Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.10.2025 w Odpowiedzi
-
Objęłaś mnie jak cień, co zrodził się z żaru. Twój dotyk był miękki jak zmierzch, a jednak przecinał myśli jak ostrze sensu, który się wymyka. Zamknęłaś mnie w mglistym kręgu, gdzie czas zwijał się w sobie jak ranne zwierzę. I żyję w połowie — między wiarą a zwątpieniem. Słowa kruszeją na języku, a milczenie uczy się mówić za mnie. Cisza twardnieje, jak szkło, które oddziela mnie od świata. Myśli spływają jak deszcz w głąb ziemi, bez śladu, bez imienia. A ja grzebię w mule dnia, wydobywam bezbarwne odłamki godzin. Boję się rozpakować kolejny dzień — wiem, że możesz powrócić — melancholio.13 punktów
-
Dla tych chwil, które umykają i nie dają się schwytać. ja kiedyś ci zniknę w niebycie gdzie czas nieskończoność rozwłóczył, przestanę się gmatwać w godzinach - bo nicość nie może nic skruszyć przestaniesz mi serce zagarniać ażeby po chwili odwlekać raz słyszę, że wołasz i wiem to - gdy dłonie wyciągam - uciekasz zawrócę, jeżeli mi powiesz którędy i jaką pójść drogą, że będę nareszcie wiedziała dlaczego, a także dla kogo11 punktów
-
Ej, mała - tu w młynie czas klei się jak kit, a ja z niego lepię gryps. Piszę ci na papierze od paczki, co śmierdzi jak melina po bibie. Kraty śpiewają swoje, kibel parzy wspomnienia, a ja cię mam w łebie jak świecę - pali, nie gaśnie. Twoje imię dźwięczy na spacerniaku jak stara piosenka z zakazanego radia. Łapię oddech, łapię dym, mam cię w kieszeni jak filong ze zdjęciem. Ty - moja sztela, co trzyma pion, gdy świat wali wałki. Ja - zawiniak, co kitra uczucie między cegłami i szeptem, trzymam pax i sztelę jak beton w dłoni, czuję szajbę w murze, która przypomina, że każdy dzień waży tonę. Bo tu każdy ma wyrok, ale nie każdy ma dla kogo odliczać czas. Ja mam - i to mnie trzyma przy murze jak stalowy sen. Gdy noc kręci szlaję po korytarzu, twoje oczy są moim światłem, jakbyś przeszła przez mur i zostawiła klucz w mojej dłoni. Nie obiecuję złota, obiecuję tylko lojalkę i prawdziwy sztos - bo kocham cię jak przyjaciel na balecie: z zasadą, bez ściemy. Więc trzymaj ten gryps, niech śmierdzi betonem i dymem, niech każdy wie, że nawet zawiniety chłop ma serce. A kiedy wyjdę - nie wezmę nic, prócz ciebie i dwóch zdań: że kocham. Że wrócę. Że na słowo - na beton - trzymam fason i kit, czuję rufę i gruchot, które uczą, że mur nigdy nie kłamie. A jak mnie kiedyś zapytają, co ocaliło mnie z muru, powiem: twoje imię - napisane jak modlitwa na dymie papierosa, między klawiszem a odsiadką.9 punktów
-
Na zima kedy ciamno i tajamno je, to sia człoziekoziu z psirzów wylyźć nie chce. Zgniły nimk siedzi abo co. Po Nowam Roku, jek pozietrze dopasowało, to łu noju zawdy sia draszowało. Dnie i zieczory na Warniji to fejn só. Kele psieca siedzić, cejtunki cytoć, godać, abo patrzypyski przedować, coby na niebzie ziórozie łoboczyć. Tyle marzeń już śpi nieżywych. Chmury są takie same jak na Fidonisi. Tyś tą jedyną z moich Ziem szczęśliwych. mitycznych nurtów, dziś jakoś dziwnie cisi. Tam Leuke znów klangoru chce jeszcze, żurawi krzyku niczym herosi. Pierwszy skrzydłami tnie powietrze, szyk V ułatwia innym szybowanie. Lecąc tuż za sobą złagodzą świata małość. Za tęczowym mostem znów sny uspokoją. Z nimi tylko Victorii doskonałość. A potem pójdę tam gdzie Isztar szła spać, wszystkie czary napełnię miłością. Tylko nie wiem, czy na sen mnie stać. ziórozie- żurawie draszować- młócić zgniły- leniwy cejtunki- gazety patrzypyski przedować- patrzeć bezmyślnie (gwara warmińska)8 punktów
-
dostałem dziś pismo z redakcji "miejże Pan dla nas wszystkich litości! nie najgorzej w opiniach może pójdzie do druku tylko daj pan umrzeć górnolotności!" więc piszę wam proszę - intymniej co mi może dziś ciążyć na sercu jak pod cudzym wzrokiem próbuję chować się w kołnierz a pod jej (!) - topnieję na miejscu jak potykam się o mówione słowa (to już nie jest to samo co prasa...) chciałbym powiedzieć "mogę" albo może "zobaczę"? o własną "zogę" się w końcu przewracam jak przeczuwam moją kolej w rozmowie (jakiś żarcik dopowiedzieć durny) czuje serce jak bije przyśpiesza, przyśpiesza kiedyś włoży mnie ona do trumny! jak przyłapuje się na ciągłym myśleniu że ona patrzy na wszystkie me ruchy że mi po jednej kamerce wsadziła w źrenice i śmieje się, bo chodzę jak struty dostałem dziś pismo z redakcji myślą, że im zawdzięczę styl nowy ale to tobie pozwolę stopić wosk z moich skrzydeł i zepchnąć mnie do zielonej wody8 punktów
-
Mrok miękko opada, dogasa blask świecy destrukcją słońca pochłaniam tlen, soplami pragnień rozbieram noc z ciszy światłem wypełniam i spełnia się sen. Na skrzydłach kruka, w ustach anioła błękitną kroplą rozjaśniam biel, w satynie czerni zmysłem dotyku zamykam oczy, wskrzeszając dzień.7 punktów
-
* * * Kawka spryciula z parku w Chodeczy, poznaje Wacka, bo wiecznie brzęczy. Worki w śmietniku rozwala, ogromna mu za to chwała. Uszczęśliwiona odpadki męczy. * * * Ta, z krukowatych, Kawka spod Płocka, w gawronim stadku całkiem znienacka... gałązką robaka dłubała, przy sklepie się myśl namnażała. Trza by go zalać - kwęka Robacka. październik, 20254 punkty
-
Głupotą jest wciąż mieszać zachód ze wschodem kiedy mądrzejszy tak szybko zmierzy do celu kim jesteś co chcesz powrotu i czasu Peerelu garstkę oszołomów nazywasz dzisiaj narodem? Głupotą jest nie rozumieć co robi każda władza czas naprawić w końcu wypaczenia i błędy oczyścić z brudów sądy i wszystkie urzędy kłodę spod nóg usunąć bowiem żyć przeszkadza Głupotą są Judasze co matki swoje sprzedali nikczemny ten co na własny kraj szczuje trzeba precz wyrzucić co serce ci zatruje dźwięk złotego rogu usłyszeć wreszcie z dali Głupotą jest jedynie zawracać niczym rakiem do dawnych czasów i obłudnego wstydu o niewoli u zaborców ani słychu ani widu Bogu dziękuj za ojczyznę bo jesteś Polakiem4 punkty
-
Już po wszystkim. Tylko ostatnia żółta plama ściga mój cień — jak łuskę węża. Wyciśnięto z nas wszystko, ale nawet wszy umarły już z głodu. Zabłysło tysiąc słońc, ale nie ma najmniejszego promienia, który gramem światła rozciąłby ropną ranę na mej powiece. A beton okazał się tak samo palny, jak papier cierpliwie wypisywany przez wieki. Zimny popiół obnaża skręcone kikuty żelaza — w pierzejach pustych dni. Cisza w końcu stała się ostateczna.4 punkty
-
Poszedłem na piknik z absolutem To modne choć niszowe Wysoko w powidoku Wisząc na skale Efektownie choć anonimowo Ta jednak czci grawitacje Spadła z nieba Jak maski z alabastru Z nosów świątobliwych Ale to dla rozkładu Codziennych pociągów Jest bez znaczenia Odjazd Peron - nieskończoność W momencie - wieczności3 punkty
-
Ballada o Cyganach Synowie ulicy spod łuny księżyca kloszardzi Etos zdartych butów zza rogu biegła melodia Miechem rozciągnięte drogi którymi stąpali Czy grzały ich promienie czy obmyła ich słota Ref Hej już cyganie się tabunem przewalają Przez miast brukowane wąskie ulice I czarne jak węgle swe oczy mają Sieją wkoło wiatr i zbierają ciszę Tylko w tańcu się mieniły pstrokate cekiny Niczym szkliste oczy które mogą zmienić świat Jak gołębie okruchy rozsiane po bruku Których nie chcesz mieć lecz chcesz je kraść3 punkty
-
Wiem, to tylko zmysłowa miłość.!? Wypełniam rozmazany kontur ust, śniąc niespełnioną czerwień słodko - kwaśnej porzeczki. Zapada w nas miękkością mchu wilgotny las po deszczu, żywicą dnia odpływa w czerń, uziemiona noc. Smakujesz lekką kroplą chwil.3 punkty
-
Pamiętam tamten dzień, Pełen moich drżeń. Obawiałem się tego, Że to początek cierpienia mego. Napisałem do niej, pytając, czy wie, kiedy apel, I na dotąd pustym morzu rozwinął się wspólnej historii żagiel. Na jej wiadomość czekałem z niecierpliwością, Rzec można - z wielką naiwnością. Wreszcie odpisała, niechętnie, Ja podziękowałem - serdecznie. Dziś mijają lata długie, lata ciężkie, A ja ze łzami wspominam tamte wydarzenia, Jak to się wszystko zaczęło. Dziś rozpoczynam nową drogę, Już bez mej dziewczyny. Staję przed nią, wpatrzony w jej oczy, I wreszcie mówię: „Żono moja...”3 punkty
-
"Nie żyjesz, dopóki nie spłoniesz. A miłość to jedyny płomień, który nigdy nie gaśnie". Ona miała włosy jak ogień, a on śmiał się jak benzyna. Skradli motor z dachu motelu i pojechali tam, gdzie kończy się mapa. W ustach mieli wiatr i smak spalonej drogi, a między nogami - lato, które jęczało jak silnik na czerwonym. Ich cienie ścigały się po asfalcie jak wilki Apollina - głodne światła i krwi. Lizał jej serce jak rosę z łez nocy, ona wgryzała się w jego sny jak dzika winorośl, aż krzyk nocy pękał na pół. Ich krew śpiewała w ciemności, jakby sama chciała się narodzić. Brat i siostra krwi, kochankowie bez metryki, bez prawa jazdy, bez przyszłości - tylko dzikie oczy i skóra jak napięty żagiel. Zamiast walizek - oddechy. Zamiast celu — język świata. Plaża nie miała granic - oni też nie. Śmiali się w twarz księżycowi, rozbierali się z rozsądku jak z ciuchów. Słońce pieściło ich językiem, a potem spali w cieniu wydm, jak dzikie wilki - syci miłością, głodni jutra. Noc drżała nad nimi jak skrzydło anioła, który zapomniał, po co spadł. Aż we śnie cień losu przeciął ich jak błysk noża - i przez mgnienie zniknęli: bez siebie, bez tchnienia, tylko z echem, co w pustce się kruszyło. Lecz gdy świt dotknął rzęs, mówili sobie „na zawsze” - z winem na ustach i piaskiem w zębach. Nikt ich nie rozumiał - i dobrze. Miłość była dzika. A dzikie nie musi się troszczyć o jutro. Na mapie zostali jak cień bez ciała - piach we włosach, płonące serce, błękit wolności, który nie zna granic, i słońce miłości, które nigdy nie gaśnie.3 punkty
-
przychodzi czasem nie w porę uśmiechem darzy przyjaźnie zaczepia, odwraca uwagę i wtrąca się w wyobraźnię całusy na czoło sklada ciepłymi dłońmi otula szepcze uparcie do ucha i wzrusza i słodko rozczula nie goni za nowinkami siedzi skupiona, bliziutko czasami odgania złe myśli a czasem pozwala przyjść smutkom niezmiennie pociągająca beze mnie żyć już nie umie choć kocha moją samotność to bywa - gubi się w tłumie lecz wraca, zwykle spóźniona zziębnięta i bardzo smutna na imię jest jej Nostalgia najczulsza i równie okrutna.3 punkty
-
Most pospinany zewsząd na miłości zardzewiałych kłódkach. Ja zawsze jestem zero jedynkowy. W miłości zawsze u mnie druga tura. Wolę jednak opiekę śmierci. Dlatego właśnie ochoczo chwyciłem lekkość pióra. Bez pomocy już nie wstanę i nie wyruszę w świat. Jak kaleka-zabawka o wyrwanych kółkach. Nie niewiast uśmiech a drwina. Teraz ciśnienie mi podnosi. Duma pobita nieraz. Kolejny raz w zaułki duszy krwawo uderzona. A miłość jak ptak chorowity, przez wiatry burzy strącona. Demoniczny kot, trzewia jej zębami rwie. I truchło w pysku triumfalnie unosi. Nie bój się. Podejdź pod ogrodzenie. To cmentarz Twych marzeń. Potężny, skażony obszar. Stoisz nad ciemnością otwartego grobu. By wpaść potrzebujesz szturchańca. Obok we mgle trupiej, rozkłada się ciało miłości gońca. Consummatum est! Ego iam moriar.3 punkty
-
patrzyłaś spokojem bezchmurnego nieba wiecznym zielonym marzeniem na oczy niebiesko zwyczajne tonąłem w spojrzeniu w głębinach patrzącego świata każde mrugnięcie było serca zagadką zgadywałem czy kochasz spoglądałaś na mnie jak na obraz a ja w tobie widziałem arcydzieło bez słów oczy mówiły pragniemy złe spojrzenie ślepnącego losu zgasiło zapatrzenie na moich oczach skończył się świat nasze spojrzenia już nigdy się nie spotkają3 punkty
-
piąty władca Wielkich Mongołów z bożej już łaski sięgający legend chorwaccy królowie ból pogranicza wybranek gnijącej panny młodej i kanclerz śmierci zaślubiony z armią duchów w nowych granicach dawna Rosja nabiera wymowy choć nie kształcą tak skrybów jak kiedyś świat mielonych kości chłopców obracanych przy broni bez szlachetnego zwyczaju2 punkty
-
Jest na początku wrzasku i na końcu kłótni, Wydłubane paznokciem z pustego orzecha. Jest w dziurawych kieszeniach żebraka I w ciszy, która pada po ostatnim tchnieniu. Czy jest próżnią i da się to zmierzyć? Nie jest smutkiem bo ten ma swój kształt. Ono ma zapach po wypalonej świecy, To krzesło puste, co oczekuje ciepła. Nic jest kamieniem lżejszym od powietrza, Ulotniejsze od puchu i mgły znad stawu. Gdy je weźmiesz w dłonie – zakpi z ciebie, Gdy je wypowiesz – echo nie odpowie. A jednak istnieje – co za dziwo! W talerzu nawet mruga drwiąco zupa „nic” Więc może to „nic” jest zagadką, Co zadziwia nawet najtęższe umysły. Nic jest obok mnie na poduszce, Nie da sobie nawet pstryknąć w nos. Jest snem pod powieką – otwórz oko, a zniknie, Nic potrafi też wywołać zawał serca, Gdy na koncie w banku masz zero. Jest w telefonie, gdy nikt nie tęskni za tobą, W lustrze, co nie chce powiedzieć ci prawdy, I na kartce niezapisanej przed tobą. A jednak z tego nic, tajemnej osobliwości, Zrodził się pierwszy promyk i początek. Niby takie sobie, zwyczajne, codzienne nic. Hm, wszystko powstało właśnie z niego.2 punkty
-
kiedy chwila życie przetnie unieważni wszystkie sprawy które dotąd zabiegały aby żadnej nie zostawić może zegar wstrzyma oddech lecz na jedno okamgnienie wszak nie może się oglądać świat narazić na spóźnienie tylko wiersz niedokończony łzę uroni żalem zdjęty nie spodziewał się wykutej na marmurze wiecznej puenty2 punkty
-
powiedzieć kocham nic trudnego ale ożywić te słowo to już poważniejszy teatr powiedzieć kocham każdy może ale szczerze przytulić to już przeszkoda powiedzieć kocham - ozdobić to uśmiechem to już inna bajka powiedzieć kocham w tłumie udowodnić swą miłość prawdziwą sztuką2 punkty
-
*** w moim domu umarły wszystkie drzewa i kwiaty i już nie da się ukryć jak bardzo źle znoszą zimę nie wyszlam dziś po zakupy ani wczoraj i jutro siedzę w oku cyklonu pogryziona przez wilki sprawdzam co tak naprawdę wyrasta tu z samotności jedyne czego dziś pragnę to zakłuć się w mały palec ostatnim wrzecionem w królestwie odpuścić już pocałunki spać nie czekać nie liczyć Klaudyn, 27.10.20252 punkty
-
wskrzeszona obecnością impulsem nocy mieniącym świadomość znam wszelkie zaklęcia chleby pokładne czarcie kręgi prócz ciebie magiczny trzymasz moją srebrzystą skórę mocnym spawem wcześniejszych wcieleń złotooki mimo pustych dłoni krew ognia nie mieści drobinki ciebie na sutkach plecami na usta2 punkty
-
2 punkty
-
@KOBIETA Dominiko. Twój wiersz mówi o cudowności transformacji. kobieca moc kreacyjna i regeneracyjna która czerpie siłę nie ze światła dnia, ale z ciemności, pragnień i zmysłowości nocy. zamykasz jeden cykl i otwierasz kolejny. a ja się na Twój wiersz gapię !!! bo jego piękno mnie zniewala.2 punkty
-
Podkręcone tempo. Spieszę by zwolnić. Błysk. Błyskawica. Ruchliwa okolica. I nierychliwy los. Warszawa – Stegny, 27.10.2025r.2 punkty
-
@Amber samo zestawienie mojej pisaniny z poezją Charlesa Bukowskiego to dla mnie komplement niezwykły. dziękuję :) @violetta to przyjdzie zima a Ty zimna w zimnie ? nie mów......2 punkty
-
Śliwy się łamią pod ciężarem córek. Łamię się ja, pod wieku ciężarem. Widziałem tęczę nad mym domostwem. Nie było to budujące, To kolory wstążek na grobowym wieńcu.2 punkty
-
@Berenika97 nieraz już miałem dosyć, moja biblioteka o wsi i dworach obejmuje kilkaset pozycji. Mam unikatowe prace z międzywojnia różnych frakcji od potępiających politykę dworu aż do wychwalania ziemiaństwa. Sam należę do dwóch organizacji monarchistycznych. Klubu zachowawczo- monarchistycznego podchodzącego do monarchii w sposób naukowy i związku monarchistów polskich który pragnie powrotu królestwa polskiego. Byłem w delegacji polskiej do ostatnich potomków króla Augusta III w Dreźnie. Naszym przewodniczącym jest hrabia Henryk Sobański którego córka wyszła za hr Reja którego rodzina posiada zamek nad Loarą i tak dalej muszę już kończyć bo wzywają mnie obowiązki pozdrawiam was serdecznie Robert @Berenika97 ja się potem popłakałem bo naprawdę kongres w tym roku uświadomił mi że jednak coś w życiu osiągnełem. Bo siedząc nocami nad literaturą człowiek zaczyna się dołować porównując np. Prace Rutkowskiego z wiadomościami zostawionymi przez hrabiego łodzia Ponińskiego albo Hauera! Sam siebie nie doceniłem pisałem to z pasji aby ocalić od zapomnienia. Najwięcej przeczytałem pamiętników gdyż to tam znajdowałem szczątkowe informacje, bo żadne oficjalne źródła nie wspominają o emisji pieniężnych dworu gdyż to proceder zarezerwowany tylko dla monarchów albo państwa i stąd wynikała największa trudność. Dużą pomocą były też kroniki sądowe gdzie takie sprawy często były na wokandzie.2 punkty
-
@Berenika97 dziękuję Berenika za recenzję- tak głęboką i staranną. Oddałaś ducha- to co myślałam, tak to o cenie życia. Lubię łączyć gwarę z literackim- bo oba języki są językiem polskim @violetta dzięki @Migrena to za to, że jesteś dziękuję. Podoba mi się to słowo- deszyfrujące2 punkty
-
2 punkty
-
Powiedz mi czy Wiatr narwał już ostatnich liści, Już zabielały ostatnie mgły, Na krańcu dnia ostatnie myśli, Na krańcu gwiazd powiedz mi czy? Rozciąga się przed nami przestrzeń Niedościgniętych jeszcze chwil. Przemyją kurz następne deszcze, Zatrze się pamięć przebytych mil. I tylko powiedz jak daleko? Słońce wypalić umie sny. Płyniemy wpław przedziwną rzeką – Ćmy niepoprawne – nad świecą dym. Marek Thomanek Wrzesień 20252 punkty
-
Teksty raczej powtórkowe ? uskrzydlij kamień by fruwać umiał wnet poszybuje gdzie czas zakręca a słowo punktu wszechświatem powie tak szczerze mówiąc nic nie pamiętam po cóż rozdrabniać to co scalone gdzie supernowa karłem się staje lecz w dziwnej strunie świat zawinięty i świadomości wielkie choć małe tu w ciągłym ruchu wszystko wiruje czas każdy inny szybkością zmiany człowiek się wierci w pajęczej sieci chociaż pająka nie wciąż kochamy tam na rozdrożu przeszłości przyszłej płoną przeróżne plany człowiecze a królik biegnie w chichocie losu za chwilę może nie być na świecie zapytaj skałę co górę tworzy poza horyzont wszelakich pytań tam odpowiedzi śnią kołysane sensem nieznanym co wciąż rozkwita *~*~* na ciszy pięciolinii we wnętrzach wiolinowych trumien wyśpiewane martwe raniły nuty fałszując sens krzyżyków teraz zimne obojętne w bezgłośne zaklęte brzmienie mówisz że w naszej piosence umarły słowa a może jeszcze nam warto choć nucić melodię próbować *~*~* wspomnienia całunem szarość skryły barwy przeminą tam gdzie skowronek swoim śpiewem przytula ciszę pod niebem czy z filiżanki pełnej brzasku przyjdzie nam sączyć od nowa spijać nektar smakować1 punkt
-
Płomień chwili niesie, a świt — rozpala dni i nie wiem co przyniesie, może Ciebie — mi. Płomień chwili niesie, coraz większy szum, w podtopionym świecie, nadbodźcowych dżum. Płomień chwili niesie, sens i wiatr dla słów. Serce - żagiel, rwie się, tam gdzie pełnia — ust. Płomień chwili niesie, w coraz płytszy czas, w nadchodzącą jesień, jeszcze w błękit szans.1 punkt
-
1 punkt
-
@violetta tłumaczą to naturalnymi procesami, o których nie mamy pojęcia. ale podobnie było z omuamua w 2017. co to było? kometa raczej nie,a więc asteroida? odprysk czegoś? @violetta ale ta trajektoria względem ekliptyki naszego ukł. planetarnego, zastanawiające. obiekt przybył spoza naszego układ i powinien przelatywać przez nasz układ jak przez tarczę, i statystycznie z regionu, gdzie jest bardzo dużo gwiazd, gdzieś z centrum galaktyki, tymczasem przeleciał prawie na tej samej płaszczyźnie, prawie na tych samych orbitach, co mars, wenus i w przyszłym roku opodal jowisza, tak samo mają zaprojektowane trajektorie nasze sondy kosmiczne, aby zbadać mijane planety. dlaczego to dziwne? bo nasz układ planetarny jest nachylony względem ekliptyki drogi mlecznej aż o 60%. owszem obiekt mógł przybyć spoza tej płaszczyzny, ale tam jest znowu mało gwiazd...1 punkt
-
1 punkt
-
@violetta dywagują na temat 3iAtlas, nie wiedzą, co to... Kometa? nie-kometa? a może pozostałość, jakiś artefakt, fragment zniszczonej sondy kosmicznej, jakiegoś pojazdu, bo prawie wszystko się u tego obiektu nie zgadza. i skład chemiczny komy, i trajektoria lotu,i tzw. anty-warkocz, i prędkość itd, itd... powstaje zatem pytanie czy ten obiekt jest aż tak odmienną kometą od tych naszych? tych z obłoku oorta? z drugiej strony, dlaczego nie. mogliby być i obcy. wszechświat jest ogromny i pomieści wszystkich...1 punkt
-
@Robert Witold Gorzkowski Robercie, Twoja pasja i zaangażowanie robią ogromne wrażenie. Ogromna bilioteka, dwie organizacje monarchistyczne, delegacja do potomków Augusta III – żyjesz z głęboką konsekwencją i oddaniem sprawom, które są dla Ciebie ważne. Szczególnie interesujące jest to, że podchodzisz do monarchii zarówno naukowo (przez Klub Zachowawczo-Monarchistyczny), jak i ideowo (przez Związek Monarchistów Polskich). To pokazuje, że potrafisz łączyć pasję z refleksją – co jest rzadką umiejętnością. Dziękuję za te wszystkie opowieści – każda z nich to okno na świat, którego większość z nas nie zna. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!1 punkt
-
@Berenika97 Berenika- źle się wyraziłam- przepraszam. Wiem, że piszesz to co czujesz, i jak myślisz i to jest piękne, dziękuję. Tak wystarczy, dziękuję. To bardzo dużo. I bardzo dużo dla mnie znaczy. Nie zmieniaj niczego proszę- jeśli możesz. Dziękuję1 punkt
-
@Migrena no, no zaskoczyłeś mnie. Masz pomysła. Wiersz bardzo mi się podoba bardzo. O, i też musiałam deszyfratora zapytać( doktora gugiela) Gamzać grypsem. Miłość prawdziwa zawsze jest piękna- i na taką warto czekać i tysiąc lat, I gdy taka jest idzie wytrzymać wszystko. Tylko tak sobie myślę- czy tam w tym specyficznym miejscu taka jest? Ale może się mylę, No nic, mam wątpliwości. Bo może być tak, żeby ważne, aby do kogoś pisać, czas szybciej leci, jak imię napisane jak modlitwa na dymie papierosa, między klawiszem a odsiadką1 punkt
-
@KOBIETA Twój wiersz pachnie zmysłowością. Zachwyciło mnie to przejście od porzeczki do lasu, od smaku do zapachu, od światła do ciemności. "Żywicą dnia odpływa w czerń" – to już nie tylko opis, to medytacja nad przemijaniem. I na końcu - "Smakujesz lekką kroplą chwil" – minimalistyczny, delikatny, a jednocześnie niesie całą gorycz świadomości, że to właśnie tylko kropla, tylko chwila. Piekny!1 punkt
-
1 punkt
-
:) "Ostatnio", ponieważ jakiś czas temu wysłałem książkę do kilku wydawnictw (ok. dziesięciu :)) i czekałem na jakąkolwiek odpowiedź. Choćby odmowną. Niestety, cisza... chociaż odmowne odpowiedzi już mi się kiedyś zdarzały :))))), więc ostatnio. Nie wiem, ale wydaje mi się, że bez własnego wkładu finansowego ciężko jest cokolwiek teraz wydać... szczególnie jeśli jest się nieznanym nikomu grafomanem ;) Pozdrawiam.1 punkt
-
@MigrenaDzięki, działa. Zostało podniesione napięcie o 0,05 . Przy pełnym obciążeniu działał, a jak chciałam tylko czytać, lub pisać, wieszał się. No i wiesz, nerwy by mnie zeżarły do ości, gdyby nie informatyk.1 punkt
-
1 punkt
-
w porywistym wietrze niebo rozrzuca kartki słowa mrużą oczy ze zmęczenia jest jeszcze samolot uczepiony białej wstęgi potem atramentowa cisza wyjechałaś kilka godzin lotu stąd zamieszkałem między książkami twój koc czytam na dobranoc czasem mruczy kot w rękopisie po drugiej stronie wiersza1 punkt
-
@bazyl_prost grawitacja - słowo pociągająco przyciągające tylko halny albo w halnym a jeszcze na hali można odczuć to co odczytalem z wiersza, oddziaływania słabe d.amnie alegoria fizycznej obecności w wierszu, tak mało slow, a tak wiele ścieżek dla do ku światłu Pozdrawiam i dziękuję za wiersz ;)1 punkt
-
@Berenika97 czasami mi też się uda, ale skoro podoba ci się ta forma, to odnalazłam wg mnie dwa mistrzowskie erekcjato :) to chyba jednak jest na moim pierwszym miejscu :) https://erekcjato.eu/viewtopic.php?f=11&t=11879&p=116591&hilit=ojca+ogniska#p116591 i drugie poważniejsze https://erekcjato.eu/viewtopic.php?f=11&t=6212&p=69826#p69826 :)1 punkt
-
@Kamil Olszówka... dołączam do słów Jacka. Poruszasz bardzo ważne tematy w swoich treściach i to jest powodem, że przystanę niekiedy. Masz 'zamaszyste' długości... co może trochę "odstraszać". Serdecznie pozdrawiam.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne