Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 25.07.2026 w Odpowiedzi
-
14 punktów
-
Pytała Mariana Krystyna w Czeladzi Czy po krągłościach on ją pogładzi Marian pyta w złości Gdzież są te krągłości? Jesteś kwadratowa tak jak worek gładzi.9 punktów
-
Tobie w szmaragdowozielonych wodach pływam letnio, w czerwonej azalii odbijam się srebrzystą plamką od małych listków olch.9 punktów
-
czy można kochać więcej niż jedną osobę? ilu masz przyjaciół? nie tych którzy znają twoje imię tych którzy wiedzą że kłamiesz kiedy mówisz wszystko dobrze ilu? nie licz szybko prawdziwi ludzie zawsze zajmują więcej miejsca kochaj bądź blisko prawdziwie liczysz?9 punktów
-
wystawa wystawa obrazów koła na kolorze i w kołach kolory liczne konfiguracje pastele cieniowane grube linie kolory jak dawne witraże przetworzenie światła soczewką mikroskopu na końcu korytarza upchane malarstwo wskrzeszenie dawnych wieków brak ziarnka w klepsydrze tak już czasu nie było patrzyłam na feerię ale nikt nie chciał wnikać każdy krótko uważał Malewicz, Picasso w mikroskali zastygli miłość do Kandinskiego nic poza widoczne przetworzenie mistrza bo wstyd mieć warsztat czy być kapłanem sztuki dokładnym i cierpliwym8 punktów
-
w oparach stęchlizny i moczu w sojuszu z diabłem świateł i cieni umarłem przed śmiercią w drzwiach pod powieką łzy rozwrzeszczane bolesne i gorzkie w kształcie gotyckich liter fragment sztuki w teatrze zdarzeń losowych co najmniej dwuznacznych8 punktów
-
Taka wrażliwość jest nie na miejscu tu ją popchają, tam podeptają gdziekolwiek stanie, stoi na przejściu choć wiele może, za nic ją mają. Ciągle samotna, tworzy I wzdycha wpatrzona w niebo, układa siebie łzami sie poi, bólem oddycha innym podaje rękę w potrzebie. Taka wrażliwość nie ma wyboru drży przed zranieniem i cierpi mocniej wszystko w niej wielkim niewygojeniem a tylko słodkie daje owoce. Pyta, rozważa, analizuje nie chce miec racji a tylko mądrość prawdą się karmi, nią promieniuje jest piekna, jednak odziana w skromność. Taka wrażliwość to skarb z niebiosów Bóg nią obdarza jak diamentami i chociaż w tlumie znaleźć nie sposób często przechadza się z aniołami. Ach dobry Boże, tak Ci dziekuję za tę wrażliwość co krąży w żyłach i chociaż sama jej nie pojmuję oby się nigdy nie odmieniła !8 punktów
-
Trzyma kurczowo moje stopy i pilnuje bym nie uciekła. Próbuje obmyć wszystkie winy chrzestem lazurowych fal. O krok o dwa jestem u celu zanurzając dłonie co dumają na wspak. Nad brzegiem usiadłam i płakałam odnajdując w piasku ślady minionych dni. To jeszcze nie ten czas... nie ten odcień ciszy. Autor fotografii: Mirela Lewandowska8 punktów
-
durny wierszyk jak przyszło Co do Czego to Nic i tak nie wyszło zamiast się zdarzyć wreszcie dać uwieść beznamysłom wszystko się pomyliło i teraz jest do bani jak przyszło co do czego i tak to było na nic7 punktów
-
Ostatni oczu blask Ostatni ja Ostatnia ty A po drugiej stronie Słone łzy Jedne łzy Z miliona łez Ostatni oczu blask7 punktów
-
Wijąc się w środku międzyludzkiej matni Krzyżują się życia, ręce, nogi, serca Który pocałunek będzie tym ostatnim Który ukochany będzie przeniewiercą Zbieram powidoki chciwymi garściami Z przemokniętej ławki w wielkomiejskim parku Chociaż żadna z desek nie pachnie już nami Przesiąkły historią kolejnych kochanków Bardzo chce pamiętać, lecz wiem, że na pewno Czas zmieni wspomnienia kiedyś znowu w drewno.7 punktów
-
cisza tkana w jodły nie ujada wiatr nad sennymi łąkami snują się narwiańskie mgły ptaki osowiałe wędrują po krawędzi nieba po drugiej stronie rzeki posiwiały czas błądzi w wyblakłej niedzieli siedzimy w przyciemnianej sepii za chwilę las zmieni kolory cień sarny snuje między drzewami7 punktów
-
„Gortatów – dom wakacji” – 5 Do tej obory garaż był dobudowany. Stał tam motocykl „Jawa”, rzadko używany. Często, jak nikt nie widział, to na nim siadałem i po całym świecie sobie podróżowałem. Pędziłem drogami, czasem nawet latałem. Kulę ziemską chyba sto razy objechałem. Przez świat mnie prowadziły stare okulary, które upiększały mego świata rozmiary. Zakurzony, stary kask na głowę wkładałem, odgłos silnika wargami wytwarzałem. I ruszałem z piskiem opon, na jednym kole, w trasę po tym naszym, ziemskim całym padole. Zwiedziłem świata kawał tymi podróżami. Wakacje w marzeniach, z zamkniętymi oczami. Motocykl stał zepsuty z jakiejś tam przyczyny, ale ze mną objeżdżał świat w ciągu godziny. Świat, który zwiedzałem, był inny od naszego. Nie wiedzieć dlaczego, widziałem go lepszego. Był słodko-kolorowy, ludzie lepiej się mieli, byli uprzejmi, uśmiechnięci i weseli. Kiedy padał deszcz, na motorze się bawiłem, albo też na strych dużego domu wchodziłem. Do gołębi się wspinałem, aż na piętro trzecie, bo wszędzie mnie nosiło tam, z tych nudów przecież. Dom był wysoki, a schodów już tam nie było, więc na ten poziom po drabinie się wchodziło. Tam były gołębie i gołębie pisklęta. Gołębnik bardzo wielki, na całości piętra. I znów były tam półki i gniazd niezliczenie, i przepięknych gołębi całe zatrzęsienie. Były te bojące się, co na jajkach siedziały, i te, które pisklęta sobą zastawiały. Wchodziłem tam często, kiedy deszcze padały. Gołębie na zewnątrz wtedy nie uciekały. A było ich tak dużo, jak w mrowisku mrówek, siedziały i dbały o swój cały przychówek. Niektóre dotknąć piskląt swoich pozwalały, inne mnie odważnie skrzydłami przeganiały. Nieraz na ubraniu kupami mnie zbrudziły, nie żeby ze złości – po prostu się załatwiły. A tych kupich łajenek było wszędzie pełno, na podłodze warstwa – z pół metra na pewno! I ten zapach tak dziwny, nawet nie śmierdzący, w nosie jakby szczypiący, a w oczach kłujący. Po tym, jak się wyszło na powietrze świeże, to aż tchu brakowało w świeżości plenerze. I nikt nic nie tłumaczył, co i jak, i dlaczego. Przeżycia te pamiętam do dnia dzisiejszego. – cdn. Leszek Piotr Laskowski.6 punktów
-
Coraz smutniej w ogrodzie coś mu dusze skradło pająk już nie knuje smuci się kwiat Trawa już nie tak żywa zaczyna zaglądać mgła nuda się rozpycha zagląda tu i tam Coraz smutniej to fakt ale są chwile wesołe gdy liściem w berka bawi się wiatr5 punktów
-
Póki jest lato - chcę chodzić w jedwabiu, a szorstkie wełny na zimę zostawiam. Słońce mi pieści skórę a jedwab muska i chłodzi. Sny pozostawia. Gdy będzie zimno, wiatr w sercu hulał, wełna ochroni skostniałe ciało. Szorstkie doznania zleją się w jedno. Wełna - nie muślin, byle mnie grzała. Zima nadejdzie wcześniej czy później, a ja nazbiem garść wspomnień z lata. To jak zapasy - wiśnie w słoiku - nakarmią ducha. Sił będę miała.5 punktów
-
