Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'refleksja' .
Znaleziono 48 wyników
-
Przychodzimy, odchodzimy
wiersze_z_szuflady opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
I taka kolej żywota dziś jesteśmy wśród swoich jutro „swoi” obcymi się stają Ona dziś najpiękniejsza na ziemi jutro na nią rzucony zły urok On przyjacielem najlepszym dziś jutro największym wrogiem zostaje A zapach letnich kwiatów i traw przypomina o jej rozpuszczonych włosach A letniej nocy o rozmowach Przypadkowe spojrzenie powinno łagodzić obyczaje i zbliżać nas do siebie – ono bez powrotu oddala I szans już nie ma na ciało do ciała duszę do duszy w złotej godzinie dnia…- 3 odpowiedzi
-
5
-
- przemijanie
- rozstanie
-
(i 6 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Tak zmarnowałem swoją szansę, że nawet nie pamiętam czy ją miałem Intelektualne zacofanie, nieustannie w ciągłym stanie stagnacji jak kamień A dokładniej wapień, bo jak szkielet nie odczuwam już nawet obrażeń Mam już dość tych ciągłych, niewygodnych wrażeń, jak tych z serii niefortunnych zdarzeń Jeden poeta trwa na scenie, podczas gdy wokół sceny trwa pokaźne oblężenie Fantazje o sławie senne, kiedy dla tych już sam koncert to nieosiągalne marzenie Bo tak jest w tym świecie, że ty musisz cierpieć By ktoś, po drugiej stronie ziemii czuł się znacznie lepiej Prędzej zapadnę sie pod ziemię, albo rzucę się w płonący olej Prędzej znajdą dla mnie miejsce w niebie niż nastąpi moja kolej Prześlizguje się z klatki do klatki, choć to nie żaden jest hokej Takie uroki gdy życie dzielisz z blokiem, a każdy twój kolejny dzień, jest jak pierdolony nonsens
-
Spytałam raz gwiazdy , co świecą na niebie Czy wy nie same daleko od siebie? Czy ty mały nad nocnym sklepieniem Nie płaczesz nad swoim, marnym brzemieniem? Gwiazda spojrzała i się zaśmiała Nie martw człowieku bo ja nie sama Ja od sióstr mych daleko, to fakt Lecz razem twożymy cały ten świat Czy to niedźwiedzice z małym widzisz niedźwiedziem Czy to skorpiona co świeci wysoko na niebie My daleko od siebie, lecz połaczone I na wieki razem będziemy skupione
-
„Przysięgnij na Boga, mój przyjacielu, Nie złamiesz serca swojemu bliźniemu. Obiecaj na honor, swoją ojczyznę, I tak nie uwierzę, bo jeszcze mam bliznę. Rana sprzed dawna się wreszcie zamknęła, Lecz jeszcze nie zniknął ciężar brzemienia. Więc przebacz , proszę, mój drogi kolego, Nie wpuszczę Cię jeszcze do serca mojego.”
-
– Japierdole… Co ja zrobiłem?... C-co j-ja Zr-robiłem?! Kurwa!… Nie… Na pewno się obudzę I-i wszystko będzie w porządku… P-prawd-da? – Dobra, ogarnę to… przynajmniej spróbuję. Usiądźmy na łóżku, a ja… pomyślę. – M-myślisz, że można to od-dwrócić? – Nie wiem… Jest to poważne, A ja nie wiem jak się zachować – N-nie miał-łem tego na myśli… Alb-bo i tak? Jebany impuls!— Nie wiem p-po co ruszałem ten nóż… – Mogłeś mi go… nie wbijać.
-
24 czerwca 2023 Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa. Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach. Na SORze odzyskałam mowę. - Fenibut - powiedziałam lekarzom. Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka. Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach. Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje. Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty. Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!
- 4 odpowiedzi
-
1
-
- uzależnienie
- uzdrowienie
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Myśl - głosili od wieków. Myśleć, znaczy rozumieć. Myśleć, znaczy być obecnym. Kim jest człowiek obojętny - ten, który patrzy i nie widzi? Gdzie jego zrozumienie? Gdzie emocje i obecność? Kim jest człowiek bez emocji? Pustą duszą bez światła, które zgasło? Czy iskrą, która nigdy nie zapłonie? Dlaczego stajemy się apatyczni wobec świata? Gdzie nasze serca, które biły dla innych? Gdzie dobro, które mieliśmy nieść ze sobą? Czy ucieka na zawsze? Oczyma zapatrzeni w siebie, widzimy tylko to, co przed nami. Nie patrzymy na bok, aby się rozejrzeć. A może warto się zatrzymać? Choć na chwilę spojrzeć wokół siebie, Zobaczyć, że nasze życie i problemy dla innych są jedynie marzeniem. Może warto spojrzeć w oczy bliźniemu - w oczy, z których radość i smutek wypływają bez słów, gdy serce nie potrafi już milczeć. W oczy, które nie proszą o słowa, lecz o obecność. Każdy niesie swoją historię - pełną wzlotów i upadków. Każda historia ma swój ciężar. Każda historia wymaga odwagi, by ją nieść. Każda prosi tylko o zrozumienie. Czy tym razem potrafimy dostrzec drugiego człowieka, spojrzeć w jego oczy, zobaczyć serce i historię, którą nosi? I wtedy, w tym spojrzeniu, każda historia staje się widoczna, każde serce bije razem, i świat, choć pełen cieni, rozświetla się blaskiem zrozumienia.
- 2 odpowiedzi
-
2
-
- refleksja
- obojętność
-
(i 8 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Zamyślony — pośród głosów wielu wokół, Zamyślony — przez długich godzin upływ, Zamyślony płynę po szlaku niewiedzy. Szlaku pytań, chaosu bez odpowiedzi, Szlaku wątpliwości, rozmów i milczenia, Szlaku nas wszystkich — pragnących zrozumienia. Zrozumienia — pełnego trudu i walki, Zrozumienia — tak ciężkiego do zdobycia, Zrozumienia — od drugiego człowieka. Człowieka zagubionego w świecie nowych idei, Człowieka szukającego pokoju i miłości, Człowieka wędrującego po ścieżkach nieznanych, Człowieka — jedynego w swoim rodzaju. Zamyślony - znów pośród głosów wielu wokół, lecz słucham, rozumiem ich brzmienie, i wiem, że każdy niesie własną prawdę Zamyślony - w tym samym świecie, a jednak innym, widzianym oczami zrozumienia, I może o to chodziło - by wrócić tam, skąd wyszedłem, lecz z pokojem i ciszą, której wcześniej nie znałem.
- 4 odpowiedzi
-
2
-
- wiersz
- egzystencja
-
(i 8 więcej)
Oznaczone tagami:
-
to nie są twoi przyjaciele. tak mi próbowano wmówić Co tak naprawdę o nich wiesz? muszę się trochę natrudzić by przypomnieć sobie szczegóły ich żyć, ich związków, ich przeżyć jak gdyby me myśli już pruły zapamiętanych faktów nić nie wyrecytuje ich wszystkich miłości, nie znam ich życia w szczegółach nie często jestem u nich w gości czyżby się ta relacja popsuła? tak naprawdę wiem o nich wszystko co powinienem wiedzieć i nie potrafię sobie wyobrazić lepszych przyjaciół na świecie
- 3 odpowiedzi
-
6
-
- przyjaciel
- przyjaźń
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dla wielu kolejna złota jesień dla mnie mroczny czas. Szmat czasu nie kochałem, ale czułem. Pojąłem, że kochałem gdy się w niej zanurzyłem i zrozumiałem, że pokochałem ją od razu gdy mnie dopadła w czterech ścianach. Zatraciłem się w niej, przepadłem. Zacząłem odpychać wszystko na czym kiedyś mi zależało: siłownię, znajomych, rodzinę, pasję, ambicje. Żeby móc z nią być spędzać jak najwięcej czasu sam na sam. A to wszystko dla niej Ciszy.
- 3 odpowiedzi
-
5
-
- wierszwolny
- melancholia
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Codziennie — chwila zmartwienia. Co się dziś wydarzy za dnia? Patrzę i myślę — myśli ponure piszą scenariusz najgorszych dni. Te, które już były i te, które wracają. I nie wiem — śmiać się, czy płakać? Oszaleć? Czy wyjść zza okna? Lecz wiem jedno: kiedy wyjdę, świat powitam uśmiechem wszelakim. Kocham życie. Kocham chwile swobodne. Ale czy to wystarczy, by świat mnie nie zranił? By nie spełnił się koszmar mych najgorszych marzeń?
-
zmierzch widzę tak siwy i brzydki jakby miał być świtem bagnistą mazią na kliszy odciska się płowa sepia i w słodkowodny syfon małża jak ćwiartka mydła w odbyt z bólem wnika cuchnąca żółtawosina perła
-
Pojęcie względne. Większość uważa ją jako stratę kogoś bliskiego poprzez śmierć. Jednak nikt nie mówi, że jest w żałobie kiedy zakończy się miłość, przyjaźń czy też straci samego siebie. Ale przecież to też jest strata. Co zrobić gdy jest się w tym „drugim” znaczeniu tego słowa? Pojawiają się słowa wsparcia, otuchy i współczucia. Lecz… to nie będzie miało takiej wartości jak utrata przez śmierć. „Tego kwiatu co pół światu…” Lecz co to zmieni? Moja pustka dalej będzie a te słowa jej nie zapełnią. A ja? Będę tonęła w myślach, gdybaniu i przygnębieniu. Do momentu uleczenia.
-
popatrzę sobie na obłoki co płyną poprzez błękit nieba spokojnym dryfem w atmosferze który to niby celu nie ma ludzie się spieszą za czymś pędzą wyścigi robią z własnym cieniem który w ciemnościach przecież zniknie jak kropla wódki na papierze a ja zatopię krocie marzeń niczym perełki w glicerynie i będę spełniać je powoli dopóki mydła nie zużyję
-
Tyle już czasu było mi dane, i tyle win zapomnianych, a ja się ciągle budzę nad ranem i błądzę w mrokach nieznanych. I nie potrafię siebie zrozumieć, i tego, że ciagle błądzę, że mówie kiedy wypada milczeć i mniej kocham niźli sądzę. Ile mi jeszcze zostało dane szans oraz dni na naukę nie wiem, o czyny swoje niemądre jak kruche szkło wciąż się tłukę. A przecież przyjdzie dzień niczym złodziej pęknę jak bańka mydlana, i żadna siła mnie nie poskłada odlecę do domu Pana. A Pan mnie będzie sądził z miłośći nie spyta: jesteś gotowa? Czy będę wówczas dumna i piękna, czy też ze wstydu się schowam? Czasu mi raczej mało zostało, tak jak każdemu na ziemi. Oby nas tylko Bóg miłosierny przyjął z wadami naszymi…
-
Co było - będzie, a co będzie - już spisane. Com niegdyś ujrzał, ty teraz widzisz, przed czym ja ich chciałem przestrzec, teraz ty doświadczasz. Przybyłem dziś obejrzeć tę komedię, którą Dzieje dla nas napisały, lecz gdy śmiać się miałem, tam usta krzywiłem, gdzie żart był, ja jeno ironię widziałem. Strumieniami wesołymi łzy, lać się po policzkach miały, a tylko kilka kropel ponurych, ku ziemi się potoczyło. Jak niegdyś Smoleńsk niedźwiedź pożarł, tak teraz sępy ojczyznę szarpią. I przestałeś ty być aktorem, a stałeś się widzem, i lament swój wznosisz żałosny do niebios, walczysz, krzyczysz, ze światem całym walczysz. Lecz wpierw się zapytaj samego siebie: "Czy widzi to kto lub słyszy?", Cóż, że do książąt, królów, cesarzy, barwne ślesz epistoły? Ich oczy - zamknięte. Ich uszy - głuche. Ty tylko gzem, robakiem przebrzydłym, co do ich świata wdarł się niechciany. Lecz miast głowę ponuro zwieszać, spójrz Widzu co daję ci w podarku. A daję ci czapkę, czapkę błazeńską, co o uśmiech jedynie przyprawić może. I znajdź w tej ironii, tak pustej i cierpkiej, naukę przedwieczną i ogłoś ją wszem: nikt nie usłucha mądrości wielkiej, no chyba, że powiesz ją wierszem. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Nie jest to wiersz zbyt udany, ale pomyślałem, że ktoś może się nim zainspirować i ulepić coś znacznie lepszego.
-
najbardziej lubię ciche modlitwy, łagodnych ludzi pełnych zadumy aniołów skrzydła co tak szeleszczą kiedy z cmentarza odejdą tłumy wspomnienia ciepłe z serca płynące wiarę płonącą, nadziei lśnienie i swoje proste, już niedzisiejsze o Wszystkich Świętych skromne pragnienie.
- 8 odpowiedzi
-
14
-
Skąd to pęknięcie, co w duszy człowieka zionie? Czemuż przez to w mroku nędznie on tonie? Ten, który Bogu wierność ślubuje, i tak w butelce błogość znajduje. Gdy żałość tego świata dostrzeże, gorycz i rozpacz go zawsze bierze. Chcąc z Serafami wysoko latać, z trupem w ziemi musi się bratać. Ten, którego manierka pełna raduje, i tak kiedyś w życiu pustkę odczuje. W ramionach kobiet pocieszenia szuka, by rano odkryć, że to nie dla niej serce w piersi stuka. Tańcem, weselem życie mu się jawi, lecz jakże ciężko na kacu się bawi. Gdzież tą pełnię, to szczęście znaleźć można? Czy je zapewni bal długi czy modlitwa trwożna? Czemu nas Pan w tak ciasną klatkę wpycha, i trzyma w niej, póki człowiek jeszcze dycha? Odpowiedzi na te pytania mędrcy najwięksi nie znają, jeno nam proste przysłowie dają: każda moneta ma dwie strony, a każdy kij dwa końce, lecz zamiast czekać na odpowiedź, posłaną przez boskie gońce, do siebie się zwróć, duszy swej posłuchaj, u źródła rzeki życia swego pilnie szukaj.
-
Życie, bycie, ot myśli odbicie ;)
FallenOne opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Jak w pełni księżyca las. Twarz odbita w pękniętym szkle. W każdym z serc tak wiele skaz. Poczucie winy w naszych myśli tle. Tyle zmarnowanych już szans. Żal płonący gdzieś w głębi. Zgubiona droga, coraz większy dystans. Serce co z uporem wciąż bębni. Te ciche prośby i pragnienia. Te niewypowiedziane na czas słowa. Te porzucone już gdzieś marzenia. Znów zaczynamy walkę od nowa. Nadzieja, która nie gaśnie w nas. Zebrane siły, choć nie wiemy jak Cierpienia ukoił w nas czas. Teraz czekasz, jak ja na ten jeden znak.- 5 odpowiedzi
-
1
-
- życie człowieka
- myśli
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Problemem człowieka nie jest na pewno to, że myślimy. Ale to, że myśląc zbyt często krzywdzimy. Problemem człowieka nie jest na pewno to, że żyjemy. Ale to, że żyjąc zbyt często myślimy.
-
Odwrotnie w lustrze Oczy przebiegają Uliczny zgiełk W tym hałasie Ociera się pragnienie O jeden szept Nie słychać zwykłych myśli Brak chodnika wzbudza lęk Coraz rzadziej w lesie Na łonie matki Rozkłada ciepły koc Szeroko otwiera ramiona Gubi swoje oblicze Poza zasięgiem Trudno na mokradłach płynąć Odwagi trzeba by zostać
-
Jedne są oczy z nich dwie prawdy biją Słowem pochwała po grzbiecie kijem Gładkie wyrazy w kłamstwa ubiera Każdy kto w ekran zezem spoziera
-
Mroźny oddech nocy... Wkradła się nocą zima klimat jesienny bielą oszroniła Gwiazdy niebieską kopułę rozświetlają Dwoje przyjaciół Jesień Zima walczą o czas swojego istnienia Tak blisko siebie a cele inne Skrupuły prysły Śnieg prószy przysypuje drogę Słychać rozmowy Ludzie się kłócą Padają zarzuty jak w tej przyrodzie Jednostka ważniejsza ... Przyjaźń? Co to za słowa? Utrata ciepła i zrozumienia Bestie przebudza Jej się należy ... Obok istota Jest wszystkiemu winna... Tracimy barwy Tracimy uściski Okrucieństwo spływa poranek się budzi Błoto rzucone pozostaje na twarzy Słowa burzą łączące mosty Chcemy być ważni Uczucia... Uczucia innych są już w śmietniku Czy wygra egoizm bez cienia własnego Przyroda inaczej nam to ukazuje Po mrozie i błocie wiosna przynosi nowe życie Pory roku walczą mostów nie burzą Przenikanie wzajemne tworzy barwne przestrzenie... Mroźny oddech nocy przynosi srebrne kwiaty Słońce jak wstanie płatki pięknego obrazu roztopi.... Ktoś z boku przypomni słowami smutku Że ktoś odszedł na zawsze bez naszego uśmiechu.. LRD
-
Nie mogę nic obiecać, zapewniać też nie mogę. Miłość miłością. A ja? Nie wiele wiem o sobie. Jak mam być ciebie pewna? Gdy nawet nie znam siebie. Ile jest sytuacji, tyle odbić lustrzanych. A w każdym lustrze widzę, obcą postać, nie znam jej. To ja? Chyba nie. Myślę ... Twarz ta sama. A czyny? Myśli i słowa, nie wiem. Czemu ona to zrobiła? Pytam, stojąc przed lustrem. I Uświadamiam sobie. Człowiek wie, kim był wczoraj, dziś nie jest pewny kim jest. I z obawą czeka na jutro, bo nie wie kim się stać może.
-
Kiedy odchodzisz Dobrze dobierasz słowa Jak buty do sukni I torebkę Zapach perfum Leniwie unosi się Z przepoconej pościeli I naszych fotografii Kiedy odchodzisz Zamykam Serce na klucz Tylko nie drzwi
- 1 odpowiedź
-
2