,
łysym? - by nie było zbyt po prostu
hi!hi!hi!

Optymizmu!
Optymizmu, panowie!
- Wam jednym wsza się nie szwęda po głowie!
Optymizmu! Haha... No, co wy?
- podnieść wesoło wszy... (hihi) stkie głowy!

Zaś wam, rolnicy - jeśli chceta
na tych u góry: IRA?, ETA?
I, żeśta nie są bici w ciemię
to podpompujcie sobie Ziemię,
aż z morgi wyjdzie hektar pola
- taka jest moja (hahaha) wola!

Ty Siedź spokojnie na wczasach, Panie
Fikaj koziołki i Głaszcz aniołki
zanim dokończę posprzątanie
Świata


Dodam sierotce sadystce brata,
mateczce z dzieckiem parady radzieckie,
dziadkowi będą rosły zęby,
żeby nie chował do trumny gęby,

więcej powodów panikarzowi,
psychiatrom pacjent przybędzie nowy.
Żołnieża - teraz pisać mi tylko przez "żet"!
Biedni murzyni: łapcie swetr!
a Ty, eskimosie - ziąb mniej w nosie,
zaś ziębie... apartamenty w dębie
i dębom do obrony noże.

A Ty Śpij Sobie, Zmęczony Boże,
tymczasem ja: pstryk! enty menty -
przetrę od kurzu kontynenty
:

Ha! neofszyscy - dziś premiera!
za chwilę wskrzeszę wąsik Hitlera,
warto wyciągnąć Dżingis Chana
i jakby tak - Nerona z rana?
a dla smakoszy - Inkwizycję,
wszelkie co były opozycje.

Dobrze by Lachom oddać Moskwę
w zamian Moskale... jakież to proste!
- poprzesiedlają się do Warszawy
i nie ma sprawy.

Ty się nie Wtrącaj - wiem co robię,
długo myślałem nad tym sobie...





- No nie!
wrzasnął Wróżbita
- Czy nie zdajesz sobie sprawy łajzo, co wyśpiewujesz?!
Obrażasz moje uczucia religijne, mieszasz się do polityki i w ogóle....
a to nie jest noc o Tym.
Absolutnie! Aaaabsolutnie nie pozwalam dokończyć, a kysz!

\ /
_o,o_
O

(Wstrentny zamienił się w mysz)



Wiatr poobszywał chmurami księżyc i gwiazdy i zrobiło się nagle ciemno,
a w tym ciemno nagle - mysz, odwracając kota ogonem zaczął zmieniać temat:



jestem śliczny
przekomiczny
troszkę zbyt somnambuliczny?
obłok w słońcu w dzień liryczny
a poza tym
nie jak każdy
za nieśmiały nie odważny
mały tak

z tym ostatnim już bagażem
dziś do ciebie na noc jadę

przygotuj wycieraczkę


wiatr




Tu mysz zakaszlał, zmienił głos na cienki.
Zakaszlał, zmienił głos na cieńszy.
Zakaszlał, zmienił głosik na jeszcze cieńszy.
Nareszcie mysz nie zakaszlała i wiatr mógł dokończyć:




witaj tęskny
witaj szczęsny
jakże miło mi

masz co chciałeś
a tam obok
postaw sobie

s
z
u
f
Elkę na łzy


Opublikowano

Wyśmienitym kabareciarzem jesteś, Wstrentny :) W klimacie Zielonego Balonika jakby... No niestety, trzeba wiedzieć, kiedy skończyć... Jak zwykle próba zdobycia Moskwy zakończyła się interwencją siły wyższej. Trzeba było kończyć na Inkwizycji, a potem powiedzieć sobie:

"Skończyłem już robótki
te com miał w życiu grubsze
i mogę na czas krótki
spocząć na własnym kuprze

Znów ziemio twój żem cały
znów jestem dawnym Faustem,
gotowym twe specjały
łykać pełniutkim haustem

Miesięcy pięknych sporo
wśród mitów żyłem górnie
a teraz chylę głowę
i wracam między durnie"

Jakoś to tak mniej więcej było... Sam już nie wiem, ile w tym mojego a ile Żeleńskiego :)

Wszystkiego najlepszego, Wstrenciuchu :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


trochę kaznodziejowato ;) ale mądrze, zupełnie jak w tym wierszu "Piękny umysł", który zdobędzie trzecią od Końca Świata nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Alkoholików (OKA):




Einsteina czas nie potrwa wiecznie
jak Demokryta atom ścięty

siekiera motyka bimber szklanka
nocny lot po
pomarańcza

demiurga okiem nadto tępe
nie zauważy że bajeczna

siekiera motyka mróz i szklana
ostra jazda na
banana

nie z nóżek czułek i skrzydełek
nie z wzlotów pląsów i zupad
ków (schwytana w demiurga siat
ków

siekiera motyka bimber flaszka
ciężki patrol
na żelazkach

kę) składa się ćma - a motyle
nie mają ssawek ale miano
wicie: nie zauważy i ty (?)

le go widziano...


siekiera motyka bimber coca
niech nam żyje (i tak żyje) paź królowej

OKA!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


trochę kaznodziejowato ;) ale mądrze, zupełnie jak w tym wierszu "Piękny umysł", który zdobędzie trzecią od Końca Świata nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Alkoholików (OKA):




Einsteina czas nie potrwa wiecznie
jak Demokryta atom ścięty

siekiera motyka bimber szklanka
nocny lot po
pomarańcza

demiurga okiem nadto tępe
nie zauważy że bajeczna

siekiera motyka mróz i szklana
ostra jazda na
banana

nie z nóżek czułek i skrzydełek
nie z wzlotów pląsów i zupad
ków (schwytana w demiurga siat
ków

siekiera motyka bimber flaszka
ciężki patrol
na żelazkach

kę) składa się ćma - a motyle
nie mają ssawek ale miano
wicie: nie zauważy i ty (?)

le go widziano...


siekiera motyka bimber coca
niech nam żyje (i tak żyje) paź królowej

OKA!


Gdybym był przew. jury, zająłby pierwsze po końcu świata. Znaczy, kiedy urwie się już wszystkim film...
A dlaczego nie ma OKA tylko jest OKA? (tu nie ma błędu, chodzi o OK Abstynentów) Toż to jawna dyskryminacja! :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
    • śnię o umarłych nie widząc ich twarzy nigdy nie widziałem   cień pod ścianą stary przyjaciel którego porzuciłem   woła mnie matka ma otwarte ramiona za późno na miłość   jestem jak ona w krainie nieżywych tęsknię za życiem  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...