Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Berenika97

Użytkownicy
  • Postów

    6 729
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    154

Treść opublikowana przez Berenika97

  1. @viola arvensis "Mroki rzeźbią mnie od wewnątrz" - to jeden z najmocniejszych obrazów cierpienia, jaki czytałam. Nie przychodzi z zewnątrz. Nie da się przed nim uciec. Bo to ty sama jesteś tłem i rzeźbiarzem. Wiersz przepiękny! W Twoich tomikach są same "cudności", ale ten jest jednym z najsmutniejszych. Pozdrawiam.
  2. @iwonaroma Wiersz o prześladowaniu duchowych nauczycieli, ale końcowy wers „wciąż krzyżują Jezusa" jest bardzo sugestywny i najważniejszy. W świecie systematycznie niszczy się tych, którzy niosą światło. To mechanizm. W domu mam kilka książek Osho, przypomniałaś, że zrobiły na mnie duże wrażenie, zwłaszcza te o wolności. Ich słowa nadal żyją.
  3. @Migrena Bardzo dziękuję! Wiesz, że są teksty, które pisze się z zamkniętymi oczami. I nie każdemu chce się w nie wchodzić naprawdę. Ty wszedłeś. To znaczy dla mnie bardzo dużo Serdecznie pozdrawiam. I tak @Andrzej_Wojnowski Bardzo dziękuję! "Tym, co zostało w środku" - tak właśnie. Czasem myślę, że piszę po to, żeby samą siebie zrozumieć. Serdecznie pozdrawiam. @Myszolak Bardzo dziękuję! Piękny wiersz. Serdecznie pozdrawiam. Pamiętam kroki. Tylko ciało zapomniało. Stoję w progu między tym, co było a tym, co jeszcze boli. On tańczy gdzieś w ciemności - ja uczę się stać. @lena2_ Bardzo dziękuję! A ja zastanawiałam się, czy to dobry wers. :) Dziękuję!!!! Serdecznie pozdrawiam.
  4. Wrzesień wisiał w powietrzu, pachnąc mokrymi liśćmi i nowymi tornistrami. Dla sześcioletniej Niki ten zapach był zapachem „dorosłości”, o której marzyła. Chciała iść do szkoły - nie do zerówki, w której się wynudziła, ale do prawdziwej szkoły, z dzwonkami, tablicą i zeszytami. Problem polegał na tym, że system uważał ją za zbyt małą. Aby udowodnić swoją gotowość i trafić do pierwszej klasy, musiała przejść przez mury Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Wizyta ta była niczym egzamin w loży mędrców. Nika - drobna dziewczynka o burzy niesfornych, brązowych loków i spojrzeniu, które potrafiło przewiercić dorosłego na wylot - maszerowała u boku taty. Jej rączka spoczywała w jego dużej, ciepłej dłoni. Tata był jej opoką, ale dziś nawet on wydawał się nieco spięty. Po drodze, dla poprawy nastroju, wstąpili do księgarni. To tam, wśród zapachu świeżego druku, Nika ją zobaczyła. Okładka mieniła się kolorami, a złote litery głosiły: "Baśnie". Dziewczynka kochała legendy o rzekach, kłobukach i zaklętych księżniczkach. Tata, widząc błysk w jej oczach, kupił książkę bez wahania. Nika przytuliła twardą oprawę jak najcenniejszy skarb. Czuła się silniejsza, mając przy sobie świat magii. Budynek poradni był przeciwieństwem księgarni. Pachniał starą pastą do podłóg, kurzem i paraliżującym stresem dzieci. Korytarz ciągnął się w nieskończoność, pomalowany na smutny, lamperyjny błękit. Nika i tata usiedli na twardych, skrzypiących krzesłach. Dziewczynka poczuła, jak żołądek kurczy się w małą, ciasną kulkę. W końcu drzwi gabinetu otworzyły się i wyłoniła się z nich kobieta w średnim wieku - w okularach na łańcuszku i ciasnym koku. - Nika Kowalska? Zapraszam z tatą - powiedziała beznamiętnym głosem. W gabinecie panował zaduch. Dwa biurka zawalone papierami, szafy pękające w szwach od segregatorów i starych testów. Przy drugim biurku siedziała młodsza psycholożka - znużona, mechanicznie stukająca długopisem o blat. Nika usiadła na zbyt wysokim krześle, jej nogi dyndały w powietrzu. Książkę położyła na kolanach, kurczowo ją trzymając. Starsza psycholożka, pani Halina, spojrzała na dziewczynkę znad okularów, a potem na książkę. Uśmiechnęła się sztucznie - tym rodzajem uśmiechu, który dorośli rezerwują dla dzieci, które uważają za nierozumne. -Nikuś, oddaj proszę książeczkę tacie. Połóż ją tam, na krześle obok niego. Bo przecież to tata będzie ci czytał te baśnie w domu, prawda? Tutaj będziemy się bawić w inne rzeczy. Słowa te mocno uderzyły w Nikę, jakby otrzymała cios w policzek. W jednej chwili lęk ustąpił miejsca gorącemu, pulsującemu w skroniach gniewowi. To nie była żadna „książeczka”. To były ulubione baśnie. I co najważniejsze - ona umiała już czytać. Sugestia, że potrzebuje taty, by poznać historie, była podważeniem całej jej tożsamości "prawie-ucznia". Poczuła, jak policzki płoną. Wyprostowała się, wbiła wzrok w panią Halinę i powiedziała głosem nienaturalnie spokojnym, lecz twardym jak kamień: - Nie. To jest moja książka. Chcę ją mieć przy sobie. I nie musi mi nikt czytać. Przeczytam sobie sama. W pokoju zapadła cisza. Tata rzucił córce spojrzenie pełne ostrzeżenia - i podziwu zarazem. Psycholożki wymieniły znaczące miny. W tym niemym porozumieniu, mężczyzna wyczytał diagnozę: bunt. Trudności z podporządkowaniem się autorytetowi.
  5. @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! „Taniec dla nikogo‟ - a jednak nie dla nikogo skoro Ty to widziałeś. Serdecznie pozdrawiam. @hollow man @Simon Tracy @Lenore Grey @onasama @FaLcorN Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam.
  6. @Proszalny Bardzo dziękuję! Widzisz w tekście to, co pisałam w ciemności - i to jest dla mnie więcej niż jakakolwiek pochwała. Serdecznie pozdrawiam. @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! Cieszę się, że dostrzegłeś dwie ścieżki interpretacyjne. Serdecznie pozdrawiam. Patrzy z góry i widzi, jak płacze, w ciemnym pokoju uśmiecha się raczej, cicho do niej, bo miłość wciąż trwa - nie zna końca, nie znika jak mgła. Więc zamiast szukać go w ciszy bez dna, poczuje go tam, gdzie serce jej drga, on nadal jest blisko, przy niej co dzień tylko w innej już formie - jak cień. @Poet Ka Bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam. @andrew Bardzo dziękuję! Forsycja w sam raz. To zwiastun dobrych zmian. Serdecznie pozdrawiam. @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Dziękuję, że zatrzymałeś się przy tym wierszem . I że piszesz o tym wprost - bez owijania w bawełnę. Wiesz, najbardziej zależało mi na tym, żeby każdy mógł znaleźć w nim swoją interpretację, refleksję. Serdecznie pozdrawiam.
  7. @Myszolak Bardzo dziękuję Ci za te słowa. Masz całkowitą rację, bo pisałam go po chorobie z wysoką gorączką i byłam bardzo zestresowana, bo dotykała ona jeszcze kogoś. Ale chciałam tak napisać, aby był możliwy też dla innych interpretacji. Jesteś genialna! Serdecznie pozdrawiam. :)
  8. @Myszolak Gorzka refleksja o tym, że czasem im bliżej kogoś jesteśmy, tym wyraźniej widzimy dzielącą nas przepaść. W Twoim wierszu jest dużo wspaniałych metafor. " gilotyna odcinająca myśli od słów" - oddaje moment, w którym emocje i ciało przejmują kontrolę nad rozsądkiem. „Głowa turlająca się po schodach do mieszkania" - to niesamowity opis zakochania (albo zatracenia). Czy „W tej kałuży faktycznie można utonąć" . Bardzo sugestywny wiersz - smutny i piękny zarazem.
  9. @Leszczym Białoszewski to mądry patron dla takiej postawy - on też nie walczył, ale notował. I właśnie dlatego zostało. To, co robisz, nie jest anty systemowością,to jest po prostu uczciwość wobec siebie i wobec tego, co się wydarzyło. Czasem to jedyne, co można zrobić i jedyne, co ma sens. Jeżeli ściana zniknie - to tekst już jest. I na pewno będzie czytany. :) Pozdrawiam.
  10. @Łukasz Jurczyk Narratorem jest wojownikiem, ale jego głos jest pełny lęku i poczucia bezsilności. Tyryjczycy użyli statków-pułapek wypełnionych materiałami łatwopalnymi - stąd "ogień z nieba". Morze na początku wydaje się oswojone i uległe ale później staje się żywiołem, który pochłania i "pożera". W połączeniu z wojną natura potęguje zniszczenie i śmierć. Ta część brutalnie opisuje koszmar bitwy. Ludzie płonący na tratwach "krzyczą jak mewy" - to porównanie odziera ich z ludzkich cech, redukuje do zwierzęcego instynktu przetrwania. Strofa 7. to psychologiczne podejście - zewnętrzne zagrożenie stapia się z wewnętrznym stanem wojownika ("bębny bijące we mnie"). To uderzenia jego własnego serca, które symbolizują panikę, stres bojowy i świadomość nieuchronnego starcia. Praca przy budowie grobli po ataku staje się sposobem na przetrwanie. To "pieśń bez słów" -tu jest tylko wycieńczająca, fizyczna praca i instynkt życia. Samotny śpiew w nocy to wyciszenie, moment, w którym twardy wojownik może pozwolić sobie na bezbronność. Krew na falach lśni, z nieba spada deszcz ognia, bęben w piersi drży.
  11. @Waldemar_Talar_Talar Najbardziej poruszający jest ten fragment - „gorsze sobie zostawiłem mimo, że kaleczyło moje plecy" To jest dla mnie serce wiersza.
  12. @Simon Tracy Bardzo dobry tekst! Najbardziej podobała mi się postać starego króla na początku - ma świetny, zmęczony, autoironiczny, trochę zrzędliwy głos. A koniec z Pickmanem jest piękny - zamiast pogrzebu - portret. Zamiast śmierci - utrwalenie. To odwrócenie intencji bohatera. Ale ta część ma w sobie niezwykły ładunek emocjonalny. Do ghouli się już przyzwyczaiłam, ale ich uczty cmentarne jakoś nie przypadły mi do gustu. :) Pozdrawiam.
  13. @Leszczym Dziękuję, że to wyjaśniłeś - bo teraz tekst nabrał dla mnie trochę innego znaczenia.To, co opisujesz, jest czymś bardzo konkretnym i bardzo bolesnym- ktoś przyszedł drugi raz i znowu to zrobił z premedytacją. I do tego z poczuciem bezkarności. To zdanie o pozwoleniu od późnego wieczora - teraz rozumiem, że to nie metafora. Albo nie tylko. Masz rację, że to nie jest wyłącznie problem totalitaryzmów. To jest problem każdego środowiska, w którym przeciętność znajdzie sobie oparcie w grupie albo w milczeniu innych. Wtedy zaczyna działać jak system. A to, że piszesz tak jak pisać nie potrafisz - właśnie dlatego to działa. Nikt by tego tak nie napisał, kto pisze "jak potrafi".
  14. @EsKalisia Czy wers „Gadam świństwa" to świadomość własnego "zła" w sobie? Podmiot chce być człowiekiem mimo zła, które jest w samej naturze człowieczeństwa, albo chce zostać z tego zła oczyszczony. Tęsknota za Jezusem - to bardzo ludzkie, daje nadzieję na człowieczeństwo. Dziękuję za życzenia i pozostaję z wzajemnością.
  15. @Starzec To obserwacja o ludzkiej naturze, która jest jednocześnie śmieszna i smutna. Codzienność nas nakręca, świętowanie nas rozbraja. :)
  16. @Leszczym Twój rozmówca nie jest profanem z przypadku ani z braku możliwości - jest nim z wyboru i przekonania. Słowa "nie muszę rozumieć" brzmią jak manifest, on przyjął swoją ograniczoność jako wygodną tożsamość. Z jego postawy wyłania się też coś złowrogiego. Zdanie "kto się na mnie wkurzy jakoś przesadnie ma zaraz potem tylko kłopoty" to ostrzeżenie - nagle wyłania się postać z jakąś władzą i gotowością do jej użycia. Człowiek, który niczego nie rozumie, uważa siebie za strażnika porządku. To znany mechanizm - władza nie potrzebuje rozumieć, żeby kontrolować. "Mam pozwolenie od późnego wieczora żeby sobie płynąć jak chcę" – tajemnicze i niepokojące. Skąd to pozwolenie? Od kogo? To sugeruje, że profan jest trybikiem w większym mechanizmie, który też nie bardzo rozumie. Wszystko to przypomina mi system totalitarny i jego funkcjonariuszy. Ale może za daleko sięgam. :)
  17. @Proszalny I prawie zabójczym :)
  18. @Marek.zak1 Tę fraszkę znałam. W ubiegłym roku było czytanie poezji Kochanowskiego w mojej ulubionej bibliotece. Pewien młody człowiek ją głośno przeczytał, a potem wyjaśnił - to naprawdę Kochanowski. :)))
  19. @Marek.zak1 Żadna mea culpa! To tylko był żart, bo oboje to przeczytaliśmy i zrobiło się nam wesoło. A to dlatego, że czasami używam na bałagan słowa "burdel" - niestety! I wczoraj robiłam porządki w szafach w sypialni - a mąż wrócił z zakupami i zawołał - gdzie jesteś?! I już sią domyślasz, co odpowiedziałam - w sypialni, ale teraz zrobiłam z niej niezły b.... ! I wszystko się zgadzało. :)))) A @Poet Ka zadała pytanie, które też chciałam zadać - skąd wiedziałeś? :)))))
  20. Odszedł. Tym razem poza granice powrotów. Nie musnął dłoni na pożegnanie, zostawił tylko drżenie - ten niemy rytm, każący sercu wydeptywać ścieżki samotnego tańca. Szuka go w pustce. Wzrok błądzi po krawędziach, rzeźbi go z liter, odnajduje łuk warg w pamięci opuszków. Jej ciemność nie pragnie światła, by widzieć.
  21. @onasama Podoba mi się ten spokój - ani dramatyzmu, ani skargi. Przedsionki migoczą, zupa gotowa, miłość trwa od kilku wcieleń. Jakbyś mówiła - tak po prostu bywa. Choć pomidorowa paruje na stole, on znów odgrywa tę samą rolę - aktora w dramacie, co wieki trwa.
  22. @Marek.zak1 Oj, Marku podpadłeś! I nawet nie mnie ...:)))) Napisaliśmy wspólnie :))) Zna się na sieciach, firewall mu niestraszny, każdy protokół ma niczym swój własny. W backupach biegły, nie straci nic z danych, lecz drży o żonę przy linkach nieznanych.
  23. @Proszalny Tekst o sekundzie nieuwagi. Znakomicie pokazuje, jak cienka i krucha jest granica między przytulną codziennością (słuchanie radia w aucie, myśli o kobietach), a ostatecznością i walką o życie.
  24. @iwonaroma Czyli nasze najgłębsze uczucia są zazwyczaj bardzo proste i jednoznaczne, a całe skomplikowanie, wątpliwości i „rozterki” to wyłącznie produkt naszego analizującego umysłu.:)
  25. @Poet Ka Surrealistyczna zabawa słowem - wywróciłaś klasyczne wyobrażenie o „pierwszych oznakach wiosny” do góry nogami. „Bajkowe” postrzeganie natury jest już nieaktualne Koszałek - Opałek patrzy na świat przez pryzmat beczki - może jest pod wpływem wina? I widzi wiosnę tam, gdzie jej nie ma. Przechodzenie zimy w wiosnę jest sztucznie ogłaszane. A sama wiosna jest zmęczona i potrzebuje maseczki z torfu. Zakończenie zabawne - kończy się kacem? Ale tu już chyba przesadziłam. :)))
×
×
  • Dodaj nową pozycję...