to niewiarygodne znajdowałem się daleko od ziemi na jednej z milszych galaktyk nie zamierzałem tutaj przybywać miałem całkiem inne plany siła wyższa czy jak to nazywaliśmy na ziemi opatrzność mnie tutaj skierowala poczułem w pewnym momencie że muszę zboczyć z trasy nic nie ucieknie co przeznaczone ... zaraz po zmaterializowaniu się zobaczyłem tłum zbierający się koło łuku triumfalnego niezbyt interesowało mnie to zbiegowisko ani powód ale podszedłem bliżej już z daleka zobaczyłem JĄ od dawna mam JEJ obraz w sobie ale dziś to niemożliwe miliony kilometrów miliony galaktyk czy prawdopodobieństwo na to by pozwoliło tak to ONA koniec samotności koniec wolności tyle na NIĄ czekałem jeśli tak wygląda szczęście to ja jestem … ❤️ warto czekać marzyć nie wszystko musi mieć plan 7.2026 andrew Sobota, już weekend5 punktów
-
Płynę na desce środkiem oceanu dookoła jest cisza nawet wiatru nie słychać bo ocean milczy. Gdzieś z głębin głos się wyłania delikatny i słodki to delfiny naśladują kobiety śpiew. Pod niebem pilot szybowcem leci prawie w ogóle go nie słychać skrada się niczym złodziej. Wyostrzony słuch nie pozwala zasnąć tonę i wypływam jeszcze jest daleko jeszcze końca nie widać. Mężczyźni w piłkę grają poprzeczkę postawili wysoko jednak żadnej bramki nie ma. Zaśpiewaj po mnie żałobną pieśń Twoja postać z wody się wyłania niczym nimfa jesteś przezroczysta. Jeszcze jeden korytarz i zaraz dojdę potem trochę odpocznę albo porozmawiam z piłkarzami. Pośrodku ciszy pośrodku oceanu dziewczyna z mokrymi włosami tańczy na tafli wody. Zatańczymy razem polecimy razem korytarzem długim przy jego końcu pali się światło zobaczmy dla kogo.5 punktów
-
krew piach pot i łzy "nie żyjesz dopóki nie spłoniesz a miłość to jedyny płomień który nigdy nie gaśnie" - Migrena ona miała włosy jak ogień a on śmiał się jak benzyna nie mieli nic oprócz drogi czarnej rany ciągnącej się przez noc i starego motelu za plecami gdzie zostawili klucze resztki rozsądku i wszystko co miało ich zatrzymać wyrwali motor z cienia gdzieś obok chrom błysnął jak ostrze wyciągnięte z gardła nocy i pojechali tam gdzie kończy się mapa w ustach mieli wiatr i pył spalonej drogi a między jej udami sierpień ciężki od żaru co wył jak silnik na czerwonym wibracja stali wchodziła w mięśnie a ich cienie ścigały się po asfalcie jak wilki głodne światła i krwi zdzierał z jej ust gęstą noc ona wgryzała się w krew jego ramion zostawiając ślady zębów głębokie jak przysięga bez czekania aż krzyk pękał jak grzmot ich krew wyła pod skórą jak przeciążony silnik zsuwali z siebie ubrania wraz z rozsądkiem wbici w siebie tak głęboko jakby śmierć miała pomylić imiona brat i siostra krwi kochankowie bez metryki bez prawa jazdy bez przyszłości tylko drapieżne oczy rozgrzana skóra i słony pot co spływał po kręgosłupie jak gorąca smoła jej piersi pachniały skórą nagrzaną do granicy dnia jego dłonie zapadały się w dno jej brzucha plaża nie miała granic oni też nie gorący piasek pod biodrami gniótł ich bezwstydnie gdy brał ją zapatrzony w ciemność a ona otwierała się przed nim jak noc wypełniona wilgotnym krzykiem i amokiem tam gdzie dotykali ziemi nawet Bóg nie odważył się wypowiedzieć ich imion wokół nich gęsta nieprzenikniona próżnia jakby wygryzali ze świata całe powietrze i zostawiali w nim przerwę na wieczność a on wyssał z jej gardła ostatni czysty krzyk zostawiając na jej ciele nie zapach mężczyzny ale gęsty żywy strach przed zmartwychwstaniem tylko czysty nagi zachwyt ostry jak potłuczone szkło a potem spali w cieniu wydm wciąż połączeni ciasno splątani z kropelkami soli na napiętych brzuchach jak zgłodniałe wilki syci miłością głodni jutra aż we śnie cień losu przeciął ich jak błysk noża i przez mgnienie zniknęli bez siebie bez tchnienia tylko z echem lecz gdy świt dotknął rzęs szukali swoich ust na ślepo pragnąc siebie znowu od pierwszego oddechu mówili sobie na zawsze z winem na języku i piaskiem w zębach żyli tylko tyle ile potrafili płonąć bo bezpieczne miejsca były grobami dla tych którzy bali się ognia nikt ich nie rozumiał i dobrze miłość była dzika i bezwstydna miała zdarte kolana i uśmiech benzyny a dzikie nie musi się troszczyć o jutro żaden horyzont już ich nie utrzyma jest tylko pusta flaszka po winie na wydmie dwa wgłębienia w gorącym piasku i swąd spalonej gumy dzikie psy nie przepraszają za świt żrą to co zostało z nocy aż po sam stalowy rdzeń4 punkty
-
Często mam energię jak szpadel wbity w ziemię Bo nie wiem co będzie i tym się zamartwiam O wodzie i chlebie uderza niebo o ziemię Kiedy patrzę przed siebie wnet spadam na twarz I kręci się kołem na przekór z pozorem Życie co średnio zna się na żartach Czasem po drodzę amore nie w porę Pokrzepia me serce przeważnie pod zastaw4 punkty
-
lubię długie dni skąpane w słońcu lipcowe marzenia zawieszone w powietrzu i wszystko co piękne ląduje w dłoniach gdzie ciepło rozpuszcza wątpliwości kilka momentów zawieszam na szyi tam słychać miarowe bicie jutro wciąż będą przy mnie4 punkty
-
Kołyszę pytania do snu, niech zasną troski serdeczne, a czas je zapewni, że nic na świecie tym nie trwa wiecznie. I cicho zanucę im pieśń, niech miękko utulą głowę, wierząc, że często odpowiedź, jest prawdą, tylko w połowie.4 punkty
-
ja bym tak nie mógł bym być może byłbym w stanie stać się istotą z istoty nieważką stanąć na wysokości taboretu osiągnąć stan chwiejnej osobowości i ze spokojem ducha zmienić oblicze ciała tego ciała3 punkty
-
A.M. Co znaczy ta melodia? Nie wiem, mnie nie pytaj. Nie rozumiem, co mówi, jak do mnie przychodzi. Wiem, że rytm z sobą niesie, zacięcie do życia, tak ważny mi, tak bliski, tak bardzo mi drogi. Kiedy nucę jej dźwięki, odkrywam, że jestem nie ten sam, ale inny – zwiewny w każdym słowie. Więc ją w sobie układam, uczę się jej treści, która tworzy mnie, zmienia, zestraja na nowo. Słyszę smutek jej nikły, wątpliwą istotę, co jak nić, srebrna linia, wywija się, miota. Słyszę jasność jej tonu, tembr, ciemny niepokój, który więźnie mi w gardle, odbierając słowa. Może kiedyś się ze mnie wyśpiewa, wyrazi, swoją barwę jak oddech w powietrzu rozniesie – jak ten, którego nigdy nie widziałem twarzy, a głos czuję po skali, w harmonii, bezkresie.3 punkty
-
Czuję się jak pociąg lubieżny, choć małobieżny. Z rezerwacją na pierwszą klasę, bez wypadu w trasę.3 punkty
-
Pozwól mi zagrać w twoim filmie jako aktor pierwszoplanowy gdzie wybuchną uczucia namiętne łącząc serca na planie filmowym zagramy przed kamerami dusz licząc na miłości nagrodę bez wstydu razem autentyczni z ekranowym pocałunkiem improwizując bez scenariusza niech miłość będzie reżyserem a nasze ciała jak dwa ubrania stworzone dla siebie na miarę pozwól mi zagrać w twoim filmie3 punkty
-
Gdybyś - moja droga A - całowała za każdy udany wiersz, zacałowałabyś na śmierć. No i właśnie dlatego mamy kłopot, o czym wiesz, tak, dobrze o tym wiesz. La Bastide, 24.07.2026r.3 punkty
-
Lecę płaskim chropym śmigiem poza krawędź mego ja Kleję sie do lepkich zwideł szczuję do samego dna. Skrzydeł szumią pióropusze, orle pióra stroić chcę. Przyrastają zrzędła krucze, ciężkie od duszących mgieł. Krytym kosem ciągnę ciężko zachłystując się oddechem. Wiążą cienie moje plecy Płaszcz na głowę wieszą miechem. Bryję sie ciężkmi stopy, nazbyt gliny tutaj w bród. Rozparzone brną parzochy w odtajały nibylód. Lądolody wybujałe, niedomyte , niudotarte coraz bliżej naszczekują zęby kładą swe na wartę. Na zasypkę odlatują stróże, nietoperze gołe. Ostatnim lecę pokotem, wydechem, piersi żywiołem.3 punkty
-
różami się otacza - nic więcej nie pozostało wpina je lekko we włosy by ozdobić pustkę myśli i co te kwiaty czują? czy tylko mogą pachnieć w jeziorze falą niesione płatki jasnoróżowe... i potem ona - sama wypływa w kanwie lotosu złożona cała o żegnaj Hortensjo!3 punkty
-
3 punkty
-
Ja chyba to czuję, Zawsze na zawsze razem, Teraz już nie odpisujesz. Cisza... Tyle wspólnych chwil. I teraz mam wolne. Straciłem Cię bestie, Odbierz. Nie zostawiaj! Nigdy mnie przenigdy! Pamiętasz? Mówiłaś tak przy whisky! Nie zostawiłem! Nigdy Cię przenigdy! Pamiętałem. Prosiłaś tak przy whisky! Odbierz. Nie będę przecież zły. Wybaczę! Nie zostawiaj mnie. Proszę, wybaczę te dni ciszy. A teraz milczysz... Napijmy się whisky.3 punkty
-
w starej chacie pod lasem nie tylko cisza śpi robi to wiatr i zmęczony dniem cień śpi tu też zapomnienie oraz okiennice pilnuje ich pająk zerkając na drzwi bo wie że echo lubi tu zaglądać i opowiadać o swoich kłopotach i o tym co wie a on pająk dobrze wie że cisza nie lubi gdy ktoś grzebie w jej śnie więc pilnuje drzwi modląc się by nie otworzyły się by dalej śniła3 punkty
-
@Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! Dziękuję za ten głos! Trafiłaś w bardzo ważną, zmysłową strunę tego tekstu. Masz całkowitą rację - fizyczna intymność i emocjonalne odsłonięcie są tu ze sobą nierozerwalnie połączone. Pamięć ciała i naga łodyga to próba uchwycenia momentu, w którym największa bliskość miesza się tu z niepokojem o trwałość uczucia. Cieszę się, że to odczytałaś. Pozdrawiam serdecznie! @Poet Ka Bardzo, bardzo dziękuję! (powtórzenie jest świadome - służy do wyrażenia podwójnej wdzięczności) :-) Niezwykle miło mi czytać tak ciepłe słowa od kogoś, kto śledzi moje wiersze. Świadomość, że odnajdujesz w nich stałe piękno, daje ogromne skrzydła do dalszego pisania. Pozdrawiam serdecznie. :) @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Dziękuję za ten niezwykle ciekawy, męski punkt widzenia! Przywołanie historii Roksolany i Sulejmana to wspaniały przykład i bardzo krzepiąca puenta do mojego wiersza. (Podobno Sulejman pisał do niej wiersze miłosne) Pokazuje, że dojrzała miłość potrafi dostrzec w drugim człowieku coś znacznie głębszego niż tylko ulotny "czas kwitnienia". Cieszę się, że wiersz skłonił Cię do takiej refleksji. Pozdrawiam serdecznie! :))) @Benjamin Artur Bardzo dziękuję! Dziękuję za tę mądrą i dojrzałą refleksję. Zdanie o tym, że "kwitnienie nie jest celem, lecz chwilą", brzmi jak wspaniałe, poetyckie dopowiedzenie do mojego wiersza. Masz absolutną rację - prawdziwa miłość zaczyna się dokładnie tam, gdzie powierzchowny zachwyt ustępuje miejsca akceptacji tego, co zostaje "po". Serdecznie pozdrawiam. :) @Waldemar_Talar_Talar Bardzo dziękuję! Nuta zmysłowości rzeczywiście występuje w tym wierszu, więc niezmiernie mi miło, że ten zapach tak trafnie do Ciebie dotarł. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @sisy89 @Leszek Piotr Laskowski @APM @lena2_ Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)3 punkty
