Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

i jeszcze jedno -
za kryterium uprawnienia do druku czy nie lepiej przyjąć datę 1 stycznia 2009 roku?
- od wczoraj?!! bez sensu...
geniusze też muszą zapracować na miejsce w zbiorku...zwłaszcza aktywnością w komentowaniu, nie tylko we wklejaniu swoich tekstów...
J.S

  • Odpowiedzi 220
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie no, już poszerzamy program jury - niech już to sobie żyje.
Ja też optuje, żeby nicki anulować, bo to ma być tomik dla użytkowników, a nie tomik autorski dla jednego nicka o 16 postaciach.
Zgoda i biogram - to naturalne.
Opublikowano

W sumie jest już prawie gotowe. Zostaje tylko kwestia jury, bo warto, żeby też było jawne (skoro autorzy są jawni) i czekamy tylko na zgodę Jimmiego. Co do kwestii nick-nie nick, ja mam wrażenie (a i nie tylko ja), że skoro są osoby, które gdzieś się tam wydają, czy czytają, czy funkcjonują, czy wysyłają wiersze do jakiś wydawnictw (które pod tym względem się zdecydowanie nie cackają), to nie powinno dla nich być problemu podpisać się. Przemawiają za tym trzy względy - po pierwsze, to ma być szansa dla dobrych poetów i to równa szansa, a nie, że jeden wyda sobie wiersze jako 5 nicków, po drugie - chodzi też o estetykę (oczywiście dopisać, kto pod jakim nickiem występuje to nie jest problem), wreszcie, po trzecie - to kwestia powolnego odchodzenia od całkowitej anonimowości, a co za tym idzie - bezkarności przeróżnych typów, którzy akurat to miejsce obrali sobie za hobbystyczne skracanie sobie czasu w pracy. Te przemyślenia - ostatnie dwa punkty - są moje, ale mam wrażenie, że najwyższa pora skończyć ze śmietnikiem. Oczywiście to jest pole do dyskusji, bo już słyszę głosy, że ktoś sobie sprawdza różne style, że wolność, itp, ale mam wrażenie, że w pewnych kwestiach to przekracza granice dobrego smaku.
Tyle, a oto finalny produkt:

Konkurs na tomik www.poezja.org
1. zarejestrowały się na portalu www.poezja.org przed 05.11.2008r
2. posiadają minimum 400 komentarzy
3. zgłoszą do konkursu zestaw trzech wierszy, opatrzony imieniem i nazwiskiem.
4. wiersze mogą być publikowane wcześniej
5. czas wysyłania – od teraz do termin 31.12.2009, komisja otrzymuje dodatkowo 3 tygodnie na weryfikacje i ocenę utworów, werdykt ogłosi 22 stycznia
6. uwaga: ważne: teksty mają być trzy, wklejone jednocześnie. I pod każdym wierszem obowiązkowe jest imię i nazwisko. Wiersze nie podpisane nie będą brane pod uwagę (oczywiście wklejać je można pod nickiem).

Skład komisji:
Stefan Rewiński
Jimmy Jordan (jak tylko zgodzi się podać dane :)
Tomasz Piekło
Espena Sway (Karolina Kułakowska)
Barbara Janas

I chyba uczciwie będzie, jak jury nie weźmie udziału w konkursie, co sobie nadrobi za rok.
Zresztą trwają przygotowania do kolejnych akcji konkursowych, więc na wszystko przyjdzie czas.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zważ, że cały czas trwa dyskusja i stwarzamy jak najlepsze opcje. A w tym wypadku ciężko odmówić jury umiejętności tworzenia, ale weź pod uwagę, co się będzie działo post factum - że kolesiostwo, klakierstwo, grafomaństwo i że jury wyróżnia samo siebie. Chyba lepiej tego uniknąć :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zważ, że cały czas trwa dyskusja i stwarzamy jak najlepsze opcje. A w tym wypadku ciężko odmówić jury umiejętności tworzenia, ale weź pod uwagę, co się będzie działo post factum - że kolesiostwo, klakierstwo, grafomaństwo i że jury wyróżnia samo siebie. Chyba lepiej tego uniknąć :)
a obiecywałeś, że nie będą bili ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zważ, że cały czas trwa dyskusja i stwarzamy jak najlepsze opcje. A w tym wypadku ciężko odmówić jury umiejętności tworzenia, ale weź pod uwagę, co się będzie działo post factum - że kolesiostwo, klakierstwo, grafomaństwo i że jury wyróżnia samo siebie. Chyba lepiej tego uniknąć :)
a obiecywałeś, że nie będą bili ;)

Nie będą, ale jury to jury, bezstronni sędziowie będący ponad.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A kogo?
Tylko czy to jest sens robić tomik orgowy, gdy oceniać to ma ktoś z zewnątrz? Jakiś kolejny autorytet z szeregu autorytetów który wskaże nadpoziomowe wiersze znad poziomów? Jury to jury, ma sobie poradzić i koniec. Po czym jak tomik odniesie sukces, to będzie - "tak tak, bez niego to byśmy mieli cieniznę". Tutaj kwestia powinna być jasna - jury jest stąd i tomik jest stąd i odpowiedzialność jest stąd. I to trzeba sobie uświadomić. Zresztą i tak to się przeciąga i tak nie zadowoli się wszystkich - ale fakt jest taki, że po prostu trzeba to zrobić, bo zamulimy się w 1068 postach, że trzeba by to zrobić.

Zostają jeszcze dwa dni - w poniedziałek rano zostanie dział otwarty - do tego czasu jeszcze jest czas na dyskusje.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A kogo?
Tylko czy to jest sens robić tomik orgowy, gdy oceniać to ma ktoś z zewnątrz? Jakiś kolejny autorytet z szeregu autorytetów który wskaże nadpoziomowe wiersze znad poziomów? Jury to jury, ma sobie poradzić i koniec. Po czym jak tomik odniesie sukces, to będzie - "tak tak, bez niego to byśmy mieli cieniznę". Tutaj kwestia powinna być jasna - jury jest stąd i tomik jest stąd i odpowiedzialność jest stąd. I to trzeba sobie uświadomić. Zresztą i tak to się przeciąga i tak nie zadowoli się wszystkich - ale fakt jest taki, że po prostu trzeba to zrobić, bo zamulimy się w 1068 postach, że trzeba by to zrobić.

Zostają jeszcze dwa dni - w poniedziałek rano zostanie dział otwarty - do tego czasu jeszcze jest czas na dyskusje.



I tylko takie myślenie doprowadzi do finału - brawo Michale .

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Somalija nie siedzę w polskiej polityce, lubię zagraniczne źródła na świecie:)
    • @Somalija w dobie demograficznej zapaści polityka nie może być antykoncepcyjna;)
    • Prolog Ten dzień Zapach parzonej porannej kawy towarzyszył ich codziennym spotkaniom przy stole. Omawiali wszystko co mają w planach oddzielnie. Nie mogli pominąć, rzecz jasna, jak to zrobić, żeby zostawić odrobinę czasu dla samych siebie. Mieli jeden zasadniczy “problem”. Nim byłam ja. Kiedy nastał dzień moich narodzin ich świat zmienił się nie do poznania. Choć fakt oczekiwali mnie, a nawet nie mogli się mnie doczekać. Mimo to stałam się dla ich ciężarem. Dla ich ducha korzystania z życia w pełni. Oboje stali się świeczką, która jest uderzana przez podmuchy wiatru. Nie miał kto jej jednak osłonić. Pozostała sama.  – Kochanie, wiem, ale nie mamy z kim zostawić Stelli. Za cholerę nie oddam jej w opiekę moich rodziców. – Rzekł w końcu, nie podnosząc wzroku znad ciemnozielonego kubka. Przytaknęła głową. W jej oczach dawno zgasła ta iskra, która go przyciągała do niej.  – Czasami się zastanawiam, czy decyzja o dziecku była dla nas dobra. Kocham ją szczerze, naprawdę, ale brakuje dawnych nas.  Przez jego przełyk przeleciał ostatni łyk kawy. Odstawił kubek do zlewu. Spojrzał się na moją matkę i zaraz wyszedł z kuchni. Zarzucił na siebie czarny płaszcz, wziął do ręki skórzaną teczkę, taką jak widziałam w bajkach, w których występowali lekarze i wyszedł z domu.  – Zobaczymy się wieczorem, Allison. – Rzucił na odchodne chłodnym tonem. Matka wstała mimochodem od stołu, popijając jeszcze kawę przeszła do salonu, gdzie odpaliła telewizor i pogrążyła się w oglądaniu tanich seriali. A ja? Byłam w starannie przygotowanym za czasu pokoju. Przyznam szczerze, że był przepięknie wykonany. Mama miała naprawdę do tego rękę. Nic dziwnego, przecież jest projektantką wnętrz. Natomiast Tata był znanym chirurgiem. Oboje byli podziwiani, a ja zginęłam w ich cieniu. Nie byłam sobą, a jedynie ich dzieckiem. Nazywanie się dzieckiem tych ludzi też jest na wyrost, bo nawet nie było mi nigdy dane, aby się tak poczuć. Ojciec wrócił około dziewiętnastej, ja przez cały czas jego nieobecności nie zamieniłam ani słowa z mamą. Razy, gdy z nią faktycznie rozmawiałam można byłoby policzyć na palcach jednej ręki. Tata usiadł przy kwadratowym i drewnianym stole w kuchni. Matka chwilę później do niego dołączyła. Szeptali.  – Wpadłem na pomysł. – Zaczął – Powinniśmy oddać ją do domu dziecka albo zrobić wszystko, aby tam trafiła.  Matka parsknęła śmiechem.  – Oszalałeś, Jack. – Odezwała się z uśmiechem na twarzy. – Poważnie mówię. Pozbędziemy się jej i odzyskamy to co straciliśmy. Alice, wyobraź sobie. Zawsze chciałaś pojechać do Włoch. Będziesz mogła to zrobić niedługo, zamiast za kilkanaście lat. To najlepsze wyjście z tej sytuacji. – Chwycił jej rękę i przyciągnął do siebie. Złożył pocałunek na niej. Przez cały czas wpatrywał się prosto w oczy mojej matki. – Zostaw. – Wzięła rękę – Daj mi spokój. Od kiedy nie uprawiamy seksu, stałeś się nieznośny. – Nie przesadzaj. Mam ochotę, to ją ci sygnalizuję. – Powiedział niższym głosem. Moja matka wstała i opuściła kuchnię. Zniknęła za drzwiami sypialni, które zamknęła. To czysty sygnał, że tego dnia ojciec jest zmuszony spać na kanapie.  Z ust ojca wyszło jedynie przekleństwo. Było skierowane do mnie. Byłam pewna. Jego wzrok mnie przebił.  – Do pokoju. – Warknął do mnie.  Nie miałam innego wyboru niż tylko go posłuchać. Zamknęłam za sobą ostrożnie drzwi. Tata był zdenerwowany. Nie wolno go bardziej denerwować. Jedna z najważniejszych zasad w tym domu. Kilka miesięcy później  Moja mama zabrała mnie dziś do pracy. Pierwszy raz w moim życiu poczułam się jak jej córka. Moje serce nie mogło przestać dudnić przez całą drogę w obie strony.  Oglądanie mojej mamy, gdy pracuję było jedną z najprzyjemniejszych momentów spędzonych z nią. Nie mogłam wyjść z podziwu, jak operowała swoją wiedzą. Łączenie kolorów w taki sposób, żeby pokój zdobył do nie rozpoznania wygląd. Wtedy już zrozumiałam, że kochała tą pracę.  Relacja z tatą uległa też zmianie. Wczoraj przeczytał mi książkę. Kochali mnie. Upewnili mnie w tym. Szkoda, że tylko w tym okresie mojego życia. Nikt nie przewidywał, że wszystko się rozsypie za sprawą sytuacji. Jechałam z mamą. Z rąk wypadła mi lalka, którą otrzymałam od taty na jedenaste urodziny. Pamiętam jego radosne oczy, gdy przekazywał mi do ręki, a szczególnie kiedy chwalił się wszędzie i wobec, że sam ją uszył. Próbowałam podnieść zabawkę bez odpięcia pasa, ale nie byłam w stanie, więc odpięłam go. Moja mama coś do mnie mówiła, ale nie skupiłam się nad laleczką. Musiałam ją podnieść. To wyjątkowy prezent od rodzica. Nie powinnam pozwolić wtedy, aby upadła. Nigdy by do tego nie doszło.  Następne co pamiętam z tamtego dnia były migające w przerażającym tempie światła dużego samochodu, przypominał mi małą ciężarówkę, którą bawił się jeden chłopiec z mojej szkoły. Potem siedziałam z tatą w długim i chłodnym korytarzu. Z obu stron były zielone drzwi z metalową i okrągłą klamką. Na prawo były ogromne i szklane drzwi. Przez nie wyszła kobieta w białym fartuchu. Mój tata wstał z krzesła, przyczepionego do ściany. Kazał mi zostać na miejscu. Posłuchałam się go. Nie chciałam go denerwować.  Kiedy tata rozmawiał z kobietą, ja rozglądałam się po korytarzu. Zastanawiałam się, gdzie moja mama. Ojciec mówił, że niedługo wróci. Co wydawało mi się dziwne w tamtym momencie. Matka leżała na takim fajnym łóżku na kółkach. Spała przecież i zniknęła właśnie za tymi drzwiami. Pamiętam, jak moja głowa zaczęła tworzyć historyjki. Pierwsza z nich była o tym, że mama została podmieniona i stała się tą kobietą, która stała przed moim ojcem. Co wydawało mi się prawdopodobne, bo kobieta dotykała tatę po jego klatce piersiowej, tak jak moja mama robiła czasem. Z jednej strony nawet mi ją przypominała. Blond, długie i faliste włosy i rozległe piegi na twarzy. Do tego te urocze złote okulary.  Wreszcie tata podszedł do mnie i kazał zejść z krzesła. Kobieta przy nim była. Schyliła się do mnie i powiedziała słowa, które mnie wbiły w ziemię. Stałam tam przez chwilę, jakby mnie zamieniono w kamień, jak to bywało w bajkach.  – Nie martw się dziecinko, mów do mnie mamusia.
    • @Migrena   "Miłość to nie ogień, to ciepło które zostaje gdy przestaje się umierać" – to jedna z najpiękniejszych definicji miłości, jakie czytałem. Cały wiersz jak raport medyczny duszy. Precyzyjny, kliniczny język, a pod nim - drżenie. Hipotermia emocjonalna i ktoś, kto przywraca krążenie. Świetny!
    • @Berenika97   Jak teraz usiadłem nad tekstem złapałem się za głowę i całość przerobiłem pisane ad hoc - wyszło co wyszło Dzięki za obszerny komentarz. My zawsze kochamy wszystkich ludzi ale kochać przysłowiową "Kełbasińską" to co innego :))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...