Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.11.2025 w Odpowiedzi

  1. -Mistrzu, jak można dociec, gdzie będę po śmierci? -Przedstaw zasługi i winy dobremu sędzi, niczego nie ukrywaj i zadaj pytanie, a może będzie umiał odpowiedzieć na nie. Jego ocena będzie wskazówką dla ciebie. jakie są twoje szanse, by znaleźć się w niebie. -A czy można skorzystać z porady u księdza? -Dobrze gdy kapłan zdanie prawnika potwierdza, dla większego spokoju spytaj też rabina, będziesz pewny, gdy obie opinie podtrzyma.
    8 punktów
  2. przemijanie to poezja umiejąca łzy obudzić i uśmiech to piękno w którym ukryto cierpienie oraz ulgę przemijanie to cud ozdobiony tym co już było to nie tylko próżnia w niej tli się iskierka przemijanie to sens był obecny i będzie to kraina drzwi których już nie otworzymy
    6 punktów
  3. Człowiek gaśnie. W jednej sekundzie ciało traci prawo do własnej historii i staje się przedmiotem, który nie odpowiada już na dotyk świata. Ostatni wdech jest ciężki, mętny, brudny, jakby zaciągał się powietrzem z piwnicy, w której kurz i milczenie żyją dłużej niż ludzie. Płuca zapadają się powoli, jakby chciały schować w sobie ostatni strzęp ciepła przed zimnem pewnym swojej wygranej. Serce nadal próbuje - uderza krócej, słabiej, jak pięść waląca w pustą ścianę, która już nie oddaje echa. I nastaje jedno nic - nic, które kończy wszystko. Krew staje. Skóra traci połysk i zwraca się ku ziemi. Człowiek w tej chwili jest już tylko ciężarem, który gleba przyjmie bez pytań. I właśnie wtedy to się rozrywa. Niewidzialna klamra, trzymająca go w środku istnienia, puszcza nagle, jak pękająca sprężyna. Śmierć zabiera wszystko : imię, gest, oddech, cień pod powieką, ostatnie słowo, którego nie zdążył nadać światu. Zostawia tylko to, czego nie potrafi wziąć. To, co jest istotą. Duszę. Tyle co sól po wyschniętej łzie. Ciężar tak lekki, że mógłby ulecieć z pierwszym ruchem kurzu, a jednak jedyny, który pozostaje człowiekiem do końca. Wypływa z ciała wolno, jak światło uciekające z przepalonej żarówki w środku nocy - ostatni błysk czegoś, co nie było ani corpus humanum, ani pamięcią, a jednak było sensem istnienia. Nie wzbija się. Nie opada. Przechodzi. Prosto w ciemność, która niczego nie oddaje i która - cicha, bezimienna - jest Bogiem.
    6 punktów
  4. zanim zatańczy świat barwami morza złocistej jesieni pejzażem wyzłacane kwieciste Tulipany i róże wschodzące obudzą się w morzu mgły nad ranem nim październik do snu ułoży swe dłonie chmurami zasłoni jedyne słoneczko na niebie przefrunę niczym ptak po złocistej zorzy z bukietem cudów i marzeń dla ciebie w przepięknej jesieni zanim zima przybędzie i śnieg zasypie dookoła nas przyjmij ten wianuszek ode mnie w miłości w podzięce zaczaruj go nim przybędzie na dłuższy czas niech zajaśnieją serca ozdobione płatkami co sypię ci w nadmiarze róż bo gdy znów przyjdą zimowe głody wszędzie zakwitną kwiaty czułości w innym wymiarze już
    5 punktów
  5. Skóra przecięta światłem jak kryształową struną, Tryska posokami ognia z paraboli ciała, Po schodach świątyni zwieńczonej pomroczną łuną, Aż staje się gęsto przezroczysta, jak sen biała. W nim symbol staje się pytaniem i zwątpieniem, Czkawką po owocu skradzionym z drzewa poznania, Pojoną miąższem mandragory i jej kuszeniem Odartym z ciężaru śmierci w lutni przemijania.
    4 punkty
  6. Białe granice ściskają błękitne chmury wiszą nad nimi dwa morza czarne wokół nich tylko ogromne płótno z lnu szczyci się portretem na miarę utopii Wbity neonowym blaskiem w dwimeryt wypruwam swoje gałki oczne z orbit by zbliżyć się do niej choćby na moment i duszę utopić w pasmach włosów
    3 punkty
  7. Zamówiłem z piekła Wenę prosto od samego diabła dostarczył anioł kurier zapłaciłem duszą za pobraniem mam czternaście dni na zwrot potestuję poużywam potem zwrócę oszczędzę duszę i znów zamówię zamawiam też Wenę z Nieba zawsze płacę duszą przelewem Bóg nie przyjmuje zwrotów nie żal duszy na Niebiańską Wenę
    3 punkty
  8. w cieniu marzeń spokojnego czasu kwiaty myśli próbują kwitnąć na horyzoncie przejaśnia się niebo wschodzi zorza spogladam może dziś ... 11.2025 andrew
    3 punkty
  9. Sznury i pomyśleć że dawniej bałam się tam wchodzić z okna promyk blady wokół czarne cienie pod deskami w podłodze stukot kołatanie strach było wzrok podnieść pomiędzy sznurami a tam skowyt czasów z nim pranie pachnące sztywniało na dobre gdy mróz trzymał srogi żal że słów bagnienie nie zamarzło wtedy na amen by roztopom rozścielić wszechdobro strych piwnicy nierówny mogło się wydawać sznurom jednak te miejsca z rozwagą wybrano bo nie tylko biel powłok jak zjawy wisiały z pętel życia do trumien ciała też składano listopad, 2025
    3 punkty
  10. Rzadki to przypadek, gdy brat Wędrówki podejmie się trudu, I ruszy przed siebie, gdzie świat Pełen złudy, widm i czarów, Mar przeklętych, wśród gwaru Snem zatroskanego ludu, Wśród tajemniczych upiorów, zjaw, Gdzie ciemność tylko i noc straszliwa, W nieprzeniknionych mgłach Dusi pragnienie jak uporczywa Troska co serce rani boleśnie, Za wczesny przepowiada zgon, Nim przepadnie we śnie Nie wierząc uporczywym dniom.
    3 punkty
  11. Zostałem po niej jak świt, który utracił własny oddech - świat niby wschodzi, ale każde światło drży, jakby mgła niosła w sobie więcej bólu niż wszystkie ludzkie serca zebrane w jednym miejscu. Ona była światłem - nie światłem zwykłym, lecz tym pierwotnym, które przecinało kosmos, delikatne jak skrzydło rodzącej się gwiazdy i potężne jak milczenie wszechświata, zanim wymyślono jakikolwiek czas. Jej oczy...dwie głębokie studnie nieba, z których wyciągałem marzenia jak srebrny pył - marzenia, które nie chciały spaść, bo nawet ziemia nie była godna ich ciężaru. A teraz - zostały po niej mgły. Gęste jak pamięć rozdarta w miejscu, którego nawet śmierć nie potrafi zabliźnić. Chodzę przez wrzosy, przechowujące jej oddech w liściach, a każde drżenie tych liści mówi mi szeptem, że nie odeszła dlatego, że chciała, lecz dlatego, że świat był zbyt ciasny dla jej światła. Zniknęła piękniej, niż ja kiedykolwiek potrafiłbym żyć. Tęsknię tak, że myśli rozmazują się jak dym, tracą granice, chcą stać się mgłą, by ją odnaleźć - choćby jako cień światła, choćby jako najcieńsza iskra w nicości. Czasem mgła zatrzymuje na sobie odcień Fioletu, jakby szukała kogoś, kogo brakuje jej tak samo jak mnie. I wtedy wiem, że nie brak mi tylko światła - brak mi Fiołków, które potrafiły pachnąć nawet w nocy. Tęsknię tak, że wiatr niesie smak jej imienia, jakby sama przestrzeń płakała po tym, czego nie zdołała zatrzymać. Czasem, gdy stoję między mgłami i zamykam oczy, przychodzi do mnie jej zarys - niepełny, urwany, jak skrzydło anioła, któremu przerwano lot w połowie snu, a pióra wciąż krwawią światłem, które nie ma gdzie wrócić. To drżenie boli bardziej niż jej odejście, bo przypomina, że jej światło przetrwało nawet śmierć, ale już nie przetrwa drogi powrotnej do mnie. Kochałem ją, jak się kocha ciszę na pustyni - do dna, do sucha, do bólu, z pragnieniem, które nie ma gdzie spaść. Byłem tylko cieniem człowieka z dłonią wyciągniętą ku niebu, którego już nie ma. A jednak nocą mgła podchodzi pod samo serce, jak pytanie, na które nie istnieje odpowiedź. I przez krótką, nierealną chwilę jej wszechświat błyska we mnie raz jeszcze - jak gwiazda, która powraca tylko po to, by umrzeć drugi raz w tym samym miejscu. A jej gasnące światło wypełnia ciszę szarpnięciem tak głębokim, że nawet Bóg nie zdołałby wypowiedzieć jego bólu. I wtedy wiem jedno: to nie ja płaczę. To świat płacze po niej. Mgła. Wrzosy. Czas płaczą. A ja tylko stoję, ze światem w popiele, z sercem pełnym jej cienia, i oddycham tym, co po niej zostało - światłem, które przeszło przez wszechświat, światłem, które nie zna powrotu, światłem, które nie ma już właściciela, a jednak trwa - jak echo jej istnienia, jak drżenie mgły, jak pamięć samego wszechświata, który stracił kogoś, kogo nie potrafił zatrzymać.
    3 punkty
  12. Tom I - Rezurekcja zła Serce przeszyła trucizna. Grot wbił się w tarczy cielesne włókno. A mimo śmierci, będę rzezał anioły. Choćby mnie z powrotem w lochy piekieł strącono. Obojętność jako doskonałości składnik. A w oczach gniew jak laserowy celownik. Ocaleję jako pacjent zero. A Was rozkrwawi umysłów choroba. Zamkną w klatkach demony. Wypuszczą klęski Pandory i Hioba. A ja wtedy umilknę i będę podziwiał z setnego rzędu. Upadek gniazda. Pożar domu. Co się nie zmieścił w pieczęciach apokalipsy. I wersetach jednego tomu. Wasze trupy sczezną na zimowym polu. Mnie huragan uniesie ponad śmierć. Nieś mnie ku wieczności Eolu. Złotego cielca obdarzyłem z cierni koroną. Z jego pyska i oczu ucieka krew. Chłepczę ją świętą, czerwoną. Tak mnie uchowała ode dobrego. Piekieł ojczyzna. Marów, bagien i mogił dojrzewała we mnie sielszczyzna. Wyszedłem z więzienia poza czasem i eonami. Szukam serc do zepsucia młodych. Do gwałtów na naturze człowieka ochoczo gotowych Tom II - Golgota umiłowanych Co powiedziałem Diabłu? Odpowiedziałem mu ciemnością i burzą. Pieśnią gregoriańskiego chorału. A on zasiał mi w snach męki. I sprawił by upływ życia był wolniejszy. Przywołał swą trzodę w dniu sądu. I dał im z trucizną paszy. Srebrny krzyż płonął w mych dłoniach. Czarna mowa piekieł zastąpiła słowa graweru. Zamienił się w cyrograf z krwistego papieru. Uchyliłeś płaszcz. Wyszła spod niego pielgrzymka. Okaleczone przez demony dziatki. Śpiewały byś modlił się za nimi Lucyferze. Bym na Golgocie ukrzyżował ich szczątki.
    3 punkty
  13. @Nata_Kruk Dziękuję Ci za te szczere, gorzkie słowa – i za to "a kUmu to". Masz rację – piszemy, ulżymy sobie, ale świat się nie zmienia. Może jednak właśnie w tym jest sens? Że chociaż sobie ulżymy, że nie milczymy, że nazywamy rzeczy po imieniu. Dziękuję, że podzieliłaś się tym, co Cię szczególnie poruszyło. I dziękuję za życzenia pokoju – bardzo ich dziś potrzebujemy. @Omagamoga@Simon Tracy@truesirex@Starzec@Rafael Marius@Andrzej P. Zajączkowski@Wiesław J.K.Bardzo serdecznie dziękuję! :)
    3 punkty
  14. Podziękowania dla: @Berenika97, @viola arvensis, @Simon Tracy, @huzarc, @Migrena, @Rafael Marius, @Andrzej P. Zajączkowski, @Waldemar_Talar_Talar, @Tectosmith i @Łukasz Wiesław Jasiński. *****************************
    3 punkty
  15. Gdzie jestem? Czy mój anioł stróż Pilnuje mnie? Czy umieram Całkiem sam? W swoim śnie Nie odkrywając Nigdy prawdy O meandrach życia Nie widząc już nigdy W lustrze swojego odbicia Odchodząc tak nagle W piękny słoneczny dzień
    3 punkty
  16. Słyszę tę pieśń, co płynie przez ulice, jak rzeka bez nazwy. Mówią nam, że granice to tylko kreski na nietrwałym papierze, atrament, co dawno wyblakł. A jednak wciąż kreślimy je na nowo. Palcem na mapie, czołgiem, słowem, ogniem. I giną miliony, gdy człowiek poprawia świat po swojemu. A mapy kłamią. Kolory bledną, stolice wędrują. Narody znikają jak ślady na mokrym piasku. I tylko On, zepchnięty na margines każdej mapy, Człowiek, którego nikt nie słucha. Z przebitymi dłońmi, z krwią, co wsiąkła w kamień, wiedział, że świat to nie flagi i nie doktryny, nie hymny śpiewane na rozkaz. Lecz to, co trwa, gdy milkną słowa: skała, woda, horyzont. Obojętne, odwieczne, a jednak to w nich jest światło, które wraca w ciszy trzeciego dnia.
    2 punkty
  17. No, geju, w dół słał słód wuj Egon
    2 punkty
  18. Igraszki z czasem A gdybym tak spróbował jedną małą chwilę, Przemienić w nieskończoność? Powiedz, co ty na to? Sekunda, która szybko po sekundzie ginie, Nagrodą niechaj będzie, ale też zapłatą. A teraz dwie kolejne i dwie zaraz po nich; Te pierwsze, jakże krótkie. Chciałby się więcej, Lecz trzeba wszak odpocząć. Czyżbym był szalony? Och, widzę jak mnie prosisz. Są już, och, nareszcie! Wciąż nie wiesz, jak to działa? Proszę, mamy trójkę, A w trakcie trzech następnych znów odpoczniesz sobie; W porządku, wiem co czujesz. Skarbie, tak to ujmę: Wyruszasz w wyznaczoną oka mgnieniem drogę. To cztery? Ach, to cztery! Nie patrz tak, kochanie. Zbyt szybko wszystko mija. Proszę, bądź cierpliwa, Bo więcej, coraz więcej wkrótce już się stanie, Lecz teraz niechaj ciało jeszcze odpoczywa. No dobrze, powiedz kiedy piąta z nich wybije; Pamiętać musisz o tym. Sama wiesz najlepiej, Że nigdzie się przed czasem naga nie ukryjesz, Więc proszę, nie oszukuj. Wiesz, że znam cię przecież. Wołają głośno szóstki; Słyszę jak odliczasz, I słyszę też twój oddech między sekundami. Wystarczy. Odpoczynku kilka chwil się zbliża, Więc pomyśl o siódemce między oddechami. Rozumiesz wszystko, prawda? Widzę potwierdzenie, Więc zwiększać o sekundę rozkosz ciągle będę, Lecz po niej, by napawać móc się twoim drżeniem, Na moment identyczny ustanowię przerwę. Najdroższa, spójrz na siebie; Przyjrzyj się dokładnie, Bo oto namiętności rządzą emocjami. Do ilu umiesz liczyć? Czekaj, niech no zgadnę; Spełnienie nie tak długo wprawdzie przeciągamy. Co będzie za minutę, albo za godzinę? A jeśli nie pozwolę i przeciągnę dalej? Bo widzisz, nieskończoność powolutku płynie, Dlatego niespełniona przy mnie będziesz stale. --
    2 punkty
  19. uszyj mnie słowem utkaj mnie dreszczem nie żałuj wrzecion kądzieli przędzy przywdziej mnie sobą ja się odwdzięczę wątek z osnową splotem na wieczność
    2 punkty
  20. Ten dziwny, obcy świat podkradnie się Do ciebie nie wiadomo kiedy. Obudzisz się już w pieluchach I z krzykiem zaprotestujesz, Wymachując rękami, nogami, A krzyk ten z czasem przekształci się Mimowolnie w słowo „mama”. Twoim najlepszym przyjacielem Będzie butla z mlekiem i kołyska rozbujana. Jeśli coś cię połaskocze w policzek, Nie, to nie wilk, to rodzeństwo Pochyli się nad tobą, berbeciem, Kruszynką: „tyrli, tyrli, buju, buju” Następnym słowem, które poznasz, będzie „tata” To ten, co będzie robił głupie miny I gimnastykował cię hopsasa na kolanie. To na jego plecach będziesz cwałować Wkoło stołu, a siwy pan i siwa pani Będą bić brawo – twoi dumni dziadkowie. Pojawi się też w twoim świecie Puszek, którego z chęcią przytulisz, A on w odwzajemnieniu obliże ci nos. Przyjdzie czas, że pierwszy ząbek Da o sobie znaki, a wtedy nastanie syreni śpiew. Nauka chodzenia będzie bolesna – ojoj, A odebranie smoczka na długo zapamiętasz, Knując zemstę na rozbójnikach. Przed tobą jeszcze tylko rajtuzy Do podziurawienia, kilka zabawek, Co proszą o modernizację niezbędną, Tort urodzinowy, a na nim świeczka dziwna, Która na złość nie zechce zgasnąć…
    2 punkty
  21. Tao De Dcing / 道德經 dział trzeci nie mądrz , ludu nie skłucaj nie przeceniaj zdobytego dobra, ludu nie wymuś grabieży. nie okazuj żądzy, serca nie trwoż. jest mądry przywódcą, otwiera serca, spełnia ciała łagodzi ducha, umacnia postawę stałym sprawia lud bez wiedzy bez żądzy. sprawia wiedzących nieśmiałym czynem też czyni bezczynnie, więc braknie dowodzenia .
    2 punkty
  22. Jedyne co pamiętasz to śmiech, szyderstwa i drwiny. I ta brudna, zatęchła klatka w której Cię wychowano. Nienawiść zwierzęca. Już nie pamiętam Czy kiedykolwiek byłem człowiekiem. Skatowanego prawie na śmierć. Leżącego we własnej, zaschniętej krwi. Odnalazł mnie demon. Nadał mi nową osobowość i imię. Przy dźwiękach obłąkańczych fletów i piszczałek, wzięła me ciało i uniosła ku wyższym wymiarom parada stworzeń koźlęca. I ułożyła moje martwe już szczątki na ofiarnym ołtarzu. W płonącym pentagramie. Wbito w mój nieruchomy żywot czarne ostrze. Wtedy otworzyłem oczy i wziąłem pierwszy wdech. Wraz z nim, zeszła z gór pieśń przeklętych, bezimiennych bóstw. Odpowiedział im wrzask znad fal sztormowych. Wszystkich oceanów. Dopóki płonie ogień wyznawców na wzgórzu. Dopóki ślepy Bóg pełznący przez mrok wszechświata, na flecie chaosu gra. Nie założycie bestii kajdanów Ona jest posłańcem śmierci, bytów z ponurego Kadath i burzowego Hatheg - Kla Zabić mnie może, jedynie przeznaczenie czasu. Gdy pewnego dnia, planety staną w ustalonej koniunkcji, na swoich orbitach. Istota, którą nazywacie ludzką straci życie. Zagryzie i wyrwie jej parujące trzewia, stróżujący, wściekły chart, Wtedy to po wieczność, w koszmarach o R'lyeh zaśniecie. Znikną, zmiecione wiatrem zagłady ognie na wzgórzu. W zimnych korytarzach, na szczycie góry. Umilknie fletu głos. Obróci się w nicość. Pełzający w chaosie bard. Wiersz oczywiście w nawiązaniu do "Zgrozy w Dunwich" i "Widma nad Innsmouth", H.P.Lovecrafta oraz innych jego dzieł. Najdoskonalszej formy natchnienia.
    2 punkty
  23. Bądź, gdy myśli me ku twoim nitką senną się przędą, wszak w snach tylko ust twoich sięgną, a jednak... ty bądź ze mną. Bądź, gdy zagubione marzenia po wspomniach się szwędzą, pewnie i tej nocy sen błogi nam rozpędzą, więc bądź ze mną! I bądź jeszcze w dzień każdy, ten rzeczywisty. Bądź swoim głosem, uśmiechem, spojrzeniem, dotknięciem dłoni, wonią twego ciała i jego pragnieniem, bądź całym swym istnieniem: wszedzie, zawsze, niezmienie... Nie będziesz? Wiem, nie ze mną... lecz we mnie.
    2 punkty
  24. @Nata_Kruk Może i to racja, ale i tak nie dognam, a przegiąć mogę. @violetta Wiesz są takie góry, że samochodem wjedziesz na nie tylko na wstecznym. To silny bieg, najsilniejszy i czasami jedyny możliwy :// @Rafael Marius Tak i coraz lepiej to dostrzegam.
    2 punkty
  25. @Berenika97 :) No tak, esencji każdy musi sobie poszukać sam :) Niektórzy nie znajdują od razu i wówczas wątpią, że ona jest. Inni znajdują szybko więc nie mają wątpliwości. Szukanie jest drogą indywidualną, nikt za nas jej nie przejdzie. Nie ma zmiłuj się ;) Dzięki @Wędrowiec.1984 ;) :) Dzięki @Rafael Marius :) Dziękuję @viola arvensis @Natuskaa Dziękuję:)
    2 punkty
  26. Jesienne Refleksje* Pax Sclavi I oni nadal nie uczą: starożytnej - historii Sarmacji - Kraju Wielkiej Lechii i to jest ten system dziewiętnastowieczny - edukacja i wciąż ukrywają piastowskiego księcia: Bolesława Zapomnianego - ich bardzo boli prawda - skrytobójstwo Tajnej Inkwizycji i milczą na temat Pierwszej Reakcji Pogańskiej - pro amanti modus: Azrael i Prusy - Chazarię. O tożsamości narodowej A kiedyś po prostu była ona: jednolita - różnorodna: w różnej jedności - cywilizacją jako pierwsza rzeczy pospolita i zbiorem: czterysta i czterdzieści i cztery kultur i wolnomyślicielskim - wolnomularstwem, dziś mamy: międzynarodową - solidarność folksdojczów i ukrainofilów i szabesgojów - in santo la: sovranita - impero... Myśl Polska Potem: po prostu - przegląd i solidarność i niepodległość i racjonalność, tak i jak - najbardziej w takiej: to kolejności - logicznej i uporządkowanej: w sensie - filozoficznym, platonizm i arystotelizm i pitagoreizm, dopiero: na samym końcu kończąc i koniec końców i kończąc: czego jeszcze nie rozumiecie? *więcej informacji Państwo znajdą w następujących esejach: "Komentarz - komentarz odautorski" i "Mój drogi świecie" - Autor: Łukasz Jasiński (październik 2025)
    1 punkt
  27. Z morałem będzie historyjka, a może nie, sam się przekonaj, egzemplarz wielce wyjątkowy, czy jest gdzieś jeszcze taka żona? Jak ta, co dzień w dzień kołki ciosa mężowi, że zeń straszny prostak - cóż robić? pójdę na uczelnię i wkrótce dyrektorem został. Szacunek mam już zapewniony, doceni wreszcie, że się staram. Zapomnij, coś ty, ledwie przyszedł, a żona na to – zaraz, zaraz… Dyrektor wielki, patrzcie państwo, tym każdy głupek zostać może. Och, jaka jestem nieszczęśliwa, chyba nie może być już gorzej. Więc spiął się bardziej, trudna rada, pokażę jeszcze całe męstwo, poprzeczek kilka politycznych - gabinet objął, ministerstwo. Zajrzałam nocą do sypialni podsłuchać żeby to i owo. (…) - Czy ty myślałeś chamie kiedyś, że będziesz spać mógł z ministrową?
    1 punkt
  28. wyłoniły się z posypanych śniegiem gór same wierzchołki
    1 punkt
  29. nasze ciała znają drogę biegną do siebie po zgliszczach rozumieją więcej niż my sami o sobie moglibyśmy wiedzieć jakby to one miały plan w ostatnim błysku skóry w cichym stłumionym olśnieniu już nie chcemy żadnych odpowiedzi żadnych słów nie chcemy przebaczenia znowu jesteśmy na wojnie która pamięta każde drżenie starsze niż rozstanie niż nasz każdy wstyd twoje biodra ułożone w moją stronę choć rozum krzyczy nie nie uniosę cię to niezmienność wraca jak oddech i znowu mościsz się we mnie
    1 punkt
  30. Idziesz gdzieś i wcale nie najdalej i łapie cię sążnisty deszcz, więc masz taką małą ochotę, żeby ten deszcz był czymś milowym, przesądzającym i determinującym, że oto odtąd los potoczy się naprawdę odmiennie, znaczy się dużo lepiej. A po tym deszczu w wielkim na ogół, pod którym nieprzyjemnie przemokłeś i tak kołaczą i kotłują się stare historie i przewlekłe sprawy. Warszawa – Stegny, 22.10.2025r.
    1 punkt
  31. Oto pukamy: ta iwka, i kwiaty maku po to. A kwiaty maku: polski miks - (lo)pukamy - ta iwka. Ilu makowa panna: paw oka muli. Mar spot, Sawo: do rosołu muł - oso rodowa - stop... O, maku ma bukiety te - i Kuba mu - Kamo. I karminowe maki; pukamy, Ewo, nim raki. I Kamili makatka - tak, ta Kamili: maki. A do makowca - pac: w oka moda.
    1 punkt
  32. W sennościach pokoju, w strudze światła od sadu Leniwi się kanapa obrzmiała ciepłem dojrzałego lata. Po niej słońce psoci, To muskając twe ramię, to plącząc złote włosy, A plącząc tak kusi przymrużone me skrycie oczy. W oknie z firanką zatańczył wiatr lekkoduch sadu, Czarując o owocach cieżarnych od słodkiego jadu. Nagle odkrył twą sukienkę... i poleciał, by zaszemrać falbanami w zielony groszek, Jakby szepcząc namiętnie do ucha: ach proszę! A w sadzie świerszcze stroją skrzypce do balu... I zdradziła sukienka przed frywolnym mym wzrokiem Sekrety twego ciała okryte skrawkiem bieli. Znudzone sennym półmrokiem, Uwodzą niczym cenne klejnoty Spragnione dreszczu zmysłowej pieszczoty. Już myśli szaleją, już malują obrazy, Przepojone wonią twego ciała pejzaże bez skazy. Pijane oddechem sadu Przywołują wspomnienia dawnych wojaży I pierwszych odkryć, do których ciało tęsknie marzy. A skrzypiec jęk wciąż dobiega od sadu ... Więc niech bal się zaczyna, niech już gra orkiestra, Niech prowadzi do tańca w nam tylko znane miejsca, Gdzie my wciąż jesteśmy, Gdzie wszystko się spełnia Gdy tak niewiele trzeba, a szczęścia staje się pełnia. Bo wystarczy senność pokoju w strudze światła od sadu, I leniwa kanapa obrzmiała ciepłem dojrzałego lata, I słońce w twoich oczach, I muśnięcie twych ramion, i zapach złotych włosów, I by tak zostało po wszechczasy naszych losów. A do snu świerszcze na skrzypcach w sadzie niech nam grają, gdy słowa te ciałem sie stają.
    1 punkt
  33. @Omagamoga Awangarda! Wkrótce zobaczysz...
    1 punkt
  34. 1 punkt
  35. @Waldemar_Talar_Talar Nikt tego nie wie, co nie znaczy, że nie warto o tym pisać, dyskutować. Pozdrawiam @Omagamoga Jeśli, to na pewno inny. Pozdrawiam
    1 punkt
  36. @Wiesław J.K. Wiesiu. i ja się z Tobą całkowicie zgadzam. są tęsknoty które nigdy nie przemijają i są "pustki" których nikt nie wypełni. bo życie to bestia która zaczyna się w nas a kończy...Bóg wie gdzie. przykro mi, że dalej cierpisz śladami przeszłości. ludzie wrażliwi już tak mają ! pozdrawiam Cię serdecznie :) wszystkiego dobrego :) trzymaj się :)
    1 punkt
  37. @Migrena no co ty, Bóg to jest żywość:)
    1 punkt
  38. krzychu był tylko częścią mojego dzieciństwa a jednak bez niego zabiłbym pół siebie wciąż gramy na zarośniętym boisku w środku lasu może dojdzie jurek i będzie po równo wspomnienia nie zastygają bez powodu
    1 punkt
  39. Kto powstrzyma ten czas Zatrzymaj, niech wszystko się cofnie Pragnę na nowo doświadczyć tej miłości Byłem z tobą w świecie pełnym miłości Nie zdążyłem poczuć siły miłości Kilka lat, jedna chwila i już cię nie ma Różowa gwiazda, nie my byliśmy dla siebie najcenniejsi Tańczyliśmy w życiu w zgodzie z naszym rytmem, rytmem miłości Zatrzymaj, wszystko już się zdarzyło, nieoczekiwany koniec Fotografie, pamiątki oraz wspomnienia pozostały Idźmy naprzód, ponieważ życie nie zatrzymuje się Zamknął się pewien etap życia, w sercu i pamięci nadal trwa Te dni i noce, radość w sercu, życie było cudowne Dziś serce ma kolor wyblakły, żyję wspomnieniami Lovej. 2025-11-18 Inspiracje . Czas wspomnień
    1 punkt
  40. @huzarc dzięki bardzo. napadło mnie !!! @viola arvensis Wiolu. wrażliwość i przestrach wpędzają człowieka w stany emocjonalne z których nieszczęśnik zdaje sobie sprawę ale nie może ich powstrzymać. wtedy wybuchają wierszem. ten nieszczęśnik to ja. a ten kwiat...... już jestem spokojny. pięknie dziękuję:) @KOBIETA Dominiko. nie płacz :)
    1 punkt
  41. Może lepszy niejeden kawałek niż jeden nieustanny kawał. Pozdrawiam 🌼
    1 punkt
  42. @iwonaroma Tak, też inne i podobne patologie, jak choćby teorie spiskowe nie uspokajają:). Pozdrawiam,
    1 punkt
  43. Bajki są bardzo interesującym narzędziem... niezwykłym. Moje najwcześniejsze próby z poezją wychodziły od bajek. Widocznie gdzieś we mnie siedzą jakieś szablony. Dziękuję Ci za komentarz. Przyznam, że o czymś mi przypomniał. Pozdrawiam :) Dziękuję za odwiedziny i miły komentarz. Pozdrawiam :) Kiedy pisałam ten wiersz, zawiesiłam się (nie napiszę w którym miejscu), potrzebowałam pomocy wizji... oglądałam więc zdjęcia sów: ich dzioby, pazury, oczy. One są takie dostojne, trudno je zmieścić w codzienności, jest w nich coś nieuchwytnego... jakaś głęboko skrywana tajemnica. Cieszy mnie, że końcówka przypadła do gustu. Lubię dobre zakończenia. Dziękuję za rozwinięcie mojej myśli. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  44. Filozofia wiarą. Świat zadaje pytania-wikła. Niebieska jest strzała! Wąż przyjął kształt…
    1 punkt
  45. @Leszczym jak to mówią " ...i tak trzeba żyć..." A pisać to tylko Ty tak potrafisz ;)
    1 punkt
  46. @Berenika97 Tak, jest w tym wierszu trochę czasu przeszłego z przeskokiem w przyszłość. Taka mieszanka rzeczywistości w której uczestniczyłem w przeszłości z dozą niepewnego czasu przyszłego. Dziękuję za komentarz.
    1 punkt
  47. wieszczycą przepowiem zimno aż po dość i jaźni całopalenie niebieskie godziny nie dotknę cię wytrawię końcówki snów nie przeminę złym wiatrem pustoszę zabliźniona wiłą przesunę tobie nieba płaski kamień
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...