-
Postów
2 837 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
30
Treść opublikowana przez Migrena
-
Zakorzenieni
Migrena odpowiedział(a) na viola arvensis utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@viola arvensis jest w tym wierszu coś z dawnego moralitetu. średniowieczna nuta, wyraźny rytm, rym, porządek, który dzis wydaje się niemodny, a jednak u Ciebie brzmi nie jak stylizacja tylko jak wspaniały autentyk. piszesz wbrew czasowi, a może obok niego i to jest w tym działaniu najwspanialsze. Twój wiersz nie szuka efektu, tylko prawdy i dlatego jest cenniejszy niż brylanty rzucane przez grzeszników w ofierze Bogu. piękna poezja. nie do zapomnienia. -
jej kot leży na parapecie jak rozlany naleśnik po rozwodzie z grawitacją patrzy na gołębie z miną urzędnika który od trzydziestu lat odrzuca ten sam wniosek o godność czasem siedzi pod stołem i udaje że nie istnieje mimo że wystaje mu ogon jak porzucony sznur od żelazka którym ktoś próbował udusić nudę w nocy zaczyna swoje pielgrzymki od kuchni do przedpokoju od przedpokoju do łazienki od łazienki do jej twarzy bo o trzeciej siedemnaście musi koniecznie stanąć jej na gardle jak pięć kilo puszystego wyroku i wbija wzrok w jej gardło jakby sprawdzał czy tętno pozwala już na konsumpcję jakby chciał powiedzieć: "wstawaj w misce widać dno czy ty chcesz żebym zdechł jak jakiś amator” nagle dostaje ataku istnienia pruje przez przedpokój jak rykoszet wystrzelony z pistoletu który sam przeładował i wbija się w dywan z gracją fortepianu zrzuconego z czwartego piętra na prośbę aniołów potem biegnie przez mieszkanie jak opętany parówką ślizga się po panelach wpada bokiem w szafę obraża się na fizykę i nagle zastyga w połowie skoku jak porzucony przecinek w zdaniu którego Bóg zapomniał dokończyć przez dwie godziny siedząc tyłem do świata obok kaloryfera który uważa za swojego adwokata jej kot ma w sobie coś z emerytowanego generała który stracił armię ale dalej codziennie robi obchód po mieszkaniu sprawdza okna sprawdza doniczki sprawdza czy przypadkiem nie zostawiła otwartej szafki z kabanosami bo wtedy włącza mu się instynkt szabrownika mruczy jak opętany ona idzie tam zgrabna i bosa jakby niosła w sobie cały spokój świata zapala światło... a on siedzi na środku podłogi obok przewróconego kwiatka obok rozbitego kubka obok własnego sumienia i patrzy na nią jakby to ona przyszła do jego domu i rozwaliła mu paprotkę z czystej zemsty czasem siada przy ścianie i patrzy w jeden punkt przez pół godziny jakby właśnie nawiązał łączność z planetą na której tuńczyk sam otwiera puszki i wtedy ona milczy bo wiadomo że kot widzi rzeczy których człowiek nie powinien widzieć jej kot kradnie gumki do włosów te które jeszcze rano pachniały jej snem i perfumami wynosi je pod lodówkę jak jakiś mały mafioso który prowadzi nielegalny handel w piwnicy pod osiedlowym warzywniakiem a potem siedzi dumny na stosie swoich łupów jak smok który zamiast złota zbierał przez całe życie plastikowe nakrętki i dwa paragony z Biedronki czasem wskakuje na szafę choć sam nie wie po co potem stoi tam przerażony własnym sukcesem i drze mordę jak tenor który utknął w zsypie bo wejść było łatwo ale zejść teraz już nie bardzo wtedy ona bierze go na ręce stawia na ziemi a on otrzepuje łapy z obrzydzeniem jakby właśnie został uratowany przez najgorszy sort amatora i natychmiast odchodzi bez słowa bez dziękuję bez niczego jak hydraulik który skasował cztery stówy za spojrzenie na rurę czasem siedzi przy misce patrzy na karmę jakby była listem z urzędu skarbowego wącha odchodzi wraca patrzy jeszcze raz jakby czekał aż zmieni się skład albo smak albo sens życia ale wystarczy że otworzy lodówkę i nagle wyrasta obok niej jak demon powołany do życia szelestem szynki wtedy ociera się o jej nogi i mruczy udaje biednego sierotę który od ośmiu lat nie jadł nic poza kablem od ładowarki i jej monsterą która płacze liśćmi bo on traktuje ją jak darmowy bar sałatkowy w którym jedyną przyprawą jest wizja rychłego rzygania na dywan jej kot toczy też inne bitwy najkrwawsze tam gdzie nie ma nikogo walczy z przeciągiem o prawo do ciszy i z własnym cieniem który oskarża go o współpracę z grawitacją kiedy ona wchodzi do pokoju on patrzy na nią jak świadek koronny który właśnie przypomniał sobie że ona też widziała jak lizał się po łokciu tracąc na moment cały swój mroczny prestiż wtedy zastyga w bezruchu jak pomnik wystawiony ku czci wszystkich zmarnowanych okazji by nie być kochanym czasem śpi tak mocno że wygląda jak stara skarpeta wypełniona futrem i pretensją a ona wtedy patrzy na niego i myśli że to niesamowite że takie małe futrzaste bydle potrafi jednocześnie być królem mieszkania klaunem terrorystą bezrobotnym filozofem oraz kawałkiem dywanu kiedy w końcu kładzie się na jej piersi robi to z subtelnością betonowej płyty mruczy jej prosto w ucho tonem który mówi 'kocham cię ale pamiętaj, że gdybyś była mniejsza już dawno leżałabyś pod lodówką obok gumek do włosów i kurzu" bo jej kot niczego się nie wstydzi ani brzucha ani porażek ani tego że spadł z parapetu bo za bardzo chciał ugryźć muchę po prostu wstaje udaje że to było specjalnie patrzy na nią z taką wyższością jakby właśnie darował jej życie i kładzie się spać z miną boga który po stworzeniu świata stwierdził że wyszedł mu średnio więc postanowił go po prostu zignorować
- 9 odpowiedzi
-
10
-
@Annna2 metahistoria kołem się toczy, a autorka zdejmuje nam z oczu tiul belle époque, by pokazać że pod kazdą szerokoscią geograficzną - od zagros po nagasaki - niebo ma ten sam odcień popiołu. brawurowa synteza sacrum antyfony z militarnym technicyzmem "bockscar”. to nie jest tylko poezja, to sejsmograf sumienia, który w " absolucie ciszy” wyczuwa drżenie bezbronnych drzew. erudycja, która nie przytłacza, lecz rani tam, gdzie jeszcze potrafimy czuć. czapki z głów!!! a dziś. b-2spirit b21raider tu-160m wyładowane bombami jądrowymi latają nad kołem podbiegunowym 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. cały czas. historia zlała się z teraźniejzością i przyszłością. teraz. świetny tekst!!!!
-
@Alicja_Wysocka Twoje achy i ochy są wszędzie tam gdzie jesteś Ty. a Twoje Ty pod moim wierszem to dla mnie zaszczyt:) dziękuję Alu:)
-
Jestem tym o czym myślę
Migrena odpowiedział(a) na Nata_Kruk utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Nata_Kruk autoidentyfikacja poprzez strumień braku. Nata kreśli tu fascynującą ontologię: podmiot nie "ma” mysli, lecz staje się ich zakładnikiem. to elegancja bezsilnosci, gdzie zeschły klej zmusza do szukania schronienia w sferze audytywnej. muzyka jako jedyna substancja wypełniająca puste miejsca w tkance bytu. intelektualnie dotkliwe, estetycznie bezbłedne. misterne. -
dwadzieścia cztery
Migrena odpowiedział(a) na Alicja_Wysocka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Alicja_Wysocka wiem Alu:) -
dwadzieścia cztery
Migrena odpowiedział(a) na Alicja_Wysocka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Alicja_Wysocka Alu. gdybym był idiotą to w pierwszych słowach mego listu napisałbym tak: no to masz problem dziewczyno!!! ale możliwe że jestem normalny, czyli jeden z Was to napiszę tak: oswojony smutek traci apetyt na świat i staje się meblem. to niebezpieczna forma domatorstwa, w której gospodarz zaczyna przypominać swoje kąty. bardzo celny wiersz Alu. -
@viola arvensis jest moja ulubiona POETKA ze słowami które wstrzymują mi oddech i przyspieszają bicie serca jakby dopiero co poszła w górę bomba na Służewcu:) z przyjemności roześmiała mi się buzia i jeszcze coś, co Kartezjusz uznał za duszę:) w filmie Barei jedna z pań widząc pijanego męża i towarzyszącego mu szczekające psa mówi: "...co to wódka robi z psa". to ja pytam Ciebie Wiolu, czy Ty wiesz co Twoje słowa robią ze mną? Ty wiesz!!!!! to ja tylko dopowiem, że mnie uszczęśliwiają:) dziękuję bardzo:)
-
@Aleksander Hoorn to jest komentarz poetyckiego boksera wagi ciężkiej! Mike Tyson ale nie w swoich genialnych unikach tylko w dynamice i precyzji ciosów. w uderzeniach po których przeciwnicy schodzili z ringu z minami rekinów na odwyku. bardzo dziękuję:) to była świetna lektura:)
-
@Poet Ka możemy się więc zgodzić, że przeżyliśmy właśnie klasyczny zderzeniowy moment dwóch estetyk interpretacji poezji. i to jest fantastyczne:) dziękuję:) wszystkiego dobrego:)
-
@Poet Ka zrozumiałem. ale nie rozplątała się różnica sygnałowa poezji. Ty piszesz poezję w której cały świat jest cudownym pejzażem słów, ludzi, znaczeń i osób. czyste doświadczanie piękna w anturażu piękna. to co robisz jest wspaniałe. ale gdzieś tam daleko od pań i panów pachnących Clive Christian. panowie we frakach z krótko przyciętymi wąsami a panie w wieczorowych toaletach trzymające dwoma palcami ucho filiżanki z chińskiej porcelany. a w ich domach podłogi lśnią jak psu jaja i gosposia oburza się kiedy ktoś rzuca kurwami. estetyka moich wierszy jest inna. to świat brudny, brutalny w którym chwyta się życie za twarz. miłość jest taka sama tylko.....tak bardzo inna. czytelnicy lubią Twoją poezję. ja też. jest czysta i higieniczna. moją lubią mniej. może się jej wstydzą. może czasem przeraża. i czemu powiedz mielibyśmy się nie zrozumieć? na koniec zacytuję fragment z Misia Stanisława Barei: "Hochwander: „Zrozumcie, jest prawda czasu i prawda ekranu. Prawda czasu mówi nam, że... no, że tak powiem... jest tak, jak jest. A prawda ekranu mówi nam: niech to, co jest, wygląda tak, żeby było widać, że to jest to, co jest!” miłego dnia poetko:)
-
@Berenika97 pustka ma to do siebie, że jest najbardziej chłonnym materiałem świata!!!!!! fascynuje mnie ta transakcja. Berenika oddaje "wnętrze”, żeby śmietnik mógł je odzyskac i przestać być pustym przedmiotem. to czysta ontologia braku - niby nic nie wychodzi, a jednak pokój wyścielony zgniecionymi słowami staje się bezpiecznym białym azylem . piękna, surowa lekcja o tym, że te wszystkie odrzucone próby nie są odpadem, ale jedynym możliwym budulcem dla Twojego " bałwana myśli”. paradoksalnie, im więcej kul mija kosz, tym cel jest bliżej. bardzo bliskie mi to Twoje nocne "dzianie się” niczego. dziękuję za ten chłód , który grzeje. szczególnie mnie. szczególnie teraz.
-
@Poet Ka zaskoczyłaś mnie. odpowiem więc tak: proponujesz zakończenie rozmowy w momencie gdy z braku argumentów literackich przeszłaś do ocen personalnych. to wygodne, ale mało rzetelne. mylisz podmiot liryczny z autorem, a literacką bezkompromisowosć z brakiem ogłady - to błąd podstawowy. wiersz nie jest moją kartą pacjenta, a ty nie jesteś moją terapeutką, by oceniać, czego "potrzebuję w rozmowie'. moja prywatnosć zaczyna się tam, gdzie kończy się ostatnia kropka tekstu!!!!!!!!!!!!!!! skoro nie potrafisz oddzielić tekstu od człowieka, to faktycznie nie mamy o czym rozmawiać. literatura wymaga odwagi do zmierzenia się z utworem, a nie ucieczki w psychologizowanie autora.
-
@Poet Ka nie - tu nie chodzi tylko o inne nazwanie tego samego. "antyrytm” wciąz zakłada jakąś formę porządku nawet jeśli odwróconego. a mnie interesował moment, w którym ten porządek się rozpada i zostają już tylko uderzenia bez struktury, bez oparcia . dlatego to nie jest dla mnie kwestia rytmu nawet " dziwnego”. co do poczucia intruza - tak, ono jest wpisane w ten tekst bo on niczego nie oferuje czytelnikowi. nie zaprasza, nie oswaja dzieje się obok niego, natomiast wchodzenie w to, jak "postrzegam bliskość” albo czego " potrzebuję w rozmowie” to już jest krok poza wiersz i tu stawiam granicę!!!! różnica między nami nie musi być błędem ani niezrozumieniem to po prostu inny wybór języka i doświadczenia ja idę w stronę, która nie łagodzi i nie porządkuje. ty możesz iść w inną - i to też jest w porządku. i moja prośba. dobrze byłoby zostawić tę rozmowę przy wierszu bo przesuwanie jej w stronę osobistych interpretacji niewiele tu wnosi, a może doprowadzić do oceny każdego z nas jako człowieka.
-
niepojęty ranek w cukierence
Migrena odpowiedział(a) na Poet Ka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Poet Ka Twój wiersz wygląda niepozornie, ale pod powierzchnią dzieje się sporo. podmiot niby "jest w środku” a jednak patrzy przez szybę i to jest klucz! jestesmy w świecie, ale zawsze trochę oddzieleni, jakby przez filtr własnej świadomosci. dlatego ludzie stają się " przezroczyści”, a kontakt z drugim człowiekiem okazuje się czymś trudnym, niemal niemożliwym. cukierenka z francuskimi wstawkami. ale nie do końca prawdziwa. pod spodem kryje się zwyczajność i funkcjonalność co tworzy subtelny dysonans . jest tutaj cichy paradoks. brak głębszego kontaktu, rozproszenie, a jednocześnie drobna zgoda na rzeczywistość . bez patosu, raczej w duchu spokojnego przyjęcia tego, co jest. jest tu sporo finezji. nie nazywasz napięć wprost tylko pozwalasz im wybrzmieć między obrazami. operujesz znakami filozoficznymi. jest tutaj Jean Baudrillard, jest Edmund Husserl, i jest Alberta Camus. przez te filozoficzne znaczenia nadałaś wierszowi głębi. żeby Twój wiersz porządnie opisać potrzebny jest esej:) -
@Poet Ka droga Poetko:) mam wrażenie jakbyśmy się oboje odnajdywali w innych rejestrach rzeczywistości. Ty widzisz rytm. a mnie właśnie chodzi o rozpad rytmu. chciałem osiągnąć efekt ciągłego naporu, jak fala, która nie ma wyraźnego taktu, tylko się rozbija. chodziło mi o ukazanie endorfin w tańcu staccato w rezedrganych ciałach. i kiedy cokolwiek podniesione przyciąganiem księżyca morze dotyka ich stóp....... a Twoje "zakłopotanie odbiorcy” tak bo ten wiersz jest fizyczny do granicy dyskomfortu. bo to nie jest erotyka "literacka” - to jest zderzenie prawie przemoc, prawie walka o przetrwanie. bardzo sobie cenię Twoje komentarze:) za ten - bardzo dziękuję:) ps. piszesz: "wiersz udany"!!! no i tego potężnego wsparcia duchowego dzisiejszej nocy potrzebowałem!!!!!!!!! caluję rączki:)
-
@Berenika97 bardzo Nika dziękuję za dobre słowa:) pozdrawiam Cię:) @Na liniach czasu fajny komentarz:) dziękuję:) @Poet Ka, @APM, @lena2_, bardzo dziękuję:)
-
@Nata_Kruk dziękuję Nata;)
-
plaża była pusta rozciągnięta jak język sucha od słońca i wiatru ona miała sól na ustach i oczy zbyt jasne jakby widziały więcej niż trzeba on niósł w sobie noc ciężką jeszcze nie do końca przeżytą piasek parzył stopy wchodził między zęby zgrzytał w środku szli za daleko tam gdzie nie było już śladów tylko wiatr i własny oddech dotknął jej nagle jakby coś w nim pękło bez ostrzeżenia odpowiedziała od razu jak ogień który nie ma już powrotu ich ciała nie były delikatne ścierały się jak kamienie mielone w gardle rzeki sól wchodziła w skórę w oczy w usta wszystko szczypało wszystko było za bardzo on wbijał dłonie w jej plecy jakby chciał się utrzymać przy czymś żywym jakby pod skórą było coś co mogło go ocalić ona ciągnęła go niżej w piasek w siebie w ciemniejsze miejsce nie było rytmu tylko uderzenia nierówne głodne krew przyspieszała szarpała się jak zwierzę zamknięte w za małym ciele morze obok uderzało i cofało się jakby coś pamiętało ale nie chciało powiedzieć krzyknęła raz krótko jak przecięcie potem już tylko oddechy ciężkie rozbite leżeli długo lepcy od soli i piasku jak po walce słońce wypalało z nich resztki myśli nie patrzyli na siebie bo było za blisko fala doszła wyżej dotknęła ich stóp zimna obca jakby coś sprawdzało czy jeszcze żyją i kiedy wstali nie byli już tacy sami jakby morze coś z nich zabrało i zostawiło miejsce które nie chciało się zamknąć
-
@.KOBIETA. już zapomniałem:))) wszystkiego dobrego:)
-
katedra ze szkła i koloru
Migrena odpowiedział(a) na Poet Ka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Poet Ka a ja teraz znalazłem coś co było mi kiedyś tak bliskie: uśmiecham się do ciebie...) Halina Poświatowska "Uśmiecham się do ciebie. Czym jest uśmiech? Światłem przez gwiazdę przesłanym gwieździe. Zapachem który trawy wiąże w brzęczącą łąkę. Łagodny kolor zieleni kolor moich oczu wplątał się w twoje palce. Trzymasz w ręce rozszeptane ciało łąki. Trawa cierpkim wąskim kształtem opowiada o moich oczach patrzących nieskończenie. Uśmiechasz się do mnie." -
katedra ze szkła i koloru
Migrena odpowiedział(a) na Poet Ka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Poet Ka to znaczy, że tak? wchodzę w sieć...... -
katedra ze szkła i koloru
Migrena odpowiedział(a) na Poet Ka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Poet Ka nie chcę wypaść na ignoranta. tym bardziej, że już pamięç szwankuje. to tylko skojarzenie "pochwała..."????? -
@.KOBIETA. dobry wieczór:) piękny wiersz:)
-
@Poet Ka ulala:) właśnie tak!!!