Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 05.06.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
wczoraj skrzydlaty pan wiatr roztańczył wśród traw makowe wiotkie sukienki gięły się panny wdzięcznie w ukłonach półprzezroczystych i miękkich czasem porywał kradł bez pytania coś z ich czerwieni dla siebie i z ptasim śpiewem w blasku poranka po cóż to robił ja nie wiem miałam sukienkę lecz mojej nie chciał więc się zrobiłam zazdrosna zerwałam wszystkie trochę dla psoty i tak na łące sam został9 punktów
-
Powiedz mi Jaki kolor masz Twoich słów Słyszę je niewyraźnie Zaplątane są W dolinach Głębokim cieniem Kładą się na usta Powiedz mi Jaki kolor mają Twoje gesty Czuję ich ciężar W pustych dłoniach Łatwiej poczuć wiatr Kołysać myśli Porozmawiaj ze mną O niczym I śmiejmy się przy tym Coraz głębiej7 punktów
-
"Dusza" Dusza – słowo tak łagodnie szepczące, podmuch cichy, niewyczuwalny, unoszący, od trzepotu skrzydeł motyla lżejsza, przezroczysta, nawet nie mglista, prowadzi, przewodzi, w tchnieniu żyje – niewidzialna, a prawdziwa i tak czysta. W ciszy poranka budzi ludzkie marzenia, przenika serca przez zwątpienia i cienie, jak promień światła wędrujący bez końca, rozgrzewa chłód i rozpala słońca. Choć nie dotkniesz jej dłonią ni spojrzeniem, pozostaje wiecznym życia natchnieniem. Gdy ciało zmęczone ku ziemi się skłania, ona trwa wiernie pośród przemijania, niosąc nadzieję przez mroki i burze, jak gwiazda świecąca wysoko w lazurze. Cicha, pokorna, a jednak tak wielka, w niej jest ukryta człowieczeństwa perełka. Leszek Piotr Laskowski.7 punktów
-
@Jacek_Suchowicz @Leszek Piotr Laskowski @Rafael Marius @viola arvensis @Berenika97 @Nata_Kruk @aff @Ewelina @iwonaroma @Mitylene @Natuskaa @Waldemar_Talar_Talar @sisy89 @Marek.zak1 @Posem @Annna2 @Poet Ka @.KOBIETA. pięknie dziękuję i przepraszam osoby komentujące, że nijak się nie odniosę dziś do komentarzy pod wierszem. Pozdrawiam!7 punktów
-
Piszę, moja droga, list do ciebie z odległego miasta. Dzisiaj jest tu strasznie zimno. Palę świece, by… choć trochę palce rozgrzać. By w trakcie tej opowieści, w połowie drogi, na zawsze w niej nie zostać. Wiem, że do mnie już nie wrócisz. Jesteś teraz damą z Awinionu czy markizą de Sade. Nie śmiałbym Cię nawet o to prosić, byś wróciła do mego domu. Byś wróciła do Polski. Zostań sama na ślubnym kobiercu. Nim świeca zdąży się dopalić. Zostań damą z Awinionu czy markizą de Sade. Wiem, że już nie wrócisz. Nie śmiałbym Cię nawet prosić, byś wracała do mego domu. Do Polski.6 punktów
-
Mój bóg zapuścił długie włosy pije wino z gwinta pod sklepem pomiędzy Michałem i Rafałem obaj stracili wiarę w południe dnia świętego siedzą na drewnianej ławce wszyscy ich znają Mój bóg, codzienny bóg Uśmiecha się, gdy go przeklinają, jest bogiem nieporządku, niechlujności i zdziwaczenia. Tłum klaszcze w rytm tej dziwnej gry Gabriel kręci dokumentalny film. Z rozpadającego się squatu unosi się dym. Zimne grzejniki. Zimniejszy dzisiejszy dzień. Kamera nabiera ostrości. Akcja!6 punktów
-
Jestem głodny twoich ust, brajlowskich, długich odpowiedzi, słów, które nie błyszczą na pokaz, lecz zostają pod skórą. Kiedyś wierzyłem miastom. Ich nocnym obietnicom, światłom drżącym na mokrym bruku, kobietom podobnym do piosenek, pociągom odjeżdżającym poza rozsądek. Zwiedziłem kawał świata. Widziałem porty ciężkie od świtu, hotele pełne cudzych tęsknot, place, gdzie zachwyt sprzedawano taniej niż poranną kawę. Dziś chciałbym zamieszkać tam, gdzie wieczór siada na płocie, a wiatr pamięta imiona drzew. Gdzie kos po deszczu śpiewa rzeczy ważniejsze od wiadomości ze świata. Coraz bardziej słyszę ptaki. Coraz mniej zachwyca mnie gwar. Przeraża mnie szczęk pistoletów, lód zastygły w ludzkich oczach i ta chwila ciszy, gdy człowiek opuszcza człowieka. Bo wszystko już widziałem: miasta większe od marzeń, wojny mniejsze od ludzkiej pychy. A teraz chciałbym jedynie słuchać kosów po deszczu i uczyć się twojego głosu jak ostatniego języka, którego warto nauczyć się na pamięć.5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Posiadam więc jestem gorzka prawda ścieka mi po policzku niczym kres żywotu małży rodzącej w bólach perłę Posiadam i jestem mam wszystko potrzebne do bycia egzystuję moja dusza żyje jakoś funkcjonuje ciało na szereg procesów biochemicznych mam wpływ. Zatem Jestem, więc posiadam mam wszystko potrzebne do życia niezapisany kalendarz, w którym najlepiej mi pisać temperówka- temperuję tępy długopis kąt na kuli ziemskiej uszczknęłam nawet odrobinę prywatności mam swój dom. życie nie będzie idealne poezja też4 punkty
-
-Cóż wiesz o pięknem? -Kształtem jest miłości. C.K.Norwid polska aretuza napisać nie pierwszy i nie ostatni wiersz o pięknie oszczędnym jak trzcina na szuwarach pusty fotel na biegunach kościany grzebień czy szydełkowa opaska siwy mądry uśmiech napisać nie pierwszy i nie ostatni wiersz o pięknie ozdobnym jak kurpiowskie palmy owoce na ugiętym krzaku jak pąsowe suchotki i polskie cedry czyli topole cóż wiesz o pięknem4 punkty
-
TRWANIE W NADZIEI Blade szkło Oddech Wiatr Dźwięk Ćma w słoiku pyli światłem Bije o szkło Żar papierosa Punkt Czerwony Gasnący Oświetla twarz Język imienia Echo Kamień Jeszcze cały Pękło Nie szkło Noc Budzę się4 punkty
-
glosa to było wtedy kiedy manhattan mieścił się w radio nadawało wysiąk światłości new age przechodził przez ściany jak rachunki a my nie mieliśmy czym przypalić więc opalaliśmy brak aż do kości wypiliśmy wodę z bonga a głos złapał przypis do źródła ale nie potrafiłem odpowiedzieć ci po co jest jeszcze poezja aż do tej chwili w której zacząłeś się zastanawiać czy z maryjki byłaby dobra sztuka nago4 punkty
-
stokrotki my Niemce senne łabędzie my Polaki złote ptaki laska nebeska Slowaki Michały pstrokate Szpaki wszyscy my Elgiebeściaki (to taki żarcik:)4 punkty
-
Pamiętasz, przyjacielu, gdy będąc dziećmi kwiatów, przeszliśmy przez bramę do sztucznych rajów? Nie potrzebowaliśmy kluczy od archanioła, bo mając otwarty umysł każde drzwi percepcji stoją otworem. Las, w którym się zatrzymaliśmy opowiadał nam straszne historie o tym, jak to nikt od dawna się w nim nie powiesił. Tańczyliśmy na przydrożnych nieskończonościach, żeby złapać stopa do najbliższej osobliwości. Ludzie bali się naszego namiotu rozstawionego na stacji paliwowej A przecież każdy był w nim mile widziany Pamiętasz, przyjacielu, jak napisałam ten piękny wiersz na pudełku od pizzy? A ty musiałeś na nim machnąć farbami swoją Mona Lisę – bo rozjechany wzrok nie pozwalał ci zobaczyć małych liter. Pamiętasz, przyjacielu, gdy rzucaliśmy kamieniami w nocne niebo? To był wtedy jedyny sposób, by dotknąć tej upragnionej przez nas hollywoodzkiej Alei Gwiazd. Nie żyliśmy przeciwko temu światu lecz dla świata który jeszcze nie nadszedł. Nazwaliśmy się Psychonautami Każdy z nas miał swoją własną Misję Apollo4 punkty
-
Pewien książe z San Marino Kupił w Polsce tanie wino Lecz go nie otworzył Na półkę odłożył Szkoda wypić wino z Dino4 punkty
-
@Duilla Win koneser z San Marino chciał odkupić wino z Dino Od samego księcia Lecz nie miał pojęcia Źe za milion jest to wino4 punkty
-
sieją maki polami dla zakochanych znaki pomiędzy kłosy złociste a chabry dumnie błękitne biją się z niebem tak cudnie na biel i fiolet strzeliste3 punkty
-
3 punkty
-
Mam w sobie to czego chcą inni Nie rozpoznam duszy w tłumie Codziennie spełniam życzenia świata Nie znając własnych pragnień Jestem świętym, bohaterem czy tchórzem ?3 punkty
-
Dzisiaj pojawiasz się zbyt często przypominasz że jesteś obecna czytam o tym potrafisz też zaskoczyć zjawić się bez ostrzeżeń tak po prostu potem męczysz innych długie miesiące lata przecież ktoś kiedyś i tak choćby nie chciał pytanie jak by chciał i pewnie nie teraz może za jakiś czas ty jednak przychodzisz dzisiaj czerwiec, 20263 punkty
-
my ludzie czarujemy świat uczucia budujemy z waty betonu czekolady z pięknych kwiatów każdy materiał się nadaje byle … ile przy tym myśli i tych uczesanych i potarganych domysłów życzeń fantazji obiecanek gdy już ... często zbyt często zapominamy o nich a ja i pies Tobi nic sobie nie obiecujemy dobrze się z sobą bez czarowania czujemy myślę że ot tak się nie rozstaniemy 5.2026 andrew uczucia zwierząt, są z innego wymiaru,..3 punkty
-
W związku z tym, że dziś akurat kolejna rocznica tzw. "wolnych" (?) wyborów z dnia 8 Czerwca 1989 roku, gdzie słowo "wolnych" kojarzy mi się obecnie (osobiście) bardziej z lewackim "róbta to chceta" i zdradą ideałów gdzie "komuna upadła... na cztery łapy" niż z faktyczną i PRAWDZIWĄ wolnością, niepodległością i suwerennością Polski, mojej Ojczyzny, publikuję taki oto wiersz. Wiersz ukazuje życie w cieniu przymusu i decyzji reżimu, które kształtowały człowieka i jego bliskich. Opowiada o moralnych dylematach, lojalności i zdradzie, jakie dotykały wielu Polaków w tamtych, trudnych czasach. To uniwersalna refleksja nad kruchością zaufania i konsekwencjami wyborów jednostki. Interpretację zostawiam czytelnikowi i uprzejmie proszę o mądre, merytoryczne i pełne szacunku dla drugiego człowieka komentarze. Dziękuję. Jan Jarosław Zieleziński ------------------------------------------------------------------ "Niewinny" współpracownik Smarkaczem będąc, gdy do szkoły pędziłem, na apel ZeteMWu znienacka trafiłem. Politruk nauczał nas tam tak zawzięcie, machając rękami jak flaga na okręcie. Nauk nam ładował do łbów naszych wiele, że „nie jedną, a dwie matki ssie pokorne ciele”. Że można być Polakiem, co to partii służy, topiąc Polskich Patriotów w bratniej krwi kałuży. Że Armia Czerwona to bracia Rosjanie, a Polska niechaj Ludową się teraz ostanie. Budujcie Polskę Ludową, co "niszczą" Niezłomni, a partia wam tego nigdy nie zapomni! Czy twój polski bliźni, co słów Bożych broni, przed wielką partią naszą także cię ochroni? A co by na to rzekła twa kochana matula? Czy bliższa twoja, czy bliźniego koszula? Pomny na te słowa, poszłem do ubecji, cyrograf podpisać, by życie polepszyć. Przeczytałem, co było na owym papierze: zasady życia w nowej, lepszej wierze: „Zostanę dla tej partii dielnym poucznikiem i będę jej tajnym współpracownikiem. A w sytuacji gdy partia wyda rozkaz, to sprzedam własną matkę i wydam mego ojca! Potomków wychowam ja w zdradzieckim rycie, a partia zapłaci mi za to przeobficie. Tak zabezpieczę swe dzieci i wnuki, robiąc z nich możnych i ludzi „nauki”, kolejne pokolenie by na starość nam służyć, ramię partii wciąż żywe, gdyby mus go użyć. Kiwając głową, gdy esbek mnie pouczał, zapewnił, że znajdę się wśród „ludzi z klucza”, że dnia pewnego, gdy partia upadnie, esbecja i ja nie znajdziem się na dnie. Tłumacząc cierpliwie, dodał mi jeszcze, jak bardzo szerokie esbecja ma kleszcze: „Pamiętaj — gdy zdradę będą ci zarzucać, powiesz, że ktoś tam fałszywki podrzuca. Zaś nasi ludzie w służbach i w Milicji, nie dadzą nas pożreć przyszłej opozycji. A gdy sprawa na ostrzu noża nagle się ostanie, rząd polski rozwalim w jego nocnej zmianie! Esbecja ma bowiem takie ambicje, by nie osłabiać, a wzmacniać pozycję. A jeśli i zajdzie jaka wyższa potrzeba, to prędzej całą Polskę bylekomu odsprzeda, niż władzę swą oddać spokojnie w pokorze, i resztki godności zachować w honorze. Teczki schowamy, dowody spalimy, by w razie czego nie było w nas winy. Nie martw się o siebie, ni o swoje donosy, albowiem i w palestrze my mamy swe głosy. Sąd wyda wyrok w trybie administracyjnym, stwierdzając, że byłeś w zasadzie niewinnym, tłumacząc twego życia zdradziecki upadek, że bycie kapusiem to czysty przypadek. Partia o tobie nigdy nie zapomni — dadzą ci medal i postawią pomnik. Lecz jeśli nas zdradzisz i być wiernym przestaniesz, zadbamy szybciutko, że samobójcą się staniesz.” A dalej już ubek takie miał herezje, że głosił wprost aż niewiarygodne wizje: „Zadbamy o wszystko, co tylko ci trzeba! Potem, po życiu, ty trafisz do nieba! I aby, co lepsze, cię nie ominęło...” Tu serce ubeka wtem nagle stanęło! Otworzył on jednak zaraz swe oczy, zdziwiony, jak cała historia się toczy. Nie trafił on wszak do żadnego nieba, nie dane mu było wiecznego jeść chleba. W kotle, we wrzątku, pływać mu zaś przyszło, znęca się tam nad nim niejedno diablisko. Śledczy piekielny rozpoczął karnawał, zadając mu te same tortury, co i on zadawał. Na koniec nawiedził mnie ubek w koszmarze, bym prośby wysłuchał, gdy poddawał się karze, abym ja słowami wiersza tą jego niedolę innych żywych na ziemi ostrzegł w samą porę. ------------------------------------------------------------------3 punkty
-
Równym w biedzie i tępocie umysłu najłatwiej stawiać wymagania, najprościej sterować, najszybciej kręcić najlepsze lody, naprawdę... ? Jeśli pęknie główna rura, nie myśl o hydraulikach, będzie śmierdzieć, więcej wskórasz, to najlepsza polityka. Kiedy krzywe masz ulice lub zakrętów nie chcesz ostrych, zwężaj je, bierz kamienice, bo... rozwiązań szukasz prostych. A gdy siana już brakuje, bo wydatki, ZOO, faktury, z Niemiec je importuj (czujesz?) - dobry przykład zawsze z góry. Jeśli coś nie wyszło w planach, boś przez czarcią wpadł zapadkę, użyj skrótu, Mordo cwana... zbuduj kładkę!3 punkty
-
w porywach wiatr zmienia kolory zieleń błądzi w słowach kiedy patrzysz mi w oczy zawężam się wokół drzewa chwila grzechu Warta nad rzeką zagubiona Ewa maluje jabłko będziemy zrywać i przytulać się do siebie3 punkty
-
tu prawdy rąbeczek zostawię nie po to by kogoś pozłościć lecz jeśli jest czegoś za wiele to nadmiar umniejsza wartości3 punkty
-
@Duilla Indycze gule Krezuska Marianna z Miami Karmiła indory gilami Za etykietę:) I taką dietę Codziennie trzęsie koralami3 punkty
-
Odnajdź krzyż bez znanych gwoździ, czując ramiona w szczycie i ogonie, by opiłek mógł aktywować środkiem prawdziwe związania bez zabiegów. Konsekwencją rozwiązania cierpienia, nieznaną koroną po namagnesowaniu, aby reszcie posłużyła za hub życia z przemiałkowania w rdzeń ducha. Jako transformacja prądu do obiegu, liniami papilarnymi każdego dotyku niczym koryta Cusco nawodnione gąbką, czyści brud na rzecz czystych tablic. Nie mając usprawiedliwień na obronę, tai znak zaszczepienia mu koniczyny bez igły — tak po prostu naturalnie. Wiedza gromadzona z siedmiuset skoków zgrała adapterem ciąg różnych pisków, mimo braku porysowań na jawie grając. _____________________________________________ ______________________________________________ Spis treści: ***Organiczny intranet ***Gdy młodziwo staje się siarką do draski atawizmu ***Kiedy dyada wraca na swoje miejsce ***Gniazdo ***Z cieśniny ***Jest ich więcej ***Jak cię piszą — nie myśl, że tak samo widzą po dziewięciu godzinach lucydności ***Praktyczny oniryzm — metonimia ***W najprostszy sposób wytłumaczę ***Nad morzem w Rockanje ***Z wyjścia na wejście ***Komplet uświęcony środkami — dzięki wiedzy MTJ ***Wasz tajny współpracownik wciąż działa w ukryciu ***Korektą rzeczywistości ***Jest twoja moczarka kanadyjska ***Ren ku haiku — kokoro no me ***Chociaż raz ***Saola — jedna z siedmiu strażniczek ***Jak rozsypane przekaźniki tworzą inny ***Zwińcie klocki ***Do wszystkich antenatów ***Gdy jeden rok śmiertelnika traktujemy jako jeden dzień Boga ***Gdzie jest Bóg? ***Niezniszczalna łodyga z bezludnej wyspy wskrzesza stary mikrofon ***Poza kompendium wiedzy ***FCE ***Hermafrodytyzm ***Każdy ma swoją Victorię!2 punkty
-
ludzie ciągle chodzą robią koła duże i małe robią ósemki niektórzy nie przestają patrzą na szerokie drzwi patrzą na niskie ceny patrzą ciągle obok w kółko tak patrzą w ósemkę bo sedno nie jest dla wszystkich nieoczywistości swoje rozkłada jak kocyk w kratkę biało fioletową miękką i kładzie się nie czekając wcale odpoczywa oglądając czasem komuś z niewiadomej przyczyny skrzywi się trajektoria spłaszczy ósemka lub koło i niespodziewanie wejdzie na sedno i stanie tak w wyjątkowym trafie a może przeznaczeniu2 punkty
-
Czasem czytam że nie ma wyjścia choć to tylko chwilowe sytuacja się zmienia i droga do wolności otwiera się za nią nie ma wiwatów oklasków gratulacji jest smutek gorzki i tak jest najlepiej co innego zobaczyć po tym co się stało byłoby niedorzeczne ale wracam ciągle do wyjścia i szukam tych drzwi za którymi jest wiwat i szczęście.2 punkty
-
jestem psem, bronię swojego pana codziennie ostrzę brzytwę wpół do dziewiątej - czas na golenie kolejny mocny zacisk szczęk zabroniłeś mi wychodzić po zmroku, mówiłeś, że to niebezpieczne wpół do dwunastej - zobaczyłam twój cień sunący pustą, zimną ulicą chciałam ugryźć pogryzłam własną rękę wpół do szóstej - kroki na schodach merdam ogonem, mając nadzieję, że zostawisz mnie w spokoju przyszedłeś pora na karmienie: miska numer trzy, karma czterdzieści pięć - następna w kolejce mam nadzieję, że to nasz ostatni wspólny poranek mogłabym udawać, że wciąż jestem twoim psem ale wolałabym być bezpańska sierść jeży mi się na karku zaułek pachnie mrozem i strachem co robiłeś po ciemku? smycz zaciska się coraz mocniej2 punkty
-
Wybacz że o tobie myślę gdy w marzeniach śpisz nadziei zbudzić nie chcę że też o mnie myślisz wybacz że jestem daleko czując dotyk nieustannie jakbyś była tak blisko lecz to tylko wrażenie wybaczam że się nie słyszymy dłoń dłoni nie dotyka jednak nie widząc widzimy jak dusza z duszą się spotyka wybaczam że jesteśmy na wyciągnięcie serc tak bliscy tak odlegli jak powracający sen2 punkty
-
Wiedz, że lunatykuję. Wychodzę co noc, by… uczepić się twych włosów. Wtedy staję na palcach, sięgam niebios — i Ty się budzisz. Spoglądasz w okno — a tam tylko księżyc. Może spojrzysz dalej… Zobaczysz mnie, wplecionego w anielskie włosy, jak próbuję dosięgnąć Twych oczu. Może wtedy spojrzysz na mnie. Może w końcu na mnie spojrzysz.2 punkty
-
To nic że mocno pięścią walniesz mówiąc kurwa mam już dość Bóg to zrozumie To nic że pluniesz komuś w twarz inny może się ucieszy a Bóg tego nie zauważy To nic że nie nauczyłeś się kochać nic na siłę bracie Bóg przecież i tak cię lubi To nic że wolność cię boli że cenisz kraty w oknie pan Bóg ci wybaczy To nic że płakać nie umiesz kiedyś tam nie byłeś sobą Bóg to zrozumie To nic że twe życie kulawe- wóda dziwki oraz kłam - Bóg wie że to twój raj A powinien powiedzieć już dość walnąć pięścią w stół zmusić by człowiek prosto szedł2 punkty
-
fragment dziejów selenii po śmierci bohdana zmywała zmywała zmywała a nawet jak już było pozmywane to zmywała pozmywane aż w końcu wyrzuciła wszystkie niepotrzebne talerze potem sztućce wyprowadzała psa robiła to nocą kiedy koty spały kiedy było cicho powiesiła na ścianie kapelusz figurkę z tunezji kilka zdjęć i monetę z dziurką (duńską dwukoronówkę) to kilka pamiątek po tobie trzymam w nocy kawałek koca jak twoją rękę2 punkty
-
2 punkty
-
baca nie bacy siad górol na smreku i zastanawiò sie kaj kulos mnie unios na tatsańskiej trosie ze sobą unioseś syćkie troski zmory zaniedługo pudzies do Kaśki komory do Jaśkowej córki po ksienzoskie kurki do gaździny w swaty do ksienznej komnaty Hejze piosnecko, hej!2 punkty
-
2 punkty
-
@jan_komułzykant mozes poprowić- łostotecno wersjo: baca nie bacy siad górol na smreku i zastanawiò sie kaj kulos mie unios na tatsońskiej trosie ze sobą unioseś syćkie troski zmory zaniedługo pudzies do Kośki komory do jaśkowej córki po ksienzoskie kurki do gaździny w swaty do ksienznej komnaty siod se na drozynie tak se medytuje kaj kulos mie unios na tatsońskim sloku popraw te piosnecke kaj sie dobze godo naukom ja rado piosnka bedzie śpiewno psydzie juhasów tłum hejze hej, hejze ho śpiwo tak smrecyno piosnecka radość do2 punkty
-
@Leszek Piotr Laskowski ładnie, a one mają duszę, i są i są. A potem są w niebie- blisko tak blisko2 punkty
-
@violetta Według sztucznej inteligencji: Łukasz Jasiński to współczesny polski twórca, który realizuje się przede wszystkim w obszarze poezji internetowej oraz niezależnej działalności literackiej i kulturalnej. [1, 2] Główne obszary działalności Twórczość poetycka: Publikuje swoje utwory na znanych portalach literackich, takich jak Nieszuflada oraz forum Poezja.org, posługując się imieniem i nazwiskiem lub formą Łukasz Wiesław Jasiński. Wśród jego tekstów znajdują się m.in. wiersze „Bornholm”, „Wielki Wóz”, „Sen” czy „Tryptyk Narodowy”. [1, 2] Działalność kulturalna: Jest kojarzony jako animator środowisk twórczych, pomysłolog oraz autor związany z projektami takimi jak Poeci Po Godzinach. [1]2 punkty
-
@jan_komułzykant górale mazurzą @jan_komułzykant dlatego w Szczytnie /Scytnie/- warmińsko-mazurskie @iwonaroma a jak góral za wszelkie cenę chce mówić prawidłowo, to staje się hiperpoprawny i wtedy zamiast smrek mówi szmrek:)2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
20:48 M. 7 Al-Si [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jacques Brel Jeśli mam mieć tylko Twój żar, by odziać nas w cud I ubrać w słońca czar przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jest mojej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać - w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę Za bolączki, jakie zna świat, Jak trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ofiarować tym, których jedyna gra To wejść w światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I tylko ten hymn, co ciszę skradł, By werblowi kazał, by zamilknąć chciał Wtedy, mając jedynie za broń Siłę, którą daje Twój żar, Wtedy ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę....( I. Od chryzantemy do chryzantemy Rozpadają się przyjaźnie Od chryzantemy do chryzantemy Zanikają w naszej jaźni ci, których kochaliśmy. Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok. Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zawlec znów swoje kości stare Do słońca, aż do lata, Do wiosny, aż do jutra... Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zobaczyć raz, czy rzeka Ciągle jeszcze czeka, czy zatoka Jest dalej przystanią, znów tam stanąć... Zaraz będę, za parę chwil Ale dlaczego ja, czemu teraz Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, Zawsze byłem tylko przybyszem... Od chryzantemy do chryzantemy Za każdym razem coraz bardziej stary, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej nie do pary... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów wsiąść w miłość, na gapę, Jak wsiada się w autobus, By już nie być sam, By być na czyimś progu, Znowu czuć się dobrze, tam... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów gwiazdami nakarmić Drżące ciało i paść martwy Miiłością spalony jak słońcem, Z sercem spopielonym... Zaraz będę, za chwilę.,. To nawet nie ty jesteś wcześniej - To ja już się spóźniłem Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, że będę Czy kiedykolwiek byłem kimś innym, niż przybyszem"? II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości )zgrubny( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałam/liśmy się w powietrza ]dal[ I każdy tu pamięta kąt, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y swąd); Nic nie przypomina(ło) niczego innego(whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(to błąd!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dniaWciąż cię kocham, wieszKocham cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki) szarmanckiego( -księcia Od czasu (do czasu), traciłe/am }cię{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku] ]w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/jak kwlazł, właz Aby się zestarzeć, nie będąc dorosłymi {zejdź z ganku!} Im więcej czasu nas otacza I tym więcej )czasu( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[nagra,cza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę mniej, wkrótce Rozpadam się trochę później] kawałki/na[ Mniej chronimy nasze sekrety (przed/po wódce) Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia… Na której nie ma Ni zwierza, Ni człowieka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, bezoddech... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczyny w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje... ─── WAŻNE STRONY ⚓ W porcie Amsterdam W porcie Amsterdam Są żeglarze, co śpiewają I sny, co sen odbierają, U wybrzeży portu Amsterdam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy śpią Jak sztandary, co lśnią Wzdłuż ponurych brzegów. Tam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy umierają Pełni piwa i dramatów z annałów O świcie, tam w porcie Amsterdam. Lecz w porcie Amsterdam Są żeglarze, co rodzą się W gęstym upale i nie rzadszej mgle Od oceanów ospały port Amsterdam, tam. ─── W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy chcą jeść Na zbyt białych obrusach, jak ich życia treść Ociekająca rybami – port Amsterdam. To nie przystań dla dam! Pokazują ci zęby całkiem połamane, Które sprawiają, że chcesz W jabłko Fortuny wgryźć się, Aby księżyc ubolewał, Że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem żołądka treść... W samym jądrze frytki, Którą biorą w swoją wielką dłoń, By wrócić, wstają ze śmiechem do bitki. W burzliwym hałasie Zapinają rozporki i wychodzą, bekając w niedoczasie. W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, Pocierając brzuchy, jak zwyczaj każe, O brzuchy kobiet. Kręcą się, tańczą jak w żałobie, Jak wypluwane słońca, W rozdartym dźwięku skwaszonego akordeonu, tak bez końca. Wykręcają szyje, Aby lepiej słyszeć swój śmiech, co buty szyje, Aż nagle akordeon gaśnie. Wtedy z poważnym gestem, a potem z dumnym spojrzeniem, tak właśnie, Wyciągają swoich bękartów z powrotem na światło dzienne I piszą testament w synaptyczny atrament.... ─── W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, którzy piją, I piją, i piją znowu, I piją jeszcze trochę, każdy sam. Piją za zdrowie Amsterdamskich kurw Z Hamburga czy gdzie indziej tam: Z wszystkich tych dziur. Wreszcie piją zdrowie dam, Które im udzieliły swoich pięknych ciał, Które dają im swoją cnotę cnót, Za złotą monetę obciągają drut. A kiedy wreszcie nasycą się, Wtykają nosy w niebo, Wydmuchują nosy w całun gwiazd, Sikają się, jakby im zbierało się na płacz Nad niewiernymi kobietami, z którymi trzeba... W porcie Amsterdam, W porcie Amsterdam, W porcie nie dla dam, Porcie, gdzie każdy sam. ─── Marieke Jacques Brel Aj Marieke, Marieke Kochałam cię tak cudnie Między wieżami Gandawy I Brugii Aj Marieke, Marieke Dawno temu, zmienne l złudnie Między wieżami Brugii i Gandawy Bez miłości, cudnej miłości Wiatr wieje, cichy wiatr Bez miłości, pełnej miłość Morze płacze, szara morza dal... Bez miłości, cudnej miłości Światło cierpi, światło w cień A piasek trze moją ziemię przemiłą Moją płaską ziemię, o mojej Flandrii sen Aj Marieke, Marieke Flamandzkich nieb Kolor wież Z Brugii i Gandawy niesie się Aj Marieke, Marieke Flamandzkie niebo daję w zastaw Płacz ze mną Od Brugii do Gandaw Bez miłości, cudnej miłości Gdy wieje wiatr, to już koniec Bez miłości, pięknej miłości Gdy morze płacze, już skończone Bez miłości, gdzie jest cudna miłość? Gdy światło cierpi, wszystko w cień A piasek harata moją ziemię, co skryła... Moja płaska ziemia, mój o Flandrii sen. Aj Marieke, Marieke Me flamandzkie niebo nieb Czy było ciężkie zbyt, Marieke? Z Brugii aż do Gandawy het? Aj Marieke, Marieke Od twoich dwudziestu lat Które tak pokochałem w mig? Z Brugii do Gandawyv aż Bez miłości, cudnej miłości Gdy śmieje się diabeł, czarny czort Bez miłości, pięknej miłości Gdy moje serce płonie, me serce, bo; Bez miłości, cudnej miłości Gdy umiera lato, smuci się czas A piasek szoruje moją ziemię tak miło Moja płaska ziemio, o Flandria na 5 Aj Marieke, Marieke Czas powraca powraca czas Z Brugii do Gandaw żyje w nas Aj Marieke, Marieke Zawraca czas Gdy kochałaś mnie Z Brugią i Gandawą wraz Aj, Marieke, Marieke Wieczorem w sam raz Entre les tours De Brugges à Gand Aj, Marieke, Marieke Każdy staw Otwiera wrota bram van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4)  III. Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas - Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wiedząc jak Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Ja dam ci Perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada znów I wydrążę z ziem Aż po śmierci tlen by skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę świat, gdzie miłość będzie królem twym miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów słów Bez sensu, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli razy dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... widzieliśmy nie raz jak Ogień tryska znów Z góry starej jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem lepszy diamentów plon, Niż z kwietniów wszech, bo on.. A gdy nadejdzie sen niebo w ogniu ma stać Wtedy Czerwień i Czerń swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę i śmieję się I słuchając cię Śpiewam, a potem milknę jak i gdzie... Daj mi ostać się Jako cień twego cienia cień twojej ręki cień,a nawet cień twojego psa Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, już... Mnie nie, nie Nie zostawiaj, tuż... ... Tuż ... @Michał Pawica## Wstęp: List otwarty do Mistrza Wojciecha2 punkty
-
@A.Between Pięknie! Zabieram go pod poduszkę i dziękuję :) Wiedziałam, że czegoś mi dzisiaj brakowało.2 punkty
-
@Annna2 dokładnie tak :) aczkolwiek w odniesieniu do lęku św. Jan pisał: W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości. [1J4,18]2 punkty
-
@Nata_Kruk To piękny, melancholijny wiersz o godnym, choć smutnym finale ludzkiego życia. Pokazuje, że nawet gdy ciało umiera, to pasja (w tym przypadku fotografia) i miłość do chwytania „drgań życia” pozostawiają po człowieku trwały ślad. Nato, przytulam Ciebie.2 punkty
-
2 punkty
-
26.08.1992 Samotne znaki wyryte na drzewie głucho świadczą o mojej krzywiźnie, próbują wygładzać rzeczywistość wiecznie rozdzieraną za plecami. Ile bym dał, by stanąć na nogi, znów dławić się dymem ogniska, prowadząc dialog z płomieniem - którego skóra wciąż się obawia. Założę koronę z ubytków liści i odzyskam choć cząstkę kontroli, odciętej ode mnie przez tamtą stronę bezkresnych dziecięcych drżeń. Zdjęcie mojego autorstwa2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne