Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.03.2026 w Odpowiedzi
-
Idę, Łąko, ku tobie, brzegiem mego szału. Ani zbrojny, ani konny. Z ramion twoich wyjdę - wonny I duchem zroszonemu uśmiechnięty ciału! B. Leśmian Wtuliłem się w łąkę; w jej suknię kwiecistą, srebrzoną po brzegach rosą niepamięci. W tym gorącym nadmiarze każda łodyga pragnie moich rąk; suchym szelestem sprzecza się z innymi o palce zabłąkane wśród liści pokrzyw. Świat parzy, pachnie, rozlewa się w tętnicach burzliwością kolorów. Oddycham głęboko, prędko, tak, jak zawsze chciałem. Łąko, łąko w krwawnikowych batystach, tymiankowych gazach! Ty przede mną nie zasłaniasz oczu, ja szeroko otwieram ramiona, w które wpadasz brzęczeniem pszczelich rojów, pełnością kielichów. Ty przede mną się otwierasz, ja trwam, nabieram mocy, miodu do dzbanów snu. Łąko! zdrowo mnie wykarmiłaś i nigdy nie milczysz; nie przestajesz, ze szczodrością równą mojej, tętnić wonną krwią, nektarem, rodzić krzepkich pąków. Zwielokrotniasz życie odważnie, bez odmierzania - ze słowa na kwiat, z kwiatu na dotyk, a z dotyku na mnie. Wtuliłem się w suknię kwiecistą, silny, przyjęty z radością do zielonej kołyski. Łąko, oddycham głęboko, prędko, jestem - - -11 punktów
-
Nie_podległa już od dawna dźga mnie pytanie jaka Ona jest - niby wolna ale ciągle więcej na niby - inaczej ze mną robię co mogę co powinnam albo nic nie robię wychodzę wtedy gdy kaprys poniesie bo lubię wdychać chłody świtów i kojącą radość gdy z krzewów wrzask wróbli o - sunie wielkocoś - urocze chwile a w domu jak to w domu pogłaszcze muzyka zagada wersami kuchnia i jeśli nawet zdarzy się bączek nikt mi nie zamarudzi coś śmierdzi tak nie wolno nie teraz bo to moja maleńka - tycia nie_zależność marzec, 202610 punktów
-
Każde ciepłe słowo to ukojenie. Czemu się tak wydzierasz?! Owoce i warzywa to zdrowie. I kto teraz to wszystko zje?! Chcę z tobą tutaj leżeć dziś. Sama pościel to łóżko! Hamak bym sobie pożyczyła. Zostaw to! Przeszkadza ci?! Ale przecież to tylko na chwilę? A ty zawsze musisz po swojemu! Mycie to tak nudna konieczność. Znów nie zakręciłaś pasty do zębów! Całe moje ciało należy do ciebie. Ale po co ci tyle miejsca?! I przypadkiem stłukło się, ot co. Będziesz to teraz naprawiać! Ewentualnie mogę zawołać fachowca. Inaczej już nie umiesz tego zrobić?! Było tutaj tyle nieporządku. Jak mogłaś poprzestawiać te rzeczy? Innego ciebie nie chcę. A w ogóle to wynoś się! Eskalacja na granicy nieporozumienia.9 punktów
-
od lat co dzień niby tak samo a jednak zawsze inaczej powtarzam proszę przepraszam kocham dziękuje od lat co dzień niby tak samo a jednak inaczej po czułych miejscach ją całuje od lat tak samo a jednak inaczej patrze jej prosto w oczy mim o że owe patrzenie czasem ją droczy od lat co dzień tak samo a jednak inaczej rozmawiam z nią o miłości która od lat nie ustanie od rana do wieczora umiejętnie naszym domem rządzi7 punktów
-
lato przyszło zbyt szybko asfalt po deszczu wytrącał ciepło jego zapach długo unosił się w powietrzu dałaś mi list bym otworzył go jesienią gdy nas nie było na czystej kartce napisałaś pamiętaj o oddechu7 punktów
-
szelest liści pod stopami wczoraj próbuje zmartwychwstać czas siłuje się z myślami odwrócona kartka chowa zapis jak ponaglenie do zapłaty dług zaufania zaciągnięty wspólnie bez podpisów stał się wekslem bez pokrycia 3.2026 andrew6 punktów
-
kolejny wieczór przybity do ściany uśmiechy martwe bądź umierające zimowy monsun trzaskający drzwiami porywa strzępki nadziei tonącej więc słodko-kwaśne wypełzają słowa z ust zaciśniętych, prawdą umęczonych nie usiądziemy już przy naszych stołach z pakietem wspomnień dawno podzielonych nocą pragnienia otulamy w pościel łzami piszemy partytury senne może zapomnisz o brooklińskim moście gdy się obudzisz a ja wciąż tu będę6 punktów
-
Leśną ścieżką poprzez knieje zmierza osioł zamyślony w sercu chaos, błyskawice chciałby zostać „nakarmiony”. Może by zamieszkać w lesie? elfie szepty, czarcie mroki gdzie zmysłowa pieśń się niesie gdzie kojących mchów widoki. Osioł zwierzę pociągowe często bywa też uparty czasem lekko dokazuje raz marudny raz rozdarty. Patrząc w krzaki nie dowierza.! jakaś małpa w abażurze drzewa ślizgiem jak po rurze spada lekko uśmiechnięta. I spogląda zdruzgotana jakby była zakochana.? długie rzęsy, usta w dzióbek cała jest wyszminkowana.!? Co wyrabia się w tym borze.!? ryczy osioł zniesmaczony chyba lepiej i bezpieczniej jest pozostać wygłodzonym. Oślica Osiołkowi :)5 punktów
-
Stawiają przed nim szkło. Ciężkie. Zimne. „Odżyjesz. Nie była dla ciebie.” Mówią po kolei, jakby przekazywali sobie dyżur. Wyliczają jej wady, żeby było mu lżej. Każde zdanie coś przestawia. Jak mebel w ciemnym pokoju - nagle nie wiadomo, gdzie stać. On kiwa głową. To łatwiejsze niż mówić. Przypomina sobie jej pieprzyk pod lewym okiem, to jak poprawiała włosy i wymawiała jego imię, gdy nikt nie słyszał. Ktoś klepie go po ramieniu. Za długo. Jakby chciał go już podnieść. „Chodź, idziemy w miasto.” To brzmi jak polecenie. Jakby siedzenie było błędem, a cierpienie trzeba było rozchodzić w butach. Nie chce iść. Chce zostać w miejscu, gdzie jeszcze wszystko się nie skończyło - gdzie czuje jej zapach. Boli go, jak szybko przestaje być historią o miłości a zaczyna być tylko opowieścią o błędzie. Oni się śmieją. Mówią o świeżej krwi, drapieżniku, polowaniu, nowym życiu. On nie chce nowej miłości. Chce odzyskać chwilę, w której pozwolił, by nazwali jego stratę ulgą. Patrzy w telefon, sprawdza czy wciąż potrafi czekać. W końcu wstaje. Uściśnie im dłonie. Skłamie: „Teraz jest lepiej,” bo ktoś już zdążył uwierzyć za niego.5 punktów
-
Czas nie płynie jednakowo. W duszy śpiewa, w głowie gra. Każdy inną ma melodię, Zagłuszają dźwięki tła. Chciałabym tym jednym słowem, Móc otworzyć szczęściu drzwi, Gdzieś zapisać na tych kartach, Melodyjnych wspomnień szyfr. Tak by móc do niego wrócić, Nie szukając w próżno słów, Szybko sprawdzić, gdzie niedosyt, W swojej ciszy stanąć znów. Gdzieś zapisać jak to było, W każdym słowie słyszeć dźwięk. Co zrobiłam, że zmieniłam Czasu pogoń w myśli śpiew. - Kapirinia5 punktów
-
5 punktów
-
Taki sen mój mały-wielki świat w przytulnym pokoiku myślami przemalował błękitem szare dni wzrokiem nienasyconym przebijam w szybach utkwione tęsknoty nadzieją przebudzone burząc mroczne szczyty zawsze dziwacznych snów rozpoczyna się kolejny marzeń dzień jak wczoraj dzisiaj znów ************4 punkty
-
mam pięty zajechane, zrogowacenia i krew odciskam ci na kafelki, mnie tu nie ma. a klęczę i próbuje zmyć ten syf, mnie tu nie ma. a ty patrzysz i mówisz gdzie jeszcze, gdzieś jeszcze mnie tu nie ma. potem umyję dłonie i się sparzę a potem ukoję i powiem ci coś po raz pierwszy, ty nie usłyszysz, jakby mnie nie było. jestem i piersi mam pełne słów mlecznych, gdziekolwiek, więc jak mamka karmię wszystko, więc jak mamka na wszystko nie spojrzę. i ciebie widzę gdziekolwiek.4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
Lodem jeszcze zwarte stawy. Po nim gąski. Woda w polu. W rzędach dęby jakby dalej im gęsiego, bo i grząsko. Miedza osuszona w słońcu. Przegląda się niebo w błocie. I pulsuje Ziemia w końcu. Rozpostarte trzyma skrzydła w marcu dąb, pierwszy stroiciel.3 punkty
-
@violetta Ja ? Niezrównoważona ? Proszę Cię ! ;) jestem tylko impulsywna i odpalam się jak rakieta ;) ale szybko mi mija :) dobrze, że nie mam pozwolenia na broń ... mogłoby być różnie ;))) dobrego dnia dla Ciebie :) @Alicja_Wysocka :))) może tak, może nie ;) Dziękuję, pozdrawiam Ciebie serdecznie :) @vioara stelelor ;)))) To jest genialne !!! i bywa... obustronne :) Dzięki :) jestem w pracy, ze śmiechu oplułam ekran :))) kawą :))) Dobrego dnia dla Ciebie !3 punkty
-
Rozrywam ciszę twoim imieniem - cierniem, który świeci od środka gardła. Nie dotykam cię. Wydobywam cię z nicości jak ogień, który przypomina sobie kamień. Iskra po iskrze uczysz się istnieć pod moimi ustami. Jesteś mapą płynnego złota, czytaną wargami w sekundzie rozdartej na bezczas, tam, gdzie ciało znosi konstytucję formy i ogłasza własne przykazania pulsowania. Twoje biodra - przypływ, który podmywa fundamenty mojego "powinienem”. Moje dłonie - ptaki głodne wysokości, zakładają gniazda w łuku twoich kręgów. Nie ma skóry. Jest prąd. Magma pod cienką skorupą imienia. Dwa słońca zderzone zbyt blisko - światło przestaje być światłem, staje się raną jasności. Wgryzam się w twoją duszę przez mięśnie, przez drżenie, przez pot, aż każdy jęk staje się księgą ognia, którą zapisuję paznokciem powietrza, oddechem, krwią krążącą jak wspólny alfabet. To nie miłość. To piec hutniczy istnienia. Biały żar, w którym "ja” i "ty” są tylko rudą, a zostaje stop, bezimienny, nierozdzielny, cięższy od gwiazd. Piję twój oddech jak ostatni tlen przed narodzinami kosmosu. Jesteś katedrą z kości. Ja - herezją, która modli się płomieniem. Klęczę. Płonę. Rozpadam się w świetlistą winę. Każdy ruch - zniesienie granicy. Każdy dreszcz - triumf nad formą. Każde zbliżenie - dowód, że granica była tylko wspomnieniem lęku. Niech pękną niebiosa. Niech czas rozsypie się w popiół sekund. Stajemy się osobliwością - punktem, w którym grawitacja traci pamięć, a wszechświat zapada się w jeden spazm światła. Zostaje tylko litera. Naga. Oślepiająca. Jednia. Biel, która nie ma już przeciwieństwa.2 punkty
-
czasem wygląda jak coś, co zgubiłeś, a potem znalazłeś i nawet nie wiedziałeś, że za tym tęskniłeś. Poznasz je, bo przez chwilę niczego więcej nie potrzebujesz. To nie jest blask złota ani krzyk radości, raczej cisza, która siada obok i zostaje na noc. To ukryty brak, który nagle się odnajduje. Jest jak wiatr, którego nie da się zatrzymać - ale można tańczyć, dopóki wieje. Jak powrót do domu, którego adresu nie znałeś, bezpieczny port po sztormie.2 punkty
-
ktoś go wysłuchał ktoś to zapisał nagrał przetłumaczył wydał książkę zrobił film on i ten ktoś już dawno odeszli lecz zostawili niteczki po których mogę się wspiąć2 punkty
-
Gdybyś wrócił, rzekłbym witaj po niewczasie odchodzisz bez pytania wciąż kogoś zabierasz jesteś pieśnią o "niepotrzebnych", o moich bohaterach Czasie zaprzeszłego ja nie czekam z wiarą bo ty nie potrafisz lub nie chcesz powracać żałuj! bo ja mógłbym wiele cię nauczyć ale ty nie prosisz Niesiesz w jednym koszyku narodziny i śmierć, wybaczam, niewczasie bo kiedyś inni będą czekać na mnie i na ciebie na to, co w nicość przemielamy razem Niepamięcią okrywasz rany co się bliźnią niechaj żyją bólem! tego co nie tu i tego, co nie teraz czego nie ma dla ciebie co na zawsze dla mnie zanim się rozstaniemy A tymczasem, wierzę bardziej w dzisiaj i wczoraj w to, że jutro będzie jeśli ciebie przybędzie jak się mnie nie pozbędziesz będę tutaj i teraz albo tam i na zawsze Ale wybacz, czasie gdybym wierzył w ciebie nie wierzyłbym w Boga a ja ciągle wierzę2 punkty
-
2 punkty
-
44. Wrota Cylicyjskie (narrator: hypaspista) 1. Wąski przesmyk. Historia lubi ciasne miejsca. 2. Ich straże nieliczne — jakby nie wierzyli, że warto tu umierać. 3. Może świat zapomniał ich postawić we właściwym miejscu. 4. Persowie patrzyli. Nie na nas — za siebie. 5. Ogień za plecami uczy więcej niż wróg przed tobą. 6. Za Wrotami satrapowie palą własną ziemię, zanim zobaczą nas na oczy. 7. Żaden z nich nie podniósł głosu ani włóczni — to mówi wszystko. 8. Czasem upadek zaczyna się w sercu człowieka, zanim dotknie go stal. cdn.2 punkty
-
Szczelina między deskami zabiera mój świat — ciepły, pachnący chlebem. Myśli uciekają spod kół, tłuką się po polach, by zgubić lęk. To takie niesprawiedliwe. One tam, ja tu. Na następnym postoju wymyka się nadzieja. W dłoni trzyma mój spokojny oddech. Opuszcza mnie bezszelestnie i trochę wstydliwie. Ostatnia stacja. Ucieka życie. Patrzy przez szczelinę między deskami, ale nikogo już tam nie ma.2 punkty
-
Dostrzegam w tobie przyszłość dla wspomnień. Radzę życiu, aby odnalazło własny zakątek ciała. Rozpadam się na niedopasowane elementy – łzy uciskają ciszę. Być może nauczę się żyć wiecznie, kochać do obłędu – dusza dopasuje się do dłoni. Pora żyć, kiedy wieczność jest tak bliska. Nie wierzę w obecność cieni, nawet światło sprawia wrażenie zapomnianego. Nie przyznaję się do samotności, nie liczę na szczęśliwy traf. Twoje usta nie pasują do pocałunków. Może wiatr sprawi, że smutek przez moment stanie się czymś jeszcze. Pamięć? Pora nauczyć się tabliczki mnożenia. Ukarana przez noc, widzę się pośród błahych słów. Myśli, choć cudzołożne, są wstępem do czyśćca.2 punkty
-
2 punkty
-
Z gardzieli obcej — obcy dobywa się ton i nocą sad zielonych czereśni przemierza — choć — zda się: jest znacznie wcześniej…2 punkty
-
Czy można ciągle na dźwięku fis żyć w zawieszeniu, lecz ponad być? Ponad dnia tempem. Ponad problemem. Ponad zwyczajem i przyjacielem. Ponad potrzebą. Ponad instynktem. Ponad cierpieniem i wieżą ciśnień. Wierzyć, że jestem, że nie wydaje tylko się życie. Inne detale. Wierzyć w swe miejsce, że jest i będzie. Że śmierć nie czeka, aż zniknie przejście.2 punkty
-
błękitne niebo pełne waty cukrowej z białych chmurek majestat nieskończoności płynący w nieznane pod nimi sznur gęsi zdobi czasoprzestrzeń jak rozpięte korale mnóstwo paciorków na niebie lecą w znane sobie miejsce zwiastują ... wiosnę głośno rozmawiają o spełnionych marzeniach dotarły do celu słychać je na ziemi rozsypały się nad łąkami szukają azylu odpoczynku spełniają sen o ziemi obiecanej 3.2026 andrew2 punkty
-
2 punkty
-
@Nata_KrukNiezależność to bardzo ważna rzecz. Człowiek musi czuć, że żyje w zgodzie ze sobą. Musi mieć przestrzeń do tego, aby mógł nawiązać kontakt z własnymi potrzebami i z własnymi myślami. To także wyswobodzenie się z kołowrotu ludzkich ocen, komentarzy, narzucanych wartości. Natomiast - jak we wszystkim - dobrze jest zachować umiar. Hiperniezależność nie jest już bowiem taka przyjemna. Człowiek człowiekowi jednak powinien być potrzebny. Choć czasem mamy ochotę na drobne sam na sam - z naturą, ze sztuką, z samym sobą. To taki powerbank dla psychiki. Jednak nie warto się alienować. To taka moja obserwacja, odnośnie tematyki wiersza :)2 punkty
-
Jesteś podróżą - bez map i kompasów. W dolinę czasem, a czasem ku wzgórzom. Nie dłużącą się, a długą - jesteś mi podróżą. Z tobą idę moją drogą - dla jednych to blask, dla drugich to wstyd. Ach! Bzdurą mi ten wstyd, gdy mi wodą i podróżą są nie oni, ale ty! 31 V 20242 punkty
-
Skradł całusa Jan pannie z Niewolno, gdy oboje szli drożynką polną. Panna bardzo się zjeżyła, przez łeb go mocno zdzieliła, krzycząc „Niczego mi kraść nie wolno!” 🌲🌲🌲 Niewolno – wieś w woj. wielkopolskim2 punkty
-
@MyszolakDziękuję. A zdradzę Ci po cichu - ten wiersz urodziłam właśnie po to, żeby się samodzielnie wyciągnąć z bagna za włosy, jak baron Münchhausen. Poczucie szczęścia, spełnienia, czasem trzeba sobie napisać. A później okazuje się, że to się realizuje, że to jest prawdziwe, bo słowa mają moc sprawczą :)2 punkty
-
@KOBIETA Ja mam dzisiaj wisielczy humor i to rozczarowanie osła fizjonomią małpy przypomniało mi pewną pouczającą piosenkę z morałem - trochę może na marginesie, ale w tematyce. Czyli jest jeszcze nadzieja, że osieł nie padnie z głodu.2 punkty
-
2 punkty
-
Peel utknął w bezsilności i marazmie. I w ten sposób, to tak można do końca, do samego końca. Aha, no jeszcze można się znieczulać jakimś "mam nadzieję, że"... I kurczowo trzymać się snów, iluzji. Raczej nie widzę tu stanu depresyjnego, bardziej stagnację, która stała się nawykiem myślowym. A zawsze można coś popchnąć do przodu... Przypomniała mi się piosenka: Ale rzeczywistości trzeba pomagać, a nie tylko czekać aż coś, ktoś...2 punkty
-
Witam - zgadzam się z tym co w komentarzu - trzeba dojrzeć by wyrażniej widzieć i zrozumieć to o czym mowa w wierszu - dziękuje za podobanie - Pzdr.serdecznie. Witaj - masz rację z tym kalendarzem - a żona wyrozumiała - więc nie oberwie - miło Alicjo że czytałaś - Pzdr.uśmiechem. Witam - cieszy mnie że masz tak samo - ja też mam szacunek dla drzew - ponoć nasz nie było a drzewa są od zawsze - Pzdr.serdeczznie. @iwonaroma - dziękuję -2 punkty
-
@Alicja_WysockaCiekawe zjawisko, rzadko występujące. "Księżyc w kształcie serca to motyw często pojawiający się w kulturze jako symbol miłości, romantyzmu i tęsknoty, chętnie wykorzystywany w grafice, ilustracjach i biżuterii. W astronomii, "serce" na Księżycu (tzw. "beaded heart") to rzadkie zjawisko oświetleniowe, gdy szczyty górskie na terminatorze układają się w ten kształt." - Google.com2 punkty
-
@Alicja_Wysocka Alu: wszyscy wrócimy kiedyś do domu którego przyszło nam zostawić wtuleni w ciepło potrzebni komuś gdzie wszyscy młodzi a nie starzy gdzie się wtopimy w bezkresną miłość i przywitają nas najbliżsi a póki co malujmy chwilą obrazy tutaj i dla wszystkich :)2 punkty
-
1 punkt
-
Mi się bardzo podoba możliwość słuchania. Wczoraj sobie przy prasowaniu puściłam i aż się popłakałam przy kropce, bo mnie... Zaskoczyła. Teledyski wogóle nieistotne, tutaj na przykład HD sobie wyobrażam ten tekst jako monolog wewnętrzny dwóch głosów tytułowego dziada, który mówi do siebie per bałwanie i jednocześnie tęskni za włóczęgą. Może i jest starym włóczęgą, który czeka nas wiosnę, ale jest to spojrzenie z perspektywy dziada, realny obrazek, a Szpak to idea, marzenie, może kilka chwil, które były piękne w jego życiu Prawdziwy bard z Ciebie Sylwestrze i gratuluję w tym momencie determinacji. Bardzo bym chciała podzielić się Twoja twórczością z przyjaciółmi, jeśli mogę nie tylko przez YT i ścieżkę ale jakiś bardziej specjalny sposób, to bardzo proszę i zamawiam. Naprawdę jestem dumna, że mogę powiedzieć innym - o - ja tego Pana czytam już jakiś czas. Pozdrawiam 🌼 A romski Szpak to super pomysł :) (który jest akurat juZ interpretacja dodana do tekstu).1 punkt
-
Lubiła słuchać światła jak szeleści między trawami, lubiła dotykać poranków obiecujących jak nieotwarte listy. A potem przyszli obcy - z chrzęstem żelaza i błotem. Wdarli się w jej ciszę, miażdżąc delikatne brzegi snów. Jej dusza odpłynęła w stronę źródła, gdzie błękit nie rzuca cieni a ból traci ciężar. Znalazła schronienie w pęknięciu - między "byłam" a wieczność.1 punkt
-
@vioara stelelor to nie jest wiersz o łące !!! to nie jest liryka natury !!! lecz moment ontologicznego pęknięcia: "ja” traci swoją suwerennosć i zostaje wchłonięte przez puls istnienia. tam, gdzie byt jeszcze migocze między snem a materią, tutaj dokonuje się radykalna afirmacja bo człowiek nie stoi wobec świata lecz staje się jego krążeniem. "jestem” nie znaczy tu, że myslę, więc istnieję, ale że oddycham razem z tym, co większe ode mnie. to filozofia zanurzenia, w której sens rodzi się dopiero wtedy, gdy znika granica . każda granica. świetny wiersz.1 punkt
-
jestem głupi bo ciągle wierzę w drugiego człowieka mimo że zawiodłem się na nim niejeden raz jestem dobry wielu tak mówi mimo że zdarzało mi się gubić rozsądek być bardzo nie miłym jestem w poważnym wieku a mimo to gapię się na zgrabne dziewczyny oblizuje się jestem wariatem który kłania sie drzewom oraz tęczy nie boje się wiatru ani grzechu jestem zwykłym zwariowanym człowiekiem który w tłumie umie się odnaleźć mimo że wokoło wiele cieni jestem kimś kogo sam lubię nie wstydzę się siebie mimo że czasami mam trudne horyzonty1 punkt
-
@A.Between Przypomnijmy zatem: Edward Stachura Nie brookliński most Rozdzierający jak tygrysa pazur Antylopy plecy jest smutek człowieczy. Nie brookliński most, ale przemienić W jasny, nowy dzień Najsmutniejszą noc To jest dopiero coś. Przerażający jak ozdoba świata Co w malignie bredzi jest obłęd człowieczy Nie brookliński most, lecz na drugą stronę Głową przebić się Przez obłędu los To jest dopiero coś. Będziemy smucić się starannie, Będziemy szaleć nienagannie, Będziemy naprzód niesłychanie Ku polanie.1 punkt
-
Niby mamy tutaj to, co w tylu rozmaitych wierszach pojawia się wielokrotnie - dojmującą tęsknotę za utraconą bliskością - ale napisaną tak, że trafia głębiej, niż można by się spodziewać. Obrazy, pomimo pewnej dawki sentymentalizmu - sugestywne, miękko wchodzące w wyobraźnię.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dla mnie przekaz w słowach, zachowaniu, pocieszaniu, ale także między słowami i wierszami, jest jednoznaczny, ona go zostawiła. Przeczytałem jeszcze dwa razy i jestem tego pewien. Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne