Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Deonix_

Mecenasi
  • Postów

    4 357
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    21

Treść opublikowana przez Deonix_

  1. Ocknęła się w zielonej kałuży, czując w ustach metaliczny posmak. Dookoła było pełno amarantowego dymu. Trochę otępiona wsparła się na nadgarstkach i uniosła górną część tułowia, równocześnie rozglądając się wokół. Znowu jej oczom ukazał się blondyn. Zdziwiona rozdziawiła usta i… wtedy właśnie zaczął ją męczyć duszący, suchy kaszel. Kaszlała tak chyba z pięć minut - dopóki nie wykrztusiła z siebie zwartej, metalowej kuli wielkości męskiej pięści. – To zgnieciony autobus. – rzekł z uśmiechem stojący obok dziewczyny chłopak. Marita wyczerpana i zawstydzona całą sytuacją odsunęła się od niego, i raptownie poderwawszy się pobiegła przez kłęby dymu. –Zaczekaj! Marita, nie idź tam! – krzyczał blondyn. Dziewczyna zatrzymała się. –Skąd wiesz, jak mam na imię? – spytała z zaciekawieniem odwracając głowę w jego stronę. Nie odpowiedział. Zbliżył się tylko, odgarnął włosy z twarzy dziewczyny i delikatnie wsunął język w jej rozchylone usta. Znieruchomiała. Słodkie ciepło rozlało się po jej drobnym ciele. Lewitowała płonąc niebieskim, faceliowym ogniem. A po wszystkim - kiedy ich usta i języki rozłączyły się - ujrzeli zamrożone kłęby złotego pyłu. *** Oboje znaleźli się na scenie. Wokół siebie dostrzegli publiczność ze złożonymi do braw rękoma. Jednak nikt z siedzących na widowni się nie poruszał. Ludzie siedzieli zastygnięci jak woskowe figury. Tylko Marita i jej towarzysz mieli możliwość nieskrępowanej lokomocji. –Marcin, czy ty rozumiesz coś z tego? –Spytała Marita. –Nie, a skąd…? – nie dokończył zdania, gdyż dziewczyna wskazała wzrokiem napis na jego koszulce. Widniały tam jego imię i nazwisko oraz inne dane. Chłopak zarumienił się. –Nic z tego nie rozumiem. Rozumiem, że wiem coś niecoś o tobie, bo mi się przyśniłaś, ale jak wytłumaczyć to?! – powiedział patrząc z niedowierzaniem w dół swojego tułowia. –Jak to możliwe? – Marita wzruszyła ramionami, po czym uśmiechnęła się najsłodziej, jak potrafiła i wtuliła swoją filigranową sylwetkę w smukłe ciało Marcina. W tym momencie kurtyna zawieszona nad nimi opadła i spłukał ich zimny, szklisty deszcz. Oboje stali się przezroczyści. Mogli dostrzec u siebie nawzajem pracujące narządy wewnętrzne. Lecz zamiast przesuwających się różnymi drogami płynów ustrojowych widzieli ciągi cyfr. Tylko impulsy nerwowe w elektrycznych synapsach jawiły im się jako krótkie, lecz ciepło lśniące, mleczne rozbłyski. Cdn. ...
  2. Dla mnie jest skończone, sorry? Ośrodki kojarzą mi się fizycznie, a nie społecznie. Ale to może przez to, że z literaturą - nazwijmy to- artystyczną obcuję w zasadzie tylko tu ?
  3. Toż Brad to też blondyn, więc ujdzie (?) ;) Co do lepkości, cóż - można nie lubić :) Chociaż może przy tym szlifie coś niecoś powinnam osuszyć ;p Cieszę się, że lubisz precyzję w prozie i "jest dobrze" :) Dziękuję i pozdrawiam :) D. Dlatego czasem odnoszę wrażenie, że publikacje z zakresu literatury (nie mam na myśli tych pochodzących ze specjalistycznych wydawnictw naukowych) są lepsze w formie elektronicznej, niż papierowej. Nie ma to jak wgląd licznych obcych, bezstronnych obserwatorów do tekstu.
  4. @Pia P. S. Ale nad Twoimi uwagami oczywiście pomyślę ?
  5. Nadspójnikowcem jestem, niestety. I lubię zaczynać od "ale". Ale przecinek dostawię. Sorry za hiperprecyzję, w prozie ją lubię, w wierszach zostawiam niekiedy przestrzenie ? Powietrze jest ośrodkiem, tak jak np. woda. Miejscem, w którym rozchodzą się fale (tutaj akurat mechaniczne). Dzień pochmurny, to dla mnie akurat żadna innowacja, nawet w czerwcu, poza tym bohaterka nie miała w planach nic szczególnego. Dzięki za zastrzymanie się pod tekstem, pozdrawiam, D.
  6. Cholewka, no wywaliło mnie, a taką miałam ładną odpowiedź ? Dzięki bardzo za zwrócenie uwagi na "naddźwiękowość", pomyślę. Narracja albo ta pierwsza, o której piszesz, albo jakaś forma pośrednia, ja jestem dość trudna do sklasyfikowania ? A początkowa "siwucha"...no cóż, świadoma zrzynka to to nie była, co najwyżej przypadek? Dziękuję i pozdrawiam pięknie, D. @8fun Poprawiłam, ale trochę inaczej, mam nadzieję, że nie ma więcej błędów. Dzięki. Pozdro, D.
  7. Jakbyś mi w myślach czytała, bo o "kasacji" przemknęła mi w kontekście literackim podobna projekcja ? Dzięki, zdrówka również, D.
  8. Pierwsze dwie bardzo mi :)))) Trzecia już nie za bardzo z tą realnością :) Ale to w sumie tylko kwestia moich upodobań. Nie musisz się tym zbytnio przejmować. Całość i tak ładna i spójna. Pozdrawiam, D.
  9. @iwonaroma Dziękuję :) A już miałam zamiar ten tekst wykasować :) D.
  10. @Lahaj Dzięki.
  11. Dzień dobry Państwu. Pozwolę sobie odpowiedzieć ogólnie, choć zazwyczaj robię to indywidualnie - jednak przy takiej rozpiętości wątku, prędkości Internetu i sprawności komputera - chyba by mnie szlag trafił. Mam nadzieję, że to rozumiecie. Postaram się nie pominąć niczego, co byłoby istotne. Przede wszystkim - Dziękuję za czytanie, serca, komentarze do tekstu i udział w dyskusji. Nie spodziewałam się aż tylu odsłon i komentarzy, nie było moim zamiarem doprowadzenie do kłótni, myślałam, że ten tekst po kilku - kilkunastu wypowiedziach czytelników opadnie w dół strony, jak to się zazwyczaj dzieje. Stało się jednak inaczej. Nie zamieściłam kontekstu tej sprawy, ponieważ założyłam, że będzie on przynajmniej po części kojarzony przez Was z doniesień medialnych. Pomyliłam się. Z kolei ujęcie tegoż kontekstu w tekście - moim zdaniem popsułoby go, a pod nim - nie, sorry ja takich rzeczy nie robię. Wiersz powinien istnieć samodzielnie a nie w towarzystwie kolateralnych reportaży. Być może jest zły jakościowo, macie prawo tak uznać. Ale ja też mam prawo pisać lepiej i gorzej. Nie odbierajcie mi prawa do niedoskonałości. Odnośnie postaw wobec sytuacji przedstawionej w wierszu - cieszę się, że przynajmniej część z Was podziela moje stanowisko wobec wyrzucania bezdomnych, dziękuję wszystkim, którzy starali się zrozumieć i wytłumaczyć sobie zachowanie tej kobiety. Nie rozumiem zaś i nie podzielam stanowiska osób, które uznały, że w siłowym usunięciu bezdomnego z autobusu przy panującej na zewnątrz ujemnej temperaturze nie ma nic złego. Jakkolwiek zawsze staram się podchodzić do cudzych poglądów i postaw z szacunkiem i zrozumieniem - budzi to we mnie jakąś odrazę. Wybaczcie. Na razie tyle z mojej strony. Jeszcze raz Państwu dziękuję, D.
  12. @anna_rebajn Twój utwór jest ciekawy. Zwykle daję u siebie sugestywne obrazy w połączeniu z emocjami, ale tym razem wyszło inaczej. Ale nie jestem święcie przekonana, że to na pewno źle. Ale szanuję Twój odbiór i nie wykluczam, że kiedyś ujmę ten problem w innej formie. Miło, że podzielasz moje odczucia odnośnie sytuacji. Dzięki za wizytę, D.
  13. @Oxyvia Całkowicie się zgadzam i też mnie to oburza przepiekielnie. Aż miałam potrzebę to przelać na ekran. Dzięki za wpis, D. To szkoda. Nie, nie usiłuję siać zamętu, jedynie piszę, co czuję.
  14. O, masz Ci przykład, jak to z czasem refleksja przychodzi. Dzięki 8Fun. D.
  15. Myślę nad tytułem, ale rzecz się działa w Warszawie, chciałam po prostu zaznaczyć, że to jest autentyczne zdarzenie i na to nakierować odbiorcę. I ona go chwyciła i wypchnęła, a nie tylko kazała wyjść.
  16. 16 minut temu, Marek.zak1 napisał: @Deonix_ @Deonix_Autorko, przepraszam. Jeżdżę codziennie warszawską komunikacją i byłem czasami świadkiem takich zdarzeń i zawsze były przyczyny. Przeważnie pijany, zarzygany, agresywny pasażer. Przecież żaden pasażer nie może kazać innemu wyjść z autobusu, czy tramwaju bez przyczyny. Prawie się z Tobą zgadzam. Tylko ja jestem wierna wytłuszczonemu. W autobusie czy tramwaju może przecież przebywać każdy, bo to obiekt użyteczności publicznej. Poza tym - "przeważnie" - no właśnie. Czyli nie zawsze. I niekoniecznie wszystkie te czynniki musiałyby wystąpić. I będę się sprzeciwiać siłowemu usuwaniu kogokolwiek, bo jeśli nie będę, to w końcu społeczeństwo zaakceptuje, że można kogoś wyrzucić, bo np. zbyt intensywnie spryskał się perfumami, jest otyły albo nosi niebieską kurtkę do zielonych spodni. W końcu to też może kogoś drażnić, zniesmaczać i porażać jego poczucie estetyki. Taki dzień, taki nastrój, taka sytuacja. Dziękuję Waldemarze. D.
  17. Dobrze, że zgadzamy się odnośnie wyrzucania. Bo o to mi przede wszystkim chodziło. Wiem, że różnie bywa, rozmaite przygody mnie już spotykały w komunikacji miejskiej. Ale do głowy mi nie przyszło, aby kogokolwiek wyrzucać. Dzięki za obfity komentarz. D.
  18. Autorko- prosiłabym jednak. Z tego co wiem był spokojny i nikogo nie zaczepiał. I ani współpasażerowie tej kobiety, ani kierowca nie chcieli się go pozbywać.
  19. Tu nie chodzi o "przysrywanie warszawce". A o napiętnowanie złych zachowań.
  20. Może zły tytuł dałam, pomyślę jeszcze nad nim. Bo chodziło mi o pasażerkę jednego z warszawskich autobusów, która bądź co bądź - autentycznie wyrzuciła z niego człowieka. Na mróz.
  21. Dziękuję. Trafnie to określiłaś. Pozdrawiam również, D.
  22. Niestety tak i właśnie mnie dźgnęło, żeby to ująć zapisem graficznym. Dzięki że wpadłaś. D. Dziękuję Gosławo. I też powiem, że czytać Cię lubię, zupełnie szczerze ? Serdeczności, D.
  23. Oryginalne obrazowanie i metaforyka bardzo mi przypadły. Jedynie pewne fragmenty tego tekstu - mianowicie ten o "umiejscowieniu" miłości i to krzyżowanie "nadziejów i życiów" na "łąkach Wiosny" jakoś mi się nie podobają. Pozdrawiam, D.
  24. wyrzuciłaś wyrzuciłaś człowieka jak worek kartofli na zewnątrz bo źle pachniał przeszkadzał nie był ładnie ubrany teraz pewnie ci miło i ciepło
  25. Ładnie. Początkowo chciałam tę "przeciw wagę" zbić w jedno, ale teraz nie jestem co do tego przekonana. Pozdrawiam, D.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...