-
Postów
2 412 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
30
Treść opublikowana przez Migrena
-
@Berenika97 w Twoim wierszu nie chodzi o dwa ciała, lecz dwa byty pragnące przekroczyć własne granice. "ja” chce stac się czystym żywiołem, siłą bez pamieci i bez miary, 'ty” zaś odpowiada nie dominacją, lecz dopełnieniem przestrzenią, która przyjmuje, podtrzymuje, pozwala wybrzmiec . jest to dialog ognia i wiatru, morza i brzegu, światła i cienia ale w sensie ontologicznym to rozmowa między wolą a formą, między nienasyceniem a spokojem . namiętność nie jest tu chaosem, lecz ruchem ku jednosci, w której przeciwieństwa nie znoszą się, lecz współistnieją. filozoficznie powiedziałbym może, że eros w tym utworze nie jest tylko pragnieniem ciała, lecz tęsknotą bytu za przekroczeniem samotnosci !!! a Twoje " nienasycenie " okazuje się paradoksalnie nie brakiem lecz siłą napędową istnienia . a calkowite spełnienie to normalny koniec życia. tak Twój Nika wiersz widzę. do głębi swoich wierszy juz mnie przyzwyczaiłaś, ale zaskakujace przesunięcia metafizyczne. bardzo subtelne, przyznaję. super wiersz. radości dużo dla Ciebie :)
-
Co jest warta moja spolegliwość
Migrena odpowiedział(a) na Robert Witold Gorzkowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Robert Witold Gorzkowski dotykasz tutaj klasycznego napięcia między naturą a autokreacja i pokazujesz, że człowiek może przywdziać maskę wilka, może nauczyć się gestów drapieznika, lecz jeśli jego świadomosć pozostaje "barania”, to egzystencja rozpada się na pozór i prawdę !!! a spolegliwosć staje się nie cnotą, lecz ontologicznym pęknięciem między tym, kim się jest, a kim chciałoby się byc . wiersz napisany z poetycką ironią i oczywistą odwagą. bardzo dobry. -
@Robert Witold Gorzkowski raczej nie. starałem się przedstawić odwrócony proces kreacji. anty-geneza tradycyjnych opisów stworzenia. nie prowokacyjny wobec teorii Boskiego stworzenia świata, tylko ukazujacy stworzenie z przesuniecia perspektywy. to jest anty-geneza, ale w znaczeniu twórczego namysłu, nie negacji. to kosmogonia bez kazania . @andrew Twój głos to świetne forum do rozmyslań. do poszerzenia widzenia poza horyzontalnego wobec teorii zaprzeczeń Boskiemu ładowi. dzięki wielkie :)
-
Zanim światło popełniło siebie, nicość była doskonała. Nie czarna. Nie pusta. Bezbłędna. Milczenie nie było brakiem dźwięku - było pełnią bez potrzeby odbicia. Czas? Czas jest wiecznością która zaczęła się zużywać. Nieskończoność przegryzła się na sekundy. Pierwsze pęknięcie nie było wybuchem. Było wahaniem absolutu. Nicość spojrzała w siebie i zobaczyła zarys twarzy. Równowaga nie utrzymała się sama. Powstał Błąd. Nie słowo. Nie myśl. Rozszczelnienie. Z niego wyciekła przestrzeń. Skończoność - zmarszczka, której nie da się wygładzić. Z tej zmarszczki zapaliły się gwiazdy. Nie świecą. One się spalają, żeby trwać chwilę dłużej. Materia jest opóźnieniem rozpadu. Energia - jego przyspieszeniem. A potem otworzyło oczy coś, co nie powinno mieć oczu. Człowiek. Hipoteza sensu w świecie bez pytania. Przypadek, który nauczył się mówić "jestem” w próżni bez odpowiedzi. Patrzy w niebo. Niebo milczy, bo milczenie jest jego naturą, nie okrucieństwem. Oddycha. Ciało odmawia nicości posłuszeństwa. Kocha. Świadomość próbuje przeciec wolniej. Pisze, żeby w nieskończoności powstała rysa. Każde zdanie - zakłócenie w idealnej ciszy. Każde "ja” - bunt pyłu, który zrozumiał, że spada. Wszechświat nie jest świątynią. Jest procesem. Światło komplikuje się, żeby dłużej umierać. A jednak w tej maszynie przemian pojawia się coś, czego nie przewidziała żadna stała. Czułość. Dwie skończoności uznają się za konieczne. I w tej sekundzie nicość traci symetrię. Cofa się nie o przestrzeń - o możliwość. To nie zbawia kosmosu. Ale zmienia jego rachunek. Jesteśmy jedynymi bogami, których stać na luksus umierania. Bo wieczność niczego nie ryzykuje. My - wszystko. Może więc Bóg nie jest początkiem. Może jest skutkiem. Drżeniem materii, która zbyt długo patrzyła w siebie. Jestem. Nie wiem. Świat we mnie spala się, bo tylko spalanie daje światło. Nie szukaj sensu w neuronach. Tam są reakcje, które nie wiedzą, że coś znaczą. Sens powstaje między jednym lękiem a drugim oddechem. Między dłońmi. Tam, gdzie dwie kruche formy zgadzają się umrzeć wzajemnie rozpoznane. I wtedy nicość musi się cofnąć. Nie dlatego, że przegrała. Dlatego, że po raz pierwszy nie jest sama.
