-
Postów
2 837 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
30
Treść opublikowana przez Migrena
-
@Poet Ka Poe. subtelny ten Twój zlot, utkany z powidoków i najcichszych marzeń o świecie który pachnie jeszcze patefonem i słoncem na jedwabiu parasoli . zachwyca mnie ta czułosć, z jaką kładziesz obok siebie braci montgolfier i współczesną melodię - to dowód na to, że w poezji czas jest tylko umownym drzeniem powietrza. zachwycasz swoją poezją :)
-
@Poet Ka Poe. od razu idziemy w głębiny:) gdzie świat czysty a miłość to coś więcej niż cały wszechświat. zmysły, namiętności, pragnienia - wszystko ponad życie. "spójrz czule na mnie ostatni raz. a co będzie ze mną? no mniejsza z tym". dziękuję Poe. że jesteś:) @obywatel dziękuję bardzo:) fajny koment:)
-
@Berenika97 Nika. Twój wiersz to niezwykle precyzyjne studium osamotnienia. ten gosć o zapachu spalonego papieru to nikt inny jak Twój własny monolog wewnętrzny, ktory przychodzi by wypełnić lęk przed ciszą . piękna elegancja, z jaką ujęłaś tę surową prawdę o człowieku . tak, czasem to my sami jesteśmy dla siebie najbardziej wymagającymi rozmowcami. masz w sobie niezwykłą wrażliwość Nika. piszesz o rzeczach trudnych z taką lekkością i filozoficznym spokojem, że nie czuje się lęku, a raczej wspólnotę doswiadczenia. piękny wiersz:) ps. spojrzałem na swoje dłonie:) niby przypadkiem ale wzrok się zatrzymał:)
-
wapno wgryza się w stawy jak cudze imiona - niewołane twardnieją przechodzi przez kości bez śladu język pęcznieje knebel z mięsa - nie do wyplucia głód żywi się echem które nie wraca noc puchnie od środka tkanki biorą ją na własność serce w skrzepie mieli własny rytm krtań - zgorzel powietrze po tobie ma ostre krawędzie kaleczy płuca przy każdym oddechu słowa wracają pod język już raz przetrawione cisza pracuje szczęką dzień mieli na miał ciało idzie dalej przesyłka ciężaru - bez nadawcy drzwi nie domykają się jakby ktoś został w zawiasach w kuchni stygnie herbata stoi nie ma już "na zewnątrz” ściany rosną do środka ktoś mówi: wszystko będzie dobrze - w ustach zaczyna krwawić wykrztusić siebie do czysta - wyrwać z płuc każdy twój szept żeby nie nieść do ziemi czegoś, co oddycha zamiast mnie
-
@iwonaroma Iwona. to jest znakomicie napisany wiersz! bardzo mi się podoba! ukłony dla Ciebie:)
-
Niesłyszana kołysanka
Migrena odpowiedział(a) na Na liniach czasu utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Na liniach czasu pięknie wykorzystujesz repetycję by zamienic linearnosć czasu w cykliczne trwanie natury,. too nie tylko poezja opisu, to ontologia ciszy w której "niesłyszalnosć' staje się najgłośniejszym rejestrem wrażliwości. literacka hipnoza najwyższej próby !!!! z przyjemnościa to piszę. -
@Poet Ka Poe. moralnosć która staje się musztrą, przestaje być etyką a staje się jedynie estetyką posłuszenstwa. kiedy imperatyw kategoryczny zmienia się w społeczny szantaż serce wybiera emigrację w stronę czystej przyjemnosci . ja wybrałem. literacki majstersztyk.
