Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 10.01.2026 w Odpowiedzi

  1. rano długo siedział przy stole wpatrzony w parę znad herbaty jak w modlitwę, której nie znał na pamięć nie spieszył się bo czas przestał mieć kierunek a kalendarz na ścianie tylko udawał zmianę wyszedł do ogrodu w płaszczu, choć było ciepło żeby nie zmarzły jego myśli na ścieżce poprawił kamień który od tygodnia leżał krzywo bo porządek rzeczy wciąż miał dla niego znaczenie gdy przysiadł na ławce, słońce położyło mu się na ramieniu jak pies, który zna zapach odejścia obserwował, jak liść spada do wody bez oporu, bez lęku dokładnie tak, jak chciałby zasnąć potem wrócił, przystanął w drzwiach słuchał, jak dom cicho oddycha - tak równym rytmem, że mógłby pomylić go z biciem serca na stole zostawił okulary żeby świat widział siebie wyraźniej gdy on już przestanie patrzeć
    11 punktów
  2. Krzyś już został ubrany w mundur, zmężniał, bo za Stumilowym Lasem jest jednak świat, ten w bólu prawdziwy, toczony w szczękach żelaznej cygi, między przelotem zegara a pogonią umierania. A wy nadal wierzycie w pluszowe zwierzątka w fugach drzew i w malutki rozumek, który jest odpowiedzią na świat wbity wenflonem w obieg materii.
    8 punktów
  3. Nie umiem uwierzyć w ciąg dalszy i choćbym się skupiać starała nie wierzę, że jeszcze coś będzie. Chyba na wiarę jestem za mała. Nie umiem uwierzyć w ciąg dalszy. Zostanie z nas - ot - prochu garstka. Pęk wspomnień w pamięci najbliższych, zdjęcia gdzieś w chmurze i ubrań warstwa. Czy zmarły korzyści doceni? Majątki już ziemskie rozdane. Znaczenie ma pamięć - dla niego? Rozpuścił się dawno w otchłani. Wszystko co mamy to teraz i tutaj, z bliskimi na ziemi. I z tego korzystać trzeba i to się z AI nie zmieni. Nie wierzę w ciąg dalszy. Zostanie proch, wspomnienie u najbliższych, zdjęcia w chmurze, warstwa ubrań. Zmarły nie liczy korzyści. Wszystko, co mamy, jest teraz. Tego i AI nie zmieni.
    8 punktów
  4. zobacz zima już dojrzewa w naszym sadzie obejmuje kruche drzewa w białym walcu jakby chciała wypróbować czy potrafią znieść zawieje i śnieżyce w mroźnym tańcu nim zaśmieje się gałązka jasnym kwieciem nim skowronek zawtóruje jej w zachwycie oglądajmy poprzez szybę oszronioną spektakl który się przeplata z naszym życiem
    8 punktów
  5. Autorzy: Michał Leszczyński plus AI. Droga Zmierzasz tą drogą o bardzo licznych zakrętach ślamazarzysz się, choć biec może i też chciałeś idziesz, aczkolwiek lecieć byś szybciej pragnął sądzisz, że, że już na jej półmetku widzisz metę Uważasz, zwłaszcza za młodu szybko i chętnie że dobrze wiesz gdzie droga ciebie wyprowadzi starzejesz się, słabniesz i dostrzegasz coraz to lepiej że nie wiesz gdzie, na co i po co jest ta rącza wyprawa Pewnego wieczoru bierzesz zwykłe pióro do ręki że z tego twojego nie wiem powstanie twórczy poemat i nawet jak ułożysz te kilka odważnych może wersów nie masz nawet pojęcia, czy aby powstał ważny tekst Ref.: Droga to taka jedna wielka niewiadoma kto co kogo i gdzie, oto są ważkie pytania witaj muzyku życia w naszym domu nieobjaśnionym tutaj nawet ładny taniec nie jest żadną odpowiedzią próby, puby i próby i puby i próby... Przed weekendem chwytasz za gryf grającej gitary i planujesz, że o, że o teraz zagram dla potomnych nielicho wyśpiewasz wobec ten ów napisany tekst i nawet nie wiesz, czy dasz publice - co ważne - zabawę Marzy ci się niekiedy wielki romans z uroczą A prosisz ją o zgodę, pytasz i słusznie ją zagadujesz ale po największym z tutejszych nocy szaleństw uczciwie nie powiesz, bo jak, że to ta, że to ta jedyna i czy jedyna rzeczywiście? I czy jej nie nagabujesz? Bukmacherzy od losu chcą znać dni i tygodnie jutra a ty nawet tego co dzisiaj zupełnie już nie ogarniasz i pytasz ich co to są w ogóle za pytania, co to za blues? ale żaden już ciebie nie przekona - istoty odpowiedzią Ref.: Droga to taka jedna wielka niewiadoma kto co kogo i gdzie, oto są ważkie pytania witaj muzyku życia w naszym domu nieobjaśnionym tutaj nawet ładny taniec nie jest żadną odpowiedzią próby, puby i próby i puby i próby... Mędrcy wielcy wokoło objaśniają twój złożony świat na każdy tutejszy pogląd jest mądra rozprawiająca głowa każdy argument dobitnie ktoś już nam mocno objaśnił a ty nawet nie wiesz, który z nich ma tę cholerną rację I czy w ogóle jest coś takiego jak racja? Ref.: Droga to taka jedna wielka niewiadoma kto co kogo i gdzie, oto są ważkie pytania witaj muzyku życia w naszym domu nieobjaśnionym tutaj nawet ładny taniec nie jest żadną odpowiedzią próby, puby i próby i puby i próby... próby, puby, próby, puby i wygłupy. I wygłupy. I wygłupy.
    6 punktów
  6. w ludowej chuście i białym woalu strącam śnieżne gałązki na siebie ogrzewana gorącym ruchem kręcę się wokół piękna tej zimy zapalmy dwie runiczne świece
    5 punktów
  7. Zawiej sto razy, wietrze co wczoraj, mały przyniosłeś mi liścik. Marzyłam o tym, kiedyś wieczorem i nagle cud się mój ziścił. Zapach tytoniu w białej kopercie, na kartce raptem trzy słowa. "Przebacz mi, proszę..." - ująłeś zwięźle. Chcąc, niechcąc, świat zawirował. Chciałam wyrzucić kopertę w ogień, lecz brzękło coś o podłogę. Złoty pierścionek. I mój ametyst. O, Boże!
    5 punktów
  8. Nie chcę już nic przegapić w tym życiu, ani skrzypiącej huśtawki, polowania sokoła, włączyłem latarkę, zamykając uszy na kroki na suficie, gdzie się śmiała jemioła Zgasiłem kłamstwa, kopie złych prawd, bo łatwiej jest śpiewać w chórze, łatwiej udawać martwą rybę, wybrać dolne półki i zapomnieć o górze Ten mój księżyc wciąż wisiał nad cudactwem, wybudowanym z wiary w wieżę Babel, mój wiatr oczyszczał pory mych spojówek, a sercu dał powidok życia mych migawek. Strumienie słońca, po ostatnich kroplach deszczu, uśmiechały się w lustrze kałuży, a płatki mrozu były niczym odżycia klangor po kolejnym wirze rozwrzeszczanej burzy. I nic z tych wiecznych zjawisk nie było mi wrogiem tak, jak wszystkich hiobowych przyjaciół ilość, obudzenie to widok z oczu towarzyszy, a stabilna w tym życiu jest prawdziwa miłość.
    5 punktów
  9. Nie umiem upiec sernika, bo ciągle mi Patrzy na ręce, jakbym skradła mu duszę. Na jego stękanie: „mama robiła inaczej” Zdzieliłabym go łychą z półobrotu w ucho. A do tego jeszcze z piekarnika uśmiecha się Do mnie przepyszny zakalec, aż palce lizać. I na złość w rosole pływają oka przymrużone. Myję okna na zawołanie, bo pan poeta płacze: „Świat widzę blady, niewyraźny, mgłą osnuty. Dech tracę, wytrwam li, czy umrę ja, nieborak?” Nic, tylko ścierą ostudzić czoło i podać rumianek. Na księdza czy lekarza czekać ratunek? ironizuję. Stęka, gwiżdże i bucha parą z nosa jak parowóz, Gdy trzeba wynieść śmieci lub zetrzeć kurze. Nad leciutko tylko przesoloną zupą wznosi Godzinną litanię, a serwetką wymachuje Przed nosem niczym pismem rozwodowym. Choć w domu nie ma adaptera, niosą się jęki, Świsty i zgrzyty jak ze starej, zdartej płyty. Jedyne, o co mnie poprosił w swoim życiu, To: „podaj piwo”, bo rękę wziął sobie sam, Porywając mnie przez okno i unosząc, Przewieszoną jak cenny wór dorodnych kartofli Na grzbiecie łysej, kulawej szkapy przed ołtarze. Zatkam uszy, a on niech sobie popiskuje, jęczy I papla filozoficznie nad piętą wystającą Z dziurawej skarpety: „być albo nie być?” Jego głupie, odwieczne pytanie bez odpowiedzi…
    5 punktów
  10. krople tuszu spadają na papier rozmazuje je stalówką w kształty nowe przestrzenie nowe postaci czarno na białym zastanawiam się kto wymyślił litery
    5 punktów
  11. Koniec nie jest jeden. Spierdolona rzeczywistość. W pulsie nagiej Ziemi nie da się z tego wybrnąć. W moich rękach moje życie. Nic nie będzie mi dyktować czy wypieprzyć zgniłe żyły, czy pod mostem się schować. Bo czy dzisiaj to nie cień wczorajszego zapatrzenia? Bo czy dzisiaj skończy się to kurewstwo we wspomnieniach? Popieprzona ta loteria bo wyniki są już znane. Nie opuszczę cię tu jednak choćby świat się zawalił. Nigdy
    4 punkty
  12. myślę sobie nie będę kurwa owijać w bawełnę tylko wyrzucę z siebie co mnie boli w tym popapraństwie któremu na imię polityka ona nie ma twarzy jest mocno fałszywa jak kondukt który idzie za trumną udając że rozumiał umarłego a tak nie było ani nie jest ona się śmieje i cieszy ale bez pokrycia - jest to spowodowane tym że ma to ich zaprowadzić na wysokie stołki a potem mają wszystko i wszystkich w dupie dla nich ważne co na koncie a jak wiecie nie chodzi tu o nędzne grosze tak moi mili to nie jest żadne zaburzenie moje tylko odbijanie się od rzeczywistości z którą na pewno się zgodzicie
    4 punkty
  13. w jego dłoniach ziemia wciąż pachnie tobą gdy podlewa suche pelargonie które nie wiedzą, że lato już minęło na stole leży łyżeczka z odciśniętym śladem ust - jakbyś tylko wyszła po chleb powietrze stoi nieruchome drży w nim twoje imię tak ciche, że kurz boi się osiadać co wieczór otwiera okno dla oddechu, którego brak i nasłuchuje kroków na pustych schodach mówi do siebie w liczbie mnogiej żeby cisza nie pomyślała, że wygrała żeby noc miała z kim zasnąć czasem słyszy dzwonek i zanim zrozumie, że to echo z radia uśmiecha się - tak, jak dawniej na parapecie rośnie mięta - nie zrywa jej - nie chce przerywać wzrostu niczego, co jeszcze ma odwagę żyć a kiedy zasypia ręka szuka twojej gładzi prześcieradło które już niczego nie pamięta
    4 punkty
  14. Grasz koncert ustami Saksofon błyszczy A ja Przykrywam dziury rękami Saperavi cichutko cichutko Łka Płynie mi obraz, płynie mi świat Nie zakluczę wnioskami Niemądre mam myśli Niemądre mam ja
    4 punkty
  15. to nie z radości tańczył na plaży grek zorba co syn mu zginął a drugi poszedł w dragi
    4 punkty
  16. zamglony księżyc liczy kroki śpieszącym ku słońcu ludziom
    3 punkty
  17. jeśli naprawdę chcesz za mną tęsknić zacznij natychmiast jeśli trudno ci żyć bez myśli o mnie prześlij ją dalej jeśli zakopiesz to głęboko i przyklepiesz nic nie urośnie znaki i gesty wschodzące przypływy senne w pęku klucz przywieszony jako ten nie wiadomy czy jest od czegoś być może od złotej komnaty słucham jak do mnie mówisz moje ciało słucha staje się wielkim uchem które odczuwa jak dotykasz brzmieniem wtulony bezpieczny i rozciągam ten sen po noc piję z nim kawę czarne pokruszone ziarna zalewam wrzątkiem i na powrót w tym pęku noszę cię przy sobie jeśli naprawdę chcesz za mną tęsknić bądź w tym mocniej jeśli trudno ci żyć bez myśli o mnie zajmij się nią lepiej jeśli zakopiesz głęboko i przyklepiesz czy wybaczysz sobie
    3 punkty
  18. to wcale nic złego być wyodrębnionym. rysunki na ścianach i ogień rozumieją. łatwo objąć ten cały szum wzrokiem z tej strony. czujesz jak oni pomiatają roztrzęsioną ziemią? mają bezczelność sypać drogę, która brnie do naszej bańki. wziąłem spray na komary, więc lepiej wstrzymaj oddech.
    3 punkty
  19. sumak kiedy słońce rozlewa się zza grzbietu góry to znak że święta nakrywa płaszczem pola u jej stóp słucha modlitw o brzasku ich torsy wzbierały jak stogi mówili półgłosem oczy mrużąc w dymie potem poszło szybko kwik ustał rażony obuchem śmiech szczęk zapałek ujadanie psów kłęby pary na mrozie znad kotła z głowizną jak gargulce na gzymsie chichoczą cheruby kiedy wieczór rozlepiał światło lampy plamani krwi nie zrzedł mrok nie wstała gwiazda nie stwardnianiały dłonie w sam raz do siekiery chłopcy wyszli za oborę brudy ze świni rozrzucają w śnieg
    2 punkty
  20. Woli waleczność niż długowieczność. Są tacy, którzy są mu bardzo wdzięczni i opłacają te seanse do czasu bez sensu. Ale ale musi też mieć oponentów, choćby po to, by przeciwstawianie się miało to coś, to ktoś, to gdzieś i to po coś. Warszawa – Stegny, 09.01.2026r.
    2 punkty
  21. Czytam wiersze i karmię się słowami jak okruchami ptak szybujący w pozornej wolności. Zanurzam dłonie w wersy pełne cierpienia trzymające kruche łzy. Strach paraliżuje co dnia pobladłe usta próbują wyszeptać raz jeszcze. Na plaży pośród niespokojnego śpiewu mew stoję z rozwianymi włosami i wołam twoje imię z nadzieją, że usłyszysz cichnący z wiatrem krzyk w oddali zrozpaczonego echa... Autor fotografii: M. Lewandowska
    2 punkty
  22. poranna kawa nie smakuje tak samo mimo że ta sama czyli z mlekiem kuchnia mniej jasna firanki smutniejsze chleb twardszy cień zimniejszy zegar tyka inaczej radość nie cieszy dni mocno podobne życie ciaśniejsze sypialnia bez miłości która zachwycała nocny księżyc budzące się słońce tak tak moi drodzy taki jest mój świat gdy parę dni nie ma jej w domu
    2 punkty
  23. @violetta Dlatego coraz więcej ludzi żyje poza rodziną w sensie tradycyjnym;)@hollow man Bo różnie się pisze;) a ten świat czyta się coraz gorzej.
    2 punkty
  24. wielkie pustkowie odnajduję czas w tym co było i jest
    2 punkty
  25. Ciąg dalszy samotnego zagubienia, ale pewne oznaki powrotu do dawnej rzeczywistości i porządku rzeczy już są, ot ten kamień, który powinien wrócić na swoje miejsce i tak się stało. Liść wprawdzie spadł, ale tak miało być, a i oddech domu był jak dawniej. Czekamy na to, co dalej. Podoba mi się to i takie pisanie. Zobaczymy, dokąd wszystko zmierza. Tylko nie ułatwiaj sobie życia i zachowaj tego pana na tym świecie:). Pozdrawiam
    2 punkty
  26. @Christine Bardzo dziękuję! A jak mam nie pomagać, skoro wyciągają moje sumienie. :))) Pozdrawiam. @Czarek Płatak Serdecznie dziękuję! :) Pozdrawiam.
    2 punkty
  27. Jesteśmy przypadkiem. Możemy odmieniać świat.
    1 punkt
  28. ktoś zgubił marzenia uśmiech i sny ktoś je odnalazł bez celu szły żal mu ich było rzekł o nie - tak być nie może oddam komuś je wsadził do plecaka wyruszył w świat świadkiem tego nie jedno drzewo i kwiat zaglądał tu i tam pytał tego tamtego każdy mówił nie że to nie jego gdy nadeszła noc echo się odezwało wypuść je mój drogi tak mu zaśpiewało one sobie poradzą odnajdą drogę pewne sto procent poręczyć mogę
    1 punkt
  29. @violetta odrobina szaleństwa w życiu jeszcze nikomu nie zaszkodziła:)
    1 punkt
  30. 18. Traczynka (narrator: Agrianin) 1. Przyszła boso. Nie niosła nic oprócz siebie. 2. Pachniała ziemią po deszczu — bez obietnic. 3. Dotyk bez słów. Nic nie zostało puste między nami. 4. Czas kapał wolno, jak wino na kurz. 5. Żołnierz idzie dalej. Słońce i kobiety zostają. 6. Odeszła zwyczajnie — jak wszystko, co nie maszeruje. 7. Na karku czuję nie jej dłoń, lecz tamten czas. 8. Kiedyś daleko jej oczy znów każą mi przeżyć noc. cdn.
    1 punkt
  31. @Leszczym nie zrobisz kariery muzycznej:)
    1 punkt
  32. @Berenika97 walka z rzeczywistością chyba jest pewną porażką? Ponoć samo obserwowanie protonów powoduje, że już nie zachowują się przewidywanie ;) Teoria (raczej chyba hipoteza?) bez praktyki jest chyba nawet mniej pociągająca niż... poezja? ;)
    1 punkt
  33. @Berenika97 szczelniej rozwijam rolety... bezruch potrafi zabijać tak samo skutecznie jak pośpiech... zamiast eksplozji dopaminy, wyschnięte koryto serotoniny...
    1 punkt
  34. @Christine Serdecznie dziękuję!
    1 punkt
  35. @Leszczym za bardzo idziesz w bluesa, nie za bardzo to jest. Dobrze byłoby, żeby grafikę ci AI zrobiła i muzykę inną. Bo tak staje się to nudne. Kompletnie kto będzie tego słuchać, w uszach aż trzeszczy.
    1 punkt
  36. @Berenika97 Mnie się puenta wybitnie podoba w tym wierszu, a mianowicie o zapomnieniu prześcieradła :)) No bardzo trafne, muszę powiedzieć :))
    1 punkt
  37. @Berenika97 Dziękuję i również pozdrawiam. 🙂
    1 punkt
  38. Młode do starszego, powiedz coś ważnego, coś na długą drogę, na co liczyć mogę. Na to, że w potrzebie, licz na samo siebie, a na długą drogę, zabierz własną głowę. Inspiracja: wiersz "Serca dwa" Radosława.
    1 punkt
  39. @Berenika97 Pustka zarasta chwilami, a potem milczeniem i zapomnieniem. Dla historii jesteśmy anonimowi, tylko bliscy potrafią pamiętać o nas.
    1 punkt
  40. @Berenika97 Stanąłem na głowie z głową w chmurach.
    1 punkt
  41. @Rafael Marius Bardzo dziękuję! :)
    1 punkt
  42. ... obyśmy nie zagubili i drogi i samych siebie.
    1 punkt
  43. @Natuskaa Niezwykły jest Twój wiersz - zaczyna się jak niemal instrukcja obsługi tęsknoty, a kończy pytaniem o wybaczenie. To piękna droga od pozornej pewności siebie do odsłonięcia prawdziwej wrażliwości. Szczególnie urzeka mnie obraz "ciała stającego się wielkim uchem" - to tak cielesne i intymne, i tak doskonale oddaje, czym jest prawdziwe słuchanie kogoś. I ten klucz "nie wiadomy, czy jest od czegoś" - jak symbol relacji, której do końca nie potrafimy rozszyfrować, ale nosimy przy sobie. Piękny wiersz o tym, jak blisko siebie są miłość i rezygnacja. Tytuł bardzo pasuje, z tą przerwą - takie trzy części Po- ranki - po poranku, Poranki - czyli momenty bliskości, Po ranki - już ich nie ma. Tak to subiektywnie wiedzę. :)
    1 punkt
  44. @Czarek Płatak... @Alicja_Wysocka... kłaniam się w podzięce.
    1 punkt
  45. @Natuskaa Bardzo dziękuję! Pięknie ujęte – ta potrzeba monologów i potrzeby drugiej osoby rzeczywiście leży w sercu tego tekstu. Pozdrawiam! :) @bazyl_prostNigdy nie wiadomo, jak człowiek przeżywa stratę kochanej osoby i czy z tą stratą sobie poradzi. @hollow manBardzo dziękuję! No tak, tego się nie robi kochającemu mężowi. W jakimś wierszu czytałam, jak mąż życzy żonie (oboje staruszkowie i słabi) aby umarła prze nim, bo nie zniesie myśli, że samotnie będzie wracać do pustego domu. @Marek.zak1Bardzo dziękuję! Dziękuję za tak poruszający i głęboki komentarz. To, że dostrzegłeś wszystkie te niuanse – zatrzymany czas, rozpęd czynności, tę przepaść między „wczoraj" a „dzisiaj" – to dla mnie bardzo cenne. Tym bardziej, że to częściowo "z życia wzięte". Pozdrawiam. :) @Lenore Grey Bardzo dziękuję! Właśnie o taką delikatność mi chodziło. Świetnie, że to wyczułaś. Pozdrawiam. :) @andrewSerdecznie dziękuję! Piekny wiersz, odejście drugiej osoby można czasami choć trochę wypełnić wspomnieniem o niej i o tych szczęśliwych, wspólnych chwilach. Pozdrawiam. :)
    1 punkt
  46. kiedyś pytał ojca dziś pyta siebie czy mogę ją pocałować? odkąd kobieta przestała być obiektem negocjacji i stała się podmiotem decyzji jej zgoda nie mieści się w domysłach często ukrytych w milczeniu nie został bez siły stracił tylko iluzję swobody chronioną luksusem domniemanej niewiedzy dawniej szarmanckie rozłożenie parasolki nad kobietą wystarczało aby zostać zaprzysiężonym dzisiaj kiedy poda jej rękę może zostać podejrzany słowo stało się bezpieczniejsze niż wymagający dotyk muślinowej podwiązki a on sam już nie wie czy inicjatywa jest odwagą czy naruszeniem czy milczenie jest szacunkiem czy brakiem zainteresowania nie ma prawa do działania bez sprawdzenia skutków niebezpiecznej drogi na skróty boi się powiesić niebieskie majtki na płocie został bez roli bez scenariusza z pętlą na szyi stał się płcią zagrożoną przez konieczność bycia uważnym na swój manicure
    1 punkt
  47. czaruj łąko czaruj swym złocistym łonem tam horyzont na nim słońce napalone tarcza już gorąca kłos stęskniony każdy wybuchy czułości ptaszek niewyraźny drzemał i miał pecha w tej miłości chwale został usmażony namiętności żarem jam ciebie słoneczko bliżej w życie ścielę tyś moja łąkusio innej nie rozgrzeję • aż razu pewnego obłok ta zaraza kulę złotą zakrył na pląsy nie zważał gdzie tyś moja miła a ty gdzie powabny nie mogę cię dojrzeć miłość poszła w diabły czortów kochaniutki nie przywołuj tutaj chmurka ta niewinna to przez tego fiuta • tak to z tej zgryzoty słońce już nie wzeszło siebie wnet wybuchło skończyło się wszystko
    1 punkt
  48. Jeśli jesteś spokojny, kiedy wkoło wszyscy Spokój tracą i oskarżają ciebie; Jeśli w swe siły ufasz, kiedy wątpią wszyscy, Lecz ich zwątpienia nie bierzesz do siebie; Jeśli umiesz czekać, czekaniem nie zmęczony, Lub kłamać nie będziesz, gdyś okłamany, Lub, nienawiści nie masz, gdyś znienawidzony I nie za strojnyś i nie zbyt wygadany. Jeśli śnić umiesz - lecz sen nie jest twoim panem; I myśleć umiesz - lecz nie w myśl celujesz; Jeśli przyjąć umiesz zwycięstwa i przegrane I tak samo tych oszustów traktujesz; Jeśli znieść możesz prawdy z twych ust przekręcone Przez drani, by głupców w pułapkę łowić, Lub spojrzeć na dzieła swego życia zniszczone I chwycić narzędzia by je odnowić; Jeśli z wszystkich swych wygranych możesz zrobić stos I postawić go na jeden rzut kości I przegrać, I słowem nie poskarżyć się na los I od początku zacząć znów bez złości; Jeśli umiesz zmusić swe serce, ścięgna, nerwy By wciąż działały, sił nie mając wcale I trwały tak, gdy wszystkie zużyłeś rezerwy Prócz Woli, która mówi im: "No dalej"; Jeśli mówiąc z tłumem potrafisz trwać w honorze, a z królami krocząc - masz wciąż zasady; Jeśli wróg ni przyjaciel zranić cię nie może I się z tobą liczą, ale bez przesady; Gdy sprawić zdołasz, że bezlitosną minutę wypełni twe sześćdziesiąt sekund czynu Twoja będzie Ziemia i wszystkie rzeczy tutaj I - co więcej - będziesz mężczyzną, synu! I Rudyard: If you can keep your head when all about you Are losing theirs and blaming it on you; If you can trust yourself when all men doubt you, But make allowance for their doubting too; If you can wait and not be tired by waiting, Or, being lied about, don’t deal in lies, Or, being hated, don’t give way to hating, And yet don’t look too good, nor talk too wise; If you can dream—and not make dreams your master; If you can think—and not make thoughts your aim; If you can meet with triumph and disaster And treat those two impostors just the same; If you can bear to hear the truth you’ve spoken Twisted by knaves to make a trap for fools, Or watch the things you gave your life to broken, And stoop and build ’em up with wornout tools; If you can make one heap of all your winnings And risk it on one turn of pitch-and-toss, And lose, and start again at your beginnings And never breathe a word about your loss; If you can force your heart and nerve and sinew To serve your turn long after they are gone, And so hold on when there is nothing in you Except the Will which says to them: “Hold on”; If you can talk with crowds and keep your virtue, Or walk with kings—nor lose the common touch; If neither foes nor loving friends can hurt you; If all men count with you, but none too much; If you can fill the unforgiving minute With sixty seconds’ worth of distance run— Yours is the Earth and everything that’s in it, And—which is more—you’ll be a Man, my son!
    1 punkt
  49. Lodowe piekło umysłu Nadziei już tu brak. Było inaczej lecz prysło W pył się rozsypał żal. Nie szukam winnego, bo po co? Wiem zrozumiałam już. Nie dla każdego jest szczęście Czasem burz dostajesz naręcze . Złych gwiazd moich to wina Los jak garba , szczęście mi dał Jest skutek , była przyczyna Noc , łza smutek i szał .
    1 punkt
  50. Jak z bicza trzasnął rok przeminął, Jeszcze tamten Sylwester pamiętam. Jak? Kiedy? Dlaczego tak szybko? Minął rok mija życie - od święta do święta. Były w nim smutek i łzy, Radość też nie raz się przeplatała. Lecz przed siebie wciąż trzeba iść, Bo nie dla mnie jest sława i chwała. Moje życie przeważnie ma kolor szary, Bez blasku fleszy, po cichu dzień po dniu. Zwykłe pytanie znowu się nasuwa , Jaki będzie ten Rok i czy zaufać mu?
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...