Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.12.2025 w Odpowiedzi

  1. Jak rozżarzony przypływ, unosi się we mnie i opada fala tęskniąca nieustannie za jednym brzegiem. Jestem wydmą — podatną na każdy szmer morza, które oplata mnie coraz ciaśniej, chcąc nauczyć się mojego rytmu. Pragnę trwać w zatoce, gdzie woda wzbiera coraz odważniej, ze świadomym celem - by zatapiać to miejsce, które otwiera się dla niej - wciąż i od nowa.
    17 punktów
  2. Nie będzie zmartwychwstania — ciecz krzepnie wykrotem krzyku w dłoni wyrwanej z łożyska ramienia, jak krwiotoczne morze, topione wrzącym błotem, lawy ścinającej biel żywego spojrzenia. Nie masz już oczu… nieczułe pustką kurhany umarły w nich przetarte na proch opowieści o prawdzie, leczącej podobno gorzkie rany, których jednak wieczność nigdy w sobie nie zmieści.
    10 punktów
  3. Sama Jestem ze sobą lubię tu być gdy wokół cisza stukot kół prysł rozmawiać pytać odkrywać szelest jestem w zgodzie ze sobą i całym Światem jak wiele wiem a jeszcze więcej chcę wiedzieć szukać pytać odkrywać od nowa zadziwiam się i jestem dumna spokojna patrzę i myślę wcielam się w ludzi których w mijających wiosnach poznałam ich codzienne zajęcia radości spokój w mieście tylko szybkość na wsi spokój tutaj zakupy tam kapliczka, zadumana Chrystus się objawił szczęście wystrzeliło a ja wyżej od wszystkich wyżej od wszystkiego jestem jak zaklęta sama ze sobą. Sam Jestem ze sobą lubię tu być gdy wokół cisza obraz sprzed oczu prysł rozmawiać pytać błądzić jestem w zgodzie ze sobą lecz nie z całym Światem jak niewiele wiem a jeszcze mniej chcę wiedzieć nie szukać nie pytać nie żyć od nowa zadziwiam siebie że jeszcze jestem już nie dumny coraz mniej spokojny wcielam się w ludzi których nie chcę już podziwiać ich codzienne zajęcia radości i spokój miesza w zmysłach w mieście na wsi beznadziejnie wciąż tak samo do szaleństwa do przekwitania tutaj zakupy tam kapliczka kiedyś stała Chrystus się objawił lecz nikt go nie zauważył a ja wyżej od wszystkich wyżej od wszystkiego jaźń rozstrzelana za życia umarły.
    8 punktów
  4. Azyl Poczułem, kłębek nerwów nagle mnie zabolał; Coś miga niedaleko, ktoś gdzieś krzyczy, pędzi, Jak gdyby miało jutro wzejść przed dniem dzisiejszym, A ranek coraz szybciej zdążać do wieczora. A niech to! Może tylko taplam się w pozorach, Trzymanych przez rozsądek ciągle na uwięzi? Przedziwne… Czy naprawdę świat się tym nie męczy, Gdy widzi rzeczywistość wściekłą dookoła? Nie będzie poetycko. Minął czas, jak co dzień, I nie ma o czym pisać. Ciemno, prawdę mówiąc. Nad puentą, w środku nocy, siedzę i się głowię, I pewnie, wyczerpany, pójdę spać niedługo, Lecz najpierw z wyobraźnią znów wyruszę w drogę, Bo wiem, że moje zmysły z nią się nie pogubią. ---
    8 punktów
  5. zapaliłem znicz czas zawrócił zobaczyłem czyjś uśmiech oczy nie kłamały pokazały prawdę o tym co minęło nadzieja stała obok nie kłamała mówiła że życie to chwila zapaliłem znicz smutek był obok nic nie mówił mimo że bolał
    4 punkty
  6. gdyby z plasteliny była miękka w dotyku ciekawe kształty byłyby nie tylko snem krzywa poręcz nie daje oparcia wczorajszy wieczór wyfrunął zbyt szybko pusty chodnik rozgląda się jakby kogoś szukał autobus jak zwykle czeka zbyt długo spogląda na zegarek jesień nie może się zdecydować jaka ma być naoglądała się filmów zamyślona myśli co robić a ja ja mam to wszystko… jutro zmieniam się będę ponad… 10.2025 andrew
    4 punkty
  7. Echo nocnych wagonów rozlane na szkle wsłuchuję rozkład przez otwarte okna gdzie metaliczny stukot na publicznych torach. Tam, już podróżni okryci melodią mam taką pewność, że nie muszę jechać, bo w tym kontekście to nie moja pora. Przymykam powieki na świat latarni, składam głowę w pluszowe poduszki, a sen jak smok z delikatnej pary rozpruwa kontury.
    3 punkty
  8. Przyszedł staruszek na szpitalny oddział ratunkowy : mam od dziecka reumatyzm, świnkę i zespół Aspergera epilepsję, chory pęcherz, Parkinsona i chyba Alzheimera szumy w uszach, nieżyt jelit i ten koszmarny ucisk głowy alergię na kurz i jedzenie, depresję oraz mukowiscydozę mam kaszel, grypę i dur brzuszny i uczulenie na narkozę do tego nudności, łamie w stawach i te fusowate wymioty ręce spuchnięte, sztywne całe nogi, cały czas głowy zawroty w kościach łamie, plecy łupią, w krzyżu i miednicy strzyka włosy wypadają, paznokcie łamią i swędzi czubek języka cierpię na niedosłuch, nie widzę na to oko a na drugie ledwie co, sny mam płytkie i przerywane a dni długie co kwartał mam koklusz, anginę i wszystkie typy Covida w domu jak to w domu jedna wielka doktorze bida pies sąsiadki mnie pogryzł potem kleszcz koło niedzieli tak mnie jeden i drugi pogryzł, jeszcze mam o tu… bliznę teraz mam brucelozę, gorączkę i pewnie już wściekliznę wrzody żołądka oraz żółtaczkę do tego nieżyt oskrzeli wszawicę i zespół jelita, wzdęcia odbijanie oraz boleści brzucha i kręgosłupa, gardło ciągle czerwone i katary od miesiąca mam zaparcie a jedzenia tyle się mieści skoki ciśnienia i chore serce, puchną palce do opuszek wszystko już mnie boli,ktoś na mnie chyba rzucił czary a czego pan nie ma? lekarz jeszcze pyta ten za fartuch czym prędzej już chwyta nie mam już zdrowia… do tych chorób rzekł staruszek
    3 punkty
  9. spotkałem Marynę raz we młynie jak lazła do góry po drabinie towarzysz Lenin lewitował i głośno prorokował że Droga Mleczna to kraina czynu robotniczego i chłopskiego cie choroba! żelazne gwiazdy czarne dziury kolapsy i czerwone olbrzymy ten młyn liczy 200 miliardów słońc a w grudniu popołudniu zimnem ciągnie od okna więc założę kalesony bom jest trochę szalony! Fair a way miss Iza fair a way... Suzin na mnie czeka!
    3 punkty
  10. Ja kocham Ją czy Ona wie od lat mi krąży w głowie sen że kiedyś w końcu stanę twarzą w twarz lecz gdy przechodzi obok mnie to całe męstwo chowa się zamiera głos i znowu milczę a serce płonie Pisałem do niej tysiąc słów, w zeszycie całe morze prób lecz każdy wers zostawał tłem bo kiedy chciałem wysłać je to ręka mi cofała się jakbym się bał najprostszej prawdy o nas dwojgu Mijają lata – inny dom, dzieci kredyty zwykły ton a jednak w snach wciąż widzę tamten wzrok wśród tylu spraw codziennych burz powraca czasem tamten kurz gdy stałem w drzwiach i nie zrobiłem kroku w przód I może tak już musi być że pewnych słów nie da się zmyć że każdy z nas coś niesie tylko sam lecz kiedy myślę o niej znów to wiem że spośród wszystkich słów wystarczą dwa a ja niestety powiedzieć ich nie umiem
    3 punkty
  11. @Wędrowiec.1984Bardzo dziękuję! Ogromnie cenię Twoją poezję, dlatego taka pochwała z Twoich ust jest bezcenna. @Marek.zak1Bardzo dziękuję! Wiesz, jak lubię Twoje komentarze! :)))) @Andrzej_WojnowskiBardzo dziękuję! Cudnie oczytałeś moje słowa w tym wierszu. Pozdrawiam. :) @infelia@Simon TracySerdecznie Wam dziękuję! :)))
    3 punkty
  12. Ludzie, to wszystko nie ma sensu! Czy tylko ja to widzę? Czy tylko ja się boję? Czy już tylko ja głośno pytam? Matki, pożegnałyście już swoich synów? Ściana gotowa, gdyby powrócił tylko medal? Pokazać można, kiedy znajoma szczęściara przedstawi wam swoje wnuki. Ojcowie, ciągle wpatrzeni w Mela Gibsona? Na działce szpaki wiatrówką gonicie? Duma wam zawsze serca wypełni, gdy ktoś zapyta: „A co u syna?”. Zbiorowe szaleństwo plemiennej walki, odmroźmy sobie na złość uszy, na starość zostaną porcelanowe lalki, bo dziś nienawiść gra nam w duszy.
    3 punkty
  13. na murze napis "Uwaga na zwłoki" -> HELL w czeluści czerni drzwi - loftowo-kraftowe brow-aria unisono? degustują płatki śniegu? albo Meksykanie - Dia de los Muertos ale nad Bałtykiem? w grudniu? tak czy siak za cicho wręcz grobowo spacery nocą - heroicznie
    3 punkty
  14. Nie lubi tłumów. Ale dlaczego? Otóż dlatego, że w tłumie jest większy rachunek prawdopodobieństwa. Warszawa – Stegny, 08.12.2025r.
    2 punkty
  15. srebrny glob to już coś takie to nurtujące nie wiem czy tam jest srebro srebro to najlepszy przewodnik prądu nie wiem czy to potrzebne na księżycu księżycowy pył to glin i krzem grawitacja trzyma to w formie tajemniczo bo nie wiadomo z czego jest w dzień to łagodne oko błękitu Jak u Norwida tylko nie spłukane gromem bo ma na to uczulenie nocą świeci nawet nad Bourbon street bywa dziwnie Był tam i pan Twardowski teraz Schmidt (ma cukiernie w Gliwicach koło przychodni na toszeckiej) Apollo chyba też nie wiem teraz dokładnie walory swiatła to magia i temat rzeka każda odsłona wyraża coś innego jak kronika filmowa właśnie ...Srebrny glob
    2 punkty
  16. żyj jak ci szlaki podpowiadają żyj pięknie jak to w miłości się inni zgrywają żyj tak aby każdy dzień był ostatnim życiem swym bądź przykładnie bratnim żyj aby twe serce promienniało aby do dźwięków miłości się cudnych wynastawiało żyj aby ciało odprężone myślało jak kochać gdy jest wciąż czegoś mało żyj aby dusza się spełniła aby twe zachcianki wszystkie wypełniła żyj jak mocne są twoje postanowienia od nich wszystko się na lepsze zawsze zmienia bo kto żyje w pełni siebie daje radość innym tak jak kochać umie w niebie
    2 punkty
  17. W lewo prawo do przodu przodownicy nie stójcie koślawo wasze prawo ? brawo brawo !
    2 punkty
  18. Twoje ręce wędrują po moim ciele. Zamykam oczy i wyobrażam sobie że wiesz, że nie lubię pająków i że lubię skrzypiący śnieg. Teraz, tu, ty to tylko chwila. Nie jestem twoja, nie jesteś mój. Ale zamykam oczy i wyobrażam sobie, że wynosisz w ręku pająka a potem chodzimy po śniegu.
    2 punkty
  19. @Anatomia Venus To jest właśnie brak szacunku w twoim wydaniu. Nikt cię o nic nie pytał - działasz jak prowokator.
    2 punkty
  20. Mijałem tylko nicość. Czasami jedynie, lity kamień, lód lub dziewiczo czysty śnieg. Tego dnia kazałaś mi odejść ze swojego życia. Teraz jednak wracam, demonów starym szlakiem. Teraz już sama nie wiesz czy uduszę Cię w łóżku nocą. Czy przebije czarną szablą, chwilę przed zmrokiem. Już mnie nie przepędzisz Miła. Z kręgów piekielnych wezwały mnie siostry. Zemsta, Agonia, Nienawiść. Dzięki nim po wieczność żyję. Dam Ci jednak godną śmierć. Ciała po niej nie zhańblę. Oczy przygasłe w ostatniej posłudze Ci zamknę. A w dłonie już lodowate wsunę białe lilije. Bo nasza obojętność zniszczyła wszystko. Nawet na przyjaźń, przyszedł kres i fiasko. A może obejmę Cię czule i zasypie gorącymi pocałunkami. A później bez litości skręce kark i zaciągnę truchło za sobą w zaświaty. I rzucę jak padliną ku uciesze kraczących przyjaciół. Na pierwsze, zapomniane przez wszystkich Bogów wrzosowisko. Urządliłaś mnie tylko raz i zdechłaś jak pszczoła. Płoń pełna grzechu. Tak jak płoną wokół mnie. Ściany tego kościoła.
    2 punkty
  21. @Berenika97 Jesteśmy obserwatorami i jednocześnie obiektami obrazu, którym jest życie. Akceptacja miejsca wynika z tego, że wszystko porusza się wokół nas, dając poczucie bezpieczeństwa. Miejskie komunikaty to najprostszy efekt normalności i pewności, że wszystko działa tak, jak powinno. Gdyby nie one to moglibyśmy wpaść w popłoch. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie :) @Tectosmith Byłam w Berlinie na urlopie i spałam w pokoju przy otwartym oknie, po drugiej stronie ulicy fascynowała mnie stacja kolejowa ze swoimi komunikatami, to one skutecznie mnie usypiały, dając poczucie normalności. Nawet gdyby świat się skończył, to powinny pozostać komunikaty ze stacjami. Pozdrawiam serdecznie.:)
    2 punkty
  22. @Berenika97 wszystko w naturze posiada dwa pierwiastki – kobiecy i męski.
    2 punkty
  23. @Anatomia Venus naprawdę niepotrzebny jest ten ironiczny ton, ale tak to mi wystarcza.
    2 punkty
  24. @Robert Witold Gorzkowski Natychmiast bieżę z wyjaśnieniem, Pana nick znalazł się w moim poście, ponieważ był Pan zdziwiony zniknięciem wiersza, który szkalował jednego z użytkowników i tylko w takim kontekście proszę to rozpatrywać. Czy jeszcze coś jest niejasne proszę Szanownego Pana?
    2 punkty
  25. @Anatomia Venus u mnie nigdy nie będzie zgody na hejt i proszę nie ironizować z tym popcornem bo jest to niesmaczne i grubiańskie, albo rozmawiamy w cywilizowany sposób albo obrzucamy się inwektywami. O ile się nie mylę mam mało wspólnego z tą sprawą a moje nazwisko znalazło się w Pani poście. Proszę o słowa wyjaśnienia!
    2 punkty
  26. @Berenika97 @Robert Witold Gorzkowski Zanim pojawił się wiersz „Szpicel”, użytkownik o nicku @Migrena kilkukrotnie nazywał Tymka wprost „szpiclem” w komentarzach – personalnie, po nicku, nie metaforycznie. Dopiero potem zrobił z tego przezwiska tytuł wiersza, w którym mógł już do woli ciągnąć dalej tę linię ataków pod przykrywką „poezji”. Dla kogoś z zewnątrz sam tekst wygląda jak zwykły utwór. Ale dla forum, które widziało całą sekwencje zdarzeń, to jest oczywista kontynuacja osobistej wojny, nie niewinny eksperyment literacki. Dlatego mówienie teraz o „cenzurze” jest trochę niepoważne. Jeśli najpierw buduje się w komentarzach prywatny lincz na konkretnym użytkowniku, a potem przenosi go do wiersza, to trudno oczekiwać, że nikt nie zareaguje. To nie są „niewinne ofiary moderacji”, tylko efekt wielokrotnego przekraczania granic regulaminu i zwykłego szacunku. Co jeszcze bardziej zasmuca, widzę, że wiele osób na tym portalu pochwala taki stan rzeczy i z przygotowanym popcornem czekają na dalsze szczucie.
    2 punkty
  27. może to nieprzyzwoite gdy powiem że stopy w zwrotkach wciąż marzną mi w pojedynkę nie mogąc twoich napotkać a może to nietaktowne aż tak się naprzykrzać wierszem jak głupia składam ci rymy nie bacząc że łamię serce
    2 punkty
  28. Dzień za dniem, mniej i mniej. Przychodzę i nasłuchuje. Coraz mniej. Dawnej Ciebie w Tobie mniej. Nałogowy amok, nałogowy koszmar. Nałogowy lęk. Widzę drzwi, ogromne drzwi. Przychodzę, stoję i pukam. Czy pamiętasz jeszcze te dni? Bez czarnych chmur nad letnim niebem. Bez błyskawic, nawalnych deszczy, urojeń. Czy może byłem zbyt młody by dostrzec? Że ta idylla dla mnie, była zalążkiem niepokoju dla Ciebie. Nie wiem, Nadal pukam i stoję. Drzwi zamknięte, z setką okuć, żelazne, pancerne. Demony rozsypały milion kluczy. Czy choć jeden jest właściwy? Czy za nimi spotkam jeszcze Ciebie? Tamtą Ciebie? Choć czy w ogóle istniałaś? Nie wiem. Słyszę mniej, coraz mniej. Już nie pukam, już nie stoję.
    2 punkty
  29. jem marakuję i przychodzisz lato rozjaśniasz chwilę w białych płatkach przysiadającą słodką pszczółką kwiatem budzę się do wiecznego tańca
    1 punkt
  30. Po robocie z sapaniem otwieram drzwi, Palto wieszam, zzuwam kalosze ubłocone. Czapką pot ocieram, witaj, myszko, co na obiad? „Najpierw kontrola, wezmę cię, gałganie Pod lupę! no i masz – włos jakiejś blondyny Na kołnierzu i pachniesz numerem 5!” Pioruny strzeliły, chodnik spod nóg Ktoś pociągnął i poleciałem na plecy. Drzwi zaczęły trzaskać, klamka od sypialni Wypadła, z szafy wyskoczył odkurzacz, Jakby chciał mnie swoim wężem udusić. Pies nawet nie chciał podać łapy – łuuu, zawył. Kuchnia zamknięta na kłódkę, a w łazience Walizki spakowane, a w workach moje tomiki Wierszy miłosnych, których nikt nie przeczytał. Po nocy spędzonej na wycieraczce nasłuchuję, Czy szturm nie ruszy z wałkiem do ciasta, A przesłuchanie z torturami jest pewne jak amen. Krzesło pojawia się przede mną, a na nim Prokurator zasiada w szlafroku: „zeznawaj, draniu!” Proszę najjaśniejszej instancji: kładę oto ten palec Na pniu, niech kat czyni swoją powinność. Zdradziłem, ale wiesz co, moja Kasiuniu, Nie byłem z kobietą, cieszysz się? ałłaaaa!
    1 punkt
  31. ale jaja Gdy wsiadam do mojej ciężarówki i jadę autostradą nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek był poetą weź prowadź 40 tonowy zestaw i spójrz na znak stopu oczami ufilozficznionego Miłosza albo zbuntowanego zafascynowanego śmiercią Wojaczka tylko co zatrzymałem się na jedną noc pod Paryżem silnik jeszcze ciepły rozglądam się dookoła już mam pomysł już ocieram się gołymi pośladkami o korę brzozową kiedyś w Leeds na industrial park okradli mnie ze wszystkiego tylko wierszy nie tknęli zabrali laptopa dwie komórki funty euro nawet złotówki wiersze walały się po całej ciężarówce nawet jednego nie ukradli po co komuś kraść tak marną walutę dostać 10 lat odsiadki za wiersze to tak jakby sobie strzelić w łeb znasz kogoś kto choć raz zapłacił wierszami za prąd nawet za sto całkiem dobrych wierszy nie kupisz jednej paczki najtańszych papierosów poeci to najbardziej bezwartościowy naród piszą tylko dla siebie i okłamują siebie że niby to robią coś wartościowego gdyby wiersze były naprawdę coś warte nie musiałbyś wstawać o 6 rano codziennie zasuwać do biura a ja nie musiałbym jeździć ciężarówką spać i jeść w ciężarówce uprawiać seksu z samym sobą zabierz poetom motyle i gwiazdy połowa z nich popełni harakiri pozostali staną przed trudnym wyborem jak i czym dalej walczyć z tym podłym światem państwo w państwie Zakład Fryzjerski u Heńka w Zakładzie Fryzjerskim u Mańka stoimy we dwóch na Cote d'Opale prawie nad samym morzem upalny czerwcowy dzień do plaży mamy zaledwie 500 metrów cały weekend przed nami tylko co stanęliśmy a ja kombinuję jakby tutaj napisać dobry wiersz no i zostałem przyłapany z tą nieszczęsną kartką papieru pod tytułem Opalowy weekend pod Dunkierką - poważnie piszesz wiersze kolega w czerwonych japonkach i żółtej koszulce bez rękawów z wytatuowanym na prawym ramieniu godzilla truck świdruje mnie uważnie wzrokiem - ja nie mogę - nie pierdol ze piszesz wiersze - no nie pierdol otworzyliśmy butelkę polskiej wódki pokroiłem kiełbasę ogórki wypiliśmy po małym i na drugą nogę a ten nie odrywa ode mnie wzroku i znowu zaczyna - ja nie mogę - no powiedz w końcu prawdę co robisz - nie pierdol mi tutaj że piszesz wiersze - no nie pierdol - że jesteś poetą. Dunkierka, data nieznana.
    1 punkt
  32. Są przykłady dwubiegunowości świata, począwszy od biegunów naszej Ziemi. inne to, jak u Ciebie spojrzenie kobiety i mężczyzny, dobra i zła, jak choćby Dr Jekyll i pan Hyde, Nawet nauka, która powinna precyzyjnie wymierzyć położenie prawdy, nierzadko daje sprzeczne ze sobą wyniki, a co dopiero sztuka, która gra na emocjach, a jak nie gra, nie jest sztuką. Ciekawie i zatrzymująco to napisałeś i opisałeś zjawisko. Pozdrawiam
    1 punkt
  33. @Rafael Marius zawsze się podobały, ale ta jest wyjątkowa muzyka :) aż ciarki mam, gdy słucham:) @Rafael Marius Mon Laferte dla mnie lepsze niż Amy:) Sałatka domowa z pastą z pieczonego bakłażana na pieczywie bez mąki, bajka kolację mam:)
    1 punkt
  34. Kiedy pojawi się mleczyk, ten pierwszy przed milionem, usiądę przy nim cichutko i po tym wszystkim ochłonę. Podrapię trawę pod brzuszkiem, zalotnie spojrzę na pszczółkę, co w kwiatku baraszkuje, aż sypie się pyłek żółty. Poszukam kropli rosy, błyszczącej w pełnym słońcu, by serce móc napoić po długiej zimie w końcu. Podzielę z miodonoską, spragnioną bardzo przecież. Nie piła nic tak długo, a mamy wszak już kwiecień. Zakręcę na palcu kosmyk, rudo lśniący przy pszczółce, co w kwiatku baraszkuje, aż trzęsą się płatki żółte.
    1 punkt
  35. @Berenika97 Wiersz jak bomba zegarowa pulsujący w wyobraźni. Pozdrawiam serdecznie:)
    1 punkt
  36. Wszystko o wiośnie... A może za wcześnie, by cieszyć się pierwszym wiosennym śpiewem? Trochę poczekać, aż ziemia odtaje, przymrozki znów wrócą? Tego dziś nie wiem. Niby zielone wszędzie wybija, a sercu tak jakoś raźniej. Choć popaść w euforię to mówić jest nadto, o tym co naprawdę ważne. Okryją drzewa różem i bielą, wtedy już będzie pewność. Że ciepło w sercu zostanie dłużej, ziemia odtaje wraz ze mną.
    1 punkt
  37. nos trochę za długi głos wysoki sopran tak poza tym szczerze nadto był uroczy tam czarno na białym wszystko wypisane że on jest przybyszem pozaplanetarnym miał swoje występy i nieobliczalnie na publicznych scenach ciągle był realnie świat go w mig rozpoznał bez żadnej żenady wszyscy rozumieli przeważnie szkolniaki a później z fantazją portrety powstały prosto na afiszach starannie wklejane był duszkiem dla wszystkich dzieci nie musiały bawić się pająkiem żeby powyrywać wszystkie jego nóżki bo on pozaziemski wróżył im z poduszki całkiem bez wyjątku przycinał im różki a one w noc ciemną uwolnione z psoty śniły o skowronkach
    1 punkt
  38. Wybierz sobie dowolny toponim, W pocie czoła znajdź dwa rymy o nim. Jeden wsadź w wierszu drugim, A na końcu ten drugi. Między nimi - coś o niej lub o nim. We Fromborku, starodawnym mieście, Żył kanonik, co sfery niewieście Bardzo pięknie był pieścił, Po czym w dziele to streścił "O pieszczotach pewnych sfer niewieścich". Pewna Maria, nim legła na marach, Nakleciła wierszy co niemiara. A że, jak innych wielu, Zwykła pisać po zielu, "Konopnicką" przezwała ją wiara. Raz spod pióra poety w Dwikozach Popłynęła nagle sama proza! Stało się to w ten ranek, Gdy na nerwy zszargane Pewien doktor zalecił mu prozac... Złapał jeden Webstera u żony. - Profesorze! Jestem zaskoczony! Ten uciszył go gestem: - Zaskoczony JA jestem, Pan natomiast jest raczej wku*wiony... W pełnej ksiąg bibliotece w Patoce Jakiś szmer słychać przez całe noce. Gdy się schowasz za szafką, Odkryjesz, że Proust z Kafką Się nawzajem czytają pod kocem!
    1 punkt
  39. Niby zatoczka bezpieczna, ale otwarte morze jest lepsze:)
    1 punkt
  40. @Berenika97 Masz rację — niewypowiedziane słowa potrafią ciążyć. Ale właśnie z tego ciężaru rodzą się wiersze. Gdybym umiał je wypowiedzieć wtedy, nie musiałbym pisać ich dzisiaj. Dziękuję i pozdrawiam @andrew „Bardzo dziękuję. Miło wiedzieć, że te kilka słów może zabrać kogoś dalej, niż zwykły dzień pozwala.” Pozdrawiam
    1 punkt
  41. Stanęli przed rozlatującym się Drewnianym płotem, a za nim domek Porośnięty mchem i bluszczem, Pokazują sobie palcami szczerząc zęby. Tu będzie nasz pałacyk, a w nim Siedem sypialni, salon do tańców i pokój Muzyczny z wielkim fortepianem. „A na moje buty chcę osobne piętro! Łazienek musi być raz, dwa, trzy, cztery... No i się przez ciebie pogubiłam, gamoniu. Tam będzie basen z trampoliną i panem Ratownikiem przystojnym z gołą klatą. Garaż musi być wielki, na Ferrari i Jaguara” A ja chcę w piwnicy saunę na wyłączność Z tajskim masażem, o! „a chcesz w ucho? Kuchnia musi być z piecem chlebowym, Bo co rano będziesz przynosił mi do łóżka Ciepłe bułeczki, a po świeże mleczko Będziesz śmigał na rolkach do gospodarza” Kobieto, czoło masz gorące, weźże pastylkę. „A co wy tu zgubili?”, tubylcy zbiegli się Z widłami – „a precz, darmozjady, do Warsiawy! Wara wam od tej ziemi pani Józieńki!” Sztachety poszły w ruch, dyszle zaświstały. Obcy przybysze, nie znający soli tej ziemi, Kolana pod brody unosząc, sprintem pognali Na przełaj, byle dalej, byle do domu – hyc, hyc, A psy i koty nogawki im po drodze szarpały...
    1 punkt
  42. @Berenika97 Zatem dobrze zanurzyłem się swoją inteligencją:)
    1 punkt
  43. @Leszczym Rozumiem i szanuję Twoje podejście. Faktycznie, kategorie dobra i zła mogą być zbyt upraszczające, zwłaszcza gdy mówimy o sztuce i ludziach tworzących. Poezja to rzeczywiście rzemiosło i przestrzeń artystyczna - zgadzam się, że ma swój duchowy wymiar, ale nie musi być uwięziona w jednoznacznych ocenach moralnych. I świetnie, że jesteś coraz bardziej odporny na urazy - to cenna właściwość :) Dzięki za wyjaśnienie swojej perspektywy. Serdecznie pozdrawiam.
    1 punkt
  44. Ocalenie? Czy nic nie warte trwanie Co nam zostało Panie Z tamtych dni Patrząc nocą w gwiazdy
    1 punkt
  45. @Wiechu J. K.–Dzięki:)–Aż taka znowu makabryczna, to raczej nie jest. Makabry tyle, co złota w deskach mostu:)) W końcu przeżyli. Nawet krokodyle:)–Pozdrawiam:)
    1 punkt
  46. @Wiechu J. K.–Dzięki:)–Raz po raz, jeszcze można gdzieś zobaczyć. Przynajmniej podczas wędrówki po takiej drodze, nie było nudno, patrząc pod nogi. Każdy kamień inny. Jak z ludźmi:)–Pozdrawiam:)
    1 punkt
  47. @Kwiatuszek Odwzajemniam pozdrowienia. Równie serdecznie. 🙂
    1 punkt
  48. Pan i Pani Frustro zerkają w lustro i nawet nie mają jak dostrzec, że za ich plecami jest całe mnóstwo. Są zupełnie egocentryczni, a zatem spoglądają całkiem żywo i bystro. Czasem szepną do siebie, że trudno, co poradzić, że bywa tak trudno. I pocieszą się niekiedy, że przynajmniej nie jest nudno. Na czarną godzinę mają taki oto plan, że wsiadają w pociąg i wybierają kierunek na Kutno. Nie pytajcie mnie tylko dlaczego akurat tam, bo nie wiem kompletnie wszystkiego tego, co nie zostało mi nigdy powiedziane. Warszawa – Stegny, 05.12.2025r. Inspiracja - Poetka Christine (poezja.org).
    1 punkt
  49. Patrz ostatnia w życiu ciemna noc jaśnieje w zwykłych śmiertelnikach wzbudza ukojenie i przez zgasłe oczy w tajemnej godzinie wraca na cmentarze darń z grobu odwinie. Duchy rozproszone nad skrzydłami niesie Anioł co w świętości ludzkie zwidy wskrzesza nad płonącym światem w szaty proch ubiera i świecą się na nim jak boskie stygmaty. Patrzę z góry świta w głąb duszy spoglądam pamiątki przeszłości palą wszystko tłumnie oby już nie myśleć łzami nie zalewać wieńców nie zawieszać w grobowej kolumnie. Mikołaj z Gorzkowa ród swój ustanowił Jachnie siostrze swojej majętność zapisał aby dzieci z Paszka i związku drugiego dziedziczność na wieki w Dominium objęli. Potomstwo to dało zalążek rodzinie Gorzkowskich sukcesji dom herbu Tarnawa funkcje przyjmowali na lubelskiej ziemi i dostojnie liczne dzierżyli urzędy. Jan z siostrą Elżbietą mieli Wielopole które po nieboszczyku Żółkiewskim dostała później ród ten wydał hetmana sławnego miarą swej wielkości Moskwę okupował.
    1 punkt
  50. Lepiej czasem dawać upust swojej złości, niźli pielęgnować, poczucie świętości. Lepiej jest odmówić niejednej osobie, żeby w oczy spojrzeć, móc samemu sobie. Lepiej ponazywać swoje doświadczenia, niż podkręcać chęci, by drugiego zmieniać. Lepiej pisać wiersze, choćby nie do pary, niż zamieniać myśli, na senne koszmary .
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...