-
Bez skojarzeń
Migrena odpowiedział(a) na Alicja_Wysocka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Alicja_Wysocka Alu. genialna mikro-ontologia torebki. ubrać prozę zycia w kostium tak zgrabnej metafory to sztuka !!! zwłaszcza gdy balansuje się na granicy dosłownosci z taką lekkoscią. brawo:) -
@wiedźma miło mi bardzo:) pięknie dziękuję:) @Alicja_Wysocka Alu. też bym się przy niej zatrzymał. ale to już w sumie tylko pestka bo On i Ona już są po:) dziękuję Alu:)
-
@violetta bardzo intensywna liryka erotyczna. kosa to symbol gwałtowności uczuć:)
-
@violetta ale piszę też wiersze:)
-
@violetta jak Rocky Marciano. tylko trichę większy:) @Berenika97 firma ochroniarska -rozumiem. w futrach - rozumiem. martwić Cię nie chcę, ale: Twój dachowiec ma licencję na ciszę i miękkie łapy pełne procedur pięciu agentów w futrach rozpisuje noc na zmiany jakby księżyc był ich przełożonym i przez chwilę rzeczywiście system się cofa zwija mapy kretów zamyka segregatory nornic a ziemia udaje że podpisała rozejm nawet turkuć podjadek zemdlał w krzakach ale w szczelinach gdzie nawet cień kota nie sięga śluz pisze własne ustawy cicho bez pieczątek bez nadzoru i tylko czasem Twój agent numer trzy patrzy w trawę z niepokojem jakby rozumiał że to nie jest wojna do wygrania to tylko umowa której nikt nigdy nie czytał do końca a Ty podlewasz dalej z tą elegancką wiarą że ochrona działa i może masz rację bo każda iluzja bezpieczeństwa jest też formą plonu czy udanego? to się rozpisałem:) dziękuję Nika:) najlepszego:) @iwonaroma nigdy ogródka nie miałem:) chociaż tak czasami czuję jakby ten cały turkuć podjadek wychodził z mieszkania obok. dziękuję za Twoje słowa i myśli ciekawe:) pozdrawiam:)
-
@violetta i super:)
-
@LessLove bardzo dojrzały i poruszający wiersz. podoba mi się:)
-
to nie ogródek to urządzenie do przechwytywania wysiłku w stanie surowym wychodzisz rano z konewką jak z legitymacją do pracy w sektorze nadziei i wracasz wieczorem z dowodem że coś znowu zostało skonsumowane wcześniej niż zdążyło się wydarzyć ty tu nie uprawiasz ziemi ty tu obsługujesz system jesteś matołem pracującym dla przestępców którzy już mają własnych pracowników i oni nie mają umów o pracę bo oni pracują od zawsze pod ziemią siedzi syndykat przestępczy którego stworzyłeś i go utrzymujesz nornice krety ślimaki dżdżownice pędraki i on szef CEO - Chief Eating Officer zawsze w szpilkach to turkuć podjadek formalnie fauna realnie organizm o strukturze zarządu operacyjnego który składa się z samych żołądków nornice prowadzą dział "zjedz zanim urośnie” kiedy pietruszka jeszcze myśli o byciu pietruszką one już wystawiają protokół likwidacji krety nie kopią krety aktualizują mapę własności każdy korzeń to nie rozwój to błędnie przypisany zasób który trzeba przepisać na stronę strat kret to nie zwierzę to audytor w czarnym aksamicie który sprawdza czy poziom próchnicy w twoim życiu jest wystarczająco niski by ogłosić upadłość konsumencką ślimaki są księgowością powolną bezlitosną zawsze na czas zjadają rzeczy tak jakby robiły audyt moralny gleby i od razu wykonywały wyrok administracyjny na materii dżdżownice to dział prania brudnych pieniędzy po cichu mielą dowody twoich klęsk na czysty kapitał z którego nigdy nie zobaczysz dywidendy to jedyni lojalni pracownicy: smarują tryby systemu własnym ciałem żebyś miał po czym deptać myśląc że jesteś u siebie a nad tym wszystkim szpaki specyficzny rodzaj jednostki Specnazu czyli egzekucja w wersji sezonowej wpadają jak decyzje które nie potrzebują uzasadnienia zostawiają jedną czereśnię nie z dobroci tylko jako komunikat: "reszta została prawidłowo rozliczona” a ty dzielisz się nią z żoną ciesząc się że jednak nie wszystko zostało ukradzione przychodzisz na działkę zmęczęczony po całodziennej biurowej bójce z szefem bierzesz łopatę ale to nie ty trzymasz jej trzonek bo ty jesteś tylko jej przedłużeniem biologicznym uchwytem z terminem przydatności który sam się serwisuje żeby system nie musiał plewisz kopiesz podlewasz grabisz jakbyś wypełniał formularz który i tak wraca z pieczątką "odrzucono – zjedzone wcześniej” sypiesz siarczan amonu i polifoskę jakbyś pudrował trupa żeby lepiej wyglądał w raporcie dla Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Nędzy kupujesz kosiarkę z napędem a to wózek inwalidzki dla twojej godności a napęd jest tylko po to żebyś szybciej dotarł do miejsca w którym już nic od ciebie nie zależy wbijasz lampy solarne kupione w OBI ale to nie oświetlenie ścieżki to tylko podświetlenie witryny żeby syndykat mógł pracować na nocną zmianę za twoje własne słońce i to jest najzabawniejsze bo masz wrażenie że zarządzasz tym miejscem płacisz przecież podatki kupujesz narzędzia wymyślasz piękny plan nasadzeń a tymczasem ogród jest jak biuro które już dawno zostało przejęte i tylko uprzejmie pozwala ci nadal przychodzić do pracy stawiasz płot panelowy na podmurówce albo rozciągasz ozdobną siatkę ale to nie jest ochrona własności to inwentaryzacja klatki za którą sam zapłaciłeś żeby syndykat nie musiał pilnować czy ich darmowy personel nie ucieknie przed końcem zmiany twoje prawo własności kończy się na wysokości kolan powyżej - dekoracja poniżej - infrastruktura w której jesteś wpisany jako materiał eksploatacyjny a nie użytkownik jeszcze niżej serwerownia w której jesteś kablem przez który przepływa twój pot do cudzej kasy a każda kropla potu która spadnie ci na grządkę jest natychmiast przewalutowana na śluz ślimaka to jedyny kantor na świecie w którym kurs wymiany wynosi 100:1 na twoją niekorzyść jesteś bankomatem który zapomniał PIN-u, więc syndykat po prostu wyrywa ci frontową ścianę bo dla nich nie jesteś partnerem w transakcji tylko uszkodzonym terminalem do utylizacji twoje rękawice ogrodowe nie chronią przed brudem one mają tylko zapobiegać zostawianiu odcisków palców na miejscu zbrodni którą codziennie popełniasz na własnym zdrowiu i swoim wolnym czasie konewka to nie narzędzie to rytuał potwierdzający uczestnictwo w systemie który już nie potrzebuje uczestników ślimaki nie zostawiają śluzu to są rewersy lepkie paragrafy wypisane na liściach sałaty potwierdzające że masa upadłościowa została zabezpieczona mszyce twoje opryski z Mospilanu czy Karate Zeon to dla nich tylko peeling kawitacyjny stoisz tam w masce spocony jak szczur a one piją ten neonikotynoidowy koktajl i śmieją się z ciebie bo mają już wyrobioną odporność krzyżową za którą ty zapłaciłeś w Castoramie kartą debetową bez pokrycia mają też pakiet medyczny na spodzie każdego liścia twoje opryski to dla nich darmowe spa żeby miały gładszą cerę przed kolacją z twojej róży ich zadanie to transmisja z każdego milimetra wzrostu prosto do centrali żeby egzekucja szpaków mogła wejść w idealnym momencie a ziemia nie odpowiada ziemia tylko przetwarza na górze: ty z przekonaniem że coś tu robisz na dole: świat przestępczy który już dawno rozdzielił wszystko na etapy konsumpcji i jedyne co tobie zostaje to jedna czereśnia jak żart systemu który pozwala wierzyć że coś jednak nie zostało zjedzone na czas ta jedna czereśnia to nie pomyłka to budżet marketingowy syndykatu jedyny owoc który ma cię przekonać że warto podpisać umowę na kolejny sezon klęsk po to żebyś miał dowód że system jeszcze jest po twojej stronie twoja nadzieja to tylko kolejna rata kredytu którego nie zaciągnąłeś ale który spłacasz własnym tętnem a na koniec kiedy kręgosłup masz już w kształcie paragrafu po miesiącach oprysków aeracji i walki z fuzariozą po wydaniu połowy pensji na asystentów z Castoramy bierzesz lnianą torbę i człapiesz na bazar jak na szafot stajesz przed babą w ortalionie która nie zna słowa "syndykat” i płacisz jej dwadzieścia złotych za pęczek włoszczyzny bo twoja własna marchewka to tylko biologiczny dowód rzeczowy którego system nie pozwolił ci wyjąć z depozytu kupujesz seler pietruszkę i dumę w promocji żeby mieć na czym ugotować wywar z własnej klęski podczas gdy twoja ziemia ta którą niby " posiadasz” śmieje ci się w twarz gębą turkucia przeżuwając resztki twoich amatorskich marzeń o samowystarczalności
-
@violetta sprzedany. nowy jest bardziej sexy:) @Marek.zak1 Maluch to kult motoryzacyjny. każdy były posiadacz uśmiecha się do wspomnień:) dziękuję:) @Rolek można. tylko trudno się rozstać z widlastą ósemką, podwójnie doładowaną, o pojemności 5,5 litra, z tą gwiazdą na pysku. choćby nawet miała bestia cichy układ z mechanikiem z ASO. wybaczam.
-
@Mitylene a ja pięknie dziękuję za Twoje piękne słowa:) @violetta młodzi żyją wiecznie:)
-
@viola arvensis Twoje słowa dotknęły mnie wcześniej niż ja je zrozumiałem zostawiłaś światło w miejscu gdzie jeszcze byłem tylko oddechem dziękuję:)
-
kameliowa baletnica
Migrena odpowiedział(a) na Poet Ka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Poet Ka Poe. oniryczna transgresja - pasterka z Andersena zyskuje u Ciebie anielską lekkosć, a środek jeziora staje się jedyną możliwą sceną dla poezji, która nie szuka poklasku, lecz najczystszego bytu to jest Poezja! -
@Leszczym napiszę tak: ontologia dowodu to paradoks. im mocniej chwytasz prawde tym bardziej ona ciąży na twoich ramionach, byt wykazany przestaje być lekkoscią możliwosci a staje się betonem konieczności. dobrze Michał napisane. mocny tekst.
-
@Poet Ka napisałem dziwacznie ale miałem na myśli, że nasze rozumienie rzeczywistości zbiegło się w jednym punkcie. logicznym punkcie.
-
@Poet Ka wróciliśmy do siebie:) czyli do domu:) dzień dobry:)
-
@Berenika97 Nika. za każde słowo - dziękuję. za każdą myśl - dziękuję. za to że jesteś - dziękuję.
-
przypadek beznadziejny
Migrena odpowiedział(a) na viola arvensis utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@viola arvensis Twój wiersz to fascynujący, poetycki traktat o ontologii paradoksu . zamiast klasycznej tożsamosci, dostajemy tutaj "wspołistnienie przeciwieństw" a to już niemal heraklitejska rzeka, w której ogień spotyka się z lodem. genialnie dekonstruujesz figurę "przypadku beznadziejnego" zmieniając go z etykiety kleski w przestrzeń głębokiej, egzystencjalnej wolnosci. to nie jest opis upadku, lecz portret człowieka jako bytu niedokończonego, ktory jak u sōrena kierkegaarda cierpi na nadmiar możliwosci i uczuć. jesteś poetką genialną. -
@Alicja_Wysocka Alu. na zdrowie:) dzięki piękne:) @.KOBIETA. Dominiko. też tak myślę:) najmilszego:) @andrew miłość to czar życia! dziękuję:) serdeczności:) @Poet Ka Poe. bardzo dziękuję:) Twoje opinie są zawsze dla mnie cenne:) wiesz o tym:) @Waldemar_Talar_Talar dziękuję Waldemarze. wszystkiego dobrego dla Ciebie:)