Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.12.2025 w Odpowiedzi

  1. reportaż spod skóry nadal cię nie ma spuszczam kroplę wody na szkło obserwuję litery spływają poprzez uśmiech pęka i jak kanał przechodzi przez ulice miasto odpowiada szmerem noszę w tobie gałąź noszę w tobie stołek który kiedyś kopniesz ale teraz slow mo] przedmiot jaki był w dłoniach sunie poprzez powietrze w stronę podłogi obraca się koziołkuje i jest tam ten krzyk niezgody upadania w przepaść kiedy na niezgodę za późno ale przysiądę sobie na tej jesionce jeszcze skręcę zapalę
    8 punktów
  2. Wszystko, co mówisz. Wszystko, co robisz. Zostaje we mnie. Mylą mi się Twoje intencje. Plączą znaki. Może źle je czytam. A może za dobrze? Coś tracę. Coś zyskuję. Bilans boli. Nie nagle. Długo. Przyjdzie czas, że się z tym pogodzę. Poradzę sobie. Lepiej lub gorzej… Tymczasem lecą łzy. Nie tonę w nich — nie. Ale cierpię. Po cichu. Po swojemu. Nikt nie musi reagować. Jesteś częściowo czy całkiem? Nie wiem. Tobie to wystarczy. Mnie nie. Mówisz, że jesteś. A jednak coś jest. Pomiędzy… Dym? Mgła? Niedopowiedzenie… Nie wiem… Takie to niewyraźne.
    8 punktów
  3. Jesteśmy przypadkiem. Możemy odmieniać świat.
    7 punktów
  4. córuś dajże Bóg niej byś dożyła dwóch pacierzów tak rzekła matka która niezdarnie zezuwała chodaki i szła po klepisku niczem ten pański wyrobek szybiny ino ino z razu patrzeć jak wymłóci wiater oszklone fronty powyrywa mech poutykany w szczelinach a krowie łajno misternie upstrzone w poły dech wytarmoci pierutnie zimno wziarło się we światy szarpiąc olsze pokurczone gniąc świerki oropiałe płaczące żywicą tam hen w topieli chmur lękliwym skrzekiem umyknęło ptactwo kolebała bym ja cię kolebała kaj ten wietrzyk do cna świerujący a ty ino dziecino zlękniona nie zamykaj mi łocków modrących piastowała ja bym cię córuchno po społu z tym chmurzyskiem i borem szumiawym wymościła z pierzucha posłanko byle byś mi do cna nie zamrzała
    6 punktów
  5. nabrzmiałe wersy poezji przykryte jedwabną metaforą jak lekko zwilżone usta wprawiają w ruch powietrze powtarzające się skrzypnięcia między naszymi udami zatrzymują w tańcu słowa z dzikich krain co jeszcze skwierczą cicho w sennych marzeniach ziemskiego przyciągania
    6 punktów
  6. Ja - chwilowe wzmożenie przestrzeni Zapis światła w tkance Fazy ubrane w sieci liczb Ludzki teatr geometrii Emanacja niebytu Przelana jak wodór w śnieg Do twardości struktury Świadomość przepływu Nie do utrzymania Jak każda wiedza O matce Kończy się obłędem Tragizm rozpadu Hagiografia hologramów Dynamika bez metafizyki W projekcji pulsu I słowa, które znaczą Bez istnienia Jak nuty bez muzyki
    6 punktów
  7. dziś w ogrodzie raj był tu kwiecień bywał maj zawitał czerwiec piwoniom zapach kradł lipcowi drzwi otwiera na co róża się dąsa bo woli sierpień - wrzesień też się jej podoba dziś w ogrodzie gaj zapach zgubił winien wiatr dla mnie ten ogród to kumpel - to prawdziwy mych marzeń kram
    5 punktów
  8. zima zaskrzypiała zajaśniała i przyszła podobnie do czasu w długich błyszczących tiulach na pewno zauważyła że jestem z ptaków które zdecydowały że nie wylatują do krain wiecznie zgrzanych i dusznych lecz zostają by śpiewać weszła rozkładając białe skrzydła potężne oblepione mgłami ciszą marznącą oszronioną ale ja nie przestawałam nie jestem byle łąkówką która w zaspach sztywnieje bliżej mi do wytrwałego wróbla stroszącego się na zimno choć przeszywa mnie na wskroś mroźna myśl o rychłym końcu moim w jej lodowatościach o soplach zwisających z rynien i horyzoncie rozmytym to wciąż nowe nuty rozwieszam w krótkie dni na długie noce podobnie lokalnym ptakom wywołujemy wiosnę
    5 punktów
  9. Nie masz wrogów - mówisz z przekonaniem. Cóż, przyjacielu, chwały w tym mało. Ten kto po właściwej stronie stanie I w bój ruszy, jak dzielnym przystało, Wrogów mieć będzie. A jeśli ich brak, W jego zmaganiach coś poszło nie tak. Zdrajcy obnażyć nie podołałeś, Kłamcy w sądzie nie zdemaskowałeś, Zła w dobro nigdy nie obróciłeś, Nie dość odważny w tej walce byłeś. I Charles (1884): You have no enemies, you say? Alas, my friend, the boast is poor. He who has mingled in the fray Of duty, that the brave endure, Must have made foes. If you have none Small is the work that you have done. You`ve hit no traitor on the hip, You`ve dashed no cup from perjured lip, You`ve never turned the wrong to right, You`ve been a coward in the fight. I Gillian Anderson (niedawno):
    5 punktów
  10. szczytom wieżowców refleksy z cukru dał rozświetlone ciemnym połowom miękkim uśpione pastel w błękicie mógłby pociągnąć pędzlem Holender wiatraki niczym kominom mąkę jak na bułeczki z chmur rozdrobnioną
    5 punktów
  11. Nie wiem kiedy świat zgasł tak szybko we mnie I barwy w szarość nagle się zmieniły. Ktoś mgłą przysłonił oczy tak podstępnie Że dni i sny się w jedno połączyły. Wciąż zapominam, że dzień się zaczyna, A świat nie może powstać z samej ciszy. Że życie lepić trzeba jakby z gliny, Z ruchu i z tego, co się wokół słyszy. „Spójrz, jakie słońce!” – mówisz do mnie rano, Gdy żaluzjami zrywasz cienie ze ścian. Ja widzę tylko pustkę – tę niechcianą, Gdzie linie mroku to ślady dawnych ran.
    5 punktów
  12. Wiesz - ja lu­biłem zachmurzo­ne niebo Cel­tyckie chóry przy dębo­wych stołach Gdy gar­son mil­cząc Guin­nessa na­lewał I krzepnął spokój bo świat mnie nie wołał W ra­mionach gro­zy czy też w brzas­ku chwały To­piłem obłęd który wciąż doj­rze­wał Świat wy­dawał się być niedos­ko­nały Dla am­bicji i wewnętrznych prze­mian Ce­niłem piękno po­nad wszelką miarę Budząc nadzieję roz­siewałem smut­ki Kar­miłem ciało i tra­ciłem wiarę Gry­wając w ba­rach za bu­telkę wódki Słowa spłonęły wiatr roz­wiał po­pioły Spoj­rzałem w stud­nię swo­jej ciem­nej duszy Wie­czność od­kryłem w ok­ruszkach po­kory Kroplą od­wa­gi zło pragnąc wyk­rztu­sić Dzi­siaj ro­zumiem dokąd ten świat zmie­rza Wszys­cy to wiemy lecz nikt nic nie zmieni Chcę być świadec­twem Two­jego przy­mie­rza Pa­nie coś stworzył tę prze­piękną Ziemię
    5 punktów
  13. Wszystkie wiersze, co z ciebie swój wzięły początek, chcę ci kiedyś pokazać bez wstydu i szczerze, jak się baśń czyta dziecku, nim noc wejdzie oknem. Ja ci słowa zbłąkane codziennie przynoszę, drżąc, łagodną nadzieją wzruszony, bo wiem, że nowe wiersze niebawem z nich wezmą początek. To dla ciebie rozbijam geody gorące, w których gwiazdy ukryte zmieniają śpiew w lśnienie, niczym w baśni najprostszej, gdy noc wchodzi oknem. Jutro nasze uśmiechy w blask jeden połączę; wówczas każdym oddechem dziękować ci będę za te wiersze co z ciebie swój wzięły początek. Może powiem coś jeszcze i złożę ci w dłonie tę ostatnią geodę, gdzie moje śpi serce; dla mnie w baśń się przemienisz, a noc wejdzie oknem. Teraz stoję w półmroku i czekam spokojnie, aż mi słodko zaufasz, by rozstać się z lękiem. Niech te wiersze, co z ciebie swój wzięły początek baśnią ciebie otulą, nim noc wejdzie oknem.
    5 punktów
  14. „Ludzie tacy jak ja powinni żyć jak pustelnicy, tak byłoby lepiej.” Henri Michaux Funkcjonowania na poziomie człowieczeństwa niemożność. Każdy dzień odbiera nam złość. Honor – zaginął. Wojownik – poległ. A jeszcze niedawno z historii się wylęgł. Nie mam już sił, czyli... Wszyscy mnie zostawili. Prześpię życie. Przytulony do poduszki bólu i zawinięty w kolczasty koc. Ran już śmiertelnych nie liżąc. Jest tylko przepaść, między... Ulotnością chwili a pomnikami z sadzy. Wzywam wiatr, wśród borów wiejący. Wśród dziupli, koron i mchu tańczący. Kopię swój grób własnymi rękoma. Brzydzę się wytworzonym przez człowieka szpadlem. Przepraszam herbie mój, za to że ćpałem, zdradzałem i piłem. Utonę we łzach. Chyba, że wyrówna się stępka. Odbiję się los od problemów słupka. Umiem żyć bez dachu. W ciągłym strachu. Z butlą horyłki i połecią słoniny. Step jest moją kobietą. Odrzucam zalotne dziewczyny. Do dworu przybywam w dniu oświadczyn. Gusła i brednie o miłości obaczym. Jestem ostatni z rodu. Umrę bez dziewki, potomka i auta. Taka już moja przeciw nowoczesności buta. Mi wystarczy koń i szabla a nie wojskowy transporter. Pani małodobrej i ojczyźnie, zaprzysiężony kawaler. Uparty jak osioł. Wściekły jak baran krętorogi. Idę po śmierć, prowadząc duchów zastęp mnogi.
    5 punktów
  15. 8. Słowa wyroczni (narrator: hypaspista) 1. Nie było znaku. Tylko słońce ostrzejsze niż zwykle. 2. Król w purpurze, światło na koronie jakby wciąż płonęło. 3. Nie było krzyku. Tylko klinga szukająca ciała. 4. Król leżał spokojnie, jak ktoś, kto wreszcie zrozumiał. 5. Krew układa się w znaki, które kapłani przeoczyli. 6. „Byk przystrojony. Dokonało się. Ofiarnik gotowy”. 7. Wróżba była jasna — dlatego wszyscy zrozumieli ją źle. 8. Słowa, które miały tłumaczyć świat — i nie tłumaczą nic. cdn.
    5 punktów
  16. Iluzyjna aluzyjność.. I co zrobisz z tym faktem? Orle? Warszawa – Stegny, 19.12.2025r. Inspiracja – Poetka Violetta (poezja.org).
    4 punkty
  17. cień ust przyszyty do ziemi przez cienką pajęczą nić tam gdzie nocą gwiazdy spadają i gdzie rośnie rumianek i macierzanka głaszczę miękką trawę pod stopami kiedy ty masz przymknięte powieki i trzęsiesz się naga zaludniona wszechobecnym dotykiem nawilgłe pola wypełniają mi żyły mgłą mlecznobiałą znad lśniącej wiśni
    4 punkty
  18. Dziś Lubię Mgłę Z Głową w Chmurach Cały Dzień W NIebiosach I w Wodzie Nad Wodą w Lesie Bez Wiatru Wytchnienie
    4 punkty
  19. Samotne chwytają się za ręce dajac schronienie ludziom i wędrownym ptakom. Szczęśliwe zamykają oczy przed słońcem pieszczącym strapione konary. Zasłuchane szeleszczą tęsknotą otuloną zmęczonym wiatrem. Cierpliwe kołyszą do snu gwiazdy zasypiające w drodze do raju. Z dedykacją dla Małgorzaty Kaliszewskiej🌺 Autor fotografii: M. Lewandowska
    4 punkty
  20. nawet zaklinany nie zatoczy koła lecz pozwala wracać
    3 punkty
  21. Tuż przed świtem Anka z Jankiem Dostają pstryczka w ucho – „pobudka! Drew nanieść, a ty wody ze studni” W kuchni rwetes, pies węszy zakąskę I biega wkoło stołu, babcia, wylegująca Się na zapiecku, tylko uniosła kciuk. Na stole ląduje poszewka od poduszki, Pełna mąki, a sprawne ręce gospodyni W mig przesiewają ją przez wielkie sito. Jajek trzy, soli łycha, masełko, woda. Dłonie zaprawione w takich bojach zaczęły Ugniatać ciasto, łup o stolnicę, raz i drugi. Wałek zaskrzypiał, ojciec wykrawa krążki. Farsz w gotowości wypełnia michę, Kapusta kiszona z marchewką i leśne grzyby. Podczas lepienia pierogów jakoś pusto się Zrobiło i cicho, dopiero gdy z wrzątku Wypłynęły smakołyki, pojawiło się dziesięć Par oczu głodomorów, gapiących się na garnek. Języki wisiały im po brody i ślinka ciekła. Szturchali się łokciami, a każdy z widelcem Gotowym na połów cudnych smaczności, cap! „Dla mnie ze szmalczykiem i cebulką, proszę!” Woła babcia, a wnuki machają, jak na kelnera… A gdy wzeszła pierwsza gwiazdka, Choinka zabłysła i zaśpiewano kolędę, Dzieląc się opłatkiem, na wigilijnym stole Zabrakło jednego z dwunastu dań…
    3 punkty
  22. @Annna2Bardzo dziękuję! Rozumiem Cię! :) @infeliaBardzo dziękuję! A co na to inni domownicy? :)) @violettaBardzo dziękuję! Być może. :) @Marek.zak1 Bardzo dziękuję za te słowa! Uważam, że zaistniałam na Ziemi przez przypadek. W rodzinie opowiada się, że mój brat, który urodził się 30 września, jak dowiedział się w szkole, że ciąża trwa 9 miesięcy - wpadł tego dnia do domu i krzyknął do mamy: "A ja wiem, kiedy mnie robiliście". To było 1 stycznia! A później , przez kolejne dni drążył temat - a gdyby to było 2 stycznia? Wóczas by ciebie nie było , tylko podobny chłopiec, a może dziewczynka - słyszał w odpowiedzi. A gdyby mama nie spotkała taty? A gdyby ..... i tak dalej. Ostatecznie uznał, że miał farta, bo ten drugi chłopak ani dziewczyna nie zaistnieli, tylko on miał takie szczęście. No i tu jest jeszcze sprawa gramatyki. Jesteśmy przypadkiem , więc możemy świat "deklinować" - zmieniać jego formę, nadawać mu różne znaczenia w zależności od kontekstu, perspektywy. Pozdrawiam :)))
    3 punkty
  23. Przywrócę się do ustawień fabrycznych gdzie miłość nie zapyta o przebieg z nadzieją nie tylko w snach lirycznych mroźne łzy nie będą padać jak śnieg gdzie miłość nie zapyta o przebieg silnik rozgrzany ma chęć na jazdę mroźne łzy nie będą padać jak śnieg pocieszę siebie do siebie przyjadę silnik rozgrzany ma chęć na jazdę już bez drzew gdzie łatwo o wypadek mroźne łzy nie będą padać jak śnieg przysięgam jako jedyny świadek już bez drzew gdzie łatwo o wypadek jadę po pustyni samotności przysięgam jako jedyny świadek zakończę trasę z ciężarem miłości przysięgam jako jedyny świadek przywrócę się do ustawień fabrycznych zakończę trasę z ciężarem miłości z nadzieją nie tylko w snach lirycznych
    3 punkty
  24. @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! No trochę ma, ale uwierz, że wiem o czym pisałam. :) Pozdrawiam. @A.Between Bardzo dziękuję! Twoje słowa biorę do serca. :) Pozdrawiam. @Wędrowiec.1984 Bardzo dziękuję! Pochwała z Twoich ust jest dla mnie bardzo ważna. Pozdrawiam. :) @Czarek Płatak Bardzo dziękuję! Świetny komentarz! :) @infelia@Rafael Marius@Radosław@hehehehe@Wiechu J. K. Serdecznie dziękuję! :)))
    3 punkty
  25. zanurzam się w korzeniach roślina trawi ziemię a ja wraz z nią tak po prostu jest korzenie wchłaniają azot bakterie nitryfikacyjne to jeszcze nie gnicie jeszcze czas na życie
    3 punkty
  26. Godzinami zlizujemy pożądanie. Mam już język zraniony całkowitym zaćmieniem. Rozkładam noc w szerokiej linii siebie spełniając słońce, księżyc i ziemię. W ustach mam tylko ciebie wilgotny smak palonej umbry. Opadamy zniewoleniem światła w głęboką, kostną czerń.
    2 punkty
  27. ciemność w natarciu aż drży wokół powietrze zapalmy światło!
    2 punkty
  28. Dałem wam szkołę i hotel, katechizm i mundury, generator i szpital, uśmiech i antybiotyki. Przyleciał nawet aeroplan i przywiózł dziennikarzy, zrobili wam kolorowe portrety zdrowej bieli waszych zębów. Czego jeszcze chcecie w tej głuszy bez historii, ale z żyzną ziemią, brzemiennie cenną rudą?
    2 punkty
  29. Gdy ludzie rozdarli tkankę nieba żelaznym psalmem wojen, wszechświat zadrżał jak zwierzę ugodzone w samo serce snu. Wtedy runęło Słońce. Nie zgasło — zostało zamordowane. Pękło na dwoje, zdradzone przez stal, która miała być tarczą, a stała się katem sypiącym popiołem. Planety zacisnęły usta w milczeniu, a Droga Mleczna zbladła, jakby wstydziła się oświetlać dzieło stworzenia. Niebiescy wędrowcy zabierając martwe światło ku krawędzi zdarzeń, tam, gdzie czas traci znaczenie, a grawitacja ma ciężar winy, pogrzebali blask w całunie mroku, by nikt w nieskończoności nie musiał patrzeć, jak gwiazdy umierają z ręki człowieka.
    2 punkty
  30. Biją Dzwonią I grają Prawdy nigdy Nie poznają Bo mechanizm Nie zwalnia Nie odpuszcza I pochłania wszystko Nawet człowieka Który kiedyś był tak blisko
    2 punkty
  31. ostatnie maile zgaszone światło w biurze ulice cichną
    2 punkty
  32. w tej apteczce nie ma już więcej wierszy zaostał jedynie sam plaster może pomoże gdy serce krwawi z braku poezji
    2 punkty
  33. @violetta daktyle to to samo
    2 punkty
  34. @hollow man wódka się leje mózg oniemieje nikt się nie śmieje
    2 punkty
  35. a ja ... czy jestem Panie daj wiarę abym dojrzał siebie … to co ważne nie samym chlebem... istnieję Bóg dał życie nie bardzo wiem co z nim zrobić jak ze znalezionym biletem do kina w Hollywood na nocny seans każde jutro znika jak wiosną śnieg a przecież przecież mam misję przeżyć życie godnie 11.2025 andrew Piątek,dzień wspomnienia męki i śmierci Jezusa
    2 punkty
  36. niestrudzona zawsze mrówka dźwiga ciężkiego owada jak piórko ****************************
    2 punkty
  37. O! Znów się nawias gdzieś zapodział. Żeglowanie wśród torfów to prosta droga, w zaimkach się znajdą, nim minie doba. Nicią przędną wiatr niebo nadział. Poszum Łyny wzniosłe pinakle rozgałęział, kruchość doświadczyć, tylko piekło wciąga Pokusy zostawił, moce noc sprząta. Podkasaną miłość ktoś wrzosom przepowiedział. Jarzębina swatka w kuszących tonacjach, drzewu każę- paski tęczom licz. Kaskadą zdumień sprawiedliwych racjach. Aksjomatem deszcz wśród piasku relacjach. Ten pejzaż z daleka wygląda jak znicz, w wersji kieszonkowej jest niczym kicz.
    2 punkty
  38. @FaLcorN "...za słabo trzyma za ręce..." Bo ostatecznie, jesteśmy niestety - śmiertelni. Dziękuję za komentarz. @Leszczym Też tak myślę:)) @Somalija Proszę bardzo. @Annna2 @KOBIETA Miło mi. Dziękuję bardzo za wszystkie ślady zainteresowania, pozdrawiam.
    2 punkty
  39. Daleko jesteś, gdzie błękitu sklepienie. Ty moje słowa jak zawsze zrozumiesz. Dobranoc, Mama i nów Cię ukołysze. Znów staram się oszukać to tęsknienie, czy ciepło tam dotrze- skosztujesz? Daleko jesteś, gdzie błękitu sklepienie. Garść dobrych dni - wspomnienie I słońc igraszkom nowiem folgujesz. Dobranoc, Mama i nów Cię ukołysze. Spłoszonym ptakiem myśli cierpienie, Doświadczeniem Hioba usta rysujesz. Daleko jesteś, gdzie błękitu sklepienie. Mijają dni bez Ciebie kolejne jesienie. Czy tęsknotę wciąż jeszcze czujesz? Dobranoc, Mama i nów Cię ukołysze. Miłości wiecznej tu łez ronienie. I nie wiem, czy mnie wypatrujesz. Daleko jesteś, gdzie błękitu sklepienie. Dobranoc, Mama i nów Cię ukołysze.
    2 punkty
  40. to byłoby pięknie,że do niemożliwości... Dziękuję za te punkty. Ostatnimi czasy bardzo rzadko ktoś tutaj na to teges Tak, takie trochę masło maślane, ale celowe, bo, no właśnie ten zgrzyt. Jakoś jeszcze chciałem go podakcentować Tęskni mi się za takim zgrzytem pod butem chyba :)) albo się dobrze odkazi, hehe Dzięki, dzięki. Pozdrawiam! Dziękuję. Tak, ten stan rozgraniczenia, gorączki. Dziękuję. Mam nadzieję, że miałeś z nim dobre chwile. Pozdrawiam @Rafael Marius @Christine @piąteprzezdziesiąte @sisy89 @Marek.zak1 bardzo dziękuję i pozdrawiam!!
    2 punkty
  41. Pani Jadzia od roku (wieś Pratków) Ma sukcesy w terapii gagatków Żadną mantrą czy jogą! Gdy ktoś trafi tam to go Hipnotyzuje ruchem pośladków
    2 punkty
  42. Tak. Para z ust leci jak z parowozu na Syberii. U ciebie zawsze pięknie.
    1 punkt
  43. @KOBIETA raczej nie, prześlę zdjęcie :)
    1 punkt
  44. woda otula bielą nie jest zimno zima zastępcza
    1 punkt
  45. Jakbym chciał pisać o pięknie, to zatrudniłbym się w agencji reklamowej, na umowę o dzieło — sztuki na sztuki. A pracuję w izbie pamięci, połączonej tajnym korytarzem z prosektorium. Robię tam zdjęcia, nieostre jak punkt odniesienia. Duszę i flesz Ciemnią jest sala luster, co bezwstydnie podgląda młode dziewczyny, pocierające czarne usta palcami. Lubię ich niewinność.
    1 punkt
  46. @Natuskaa chyba w tym rejonie kosmosu w którym jesteśmy teraz, to nie ma zimy i to chyba nic złego.
    1 punkt
  47. atak z powietrza dalej czołgi artyleria i piechota klasyka wojny jaką znamy nie będzie dwa plus kot wysprzęglona Polska armią nie grozi tarcia pod tablicą Mendelejewa Pokrovsk i jak po stole do Kijowa obliczony na klęskę pas ziemi niczyjej Och Karol trzymasz się a sukienka Trumpa dziurawa faluje w tańcu z innymi pomyśl o schedzie rodzimej noblistki
    1 punkt
  48. 1 punkt
  49. Był taki dziwny gość podpadł w tabelki choroby psychicznej więc go grzecznie poprosili ażeby przez 20 lat z okładem im którzy są udowadniał, że jest zdrowy i tak tłumaczył, przekonywał, nie robił, i silił się ponadprzeciętnie, a po 20 latach z okładem pokazali mu test genetyczny, że jest i tak chory dodać należy że oczywiście o zrobieniu testu na którego w teorii przecież mógłby się nie zgodzić mu nie powiedzieli, bo zepsułoby to całą tą wielką piękną zabawę bardzo ludzkich i humanitarnych starań. Znałem też takiego ojca nieojca i jego dwudziestopięcioletni staż w płaceniu alimentów a na koniec mu powiedziała see you nara z niewątpliwym testem w dłoni... (nawet ładnej trzeba przyznać). Warszawa – Stegny, 03.10.2025r.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...