Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Coolturalny przekładaniec


karnawałowa samba - naga piór niepowaga
skrzy na chłodnym granicie Przedmieścia
jesiennie pod prąd para młoda Bentley'em
oszukuje czas niezmiennie ruchomych trotuarów
szlakiem wiedzie rozwidla się gubi by wyrzucić

gdzieś w zaułku Próżnej pod drzewem łuszczących się cegieł
kobiety pod czernią skryły zwietrzałe w bramach
milczące świadectwo opuszczenia jakby zabrakło im do życia
wieczornego skrzypienia żył teraz rozciągniętych krawędziami
pustych okien po których jak linoskoczki chwiejnie

balansują latawce reprodukcji flirtując z niebem
Chagall'a błękit przysiadł na ławce zwabiony
gwarem płomiennej potoczności wschodów i zachodów
znacząc sepię ulubionymi barwami na Nowym

zaś świecie w kafejce pełni po szyjki poeci
mani-mini-festują w czeluściach sześcianów
umykających nie wiedzieć czemu chyłkiem spod stóp
ledwo muskając bruk jak zaklęte
śmigiem klarnetu gdzie klezmer-jazz gra

aż splątały się warkocze mostów jednym ruchem
ręki przerzucam je za siebie pod konstelacją lwa lśnią
między nimi czasem meandruje wiatr via War_Sawa'
pożegnanie lata. zaledwie jeden liść z kalendarza


Warszawa, 5 września 2009
Opublikowano

gdzieś w zaułku próżnej pod drzewem
łuszczących się cegieł kobiety pod czernią
skryły zwietrzałe w bramach łuszczące się
murami milczące świadectwo opuszczenia
jakby zabrakło im do życia wieczornego

Bełkot...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Małostkowość Lectera mnie poraża. Weż się, Piotrze, opamiętaj, please ...Dorośli mężczyźni tak nie postępują.

Bea, wiersz bardzo ciekawy, nawarstwiony. Podoba mi się bardzo
[quote]w kafejce pełni po szyjki poeci mani-mini-festują
w czeluściach sześcianów umykających nie wiedzieć czemu
chyłkiem spod stóp ledwo muskając bruk jak zaklęte
śmigiem klarnetu gdzie klezmer-jazz gra

aż splątały się warkocze mostów jednym ruchem
ręki przerzucam je za siebie pod konstelacją lwa lśnią
między nimi czasem meandruje wiatr via war_sawa'
pożegnanie lata

Inne miejsca też są fajne, tylko tę cytowaną przez Potwora zwrotkę trzeba by trochę uporządkować. Za dużo tam nieczytelnosci jak dla mnie. Ale w ogóle wiersz z fajnym zagęszczeniem słów. Wrócę porozmawiać o nim.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Małostkowość Lectera mnie poraża. Weż się, Piotrze, opamiętaj, please ...Dorośli mężczyźni tak nie postępują.

Bea, wiersz bardzo ciekawy, nawarstwiony. Podoba mi się bardzo
[quote]w kafejce pełni po szyjki poeci mani-mini-festują
w czeluściach sześcianów umykających nie wiedzieć czemu
chyłkiem spod stóp ledwo muskając bruk jak zaklęte
śmigiem klarnetu gdzie klezmer-jazz gra

aż splątały się warkocze mostów jednym ruchem
ręki przerzucam je za siebie pod konstelacją lwa lśnią
między nimi czasem meandruje wiatr via war_sawa'
pożegnanie lata

Inne miejsca też są fajne, tylko tę cytowaną przez Potwora zwrotkę trzeba by trochę uporządkować. Za dużo tam nieczytelnosci jak dla mnie. Ale w ogóle wiersz z fajnym zagęszczeniem słów. Wrócę porozmawiać o nim.


ta gęstość odpowiada gęstości doznań na festiwalu kultury zydowskiej. kiedyś dawałam linka do tej imprezy. pożydowskie kamienice na próżnej, to faktycznie łuszcząca się historia. atmosfera jak na warszawę unikatowa i to w sercu miasta, tego znienawidzonego, topornego z pałacem kultury na czele. Kontrast, paradoks, jak cała historia polskich żydów.
szkoda, że nie mogę dać linka do zdjęć. przynajmniej ze trzy, są wstrząsające, jak dla mnie.

podumaj, zapraszam, wiem, że jest tu zagęszczenie treści w treści i wiersz nie należy do łatwych i przyjemnych.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Małostkowość Lectera mnie poraża. Weż się, Piotrze, opamiętaj, please ...Dorośli mężczyźni tak nie postępują.

Bea, wiersz bardzo ciekawy, nawarstwiony. Podoba mi się bardzo
[quote]w kafejce pełni po szyjki poeci mani-mini-festują
w czeluściach sześcianów umykających nie wiedzieć czemu
chyłkiem spod stóp ledwo muskając bruk jak zaklęte
śmigiem klarnetu gdzie klezmer-jazz gra

aż splątały się warkocze mostów jednym ruchem
ręki przerzucam je za siebie pod konstelacją lwa lśnią
między nimi czasem meandruje wiatr via war_sawa'
pożegnanie lata

Inne miejsca też są fajne, tylko tę cytowaną przez Potwora zwrotkę trzeba by trochę uporządkować. Za dużo tam nieczytelnosci jak dla mnie. Ale w ogóle wiersz z fajnym zagęszczeniem słów. Wrócę porozmawiać o nim.

Niech szanowna pani nie wyciera sobie Lecterem gęby, tylko skupi się na własnym podobaniu.
Ja piszę bełkot, pani eufemistycznie, że nieuporządkowane i nieczytelne. Szczebiotanie jak u cioci na herbatce, to nie moje klimaty, pani może się upupiać do woli...
Opublikowano

Obejrzałam klimatyczne zdjęcia. Może ja jestem mało kumata, ale dopiero teraz zrozumiałam "próżną" - trzeba by ją jakos zaznaczyć, bo tak jest bardzo nieczytelnie, a w dużym natłoku słów źle się czyta.

gdzieś w zaułku próżnej pod drzewem
łuszczących się cegieł kobiety pod czernią
skryły zwietrzałe w bramach łuszczące się
murami milczące świadectwo opuszczenia
jakby zabrakło im do życia wieczornego


Myślę, że jedno "łuszczenie" wyrzuć, może

[color=green]]gdzieś w zaułku próżnej pod drzewem
na tle ścian kobiety pod czernią
skryły zwietrzałe w bramach łuszczące się
murami milczące świadectwo opuszczenia
jakby zabrakło im do życia wieczornego [/color]

Wyróżnij może kursywą


[color=green]naga piór niepowaga karnawałowa samba
skrzy na chłodnym granicie przedmieścia jesiennie
pod prąd para młoda bentley'em oszukuje czas
niezmiennie ruchomych trotuarów szlakiem
wiedzie rozwidla się gubi by wyrzucić

gdzieś w zaułku próżnej pod drzewem
łuszczących się cegieł kobiety pod czernią
skryły zwietrzałe w bramach łuszczące się
murami milczące świadectwo opuszczenia
jakby zabrakło im do życia wieczornego

skrzypienia żył teraz rozciągniętych krawędziami
pustych okien jak linoskoczki chwiejnie
balansują latawcami reprodukcji flirtując
z niebem chagall'a błękit przysiadł na ławce zwabiony
gwarem płomiennej potoczności wschodów i zachodów

znacząc sepię ulubionymi barwami na nowym
zaś świecie w kafejce pełni po szyjki poeci mani-mini-festują
w czeluściach sześcianów umykających nie wiedzieć czemu
chyłkiem spod stóp ledwo muskając bruk jak zaklęte
śmigiem klarnetu gdzie klezmer-jazz gra

aż splątały się warkocze mostów jednym ruchem
ręki przerzucam je za siebie pod konstelacją lwa lśnią
między nimi czasem meandruje wiatr via war_sawa'
pożegnanie lata[/color]


Co Ty na to ?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Małostkowość Lectera mnie poraża. Weż się, Piotrze, opamiętaj, please ...Dorośli mężczyźni tak nie postępują.

Bea, wiersz bardzo ciekawy, nawarstwiony. Podoba mi się bardzo
[quote]w kafejce pełni po szyjki poeci mani-mini-festują
w czeluściach sześcianów umykających nie wiedzieć czemu
chyłkiem spod stóp ledwo muskając bruk jak zaklęte
śmigiem klarnetu gdzie klezmer-jazz gra

aż splątały się warkocze mostów jednym ruchem
ręki przerzucam je za siebie pod konstelacją lwa lśnią
między nimi czasem meandruje wiatr via war_sawa'
pożegnanie lata

Inne miejsca też są fajne, tylko tę cytowaną przez Potwora zwrotkę trzeba by trochę uporządkować. Za dużo tam nieczytelnosci jak dla mnie. Ale w ogóle wiersz z fajnym zagęszczeniem słów. Wrócę porozmawiać o nim.

Niech szanowna pani nie wyciera sobie Lecterem gęby, tylko skupi się na własnym podobaniu.
Ja piszę bełkot, pani eufemistycznie, że nieuporządkowane i nieczytelne. Szczebiotanie jak u cioci na herbatce, to nie moje klimaty, pani może się upupiać do woli...

Ser Lecter,
mam prośbę. bardzo proszę pod moimi wierszami stosować okreslenia adekwatne do sytuacji i nie obrażać moich gości. druga kasia??
może Pan się upupia z koleżankami z KGB.. nie wiem, zaraz mnie poniesie, kurdę!

i senk u fery much.
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




łuszczenie jest nie do ruszenia. patrz tytuł, drzewo, łuszczenie. z poczatku było drzewo genealogiczne, ale uległo zatarciu. wiersz jest dopracowany. w dwóch miejscach ciężki, fakt.
co do kursywy, to przedmieście to też Krakowskie Przedmieście, nowy swiat - Nowy Świat, i Próżna mało próżna ;) zaułek mówi o ulicy. Nie wiem, czy zastosowanie wielkich liter i powstawianie interpunkcji nie zanieczyści tekstu. Wyjdzie na jaw zawijanie się zdań na zakładkę.

??
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Małostkowość Lectera mnie poraża. Weż się, Piotrze, opamiętaj, please ...Dorośli mężczyźni tak nie postępują.

Bea, wiersz bardzo ciekawy, nawarstwiony. Podoba mi się bardzo


Inne miejsca też są fajne, tylko tę cytowaną przez Potwora zwrotkę trzeba by trochę uporządkować. Za dużo tam nieczytelnosci jak dla mnie. Ale w ogóle wiersz z fajnym zagęszczeniem słów. Wrócę porozmawiać o nim.

Niech szanowna pani nie wyciera sobie Lecterem gęby, tylko skupi się na własnym podobaniu.
Ja piszę bełkot, pani eufemistycznie, że nieuporządkowane i nieczytelne. Szczebiotanie jak u cioci na herbatce, to nie moje klimaty, pani może się upupiać do woli...

Ser Lecter,
mam prośbę. bardzo proszę pod moimi wierszami stosować okreslenia adekwatne do sytuacji i nie obrażać moich gości. druga kasia??
może Pan się upupia z koleżankami z KGB.. nie wiem, zaraz mnie poniesie, kurdę!

i senk u fery much.
/b

Bea.2u - zwracam pani uwagę, że ja również jestem gościem. O swoich porażeniach proszę sobie porozmawiać na pw ( adekwatnie ) a tu skupić się na tekście.
Mam nadzieję, że wspólnymi siłami naprawią panie to, co ja uznałem za bełkot...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Nie chodzilo mi o słowo "bełkot" tylko o minusa, tę Twoją dziecinną kategoryczność rzucania zabawkami o podłogę. Przepraszam, jeśli poczułeś się mocno urażony.
Lecterze, ze mną nie można się pokłócić. Nie odpowiem już na żadne Twoje uwagi w tym wątku, skierowane do mnie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli nie do ruszenia, to tylko zaznacz jakoś nazwy, wystarczy kursywa.

Proszę Cię, Bea, nie wciągaj siebie i mnie w "dyskusję" na mój temat z Lecterem. Ja zapomniałam, sprawa nie istnieje.

:))
Opublikowano

Witaj Bea, długo czekałem na Twój wiersz. Teraz uczucia mam bardzo mieszane. Gratuluję odwagi, Twój sposób poezjowania zdecydowanie Cię wyróżnia i jak widać naraża na niezrozumienie. Przedzierałem się przez tekst, jak przez zasieki, zastanawiając się co chciałaś tutaj zapisać. Czemu służy ta zagęszczona i trudna w czytaniu fraza. Z każdym czytaniem udaje się wyłowić coś ładnego, wyłuszcza się świat Chagalla ale muszę do całości nabrać dystansu. Pozdrawiam. Leszek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ser Lecter,
mam prośbę. bardzo proszę pod moimi wierszami stosować okreslenia adekwatne do sytuacji i nie obrażać moich gości. druga kasia??
może Pan się upupia z koleżankami z KGB.. nie wiem, zaraz mnie poniesie, kurdę!

i senk u fery much.
/b

Bea.2u - zwracam pani uwagę, że ja również jestem gościem. O swoich porażeniach proszę sobie porozmawiać na pw ( adekwatnie ) a tu skupić się na tekście.
Mam nadzieję, że wspólnymi siłami naprawią panie to, co ja uznałem za bełkot...


Ser Lecter,
ten zwrot po nicku, to tak z nabytej sympatii, rozumiem, dlatego przypomnę, że mój szacunek do pana staje się coraz bardziej kredytowy. proszę mi nie mówić, co mam pisać na prv, bo to nie pańska rzecz. wydaje mi się, że właśnie o tekście rozmawialiśmy, czy to tylko naiwność z mojej strony?? Uznaję pańskie uznanie tekstu za bełkot, tyle, że się z nim nie zgadzam.
rzucanie minusa na ten tekst w celu zrzucenia go z działu Z jest mocnym nadużyciem mu-chomorów. nawet taki dyletant, jak ja jest w stanie to ocenić.
Fran nie powiedziała nic obraźliwego w odróznieniu od pańskiej riposty nadmiernie wulgarnej.
kończę temat. to nudne i niesmaczne.

PS
jesli masz jakieś uwagi, które by poprawiły tekst w twoim odczuciu, to dlaczego ich nie usłyszałam??
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



są "momenty", "wizja" dość ciekawa, ale
wyrazom nieco przeszkadza tłoczność słowna ;)
II strofka zbyt łuszcząca


tłoczność słowa, nawet mi się podoba :)
a serio, też nad tym dumałam, ale z czasem wiersz się wymościł w takiej postaci, która broni się przed zmianami, choć uwag chętnie posłucham.
nie chciałam też, by dominowała nad tekstem swoista dla mnie metaforyka.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Spoko, w szufladzie tez odleżał swoje. rozumiem opór, wierz mi.
sporo tu ukrytych obrazów, cieszę się, że wychwyciłeś chagalla.
przywykłam już, że jestem niełatwa i będę coraz trudnijesza ;)

wiersz jest zaproszeniem do warszawy, ktorą czuje się od środka.

pozdrawiam i zapraszam :)
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli nie do ruszenia, to tylko zaznacz jakoś nazwy, wystarczy kursywa.

Proszę Cię, Bea, nie wciągaj siebie i mnie w "dyskusję" na mój temat z Lecterem. Ja zapomniałam, sprawa nie istnieje.

:))

przepraszam, ale dostaję już skrętu kiszek, jak towarzystwo zaczyna zachowywać się w ten sposób. chyba nigdy nie przywyknę.
już milczę ;(
Opublikowano

Pzypomniało mi się "Szalom na Szerokiej" w Krakowie...

Wiersz zagęszczony, świetnie oddający atmosferę tego rodzaju przedsięwzięć, zresztą co tu dużo pisać?
Kto był ten poczuł, nieważne w Warszawie czy Krakowie.

Pozdrawiam i zapraszam do Krakowa :)

M.

P.S. Tytuł - super!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszczym @Leszczym @Leszczym @Leszczym @Leszczym @Poet Ka No więc właśnie. Dlatego trzeba o tym mówić mocno i komunikatywnie. Bez emocji, ale konkretnie. W ostatnich latach, na całym świecie robi się to i są świetne rezultaty. Ja walczę z tym, a szczególny nacisk kładę na wędkowanie sportowe i rekreacyjne. Poniżej mój felieton na ten temat.   ZOSTAWCIE RYBY W SPOKOJU Felieton Nie tylko w Polsce wędkuje się „sportowo”, czyli dla rozrywki. Stosuje się technikę „złap i wypuść”, co ma uczynić tę zabawę bardziej humanitarną. Ale czy czyni? Łowienie na wędkę polega na nadzianiu ryby na haczyk. Haczyk ten wbija się w ciało, często uszkadzając skrzela, a nawet wnętrzności ryby. Później jest wyjmowany, a ponieważ ma specjalny zadzior, by ryba sama się nie uwolniła, jest po prostu wyrywany. Zdarza się, że z wnętrznościami. Zadaje się tym samym zwierzęciu niewyobrażalny ból. Ale są też badania naukowe, które pokazują, że ryba pod wpływem łowienia na haczyk, z powodu stresu, dostaje zawału serca, a wiele z nich z tego powodu ginie. Okaleczane ryby krzyczą z bólu. My tego nie słyszymy, bo ryby emitują ultradźwięki, czyli dźwięki w paśmie poza naszą słyszalnością. I to właśnie wprowadza nas w błąd. Ergo: Fakt, że milczy nie oznacza, że nie czuje bólu. Świat się rozwija. Jeszcze nie tak dawno popularne były tzw. kożuchy, czyli kurtki wykonane ze skóry owiec. Popularne były kołnierze z lisów, torebki z młodych fok, wyroby z kłów słoni. Padały z wycieńczenia zwierzęta w cyrkach, a hodowlane trzymane były w barbarzyńskich warunkach. Polowania na wieloryby są sukcesywnie zakazywane. Na całym świecie ogranicza się łowiectwo zwierzyny leśnej, eksperymenty medyczne i ubój rytualny. Wprowadza się coraz skuteczniejsze prawa zwierząt, również domowych, rozwija się wegetarianizm. Powstają wciąż nowe organizacje zajmujące się prawami zwierząt. Czyli pole do krzywdzenia stale się kurczy. I kiedyś ten rytuał zostanie całkowicie zakazany. Już dzisiaj krzywdzenie zwierząt jest w Polsce zagrożone więzieniem nawet do 5. lat. A wyroki są coraz częstsze. Łowić zadając ból, a potem zważyć i wypuścić z powrotem do wody jedynie dla satysfakcji? Trochę wysoka cena za tę przyjemność. Czy zatem nie czas, byśmy sobie dali spokój? Przecież są tysiące różnych hobby, które mogą dawać nam radość, a nie krzywdzą nikogo. @Zbigniew Polit @Leszczym @Leszczym Oczywiście tak. Też żrę mięso i noszę skórzane rękawiczki. Ale chodzi o to, by nie katować i nie zabijać dla rozrywki. Pozdrawiam. 
    • Bobra likier żre i Kilar Bob
    • Anna ma nad opata kata. Podana manna
    • @wierszyki Przedziwne rzeczy są w Tajemniczym Ogrodzie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...