Patrzę i piszę
Patrzę i piszę ciszę, którą deszcz kołysze
zdartych serc wycie, Amygdali mleko
sieroctwa rysę, myśli z dużych liter
mdłe w krypcie echo — Nieobecność jego.
Zakrzepy śmierci nieustannie we krwi
rosnące, czerni oddechy wkoło mnie
melodię pętli co się chce zacieśnić
początek cierpki i nijaki koniec.
Mgły z żył piosenkę rozwianą na wietrze
szramy podniebne jak łąka rozryta
kwitnące w tętnień nadzieje najświętsze
i tylko nie wiem jak ciebie napisać.