Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.01.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. -Mistrzu, jak taki jak ja, zdobywa niewiastę? -Taki jak ty wymyśla rozwiązania własne, dzięki którym ta panna zacznie ciebie cenić. Znajdź więc sposób, aby ją w sobie zakorzenić, a gdy tak się stanie, sam nie dojdziesz dlaczego, będzie chciała ciebie i żadnego innego.
    9 punktów
  2. zamknęli nas w próżni w zorzy polarnej mieliśmy książki reprodukcje obrazów na granicy sennych fantasmagorii na granicy naszych zimnych ciał musieliśmy truć drzewa bo rosły gasić słońca bo świeciły i dobrze nam było gdy czuliśmy słony dotyk znanych ust co stały się obce od kiedy przyszedł wiatr i zaszumiał kurzem że na tych pustkowiach każdy jest sam dbaliśmy więc by cierpliwie drążyć bliskość kobiety szybko odstawiały dzieci od piersi zwierzęta zdziczały a rzeka przyniosła zatrute wody wraz z napuchniętymi trupami tamtych którzy potrafili kochać i płakać tęsknić każdej nocy po martwych ogrodach wyprawiliśmy im godne grzebanie a ziemia skuta czystym lodem obrodziła poziomkami później otworzyło się niebo strugami by nas obmyć poznaliśmy na nowo zapomniane słowa i myśli przestały mówić w każdym ze znanych języków jesteśmy jedyni na polach bez kresu jesteśmy samotnością zamkniętą w ciepłej dłoni
    8 punktów
  3. Dawno Cię tu nie było, teraz jest zwyczajnie: mało kto dzisiaj pisze do rymu przesadnie. Płyną wersy, jak woda, słowo lśni za słowem, powiązane od serca, w naszą polską mowę. Lepiej można poskładać wzniosłe myśli w zdanie, dalej w kosmos odlecieć, nim poranek wstanie. Zapomniałam po trosze, co mi tak doskwiera, gdy 'na dwóm' się oddala w bezkres zapomnienia. Kiedy 'wziełym i poszłym, wpadłym' do szuflady, wtedy uszy zamykam - słuchać nie dam rady. Mogę przez sen wykrzyczeć - choć nie dasz mi wiary - że wolę język polski, niż ten... zagmatwany.
    7 punktów
  4. kiedy wiersze są upojne wtedy w nocy spać nie dają za to budzi się ochota zaraz po niej wstaje śmiałość czuję słowom wyrastają oprócz znaczeń jakby ręce tak bym chciała żeby miały nie po dwie lecz jak najwięcej doprowadzasz do obłędu ledwie żywa jeszcze powiem wolę chorzeć nawet umrzeć niż się leczyć czy wyzdrowieć
    7 punktów
  5. Ile warte jest życie, gdy kropla spadnie z czoła, kiedy kochasz zbyt mocno wciąż powstając z kolan… Ile warte są słowa, gdy niemi mówią więcej, a milczenie wciąż krzyczy: tylko mnie pokochaj! Ile wart jest dotyk, gdy podnosisz nieludzi porzuconych jak śmieci, kto ich znów obudzi? Ile warte jest światło, gdy rozbłyśnie tak nagle, tylko razi zbyt mocno w nieswoim zwierciadle… Ile warte są chwile płynące bezszelestnie, jak strumień pośród cierni, lub mgła na bezkresie… Ile warci są ludzie, gdy swym cieniem się stają samotni, porzuceni, schowani w otchłani… Ile wart jest człowiek odarty z sensu bycia, nie pytając nikogo bez pragnienia życia… Ile warte jest dzisiaj nim się jutro zacznie… Czy tym co mija szybko, czy nie życiem właśnie?
    7 punktów
  6. Od świtów rozbieganych wstęgą mroźnego powietrza. Czasem przeszytych struną drżącej mgły. Po noce spalone mięsistą zorzą czerwieni, Czasem zaspanych siwym skrzypem deszczu. Trwam, mocując się ze zużyciem peryferii. Jeszcze mi zależy. Jeszcze próbuję. Być funkcją władzy. I rozczesać ciśnienie w sumiennych drobiazgach, tresowaniem gestów, nim wojna domowa unieważni wysiłek.
    6 punktów
  7. To co nas różni bywa siłą, która pozwala świat tłumaczyć. Ja ci przybliżyć pragnę sacrum, ty mnie profanum częściej raczysz. Kiedy w poezji się zatracam, prozę mi tworzysz wciąż na nowo. A gdy w szarości życia toniesz, podaję ratunkowe słowo. Z odmiennej gliny ulepieni, wciąż się dzielimy jednym chlebem. Łatwiej połączyć różne światy, gdy świt różowi wspólne niebo.
    5 punktów
  8. Dziękowała mu nieustannie za to, że po prostu jest. On tymczasem myślał, jak pięknie wyglądałyby kobiety z jej nieśmiałych wierszy, w organzach mgły o piątej rano. Szukał śladu najmniejszego ruchu wśród ufnie uśmiechniętych wrzosów, mijanych codziennie po spacerze uzdrowiskowymi uliczkami. Nie wiedział jeszcze, że to ona stanie się językiem, w którym wybuchnie i będzie trwał jego świat. Długie godziny dnia nurkowały w fioletowym upale. Wtedy na nieskazitelnym niebie wypatrywał choćby jednej drobnej chmurki, obietnicy zmian sięgających głębiej w przestrzeń niż twarze wymyślane bez końca. A ona, wśród setek rozproszeń, czasem gniewna, czasem rozmarzona, czekała na słowa, jak na deszcz i zmoknięte ptaki. sierpień 2025 r.
    5 punktów
  9. S: „Kocham cię” to nie zgoda, żebyś sięgała po mnie tylko wtedy, gdy drżysz. F: A moje „kocham” nie jest schronieniem, dla twoich wahań ukrywanych pod słowem troska. S: Nie jestem podstawką pod twoją samotność, ani miejscem, gdzie zsypujesz okruchy swego lęku. F: Nie szukam kogoś, kto mnie uniesie, tylko kogoś, kto nie odstawi, gdy zobaczy pęknięcie. S: W tym duecie nie chcę być spodkiem, przesuwanym tam, gdzie akurat ci pasuje. F: A ja nie chcę być filiżanką, którą się stawia ostrożnie, ale nigdy nie bierze do ust. S: Relacja to nie blat stołu, na którym muszę stale uważać, żebyś ty czuła się stabilnie. F: Ja tylko próbuję nie spaść z krawędzi, kiedy ty milczeniem studzisz wszystko, co jeszcze jest gorące. S: To, co nas łączy, nie jest już miłością, tylko mapą miejsc, które kruszysz ciężarem twoich potrzeb. F: Moim błędem było wierzyć, że dasz mi ciepło, którego sam nigdy nie umiałeś utrzymać. S: Nie jestem naczyniem do napełniania. Jestem tym, co zostaje, gdy przestajesz pić i odstawiasz mnie na bok. F: Nauczyłam się, że mogę stać bez ciebie. S: Nie zauważyłem momentu, w którym przestałem być potrzebny. F: Bo zawsze byłeś potrzebny - tylko nigdy obecny. Po prostu - jesteś już zbędny.
    5 punktów
  10. moja codzienność jest całkiem niezła po przespanej nocy miły poranek w ciepłym domku obiadek popołudniowa kawka flat white z ekspresu ciasteczka bez strachu o utycie potem stosowna kolacja (a co tam na wybieg na pewno nie pójdę) nikt nie chciałby i ja też co za szczęście klarowna sytuacja bez zbędnych ambicji i niepokojów w ciszy własnego pokoju doświadczam świętego spokoju i nic więcej teraz nie napiszę mam zamiar wczuć się wsłuchać w tę spokojną sytą zimową ciszę a co?
    5 punktów
  11. Obiecałaś, że do końca - że po grób, dwa oddechy, zawsze razem uczuć cud, wspólne cele, ciągle głośno, u stóp świat lecz po latach coś nie poszło - mamy pat cisza rośnie, choć mieszkamy wciąż we dwoje wieczorami, każde gaśnie w swym pokoju Bardzo często, powtarzałaś to ma sens a dziś milczysz, czy to koniec, czy to kres jeszcze wczoraj, nam wystarczył jeden znak dzisiaj rzadko twoje usta szepczą tak cisza rośnie, choć mieszkamy wciąż we dwoje wieczorami, każde gaśnie w swym pokoju Na zakręcie, nagle zgubił się nasz ślad niby razem, ale to nie tamta gra w Twoich oczach, coraz częściej widzę chłód chcę go stopić – nie wychodzi – pusty trud cisza rośnie, choć mieszkamy wciąż we dwoje po omacku, szukam Ciebie w swym pokoju
    5 punktów
  12. Na materacu po lewej stronie gdzie ciało Twoje ciężkie i mokre wbijało w moje mocne swe dłonie Zostały tylko dwie potu krople I na podłodze która skrzypiała gdy wychodziłeś do pracy rano choć wiem że chciałeś żebym wciąż spała Została martwa cisza za ścianą Na prześcieradle zostały ślady wymiany naszych płynów cielesnych i zmyć ich sama nie daję rady toną w powodzi wspomnień doczesnych Łatwo mi było tak razem żyć nie było nic a było wszystko trudno jest dziś ze sobą być kiedy się było z Tobą tak blisko
    5 punktów
  13. Jestem zmęczona Duszę się Zdeptana ślepymi krokami Ubrana w betonowe Sukienki coraz rzadziej Spoglądam na deszcz Jestem spragniona Zielonych chwil Niebieskich słów Zanim pozostawisz Ostatni ślad Popatrz jak pragnę
    4 punkty
  14. Gryzie się z lenistwem i podgryza wygodę ta szalona i nieobliczalna nadgorliwość. I lubi często wybierać niechlujstwo, tak, wybiera niechlujstwo, ole! Czasem jest jej bardzo daleko do perfekcji. A zatem tego mini wcale nie dokończyłem i nie dopracowałem, bo po co? Warszawa – Stegny, 15.01.2026r.
    4 punkty
  15. wybacz nie po drodze mi na cmentarz szum z pobliskiej autostrady sprawia że nie słyszę serca
    4 punkty
  16. Nauczyłem się dostrzegać Albo ktoś mi podpowiedział Patrz - jak wszystko się zmienia Bo prawdziwa miłość nie zawiedzie Powiedz czy o tym myślałaś Że uczucia mogą zdezerterować Dojrzeć się od niechcenia Potrafią zmienić kolor oczu Wiesz to dość dziwne jest Gdy wszystko w co wierzyłaś Rozsype się w pył , uleci Zostaje samotność i bezradność Plany i przyjaciele znikną jak letnia mgła Logika nie ma tu zastosowania Alegorie też nie są nikomu potrzebne Poezja staje zwyczajnie mdłą Czy to nazywamy prozą życia? Szczęścia jak Jerzyki lub Albatrosy Szybujące nad wypatrującymi oczami A marzenia zbyt ciężkie żeby wzlecieć A prawdziwa miłość ponoć nie zawiedzie Tu euforia stagnacja nienawiść Jak konflikt zbrojny gdzie nie ma wygranych Wszyscy cierpią i chcą zapomnieć
    4 punkty
  17. Albo siódma? Nieco senny lądujesz na lotnisku w Hurghadzie. Dziwi cię to że nie ma nocy, A tylko na to byłeś przygotowany. Dotychczas myślałeś, że samotność to coś złego, Ale rodziciele powiedzieli, że z samotnością przyjdzie odpowiedzialność. Przed tobą mnóstwo przygód, I marzenia! O tak. O marzeniach nie można przecież zapominać. W samolocie bez twojej wiedzy, Noc zamieniła się miejscami z dniem, Z dniem niedogasłym noc się zamieniła. Noc jest przecież od regeneracji, A ty myślałeś ze zaznasz jej za dnia. Wylądowałeś, słońce cię oślepia, A wcześniej biel świateł w samolocie, Biel dnia który przespałeś, A na razie to wylądowałeś, I noc jest odleglejsza niż kiedykolwiek. Turysto, mimo woli! Czeka cię mnóstwo edukacji, Całkowicie nowa mowa, sytuacje, Nie pisz listów do minionego świata, Który trzymał cię w pajęczynie ładu, Przez zmarnowane lata. Gdy może kiedyś wrócisz, Wypełznąwszy przez uchyloną bramę, Poczujesz nienawiść do miejsca, Co niewiedzy znamię wypaliło na twoim policzku, I wypuściło w bieg życia z połamanymi nogami. Być może pokochasz, bo dzięki niemu Nauczyłeś się trawić popękaną Ziemię. Amen. 14.01.2026
    4 punkty
  18. Biel topnieje i zapominam o tej szmacie.! Soczyste skrawki zieleni w lesie nie wiem, gdzie kończy się śnieg.? Lśniące usta za każde kłamstwo. Puszczę się.! Na twoich oczach z nurtem rzeki, pokryta drobniutką rzęsą. Pomiędzy nami śnieżna mgła, opadasz. Wiosną zawsze powracasz. Tak słodko się pieprzysz.
    3 punkty
  19. Trochę jak matka, trochę jak ojciec i wasze dzieci razem do stołu zasiadasz z nimi. Jak podpłomyki płatki lgną śniegu, późnych rodziców zasłony nieba. Zasypało gawry. Mnożą się turonie głodnych dziś w dwójnasób ptaków, w kierdlach owiec. Gdy śnieg wzrasta gruby, czas ludzkiego plonu. Na dwudziestym pierwszym z mąki chromosomu.
    3 punkty
  20. W głębokim borze, gdzie księżyc drży, Stoi ołtarz, a na nim sny. Pierwsze z luster — Prawdy blask, Odsłania rany, co krył twój czas. Gdy w jego taflę spojrzysz w noc, Zobaczysz winy, co niosą moc. Drugie z luster — Wiedzy cień, Szepcze zaklęcia, prowadzi w sen. Pokaże prawdy, których świat strzegł, Lecz zabierze serce, odbierze bieg. Kto w nim mądrości szuka do dna, Ten własną duszę za wiedzę da. Trzecie lustro jak zimny szlak, Pokaże przyszłość, pokaże strach. Zobaczysz drogi, których nie zmienisz, Choć serce krzyczy, choć ból się mieni. Kto los odczyta w milczących szkłach, Ten już na zawsze zostanie w snach. Czwartym lustrem jest próżny blask, Co złudnym światłem otula nas. Pokaże piękno, co nie jest twoje, Obieca władzę, marzenia swoje. Lecz kto mu uległ, przepadł na dnie — Bo próżność więzi, trzyma we mgle. Piąte lustro to magii śpiew, Wciąga jak otchłań, pochłania krew. W jego odbiciu krążą czary, Stare demony, zaklęte mary. Kto magią władać zapragnie sam, Ten staje się cieniem na tysiąc lat. Pięć luster mocy strzeże stary świat, Jedno da siłę, inne wciągnie w mrok i jad. Prawda, Wiedza, Los i próżny blask, A Magia kusi, zabiera czas. Wędrowcze — uważaj, gdy wzrok w nie ślesz, Bo w lustrach zobaczysz to, czego chcesz. To mroczna, epicka opowieść inspirowana słowiańską mitologią i gotycką estetyką.
    3 punkty
  21. ruskie pierogi topię w ukraińskim barszczu i rozpoczynam zarybianie tej osobliwej sadzawki karpiem po żydowsku dla którego sprowadzę wurst z samego Berlina czeskich knedli nie jadam bo nie jest mi do śmiechu za to gulasz po węgiersku jem trzy razy dziennie niech to Perun trzaśnie (Lifting 2026)
    3 punkty
  22. Stres dopada przy kimś stale? Czas pomyśleć, gdzie jest racja: czy to więzi są tak trwałe, czy też więzi ta relacja.
    3 punkty
  23. @APM... jeżeli nowa, to witam. Radość bycia na orgu na pewno sprzyja spokojnemu czytaniu, to ciekawe doświadczenie "rozczytywać" innych, nie zawsze się uda, ale gdy okoliczności sprzyjają (spokój w głowie), można próbować. Dobrych pomysłów na wersy życzę. @Wiechu J. K.... au.. ;) chyba każde dziecko rozmyśla o różnych 'cudach', potem się dorasta i wie się więcej. Lubię słoneczne dni, zimą szczególnie. Dzięki za wspominkowy post. @Sylwester_Lasota... @Radosław... za całość oraz pierwsze wrażenie, dzięki Wam. @Andrzej_Wojnowski... myślę, że zło świata niejednego męczy, a to czasem przytłacza. Dziękuję, że byłeś ze słowem. @Jacek_Suchowicz... Jacku, tak - nie powinno się tracić czasu - bo nad tym, co oni kręcą nikt nie nadąży, lepiej zając się pozytywami, próbuję... :) bowiem takie też się znajdą. Za.. super.. dziękuję oraz za budujące dwie strofki. @Marek.zak1... tak właśnie te blotki sobie wyobraziłam, coś mało wartościowego.... na drodze (życia)...:) thx. @andrew... nie ma co myśleć, nasz pociąg pędzi, trzeba jechać... oby bezpiecznie. Dziękuję za wersy. @Wochen... @Kwiatuszek... @piąteprzezdziesiąte... @infelia @Rafael Marius... @widelec... @huzarc ..... bardzo Wam dziękuję za cichutkie ślady. Pozdrawiam wszystkich
    3 punkty
  24. ostatnio wszystko dzieje się dłużej czuję jak z każdym rokiem bliżej podchodzą groby lubię słowa takie jak sensotwórczy tylko chaos stał się definitywny mam go w splocie słonecznym w szpiku kostnym w porannych autobusach gdy wszyscy ludzie wokół są tworem wyobraźni a później ja staję się ich projekcją śmiałeś się że u wojaczka najpierw krew miesięczna a za chwilę wystrzeli ciebie biorąc z ciebie pijąc ja o niebo już nie dbałem wiedząc przecież że to jedno ty który ze swoim ironicznym spojrzeniem pytałeś czy romantyzm to nazwa ekspresu do kawy przedzieram się przez korytarz przez porażenie senne zbyt słaba lub pijana by usiąść przy pianinie przestaję rozpoznawać własny głos mówi przeze mnie wódka papierosy mówią przeze mnie inne kobiety o matkach co rodzą dzieci by uczyć je od nowa jak nie kochać
    3 punkty
  25. @Łukasz Jurczyk Dziękuję za tak wnikliwy komentarz! "Sekcja zwłok związku" - to brutalne, ale trafne określenie. Czasem nie ma wygranych, tylko dwie prawdy, które się nie mogą spotkać. Bardzo się cieszę, że forma dialogu zadziałała! Pozdrawiam serdecznie! @Marek.zak1 "Nudzą się i wzajemnie opatrują" - świetne! Dokładnie tak - porcelana niby nienaruszona, ale pustka w środku. Bardzo dziękuję za tak wnikliwe czytanie. To dużo dla mnie znaczy! Serdecznie pozdrawiam. :))) @Whisper of loves rain Dziękuję z całego serca za ten komentarz. Rzadko ktoś tak precyzyjnie wypunktuje wszystkie warstwy tekstu. To "uprzedmiotowienie" - jak ludzie stają się funkcjami w życiu drugiej osoby - to sedno. Twoja analiza naprawdę wiele dla mnie znaczy. Pozdrawiam serdecznie! @Stary_Kredens Bardzo dziękuję! Zastanawiałam się nad tym ostatnim wersem - może i przegina, ale tak czasami kończą się zwiąki - czasami jedna ze stron "przegina". Serdecznie pozdrawiam. :)) @infelia @Trollformel @piąteprzezdziesiąte @Charismafilos @Wochen @Rafael Marius @Starzec @huzarc Serdeczne podziękowania! Pozdrawiam:)))
    3 punkty
  26. strzępki urwanych myśli i słów niby-trzęsawiska podmokłe łąki w których zapadamy się po kostki krok za krokiem przychodząc do siebie patrzymy na lśniące grzbiety saren muskane pierwszymi promieniami i te ptasie gniazda w ażurowych prześwitach na drugim planie babcia wieszająca pranie białe pościele z wyhaftowanym makiem w prawym górnym rogu krwista plama tak wiele ludzkich trosk wplecionych w sielski pejzaż spójrz w oddali chłopcy kijami tłukący kasztany za plecami ktoś zachrzęścił żwirem brzęk obijanych kan to mleczarz na rampie przesuwał jedną po drugiej Stachu uwieszony przy płocie przestępuje z nogi na nogę przesiąknięte nikotyną ubranie w połączeniu z filcami z pewnością nie dodaje uroku u Józefa sześćdziesiąt kotów buszuje po domu żal się rozstać z tym rozszarpanym przez Burka schował go w wersalce już śmierdzi
    2 punkty
  27. Wydeptuję nowe drogi na zasypanej śniegiem planecie. Koś mi powiedział że to Mars. Ja jednak wierzę że twardo stoję na ziemi.
    2 punkty
  28. Szarp śpiącą we mnie wrośniętą wyrwij ją szczypcami za mnie uchem wystaje wata miękkość słabości rozpruj kręgosłupa kręgi na krwi roztoczone oszczędź plastikowe oczy śpi pluszowy dotyk pozoru boli łopatka śmigło samolotu lądowanie awaryjne pociągnij za siatkę streczową zwiń ją w garść rozkazuję wyrzuć krzykiem imię cholery
    2 punkty
  29. 21. Poselstwo Celtów (narrator: hypaspista) 1. Przybyli z daleka — nie prosić, lecz spojrzeć w oczy królowi. 2. Aleksander spytał, czego się boją — pytanie zadane dla pewnej odpowiedzi. 3. Odrzekli: „Nieba, by nie spadło nam na głowę”. 4. Prosto, jak mówią ci, którzy jeszcze wierzą w bogów. 5. Tacy ludzie psują dekoracje w teatrze władzy. 6. Władca nie lubi, gdy ktoś nie boi się według planu. 7. Powiedział, że pyszni — bo nie klękali do końca. 8. Odwaga rzadko ma właściwy kształt. cdn.
    2 punkty
  30. co to jest życie czy to długa droga czy chwila co to jest życie czy to tylko myśl która ucieka a może życie to ładna pogoda która cieszy upiększa nasze noce dni i marzenia
    2 punkty
  31. centrala - tak słucham czy może pani mnie połączyć z niebem głupi żart odpowiedział kobiecy głos to nie żart proszę pani mieszkają tam moi rodzice więc jeszcze raz proszę niech mnie pani połączy choć na chwilę gdyż ja naprawdę za nimi bardzo bardzo mocno tęsknię no dobrze chłopcze - ja spróbuję ale nie mogę obiecać że się uda odpowiedziała telefonistka płacząc po tym co usłyszała
    2 punkty
  32. szara kałuża pod wielkim nagim drzewem wspomnienie śniegu
    2 punkty
  33. na skraju życia z rozbitą głową majaczy zjawa człowiecza czerwone zorze choć jeszcze płoną mroczna otwiera się przepaść przebite serce ręce związane i oczu światło wygasłe ma na sumieniu otwartą ranę wargi przeszyte ma hasłem chociaż się chwieje to jeszcze kroczy upiorna mara człowiecza nadstawia ucha wytrzeszcza oczy a przepaść woła i czeka podąża za nią tłum niezmierzony całkiem podobnych postaci chociaż niejeden był tam rozsądny jednak sens ogół zatracił nikt już nie krzyczy że przecież musi skończyć globalną się klęską skalkulowane przez chorych ludzi nowe powszechne szaleństwo nikt się nie waży zaprotestować bo przecież nic to nie zmieni więc do przepaści skraju podąża wolno bezwolny tłum cieni kołyszą ciała na wątłych nogach razem to w lewo to w prawo choć rozpadają się marne truchła wieczność jest dla nich zabawą a ten co rzucił się do przepaści głośnym zaniósł się śmiechem on przecież życia wcale nie stracił bo nie był żywym człowiekiem
    2 punkty
  34. wszyscy mamy swoje gwiazdy są gorące jak my jej gwiazda przemierza galaktyki często wypatruję ale nie sięgam nieskończoności tam lubi przebywać marzyć może stamtąd na mnie spogląda nie dochodzi ciepło ale jej aurę zapach czuję kiedyś nasze gwiazdy znów się spotkają będą podziwiać nie tylko morze 1.2026 andrew
    2 punkty
  35. @Amber normalnie rozwiązałaś pewien dylemat poznawczy!! Dziękuję @Berenika97 ;)
    2 punkty
  36. @Leszczym Gdzieś między lenistwem a nadgorliwością rodzi się prawdziwa twórczość. A niedokończenie? Czasem to najlepsza forma zakończenia. Pozdrawiam. :)
    2 punkty
  37. @Nata_Kruk Bardzo dziękuję! No i taki związek jest kruchy - jak porcelana, łatwo go zniszczyć, gdy się nie dba. :) Pozdrawiam. @Amber Bardzo dziękuję! Właśnie często tak bywa, ważne też, aby w porę się zorientować, czy wjechaliśmy na wyboistą drogę. :) Pozdrawiam.
    2 punkty
  38. "Porcelanowy związek".... filiżanka i spodek, to świetny pretekst, żeby opisać wiele ludzkich zachowań. Jednym słowem... w porcelanie analogie do życia. "jesteś już zbędny"... chyba czara się przelała. @Berenika97... bardzo dobrze zrealizowany pomysł.
    2 punkty
  39. @Berenika97Jak kiedyś umrę, to przez poetę, tylko mi napiszcie to na płycie. I to, że nie żal mi było. Dziękuję Bereniko, dziękuję, że jesteś :) @Lenore Grey Również dziękuję :)
    2 punkty
  40. @Marek.zak1 To paradoks każdej rady dotyczącej miłości - musisz znaleźć własny sposób, bo cudzy nie zadziała. A zakorzenienie - to piękne słowo, to coś, co da się tylko poczuć, nie wytłumaczyć, coś więcej niż zakochanie - to już współrośnięcie. Mistrz wie, co mówi. Pozdrawiam. :)
    2 punkty
  41. @Lemert Te pytania nie oczekują odpowiedzi - same są odpowiedzią. :)
    2 punkty
  42. @Alicja_Wysocka To wiersz, który sam jest tym, o czym mówi - upojny, nie dający spać, wywołujący ten twórczy obłęd, od którego nie ma i nie chce się ratunku. Uwielbiam, jak prowadzisz tę eskalację - od bezsenności, przez ochotę i śmiałość, aż do kompletnego zatracenia w finale. Ten obraz słów wyrastających ręce - "oprócz znaczeń jakby ręce" - to coś więcej niż metafora. Chciałabyś, żeby miały "nie po dwie lecz jak najwięcej" - jakby zwykłe objęcie słowem było za mało, jakby potrzeba była nie do zaspokojenia. A ta końcówka! "Wolę chorzeć nawet umrzeć , niż się leczyć czy wyzdrowieć" - to jest manifest każdego, kto kiedykolwiek naprawdę pisał. Poezja jako choroba słodka, trucizna wybrana, obłęd pożądany. Nie chce się z tego wychodzić, bo "zdrowie" byłoby powrotem do szarości, do słów bez rąk, do nocy bez bezsenności twórczej gorączki. Świetny!
    2 punkty
  43. @hollow man... nie każdemu wystarczą strugi deszczu, żeby obmyć swoje wnętrze, by na nowo odleźć to, co się zagubiło. Przyjemna, spokojnie prowadzona treść.
    2 punkty
  44. Wiele pytań gorzkich i trafnych , a na końcu prawda w pytaniu retorycznym, to jest i takie jest właśnie życie. Szczęśliwe są w nim tylko chwilę jak śpiewał Rysiek Riedel Pozdrawiam serdecznie kredens
    2 punkty
  45. @Marek.zak1 świetne, trafne i podane w zabawnej formie spostrzeżenie🙈 Pozdrawiam:⁠^⁠)
    2 punkty
  46. @Wochen Wiersz, który boli aktualnie. Gaja mówi wprost - duszę się, jestem zdeptana. Ten tytuł z @ i # to świetny pomysł - natura próbuje mówić językiem współczesności, żeby w ogóle została usłyszana. "Zanim pozostawisz ostatni ślad" - ostatnia szansa na opamiętanie. Lubię takie personifikacje. Pozdrawiam.
    2 punkty
  47. kiedy temperatura dobiła do zera a zaspy sięgały ponad stan pewien król i pewna dama przysypani talią kart odpowiedzieli na pytanie kto tu jest głową kto szyją a kto bałwanem
    2 punkty
  48. dzisiaj wpadłem przypadkiem i za głowę się łapię nowi ludzie tu przyszli wierszy mamy dostatek jak ktoś kiedyś napisał dziś jest wszystko poezją jest instrukcja do pralki woda ogień i niebo są narracje opisy bez środków wyrazu bez przenośni metafor aplauz mają od razu więc ja "wyszłem " na chwilę może znowu powrócę parę przekleństw napiszę może będzie ciut uciech :))
    2 punkty
  49. Mijają sekundy Latawce lecą Trawa się ugina pod wiatrem I tylko coś dzwoni, cichutko gdzieś w dali. No właśnie, Jak na imię ma Pani? --------------------------------------------------------------------------- Jest to chyba najmniej pogmatwany wiersz, także wrzucę jako pierwszy. Piszę głównie na lekcjach j.polskiego. Wiem że nie są zbytnio dopracowane i proste. Na każdy poświęcam maksymalnie 10 min a potem już nic nie zmieniam. Dziękuję za wyrozumiałość :)
    2 punkty
  50. Cisza czarnego cienia usypia me myśli Kołysze oczy w rytmie bezdennej nienawiści Zamykam szczere serce tym bólem okryte Jak szczyt góry, marzenia śmiercią zdobyte Blask zawistnego płomienia ogrzewa mą bladą twarz Czy mogę na Ciebie liczyć, czy łaski odrobinę mi dasz ? Marznę lecz z lodu powodu, którym twe serce znamione Chęć skończonej udręki. Chęci te nieposkromione Klęczę wiec przed twoimi jak skala twardymi słowami Zamykam w mym spojrzeniu słońce, powiekami Z głowy mej krzyk wydobyty, jakby w gardle zastały Kłaniaj się! Myśli bezpowrotnie osłupiały.
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...