Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.01.2026 w Odpowiedzi
-
w jego dłoniach ziemia wciąż pachnie tobą gdy podlewa suche pelargonie które nie wiedzą, że lato już minęło na stole leży łyżeczka z odciśniętym śladem ust - jakbyś tylko wyszła po chleb powietrze stoi nieruchome drży w nim twoje imię tak ciche, że kurz boi się osiadać co wieczór otwiera okno dla oddechu, którego brak i nasłuchuje kroków na pustych schodach mówi do siebie w liczbie mnogiej żeby cisza nie pomyślała, że wygrała żeby noc miała z kim zasnąć czasem słyszy dzwonek i zanim zrozumie, że to echo z radia uśmiecha się - tak, jak dawniej na parapecie rośnie mięta - nie zrywa jej - nie chce przerywać wzrostu niczego, co jeszcze ma odwagę żyć a kiedy zasypia ręka szuka twojej gładzi prześcieradło które już niczego nie pamięta15 punktów
-
* * * bo on był tą dziurą wiesz był tym trójkątem w który wpadają okręty i samoloty to znaczy podejrzewał że to w nim się wszystko zapada jak w wodospad pośrodku oceanu i może nawet tam na dnie jest życie może to dno jest górą i ktoś zadzierając w nią głowę staje się jak on kiedy rozkłada ramiona obejmuje lazur robi krok do przodu jest chwilą na krawędzi klifu która trwa tyle ile jego krzyk7 punktów
-
nisko słońce nisko nad krainą wygasłych wulkanów delikatnie głaszcze bazaltowe wzgórza które poprzez rozpamiętywanie przeszłości niezmiennie zazdroszczą kominom ciepłych dymów wplecionych w dolinę między poniemieckie domy zbudowane z kamieni zebranych z pól wczorajszych świętości gdzie niewidzialny duch zdumienia chodzi bez snu w cienkim paśmie światła i jak dar językiem natury łamie w kościach na deszcz psia krew aż zaklął ozdrowieńczo pan Stefan gdzieś przy modrzewiowym płocie przyklejony do młodości żywicą7 punktów
-
Panie Ćmo, Panie Ćmo, zdradź mi — gdzieś w świecie był? Motyle szeptem powiadają: żywot twój — sam grzech i pył. Panie Ćmo, Panie Ćmo, w jakiej norze imieś wziął? Ach, Panie Ćmo — odpowiedz: czy kres twój w złocie będzie tkwił? I oryginalna anglojęzyczna wersja: Mr. Moth, Mr. Moth, can you tell me where you've been? All butterflies whisper your life's — full of sin. Mr. Moth, Mr. Moth, in what den you've found your name? Oh, dear Mr. Moth — is your end in golden frame? *** Obie wersje są mojego autorstwa, polska wersja nie jest tłumaczeniem dosłownym:^)7 punktów
-
młodsze do starszego gdybym wiedziało tyle co ty wiesz teraz i miało tyle co mam od urodzenia starsze do młodszego gdybyś wiedziało tyle co ja wiem teraz to byś nie miało nic do stracenia6 punktów
-
ktoś zgubił marzenia uśmiech i sny ktoś je odnalazł bez celu szły żal mu ich było rzekł o nie - tak być nie może oddam komuś je wsadził do plecaka wyruszył w świat świadkiem tego nie jedno drzewo i kwiat zaglądał tu i tam pytał tego tamtego każdy mówił nie że to nie jego gdy nadeszła noc echo się odezwało wypuść je mój drogi tak mu zaśpiewało one sobie poradzą odnajdą drogę pewne sto procent poręczyć mogę6 punktów
-
Zaczyna się od barwy w pękniętej krawędzi oka, rośnie w twarz na tle horyzontu, unosi się wielkim błękitem, leci ponad planety, ku gwiazdom, przez galaktykę i jej stada, lśniąc mozaiką mroku i światła, w bezmiarze nieskończoności, przenika splątania, bąble, węzły i niedomknięte struny, rosnąc w pęknięcia, przełamujące załamania i neurony. I wraca do barwy. I oka.6 punktów
-
Śnieżynce (…-styczeń 2026) tylko pies zna całą prawdę o wszystkich nocach i wieczorach nie zostawia się właściciela samego ze smyczą w zębach w środku miasta gdzie rządzą parszywe koty ten patyk przyniosę ci ja i pobiegniemy sprawdzić czy micha znowu pełna sam zrzucisz kolczatkę z mostu, masz racje niebieskooki czworonożni ludzie są pod ochroną pamiętasz gdy biegliśmy przez pole złapać słonce na gorącym uczynku? twój ogon w łanach zbóż powiewał jak zły roger na pirackim statku ty wiesz jak drgają wąsy wroga i swędzą kły nad tętnicami pijaka znów huk wiatru w środku nocy miesza pył ulic z cieniami na domach pomacham ci łapą ze spaceru na drugi koniec tęczy z mokrym nosem między palcami zawyjemy serenadę do markotnych chmur nad kominem a teraz chodźmy już szurnięty księżyc jest wysoko gdzieś czeka na nas puszka po coli parę murków do oszczania6 punktów
-
Zawiej sto razy, wietrze co wczoraj, mały przyniosłeś mi liścik. Marzyłam o tym, kiedyś wieczorem i nagle cud się mój ziścił. Zapach tytoniu w białej kopercie, na kartce raptem trzy słowa. "Przebacz mi, proszę..." - ująłeś zwięźle. Chcąc, niechcąc, świat zawirował. Chciałam wyrzucić kopertę w ogień, lecz brzękło coś o podłogę. Złoty pierścionek. I mój ametyst. O, Boże!5 punktów
-
jeśli naprawdę chcesz za mną tęsknić zacznij natychmiast jeśli trudno ci żyć bez myśli o mnie prześlij ją dalej jeśli zakopiesz to głęboko i przyklepiesz nic nie urośnie znaki i gesty wschodzące przypływy senne w pęku klucz przywieszony jako ten nie wiadomy czy jest od czegoś być może od złotej komnaty słucham jak do mnie mówisz moje ciało słucha staje się wielkim uchem które odczuwa jak dotykasz brzmieniem wtulony bezpieczny i rozciągam ten sen po noc piję z nim kawę czarne pokruszone ziarna zalewam wrzątkiem i na powrót w tym pęku noszę cię przy sobie jeśli naprawdę chcesz za mną tęsknić bądź w tym mocniej jeśli trudno ci żyć bez myśli o mnie zajmij się nią lepiej jeśli zakopiesz głęboko i przyklepiesz czy wybaczysz sobie5 punktów
-
Uwiera halka z duszy bezgłowa ramienna na tak t kiwa koronka transparentna przylega do cienia wisząc z prześcieradłem poszewka na poduszkę romans z prześcieradłem na sznurze bez trzymanki zazdrosne kapcie na twarzy maska śpiocha ślepa na nocną ofiarę zmarznę4 punkty
-
* * * z drzew obserwacja nad ziemią cienie skrzydeł nornica w szponach * * * ziarna wsypane w karmniku poruszenie ptasia batalia * * * na śniegu cienie dłoń zamyka się w dłoni grają uczucia XII. 20254 punkty
-
Masz w oczach przestrzeń na rozproszone srebro światła. W błyskawicznych płatkach nocy moja nienasycona brodawka i kratery uderzeniowe twoich ust. W odbitym blasku. Lśnisz.!4 punkty
-
Za górami, za lasami, w odległej Besarabii, W miasteczku, którego wielkość łatwo Zmierzyć trzema rzutami beretem z antenką I dodatkowym pchnięciem gumowcem, Kudłaty upiór z paszczą lwa i końskim ogonem Wdarł się przez lufcik do kuchni i zeżarł Z lodówki zimne nóżki, mlasnął śliniąc się, Jak na potwora przystało, ozorem brew wygładził. Cichcem wczołgał się do sypialni, a tam Spod kołdry wystawała taka smaczna, Przez nikogo niepilnowana, zimna stopa śpiocha Chrup, chrup, chrup; nos nieszczęśnika Połknął niczym grzybka w occie, a ucho Żuł długo w gębie, gdyż było z miodem. Nim rozerwał szponami żebra, by wydrzeć serce I litrami krwi zaspokoić wielkie pragnienie, Dostrzegł na szyi ślad kłów wampira, a w ustach Wizytówkę: „Vlad Dracula – hematolog” Skulił się zasmucony wilkołak w kącie, Dłubiąc w nosie i gryząc pazury u stóp. „Co za pech, nasi tu byli, czas zmykać.” Na klatce schodowej minął czarownicę Z kotem na ramieniu, która skinęła Łysą głową i potrząsnęła workiem kości. Przed blokiem nie zastał taksówki, lecz karawan Z kostuchą na szybie, a obok stali złodzieje zwłok W czarnych kubrakach i o strasznych ślepiach. Na strychu w opuszczonym domu, swoim lokum, Puścił łezkę z oka i chwycił się za głowę. Zamiast straszyć, wyć po nocach, aż ludkom W majtach gumy pękną i włosy wypadną, Sam zamyka oczy, nie chcąc patrzeć na ten Okrutny świat, i załkał: „Potwór na potworze! Dzieci wzajemnie mordują się na podwórkach. Chłop wiesza babę, baba tasakiem tnie chłopa. Płody w beczkach pływają w nurtach rzeki. Ech, bajkowy upiór jest niczym w porównaniu Z ludzką krwawą bestią, strach nad strachy.” Nosem pociągnął kąsacz tylko, serce ostatni raz Zabiło i ze strapienia wyzionął ducha.4 punkty
-
4 punkty
-
,,Przybądź o Panie, Tyś jest Królem chwały,, Ps 24 król bez korony czy On jest Królem my władcy świata między wojnami często o Nim zapominamy siebie kreujemy gdy życie zamienia nas w popiół nic nie znaczącą obecność budzimy się patrzymy na niebo Jezu gdzie jesteś pomaga otwiera nam oczy a potem już nie ślepców prowadzi ku…światłu żyjemy coraz lepiej powoli gubimy Jego drogę do … kolejnej wojny 1.2026 andrew Piątek, dzień wspomnienia męki i śmierci Jezusa4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
18. Traczynka (narrator: Agrianin) 1. Przyszła boso. Nie niosła nic oprócz siebie. 2. Pachniała ziemią po deszczu — bez obietnic. 3. Dotyk bez słów. Nic nie zostało puste między nami. 4. Czas kapał wolno, jak wino na kurz. 5. Żołnierz idzie dalej. Słońce i kobiety zostają. 6. Odeszła zwyczajnie — jak wszystko, co nie maszeruje. 7. Na karku czuję nie jej dłoń, lecz tamten czas. 8. Kiedyś daleko jej oczy znów każą mi przeżyć noc. cdn.3 punkty
-
Mówi mi komandos i doceń że starej daty. Mów mi major w stanie spoczynku. I byłoby dobrze i byłoby wspaniale gdyby nie spirala przemocy tam tuż za oknem nakręcona jak czarna, mroczna i zła pozytywka. I gdyby dane mi było wypocząć spocząć odpocząć i wypisać się na dobre i z każdego interesu i z tych wszystkich dziwnie osobliwych historii którym ktoś dał zielone światło by się wydarzyły. Ja komandos zostałem zatem pisarczykiem a najciekawsze jak zawsze jest to czego nie napisałem. Warszawa – Stegny, 08.01.2026r.3 punkty
-
przez uchylone okno widać błękit ten kolor istnieje naprawdę mówisz patrząc głęboko w oczy zakazana prawda jest kamieniem milowym do poznania siebie już prawie wiosna od wschodu do zachodu bezchmurne niebo z nasypu kolejowego spoglądają lisy nad głową przelatują cienie ptaków i tylko dłonie zimne nieczułe Anna wpatruje się w dal strzępy jasnej folii unoszonej przez wiatr wyglądają niczym raniuszki krążące nad prosem dzień rozchodzi się w mgłę już nawet sadza nie osiada na brzegu dłoni3 punkty
-
niesamowite jest że obrazy znaczenia różne ścieżki którymi mnie wiedziesz stają się takim nie wiem lasem to szczegół kadr przepuszczony przez twoje oczy możliwość szukania nowych znaczeń ukrytych symboli cała gęsta warstwa emocjonalna i te wszystkie rzeczy o których nie mam i nie będę miał pojęcia czuję się jakbym zaglądał do magicznego kalejdoskopu i jednocześnie był w jego wnętrzu3 punkty
-
3 punkty
-
W mojej głowie Biała plama na kartce na niebie i we mnie Rozleję atrament Kościste gałęzie drzew powbijam w biel aż widnokrąg zawyje z bólu Jak przyjdzie słońce kolory rozkwitną na niebie na kartce i w mojej głowie3 punkty
-
usiadłem z Tabalugą na kamieniu, z ganku dobiegają jazgoty waltorni, myślę czemu dzieci są tak zwierzęce, na falach łusek płyną jego ręce, z łomotem i skrzekiem wtargnęły na chodnik, a ich pokusy rosną jak mech w cieniu. na ulicy zmarłego w bardzo bohaterskiej śmierci bohatera, wszczęły się najróżniejsze protesty, przeciw teoriom Freuda, chodzą z kąta do kąta, w aptekach skończył się mensil, publiczność bardzo to uwiera. publiczność wyłączyła telewizory, poszła odnaleźć swe imię, weszła więc na góry niczego: Tarnica, Łysica, Sokolica, E.G.O. słyszałem że to możliwe, leczyć tak wszelkie spory. bałwan o imieniu Arktos, znów wydaje rozkazy z podtekstem, ja nie mam ochoty na zimno, najpewniej znajdę sobie inną, ciemniejszą, na szczęście, pieczarę, może ciężarną. ,,Jakubie!" do mnie przemawia, choć z Izaakiem jestem tylko na dzień dobry, nie- nie wykonam. napiszę wypowiedzenie, szkoda tylko, że nie oczami patrzę przed siebie. na plecach jak grzyby po deszczu wyrastają krosty, krateroza boczniaków, niedobre dzieje. na niebie panuje królewna o imieniu dupa, jest śnieżnie, w ręku trzymam czasopismo ,,Big Brother", w półśnie wracają te wszystkie, narazie sol-mi są tak bliskie, ściągnięte z półjawy objawy, próbuje znowu, na łóżku grając trupa.3 punkty
-
miało być tak pięknie Tadeusz wszystko przygotował dla pierwszych turystycznych gości jednak dzień przed ich przyjazdem poszedł nazbierać drewna do starej szopy, a tam zaskoczyły go wilki jakież zdumienie ogarnęło nazajutrz turystów kiedy zamiast wesołego górskiego klimatu zastali chłopa kości nie wypadało go tak zostawić - powiadomili rodzinę, poszli na pogrzeb i zostali na stypę w drodze do kościoła z samochodu wypadły i złamały się narty turysta Franek chciał mieć chwil kilka radosnych na stypie napił się wódki i włożył tych nart połówki złamał nogę - był jedynym kierowcą więc zanim drugi po całą grupę dojechał, pobyt w chacie się przedłużył z daleka w zaroślach Franka obserwowały wilki - jak kuśtykał z siekierą przy szopie, pomiędzy łyczkami leczniczej orzechówki Tadeusz pół życia odkładał na tę górską chatę, pomimo wszelkich przeciwności3 punkty
-
3 punkty
-
Znalazłem porzuconą miłość na chodniku, W szary papier niepamięci owiniętą. Leżała jak ptak zraniony, co wypadł z gniazda, Zmięta w dłoniach, zapłakana, skulona. Ktoś ją odczepił od serca i tu zostawił Jak spinkę, która już nie trzymała włosów. Nie podniósł jej nikt, nie przyjrzał się ranom, A wiatr przewracał ją z boku na bok. Słońce przypalało bez litości, aż wyblakła. Chwyciłem ostrożnie, by nie rozsypać w pył, A ona w ręku drżała, przestraszona i krucha. Nie wiem, co zrobić z tym znaleziskiem. Komu zwrócić, czy ktoś chce ją odzyskać? I kim jest osoba, która zaszlochała ze smutku, Aż upuściła pod nogi niespełnione marzenie? Włożyłem do kieszeni, niech ogrzeje się w cieple. Może kiedyś odnajdę tego, który zgubił szczęście. Teraz leży na mojej półce między książkami, Obok pamiątek znad Bałtyku i fotografii Dziadka, groźnego pirata morskiego w kajaku. Czasami, gdy księżyc przyjrzy jej się przez okno, Słychać, jak cicho nuci dawne, czułe wyznania. Hej, mówię do niej: nie becz, opowiedz o sobie. „Mmm, hmmm… przytulisz mnie?” zamruczała...2 punkty
-
popołudniową porą na ławce, nie najśmielszy tak grzecznie mnie zaczepił niedokończony wierszyk. ubrany w cztery zwrotki, na nogach zgrabne rymy, nieśmiało mówi do mnie: - wiesz, nie mam puenty, wymyśl. kolejna wiosna mija chcę miniaturki dzieci, i cały czas się martwię bo nie mam ich z kim sklecić! Więc mówię tak do niego: cóż do stracenia miałam, - gdybym cię choć troszeczkę… to może bym została? * reszty się już domyślcie nie będę paplać przecież, że puenta jest szczęśliwa, a wiersz? jak nikt na świecie.2 punkty
-
cnotę straciłem lata pewnego w monterrey w sadzie wiśniowym z panią galloway niejedna kobieta nęciła mnie ciałem lecz tak jędrnej piersi już nie zaznałem patrzyłem później jak niedzielną porą idzie do kościoła z rodziny swej sforą i gdy spojrzała na mnie spod woalki chłonąłem jej wzrok jak ruchy bioder podczas słodkiej w sadzie walki wiele miesięcy w bezsenne noce wciąż w uszach miałem jej syk wijąc się pod mokrym kocem słyszałem pieprz mnie jak nikogo już nigdy daj mi rozkoszy każdy łyk wracałem ze świata do domu wiele razy a widok sadu wiśniowego przyprawiał mnie o zmazy lecz nigdy nie ujrzałem już pani galloway zostało po niej wspomnienie w monterrey2 punkty
-
bogate Magnolie sercem co sobą wyrywa kwiaty i z łąki spragnionych dobywa jak liczne korony unosi na swym poniewiercu tak złote plony widzi w swym wieńcu o najdroższa co wybrzmiewasz w swą nietuzinkowość silna niczym owoc niczym postać obrazkowo szukasz idealnego miejsca do swego spełnienia a twe warunki jedynie ciało zmienia o mistyczna w urodzaju kwieciem słowem liczysz w maju ślesz wianuszkiem po swych słodkich marzeniach jesteś w ich potrzasku uniesieniach o cudowna glorio czymże tobie światło bodło to co nosisz na swym cudnym łonie me serce dobitnie płonie2 punkty
-
@Charismafilos Oh, Mr. Moth can be someone different to everyone:^) As Oscar Wilde, my master, said: To define is to limit :^) @Simon Tracy Dziękuję z całego serduszka❤️🥹2 punkty
-
@Berenika97 Bardzo delikatny wiersz o nienachalnej, lecz jakże bolesnej stracie Brawo😊2 punkty
-
Szemrzą strumyki szumią pola las kamienie bębnią towarzyszy wiatr … wielki poeta jako dramaturg donośnie krzyczy ( egzystencjalnie) jako jedyny? może odpowie wróżka i echo2 punkty
-
miłość to nie tylko łóżko zwariowane prześcieradło czy prezerwatywa czułe słówka do ucha szeptane - uśmiech płacz lub miłe głaskanie miłość to wszechświat z gwiazdami - szukanie dziury w całym ba nawet kłamanie miłość to potęga w niej znajdziesz wszystko my ciągle uczymy się to zrozumieć2 punkty
-
@Berenika97 Pustka krucha jak porcelana wypełniona po brzegi wspomnieniami w duchowym azylu i akceptacji własnych uczuć. Piękny wiersz. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
@Tectosmith Myślałam o tym, ale ta myśl przebiegła mi przez głowę dokładnie w takiej kolejności i postanowiłam zostać jej wierna. Dziękuję za czytanie i propozycję. @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Wiem o "Biegu" - niedługo zacznę biegać, niech no tylko mrozy odpuszczą. :) @ChristineBardzo dziękuję! Bo przebiegłe myśli są podstępne, a podstęp wymaga czasu. :) @Amber Maraton przebiegłych myśli - sport ekstremalny! Bardzo dziękuję! :)) @APM Bardzo dziękuję! :)2 punkty
-
@Czarek Płatak Intryguje mnie ta zabawa perspektywą – dno, które staje się górą dla kogoś innego. To sugeruje, że każda katastrofa osobista ma swoją własną, wewnętrzną hierarchię i logikę. Wiersz pięknie chwyta ten paradoksalny moment "rozpościerania ramion" w sytuacji, która teoretycznie jest definicją poddania się. Jakby upadek nie był ruchem w dół, ale krokiem w stronę "objęcia lazuru". To niezwykle plastyczne. Zastanawia mnie obraz "Trójkąta Bermudzkiego" - wewnętrzna pustka ma ogromną siłę grawitacyjną. On „podejrzewa”, że pochłania rzeczywistość, co sugeruje głębokie poczucie winy lub lęk przed niszczeniem tego, co kocha. Ten wiersz jest gęsty od znaczeń, balansuje na granicy psychologii i egzystencjalizmu. W każdym razie zatrzymnał. :) Pozdrawiam.2 punkty
-
Zna jedwabie, koronki i wiatr na skroni — cóż za szczęście — chować pamięć w dłoni! Wcisną rękawiczki, suknia przed zimnem nie chroni… Cóż za kłopot — schować pamięć w dłoni?2 punkty
-
W czarnym flakonie wyczuwam nuty, dębowego mchu. Jesteś w pulsujących obszarach nadgarstka, załamaniach szyi, pomiędzy piersiami. W receptorach dotyku moja skóra oddaje ciepło różowego pieprzu i absolutu jaśminu sokiem dojrzałej, soczystej gruszki. Aromat ciebie wnika głęboko. Noszę go w sobie, aurą skórzanej tęsknoty.2 punkty
-
Witaj - uśmiecham się do twojego komentarza - dzięki - Pzdr. Witaj - miło że się podoba - uśmiechem dziękuje - Pzdr.zimowo. Witaj - miło że czytałaś - dziękuje - Pzdr.serdecznie. @Wochen - @APM - @huzarc - @hollow man - dzięki -2 punkty
-
Wiele razy sprawdzało mnie życie, podsuwało przeróżne wybory. Lecz jak trzcina, złamana w połowie , prostowałam konflikty i spory. Ile jeszcze jest lekcji przede mną, jak odrobić je zanim przeminą? Aby kiedyś w oddechu gasnącym, uśmiech zakwitł na ustach. Pomimo.2 punkty
-
W labiryncie drzew Odnajdujemy spokój Bo nie jestem sam -------------------------------- Wonią przyjaźni Nasycone powietrze Skarży to miejsce ------------------------------ Kawiarniany gwar Zapach wytwornych szeptów Samotność w szkle ------------------------------------- Zabrakło tam nas Nigdy nie byłaś blisko Czytałaś przyszłość2 punkty
-
Dotąd zwaśnieni sąsiedzi o miedzę, Jak przesiedleńcy z Krużewników, W mig chwycili za wiadra z wodą I pognali ratować chałupinkę od pożogi. Nieśli ratunek mimo jęzorów ognia, Mimo belek spadających na głowy. Staruszkowie, przez świat zapomnieni Czekali na ratunek, tracąc dech i życie. Pożar tańczył swój dziki korowód, Chciwymi skokami sięgał strzechy. Woda, choć tak jej niewiele, Niczym deszcz siąpiła i siąpiła. Nikt nie myślał o starych waśniach, O granicach, które dzieliły pola, Tylko o ludzkiej tragedii, bólu I o tych dwojgu, co wzywali pomocy. Aż wreszcie ogień, zmęczony oporem, Skulił się w żar pod sczerniałym dachem. A dym, jak dusza, co odchodzi z ziemi, Wsiąkł w wielką noc nad osadą cichą. I stali razem, zasmoleni, cali w pocie, Patrząc, jak iskry gasną, trzaski ustają, A w zapłakanych twarzach sąsiadów Odbiła się niejedna gorzka łza. Nad ranem dym uniesie się jeszcze lekko, Jakby niósł przebaczenie nad wioską. Cisza rozleje się po zagrodach, psy ucichną, A wiatr przewróci dzielący ludzi płot…2 punkty
-
matka dziecku żona mężowi - nawet w ubraniu jest naga nie oceniaj gdy wstyd ukoi - malowała się coraz mocniej dla niego jego chłodnych dłoni cicha noc, święta noc była dla nich gdy boskie ciało spożywali2 punkty
-
Wędrując przez las Wśród zielonych drzew, Dzikiego Kwiatu Usłyszałem śpiew. - Spałem sobie w ziemi W tę długą cichą noc, Wyszeptując lęki, Rozkoszy czując moc. Aż wzszedłem o poranku, Jak świt zaróżowiony, By znaleźć nową radość; Lecz, och! jestem wzgardzony. - I William: As I wandered the forest, The green leaves among, I heard a Wild Flower Singing a song. "I slept in the earth In the silent night, I murmured my fears And I felt delight. In the morning I went As rosy as morn, To seek for new joy; But oh! met with scorn."2 punkty
-
@Radosław Piękna paradoksalna symetria. Młodość marzy o mądrości starości, starość tęskni za beztroską młodości. A prawda jest taka, że dopiero z perspektywy utraty doceniamy to, co mieliśmy. Lustrzana konstrukcja idealnie oddaje to wzajemne niezrozumienie pokoleń. Każde ma coś, czego drugiemu brakuje, a przekazać się tego nie da.1 punkt
-
@Łukasz Jurczyk ooo, to rzeczywiście poemat z rozmachem🙈 Już ukończony?1 punkt
-
@andrew tak, szarża kusi impuls pcha do przodu a my mkniemy na oślep przez dzień lecz te drobne myśli ciche jak oddech to one trzymają wodze gdy galopujemy Pozdrawiam. :)1 punkt
-
@Tectosmith ...w tym małym punkcie taniego życia, zapotrzebowanie na przyjaciela. Klimatyczna poezja w Twojej twórczości. Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne