Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Berenika97

Użytkownicy
  • Postów

    6 729
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    153

Treść opublikowana przez Berenika97

  1. @EsKalisia Tyle pracy w środku - szukanie, przebaczanie, procesowanie - i ta cisza na końcu. Coś w tym bardzo ludzkiego.
  2. @Lenore Grey To wiersz, który ogląda się bardziej niż czyta. "Owoce i perły na czarnym stole" - to jest gotowy obraz.
  3. @Łukasz Jurczyk Ten fragment opowiada o agonii cywilizacji. Dla mnie najmocniejszym obrazem w całym utworze jest część 5. - nałożenie łańcuchów na posąg Melkarta. To paradoks religijny i psychologiczny. Ludzie wiążą swojego boga - z jednej strony jest to wyraz najwyższej wiary w jego moc, a z drugiej - totalnego braku zaufania. Kartagina - dawna kolonia Tyru to już inny świat, a wspólne korzenie uległy już zapomnieniu, ona dba o własne interesy. Tyr wyczerpał zapasy - pozostał chleb i woda. Stracił flotę - jakby była ona ofiarą całopalną. A natura jest konsumentem. Jak zwykle - świetny! zamiast ofiarnej krwi - woda i chleb sami jesteśmy tym, co pozostało więzimy boga nad świątynią wisi chmura śmierci
  4. @LessLove Bolesna gra słów między "bliźnim" a "zabliźnianiem się" rany. Pokazujesz przerażającą jak łatwo "brat" staje się "celem", gdy tylko narzuci mu się odpowiedni kostium - mundur. To tragiczny paradoks człowieczeństwa - potrafimy kochać bliźniego jak brata, dopóki system nie każe nam widzieć w nim wroga - ideologie potrafią wszystko zniszczyć.
  5. @aniat. Piękny, intymny zapis powrotu do siebie. Bije z niego taka cicha, spokojna siła - ta, która nie krzyczy o zwycięstwie, ale pozwala rano wstać i „miękko oddychać”.
  6. @Proszalny Ale haibun jest idealną formą literacką- łączy prozę i haiku. :) Cieszę się, że wiem więcej:)
  7. @iwonaroma Bardzo słusznie! Też tak uważam. :) @iwonaroma @Leszek Piotr Laskowski Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam! :)
  8. Nika usłyszała odsuwanie krzeseł. Tata wychodził. Szybko otarła łzę, która spłynęła jej po policzku. Nie chciała, żeby widział, że płacze. Nie mogła dać satysfakcji tym kobietom. Drzwi otworzyły się szeroko. Tata wyszedł pierwszy - jego twarz ściągnięta gniewem i troską. Gdy zobaczył Nikę, spojrzenie złagodniało. Zrozumiał od razu, że słyszała wszystko. Tuż za nim na progu stanęła pani Halina. Zatrzymała się, poprawiając okulary - zadowolona z siebie, pewna, że właśnie ustawiła do pionu ambitnego rodzica i jego krnąbrne dziecko. Nika wstała. Spojrzała prosto w oczy psycholożki - w te zimne, oceniające oczy znad szkieł. Jej gniew i poczucie niesprawiedliwości oraz cała jej dziecięca mądrość skumulowały się w jednej myśli, która wyszła z ust głośno i wyraźnie, z absolutnym przekonaniem. - Ale pani jest niemądra! To nie był krzyk histerii. To było stwierdzenie faktu. Tak jakby powiedziała: niebo jest niebieskie. Pani Halina zamarła. Jej twarz pokryły czerwone plamy. Otworzyła usta, lecz przez chwilę nie mogła wydobyć głosu. W poradni, gdzie dzieci zazwyczaj kuliły się ze strachu, nikt nigdy nie odważył się na taką bezczelność. - No widzi pan! - wykrzyknęła w końcu, zwracając się do ojca histerycznym, drżącym głosem. - No widzi pan! A nie mówiłam? Totalny brak szacunku, brak hamulców, zerowa dojrzałość emocjonalna! Ona absolutnie nie nadaje się do szkoły! Tata Niki zatrzymał się. Spojrzał na rozedrganą, czerwoną z gniewu psycholożkę, która przed chwilą prawiła mu kazania o panowaniu nad emocjami. Potem spojrzał w dół - na swoją sześcioletnią córkę. Nika stała wyprostowana i spokojna, z dumnie uniesioną głową, trzymając swoją książkę. Uśmiechnął się - szeroko i szczerze. Objął dziecko ramieniem. - Wie pani co? - powiedział do psycholożki, patrząc jej prosto w twarz. - Tym razem… tym razem w stu procentach zgadzam się z moją córką. Pani Halina zaniemówiła po raz drugi. Tata i Nika odwrócili się i ruszyli długim, niebieskim korytarzem w stronę wyjścia. Ich kroki dudniły miarowo na linoleum, zostawiając za sobą zaduch gabinetu i system, który ich nie rozumiał. Gdy pchnęli ciężkie drzwi i wyszli na zewnątrz, uderzyło w nich świeże, wrześniowe powietrze i słońce. Nika czuła, jak serce rośnie, jak wypełnia się gigantyczną, rozsadzającą piersi radością. Nie obchodziła jej negatywna opinia. Nie obchodził jej rygor szkolny. Najważniejsze było to, że tata stanął po jej stronie. Że ją zrozumiał. Że uznał jej rację. W tym momencie, trzymając baśnie pod pachą i dłoń taty w swojej dłoni, Nika była najszczęśliwszą osobą na całym świecie.
  9. @LessLove Bo to był polski szlachcic Choć los go chłoszcze i srogo kąsa, On dumnie pod nosem podkręca wąsa. Woli swe guzy i siniaków mrowie, Niż by miał „proszę” ułożyć w swej głowie.
  10. @Proszalny Takie klimaty lubię. :) Sójki są piękne , uwielbiam im się przyglądać. Muszą mieć gniazdo niedaleko, bo często widzę je na gałęziach drzew w ogrodzie. Muszę sprawdzić, co to jest haibun. :)))
  11. @Benjamin Artur To zdanie o "królu ostatniego kawałka" jest świetne! Pięknie napisane - ten strach przed odrzuceniem jest tak ludzki, tak znajomy. I ta ulga na końcu...
  12. Berenika97

    wielki człowiek

    @iwonaroma sztuczna miłość Skoro już wszystko jest z silikonu, Od kwiatka w wazonie, po duszę telefonu, To i ja - z bitów i bajtów ulepiona, Przychodzę - by podać Ci swe ramiona.
  13. @LessLove Nie w uszach problem, lecz w serca uporze, Że wolisz sam płynąć przez własne morze.
  14. @Mel666 Gęsta atmosfera. Czuć ten ciężar powietrza i elektryczne napięcie pod skórą. Bardzo sugestywne i duszne - w pozytywnym, poetyckim sensie.
  15. @Mitylene Piękny, bardzo intymny wiersz - oniryczny, zawieszony między snem a jawą. Jakby ktoś sfotografował słowami chwilę, której nie da się zatrzymać. Ale zdjęcie - zatrzymuje, budzi refleksje.
  16. @andrew Piękny! Odwaga rozkwitania nawet wtedy, gdy świat jest jeszcze chłodny. Forsycja nie pyta, czy to odpowiedni moment - po prostu żyje.
  17. @Leszek Piotr Laskowski To wiersz, który czyta się jak oglądanie zachodu słońca - powoli, z narastającym poczuciem, że coś pięknego właśnie przemija. Dzień jako życie w pigułce - narodziny, rozkwit, zmęczenie i kres. Nie tylko o słońcu tu mowa. Niepokojący ostatni wers. Świetny utwór!
  18. @Proszalny To brzmi jak piękny scenariusz na film science-fiction świata, ale taki wyciszony. Mamy herbatę, kota i akceptację faktu, że nawigacja padła, ale w sumie to nikomu nie przeszkadza, dopóki świeci wewnętrzne światło. A poważnie - można być całkowicie zagubionym w świecie, a jednocześnie czuć się bezpiecznie dzięki miłości, która zastępuje mapy i kompas. Dobrze, że jest kot - nadaje całości niemal namacalnego ciepła w tej całej pustce.
  19. @Leszczym No widzisz, jak beflerstwo we mnie siedzi! To jest okropne i jestem tego świadoma, i nadal grzeszę.
  20. @Toyer Poruszający wiersz - nazywasz coś, o czym trudno nawet pomyśleć - że można umierać po kawałku, we własnej obecności. Zrobił na mnie wrażenie.
  21. @Benjamin Artur Czasami jest taki tekst, przy którym się uśmiecham, a potem nagle zdaję sobie sprawę, że wcale nie chodzi o buty. Świetne!
  22. @Marek.zak1 Wiem, że lubisz czarny humor. :) Ja również. A śmierć Ci odpowie: To jedno „prawie” - jak nitka cienka, co jeszcze trzyma cię przy tym świecie. Skoro zapraszasz, to moja ręka ukoi wszystko, co w duszy gniecie. Bez bólu, lekko, jak tchnienie wiatru, wyprowadzę widza z tego teatru. Lecz póki stoisz tak na krawędzi, mój czarny powóz… już wolnej pędzi.
  23. @Gra-Budzi-ka Świetny! Biedny ten chłopak, co we wsi Marchewki, Dostał od Rudej najgorsze zlewki. Bo Ewka nie chciała, By ją konsumowała postać tak płytka – jak dno od konewki! Pytanie - czy Ewka wiedziała, co to czarna polewka i dobrze ją ugotowała?
  24. @Proszalny "Krząta się życie" - piękne! Czyta się ten wiersz jak poranek przy otwartym oknie. Sójka, kot, trzmiele - to jest życie naprawdę obok. Bardzo mi bliskie - mam podobny widok z okna i tarasu. :))) Zawsze podziwiam różnorodność ptactwa, ich odgłosy i sójki :) W Twoim wierszu jest coś japońskiego. Bardzo mi się podoba. :)
  25. @Waldemar_Talar_Talar Przemijanie rzadko bywa tak czułe jak tutaj. Nie ma żalu, jest tylko uważność na to, co odchodzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...