-
Dziękuję pięknie, ludzie się bawią, słowa też. To można bawić się słowami, nawet jak NIC nie wyjdzie. Taka zabawa jest pyszna, pozdrawiam serdecznie :) @Gosława, @Poem At, @Leszczym, @Marek.zak1, @violetta, @UtratabezStraty, Pięknie dziękuję Wszystkim :)3 punkty
-
schematy i przypadki przypadek przenika trajektorię powiewem wiatru przez tory i stare lofty puste przeszłością śmiechem pomiędzy szczeblami na diabelskim młynie fortuny człowiek ile w nim chwili a ile schematu kotwica wbita w ląd zdaje się wiedzieć a też dryfuje bo reszta jest jednak złudzeniem kropla drąży kamienny szkielet wiatr woda szlifują kawałek szkła punkty stykania się ciał stałych i lotnych nie gęstość decyduje co bryzą co żelaznym szlakiem w codzienność wkroczy zdziwienie bądź pewien że nie będzie inaczej2 punkty
-
108. Szturm przez pustą rzekę (narrator: Agrianin) 1. Weszliśmy wyschniętym korytem — nikt tam nie patrzył. 2. Sogdowie walczyli tak, jakby śmierć miała ich ominąć. 3. Jeden padał. Drugi brał jego broń. Trzeci już czekał. 4. Stary człowiek rzucił we mnie kamieniem. Pomyślałem o moim ojcu. 5. Widziałem, jak głaz trafił króla — i zrobiło się cicho. 6. Wstał. Spojrzał na miasto. Potem wydał wyrok. 7. Skręcałem w ulicę. Ktoś umierał. Skręcałem dalej. 8. Kobiety wyły, jakby chciały rozerwać niebo. 9. Wszystko było nasze. Nawet krzyk, który nie był nasz. 10. Znalazłem medalion. Mały brąz. Czyjaś twarz. Czyjaś pamięć pod butem. 11. Spiżowa twarz nie miała ust. Nie musiała mówić. 12. Dziecko z dzidą w drzwiach – wbiłem ją w drewno, nie w pierś, i poszedłem dalej. 13. Ktoś podał mi wodę po wszystkim – nie pytałem z czyjej studni. 14. Spod paznokci najtrudniej wypłukać krew. 15. Miasto leżało — jak zwierzę, któremu odcięto łeb. 16. „Żyjący bogowie” – ktoś szepnął – „nie mają litości”. cdn.2 punkty
-
Tego naszego nie rozwinęliśmy w coś poważnego, o właśnie, poważnego, a szkoda, a szkoda. La Bastide, 23.07.2026r.2 punkty
-
jak zwykle gdy pogodny dzień siedzę w altance i słucham jak słodko w jaśminie ćwierka gromada wróbli czas mnie nie goni pije cappuccino raczę piwkiem myśli nie dokuczają bo miły wietrzyk je przegonił i to jest fajne zeszyt i długopis cierpliwie czekają bym coś fajnego o życiu napisał bo wiedzą że prędzej czy później wena do altanki zajrzy2 punkty
-
2 punkty
-
@Migrena I jak teraz zasnąć? No bardzo proszę o przepis, jesteś niemożliwy i tyle! Ale Ci nagadałam :)2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
B.G. Mrą kwiaty w szkle pociętym, skra tańczy po stole, w rogu parkiet olśnieniem kosztownym migoce, pod oknem przysłoniętym sofa wygodnieje i fotel się zatraca w słonecznej pomroce. Na ścianach w zgrzebnych ramach – wnuczęta i dzieci, synów, córek, sióstr, pociech – ustawione grono, a na stole, w obszyciu dzierganej serwety, ze stosownym obyciem, aromat parzonej… Ach, świecie mój, najdroższy, w pokoju zamknięty, ileż trzeba zabiegów, kokieterii, siły, by w tym srebrnym odbiciu – na odległość ręki – nie widzieć końca świata i cienia mogiły.2 punkty
-
Witam - dziękuje za miły komentarz - no i podobanie - Pzdr.ciepło. @Wiechu J. K. - dzięki -2 punkty
-
2 punkty
-
Bo ci z dużej litery, to mieszkańcy tej zwrotki, muszą się jakoś nazywać - więc z dużej litery być muszą. Ci z drugiej zwrotki, to tylko związek frazeologiczny, a tytuł jest do interpretacji :) Bożenko, a nie zauważyłaś, że jak sama siebie przezywasz, to może być? Bo ja do siebie czasem powiem, oj Ala, jak ty głupia jesteś... Ale jak ktoś mówi, to już nie to samo, oj nie! Zostawiam uśmiech i pozdrowienia :)2 punkty
-
@Achilles_Rasti Ciekawie ujęty temat pojemności naszego serca i wartości prawdziwych relacji. nie potrzebują matematyki kocham wielu prawdziwi ludzie weszli i rozgościli się w moim sercu już nie muszę liczyć2 punkty
-
@Posem Bardzo dziękuję! Dziękuję za wnikliwą interpretację. Dokładnie tak - mylenie zachwytu nad "rozkwitem" z prawdziwą miłością to fundament wielu niedojrzałych czy wręcz toksycznych relacji. Zależało mi na pokazaniu tego lęku przed momentem, w którym zostaje tylko naga łodyga, a iluzja znika i trzeba zmierzyć się z codziennością. Pozdrawiam serdecznie! @Sylwester_Lasota Bardzo dziękuję! Cieszy mnie, że wiersz otwiera się na różne odczytania i że każdy z czytających znajduje w nim coś innego. "Refleksja nad przemijaniem" to bardzo trafne podsumowanie - to właśnie ten niepokój, co się stanie, gdy zewnętrze piękno minie, dyktuje tutaj emocje. Serdecznie pozdrawiam. :)2 punkty
-
Witaj - zgadzam się że trzeba dbać po swojemu - a świat będzie piękniejszy - Pzdr.słonecznie. Witaj - cieszy mnie że owe klucze przypadły - dzięki za czytanie i komentarz który cieszy - Pzdr. Witaj - dokładnie tak jak w komentarzu - są potrawą dnia czyli chwili - dzięki za przeczytanie - zawsze jesteś mile widziany - Pzdr. @JuzDawnoUmarlem - @MIROSŁAW C. - dziękuję -2 punkty
-
@Poet Ka cieszę się, że dostrzegłaś ten cytat- tak to z Paulo Coelho- tylko , że tam działo się nad brzegiem rzeki...Pozdrawiam:) @Charismafilos pora dnia właściwie nie ma tutaj znaczenia, bo lubię morze we wszystkich odsłonach. Zdjęcie pod wierszem to tylko luźna interpretacja i niekoniecznie musi współgrać z motywem przewodnim wiersza. Niech wyobraźnia gra tu "pierwsze skrzypce":) @Gosława dziękuję za miłe słowa. Jeśli udało mi się przemycić choć kroplę nostalgii to na plus i fajnie, że ktoś ją dostrzegł. Pozdrawiam serdecznie :) @violetta właściwie teraz daleko od morza jestem , ale wyobraźnia lubi wybierać miejsce tam gdzie człowiek czuje się komfortowo:) Pozdrowionka :)2 punkty
-
@Wiechu J. K. Już prędzej zakochana w sobie, a w róży być może zakochany jest czas. Jeśli już nie jest piękne to trudno, biorę to na klatę ;) Dziękuję za czytanie komentarz. Pozdrawiam ciepło :) @Witalisa Dziękuję za czytanie i komentarz. Pozdrawiam :) I nie tylko o dylematach przemijania. Dzięki za czytanie i komentowanie :) O jakim prawisz tulipanie kiedy listopad właśnie mija, co jej po astrach, czy narcyzie skoro potrzeba jej motyla. :)) Dzięki Jacku za wierszowany komntarz :) Pozdrowienia :) I książę niewiele pomóc tutaj może gdy róża w siebie ciągle zapatrzona zamieszczenie zdjęcia niewiele pomoże gdy w myślach róża ciągle zatopiona unika prób, rozterek zwłaszcza ambarasu a jedynym zmartwieniem jest mijanie czasu. Dzięki Alu za odwiedziny i wierszyk :) Pozdrawiam cieplutko :) Też, choć być może nie umiałam przekazać wierszem niczego więcej. Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam :)2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne