Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

huzarc

Użytkownicy
  • Postów

    3 072
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Treść opublikowana przez huzarc

  1. @hollow man ale było nie było, czuć wielkie zagubienie z zaplątaniem, tym większe jak ma się ambicje spojrzeć nieco dalej niż na ekran.
  2. @KOBIETA Nie przypominam sobie takiego galopu;)
  3. @Somalija Znakomite i to mydło, jak niebo które oczyszcza, tu szare, a szarość to odcień błękitu przecież.
  4. @Tectosmith Rodzimy krajobraz oprawiony w równie intymną lirykę podpatrującą zimę.
  5. @hollow man właśnie dużo oglądamy, mnóstwo widzimy, ale już nie potrafimy ze sobą wiązać znaczeń.
  6. @Kamil Olszówka W ogniu Europa stacza się w odmęt przed jakim przestrzegano ćwierć wieku temu, nie czyniąc nic aby to powstrzymać. Ten samobójczy pęd, ten postępujący rozkład to jedna z większych zagadek, albo po prostu skutek społecznych eksperymentów, które nie sprawdziły nowego lepszego świata, a zniszczyły go.
  7. @hollow man Sztuka nazywania zamiera, bowiem i słowa powoli ale wyraźnie tracą swoją pozycję, jako główny wektor komunikowania się.
  8. @MIROSŁAW C. Tęsknota za ogniem, ciałem i ucieczka przed cieniem, który to zasłania. Tęsknimy i piszemy dalej…
  9. @Rafał Hille Wielkie pisanie. Egzystencjalne i współczesne .
  10. @kasia652 Od ignorancji, tylko pogarda jest gorsza…
  11. @Berenika97 Słowa rania, nawet jeśli są bez znaczenia.
  12. @Alicja_Wysocka Uwielbiam parki i ławeczki w nich, stąd z wielką przyjemnością pochyliłem się nad Twoim uroczym wierszem i wrócić do czasu, gdy były one dla mnie najpiękniejsze.
  13. @KOBIETA a ja nie;)
  14. @Sylwester_Lasota Samo życie…
  15. Po trudzie zostało tylko czarne serce i brudny palec, kreślący krzyż po języku na pożegnanie. Niechciane dzieci postępu w zgliszczach fabryk, dźwigających kiedyś świat ku zbawieniu, umierają na suchoty w widmie dymu, tak gęstego jak słowa troski bez pokrycia. Dziś nawet cegieł z rozbiórki nie chce nikt kupić - wypalone w szczerym ogniu są za twarde, a technologia istnienia stawia dziś na tworzywa plastyczne.
  16. @Gosława Widok taki sobie, ale liczy się całokształt:)
  17. Z perspektywy rozporka to uczucie miało pewien sens równowagi, jak słony karmel na skórze. Lecz w strzaskanych złogach wiarołomnego słońca, zstępującego z sufitu, stanowiło już nazbyt wysoki koszt uzyskania bez pokrycia w ciele. Pozostało tęsknić drobnymi zapiskami na konturze kołnierzyka, menstrualnie zabrudzonego, gorzką szminką. Bezwstydny guzik rozpięty w głębokim westchnieniu nocy, jak rozerwana błona w oporze pończochy, kusił jak cień krucyfiksu kształtem szkarłatu. Przelot nad gardłem, język zawinięty w węzeł zasypał pamięć popiołem. Najważniejsze - nie żegnać się nad ranem, a tylko usunąć z listy subskrypcji.
  18. @tie-break Zawsze jest jakąś barierą, płynną i niebezpieczną.
  19. @Kiedy Jest Dzisiaj Anty-epos, w jakim dom przestaje być schronieniem, a staje się oskarżeniem, obciążeniem, źródłem niepokoju, a unikanie napędza tylko narastanie tych negatywnych emocji.
  20. @tie-break To bardzo dobry wiersz. Jest gęsty obrazami, a jednocześnie czytelny emocjonalnie, mimo pozornego zaplątania w symbolach i odniesieniach Niesie w sobie ton elegii i z zapisu doświadczenia granicznego, wokół niego krążą najważniejsze słowa - most, ostatnie słowo, cofnięty film, rozpadliny, rzeka bólu. To geografia ostateczności i miejsca bez powrotu.
  21. @Bożena De-Tre Dziękuję za życzenia:)
  22. @Berenika97 Wiersz pełen emocji, ale otulonych w dystans. Dychotomia tego, co czujemy a co obce wzmaga w nas napięcie, staramy się zdefiniować i umieścić w tym zgiełku. Miasto i obserwacja przez chłodne szkło w szybie są symbolami tego procesu.
  23. @tie-break jesteśmy tym wszystkim, czym byli nasi protoplaści, a jednak od nich różni.
  24. @Berenika97 Bardzo piękna liryka, o obecności, o bliskości, o czułości.
  25. Nie ma przeszłości i przyszłości, tylko zapis i kanał dla wektorów. Nie ma przemijania. Jesteśmy my, uwikłani w linie, kształty i proporcje, we wrażenie przepływu. Czas jest obok - inny. Dziś sadzę ziarno na skwerze pod blokiem. Obrodzi wysoko w noc mego życia. I spłonie tkanką kolejnych wcieleń, fioletowym listowiem w umierającej czerwieni gasnącego Słońca. Gdy po człowieku zostaną tylko niezrozumiane napisy, wytrawione laserem rozpaczy odwiecznego pytania, pozostanie światło rozpadu, ono rozszczepi i rozsieje kwantowy wzorzec wśród splątań, których nigdy nie nazwiemy. Wieczność okaże się być bez znaczenia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...