Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.06.2026 w Odpowiedzi
-
Nie jestem już skałą. Tylko piaskiem. Wypłukujesz mnie z własnych myśli. Wdzierasz się pod próg, zabierając grunt. Gdy szukam ratunku, oplatasz mi kostki. Cofasz się, szepcząc, że potykam się o własny lęk. Odcinasz suchy ląd. Kradniesz siłę na ten jeden krok wstecz. A kiedy wreszcie próbuję odejść - po prostu mnie topisz.15 punktów
-
oszustwo czas kłamie kiedy obiecuje startującym że pójdzie tempem miarowym jak rymowanka z każdym kolejnym dniem otwierasz oczy coraz szerzej bo przekonujesz się że to ruch z rosnącym przyspieszeniem dopiero kiedy otwierasz oczy na stałe zatrzymuje się cierpliwie czeka na odpłatę dwie monety na powiekach do tego obol w ustach taki zachłanny11 punktów
-
co lubisz czytać słowa które ładnie leżą na języku czy takie po których nie wiesz gdzie położyć ręce po czym poznajesz że coś cię dotknęło po tym że było przyjemnie czy po tym krótkim dreszczu którego potem udajesz że nie było nie ma poetów nie ma czytających jest tylko ciało albo reaguje albo nie8 punktów
-
„Rymtratata” Słownik słów nieistniejących, które dopiero się rodzą, możliwości językowych, które ze sobą się godzą. Te obcego pochodzenia, wielojęzycznych wytworów, przypolszczone powiedzenia, teraz i z czasu zaborów. Obcokrajowców przekręty i pisarzy fantastyki, poetów rymówek wkręty, wynalazców w tle techniki. Mnożą się tak dnia każdego, bez żadnych granic ni reguł, w rozwoju świata naszego, bywa, że przez mały szczegół. Określeniem, które zmienia „sigma” w godności młodzieży, lub „delulu” w schizofreniach — w innowacji wszystko leży. Wiele słów jeszcze nieznanych krąży wśród języków świata, „trików” jeszcze nienazywanych, jak ta moja „rymtratata”. Leszek Piotr Laskowski8 punktów
-
Pusty plecak wędrowiec niesie lecz to złudzenie w nim pełno życia Wiatr zaćmienie sny marzenia sporo uśmiechu troszkę łez Niby pusty jest a jednak wiele w nim skarbów na nie udane dni7 punktów
-
upić się minionym żalem, przez zaciśnięte powieki wyciskać słone łzy i zraszać zbolałe serce. potrzeba i takich chwil, aby nie utopić się w szczęściu, by nie być frajerem od siedmiu boleści. nie wymuszam radości, gdy smutek ma mnie w swoich mackach. przyjaźnię się z każdym dniem i otwieram bagaże, wyjmując z nich prezenty jak losy na loterii. mimo różnych prognoz wiem, że zbawienne są deszcze. a kiedy przychodzi czas posuchy, uczepiam się słów Bożych, które smakują jak manna, i wiem, że blisko jest obiecana ziemia…7 punktów
-
czy z każdym dniem zmagać się należy czy lepiej bez myśli czasem trochę poleżeć 6.2026 andrew Sobota, już weekend albo Warto odkurzyć rower. Daje full wolności. 🌻❤️6 punktów
-
Myślę Więc jestem Myślę Więc błądzę I nie sądzę Że jest coś Po tamtej stronie Chyba tylko Głucha i ślepa Ciemność I tylko pytania Pytania w głowie I same wątpliwości Stare pogruchotane kości Koniec!6 punktów
-
Szeptem krzykiem i westchnieniem Biegiem płaczem Min strojeniem Myslą ciszą rozedrganiem Czy dziękczynnym Rąķ składaniem Słowem czynem Łzą skrapianiem Wstrętem lub umiłowaniem Nie zmienimy pędu czasu Więc nie róbmy ambarasu Ze spraw błahych i tych wielkich Po nas choćby potop wszelki6 punktów
-
Dekaos Dondi one czekają na zachwyt ludzki ochłodzą cudnie w smaku śmietanki bo przecież nie są z zielonej budki sam je zrobiłeś dla swej wybranki z śmietanki owszem trzydziestki szóstki z żółtek utarłeś kugiel mogel i delikatnie miksując wszystko zmroziłeś lekko w maszynce sobie potem dodałeś rożne bakalie lub konfitury z miękkich owoców twe podniebienie rozpuszczą teraz a w dzień upalny uwiodą oczy więc je uwolnij w pięknym pucharku zdobiąc śmietanką wraz z owocami podaj swej jednej w letnim poranku noc chwilą wróci - niezapomnianą6 punktów
-
lekka w różowo-kredowym staniku i rozwiewającej spódnicy na ciebie słońcem czuj rozgrzaną skórę chłonę morelowy zachód oczu każdą minutą czułymi ustami5 punktów
-
Jest Dusza Przychodnia Co nie szuka gniazda Płonie jak pochodnia Innym drogę świeci Jak to czynią święci Nigdy się nie spala, Innym ciepło daje Nie zbywa jej wcale Naiwności pieśni Bo cnotą im świeci Którą starzy chwalą A dzieci nie znają Choć na własność mają Od Miłości Pana5 punktów
-
Świąteczna przechadzka Wzdłuż nawy tam i siam Wenus oryniacka Na ręku dziecię śpi Z witraży uśmiechnięci Wstrzymując słońca żar Posadzkę zdobią święci W świetlisty dywan barw5 punktów
-
Tyle razy usłyszał od pięknych i atrakcyjnych kobiet o instytucji wymyślonego męża, który tylko tym razem obok nie jest, że w końcu dojrzał i wymyślił sobie gustowną postać żony. Cudowna i wspaniała żona to była aż krążyły o niej liczne legendy, jedna lepsza od drugiej. La Bastide, 26.06.2026r.5 punktów
-
Urodziłem się jak błyskawica, nie wiedząc, ile burz przeżyję. Pełne płaczu gardło życia milczało głośnym krzykiem. Dwa anioły zawsze czuwały — jeden w niebie, drugi na ziemi. Bez Ciebie nie byłoby mnie, Mamo, Tobie poświęcam ten krótki wiersz. Dziękuję za dar istnienia, przepraszam za wszystkie problemy. Zawsze nade mną czuwałaś, gdy ciemniały ścieżki mojej duszy. Płakałaś razem ze mną, gdy życie bywało ciężkie. Obdarowywałaś mnie miłością tak cudownie bliską i wielką. W dniu moich urodzin dziękuję Ci, Mamo, za wszystko — także to niewypowiedziane. Bo nie zawsze potrafią wyrazić słowa, co znaczy mieć kochającą Mamę.5 punktów
-
obudziły nas własne ręce nawijam poranek na wskazujący palec za oknem lipcowa polana i trzy mozaikowe żubry Leona Podlasie pachnie kolorami zastygłe we mgle oddycha echem narwiańskiej ciszy slam łąk tworzy kwieciste wersy poeci wędrują między wierszami przelotne ptaki na gałęzi poranka rozhuśtały przestrzeń niebo już otwarte na maleńkim skrawku horyzontu wieś muśnięta słońcem i czas w zegarach zatrzymany pozwala dojrzeć to co w codziennym pośpiechu utracone5 punktów
-
W gorącym powietrzu tańczysz, z oczyma pełnymi słonych łez. Chłodna od pomarańczy, cieszysz się. Bo wiesz, że uczę się ciebie. Bo wiesz, że na ciebie patrzę. Na ulicy, w tawernie i na własnym weselu. W gorącym powietrzu tańczysz, z oczyma pełnymi słonych łez. Nic już się nie zmieni, więc tańczysz aż po kres sił ze swoim drogim przyjacielem, którego podarował ci los, którego podarował ci Bóg. W gorącym powietrzu tańczysz, z oczyma pełnymi słonych łez. Chłodna od pomarańczy, cieszysz się. Bo wiesz, że i tak na ciebie patrzę.4 punkty
-
kluczem marzeń otworze kolejne życia drzwi może ujrzę za nimi to co mi się śni a sny mam kolorowe więc nie mam czego się bać tylko dalej śmiało iść kluczem marzeń ozdobie wszystkie smutne twarze którym los popsuł wczoraj i dziś tak moi drodzy ten klucz to czysta magia która nie boi się trudnych życiowych chwil4 punkty
-
Ciemne zasłony Noc jest kobietą Kościelne dzwony Kroki przyśpieszyły Zagubiony ląd I nieodkryte ja w nas Ucieka czas Jak drobinki piasku...4 punkty
-
lody w kubeczku smęcą od rana ale nam zimno w durnej lodówce wypuść nas jędzo wypuść nas zaraz to że nas więzisz jakże okrutne to wasza wola wedle życzenia właśnie otwarłam drzwiczki schłodzone lecz pamiętajcie powrotu nie ma to będzie naszej współpracy koniec wyszły na wolność w promieniach całe żeby rozkoszne poczuć ciepełko lecz nagle co to my rozciapciane gdzie nasze cudne lodowe piękno wnet roztopione smęcą od rana ów jak gorąco my bardzo smutne wpuść nas lodówko wpuść ty nas zaraz tak nie postępuj z nami okrutnie czekają nadal w wielkim upale o mroźnych czasach myślą zapewne chociaż kubeczków słychać stukanie drzwi pozostają dla nich zamknięte3 punkty
-
Kiedy upał, jak w Afryce, a was biorą żądze dzikie, wtedy zróbcie jak Stallone, co pod prysznic zabrał Stone*. * Z filmu Specjalista z S. Stallone i S. Stone, który wsławił się scena pod prysznicem.3 punkty
-
my pielgrzymi, utrudzeni drogą, często boimy się jutra zaplątani, niczym w sieć pająka, przeklinamy życie a przecież nie można o własnych siłach mierzyć się ze światem, który niczym dżungla jest pełen zasadzki, gdy pamięć powraca, zaczynamy tęsknić za smakiem poziomek, zapachem róż i wiemy, że raj jest tuż tuż tylko czy tęsknię jeszcze trochę do Ciebie, mój Boże, jak dawniej a może wyśni mi się tej nocy całkiem nowy brzeg, gdzie spotkam tych których od zawsze kocham…3 punkty
-
Cisza. Nastała cisza. Nie kalkomania ciszy. Nie kalkomania uczuć. Cisza w zegarku. Jakby ucha nie przyłożyć. Cisza. Dusza na pasku prowadzona. Trochę jak kot się porusza. Cichutko, cichutko, na opuszkach. A potem przewraca wszystko. Tak głośno, że zmarli się budzą. Burza rozlewa się na wszystko. Grzmi i błyska, trafiając nawet w krzyż wzgórza Matyska. Nie kalkomania burzy. Nie kalkomania uczuć. Tak było głośno, że zmarli się budzą. Duszo rogata, co ciebie napadło, że taki zamęt, że taki lament mi podesłałaś? Kalkomania uczuć — nie dla mnie. Tylko prawdziwa miłość. Śmierć też będę musiał znaleźć własną.3 punkty
-
pszenica syci się sokiem ziemi jeszcze zielona słońce karmi ją z wielką mocą motyle zakłócają monotonię upału kot leży w północnym cieniu sielskie lato3 punkty
-
Płaczę ja Płacze świat Staję na rozstaju dróg i patrzę w obie strony Po lewej stronie wysokie góry sięgające chmur które swoją egzystencję zawdzięczają Bogu Po prawej stronie las gęsty niczym gwiazda neutronowa Dokąd iść Kto mi doradzi Czy jeżeli mój płacz ucichnie to i świat się uspokoi Tylko jak powstrzymać łzy Czy znajdę się kiedyś w hesperyskim sadzie Boże mój3 punkty
-
z naleciałości język mój, znaczenia kawy tuż przed, do papierosa... o, purysto spójrz jak słowa kaleczy, jak ślini się do smaku i wiersz, go z niego wyrugaj. wpierw lepkość, brudne paluchy, niedoprzełknięcia i z końca niesytość. i mnie wyczytaj ładniejszą, tak zgrabną, liryczną, nadobnie. jak mówiąc nic ci nie powiem.2 punkty
-
Możesz wyjść teraz z domu, dokądkolwiek chcesz. I nigdy już do niego nie wrócić. Zebrać się wreszcie w sobie i wyruszyć na wyprawę życia. Sam lub w doborowej kompanii. Zwiedzać królestwa, księstwa i cesarstwa. Te leśne i pustynne. Przecierać dukty i szlaki. Górskie ścieżyny i bagniste bezdroża. Iść pewnie przed siebie, po podniebnych, linowych mostach. Wchodzić bez strachu w jaskinie, zamknięte przed światem żywych od eonów. Podziwiać z dala białe, marmury strażniczych wież. Śledzić z bezpiecznego ukrycia, przemarsze całych armii. Mijać konno, zastygłe w śmiertelnym uścisku pobojowiska. Rozpalać opiekuńcze ognie, na zimnych, wichrowych czubach wzgórz. Oddychać językiem prastarych drzew. Kąpać się w wodach rzeki, której źródło wytrysnęło z ust Pierworodnego. A to wszystko dlatego, że chciałeś tylko wyjść, poza strefę mroku. Poza próg doczesnej udręki. Wężowy język trucizny, już nie muska Twych uszu. Odrodziłeś się jak kwiaty na kurhanach mitycznych bohaterów. Wzrok jest znów bystry, umysł jasny i wolny a dłoń znów może chwycić za pióro. I chwyci, gdy po latach wrócisz za pozostawiony dawno próg. Wrócisz do ulubionego fotela przy kominku. Spiszesz swoje wspomnienia. A potem ktoś powie. To niemożliwe. Nie byłeś tam. A Ty odpowiesz. Byłem tam a nawet dalej i wróciłem po latach z powrotem. I nie mogę zaprzeczyć temu, bym znów nie szykował wyprawy. Bo wiele jeszcze jest krain, dla których nie sporządzono map. Wiele jest dróg, nie noszących śladów bosych stóp. A na razie czekam na dawno niewidzianego przyjaciela. Spóźnia się, trudno. Z kuflem piwa korzennego w ręku, patrzę z ogrodu ku niebu, rozgwieżdżonemu milionem gwiazd. Elfickich, jasnych diamentów. I na pokaz sztucznych, urodzinowych ogni. Sto jedenaście lat. A niech mnie! A wszystko wydawało się tylko wczorajszym, pięknym snem.2 punkty
-
rytm lata przy wiśni w czerwcu w rombie siatki jak w ramie miniatury przysiadł płochacz do kubka wpadają drobne ciemne owoce kawa już w domu pachnie filiżanka przy radiu dobiega rytm muzyki piszę szczęśliwa że wolny dzień łapię zmysłami lato i rytm znów mam dwadzieścia lat2 punkty
-
na podłodze namalowanej dzień wcześniej rozsypane i niedokończone sny w ciemności brakuje kilku odcieni i kawałka ściany po której spływa księżyc za oknem spóźnione pociągi mkną po zaspanych szynach chciałoby się ruszyć skoro się już pojawiło miejsce na peronie w ustach mentolowy powiew i pierwszy papieros budzik łupie orzechy2 punkty
-
Tańcząca w Lunaparku. Poruszasz się jak łza na szybie. Płynne ruchy, lekkość unoszona przez wiatr. Pod diabelskim młynem, w domu strachów smagana dziadowskim biczem. Wszędzie widziały cię wybałuszone oczyska z krzywych zwierciadeł, mlaskające jęzorem. W światłach jupiterów odnaleźliśmy przystań. Dałaś się nasycić hormonom, a ja jak diabeł grzałem wino na pośladkach grzechu. Pewnie dlatego nazwałaś mnie Rokitą… Poruszasz się jak łza na szybie. Płynne ruchy, lekkość unoszona przez wiatr. W Lunaparku, gdzie diabeł miał swój dom, a my odnaleźliśmy własną przystań.2 punkty
-
Może ten wiersz ochłodzi wam te upalne dni - czego życzę - To nic że zima puka do drzwi że już tuż tuż się uśmiecha Zima nie wstydzi jest porą która kominek budzi i marzenia To nic że zima to mróz i śnieg dzieci i tak się cieszą Krajobraz jej to czysta wena poetów i malarzy czas nadziei Zima to wigilia miłe drzewko czas przebaczenia trudnych chwil To ona nowy kalendarz przyszłości otwiera nie szuka łez tylko pocieszenia2 punkty
-
2 punkty
-
@Poet Ka ... czas wszystko daje ale gubi się gdy bez nas zostaje nie gra znaczonymi kartami to my się spieszymy lub spóźniamy ... Pozdrawiam serdecznie Miłego wieczoru2 punkty
-
Dziś byłaś w kościele i marzyłaś o lekkim zachwycie które spłynęło by po twoich plecach i zatrzymało się na dłoni czas i to co się rozgrywa jest ciężkie każdego dnia w tym brakuje jednak miłości gdzie można by wolności oddech złapać i na słońce popatrzeć z radością ale to o innej sprawie twoje życie to chłód i ogień który rozwija się w świątyni w twoim sercu bitwa i trochę pychy której nie sposób usunąć z języka.2 punkty
-
@Leszek Piotr Laskowski Totalnie rel! Rozwój mowy jest nierozerwalnie związany z postępem cywilizacyjnym - więc i słownik musi nadążać. Pokazujesz, że współczesna nowomowa to nie żadna odklejka, ale naturalny etap ewolucji. Dla mnie ten tekst to absolutna essa - czyta się jednym tchem, a tytułowa "rymtratata" robi świetną robotę!2 punkty
-
tę krainę przekazuję ci werbalnie, mówię ją (nie: wmawiam) jak najprościej, okrągłymi słowami (po co brnąć w kolczastą metaforykę, ubrzydalanie?), językiem, co nie jest jak szpicrózga, lecz niczym płaszczuś, wata w kieszonce, ochronny pancerzyk. opowiadam miejsce, w którym można pomylić człowieka z ogniem (raz zdarzył mi się taki pokraczny cud: jadąc do Biedronki widziałem z drogi rozbiórkę zawalonej obory. nie wiem, czyjej. komuś rozlazł się budynek, niczym domek z maślanych kart. i likwidowano pozostałości, wypalano słomę. wracając z dyskontu przez sekundę miałem wrażenie, że ognisko jest naprawdę duże, wymknęło się spod kontroli. przyjrzałem się lepiej. nie było ani płomyczka. obok kopczyka popiołu siedział mężczyzna w pomarańczowym kombinezonie roboczym, mniej więcej takim, jakie noszą drogowcy). wypowiadam zdania-tysiąchektarową wieś, Ziarnobyl, gdzie wszystko rodzi się na gruzach Tragistanu, żaden Zmarnobyl, miejsce porażki i zatraty. słuchaj. niech wniknie.2 punkty
-
@Leszczym Bardzo dziękuję! ßerdecznie pozdrawiam. :))) @karenka Bardzo dziękuję! Właśnie o to chodziło, żeby nie powiedzieć za dużo, a mimo to żeby coś zostało.:) Serdecznie pozdrawiam. :) @LessLove Bardzo dziękuję! Właśnie ten mechanizm - zagrożenie, które nie krzyczy, tylko podmywa był sercem tego tekstu. Cieszę się, że tak to odczytałeś. Serdecznie pozdrawiam! :) @andrew Bardzo dziękuję! Dziękuję za wierszyk. To "aby..." uzupełnię tak: aby usunąć trujące bluszcze ze swojego życia. Pozdrawiam serdecznie! @Benjamin Artur Bardzo dziękuję! Dokładnie tak, również staram się takich unikać. Kiedyś zrobił na mnie duże wrażenie film "Trujący bluszcz". :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Dziękuję za ten komentarz - i za przywołanie słów @iwonaroma, bo to celne uzupełnienie. To zdanie o próbie ucieczki jako wyzwalaczu agresji trafia w samo sedno tego, co chciałam pokazać. W wielu książkach czytałam o podobnych relacjach, działających zresztą w obie strony, duże wrażenie zrobił też na mnie film "Sypiając z wrogiem" z Julią Roberts :) . Pozdrawiam serdecznie!2 punkty
-
2 punkty
-
Pięknie poetycko i subtelnie napisany wiersz – oszczędny w słowach, a jednocześnie pełen emocji. Czuć w nim bezsilność i walkę...pozdrawiam serdecznie*)2 punkty
-
Zgasł - ostatni promyk nadziei . Czas - nie będzie czekał, aż coś się zmieni. Was - miało nic nie dać rady rozdzielić. Brak - tych rozmów długich i szczerych. *** Masz - psychikę na wykończeniu. Strach - nie chciałbyś skończyć w więzieniu. Twa - kobieta szczerze Cię kocha. Dbaj - by czuła, że jest Ci droga. *** Krzyk - stał się normalną rozmową. Wy - cierpicie przez każde złe słowo. Ran - nie zliczysz ciągle dochodzą. - Ja - nie wiem czy chce być dalej z Tobą.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
ciutek się mylisz w swoich wywodach przecież cudowne jest leśmianinie neologizmy piękne on tworzył ja chylę czoła z szczerym wzruszeniem zapożyczenia owszem masz rację przecież nasz język jest przebogaty inni brać od nas winni przykłady a nie my od nich nie mówić warto :)2 punkty
-
@LessLove Piękne ujęte: "Nie szuka gniazda, a świeci innym" I "Nigdy się nie spala" - to jest kluczowe w całym wierszu. Dajesz obraz duszy, która płaci za światło innych brakiem swojego odpoczynku, a mimo to się nie wypala. I to "Od Miłości Pana" na końcu wyjaśnia wszystko. Dlatego może świecić dalej. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
Czasami upijam się,i jest mi obojętne Co wprowadza mnie w rausz Czy to słowa co zmieniają świat Kobiety co kochają do rana Alkohol co bruździ mòzg Jest fajnie przez chwilę Być w Innym świecie Świecie innym..... świecie? Aż tak innym? Czy to to tylko chora wyobraźnia.2 punkty
-
Tuwim już poszedł, więc i ja pójdę sobie. Pod akacją wielką się położę. Gdy się położę, a gdy leżeć będę w trumnie z drewna sosnowego... Cuda i dziwy dziać się będą. Lecz teraz, lecz na razie wiatr rozwiewa włosy. Szarpie, szumi i szeleści. Na liściach gra melodię senną. Pójdę, pójdę, bo iść muszę. W czas zamarły szybko dążę. Gdzie ty jesteś? - powiedz mi - o, moja! Przecież wiesz, że za tobą tęsknię. Powiedz mi proszę i wyszepcz wreszcie. A gdy wyszepczesz i ja będę szeptał. Imię twoje ukryte w sercu, w sercu noszone i w każdym geście. Dlaczego, więc milczysz? Nie uciekaj, nie uciekaj! Nie odchodź, proszę! Wybacz mi. I pocałuj, jeszcze… (Włodzimierz Zastawniak, 2026-06-25)2 punkty
-
to takie skomplikowane ostatnio wielka jakość , wielka marka nikt już nie chce zniewolenia ale czy wszystko na marne? dawne wielkie uniesienia i zwykłe życie które nie może być szarą lamperią dziwna sałatka z papryką wielkie surmy mały retusz bez czerwieni2 punkty
-
1 punkt
-
@Tomasz.O @andrew @Posem @violetta @Jacek_Suchowicz @Leszek Piotr Laskowski @Benjamin Artur dziękuję Wam ❤️1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne