Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 18.03.2026 w Odpowiedzi
-
na ziemi, co pamięta krew i uderzenie łopaty o kamień rosną brzozy z korzeniami w mundurach tyle zostało - numer na nieśmiertelniku fotografia bez twarzy ślad buta w glinie cisza ma tu wagę ołowiu nad Wisłą płynie echo co nigdy nie wróciło ze wschodu nawet cień nosi tu ranę a jednak - wśród popiołu, wśród ruin alfabetu - wciąż składa się rozstrzelane imiona30 punktów
-
już słońce zaszło psy się uśpiły, on mnie dziś prosi na spacer. właśnie się stroję, plotę warkocze myślę, czy może co stracę? jużem gotowa kwadrans w godziny o naiwności, ty przebacz! chyba zgubiłam rachuby czasu to miał być spacer do nieba nie bujam w chmurach siedzę w fotelu, ubrana w płaszczu i butach. nie słychać żadnych anielskich chórów tylko to pianie koguta.27 punktów
-
Robimy z uczuć relacje na żywo, bez filtra. Żyjemy na granicy - bliscy załamania. Kiedyś jedno spojrzenie było iskrą. Ktoś dla kogoś ryzykował wszystko. Dziś mieszkamy w samym świetle - bez zasłon i bez cienia. Tłum przewija nas palcem. Nie szuka ognia. Sprawdza tylko, czy to nie efekt specjalny. Czy naprawdę coś się pali.27 punktów
-
Wszystko minie... Ktoś, kiedyś, gdzieś. Nigdy? Może, na pewno... Przed wiekiem, rokiem dekadą. Chwilę, zawsze, na wieczność - w cylindrze, kaszkiecie, uszatce cyklistówce. Niewidzialny, łatwopalny, bezbronny andersen, kaskader wieków niewinny czarodziej. Tułacz globtroter, bon vivant... Proch ziemi.26 punktów
-
Zdejmij z moich dłoni pył tej nocy, który jeszcze noszę, choć świt już przyszedł. Zaprowadź mnie tam, gdzie jesteś bliżej niż krew w żyłach. Naucz mnie obecności, która nie odchodzi. Gdy pytam, dlaczego me serce płacze i kogo tak naprawdę szuka - odpowiedz mi w ciszy, Ty, który znasz moje imię. Bo patrzę i nie rozpoznaję. Słucham i wciąż się uczę słuchać. Z życzeniami, by każda troska zamieniła się w wiosenną rosę, a każdy nowy dzień brzmiał echem odrodzonego życia. Pełnych nadziei Świąt Wielkiej Nocy.26 punktów
-
Odszedł. Tym razem poza granice powrotów. Nie musnął dłoni na pożegnanie, zostawił tylko drżenie - ten niemy rytm, każący sercu wydeptywać ścieżki samotnego tańca. Szuka go w pustce. Wzrok błądzi po krawędziach, rzeźbi go z liter, odnajduje łuk warg w pamięci opuszków. Jej ciemność nie pragnie światła, by widzieć.23 punktów
-
Siedzimy w kawiarni przy głośnej ulicy. Za oknem wieżowce, szkło i beton. W środku nikt nie zostaje na dłużej, nikt niczego nie obiecuje. Wspomnienia spłowiały jak reklamy na przystankach - widziane tyle razy, że aż przezroczyste. Kawa stygnie. Druga byłaby błędem. Patrzysz na mnie, jakbyś sprawdzała makijaż w szybie za moimi plecami. Twoja twarz jest gotowa do wyjścia. Rzęsy, lakier, usta - wszystko utwardzone. Ta prawdziwa została w domu, między drobiazgami, których już się nie zabiera. Siedzimy naprzeciwko siebie jak dwa biurowce z lustrzaną elewacją. Żadna nie wie, co dzieje się w środku.23 punktów
-
- Komu pokażesz ogród pękający od nadmiaru wiosennych myśli? - Komuś, kto umie oddychać zapachem burzy. Kto przejdzie między pąkami powoli, jakby dotykał czegoś kruchego, jeszcze nieobleczonego w słowa. - Kto uniesie twój szept, cięższy niż krzyk rodzącej się zorzy? - Ten, kto nosi w sobie ciszę głęboką jak nocne wody i nie cofnie dłoni, gdy mój głos obudzi w nim uśpione struny. - Komu opowiesz o szkarłatnym tętnie swoich żył? - Temu, kto przychodzi jak noc - bez pytań, bez światła. Kładzie dłonie na skórze i słucha w milczeniu, jak pod nią budzi się pulsujący żywioł. - Przed kim otworzysz śluzę wezbraną od zbyt jasnych pragnień? Przed tym, kto sam jest rzeką. Nie lęka się fali. Wejdzie we mnie powoli, aż nasze wody odnajdą wspólny nurt.23 punktów
-
Pamiętam gorączkę tamtej chwili, gdy świat był jeszcze miękki jak glina, a twoje spojrzenie zostawiało na nim ślady. Nasze milczenie wisiało w powietrzu jak duchota zamkniętego pokoju - niewidzialne, a jednak gęste od znaczeń. Kiedyś ocalę te urwane gesty, złożę je po cichu w dni, które wymknęły się nagle - bez śladu. Dziś została tylko ścieżka rozpływająca się w zmierzchu, jakby czas cofnął dłonie i zabrał nam drogę spod stóp.22 punktów
-
Pokój faluje. Sklepienie pęka. Purpurowe wstążki tętnią jak przecięte arterie. Związałam je w supeł na skroni - pulsujący, ciasny. Pamięć to teraz twardy guz pod skórą, który nie chce zasnąć. Ściany ruszają w podróż. Gubię stopy w labiryncie pościeli, która parzy. Moje włosy jak czarne kable - ciężkie, ołowiane sploty ciągną mnie w dół, piją pot z mojego karku. Obetnij je - niech spadną jak martwe węże, niech zostaną spalone. Takie włosy miała Joanna d' Arc gdy szła w objęcia ognia.22 punktów
-
Melancholia egzystencji Pootwierane lufty, przedpotopowe ramy. Okna, rynny, szczypiorek i rosnący prawie w drzwiach Liście wiśni tu szemrzą. Ciemny granat na niebie rurki z bitą śmietaną Moskitiery biel gazy powietrza jak przed burzą kompotu porzeczkowego Tu słonia i Tahiti, tam może Tuwim z płyty. Duszno i orientalnie: szałasu dym z ogniska, pieczone bulwy z kija. Dlaczego wróć dopiero? Bzu ażurowy fiolet... Granat, wata cukrowa; na pochodzie daj mi noc. Tamten wiolonczelista poświatą miesiąca drży. Wiatr w kolejnym eonie, a ja zostanę sama. Kochana i kochany... W bojaźni, drżeniu męża, księżyca...babciu, ciociu kocie, psie i chomiku. Aleksander Gierymski, W altanie (1882), ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie / Wikimedia Commons, Domena publiczna.22 punktów
-
to nie haiku I. lód na jeziorze tylko ona jej zawiść - łysa polana II. banicja ducha milczenia, zazdrości mur - triada w tym wierszu III. patrz tu pierwiosnek przytulił się do liścia- do ciepła wiosny21 punktów
-
Poliptyk II (wariacja) I.FuyU Gil i rudzik- dźwięk Oto Oto łip łip łip łip łip łip łip łip łip łip A śnieżek pada. Pa Pa Pa Pa Pa Pa Pa Pa Pa Pa Pa Pa Pa Pa Pa II.HarU Wiosną sakura I tylko to się liczy Żuraw poleciał! Napijmy się namazake!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! III.NatsU I oto prześwit, Latolistek cytrynek- Siadł na łopianie. A łopian rozpościerał się nad wodą. __________________________________ UUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU Siadł na łopianie Latolistek cytrynek- I oto prześwit. IV.AkI W spokojnym lesie Maślak Sitarz i kuna Jak abakany... (((((( O! Echo)))))) (((((( )))) ((((((((( w lesie))w lesie )))))) ((((Maślak i kuna))kuna)))) ((((Abakany)) )))))))))))) ((((kany)))))))))))) I szyszka!!!21 punktów
-
Pudełko z wczoraj w pudełku cisza listy leżą lecz one żyją dniem minionym gdy pamięć woła w rękę biorę obrazek wspomnień upragniony wtedy to uśmiech zwieszam z twarzy bo w dawnym kinie dzieckiem jestem i nawet kilka pytań skreślam które bym chciała dziś obwieścić komu - tak pytam - bliskich nie ma a dzieci ciągle w szkole życia mnie czasem lekcje ktoś podsuwał kamienie były do rozbicia kolejna wiosna - rok w galopie na progu jesień potem zima czy... gdybym... jutro... przy moim wierszu się zatrzymasz ? marzec, 2026 ... inspiracją, wiersz Jacka Suchowicza... "Pudełko wspomnień"... dziękuję Jacek.21 punktów
-
20 punktów
-
Obudzić się z zielenią i deszczem za oknem, gdy wyjrzę w leśnej gorsetowej koszulce. Postawię gorący czajnik i kubki z kawą na ramę, pośmiejemy z książką i latarenką. Miłą paprocią, miętą połaskocz mnie, wnieś do domku na kurzej łapce.20 punktów
-
na słupie ogłoszeniowym naklejałeś swoje „kocham” jedno na drugim żeby było grubiej żeby nie dało się zdrapać rozmokły od deszczu porwał je wiatr nie miały korzeni były prawdą tylko w chwili pisania oddane na przemiał echo powtarza je bez końca20 punktów
-
wiatr zakochał się w jabłoni gdy się uśmiechnęła kwiatem a był lekki i bezwstydny brał do nieba każdy płatek czy się mogła jakoś bronić kiedy muskał jej ramiona wtedy zrywał jej okrycie kradł różanobiały woal rozszamotał się w gałęziach gdy świt spostrzegł modroszary już miał splątać i zamotać lecz odleciał podrapany lecz za moment znowu wrócił bo przypomniał sobie w chwilę że za wiatrem kwiat nie gania wie to każdy odkąd żyje20 punktów
-
jest dla niej lękiem wbitym pod czaszkę uporczywym drapieżnym lepko-słodkim rytmem próbuje go zdławić buduje mury z cudzych spraw połyka hałas obcych ulic zszywa rozerwane noce szoruje myśli aż do krwi topi wspomnienia w tłumie i milczy aż znika z własnych myśli głosu ciała a on zostaje wrasta w nią mówi jej imieniem19 punktów
-
Jedna z wielu Mała Wysoka, prawie 2430 m.n.p.m. powracała wspomnieniem jak bumerang... dziś po latach, ponownie przewijam ten film. O brzasku już upał - zmora - duża wilgotność kleiła ubrania do skóry. Gdy nogi dzielnie niosły ciało i plecak, w głowie żonglerka myśli - jasny gwint, co ja tu robię - chciałam deszczu, żeby obmył chwile. Wyżej, nad szczytem kłębił się granat nieba i... ze zdumieniem odkryłam, że w ciągu minuty można przemoknąć do kostki guzicznej, z zawiązanych solidnie butów tryskały źródełka...rozbawiło mnie to. Hałas opadów unicestwiał rozmowy, grzmiało, raz po raz huk wyładowań i... ten specyficzny swąd. Szybka decyzja - spadamy w dół - na zakolach sprawdzian, czy podeszwa trzyma szlak - trzymała. Mijaliśmy niewielki nawis skalny, pod nim... chyba rodzice i skulone z przerażenia dzieciaki. Nawałnica kradła widoczność, a telefon ani jęknął, gdy podtapiał się w kieszeni kurtki. Po czasie niebo zjaśniało - ulga, ale to nie koniec... Zieleń drzew koiła oczy po burzy, słońce suszyło co mokre, a odgłosy ptaków poluzowały szyki i nagle krzyk - ałaaaa ! powaliło mnie - co się dzieje - ostrożna próba wstania - no tak, znowu kolano. Dalej w tempie ślimaka na przystanek, szczęśliwie podjechał zbłąkany bus zgarniając spóźnialskich. Nazajutrz badanie oraz lista zaleceń... a góra... nie aż taka wysoka, a emocji nie poskąpiła. Udało się. We mnie głosik jeszcze długo szeptał - warto było, chociażby po to, żeby spojrzeć na panoramę Tatr. kwiecień, 202619 punktów
-
Władysław Podkowiński, Ulica Nowy Świat w Warszawie w dzień letni, 1892, zbiory Muzeum Narodowego w Warszawie Na Nowym Świecie I Najniedowcześniejszych wspomnień; Markizy, pergole, surmie, Konwalie, dalie - rozwarte, I nieme krzyki begonii, Bratki i akroteriony. II Pelargonie tak widoczne Z pozycji bruku, dachówki, Ach, te rozety, wykusze! Te balkonowe, żeliwne, Secesje zgniłe koloru. III Zieleni, w której ukryte Te maszkarony, tarasy, Secesje i pierwszych wspomnień. Beże i brązy i biele, Jak lody z kawą w ogrodzie. IV O, sole mijo z żelaza, Szumią drobne liście z tej mgły, I światła iluzja szklanna. Nie można być jednak pewnym, Czy to Złodziej, czy też Panna. V Marianny zaśpiew poranny, Hosanny, Madonny tych lat, Do Krakowskiego od ronda. Pył ten z zeszytu poety, Śródmieścia, mgły, zorze złote. VI Zmienia barwę ze srebra Na ozon piaskowo-złoty, Tak czysty jak białość karty. I poszum tak srebrny tylko, Jak tylko srebrne gołębie. VII Na lukarnach i rozetach Pistacje czy ajerkoniak, Metonimie pars pro toto. I totum pro parte przedświt, Najniedowcześniejszych wspomnień.19 punktów
-
"Chylę czoło, topię strach / Aż wy wszyscy po prostu znikniecie" — Soundgarden, "Black Hole Sun" Aberracja czasu Komikowi opadła kopara Bo zjadł za dużo kaparów Przy okazji pizzę krzywą Równoległą do czasu zagięcia19 punktów
-
układam się w klucz wiolinowy w tej piosence nic nie gra zatrute nuty smutnej głowy z telefonem przy uchu głuchym leżę słucham twojego milczenia wierzę w ten sen bez wątpienia byłeś po drugiej stronie twoje dłonie dotykały duszy i ciszy spokojnie grałeś to czego prócz mnie nie słyszy nikt zamknąłeś drzwi otworzyłeś mi oczy szepczesz nie budź się jak cień spocząłeś obok mnie dawno nie ma zatrzaśnięta w przestrzeniach przeźroczystych zimnych dni nie dostanie się do mnie nikt tylko ty z kluczem gęsi dzikich wiesz nigdy tak pięknie nie milczałam z nikim w tym śnie powtarzasz się lecz nie ja jestem jak ostatnia twoja nieotarta łza a ty trwasz i klucz(ysz) w moich snach18 punktów
-
wystawa mechanicznemu królikowi z wystawy u Mincla drżą uszy - 'uciekàj króliku uciekàj' jak anteny w centrum miasta mechaniczny królik zabawka z wystawy - 'uciekàj króliku uciekàj' na Krakowskim strzeże naszych portfeli mechaniczny królik któremu drżą słuchy - 'uciekàj króliku uciekàj' zasiada w pozie narastającej rezygnacji na wystawie u Mincla - 'uciekàj króliku uciekàj'18 punktów
-
Linia nr 28, godziny szczytu. Jesteśmy jak sardynki w puszce z czerwonego plastiku. Jeszcze parę minut i sos własny gotowy. W pozycji na baczność dotykasz dłoni — nieśmiało, próbując wybrnąć z tego zasupłania. Gwałtowne hamowanie zbliża jeszcze bardziej. Wpadasz... całym ciężarem niezdarności na mój lewy but. Podeszwa — ta bezwzględna pieczątka — właśnie dobija moje palce; i co z tego, kiedy twoje pięćdziesiąt twarzy winy rozbraja skuteczniej niż saper. Stoisz zapętlony w przeprosiny, a ja zapomniałam, że wypadałoby cię nie znosić. W tym ścisku, między zapachem deszczu a mokrym płaszczem tworzymy mikrokosmos: wina, zdeptane palce i ta dziwna autobusowa poufałość, która nie potrzebuje imion, żeby przez chwilę dzielić wspólną bezradność. Nigdy nie byłam tak blisko z mężczyzną w autobusie. To tak z przymrużeniem oka;)18 punktów
-
Kładzie przed sobą czysty zeszyt. Jeszcze nic nie znaczy. Myśli: muszę zdążyć. Sięga do pamięci - jak do szuflady, w której wszystko się pomieszało. Słowa czasem nie pasują. Nazwiska się ścierają, jakby ktoś je długo trzymał w kieszeni. Ale obrazy wracają bez pytania. Nie zatrzymuje ich. Pozwala im się układać. Pisze. Strona po stronie. Zwykłe rzeczy. Bez ukrywania: "Kochałem - nawet kiedy było trudno. To miało sens" Ręka mu drży - trudno. To też część tej historii. "Jeśli coś macie zapamiętać - to tylko to: nie odkładajcie życia na później, bierzcie dzień, jaki jest" Nie zamknie tego. Nie odłoży „na później”. Zostawi na stole. Otwarte. Niech ktoś przeczyta teraz. Niech to działa od razu. inspiracja: wiersz @Nata_Kruk " Pudełko z wczoraj "18 punktów
-
18 punktów
-
przepływa przeze mnie noc już otrzepana z gwiazd zbieram spadające tęsknoty bo zabrakło dla nich miejsca tam na górze jestem taka dobra zawsze przytulam wszystkie a potem topię się w ciszy18 punktów
-
raz dusza z ciałem się pobrała w pogodzie ducha, w środę a ciało bardzo piękne było, no i w dodatku młode. lecz po niedługim chyba czasie dusza popadła w żałość, bo przecież ciągle młoda była, a ono się starzało. jednak do dzisiaj są ze sobą zachciejstwa duszę nęcą no więc je zdradza choćby myślą i grzeszy samą chęcią.18 punktów
-
Maj, 1897, W Saskim Ogrodzie Na starej fotografii Olchy, topole, ławki, W domyśle brąz i zieleń. Więzy, jesiony, ludzie, Maj przydaje lekkości. Na starej fotografii Bo to czas wypoczynku, Panie, panowie, dzieci. Siedzą, stoją i leżą, Widać na twarzach radość. Matki z dziećmi na krzesłach Panowie sypią żartem, Panny biegają w lesie. Wachlarze, koki, wąsy, Echo ich głosy niesie. Na starej fotografii Panowie dyskutują, Student leży na trawie. Panie się uśmiechają, Wszyscy młodzi i piękni. Na starej fotografii Słońce przyświeca ludziom, Panna się chowa w drzewach. Ktoś utrwalił na wieki, Ten obraz tak wymowny. Do czasu najbliższej pożogi.18 punktów
-
miała okrągłą twarz i proste często przetłuszczone włosy chodziła nieco przygarbiona w brązowej bluzce i czarnej spódnicy śmialiśmy się gdy układała usta w dzióbek wymawiając die Tür niewiele więcej pamiętam jednak zdążyła jeszcze nauczyć nas o tannenbaum nie wiem jak miała na imię ani w jakim była wieku wtedy wydawała się stara jak każdy kto miał więcej niż czternaście lat teraz myślę że mogła to być jej pierwsza praca niech nie liczy na litość ten kto okazuje słabość dzieciom po pół roku odeszła zamęczyły ją bestie z szóstej ce mówili zamknęli ją w psychiatryku a ja nigdy nie nauczyłem się języka myślę teraz o niej i myślę też o was złośliwcy kpiarze i łobuzy którzy rzucaliście w jej przygarbione plecy papierowymi kulkami z pogniecionych kartek wyrywanych z zeszytów do niemieckiego z nimi leciały niewybredne wyzwiska o was którzy gwizdaliście na lekcji i śmialiście się jej prosto w twarz gdzie teraz jesteście rozmyliście się we mgle albo gryziecie ziemię myślę o niej i o was gdy jadąc niemiecką autostradą słabnącym wzrokiem próbuję odczytać niezrozumiałe dla mnie znaki i informacje17 punktów
-
O kochana moja tak mi źle jest z tobą! I jakże mi dobrze, że mam tylko ciebie. Jesteś moim życiem, i jesteś żałobą, nikomu cię nie dam, nigdy nie pogrzebię ! Dokąd mam uciekać? Tylko w twe ramiona! Choć gdy jestem blisko tulisz tak, że dusisz. Kochasz mnie najmocniej, chociaż jesteś oschła, patrzysz lustrem w oczy wzajemnością kusisz. Tyś mi była matką, przyjaciółką, siostrą a nawet kochanką w noce nieprzespane. A kiedy tonęłam byłaś brzytwą ostrą , ciebie się łapałam i z tobą zostanę! Na kolanach wracam klękasz obok miła, wbijasz martwe oczy w nich piekło miłości. Trzymasz mnie kurczowo w tobie moja siła. Już cię nie opuszczę moja Samotności!17 punktów
-
Mamo od północnej strony moich myśli zielenieje poezja i po starym drzewie pępowinową schodzi do korzeni głębiej coraz głębiej bliżej gdzie wyraźnie słyszę rozmowy nieodbyte tak jak umówilibyśmy się przed życiem dotrzymałaś słowa dziś widzę różnicę w tłumaczeniach z języka boskiego na ludzki i odwrotnie dziękuję17 punktów
-
Korpo Lewa półkula spaceruje nieśpiesznie, Prawa półkula zmienia się w morze emocji, Lewa wschodzi i zachodzi, Prawa maluje powierzchnie. Lewa...rysuje linię horyzontu, Amygdala je ze sobą zapoznaje, A spoiwo udziela im sakramentu, Kiedy się spotykają razem i zarazem. W swojej osobności to się integrują, Te korposzczury na imprezie, W prowincjonalnym hostelu, Appasionata nocna przez wiadukt. Tak gorliwe gazowane sodówką, Bo wespół w zespół, Ruszyła maszyna po szynach, I to wcale nie tak ospale. pamięci Ewy T.17 punktów
-
Popularność jak papieros z dymem czasu wnet uleci bywa, że rozżarzy z lekka albo w oczy komuś świeci. Spróbuj nie być popularnym lecz wykwintny własnym światłem będąc sobą nawet w kącie sprawiasz, że się staje jaśniej. *dla młodszych czytelników objaśnienie skojarzenia z papierosem: kiedyś, dawno temu, były papierosy, które nazywały się "Popularne".16 punktów
-
Nie da się zmienić przeszłości, to losy w skale wyryte. Życie to nie animacja, trwanie jest naszym zaszczytem. Na polu bitwy o przyszłość, stoisz samotnie bezbronny. Odszukaj drogę do serca i słowa wierszem uwolnij. __ 21 marca obchodziliśmy Światowy Dzień Poezji (zapomniałam) ⭐️ Parafraza. Inspiracja wierszem @FaLcorN16 punktów
-
ćwiczenie z asymetrii dziecko w wózku patrzy na mnie patrzę na dziecko w wózku i myślę mam już tyle za sobą żal mi siebie masz tyle przed sobą żal mi ciebie16 punktów
-
Echa dzwonią: któż by nie uległ tej rześkości w kropelkach chłodnej rosy? Ileż dzikości budzi w sobie serce schwytane przez kwiecień.16 punktów
-
róża i ażur róża w ażurze altany w altanie Tolek "Anatola" konsumuje sen się śni o aklamacji woalek. *** kajak i cień kajaka do Marsa nie dopłynie bo wstał łasy na "laitue au citron" *** antracyt przepuszcza promienie słońca południe maluje na witrażach żarty *** kryształowe żyrandole kołyszą się bo śmiech rezonuje w pałacach lata16 punktów
-
tyle razy powtarzałeś skąd ja wracam ty idziesz żebym mógł żyć nie popełniając twoich błędów wydaje się tato że obaj schodzimy z tej góry wystarczająco dobrzy w coraz dłuższe dni16 punktów
-
Przecież nie jest aż tak zimno w końcu maj niedawno przyszedł . Czemu drżę i czemu marznę? Czemu ptaków już nie słyszę? Piję kawę nazbyt gorzką słone krople weń wpadają. Czemu oczy mi mętnieją Aniołowie rzewnie grają? Mowią, że już jest południe lecz wskazówki nie istnieją. Mroki rzeźbią mnie od wewnątrz i malują beznadzieją. Znowu jestem tą dziewczynką siedzę w kącie ciągle sama. Nie pasuję, całkiem obca jak krwawiąca, cięta rana. Ból przepływa we mnie rzeką długą, rwącą i bezdenną. Czemu ciągle żyć tu muszę i umierać, nadaremno? Na coś mnie tu Boże wstawił w ten świat, w którym nic nie znaczę? Tylko czuję zbyt głęboko, tylko cierpię, tylko płaczę. Dokąd uciec i gdzie zostać wszystkie drogi zapomniane. Nawet sny co miały koić otwierają żywą ranę. Przecież nie jest aż tak zimno czemu drżę jak liść na wietrze? Mówią, że nadchodzi lato a ja marznę w grubym swetrze...16 punktów
-
Znam na pamięć Twoich oczu blask, czytam w nich czule - jak z nut lub z gwiazd. Przy wspólnej kawie, nim słońce wymiecie resztki snu z powiek - jedyny na świecie. Choć czas w kalendarzu kartki odmienia, serce wciąż łaknie Twego spojrzenia. I chociaż znam każdy grymas i słowa, co rano kocham cię... całkiem od nowa.16 punktów
-
Ka_linie Była - nawet całkiem niedawno, zwykle skora, żeby komuś. Czasem niesie zachętę, aby ktoś także innym, bo potem zawisa się pomiędzy... w towarzystwie ciszy, kiedy wokół zieleń na wyciągnięcie ramion... linie - tu i ówdzie wyrastają krzewy, solidne, rozrośnięte - są ozdobą ogrodu, aż chciałoby się zatrzymać, wtulić w liście, dotknąć, by poczuć aurę - tylko ten chłód... zniechęca. Jeden bukszpan _za_nie_uważy, inny może będzie porównywać, policzy każdą gałązkę każdy listek, jakby od tego zależało - być albo nie być - i... to dławiące wrażenie, jakby niewidzialny echoszelest - ta znowu się pcha i wymądrza - marzec, 202616 punktów
-
Wujek od wszystkich owadów. Łapał motyle i ważki, hodował bonsai na oknie. Wierzył w Darwina jak święty. Spłonął po śmierci z duetem, bo w głowie Hepburn i Tracy. Gwizdali muzę z westernu. On tańczył ubrany w dżinsy, jak aktor Grease musicalu. I kochał bardzo Meg Ryan - była podobna do żony.15 punktów
-
wymazali słowa i miejsce, gdzie byli jeszcze ciałem on - wlókł za sobą psa co lizał próg nicości ona - cień wyziębły z milczenia szła za wiatrem byli z dwóch krańców martwego świata osuwali się ku sobie on - odwrócony od siebie ona - wydrążona ze środka on gasł jak korzeń próchna ona opadała jak popiół bez ognia i kiedy się spotkali każde patrzyło w inną ciemność noc wypiła ich twarze do ostatniej jasności objęła ich chłodem lecz nie złączyła dwie zjawy - dawni kochankowie bez pamięci spoczęli skroń przy skroni jak obce kamienie w ich źrenicach osobno zamarzły nieba15 punktów
-
Marzę o białej jedwabnej sukni w trawie i kwiatach. Wdzięcznie zalewać złotem promienna tańcząc z nutą ciepła. Całować wyrastające małe liście i rozkwitnąć żółtym kosaćcem. Otworzyć twarz jak ty zielony umyć się w ręku zebraną rosą. Smakować poziomkami w biegu do ciebie jeziorku. Lekko przeskakiwać przez ogień aż do snów z tobą.15 punktów
-
Cześć! Cześć Karolinko! Co u Ciebie? Nic. Jak minęły święta? Normalnie. Co dobrego jadłaś? Żurek. Wszystko w porządku? Tak. Ładnie rysujesz, podoba mi się! Zachodzące słońce. Potrzebujesz czegoś ode mnie? Nie. Cieszę się, że mogłem z Tobą porozmawiać. 0906 koniec na dziś! Do następnego razu Karolinko!15 punktów
-
Au clair de la lune, ilustracja: Lorentz Frølich, ok. 1860. Zbiory Bibliothèque nationale de France / Gallica. W świetle księżyca (kontrafaktum) "Au clair de la Lune Mon ami Pierrot Prête-moi ta plume Pour écrire un mot" W poświacie luny Nie potrzeba piór I ognia krzesać, Towarzyszu mój. Oto cyferblat Tu zdarzy się dziw: Tu wpisz rząd liter, W nowoczesny tryb. To fonautograf - Tchnął w ciebie swą moc, Śpiewaj balladę W tę kwietniową noc. Tysiąc osiemset I sześćdziesiąty Powstania przeddzień - Dzieło rąk ludzkich. Dziewiąty kwietnia Tak zadziwia mnie: To fonautograf, Piękny sadzy dźwięk. Czarna ta perła, Napis nad nutą... Dla historyka, Przed stycznia walką. Nie mogę wierzyć, Że słyszę dźwięki Sprzed stycznia walki - Cud niepojęty! Śpiewaj z Pierrotem Dawną piosnkę ty: Rok ten sześćdziesiąt, Anno Domini. "Au clair de la Lune Mon ami Pierrot Prête-moi ta plume Pour écrire un mot" (Forma wiersza i rymy to archaizacja.) Śpiewaj na melodię Au clair de la lune - zarejestrowanej przez Édouarda-Léona Scotta de Martinville’a w 1860 roku piosenki.15 punktów
-
Zegary wyzute z wskazówek przypominają puste talerze; zjedzono z nich wszystkie minuty. Nie ma już zaraz, nie ma punktualnie. Jest tylko ciężka materia, cisza mechanizmów, gdzie czas przestał być linią — teraz po prostu trwa, nieprzeliczony na oddechy.15 punktów
-
Wielka i prawdziwa historia przesuwa się bezszelestnie za słońcem rozpinającym dni niewiadomymi nocami. Miasta wyrastają pośród pustyni w jedno życie wyrzeczeń, od ubogiej chaty w kosmiczny lot nowej potęgi, szybciej niż migawki w telewizji. W jedno pokolenie pustkowia rdzy usiadły w miejscach fabryk. Ich echa jeszcze dudnią, ale to tylko nostalgia za gwarnymi ulicami – dziś na nich tylko śpią narkomani. Deszcz ruga kamienie – one są ostatnimi ostańcami imperium.15 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne