Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 01.04.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. O kochana moja tak mi źle jest z tobą! I jakże mi dobrze, że mam tylko ciebie. Jesteś moim życiem, i jesteś żałobą, nikomu cię nie dam, nigdy nie pogrzebię ! Dokąd mam uciekać? Tylko w twe ramiona! Choć gdy jestem blisko tulisz tak, że dusisz. Kochasz mnie najmocniej, chociaż jesteś oschła, patrzysz lustrem w oczy wzajemnością kusisz. Tyś mi była matką, przyjaciółką, siostrą a nawet kochanką w noce nieprzespane. A kiedy tonęłam byłaś brzytwą ostrą , ciebie się łapałam i z tobą zostanę! Na kolanach wracam klękasz obok miła, wbijasz martwe oczy w nich piekło miłości. Trzymasz mnie kurczowo w tobie moja siła. Już cię nie opuszczę moja Samotności!
    10 punktów
  2. Nika usłyszała odsuwanie krzeseł. Tata wychodził. Szybko otarła łzę, która spłynęła jej po policzku. Nie chciała, żeby widział, że płacze. Nie mogła dać satysfakcji tym kobietom. Drzwi otworzyły się szeroko. Tata wyszedł pierwszy - jego twarz ściągnięta gniewem i troską. Gdy zobaczył Nikę, spojrzenie złagodniało. Zrozumiał od razu, że słyszała wszystko. Tuż za nim na progu stanęła pani Halina. Zatrzymała się, poprawiając okulary - zadowolona z siebie, pewna, że właśnie ustawiła do pionu ambitnego rodzica i jego krnąbrne dziecko. Nika wstała. Spojrzała prosto w oczy psycholożki - w te zimne, oceniające oczy znad szkieł. Jej gniew i poczucie niesprawiedliwości oraz cała jej dziecięca mądrość skumulowały się w jednej myśli, która wyszła z ust głośno i wyraźnie, z absolutnym przekonaniem. - Ale pani jest niemądra! To nie był krzyk histerii. To było stwierdzenie faktu. Tak jakby powiedziała: niebo jest niebieskie. Pani Halina zamarła. Jej twarz pokryły czerwone plamy. Otworzyła usta, lecz przez chwilę nie mogła wydobyć głosu. W poradni, gdzie dzieci zazwyczaj kuliły się ze strachu, nikt nigdy nie odważył się na taką bezczelność. - No widzi pan! - wykrzyknęła w końcu, zwracając się do ojca histerycznym, drżącym głosem. - No widzi pan! A nie mówiłam? Totalny brak szacunku, brak hamulców, zerowa dojrzałość emocjonalna! Ona absolutnie nie nadaje się do szkoły! Tata Niki zatrzymał się. Spojrzał na rozedrganą, czerwoną z gniewu psycholożkę, która przed chwilą prawiła mu kazania o panowaniu nad emocjami. Potem spojrzał w dół - na swoją sześcioletnią córkę. Nika stała wyprostowana i spokojna, z dumnie uniesioną głową, trzymając swoją książkę. Uśmiechnął się - szeroko i szczerze. Objął dziecko ramieniem. - Wie pani co? - powiedział do psycholożki, patrząc jej prosto w twarz. - Tym razem… tym razem w stu procentach zgadzam się z moją córką. Pani Halina zaniemówiła po raz drugi. Tata i Nika odwrócili się i ruszyli długim, niebieskim korytarzem w stronę wyjścia. Ich kroki dudniły miarowo na linoleum, zostawiając za sobą zaduch gabinetu i system, który ich nie rozumiał. Gdy pchnęli ciężkie drzwi i wyszli na zewnątrz, uderzyło w nich świeże, wrześniowe powietrze i słońce. Nika czuła, jak serce rośnie, jak wypełnia się gigantyczną, rozsadzającą piersi radością. Nie obchodziła jej negatywna opinia. Nie obchodził jej rygor szkolny. Najważniejsze było to, że tata stanął po jej stronie. Że ją zrozumiał. Że uznał jej rację. W tym momencie, trzymając baśnie pod pachą i dłoń taty w swojej dłoni, Nika była najszczęśliwszą osobą na całym świecie.
    8 punktów
  3. Powiedziałeś: pragnę ocet Ci podali Ty ich napoiłeś łaską przebaczenia
    7 punktów
  4. What_s_app_ek rodzinny gadacz znów w rozpiskach gdy pilność rzeczy o to woła można wymienić najważniejsze byle poprawnie skreślić słowa niekiedy mętlik podpowiedzi nie z mojej winy no bo gdzieżby ja... sparwine... piszę kiedy trzeba a sensy nowoczesność zdziera wychodzą wtedy cudawianki - mały Kościółek wciąż podziwiam fotka zrobiona - zaraz wyślę i... poleciało... gej z Wielina kwiecień, 2026 Wielin - wieś w powiecie koszalińskim
    6 punktów
  5. gdy wspomnę niektóre moje działania stukam się w czoło wielokrotnie! aż myśli i obrazy tego definitywnie odpadną
    6 punktów
  6. oboje nasyceni nocną grą witają nas rano jej gesty dotykamy się stopami w kuchni oddzieleni stołem rozmawiamy o nowym dniu uśmiechamy się do dzieci jednak myśli nas zdradzają kusząc powtórzeniem nocy
    6 punktów
  7. wygięta jak łuk albo strzała czekam na wąskim krawężniku wiosennego świtu, słońca doczekam w zasłonie firanek
    6 punktów
  8. Tik złote pasmo przecina mrok Tak Tętno miasta przyciąga wzrok Tik autobus przed siebie mknie Tak Praca i dom to całe me dnie I tak bez przerwy zegara tykanie I ciągłe na oślep nowości szukanie A zegar bez końca: Tik,Tak...
    6 punktów
  9. Wstaję dzisiaj wcześnie rano Prysznic, kawa, szybkie newsy Czytam i wytrzeszczam gały Nie chcę wierzyć, ale muszę Tramp jest łysy, ale z brodą I do Mekki jedzie drogą Czyli sprawa oczywista Zmienił wiarę, przyjął islam Chce pogodzić się z Iranem I zostać ajatollahem Putin dał mu hulajnogę Żeby szybko przebył drogą Greta węgiel reklamuje Kocha Śląsk i Nową Rudę Papież tańczy breakdance w Rzymie Brak uchodźców jest w Berlinie A w Paryżu tanio nagle Nasz urzędnik mówi prawdę Poseł z posłem się nie kłóci Ich obrady trwają krócej Telewizja bez reklamy Bank oddaje wszystkie raty ZUS wypłaca przed terminem Fiskus wciąż przeprasza winnych Myślę: co się kurwa dzieje Taki świat to nie istnieje Ludzie są dla siebie mili? Ja dożyłem takiej chwili? Patrzę w datę - zrozumiałem To nie wielkanocne jaja Już myślałem - odszedł kryzys Skucha - dziś prima aprilis
    6 punktów
  10. jesteś...zagubiona te chwile jak noc miną nie bez ciebie spójrz obok obok wiosna rodzi się nowe życie skąd wydawałoby się z nicości z czarnej zziębnietej codzienności a jednak wychyla się... krokus przebiśnieg forsycja Ty Ty także ponownie zakwitniesz sobą sobą Tą którą cieszyło morze spojrznie na góry radość miniętego kwiatka gdy biegłaś łąką zakwitniesz jeszcze piękniej ... dojrzały owoc … 4.2026 andrew To nie prima aprilis ♥️
    6 punktów
  11. Młodsza psycholożka, pani Magda, westchnęła cicho i przysunęła do Niki kartkę z ołówkiem. - Dobrze. Zostaw książkę, jeśli musisz. Teraz zrobimy mały test. Posłuchaj uważnie polecenia: narysuj, proszę, na tej kartce kwadrat, trójkąt i okrąg. Polecenie było dla Niki obraźliwie proste. W zerówce robiła znacznie trudniejsze rzeczy. Chwyciła ołówek i pewnymi ruchami narysowała kwadrat, ostry trójkąt i równe koło. Ale to jej nie wystarczyło. Pod każdą figurą, starannymi drukowanymi literami, napisała: kwadrat,trójkąt,koło. Potem, czując przypływ weny, dorysowała obok dwie kolejne figury. - To jest trapez, a to prostokąt - wyjaśniła z dumą, dopisując pod nimi nazwy. - Żeby paniom nie było smutno, że tak mało figur mają na kartce. Odłożyła ołówek i spojrzała na psycholożki z triumfem. Była pewna, że zostaną oczarowane jej wiedzą i umiejętnością pisania. Miny kobiet były jednak kamienne. Pani Halina coś zanotowała w kwestionariuszu, głośno skrobiąc długopisem. Atmosfera tężała. Nika czuła, że coś jest nie tak, ale nie rozumiała co. Przecież zrobiła więcej, niż prosili. Po godzinie męczących pytań o kolory, pory roku i układanie klocków w logiczne wzory, pani Halina wstała. - Dobrze. Niko, wyjdź proszę na korytarz i poczekaj na tatę. Musimy chwilę porozmawiać. Nika wyszła. Usiadła na tym samym twardym krześle. Zamknęła oczy, tuląc książkę do siebie. Czuła się wyczerpana, ale i dumna. Przecież wszystko wiedziała. Drzwi gabinetu były stare i wypaczone. Nie domknęły się szczelnie. W ciszy pustego korytarza głosy z wewnątrz, choć stłumione, były wyraźnie słyszalne. Nika nie chciała podsłuchiwać, ale słowa same wpadały do jej uszu, mrożąc krew w żyłach. - …Proszę pana, wyniki testów intelektualnych są w normie, nawet powyżej, ale… - głos pani Haliny brzmiał sucho i profesjonalnie. - Dojrzałość emocjonalna pozostawia wiele do życzenia. Absolutnie odradzamy pierwszą klasę w tym roku. Lepiej, żeby poszła ze swoimi rówieśnikami. Nika poczuła, jak świat wali się jej na głowę. Odradzają? - Ale dlaczego? - w głosie taty słychać było napięcie. - Proszę pana, ona nie wykonuje poleceń - wtrąciła się pani Magda. - Wyraźne polecenie brzmiało: narysuj trzy figury. Kwadrat, trójkąt i okrąg. Nika narysowała pięć figur. Nie było też polecenia podpisywania. To świadczy o braku umiejętności słuchania i nadmiernej impulsywności. Ona chce narzucać własne zasady. Nika skuliła się na krześle. Zrobiłam za dużo, więc jestem gorsza? Ta myśl była dla niej nielogiczna i głęboko niesprawiedliwa. - Do tego dochodzi ta sytuacja z książką na początku - kontynuowała pani Halina. - Wyraźna odmowa wykonania polecenia odłożenia przedmiotu. W szkole, proszę pana, trzeba wykonywać polecenia nauczycieli bezdyskusyjnie. Bez tego dziecko nie funkcjonuje w grupie. Ona jest po prostu niedojrzała społecznie. Musi dorosnąć do rygoru szkolnego. Tata próbował walczyć. Jego głos brzmiał teraz twardo. - Panie wybaczą, ale moja córka w wieku pięciu lat zaliczyła zerówkę. Nauczycielki ją chwaliły. Umie pisać, płynnie czyta - nawet te baśnie, które panie zlekceważyły, liczy w zakresie stu i wykonuje proste działania. Chce się uczyć. Co ma robić przez kolejny rok w przedszkolu? Nudzić się i cofać w rozwoju? - Panie Kowalski, umiejętności akademickie to nie wszystko. Szkoła to system. System wymaga posłuszeństwa. Pana córka jest temu systemowi niepodporządkowana. Nasza opinia jest negatywna. Decyzja należy do dyrektora szkoły, ale z takim dokumentem… cóż, szanse są marne.
    5 punktów
  12. Mam własny ogródek i są tam kamienie, zresztą jak w każdym ogródku. Moja prośba jest tylko taka, jedna jedyna, że nie dodawaj ich proszę więcej, nie przydawaj mi kamieni ponad moją potrzebę. No dobra, już lecę :) Dzisiaj się czuję niekamiennym. Warszawa – Stegny, 01.04.2026r.
    5 punktów
  13. Nosi brodę i symetryczne wąsy w stylu Chevron. Całuje z językiem. Czeka wiedząc, że zawsze przyjdę wilgotna. A kiedy śni, w oczach ma szare półksiężyce. Zostawił kilka we mnie. Schowałam. W kieszeni. Na dziś, na jutro.
    5 punktów
  14. Leżę w łóżku choć nie śpię poranek przechodzi w południe piasek się sypie w klepsydrze wyczuwam go między palcami a jednak sił mi brak by wstać by zrobić cokolwiek lepkie mnie macki trzymają nie walczę nie umiem nie chcę
    5 punktów
  15. Południe wiąże w stogach słonie o uszach z porcelany i antylopy — o bielonych rogach — i ciska na piach. A one z tych ziaren czynią witraże. Po witrażach pełzie chłód oddechu. A oddech z witraży czyni oazę.
    5 punktów
  16. śniły mi się wraki statków w zatoce cansado psychiatrzy mówili o zajączkach wielkanocnych radio nadawało w dzień gorącego lata później para ze stolika obok wstała z kieszeni wypadła tabletka gwałtu albo tic tac jedliśmy frytki z aioli by sprawdzić czy całowanie nadal smakuje rano zastygam ze wzrokiem wbitym w ukośne okno przez które widać skrawek płótna bez makijażu wraki nawazibu topią się w słońcu chociaż jeszcze nie zaczął się dzień
    5 punktów
  17. kocham medycynę estetyczną pragnę być kobietą eteryczną 😉 jestem piękna, zdolna i skromna który szczęściarz mnie lepiej pozna 😉 __ 1 kwietnia obchodzimy również Dzień klauna🤡
    5 punktów
  18. Wieczorem turkusem wezbrała mielizna — i parę muszli znalazłam już. Ta głucha — gładka jak blizna — turkusu stróż.
    4 punkty
  19. W objęciach złudzeń senny ptak zwęglone żarem serce ściska zastyga w oczach tracąc blask śmierć tak daleka i tak bliska. Ze sceny schodzi krocząc w mrok gdy gasną rozproszone światła, odpływa w niebyt jeszcze lśniąc spalona rdzeniem zimna gwiazda. Dotykam pokruszonych piór wskrzeszając życie kroplą wody dryfując w nieuchronny nurt by cofnąć wybór martwej drogi.
    4 punkty
  20. Za seraju karesy za jaskrawe berety i sukienki laurowe za te gesty i słowa te nie całkiem dobrane te niedopowiedziane nie w porę, poranne raniące bezbronnie Za „szpilki” niewczesne za wpadki pocieszne i kaprysy hurysy bujnych włosów cyprysy za te noska zarysy i za w-oczach-marzenie Iekkie ust rozchylenie pocałunków łase Za stawianie sideł rodem z romansideł za nic i bez granic
    4 punkty
  21. Dziś już zjadłam trochę więcej i wypiłam kawę. Podkreśliłam oko kreską nawet ładnie, zarzuciłam na swe ciało więcej barw i poruszam się wśród ludzi trochę zgrabniej. Więcej się uśmiecham na powietrzu i do lustra, całkiem żyję kiedy rano wstaję. Już oddycham bardziej miękko na poduszce. Trzymam mocno się za rękę. Słowo daję. Znów kupiłam kilka książek, które czytam, potem jeszcze długi spacer w ciszy lasu. Kartki z kalendarza rwę już trochę raźniej i nie gubię myśli w pętli czasu. I choć ścieżką biegną jeszcze nasze ślady, a wiatr smutno rozdmuchuje twoje imię, wkładam ręce do kieszeni z tą miłością, która chwilę świeci blado, zanim minie.
    4 punkty
  22. Witam - szanuje twój punkt widzenia - a za czytanie serdecznie dziękuję - Pzdr. Witaj - dziękuję serdecznie za ten komentarz - no i czytanie - Pzdr.zadowoleniem. Witaj - też tak sądzę - miło że czytasz - dziękuję - Pzdr.serdecznie.
    4 punkty
  23. Wrzesień wisiał w powietrzu, pachnąc mokrymi liśćmi i nowymi tornistrami. Dla sześcioletniej Niki ten zapach był zapachem „dorosłości”, o której marzyła. Chciała iść do szkoły - nie do zerówki, w której się wynudziła, ale do prawdziwej szkoły, z dzwonkami, tablicą i zeszytami. Problem polegał na tym, że system uważał ją za zbyt małą. Aby udowodnić swoją gotowość i trafić do pierwszej klasy, musiała przejść przez mury Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Wizyta ta była niczym egzamin w loży mędrców. Nika - drobna dziewczynka o burzy niesfornych, brązowych loków i spojrzeniu, które potrafiło przewiercić dorosłego na wylot - maszerowała u boku taty. Jej rączka spoczywała w jego dużej, ciepłej dłoni. Tata był jej opoką, ale dziś nawet on wydawał się nieco spięty. Po drodze, dla poprawy nastroju, wstąpili do księgarni. To tam, wśród zapachu świeżego druku, Nika ją zobaczyła. Okładka mieniła się kolorami, a złote litery głosiły: "Baśnie". Dziewczynka kochała legendy o rzekach, kłobukach i zaklętych księżniczkach. Tata, widząc błysk w jej oczach, kupił książkę bez wahania. Nika przytuliła twardą oprawę jak najcenniejszy skarb. Czuła się silniejsza, mając przy sobie świat magii. Budynek poradni był przeciwieństwem księgarni. Pachniał starą pastą do podłóg, kurzem i paraliżującym stresem dzieci. Korytarz ciągnął się w nieskończoność, pomalowany na smutny, lamperyjny błękit. Nika i tata usiedli na twardych, skrzypiących krzesłach. Dziewczynka poczuła, jak żołądek kurczy się w małą, ciasną kulkę. W końcu drzwi gabinetu otworzyły się i wyłoniła się z nich kobieta w średnim wieku - w okularach na łańcuszku i ciasnym koku. - Nika Kowalska? Zapraszam z tatą - powiedziała beznamiętnym głosem. W gabinecie panował zaduch. Dwa biurka zawalone papierami, szafy pękające w szwach od segregatorów i starych testów. Przy drugim biurku siedziała młodsza psycholożka - znużona, mechanicznie stukająca długopisem o blat. Nika usiadła na zbyt wysokim krześle, jej nogi dyndały w powietrzu. Książkę położyła na kolanach, kurczowo ją trzymając. Starsza psycholożka, pani Halina, spojrzała na dziewczynkę znad okularów, a potem na książkę. Uśmiechnęła się sztucznie - tym rodzajem uśmiechu, który dorośli rezerwują dla dzieci, które uważają za nierozumne. -Nikuś, oddaj proszę książeczkę tacie. Połóż ją tam, na krześle obok niego. Bo przecież to tata będzie ci czytał te baśnie w domu, prawda? Tutaj będziemy się bawić w inne rzeczy. Słowa te mocno uderzyły w Nikę, jakby otrzymała cios w policzek. W jednej chwili lęk ustąpił miejsca gorącemu, pulsującemu w skroniach gniewowi. To nie była żadna „książeczka”. To były ulubione baśnie. I co najważniejsze - ona umiała już czytać. Sugestia, że potrzebuje taty, by poznać historie, była podważeniem całej jej tożsamości "prawie-ucznia". Poczuła, jak policzki płoną. Wyprostowała się, wbiła wzrok w panią Halinę i powiedziała głosem nienaturalnie spokojnym, lecz twardym jak kamień: - Nie. To jest moja książka. Chcę ją mieć przy sobie. I nie musi mi nikt czytać. Przeczytam sobie sama. W pokoju zapadła cisza. Tata rzucił córce spojrzenie pełne ostrzeżenia - i podziwu zarazem. Psycholożki wymieniły znaczące miny. W tym niemym porozumieniu, mężczyzna wyczytał diagnozę: bunt. Trudności z podporządkowaniem się autorytetowi.
    3 punkty
  24. sny słodkie sny straszne sny dziwne sny głupie nie pytają się o zgodę wchodzą nocą do mojej głowy bezceremonialnie i śnią się śnią śnią śnią... mając w tyle wszelką logikę
    3 punkty
  25. Wielkanoc Boję się świąt. Straszą śmiercią na krzyżu i w sercu. W dzieciństwo wbijają gwoździe, starości obiecują zbawienie. Jajko toczy się po stole, za nim sól wpada w oczy, zęby chrzanem traktuje. Bawmy się, cieszmy, zbierajmy owoce trudu rąk, ciąż. Wciąż. Co roku. W uśmiechu baranka i podskokach zajączka.
    3 punkty
  26. Są buty do chodzenia i do spacerowania. Zapewne są też takie do uciekania i do biegania. A mnie się zamarzyło, by kupić sobie buty do fruwania. — Do fruwania? — zapytał zdziwiony sprzedawca. — Pierwszy raz o takich słyszę. Jak żyję, nikt mnie jeszcze o nie nie zapytał. A czy myśli pan, że w ogóle istnieją? Są do biegania, chodzenia, trekkingowe... Można w nich śmiało skakać, uciekać, pośpiesznie za czymś gonić. Ale fruwać? — Na pewno muszą być bardzo lekkie — odparłem. — Lżejsze od tych do biegania i o wiele lżejsze od tych do uciekania. Bo biegnąc bez przymusu, taki trening zawsze można przecież przerwać. Ale kiedy się ucieka? Wtedy nigdy nie wiadomo, kiedy będzie można się zatrzymać. A te do fruwania... one muszą być wytrzymałe, a zarazem tak lekkie, by nie ciągnęły ku ziemi. Bo latać bez butów to chyba żadna przyjemność. Biegać też można by na bosaka, ale co najwyżej po pokoju albo na bieżni, a i tak byłoby trudno. — A jeśli można spytać — zaciekawił się sprzedawca — po co panu takie buty? Przecież ludzie sami nie fruwają. Polatać jeszcze jakoś można: na paralotni, szybowcem... ale żeby tak samemu pofrunąć? Tego jeszcze nikt nie dokonał. — Śniło mi się, że jestem jastrzębiem — wyjaśniłem. — Na razie moje skrzydła, mięśnie i ścięgna są zastane, bo czekały od lat. Nie wiedziały nawet, że są skrzydłami jastrzębia. Teraz myślę, że ta chwila niedługo nadejdzie. Może już wkrótce polecę? Dlatego potrzebuję tych butów. Kiedy już będę je miał, stanę się spokojniejszy. Chciałbym być przygotowany na chwilę, która zapewne nadejdzie. Sprzedawca milczał przez moment, po czym pokiwał głową z powagą. — No cóż... zrobiłem już buty dla papieża i został świętym. Zrobiłem też buty pewnemu piosenkarzowi i okrzyknięto go królem popu. Postaram się zrobić i te dla pana.
    3 punkty
  27. Przed lustrem staję każdego poranka, me oczy skupione na oczach im obcych Tak bystrych, niebieskich, nieziemsko lśniących Wzdycham do odbicia jako do kochanka Na drewnianą podłogę zrzucam nocną suknię z jedwabiu, czy poliestru- ach, wszystko mi jedno! Po moim nagim ciele dreszcze biegną, czekając, aż materiał o parkiet huknie Tak patrzę z każdej strony na własne krągłości: Moje piersi, talię, biodra i uda Samozachwyt do szpiku mnie przesiąka- i duma! Okrywanie się płótnem odbiera mi godności Zerkam wyżej na twarz mą promienną: Zgrabny nos, pełne usta koloru róży Kto spojrzy, ten mój jest i się w nich durzy, urzeczony urodą tak niecodzienną Dłoń wystawiam ku górze, chcąc chwycić własne loki Długie są i złote jak na polu zboża kłosy, jedynie brak na nich kropelek porannej rosy Przynętą by być mogły dla podniebnej sroki Jednak z każdą kolejną chwilą w lustro patrzenia, zaczynam dostrzegać coś, co graniczy z grzechem Prawdziwe me oblicze odbija się echem, budząc śpiesznie ostry głos mojego sumienia Tak tracę swój blask, swe niebiańskie piękno Tę talię, usta, oczy i włosy Każde spojrzenie zadaje sercu śmiertelne ciosy Pod ciężarem mojej prostoty lustro pękło Spadłam na sam dół będąc na szczycie i choć pragnę walczyć z nagłą ów banalnością, chełpiąc się swoją uprzednią wyższością, to w duszy po cichu przyznaję skrycie: Nie, to nie było moje odbicie.
    3 punkty
  28. Na tę – toż i to wiadomo – kwestię czasu najzwyczajniej i najnormalniej w świecie szkoda atłasu. Warszawa – Stegny, 31.03.2026r.
    3 punkty
  29. „Obraz dębowej potęgi” Płynie nurtem rzeki drzewa pień starego, kornikiem zjedzony do serca samego. Powodzią porwany, wolno srodkiem płynie. Dębem kiedyś pięknym rósł sobie przy młynie. Jego duma świetności lat kilkaset trwała, w cieniu jego gałęzi historia się pisała. Opowiadać mógłby dawniejsze przeszłości, na płótnach malowany – umilkł dziś w starości. Płynie więc spokojnie, gałęzie obłamane, korzenie spróchniałe, prądem wody porwane. Już nie szumią poezją jego liście w miłości, nikt już dziś nie zazna jego gościnności. Królowie odpłynęli w pozażycia parkany, i on rzeką płynie, samotny, zapomniany. Malarzy przy nim nie ma, już go nie malują, może w jego dziuplach, ich duchy podróżują Kiedyś tak potężny, burzy się nie lękał, stał dębem! Jak dąb! Przed nikim nie klękał. Dzisiaj w rozpadzie, wstydem swej słabości, poddaje się naturze w stoickiej pokorności. Każdy ma swój szlak w chwale i atłasach, większych lub mniej zaszczytnych czasach. Bo to przeznaczenie w każdym życia wątku limity wyznacza wszystkim bez wyjątku. I choć nurt go niesie do morza dalekiego, pamięć jego potęgi, przykładem dla każdego. W materii się rozpada, lecz w słowie nie ginie, A i pięknym pozostaje, na płutnach - przy młynie. Leszek Piotr Laskowski.
    3 punkty
  30. Mały nosek, gdy nie kłamię Oczy, usta Zgrabne stópki nawet znajdziesz u mnie ! "Kluska", "księżyc w pełni"; Też tak mówią, lubią lub nie lubią. U każdego znajdziesz inny odcień skóry Cień na twarzy; w ą t p l i w o ś c i skóra, kości nie wprowadziłam się na Ziemię po to by wpisywać się w kanony urody tylko po to by być. Au Au Autentycznie! Inspiracja: "Biegnąca z wilkami"C. P. Estes
    3 punkty
  31. coraz mniej wiem, czy to jeszcze ja mówię, czy tylko echo cudzych głosów przenika przeze mnie. Jestem dialogiem i monologiem, zmieniam się jak radio, które nie może złapać częstotliwości. Chcę być rozmową, nie ucieczką w niedopowiedzenia, nie szumem bez znaczenia, tylko obecnością w słowach, które naprawdę coś znaczą. Szum. Radio. Dźwięk, który można zrozumieć. Nieregularne fale rozbijają się o zwykły dzień. Nie chcę znikać w języku. Chcę w nim być. Zaglądam w słowa, widzę w nich siebie.. Echem odbijam się. Retoryczny, introspektywny mur, I nagła cisza Jestem.
    3 punkty
  32. Szczęśliwy jestem. Zostaje debiutantem lokalnym. Przyjęli. Czuję się szczęśliwy. Odpowiedziałem. Akceptacja poprawy. Autorstwo to moja radość. Wiersz napisany z okazji uzyskania możliwości debiutu, który już nadchodzi. Moja książka, która była pisana pod dzieci i wczesną młodzież zostanie wydrukowana i wydana przez dom kultury! Jest to mój wielki krok, prawda? Mały krok dla czytelników, ogromniasty krok dla mnie :D
    3 punkty
  33. Jesteś sam w pokoju. Jazz gra. Dźwięki się mijają, jak myśli, których nie kończysz. Toniesz... We własnych myślach. Udajesz kogoś. Siebie? Czy kogoś innego... Czy kogoś, kim łatwiej być. Pragniesz... kogoś. A może siebie zgubiłeś. Jeżeli tak, to kiedy? A może powinieneś, przestać uciekać. Bo tam gdzie uciekasz też jesteś. A jeżeli to nie sen... obudź się. Jesteś...?
    3 punkty
  34. @andrew Bardzo Dziekuję! Pięknie powiedziane. Serdecznie pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :) Dokładnie! Tak jest przeważnie do dziś. Pracowałam w dwóch szkołach, wcześniej w dwóch różnych miałam praktyki i tak jest. Zawsze cytuję Marka Twaina: „Nigdy nie pozwoliłem, by szkoła stanęła na przeszkodzie mojej edukacji”. @Myszolak Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. Piękne słowa! Janusz Korczak mówił: Dziecko kojarzy i rozumuje jak osoba dorosła- nie ma tylko jej bagażu doświadczeń. @Poet Ka Bardzo dziękuję! Dokładnie tak! A system ciagle ma się dobrze. Serdecznie pozdrawiam.
    3 punkty
  35. i nawet piosenki mamy zaburzone, bulimiczne. ta teraz spać nie może i wżera nas, treścią się wżera w języki, skapnie i na usta, jest o miłości. a z nas? niewiele zostaje, ruchy warg po. pękania i nasze piosenki. zaburzone, bulimiczne... ta teraz wżera nas, się w nas. jest o miłości.
    3 punkty
  36. @andrew Ładnie napisałeś, z pogodą, optymizmem i ciepłem :) Dziękuję ślicznie. @Poet Ka ja jestem stara dusza to i takie u mnie pisanie ;) Dziękuję :)
    3 punkty
  37. @viola arvensis Super...już kojarzyłem, ale ... samotność nie zatrzymała się na długo zobaczywszy ciebie pożegnała się bez słów taka jesteś oglądnęła się jeszcze zrozumiała jej czas się skończył a ty ty uśmiechem rozsunęłaś zasłony otworzyłaś okno ... Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia
    3 punkty
  38. @Berenika97 Właśnie Szukamy wielkich rzeczy. Wielkość, miłość, mądrość jest w nas. Dla wszystkich gratis. Dlatego nie wszyscy, to co darmo , cenią. Większość nie dostrzega. Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
    3 punkty
  39. @Achilles_Rasti Jazz, samotność, myśli, które się nie kończą - to ma swój rytm, dokładnie jak dobry utwór. Wiersz, który się słyszy, nie tylko czyta.
    3 punkty
  40. Witam - cieszy mnie twój komentarz - dzięki - Pzdr.uśmiechem. Witaj - miło że przekonałem - dziękuję - Pzdr. @Proszalny - dziękuję -
    3 punkty
  41. Jak żonkil:)
    2 punkty
  42. @LessLove Bardzo to miłe! Pięknie dziękuję :)
    2 punkty
  43. kolejny dzień i noc minęły bezpowrotnie pozostało po nich tylko westchnienie którym oddaje hołd temu co było co przeminęło co pozostawiło po sobie tło proszące o spełnienie które staje się coraz trudniejsze z powodu przemijania tego co w nim najpiękniejsze
    2 punkty
  44. @andrew lirycznie, efemerycznie, wiosennie...
    2 punkty
  45. @KOBIETA o ... a tego się nie spodziewałam dotykając życie nowe mu dałam pióra i nie tylko ożyły przytuliły się i nową drogą poprowadziły ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
    2 punkty
  46. @Berenika97 Zazdroszczę krnąbrności. Wiele lat trwało, nim nauczyłem się mówić - nie. Twój ojciec jest wspaniały. Z takiego dziecka wyrasta osoba mająca własne zdanie, otwarta na świat. Nie musi się chować przed innymi. Całe dzieciństwo się ukrywałem, do dziś nie mogę się pozbyć uczucia osamotnienia. Mam dzisiaj dobry humor, bo jeden z moich tekstów zamieszczą w Twórczości - https://tworczosc.com.pl
    2 punkty
  47. choć mijamy się zupełnie niepotrzebnie ze spojrzeniem które jeszcze długo rani wciąż wracamy niosąc serce w czułej dłoni i samotność z naszych progów przeganiamy w blasku źrenic widzę znowu swe odbicie nawet słowa zadziwione stoją z boku by zatrzymać te ulotne piękne chwile usiadł przy nas otulony ciszą spokój
    2 punkty
  48. @Berenika97 Zdecydowanie egzystencja życia na emigracji. Dziękuję :)
    2 punkty
  49. @Mitylene Siła leży w prostocie. Znaczenia zakodowane głęboko w kulturze człowieka, ale wpierw rozpoznane, jako prawa natury, do której fizycznie należymy. @Poet Ka Każdy zachód słońca jest wschodem nocy, która czeka na niego z utęsknieniem, żeby rozsnuć swoją opowieść - o tym co niedopowiedziane w dniu, co niezrealizowane. Ale także opowieść o jutrzejszym dniu. Ta opowieść już wyrywa się do życia, jest pełna nadziei.
    2 punkty
  50. @Christine Nieuchronność to najlepsze słowo na ich sytuację. Widziałem wiele. Najbardziej pamiętam te łańcuchy. Nie dlatego, że trzymały — dlatego, że wierzyli, że trzymają. Pozdrawiam @Proszalny Ten epizod rzeczywiście miał miejsce. Łańcuchy były ze złota. Podziałały. Bóg został w mieście i umarł wraz z nim. Dali, ale nie wystarczyło. Mówili: zostań. Nie mówili: wybacz nam nasz strach. Nie uciekł. Bogowie nie uciekają — tylko milkną. Pozdrawiam
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...