-
@Rrr bardzo subtelny, zmysłowy zapis miłości, która poprzez dotyk i znak nieskończonosci probuje ocalić kruchosć serca pokazując, że wieczność istnieje tylko w czułym, powtarzalnym geście bycia coraz bliżej . piekny.
-
dom spokojnej starości "zlota jesień"
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Robert Witold Gorzkowski Robert. Magdalena nie jest moim adwersarzem. stwierdziła tylko, że pokaże mi jak się piszę. satyrę czy w ogóle wszystko. zgodziłem się bo uczyć się od innych to coś pysznego. zrobiła swoje. pozwolę sobie jej tekstu nie komentować. Tobie dziękuję za ocenę. miło mi. zachowałeś się z klasą i elegancją. dziękuję. @Christine Chris. dziękuję pięknie za Twoje słowa. rozpieszczasz mnie nimi. niech Cię wiosenne słońce tuli swoim ciepłem. 🌹 -
Na fali wierszy o starości Mój Raj
Migrena odpowiedział(a) na Robert Witold Gorzkowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Robert Witold Gorzkowski Robert. Twój wiersz to nie jest lament nad starością, lecz manifest świadomosci, która nie godzi się na degradację istnienia do wspomnienia. sprzeciw wobec "okna” jest sprzeciwem wobec bycia jedynie widzem własnego zycia . najmocniejsze jest jednak pęknięcie między przeczuciem transcendencji a oporem rozumu. bo tu nie ma taniej pociechy - jest uczciwa walka o sens bez iluzji. to głos godnosci. duchowej odwagi, która nie prosi o wspołczucie, lecz zachowuje integralność aż po granicę. zostaje. wiersz który powoduje drzenie rąk. wiersz niezwykły !!! -
dom spokojnej starości "zlota jesień"
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 Niko. kocham starszych ludzi ! nigdy nie będą dla mnie niewidzialni. bardzo serdecznie dziękuję za Twoje głębokie analizy. to zawsze apetyczne teksty. pozdrawiam najpiękniej :) @beta_b przychodzi mi tylko z radością podziękować co niniejszym czynię :) -
dom spokojnej starości "zlota jesień"
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@viola arvensis Wioluś. swoimi słowami sycisz moja duszę po brzegi. bardzo dziękuję. miło słyszeć takie slowa od Poetki z poetyckim dorobkiem. milo słyszeć takiemu wierszoklecie jak ja. dziękuję :) @KOBIETA dziękuję Dominiko. pięknie Ci dziękuję :) @vioara stelelor dziękuję. ale muszę podkreślić, że nie tylko z szacunkiem ująłem emocje starszych ludzi ale oddałem im akt strzelisty. niech starszym ludziom nigdy nie zabraknie naszej empatii i piekna własnych emocji :) serdecznosci:) -
@vioara stelelor najbardziej porusza mnie ten obraz miłosci jako "temperatury dokładnie takiej jak trzeba”. to niezwykłe – miłość nie jako płomień, ktory parzy, lecz jako constans, stan równowagi, w którym można oddychac. to bardzo bliskie temu, o czym pisał Erich Fromm , a mianowicie że miłość jest decyzja , postawą, trwaniem, a nie tylko uczuciem podoba mi się :)
-
@KOBIETA uroczy, piękny wiersz. żurawie już przyleciały ! pozdrawiam Cię Dominiko :)
-
jestem nie jestem
Migrena odpowiedział(a) na viola arvensis utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@viola arvensis Wiolu. poruszający wiersz. czytam go jak zapis bardzo osobistego przejsćia , od bólu do dojrzałej zgody na przemijanie. jest w nim kruchosć bańki mydlanej, ale i siła wiary, która potrafi rozwiązać najtrudniejsze supły. najbardziej uderza mnie ta odwaga powiedzenia: "jestem prochem motylem i duchem ” czyli zgodzenia się na sprzecznosć, na bycie jednocześnie wszystkim i niczym. to bardzo kobiece, bardzo ludzkie i bardzo prawdziwe. nie ma tu patosu, jest za to subtelność i głęboka samoświadomość. ten wiersz nie krzyczy . on rozkwita jak cisza. zostanie we mnie na długo po ostatnim wersie. dziękuję Ci za tę delikatną, a jednocześnie mocną opowieść o byciu i niebyciu. Ty POETKO ! uśmiechy przeplatane ......uśmiechami :))) -
dom spokojnej starości "zlota jesień"
Migrena opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
pan czesław ma osiemdziesiąt lat, bez dwóch zębów i jedno kolano, które prognozuje pogodę, kiedy skrzypi - będzie deszcz, kiedy milczy - będzie genowefa. pani genowefa ma siedemdziesiąt trzy lata, aparat słuchowy w kolorze malinowego landrynka i spojrzenie, którym potrafi rozebrać mężczyznę z samotności do ostatniego guzika. poznali się przy dystrybutorze wody. on trzymał kubek tak, jakby to był kielich zwycięstwa, ona poprawiała biodro, a biodro poprawiało wszechświat. kiedy spojrzała na niego jak na ostatni w całym wszechświecie kawałek sernika wielokrotnego użytku, z lukrem tak bezczelnym, że nawet droga mleczna musiała przetrzeć oczy. czesław poczuł, że jego rozrusznik nie tyle tyka, co domaga się bisów jak perkusista na weselu, który dawno powinien iść spać, ale ktoś mu dolał procentów do kompotu. – pani genowo… zaczął, poprawiając perukę, która łapała sygnał młodości z nadajnika "jeszcze nie umarłem fm". – pani pachnie jak potańcówka w siedemdziesiątym trzecim. – a pan świeci, odpowiedziała, jak dezodorant wrzucony w ognisko hormonów. - i niech pan nie udaje ofiary, bo ja widzę w panu wulkan. kiedy dotknął jej dłoni, jego reumatyzm wycofał się jak obrażony lokator, a stawy zaczęły skrzypieć nie z bólu, lecz z ciekawości. kiedy ją objął, jego kręgosłup wyprostował się jak uczeń przy tablicy, który nagle zna odpowiedź. a jej skóra marszczyła się nie ze starości, tylko ze wstydu, że tak długo czekała na aplauz. kiedy ją przytulił, jego proteza serca zachowywała się jak czajnik na gazie, gwizdała, parowała i groziła eksplozją uczuć, choć nikt jej nie włączył do prądu. i wtedy miłość wybuchła. nie jako abstrakcja, lecz między jego dłonią z plamami po czasie a jej szyją, na której zmarszczki nie były zmarszczkami, lecz szczelinami tektonicznymi, przez które wyciekało światło sprzed potopu. kiedy się pocałowali, jej aparat słuchowy zapiszczał, bo pierwszy raz od lat coś było głośniejsze niż telewizor. kalendarz dostał padaczki, kartki trzepotały jak gołębie po dopalaczach, a śmierć zajrzała przez okno z poprawioną kosą i zapisała w notesie: „dziś nie pracuję”. tańczyli w stołówce. on liczył kroki, bo biodro bywa pamiętliwe, ona liczyła jego oddechy, żeby żadnego nie zgubić. ich taniec wyglądał jak instrukcja obsługi dwóch organizmów, które zgubiły gwarancję, ale nadal działają po lekkim stuknięciu w obudowę. ich balkoniki zaplątały się w siebie jak dwa psy na spacerze, a oni udawali przypadek, choć oboje wiedzieli, że to plan operacyjny "bliskość”. to nie był taniec. to była erupcja wulkanu, który przez pół wieku udawał pelargonię. to była próba jądrowa w kapciu z owczej wełny, tak potężna, że ziemia przesunęła się odrobinę w bok, żeby zrobić im miejsce. a potem usiedli na łóżku jak dwie torby z lekami, które nagle odkryły, że są fajerwerkami. na stoliku nocnym tabletki uspokajające pociły się z zazdrości, ciśnieniomierz udawał, że nie patrzy, a krople nasercowe pachniały jak zapowiedź skandalu. – jesteś moim wi-fi, powiedział czesław z powagą kosmonauty przed startem. – połączyłam się bez hasła, odpowiedziała genowefa, poprawiając mu kołnierzyk piżamy jakby to był smoking na galę wszechświata. zgasili światło, żarówka westchnęła z ulgą, bo nie była gotowa na taką ilość chemii w jednym pomieszczeniu bez wentylacji. między ich ustami powietrze było tak gazowane, że woda w dystrybutorze zagotowała się z zazdrości, a nawet czujnik dymu na suficie zastanawiał się, czy to już pożar, czy tylko miłość w fazie samozapłonu. nawet księżyc, który zwykle udaje profesjonalistę, tej nocy zawiesił się nad budynkiem jak reflektor na premierze "romea i julii dla zaawansowanych w reumatyzmie”. a kiedy rano znaleziono ich śpiących obok siebie, trzymali się za ręce jak dwie czarne skrzynki po katastrofie czasu, w których nagrano jedno słowo: "jeszcze”. miłość po siedemdziesiątce jest jak wyciek plutonu z pękniętej chłodnicy czasu, świeci, syczy, śmieje się przez protezę i podpala dezodorant wieczności. jeśli Bóg naciśnie reset, system odpowie: „błąd. uczucie nieusuwalne”. a czesław z genowefą poproszą o dokładkę sernika i jeszcze jeden wolny taniec, bo skoro już wysadzać wszechświat, to w kapciach, z godnością, z reumatyzmem w odwrocie i z miłością tak bezczelną, że nawet kalendarz zapina pasy. -
stan miłości - inaczej
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Annie daj spokój :))) jest super. mój awatar to ja z listopada zeszłego roku. dziękuję za muzyczke :) a ja dla Ciebie :) -
stan miłości - inaczej
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Annie przepraszam. Jasiem nigdy nie byłem !!! i raczej już nie będę :) motylem.......też chyba nie :) -
@Berenika97 refleksja o tym, że życie i bliskość są ulotne, a czas nieprzerwanym echem pustki. ciemna kaplica........w której każdy cień ma swoją wagę. w tej nocnej ciszy, gdzie mrok staje się domem, a ciało pergaminem pamięci, ukazujesz nam nieuchronność przemijania i iluzję obecnosci. to opowiesć o tym, jak bliskość bywa zarówno utrwaleniem, jak i uwięzieniem !!! mistrzowsko prowadzisz nas między światłem a kurzem, między echem a pustką . przepiękny to jest wiersz Nika. poetyckie - ku gwiazdom co niebo złocą sobą. wszystko Nika wiesz :)
-
A było ich 20000
Migrena odpowiedział(a) na Robert Witold Gorzkowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Robert Witold Gorzkowski Robert. każda struga smutku i radosci splata się w jedną nieśmiertelną sieć doświadczenia. podziwiam, jak Twoje spojrzenie na przemijanie łączy codziennosć i sacrum , ból i zachwyt, pozostawiając mnie w subtelnym drżeniu refleksji nad życiem i jego śladami .. podoba mi się bardzo głębia Twoich wierszy. rezonuje we mnie. -
@Magdalena świetnie. dotrzymałaś slowa. chciałem tuz obok Twojego wstawić swój tekst ale mam ograniczenie czasowe. jeszcze ze dwie godziny. idę poczytać ! dziękuję :)
-
stan miłości - inaczej
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Alicja_Wysocka Alu. super, że jesteś bo ja bardzo lubię znac Twoje zdanie o tym co piszę. teraz już znam. dziękuję. milość to nie tylko serduszka - masz oczywiscie rację. to rozedrganie całej struktury mikro świata. czasem chaos tak ogromny, ze przekracza granice i biegnie w dal. poza horyzont. dziękuję Alu :) @Migrena wszystkim pozostałym Państwu dziekuję za czytanie i punkciki. niestety nie umiem wstawiac Państwa wizytówek. ale bardzo dziękuję:) -
@Gosława wiem. każdemu życzę super zabawy i chwil uniesień. ale pomyslałem, ze o tym napiszę bo to się przecież dzieje :) dziękuję bardzo za Twoje myśli. biorę je sobie do serca :)
-
@Robert Witold Gorzkowski Dziękuję, Robercie, za tak uważne odczytanie mojego wiersza to, co piszesz o poczuciu obcości wśród młodszych światów, dokładnie oddaje jego sens. to to, że wiek i metryka to tylko ramy, a ogień życia może płonąć wciąż intensywnie. Twoje słowa przypominają, że tworzenie nie polega na potwierdzeniu w oczach innych, lecz na zachowaniu płomienia, nawet jeśli sala bywa pusta trudno, tak juz jest. a Twój komentarz towarzyszy mi jak cichy aplauz do tej wirtualnej s ymfonii życia, w ktorej wiek nie przeszkadza w byciu Bogiem, Wilkiem czy Boginią, choćby tylko na chwilę. dzisiaj wkleję wiersz o miłości w domu starcow. miała być satyra a wyszedł mi jakis panegiryk. zaprawiony groteską ale zawsze jednak on. ciekaw jestem jak go Towarzystwo przyjmie. dziękuję.
-
stan miłości - inaczej
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Robert Witold Gorzkowski no dobrze o tym wiem :) wiersz jest trudny w odbiorze, wiec na zasadzie kontrapunktu wstrzeliłem ten utwór. taki dysonans poznawczy i ironia strukturalna. albo inaczej mówiac katalizator. dziękuję Robert. -
stan miłości - inaczej
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 Bereniko. Twój komentarz jest dla mnie jak światło, które rozszczepia każdy mój wiersz na nowe odcienie sensu. czytając go, poczułem, że nie tylko widzisz , ale i czujesz ontologię naszych uczuc, pamięć materii, ciężar ciszy a więc wszystko to, co próbowałem uchwycic. Twoje słowa są fenomenalnie przenikliwe i niezwykle inspirujące . dziękuję Ci za to, że tak pięknie spojrzałaś na mój tekst. kazdy Twój komentarz to małe dzieła sztuki. nie ma u Ciebie nigdy mechaniki slowa. jest za to intelektualne dopełnienie ktore daje autorowi przesyt który jest niedosytem . bo chciałby czytac dalej wiedzieć więcej !!! bo Ty Nika jesteś intelektualną Bestią. w najpiękniejszym tego słowa znaczeniu. bardzo Nika dziekuję :) uściski i wszystko to co mi jeszcze wypada napisać :))))) @Robert Witold Gorzkowski Robert. Ho, ho, ho! Aleś mi zaimponował ! lekkościa komentarza. bo Twój komentarz jest jak lekki powiew niemieckiego lata. gorący, pełen rytmu i humoru, a jednocześnie zostawia w głowie subtelny ślad refleksji. „Hafanana” świetnie oddaje to, co próbowałem wyrazic że nawet próżnia pamięta nasze młode lata, a wspomnienia mają swoją wagę i rytm. dziękuję C Robert i za ten uśmiech, który wprowadziłes w mój dzień i za piękny sposób, w jaki sparafrazowałeś moją myśl . poczułem prawdziwą poetycką harmonię w Twoich słowach. dziękuję bardzo. -
stan miłości - inaczej
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Annie Annie. bardzo cenię sobie Twoje słowa z tym motylem ? Efekt Motyla, Butterfly Effect, to fundamentalna koncepcja teorii chaosu. możnaby cudownie w niej pływać intelektualnie. na przykład : czy od zjedzenia przez nowojorczyka slodkiego cukierka, druciarza w Bombaju mogą boleć zęby ? kto to wie ? dziękuję Annie :) -
Atłasu powiew miłosny pean
Migrena odpowiedział(a) na Robert Witold Gorzkowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Robert Witold Gorzkowski Robert. świetnie że jesteś :) przedstawiłeś nam pean, w którym miłosć przestaje być uczuciem, a staje się zasadą istnienia. prowadzisz ją przez język sakralny i erotyczny, scalając ciało z metafizyką w jedno doświadczenie przemiany . patos jest tu świadomy i utrzymany konsekwentnie nie jako ozdoba lecz jako wyraz powagi wobec słowa. najistotniejsze pozostaje przekroczenie granicy "ja” i "ty” gdzie miłosć jawi się jako akt jednoczenia, oczyszczenia i duchowej integracji. to poezja bardzo dojrzała, która nie szuka efektu, lecz sensu. głos poety traktującego zarówno uczucie, jak i czytelnika z nalezytą powagą. glos piekny i ważny.