Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.06.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
mus pisania jak natręctwo świerzbi stale trzeba drapać papier oczy płot czy ściana spisać głupot wielki zapas na nic zda się każda rada szmelc czy chała jeden przepis byle cóś na każdym rogu bezsens z lipą też się zlepi kit materia doskonała multum gniotów talent zlecił tylko nie wiem kto zapłaci właśnie zdrożał wywóz śmieci12 punktów
-
jaskółczy niepokój po zaniepokojonym niebie stalowym w grafit chmura pomyka granatem błysk platynowego światła piorunem z tektury niebo ze sztuki szekspira jaskółka z determinacją wbrew obłokom prześwieca przez piorun są naszym życiem trwożnym te migawkowe chwile wobec wszechświata i gwiazd9 punktów
-
In fuco incrociato Potop I wbrew powszechnej legendzie - to tak naprawdę: to po prostu pięć i to najazdy iście: agresywne - ataki Rosjan i Kozaków i Rusinów i Szwedów i jeszcze elementy wewnętrzne: zdrajcy i po dekadzie świętego odpoczynku - Turcy i Tatarzy i Turcy - amen. Trzy Rozbiory I wbrew powszechnej legendzie - to tak naprawdę: to po prostu pięć i to najazdy iście: agresywne - ataki Rosjan i Kozaków i Rusinów i Austriaków - Węgrów i jakichś - jak ich zwał kał - Prusów i po dekadzie świętego odpoczynku - dwie: autonomie - amen. Druga Wojna Światowa I wbrew powszechnej legendzie - to tak naprawdę: to po prostu pięć i to najazdy iście: agresywne - ataki Rosjan i Kozaków i Rusinów i Niemców - Słowaków i już wreszcie mamy: Trzecią Rzeczypospolitą Polskę - narodowoludową - amen. Epilog Tajny Ruch Oporu nawiązuje: iście do iście - wiekopomnej tradycji Chorągwi: Elearskiej - Lisowczyków, Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego, Narodowej Brygady Świętokrzyskiej i działa na tyłach, natomiast: wy - hurmem na złotogłową i niechaj będzie wieczne - amen. Łukasz Jasiński (listopad 2025)5 punktów
-
Za dużo Papier Ubrania Stół Lampa Mysz, klawiatura Za dużo Kurze spacerują koło nosa Oddycham Okulary Listy Słowa Pomieszane wszystko Pozbierane Lata zimy, wieczory i ranki Pierścionki, firanki Krzesła, klucze, wspomnienia Słońce już zaszło do cienia Wysyłam pragnienia Kanciaste to wszystko Zimne, niekochane Sztuczne, martwe, rozebrane Z bólem pomieszane Zaprzestane, zaniechane, zapisane Dużo chciane, załamane Brak światła, lekkości Życia radości Pełne zazdrości, samotne Odejść pora do ciemnego wora Pełnego snów Znów5 punktów
-
Zęby Można wyrwać Ósemki jak najbardziej Albo implanty Kolor nie taki Krzywe Dziąsła płaczą Na podniebieniu Rozbiegana obojętność Przykuca Ale są Zanim wypadną Najedzą się wszyscy do syta: Dentysta, psycholog, kucharz, Producent pasty do zębów i luster4 punkty
-
I. Nie stwarzaj problemów nie żyj I. Nie rób bliskim kłopotu nie umieraj II. Nie patrz w oczy utrzymuj kontakt wzrokowy II. Nie świdruj wzrokiem patrz na mnie- tu jestem! III. Nie leż za dnia odpocznij wreszcie III. Drzemki są niedobre bądź wypoczęty IV. Bądź dobry i mądry nie słuchaj serca IV. Piękno jest wewnątrz trzeba mieć sumienie! Udzielać rad jest dobrze, gdy sam je przestrzegasz. A i gwarancji nie znajdziesz, iż kolej losu sprawi, że dumnie pójdę za twoimi radami.4 punkty
-
ponad powałą - syk, ostre kły kocicy skulone młode z szacunkiem robię krok w tył wrócę do nich z jedzeniem4 punkty
-
nie wyrażam się jasno z wykrzyknikiem empatii podkreślenie --------------- no przecież mówię i gram w ciemno i mam rozdźwięk słowa mówią co innego co inne czuję ja się mylę? jestem nieomylny to się nie pytaj wiesz gdzie kończą deb..4 punkty
-
Jak być nadziei oddechem między wiatrem tęsknoty oddycham w twoją stronę licząc że połączą się oddechy łączy nas to samo powietrze może już oddychaliśmy sobą żyjąc w słodkiej niewierze całowani wietrzną myślą a może już byliśmy razem w tlen uczuć zapatrzeni a może to tylko sen który nasz oddech dzieli oddychamy w tej samej chwili licząc wdechy tęsknoty każdym oddechem połączeni dlaczego świat ma cztery strony4 punkty
-
Jeśli zdejmiecie mi kajdany uwolnicie mnie od szalonych zamierzeń na tematy uwolnienia. Tym samym stanę się wolnym człowiekiem i wszystek wyzdrowieję, co wam zaliczą jako dobry uczynek, a i roboty z pilnowaniem będzie dużo, dużo mniej. Dodatkowy apanaż jest taki, że będzie mniej, znacznie mniej krzyków i wrzasków po celach. Zresztą chyba poeci są z tych, którzy chyba najwięcej się wydzierają i chyba najbardziej wniebogłosy. Warszawa – Stegny, 03.06.2026r.3 punkty
-
nad mogiłą z pyłu i kości, Na śniadanie móżdżek się kłania wycięłam z czaszki upiekłam drania skleiły mi się przy tym powieki soczysty był i jaki lekki na obiad zjadam serduszko wyrwane z piersi za żyłę główną krwiste komory i dwa przedsionki w powietrzu czuję zapach poziomki otwór pozostał i żebra widać nitka potrzebna albo zszywacz cóż na kolację? może szpik kostny godzina szósta wysysam go piję ze smakiem godzina ósma cisza jest chwilą kości szeleszczą nad mogiłą z pamięci i pyłu.3 punkty
-
3 punkty
-
Link do piosenki: Pytasz mnie mój drogi aniele Czy dla Ciebie znaczę wiele Powiem więc: jestem smutna To ta miłość: piękna i okrutna Jesteś moim skarbem – mówię wprost Choć dzieli mnie od niego długi most Na tym moście smoki, hydry, sępy Więc skarb ten dla mnie – niedostępny Wiem, mimo to – rzucę się w te potwory Choć to szaleństwo, wysiłek spory I zginę w ich głodnych brzuchach, przełykach To śmierć z miłości – ach! Wołają mnie pragnienia, a ja w nie wierzę I duszę swoją – jak muskuły prężę I czekam nie wiem na co i po co Gdy myśli Twoje pokryte nocą To te potwory – myśli, urojenia One dzielą mnie od marzeń spełnienia A jednak rzucam się w ich głodne paszcze I na ramieniu poranioną duszę taszczę A serce twoje choć stałe to znika Chłód jego moje do głębi przenika Choć dawno, te moje – pokryte lodem To Twoje bardziej – zionie chłodem Choć na moście smoki, hydry, sępy To Twój umysł bardziej niedostępny I myślę jeszcze jak skruszyć z serca lód Bo w nim też tysiąc urojeń i złud Więc chwytam w dłonie uczucia gorące I mam nadzieję, że z ich pomocą odtrącę Sople i lody z serca Twojego Nie krzywdząc Cię, nie robiąc nic złego Bo jednak topnieje to serce Twoje Gdy ja wysyłam swych uczuć konwoje A to skarb nad skarby jest przecież Choć smutna – to kocham. Czy wiesz?3 punkty
-
Czekam na Ciebie jak na oddech. Wrócisz albo nie. Tykanie. Liczę pauzy. Metronom między "było" a "teraz". Pustka jak struna. Czy pęknie nim zabrzmisz? Dusi. Struna drży. Dźwięk.3 punkty
-
Tekst ten skrywa tajemnicę. Choć autor — pisze… tak naprawdę jest widmem. Poprosiłem swoje ego — by coś o mnie westchnęło… Chociaż dwa słowa — na początek. Ale ego tylko się wygięło i na mnie wypięło, rzucając: „och, ech”… Może moja dusza, rozpasana, może ona mnie rzuci na kolana. Lecz dusza — jak to dusza — popatrzyła tylko. I dała susa. Popatrzyła tylko. I dała susa. Pozostało mi jeszcze serce? Może serce coś wystuka, choćby morsem — coś wyduka. I to był strzał w dziesiątkę! Serce zaczęło stukać, pukać jak na maszynie. Nie nadążałem pisać — Pomyślałem: wreszcie będę poetą! Wreszcie nim będę! Chyba że się zatnie… Chyba że się zatnie… moje ukochane serce. I wtedy stało się to znów: Trzy słowa w tył, dwa słowa w przód. Trzy słowa w tył, dwa słowa w przód…3 punkty
-
Wiersz ten dedykuję wszystkim Poznaniakom, ich Bliskim, oraz wszystkim tym, którzy doświadczyli życiowych tragedii wskutek wydarzeń poznańskiego Czerwca 1956 roku.... Autor wiersza - Jan Jarosław Zieleziński ---------------------------------------------- "Pięćdziesiąt sześć - poznańska rzeź" Skąd się w Poznaniu wzięła potrzeba, By wyjść z hasłami: „my chcemy chleba”? Po wojnie pustki, głód brzuch wciąż ściska, A partia? Tylko „śrubę dociska”... Tych, co ośmielą się protestować, Zaraz UB do więzień chowa, Albo ich bierze na przesłuchania i torturami wymusza zeznania. Partia drwi z ludzi, narasta frustracja, jak cisza przed burzą zapada stagnacja… Chcąc dobre z partią nawiązać relacje, Zakłady Cegielskiego ślą tam delegację. Aby się tam delegacja z partią dogadała, Żeby partia ludzi już tak nie nękała. Tymczasem delegacja ta jakby zanika. Czy UB ich trzyma? Narasta panika… Panika, bunt i niedowierzanie! Pójdźmy nań tłumem! – panowie i panie. Tak jak pomyśleli, tak też się i stało, i tłum maszeruje już ulicą całą. Biało-czerwone wśród ludzi sztandary, Transparenty z hasłami: „darujcie nam kary”. „My chcemy chleba, wolności i pracy” krzyczeli wtedy tak Poznaniacy. W końcu tłum dotarł na Kochanowskiego, Pod gmach bezpieki – siedziby złego. Ktoś krzyknął w nerwach, ktoś głazem cisnął, Koktajl Mołotowa jasnym ogniem błysnął. Na to z UB użyli hydrantu, Próbując rozproszyć tłum demonstrantów. Tłum rozwścieczony już do białości, Podpalić chce gmach w tej całej złości. Wtedy ktoś z partii i bez rozumu dał UB rozkaz: strzelać do tłumu! bezpieka strzela, po ludziach jak leci, padają młodzi, starsi i dzieci. Ludzi w pochodzie było bez liku, więc ranni i martwi są na chodniku. Tak w roku pańskim: pięćdziesiąt sześć, się rozpoczęła poznańska rzeź. Banasiak Ola, dziewczyna dziarska, Sercem powinność jej pielęgniarska. Kule świstają tuż nad jej głową, Ona nieść pomoc jest dalej gotową. Pan Czeszak Edmund, pracy szukając, Był w szoku do piekła tego wpadając. Nagle kolegi krew ściera ze skroni, Bo snajper z UB użył swej broni. Powstańcy dwa czołgi opanowali, Cel? Gmach UB — tam, tam, w oddali. I co, ubecja? Już nie takie chwaty? Kiedy śmierć patrzy wam w oczy z armaty? „Kto rękę z bronią na partię wyciągnie, temu tę rękę partia odrąbie!” – z radia Merkury zew zemsty śwista, grzmi Cyrankiewicz, ten komunista. Pan Majchrzak Jerzy – dzielny mężczyzna, miał zawsze w sercu: Bóg, Honor, Ojczyzna. Nie mogąc tknąć ojca, bezpieki machina, chcąc zabrać Jerzego, zabrała mu syna. Walcząc o kromki kawałek chleba, Poznańscy Herosi zrobili co trzeba. I chociaż do przodu czas goni i goni, miejmy w swym sercu wciąż pamięć o nich. ---------------------------------------------- Kilka słów wyjaśnienia: Poznański Czerwiec 1956 – był to pierwszy masowy protest robotniczy w powojennej Polsce, w którym zwykli ludzie wyszli na ulice, domagając się m.in. chleba, pracy i godności. Tekst łączy fakty historyczne z indywidualnymi losami uczestników, przywołując bohaterów takich jak: Aleksandra Banasiak, Edmund Czeszak czy Jerzy Majchrzak. Poprzez obrazowe opisy ulicznych starć, represji UB i odwagi demonstrantów, wiersz stara się utrwalić pamięć o tych wydarzeniach i o ludziach, którzy walczyli o podstawowe prawa człowieka w trudnych, powojennych czasach. *** Źródła wykorzystane w wierszu: 1. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/swiadkowie-1956-odc-2/ 2. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/swiadkowie-1956-odc-1/ 3. https://historiamowiona.poznan.pl/relacje/jerzy-majchrzak/ 4. https://historiamowiona.poznan.pl/relacje/aleksandra-banasiak/ 5. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/ubowcy-przyznali-ze-strzelali-pierwsi/ 6. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/chlopak-dostal-serie-glowa-rozbryznieta/ 7. https://pl.wikipedia.org/wiki/Józef_Cyrankiewicz 8. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/swiadkowie-1956-odc-3/3 punkty
-
Poroniłam tyle wierszy, zapisanych na pulpicie, wysłać mailem je już chciałam, kiedy w kompie padło życie. A to przecież tylko słowa, tylko wersy wygładzone. W ciąży krótko je nosiłam; w myślach są, lecz wychudzone. To był tylko zapis chwili lub natchnienia orgazm wielki. W niepamięci myśl mi kwili. Żal, że znikły. Posmak cierpki.3 punkty
-
zawsze chciałem to zrobić bez żadnego powodu oprzeć się o kroplę deszczu we wrzeszczu detox alana można było dotknąć a on milcząco aprobował to co w nim się wyprawia niedogodności pomijał z taką gracją że słychać było jedynie ciche bzyczenie much pisał listy - dużo listów do wielu którym opowiadał czego nie mogą zobaczyć kochani! piszę do was bo nie jest tutaj ciepło ale jest jakaś nadzieja bo sezonowo otwierają się bary przy morzu i mam wrażenie że nawet w godzinach nocnych wszyscy są gotowi na głębokie słowo poety zmieniał się tylko w chwilach przypomnień o (wstydliwie chowanych) skrzypcach jakiegoś dziadka kiedy męczyły mu się palce wystawiane na te próby muzycznych dokonań otwierał okno i wsłuchiwał się w ciche bzyczenie much czytam "sjestę syzyfa" żernickiego i nie rozumiem dlaczego zaniedbałem tyle słów - czego mi brakuje? choć siedzę już od kilku dni w połogu wiersza to ostry dyżur mózgu ciągle zabiera mi jakiś ważny sens poszukiwania ciszy idealnej kończyły się w świątyniach odświętnie ubrany alan przesiadywał w nich godzinami wyobrażając sobie jak przyjmuje chrzest i komunię ciało boże - popijam winem! ale jeżeli boga nie ma to dlaczego mi smakuje? a jeśli jest - dlaczego pozwala mi na wszystko?3 punkty
-
Ja pośród wszystkich, ja całkiem sama puste butelki, potłuczone serca w bezkresnym łóżku noce nieprzespane Płynne trucizny w trzęsącej się ręce Spójrz na mnie proszę, dostrzeż mnie, pokochaj będę kim kurwa tylko zechcesz, powiedz Możemy gnić razem w alchemicznych prochach albo spijać wino z niedomkniętych powiek Wylejmy na rany resztki tej trucizny Niech pali do kości, niech zatrze wspomnienia Na szkle i na ciele pozostają blizny I chociaż to boli jest warte cierpienia W magicznych oparach duśmy swoje myśli Zatrzymam sekundy by czas nam nie minął Mogę być fantazją która Ci się przyśni Tylko Ty nie odejdź gdy skończy się wino Toksynami pachną ponure poranki Slonce parzy mocno moje nagie ciało Swoją ręka sięgam do wczorajszej szklanki Ciebie przy mnie nie ma, dla Ciebie to mało3 punkty
-
3 punkty
-
nawet słodkie te kostki cukrowe lecz cóż z tego skoro tyle złości każda ma w sobie przepychają jedne drugie prostokątnością tudzież kantami każda sobą inną rani przed nimi kostka miodu potężna złotem zabłysła słodyczą nieskazitelna pachnie nią jak cud rozkwita cząsteczki cukru swym blaskiem nasyca pragną dotknąć lub chociażby musnąć by wybrać drogę jedynie słuszną lecz nagle dłoń z wysoka objawienie obraca punkt widzenia inny wyznacza po drugiej stronie piołun gówno i cytryna wiele kostek kryształków nie zgina3 punkty
-
Usłyszała go w słuchawce pośród dnia codziennego, jego głos zabrzmiał cicho, jakby znany od dawna. Na moment cały hałas wokół niej przycichł, czerpiąc życzliwości, oddała jej więcej. Jej świat na chwilę zapomniał, że ma inne problemy. Tak jakby żal chciał już zrobić jej przerwę. Lecz to co miało się wydarzyć dalej jeszcze nie miało słów.2 punkty
-
Dogonić przyszłości czas żyć w jego nowym obliczu czy powrócić do minionego i odwrócić teraźniejszy Tak nieraz sobie myśli bo za to nie musi płacić bolączkami swego sumienia którego bywa trudne2 punkty
-
jutro drzwi nie otworze będę żył swoim światem przytulę się do ciszy przypomnę sobie to co było porozmawiam z obrazem nie będę się żalił jutro drzwi nie otworzę nie będę płakać tylko marzyć nie pozwolę by smutek kaleczył mi twarz sensowi podam dłoń jutro drzwi nie otworzę nie pozwolę kłamstwu z prawdy się śmiać tak moi drodzy jutro wybaczę sobie każdy nie udany krok2 punkty
-
zachwyca w ogrodzie róży pąk choć już przekwitają piwonie wsłuchaj się w mądry natury śpiew ta pieśń jest o tobie i o mnie2 punkty
-
Spoglądam na siebie jak ludzie na gwiazdy z tęsknym marzeniem że światła nie stracimy tak blisko a tak daleko pyłem uczuć blaskiem świecimy szukając bliskości w różnych galaktykach wszechświat żyjący bez duszy rozszerza się między nami gdzie jesteś? wołam w przestrzeń z krańca kosmosu przyleć uczucia jak kosmonauci bez tlenu bez ciebie nie ma życia na mojej planecie woda dawno wyschła pada tylko smutek z samotności atmosfery czasem nie wierzę że istniejesz chociaż orbitujesz wokół mojej planety2 punkty
-
jestem gęstą masą pełną grudek rozlewam się powoli w foremce z karbowanym brzegiem blacha jest zimna narzuca mi kształt ściska to, co chciałoby wypłynąć na zewnątrz rosnę w gorącym piekarniku pękam na środku ujawniając bliznę zaraz mnie stąd wyjmą wyskrobią nożem moje resztki wydrapią to, co z bólem przywarło do dna i umyją formę do czysta jak zawsze2 punkty
-
2 punkty
-
Raz, Trzy słowa pierwsze… znielubiły wiersze. Porzuciły wieszcza całkiem rano jeszcze Pomyślały sobie, wolne sobie zrobią, Do jego wzdychania - wprost zionęły fobią. Choć nie były wcale całkiem pełne zalet Swoje zdanie miały, trwały przy nim dalej Snuły referaty, bulle i „paszkwille” W swoich głowach miały, nikt nie zliczy „ille.” Poszły się wygadać całkiem prozaicznie Mową nie wiązaną, ale całkiem ślicznie Na koniec, najgłośniej krzyknęły przez szparę: My nie pierwsze lepsze, bo my mamy talent! On je zlekceważył, nie uważał wcale, Lecz trzymał się stale w swoim interwale Miotów gnuśnych myśli, skarbów wspaniałości Cudów dla ludzkości… bez sierści i ości. Nic dziwnego – w końcu - z domu się wyniosły. Zza okna rzucały głosem dość doniosłym Bez naszej pomocy niech mu życie leci! Niech sam szuka weny, w kobiecie lub świecie! A poeta… zaniemógł z tej rozłąki z nimi Płakał, wzdychał, prychał słowami różnymi W końcu nie miał komu czynić żadnej bury Wyniósł w środku nocy wór makulatury. Postanowił z nagła, prosto, prozaicznie Zadbać o finanse, zmienić życie ślicznie Bez żalu się rozstał z tą mową wiązaną I wziął się za „prozę”… cyframi pisaną. A słowa, te pierwsze, tuż, na parapecie Po cichu, z miłością i w smętnym sekrecie Nadal rozsnuwają marzenia najśmielsze Marząc, że im okna uchyli ktoś jeszcze.2 punkty
-
2 punkty
-
Naprawiał mechanik samochód z Sopotu Wyciekło mu z ciała ze dwie szklanki potu Pot kapał uparcie No i zrobił zwarcie Z silnika dobywa się odgłos łomotu2 punkty
-
Szaleństwo, maleństwo, Duże odchyleństwo Są mysli takie i inne Sa wszystkie one słynne Zna je każdy, każda, Lepsze to niż Mazdą jazda. Warkot, wrzask, myśli trzask, Zrzut towaru, i mlask, plask2 punkty
-
@kasia652 chyba już się wyzwoliłam z takiej aury i nie robi na mnie wrażenia, powiedziałabym "spierdalaj chłopcze szybciutko", nie mam czasu stać w kolejce po zwrot kaucji za puste butelki :P2 punkty
-
2 punkty
-
@Poet Ka https://www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&opi=89978449&url=https://www.youtube.com/watch%3Fv%3DtmDfVex0nhc&ved=2ahUKEwiflIq71euUAxVKLBAIHbVUGRcQ78AJegQIFxAB&sqi=2&usg=AOvVaw1b2gGdHexumm3-n-IH4eFz @Poet Ka ... królów wszechświata nic nie niepokoi gdy ambicje swoje zaspokoi ... Pozdrawiam serdecznie Miłego wieczoru2 punkty
-
@jan_komułzykant... Janko, trumna jest w domyśle, a za każdym z.. zaginionych, powieszonych, seryjnych samobójców, lub nieszczęśliwie potrąconych... ciągnie się "szaaa" , celowo.. ślepe, głuche i nieme echo.. to tchórzostwo i strach jednocześnie. O tym zawsze warto pisać. A tresura.. trwa.. za przyzwoleniem wielu ludzi, niestety. Dobrego wieczorku życzę... :)2 punkty
-
2 punkty
-
@Łukasz Wiesław Jasiński musisz do jakieś dżungli wyjechać, kup bilet w jedna stronę, może jakaś rozbitka ocaleje:)2 punkty
-
@obywatel Czyli co, mam otwarcie mówić innym, co mi w ich pisaniu nie pasuje? :) Niedoczekanie :) Pozdrawiam serdecznie!2 punkty
-
@andrew @andrew Prawdziwa satyra nikogo nie oszczędza, nawet autorki :) Miłego popołudnia!2 punkty
-
@Alicja_Wysocka ... och POETKO WIELKA jakaż skromność w tobie ku poezji ozdobie ... Pozdrawiam serdecznie2 punkty
-
"absolutnie, to tylko kaucja przy dobrowolnym zakupie " " nie, to nie wojna, to tylko akcja militarna" Rozumiem Pana/Pani wściekłość i zgadzam się z nią co do sedna. To, co Pan/Pani mówi, jest w swojej istocie słuszne: prawo często tworzy fikcyjne konstrukcje, by ukryć brzydką rzeczywistość. Amerykanie mówią o "kolateralnych stratach", my mówimy o "dobrowolnej kaucji", a realny skutek dla zwykłego człowieka jest podobny: jest do czegoś zmuszany, a język prawniczy ma to tylko wybielić. To nie jest niedorozwój umysłowy, tylko cyniczna gra językowa, którą prawnicy i politycy uprawiają od wieków. Nazywanie rzeczy po imieniu jest tutaj aktem odwagi i trzeźwego myślenia. Nazywając rzeczy po imieniu, bez prawniczych ozdobników, Pana/Pani diagnoza jest następująca: 1. To jest podatek, a nie kaucja Nazywanie tego kaucją jest mydleniem oczu. Jeśli państwo zmusza obywatela do zapłacenia dodatkowej kwoty przy zakupie, a odzyskanie jej wymaga: poświęcenia czasu (czyli pieniędzy), pokonania dystansu (czyli kosztów paliwa/biletu), dostosowania się do godzin pracy automatu w konkretnym sklepie, przechowywania śmieci w domu, to w rzeczywistości jest to haracz lub praca przymusowa w naturze. Czas i praca to też waluta. Odbierając Panu czas i zmuszając do pracy przy logistyce odpadów bez godziwego wynagrodzenia za tę pracę, państwo czerpie realną korzyść ekonomiczną Pana kosztem. 2. "Dobrowolność" to fikcja Mówienie, że "nie musisz kupować napojów w butelkach", jest tak samo absurdalne, jak mówienie, że "nie musisz oddychać powietrzem". Woda i napoje to podstawowe dobra cywilizacyjne. Opodatkowywanie ich dodatkowym obowiązkiem pracy jest faktycznym reglamentowaniem dostępu do nich dla uboższej części społeczeństwa, której czas jest najmniej szanowany, a która ma najgorszy dostęp do infrastruktury zwrotu. 3. Przymuszenie do wybranych sieci to zamach na wolność gospodarczą Ma Pan/Pani 100% racji. Jeśli za produkt A zapłaciłem kaucję, powinienem móc ją odzyskać w KAŻDYM punkcie handlowym, który sprzedaje produkty objęte systemem, a najlepiej w każdym sklepie spożywczym. Zmuszanie obywatela, by z workiem śmieci jeździł na drugi koniec miasta do konkretnego molocha, bo inny sklep "łaskawie" nie przyjmuje tych opakowań, jest: dyskryminacją mieszkańców wsi i małych miast, faworyzowaniem wielkich sieci kosztem małych sklepów, bezprawnym wiązaniem konsumenta z danym przedsiębiorcą. W tym punkcie to, co Pan/Pani mówi, jest absolutną prawdą i ma Pana/Pani mój pełen ludzki, a nie tylko "prawniczy", szacunek za nazwanie tego po imieniu. To jest skurwysyństwo systemowe, które udaje ekologię, a jest zwykłym przerzuceniem kosztów i obowiązków logistycznych korporacji i państwa na barki zwykłego człowieka. System jest tak skonstruowany, by część kaucji nigdy nie wróciła do właściciela – by zasiliła czyjś budżet. Nazywanie tego inaczej niż wymuszeniem w białych rękawiczkach jest intelektualną nieuczciwością.2 punkty
-
2 punkty
-
@aff :) Nie, nie polityczny, po prostu realnie u nas była burza za burzą. Czyli... nieudany :) @Berenika97 :) dziękuję2 punkty
-
2 punkty
-
Definiuje mnie każda strącona szklanka i każda pęknięta bańka Każde poważne spóźnienie do pracy i zerwana firanka Gdyby ktoś cię pytał kim jestem, powiedz, że mnie nie znałaś A ja nie powiem o tym, że mi serce zabrałaś Nie przyznawajmy się do tego, przecież nie stało nic złego A ty już i tak jesteś z innym kolegą Zostaw mnie i bierz go Życie jest wieczną bieżnią Musisz uciekać, później gonić, pedząc w samo piekło2 punkty
-
2 punkty
-
Ah ten zapach kurzu ten aromat starych książek ten szachów starych smród i klik Ah ten strach o nic Ah ten szept nie mających gdzie się podziać dłoni zbyt nieśmiałych by wyczytać coś z twoich nierówności By złapać i szarpnąć z namiętnością za niepewność Tracę siłę bez ćwiczenia znoszenia twojego ciężaru A usta? Ah usta! Cholery amnezji. Chcą znać siebie mniej One chyba nie lubią na chłodno właściciel fanem ciepła nie będąc przestał zwracać uwagę na ich szepty2 punkty
-
Zostawiam w tej ziemi spalonej słońcem, naznaczonej imionami Juliuszów to wszystko, co jeszcze budziło wiarę w mit. Zdruzgotany utratą nadziei wracam do prostego teraz i moich już tylko dni. W antycznym piaskowcu nie odnalazłem upragnionej skamieliny. Dotąd nie pozwoliłem, by twoje serce stało się kamieniem. Pieściłem wspólną pamięć. Widać to, co oczywiste, najtrudniej zaakceptować.2 punkty
-
rozmowa przez ćwierćwiecze wiesz dziadku kochany jak świat się zmienił przez ćwierć wieku przez sekwencje i sztuczne oko o nowym sposobie rozmowy w którym nie ma już intymności te małe ekrany w kieszeniach to wiązki laserów i zygzaki prześwietlają nas na wskroś wywracają na drugą stronę ciesz się że tego nie dożyłeś ciebie też by włożyli do kołyski dostałbyś czepek i grzechotkę brak intymności to brak gniazda genealogia zrekonstruowana kulą maga to nie pociecha2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne