BARBARA_JANAS Opublikowano 5 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 rdzawą sukienkę opuściło ciało a wy chodzicie i chodzicie jakby nic ma kilka plam i rozdarty bok koronki zwietrzał dym ogrodowych cieni brzozowych schodów wędrówki czerwone haftki popiół na szwach a może to piach który w szeleście jesieni przedarł się przez skórę przysiądź bliżej jak blisko potrafi wspomnienie pomilczymy razem nim jedwabnym szalem owiną mi stopy nie bój się to tylko swąd palonych liści nic więcej
BARBARA_JANAS Opublikowano 5 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ach...ten wiersz...poprawiłam ale nadal mam z nim jakiś problem...;(
janusz_pyzinski Opublikowano 5 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 "pomilczymy razem nim jedwabnym szalem owiną mi stopy" pięknie i równie pięknie pozdrawiam
BARBARA_JANAS Opublikowano 5 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dzięki...kłaniam...:)
Stefan Nawara Opublikowano 5 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 Przeczytałem kilka razy. Bardzo mi się spodobało. Ale nic nie zrozumiałem. Czy to dla mnie bardzo źle rokuje? Stefek
Goliard Opublikowano 5 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 trzy pierwsze strofy od razu i dość mocno osadziły mnie w bellmerowskim świecie. czwarta jest dobrym dopełnieniem, do tego ładne zamknięcie - i gra :) czuję w nim palony plastik, szorstkie włosy, czas... niby tak teatralnie a przerażająco... tego tekstu nie powinno się rozumieć :) na tytuł proponuję "swąd palonych liści" pozdrawiam
dzie_wuszka Opublikowano 5 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 dla mnie ąłdne i nośne są tylko dwa otwierajace wersy. reszta to juz takie dziewczyńskie uwliekanie nie mówię, że nie lubię uwliekać sie dziewczyńsko ;) ale czytać w kółko takiego sposobu i takiej materii, nie lubię :)
dzie_wuszka Opublikowano 5 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 i matuszka śmierteczka nie zmienia tego odczucia
BARBARA_JANAS Opublikowano 5 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Leśmian, powiedział, że liczy się moc między wersami...skoro poczułeś, zrozumienie zbyteczne... dzięki za podobalstwo...Pozdrawiam
BARBARA_JANAS Opublikowano 5 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nie wiem co to jest uwliekanie...a tak poza to jest we mnie wiele dziewczeństwa...i nie zamierzam zakładać maski by to zmienić...skoro moja autentyczność cię nie uwodzi...trudno... Dzięki za wizytę i krytyczne oko... Pozdrawiam
Leszek_Nord Opublikowano 5 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 Zadaje sobie czytanie do jutra, może coś z tego wyniknie. Tymczasem pozdrawiam. Leszek.
BARBARA_JANAS Opublikowano 5 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Odpozdrawiam. :)
BARBARA_JANAS Opublikowano 5 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Porażający twój odbiór...zatkało mnie...bo jakby się zastanowić to twoje skojarzenia (przerażające) znajdują uzasadnienie w tekście...tytuł zapewne do zmiany...Tyle, bo nadal pozostaję w szoku...Dzięki...Pozdrawiam...
jasna Opublikowano 5 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2009 Witaj Barbaro :-) Twój wiersz odebrałam podobnie jak Goliard, tym bardziej, że bohaterów utworu cały czas widziałam w piwnicy. Nie oznacza to jednak, że wiersz nie podoba mi się. Udało Ci się stworzyć niesamowity klimat, z którym rzadko spotykam się w poezji. Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Czy zwietrzył? Jeśli w tym wersie jest przerzutnia, to wers jest dla mnie nieczytelny. Pozdrawiam, Magda :-))
BARBARA_JANAS Opublikowano 6 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Przerzutni nie było w zamyśle...ale tam chyba jest jakieś złamanie w tekście...o którym wcześniej wspomniałam...nie mam pomysłu co zrobić z tym miejscem...więc na razie zostaje...zdecydowanie "zwietrzał". Nadal porażona odbiorem...dziękuję za wizytę i pozdrawiam...
Franka Zet Opublikowano 6 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 6 Listopada 2009 Basiu, wielkie obcowanie z odległością w tym wierszu, otwieranie czasu. Po drodze tyle ziemi do przesypania. Najbardziej podoba mi się zakończenie od "przysiądź bliżej". Powinnaś chyba inaczej zapisac "zwietrzał", a mianowicie "ma kilka plam i rozdarty bok koronki zwietrzał dym ogrodowych cieni brzozowych schodów wędrówki " Chyba o to Ci chodziło, a jest nieczytelnie. Rudoliściowo :)
hewka Opublikowano 6 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 6 Listopada 2009 jedynie co... to tytul na nie wiersz plynny, zrozumialy, dwa ostatnie wersy zapisalabym tak - *nie bój się to swąd palonych liści nic więcej* slowo *tylko, jest tu zupelnie niepotrzebne / no ale to tylko takie moje... sorry / gratuluje wiersza, zatrzymal na dluzej pozdrowienia sle:)
BARBARA_JANAS Opublikowano 6 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Masz rację Oli...Chyba chodzi o wersyfikację...Wielkie dzięki... Otwieranie czasu jak to nazwałaś trafnie jest głównym motorem tego wiersza...Tym razem bez rozgadywania...Dzięki i pozdrawiam ciepło...
BARBARA_JANAS Opublikowano 6 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Pani gratuluje...a klawiatura podskakuje na minus...Takie pomyłki się też zdarzają... Dzięki za słowo...Podumam jeszcze nad "tylko" Pozdrawiam..
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się