Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11.06.2026 w Odpowiedzi

  1. pół liścia między kartkami skrzypiące drzwi butwiejącej szopy kryją stary angielski spektakl dym papierosa wyświetla w słońcu wyblakłe zasłony i sofę framuga okna zamienia się w ramy martwej natury z wypchanym bażantem spękane gałęzie świecą słońcem startym zmurszałym ciepłym chwila z gazetą pożółkłą książką samotności chwila z filiżanką kawy i kurzem wrażeń we wspomnieniu ulotnym tęsknym nieosiągalnym czy to wróci? wrócisz? wrócimy?
    11 punktów
  2. Jest takie miejsce, gdzie nie ma nadziei. Jeśli w nim mieszkasz to planów też nie ma. Zamknięty w bunkrze własnej przestrzeni odrzucasz piękno okiennic nieba. Jak przebić beton, jak się otworzyć? Jak spojrzeć słońcu twarzą w twarz - dumnie. Jak zacząć ufać, jak się nie korzyć, gdy klucz do wyjścia złamał się we mnie.
    10 punktów
  3. Przemierza sam odległy ląd małe i duże przed nim drżą Na końcach uszu pędzle dwa ogonek krótki - Lynxa szpan Bez Head & Shoulders futro lśni choć widać obraz walki gdy W zaroślach czeka cichy zwierz dobiegł zajęczy życia kres Poluje nocą, kiedy śpisz sprytny myśliwy słodki RYŚ __ 11 Czerwca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Rysia *Ostrowidz – Tak był kiedyś nazywany ze względu na doskonały zmysł wzroku: widzi mysz z odległości 70m!
    7 punktów
  4. Wzięli kiedyś na tapetę takiego małomożliwościowego. I chcieli go uczynić ja cię kręcę dużo mogę. Ba, mogę najwięcej i najlepiej i najpełniej, ba, najdalej. I chcieli tak zrobić niewiele, bardzo niewiele mu pomagając, a wspierając tylko troszeńkę i broń cię panie boże finansowo, co notabene zakrawa na błąd logiczny. Ważną rolę miały odgrywać przeróżne bodźce motywacyjne i demotywacyjne jak najbardziej również. I była w tym zabawa, owszem była, ale to ogólnie jest wiadome, że zabawa w branży rozrywkowej figuruje jak najbardziej. Mieli w planach figuranta przerobić w figurę, z czego roześmiało się i być może nawet serdecznie chyba pół miasta, a już z całą pewnością cała okolica. Zamieszanie spowodowało kilka książek o bardzo interesującym podłożu intencyjnym, które co warto dodać w założeniu miały wcale i nigdy nie powstać. Te oto przynajmniej książki zostały napisane przez zewnętrzne okoliczności i jest w tym coś z faktu niezbitego. Książki dawały, dawały ubaw w odbiorze. Warszawa – Stegny, 11.06.2026r.
    7 punktów
  5. "O tempora! O mores!" = "O czasy! O zwyczaje!" - refleksja autora nad tym, co obecnie wyczynia się w internecie i w mediach społecznościowych... "O tempora! O mores!" Wcale nie błahe, lecz ponadczasowe poruszam w swych wierszach idee nie nowe. A że ośmielam się wśród kwasu powodzi, poruszać sprawy, o które się godzi? Problemy, które rozważam tak licznie, rzadko poprawne są politycznie. Chcę zgodę czynić i rękę podaję, A wiersz na końcu z morałem oddaję. Jednak wystarczy, że w wierszu poruszę Patriotyzm i wiarę – bo więcej nie muszę. Wtedy internet w swym chamstwie czasami, w ogóle nie liczy się z obelgami. Warto niekiedy zadać pytanie: „Co tu się dzieje, panowie i panie?” Zrozumcie, kochani, proszę mi wierzyć, Pytam z kulturą, nie żeby ośmieszyć. Zresztą wy sami już dobrze wiecie, Co się wyczynia w tym internecie... Kończąc refleksją zapytam od nowa: Czy można szaleństwu temu podołać?
    6 punktów
  6. I. Wnuczka o babci. Siada przy oknie, zanim zadzwonię do drzwi. Słyszę, jak dostawia filiżankę. A potem - trzyma moją rękę, szuka pewności, że ktoś zapamięta jej imię. II. Babcia o wnuczce Jest przy mnie - jasna i pachnąca wiatrem. Jeszcze nie wie, że gubię się we własnej pamięci, i odpływam od brzegu z każdym zachodem słońca. I tylko przy niej pamiętam jeszcze swoje imię
    6 punktów
  7. „Miłe, dojrzałe tykanie” Już czas nam szybciej ucieka, prędzej niż w ubiegłym roku. Pędzi bezlitośnie łobuz, kradnąc nam życie co kroku. Czy pędzi, by nas porzucić, zostawić w strefie bezczasu? Czasie, ty nie możesz zwolnić? Szukasz nam ty ambarasu? Czym będziesz, gdy nas zabraknie? Głuchym łomotem w zegarze! Nikt sekund twych nie załaknie, błądząc po pustym wymiarze. Zwolnij, tykaczu pędzący, daj pożyć w spokoju ducha. Wstrzymaj ten zapęd gorący, serc naszych trochę wysłuchaj. W młode drogi wróć pamięcią, wspomnienia odśwież na chwilę. Usiądziemy wtedy z chęcią, by słuchać, jak tykasz mile. Leszek Piotr Laskowski
    6 punktów
  8. Zapłodniłem nadzieję myślami pozytywnymi zarodek już ma imię szczęście z humorami ciążowymi przyszła mama płacze przy tacie ojciec smutkiem przepołowiony pełny nadziei całuje brzuszek przyszłej matki choć zmartwiony że to tylko szczęścia okruszek gdy nadzieja już urodzi na świat wydając pociechę odejdą wszystkie smutki będzie dorastać szczęście brzuch nadziei wciąż rośnie wyczekują więc porodu na świat przyjdzie radośnie szczęście bez powodu
    6 punktów
  9. jedno słowo waży opisuje bezkres wygodnie rozsiada się w zamyśleniu tańczy w rozmowie tak wiele mówi jedno słowo rozprasza cień jest najcenniejsze czyste a wokół tłum a wokół zgiełk
    6 punktów
  10. liść wiśni szafirowe niebo przyjaźni się z ciemnymi liśćmi wiśni które błyszczą w górze skrzydłami żuka mrużę oczy iskrzy na krawędziach zieleni przenosząc w szafir obrazu z młodości gdzie czas nakładał się na biblijną erę proroków ogrody oliwne rosły wtedy tu na łąkach skosztuj letnią wiśnię jest cierpka żeby nie było za słodko
    6 punktów
  11. Pamiętacie starego Leona? Palił fajkę i grał na gitarze. No a Krystynę? To jego żona. W jednym grobie leżą na cmentarzu. Leon miał czworo dzieci z Krystyną: Zosia, Aniela, Jasiek i Jerzy. Jerzy w wypadku dość młodo zginął, kiedy pędził pod prąd na skuterze. Zosia za mąż wyszła całkiem wcześnie: czworo dzieci i mąż alkoholik, ale mówią stare baby w mieście, że choć pije, to dobry katolik. Aniela zaś poszła do zakonu. Uczy dzieci gdzieś tam w Kamerunie. Czasem wraca na krótko do domu: cała jest jakby w świetlistej łunie. Jasiek został muzykiem, z talentem odziedziczonym po swoim tacie. Dziś przyjeżdża do miasta z koncertem. .... Starego Leona pamiętacie?
    6 punktów
  12. Mam dziś u rodziny Wielką fetę więc siedzimy Wtem zagaja siostra piegowata: U rodziny mego brata Taki zwyczaj jest uznany Jubilata - podrzucamy I tak toczą się rozkminy Jak to bywa w/u rodziny.
    4 punkty
  13. czemu się smucisz zapytał poeta malarza którego spotkał przekraczając próg bardzo późnej jesieni spójrz na Łąki i pola i lasy - widzisz szarość zamazała ich wielobarwność więc jak mam namalować miły obraz skoro zniknęły motyle kwiaty i zieleń poeta uśmiechnął się i rzekł do niego nie martw się - ja taki obraz namalowałem słowami więc wystarczy byś go przeczytał a potem przeniósł pędzlem na swe płótno po jakimś czasie - na wystawie zwiedzających zachwycił piękny obraz pod którym jego autor dziękował poecie za wiersz który ożywił szare barwy późnej jesieni
    4 punkty
  14. A'la szanty: Za cierpliwość, za możliwości Za pamięć, którą mam Za wszystkie potworności Całusa ukochanej dam Za żal, za radość, za dumę Za duszę w której mrok Za to, że w sercu szumię Poślę Ci upragniony wzrok Za Ciebie, bo jesteś tęsknotą Za serce Twoje, za ból Za to, że czasem z ochotą Wyspowiadam się z swych ról Za pragnienia bez przyczyny Za każde dobro, każde zło Za oczy tej dziewczyny Przytulę się ze mgłą Za kwiaty, za gwiazdy srebrne Za potoki, za nurty rzek Za czyny nieświadome, haniebne Przeżyję więcej niż wiek Za odpoczynek, który przychodzi Za koszmary, za sny Za to, że coś odchodzi Powiem mądrze – tak jak Ty Za wszystko, za dobre życie Za cierpliwość w dzień Za to, że pracuję należycie Uściskam swój cień Za to, że jestem wdzięczny Za to, że z nieba grom Błyszczy i dźwięczy Pozwolę popłynąć łzom
    4 punkty
  15. potrzebujemy siebie nawzajem gdy wymieniamy się uśmiechem spojrzeniem i słowem nad aromatem pachnącej kawy rośnie nam w piersi wspólnota
    4 punkty
  16. Gruba Merry co mieszka w Miami Teflon zdziera z patelni zębami Żeby żadne obce ciało Do zębów nie przywieralo Nie dyskutuje się z gustami
    4 punkty
  17. słowa słowa nienapisane są czekają jak klocki lego aż się nimi pobawimy zbudujemy wieżowiec zasiejemmy kwiaty na łące zachwycimy niebem wylejemy smutek podzielimy radością cudowne to są i w niemocy bezsilności gdy obok nikogo czekają czasami zawodzą nie zostawiają jednak nigdy samych są … 6.2026 andrew
    4 punkty
  18. Tak mi dobrze znane najlepsze ukojenie. Mimo iż gardło pali zawsze cudownie gniecie. Trudniejszy staje się każdy kolejny oddech Wjeżdża odmżdżenie odcinasz się na trochę Świadomość gdy powraca ,znów skupia się na formie. Stale nowe próby zaczynasz widzieć progres. Gdy wodospadzik wjeżdża chcę byś popłynął z prądem. Ty mu się nie opieraj, oddaj się, niech cię porwie.
    4 punkty
  19. Ja pośród wszystkich, ja całkiem sama puste butelki, potłuczone serca w bezkresnym łóżku noce nieprzespane Płynne trucizny w trzęsącej się ręce Spójrz na mnie proszę, dostrzeż mnie, pokochaj będę kim kurwa tylko zechcesz, powiedz Możemy gnić razem w alchemicznych prochach albo spijać wino z niedomkniętych powiek Wylejmy na rany resztki tej trucizny Niech pali do kości, niech zatrze wspomnienia Na szkle i na ciele pozostają blizny I chociaż to boli jest warte cierpienia W magicznych oparach duśmy swoje myśli Zatrzymam sekundy by czas nam nie minął Mogę być fantazją która Ci się przyśni Tylko Ty nie odejdź gdy skończy się wino Toksynami pachną ponure poranki Sloneczne promienie parzą nagie ciało Ciężką ręką sięgam do wczorajszej szklanki Ciebie przy mnie nie ma, dla Ciebie to mało
    4 punkty
  20. wszystko jest snem nawet ta okrutna rzeczywistość noc to stan duszy uwikłany w kołdrę i zlęknione myśli po co wstawać z łózka wszyscy gdzieś wyszli dziś w lustrze nie ma nikogo w drzwiach samotny judasz za oknem kocia kołysanka deszcz i zmęczone miasto księżyc gramoli się po przeciwnej stronie
    3 punkty
  21. ciało upadło cicho na pościeli jak zagubione fragmenty złotego południa struna napięta do granic okruchy gwiazd w moich ustach przemycam z jednej na drugą stronę twojej talii i składam w całość słońca u nagich rozwartych ud liczę na palcach znaki zapytania z wykrzyknikami
    3 punkty
  22. Czujesz…? Jak miękko nas kołysze lustrzanych spojrzeń toń. Cicho, cichutko, jeszcze ciszej otulasz dłonią moją dłoń. W każdej, spełnionej kropli słyszę Twój czuły pomruk, bliski szept, którym wypełniasz moją ciszę i który słyszeć chcę.!
    3 punkty
  23. Karnawał we wsi. Ludzie- maski walczą ze sobą. Reguły państwa prawa nie działają. Ucieczką jest tylko śmierć. Za nami został wiek. Przed nami tyle marzeń jeszcze. Patrz znów słońce mruga deszczem, łzy już nie spadają z powiek. Tam wciąż szumią drzewa i żalu w nich nie ma. Cisza nad śpiącym dzieckiem. Czy lżej jest z piekłem? Tak daleko do nieba. Cisza. Horyń jak rzeka Heraklita, o wodach eoceńskiego numulita. Będzie lepiej? (Inspiracją "Pamfir" Dmytro Sukholytkyyego-Sobchuka, Rzeka Heraklita" W. Szymborskiej)
    3 punkty
  24. A gdyby pogardliwy rechot z grubaska zamienić w życzliwość i uśmiech względem ułomnego człowieka który czasem swój maleńki świat wiezie się na czterech kółkach skrzypią przemyślenia w głowie znowu incydent na obcej ulicy jak dobrze że nie mojej - gwałt zbiorowy ze skutkiem śmiertelnym a tak się puszczała za młodu pukawki na kapiszony nauczyły się naprowadzania śmierci do celu seriami rosną liczby w szpitalach stygną serca a pod żalem z fajansu - sieci - zdrajcy i bożyszcze co z tym zrobić - w powrozach od dawna łka echo - kara śmierci - a gdyby wśród nich był mój brat czerwiec, 2026
    3 punkty
  25. umieram jak Red Butler bo przeminęło z wiatrem od nowa dni zaczynam bo któż chciałby zginąć do cna w przeszłości czekam na remont dworca wtedy będę miał gdzie wrócić
    3 punkty
  26. ale przygniótł uraził przycisnął... chciał lecz nie wiedział...
    3 punkty
  27. Gasnę jak kwiat — powiedziała. Gasnę od kilku lat. Zjawiskowo. Czy będzie mi jeszcze dane tak stać… przy tobie, mój miły? Czy nie zgasnę do końca? Dzisiaj przy życiu podtrzymuje mnie to coś. I nie wiem, co to jest. Czy to wzrok? Czy dotyk? A może ciepło? Widzisz, gdybym wiedziała... Zabrałabym ci to coś. Odeszłabym. Spróbować z innym. Gdybym tylko wiedziała, co to jest.
    3 punkty
  28. Śmierć może przyjść zawsze i wszędzie, lecz wciąż nie wiemy, jak tam będzie, nawet, gdy powiesz - pomóż Boże, może być lepiej, albo gorzej. Tak więc nie proś i nie poganiaj, bo śmierć, jak zechce, przyjdzie sama i nie myśl, że lepsze, bo inne, gdyż możesz wpaść z deszczu pod rynnę.
    3 punkty
  29. Błądzę przez padół egzystencji, Trzymając jedynie słabą latarkę, Co potrafi szwankować. Oświetla mi jedynie trochę mgły, Którą próbuje badać. Nawet z tym światłem nie wiem gdzie iść. W oddali słyszę chrupanie patyków – Coś po nich chodzi. Co to jest? Nie mogę jednak dosięgnąć światłem za mgłę. Jest zbyt gęsta. Muszę jednak się stąd ruszyć, Muszę się dowiedzieć, co to jest. Co jeśli to coś jest groźne? Ale co jeśli się zgubię? Choć chciałbym pobiec za tym dźwiękiem, Muszę zostać na miejscu, Bo tu czuję się bezpiecznie. Ostatecznie zasypiam na skale, Z nadzieją, że rano się obudzę, Gdy będzie trochę jaśniej.
    3 punkty
  30. Za ślepą i głuchą Nocą pójdę Tak jak za tobą Ofiara na ścięcie Czy tak ma być? Czy umiem jeszcze żyć? Gdy błądzę po omacku W zupełnej ciemności
    3 punkty
  31. miasto, które tak uwielbiam ceglane miasto zbudowane z ludzkich ramion miasto z krwi i kości wysysa ze mnie siłę grozi mi nocą ostra brzytwa za rogiem miasto, które tak uwielbiam mieni się wyblakłymi kolorami próbując łapać się przeszłości przyszłość włamuje się nikt nie pyta o pozwolenie szpary w oknach drzwi bez klamek idąc pustą ulicą trzymam melancholię za rękę moją siostrę moją towarzyszkę jej bladą dłoń tak daleka tak zimna tak bliska uczucie na policzku cenniejsze trwalsze delikatne kładzie się ze mną do łóżka pozwala mi zasnąć bo miasto, które uwielbiam odebrało mi siły
    2 punkty
  32. Jureczek Urodziłem się w Jeziornie-Papierni. Kiedy patrzę na fotografię z dzieciństwa, widzę małego chłopca z dużą głową, w kubraczku z kołnierzem. Zawsze byłem ostrożny i zdystansowany – to właśnie ten dystans pozwolił mi później przetrwać niejeden kryzys. Nasz dom nie był w tamtych czasach patologiczny, choć normą było, że dziecko dostawało po twarzy za odzywanie się przy stole. Matka i ojciec byli religijni. Nikt, kto zna mnie dzisiaj, by na to nie wpadł. Moje życie od początku podszyte było smutkiem. Ojciec zmagał się z traumą po samobójstwie własnej matki, więc w domu nie zawsze było wesoło. W szkole nie uczyłem się najlepiej, ale też nie najgorzej. Dbałem o fason. Co roku jeździłem z rodzicami i siostrą Katarzyną na letnisko w góry, gdzie bawiliśmy się z góralskimi dziećmi. Jeszcze w okresie szkolnym przenieśliśmy się do mazowieckiego miasteczka, położonego dalej od Warszawy. Tam wstąpiłem do harcerstwa. Przyjaciół za dużo nie miałem, raczej kolegów, ale nigdy nie przyznałem się do tego rodzinie. To właśnie przez harcerstwo, w szkole średniej i tuż przed maturą, runął mój dotychczasowy świat. Zgarnęli nas. Kiedy gestapo wkroczyło do domu, umierałem ze strachu, że w szufladzie biurka znajdą moją karykaturę Hitlera i rozstrzelają nas na miejscu. Tak się jednak nie stało – trafiłem do Oświęcimia. Do obozu wszedłem w jego początkach, jako niespełna osiemnastoletni, chudy, niewydarzony i niski chłopak. Byłem cichy i nieśmiały, ale nigdy nie pokazywałem tego po sobie. Trzymałem fason. Unosiłem wysoko ramiona i odsuwałem je od tułowia, żeby wydawać się szerszym i lepiej zbudowanym. W tym całym piekle okazało się, że wywieziono tam również moją wielką miłość – Irenkę, daleką kuzynkę. Już w czasie wojny poszliśmy razem na lodowisko i zaczął przystawiać się do niej niemiecki żołnierz. Ja, niby taki spokojny, podciąłem mu nogę i zwiałem na łyżwach. To był mój pierwszy bohaterski czyn podyktowany miłością. Po wojnie los nas jednak rozdzielił – Irenka wyszła za saksofonistę. W obozie, by przeżyć, trzeba było czasem skorzystać z ludzkiej pomocy. Zaprzyjaźniłem się z Niemcem, Martinem, o którym po latach napisałem opowiadanie do szuflady pod tytułem „Fajka”. Pomagał mi, gdy kapo odwracał wzrok – razem wyławialiśmy zimą z rzeki kamienie i transportowaliśmy je. Bez niego nie dałbym rady. Czasem o życiu decydowały sekundy i szybkie decyzje. Gdy pewnego dnia podzielono nas na dwie grupy – silniejszych oraz słabeuszy – wykorzystałem nieuwagę strażnika i przebiegłem do tej pierwszej. Wtedy znowu zacząłem prężyć ramiona. I robiłem tak już do samego końca wojny. Po latach ludzie często pytali mnie, jakie było tam jedzenie. Przede wszystkim – było go dramatycznie mało. A że człowiek ciągle chodził głodny, smakowało absolutnie wszystko: gliniasty chleb razowy, marmolada z dodatkiem buraków i wodnista zupa z brukwi. W tym głodzie i chłodzie, stopniowo, z chłopca zacząłem przeistaczać się w mężczyznę. Z tamtego okresu noszę w sobie sytuację potworną, wręcz niewiarygodną. Do nas, pracujących, przyjechał esesman na motorze. Nie podobało mu się, jak pracujemy, więc zaczął nas po kolei, na oczach wszystkich, topić w rzece. Kiwał palcem, trzeba było podejść, a on przewracał więźnia szpadlem i przytrzymywał pod wodą. Słychać było tylko bulgotanie, a po jakimś czasie wszystko cichło. Kiedy przyszła moja kolej i znalazłem się w wodzie, zaczął zamierzać się na mnie. Za każdym razem, gdy próbował uderzyć, odruchowo odskakiwałem. Instynkt. Nie umiałem tak po prostu poddać się ciosowi. Gdy esesman zaczął się wściekać i przeklinać, nagle ktoś go odwołał. Podszedł jeszcze raz, popatrzył na mnie z obrzydzeniem, wyjął białą chusteczkę, przetarł buty, splunął na ziemię i odszedł. Innym razem, kiedy byłem chory, trafiłem na Josefa M. Pewnego dnia poddał mnie jakiejś procedurze medycznej, robiąc zastrzyk i dając do zrozumienia, że to już koniec. Ostatecznie nic mi po tym nie było, więc po latach domyślam się, że mogłem dostać wtedy zwykłe placebo. Długo jednak nie mogłem się po tym otrząsnąć, żyjąc w przekonaniu, że coś mi zrobił. Ten lęk nosiłem w sobie jeszcze długo po wojnie – bałem się, że w jakiś sposób zostałem skażony, że czymś zarażę moją żonę i zaszkodzę dzieciom. Co najbardziej uderzające, sposób bycia „doktora” zupełnie nie pasował do zbrodni, których się dopuszczał. Był uprzejmy, uśmiechnięty i potrafił przybrać maskę zatroskanego człowieka. Tak. Moje życie po wojnie było wyłącznie dziełem przypadku.
    2 punkty
  33. a gdyby każdy wszystko mógł i wszystko miał życie nie miałoby sensu
    2 punkty
  34. Marzenie uwolnić się porozrywać pajęczyny rozdrapać niech krew płynie niech trzaska niech w wodę się zamienia albo w wino jak ten wiersz niech parzy w oczy kłuje z korzeniami wyrywa złe myśli w błękit nieba zamienia
    2 punkty
  35. Zmarniały co za złe słowo Prawie jak "umrzeć" Pazurami złapię jego płaszcz Żeby choć słowo rzucił Nie z tego świata Połączyska słów Grochowiak Pan Grochowiak miał Miał ci los po prostu umrzeć Do cholery jak tak tik tak A ja bym u twoich stóp Płatki piwoni sypała na Boże Ciało
    2 punkty
  36. Kobieta- lalka: pierwsza warstwa - piękna księżniczka druga warstwa - i biała sukienka trzecia warstwa - z marnym puchem czwarta warstwa - z kamieniem i łańcuchem ostatnia warstwa zaznaczona jest duchem
    2 punkty
  37. Jak rosyjska "Baba". Oni musieli też widzieć te "warstwy". Pozdrawiam :-)
    2 punkty
  38. wierszydła straszydła są jak moje chryzantemy złociste rozety Drogi Mlecznej wirują planety jak korale Hanki Rumcajs się cieszy że Cypisek zdrowy! cóż.... i koziołek Matołek miał swoje narowy! Logarytmy . Całki. Pierwiastki pora na piwo... ...już koniec gwiezdnej opowiastki !
    2 punkty
  39. nigdy nie spałem z kobietą mówi boje się miłości nie wiem czy dam radę mimo że to coś mam koledzy że zdziwieniem mówią nie bój się spróbuj na pewno sobie poradzisz ona ci pomoże poczujesz co to raj nie bądź dziwolągiem który myśli że kobieta to tylko wiersz obraz rzeźba ona ma to i tamto my wiemy ona jest jak kwiat który pragnie wilgoci więc więc nie marnuj czasu posmakuj to nie grzech
    2 punkty
  40. W ostatecznym planie eksterminacji ludzkości, nie ma już miejsca na kaleczone myśli, ułomnymi głowami tych, którzy wylecieli zbyt wysoko ponad swe jestestwo. Są dni, które przeminą, a chwila jest chwałą dnia, by móc zobaczyć jak w stratę popada to, co jest zyskiem dla duszy strudzonej. Smaganej wiatrem nieosiągalnej miłości, by miłość ostatecznie osiągnąć. Okalanej szczerą nienawiścią, pomstą motywowaną z głębi serca żywioną, ku tym, którzy wciąż jeszcze dmuchają. Ich oddech musi przepaść, ku studniom ciszy, by wezbrał nowy głos, nowe spojrzenie, nowy dotyk, nowa ziemia, nowe potomstwo, nowa era, nowy porządek świata.
    2 punkty
  41. sieją maki polami dla zakochanych znaki pomiędzy kłosy złociste a chabry dumnie błękitne biją się z niebem tak cudnie na biel i fiolet strzeliste
    2 punkty
  42. @jjzielezinski Bardzo szczery wiersz, który trafia w punkt dzisiejszych realiów. Zgadzam się, że w internecie często brakuje przestrzeni na spokojny dialog, zwłaszcza gdy porusza się tak fundamentalne wartości jak wiara czy patriotyzm. Proszę się absolutnie nie zrażać tym wszechobecnym "kwasem" - twórczość, która skłania do refleksji, zachowuje kulturę i wyciąga rękę na zgodę, jest zawsze potrzebna. Odpowiadając na końcowe pytanie - myślę, że można temu podołać. Właśnie poprzez takie wiersze, robienie swojego i niezłomną kulturę słowa. Pozdrawiam serdecznie! Więc by podołać, niech pisze Pan śmiało, By mądre słowo w pamięci zostało. Proszę nie składać dziś tarczy ni pióra, Bo ponad chamstwem niech będzie kultura.
    2 punkty
  43. Życzcie mi spokoju ducha. Zdrowie mam i fajne dzieci. Los podtyka różne wątki, ważne by w nich nie odlecieć. Urodziny mam od rana: życzcie mi spokoju ducha. Niech się apel zwielokrotni i duch we mnie go posłucha, bo rogaty mam charakter, amplitudy uczuć duże, zamaszystą osobowość a nie lubią tego ludzie. Bywam w niebie, lub pod krechą a ja chcę spokoju ducha i łagodnie iść przed siebie. Niech w tym roku duch posłucha.
    2 punkty
  44. @Berenika97 :) ekrany wypierają papier, ale on się nie daje! Dzięki :) @Nata_Kruk :) Na serwetce mi się zdarzyło a na bibułce... nie pamiętam ;) Na latawcu można zanim poleci, dzieci na nich gryzmolą to i poeci mogą;) Dziękuję @Rafael Marius :) dzięki
    2 punkty
  45. @aff :D Tak samo burza za oknem ciepłego mieszkanka/domku może być wspaniałym doznaniem :) Dzięki 🌞 @LessLove :)) Fakt, dzieci usypia jednostajność, to nie musi być konieczne kołysanka ;) @Berenika97 @Nata_Kruk Podziękowania 🍀
    2 punkty
  46. @Leszczym Babki mówią na takiego "nierokujący", a co mają na myśli, to tylko można się domyślić, ale pewności nie ma. Pozdrawiam.
    2 punkty
  47. zjadacz znowu jojczy płacze zwłoki jakieś dziwne takie niezły obiad lecz od dzisiaj zobojętniał mu ten smaczek kiedyś plamy go kusiły tym odorem ślicznie słodkim teraz zerka jakoś smętnie niedojada gryzą troski skóra mięsko sztucznie zgniłe ciekawego nic nie strawię gdzie te pyszne dawne trzewia chyba siebie zjem niebawem rozmarzony siedzi w kącie chociaż członki bardziej liche nagle wstaje łypie żwawo podskakuje nawet z życiem idzie nowe inne danie chociaż obiad jest niecały bo od dzisiaj kremowanie człowiek w urnie usypany zjadacz strasznie wychudzony a ta nowość bardzo kusi wtem w przełyku popiół suchy ciało swoje wnet zakrztusił oddech prawie w nim zamiera aż bez zwłoki drgawek dostał zanim skonał chociaż wspomniał kiedyś to był smaczny rozkład
    2 punkty
  48. @Leszczym jak to się kolokwialnie mówi- dobrymi chęciami to piekło wybrukowane jest. Ale to też jest stereotyp, bo kto nie próbuje ten nie pije szampana
    2 punkty
  49. Warto zaryzykować, póki mamy taką "szansę". Pozdrawiam
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...