Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 10.08.2025 w Odpowiedzi

  1. Bo żal się nie rodzi bez miary i wagi - pytania coś ważą, ton z tonem pasuje. I cisza w muzyce jest dźwiękiem potrzebnym, a pauza wie więcej niż duszy przytułek. Liczymy coś stale, czasem - na człowieka, bywa, że oddechy, gdy noc nie pozwala odłączyć od myśli. Nawet liczysz słowa, bo można za wiele, gdy bezmyślnie pada. Można liczyć kroki, godziny, złudzenia, monety, banknoty, spojrzenia - ukradkiem. Liczymy na siebie - choć nie znamy sumy, i to, co stracone, co częste lub rzadkie. Więc jeśli zapytasz, czy ludzka uczciwość potrzebna jest w życiu - to wymóg czy ściema? Odpowiem, że owszem, choć to niepojęte, że liczę i czekam, na coś czego nie masz.
    11 punktów
  2. Na drodze po której wciąż jeszcze idę. Ciebie noszę, jak melodię con moto. deszcz wyżłobił dawno drogie mi Imię. Drzewa dzwonią w tonacji cis-moll. Lotna zieleń barw mimik tą złotą, na drodze po której jeszcze idę. Wiem- banał jak wierzba płaczę. Liść derwiszem, tak jakby przed burzą, deszcz wyżłobił dawno drogie mi Imię. Mój świat jak walc w sam takt con amore, osłodzić czas, niczym os patoką. Po drogach po których jeszcze idę. Mijane drzwi, już nie zachodzę. Sad i ogród nocą tylko chłodną, deszcz wyżłobił dawno drogie mi Imię. Kocham wiem- tyle tylko mogę. Tambur sempre tu ciszą blaszaną. Na drodze po której jeszcze wciąż idę, deszcz wyżłobił na niej Twoje imię.
    8 punktów
  3. jeszcze trzymamy się dłońmi jabłoni obrazem i słowem niedospania bezwstydne między deszczami meteorów wyśpiewanych z prędkością światła biografii bogu świeczkę i diabłu ogarek tam gdzie rozkołysane gwiazdozbiory ścielą niebo udaną puentą orkiestra szkocka w kiltach z czerwonych krwinek gra na dudach
    6 punktów
  4. nie szukałam cię w żadnym z planów nie było dla ciebie miejsca a ty przyszedłeś jak deszcz w środku lata nieproszony a tak potrzebny nie chodziło o słowa ty patrzyłeś tak że moje myśli same układały się w zdania których bałam się pomyśleć na głos byłeś lustrem w którym nie dało się ukryć żadnego pęknięcia i bałam się ciebie tego spokoju który gasił wszystkie moje wewnętrzne wojny jednym spojrzeniem nie byłeś przygodą byłeś powrotem do domu, którego nie znałam a za którym tęskniłam od zawsze teraz w twojej obecności wszystkie moje mury zbudowane z lęku i gniewu stają się linią na piasku przestałam grać bo znasz scenariusz na pamięć nie musisz nic robić "po prostu bądź"
    5 punktów
  5. Dni spadają jak kartki z kalendarza. Celebruję istnienie. Podajesz puchar bianco, tęczę zamkniętą w kroplach wina. Budzi się apetyt na życie. Nie ma jutra dla słów, nie ma dla czułości. Toast. Za poranki po nocach zdarzeń, za ciszę twoich oczu, melodię bez słów, ukojenie niepokoju. Za szczęście, które nie zna starości.
    5 punktów
  6. leśna noc to nie tylko trudne cienie lęk i obawa leśna noc to prawda ozdobiona ciszą zapachem mchu leśna noc to nie tylko ciemność która boli - ma w sobie moc jest jak dobra poezja potrafi cieszyć
    5 punktów
  7. Kocham Cię, bo tylko Ty potrafisz szeptem słów rozchylić skórę świata i odsłonić jego pulsujące serce. Kocham Cię, bo jesteś pieśnią, której nikt nie nuci, a jednak drży we mnie jak struna rozpięta między dniem a snem. Kocham Cię, aż roztapiają się ostatnie granice jaźni, aż pragnienia - jak mgła opadająca na czarne lustra jezior - toną w Tobie bez echa. A jednak… w Twoim świetle kryje się cień, ostry jak zimowe powietrze. Wiem, że nigdzie indziej nie znajdę konstelacji, która rozcina mrok, ale też wiem, że gwiazdy gasną, a niebo pamięta ich chłód. Nikt inny nie przędzie słów w tak świetlisty gobelin, w którym każda nitka pachnie wiecznością, lecz pod palcami czuję czasem ukłucie niewypowiedzianej ciszy. Ty jesteś echem, którego nie pojmie dłoń, lecz które serce rozpoznaje jak zapach deszczu na wypalonej ziemi - słodki i bolesny zarazem. Twoja obecnosć wskrzesza martwe oceany, Twoje milczenie gasi wrzące piaski czasu, ale w snach widzę, jak piasek przesypuje się przez nasze dłonie, jakby świat wymykał się nawet miłości. Będę Cię kochać, póki ten kruchy atom uczucia drży w rdzeniu istnienia, nim zblednie obraz, który w sercu lśni - niepodległy śmierci, jak brylant wykuty z oddechu gwiazd. To Ty - mój wszechświat: jasny i ciemny, nierealny i jedyny.
    3 punkty
  8. Kwiaty tak pachną niesamowicie, Życie! To życie me - w pełnym rozkwicie. Hulaj, duszo! Hulaj i tańcz, soki życia w swój kielich zawłaszcz. Tańczmy do rana, włóż wieniec na głowę, zamknij dziś usta i porzuć rozmowę. Otwórz je tylko, by dać gromki krzyk - tchnienie, warknięcie, zgrzytanie i ryk! Wieniec kwiatowy opływa nektarem - Dionizy! Ty zechciej nas porwać w szale! Pozwól zatańczyć jak płomień na świecy - zobacz, my dzisiaj nie mali, a wielcy! Ekstazą kwiaty zabarw w róż i żółcienie, tylko dziś smak mego życia docenię. Zamknąć chcę oczy i oddać się tańcu, tańczyć bez końca - jak wstążki w latawcu.
    3 punkty
  9. żyć po swojemu nie bać się prawdy nawet wówczas gdy bardzo boli żyć po swojemu nie powtarzać się co dzień raźniej patrzeć na świat żyć po swojemu innym się kłaniać nie obrażać się na ich wady wady które im każdy dzień i noc ozdabiają umieją cieszyć
    3 punkty
  10. Gdy świerszcz tak cyka, jak pozytywka, drży mechanicznie w nim pocieranie — kelner wyciera się o dwa słówka: Czy podać w pełnię samo cykanie? Mogłyby sierpnie być tylko takie — pasemka światła pod srebrną gruszą. Być świeżym sokiem, darzyć jak obiekt, nie porównywać z zasady wzruszeń: Tych bez obrażeń przed twoim wzrokiem, pełnie nad granią objętą śniegiem, tych, kiedy morze dobija brzegu, a statek ciągle połyka: nie wiem.
    3 punkty
  11. ,,Czuwajcie i bądźcie gotowi,, Mt.24 nie nie jutro już dziś bądź dobry jak chleb a nawet lepszy zobaczysz świat o jakim marzyłeś nie musisz nigdzie jechać szukać miłości szczęścia wszystko jest na wyciągnięcie ręki w twoim zasięgu bądź tyłko dobry jak chleb a nawet lepszy dla siebie bliskich I dalszych bądź dobry jak Jezus Jezu ufam Tobie nie boję się trudu a ty… dobro często potrzebuje wysiłku 8.2025 andrew Niedziela, dzień Pański
    3 punkty
  12. @Jacek_SuchowiczBardzo dziękuję! Świetny wiersz, wyjaśnia problem relacji, która miała być przyjaźnią. @Annna2Bardzo dziękuję za tak piękne słowa! Czasami, nawet z bólem, musimy kończyć pewne relacje dla obopólnego dobra. @Robert Witold GorzkowskiBardzo dziękuję! Zgoda - przyjaźń nie jest krzykliwa, nie zwodzi i nie zawodzi. Rozumie. @Kwiatuszek@Simon Tracy@Leszczym@Waldemar_Talar_Talar@sisy89@Sylwester_Lasota@Rafael Marius@Natuskaa Bardzo wszystkim dziękuję i pozdrawiam.
    3 punkty
  13. Pewnej nocy, za dzieciaka jeszcze, przyśnił mi się sen o potędze. I nawet dobrze, że tak kiedyś uczynił bo podjąłem szereg działań. Nie jest ważne czy przyśnił mi się sensownie czy bezsensownie. Ani czy prawdziwie lub kłamliwie. Miał miejsce, a ja zacząłem ćwiczyć dziedziny. Sen jak sen nie powie Ci prawdy. Sen nie wyjaśni w co i po co się wpuszczasz. Im bardziej rośnie moja potęga, fakt, nieco wydumana, ale to inna historia, tym czyni mnie coraz większym podwładnym. Sen powinien zawczasu mi wytłumaczyć, że uczyni mnie podwładnego własnej potęgi... sen jak sen zaniedbał prawdę i to taka jest prawda. To właśnie potężnych się przestawia i opowiada szachowe figury tak już mają na życia szachownicy nie dziw się że tak zazdroszczę uśmiechniętemu, anonimowemu przechodniowi. Jest przecież tak przyjemnie gdy nic od ciebie nie zależy a twoja opinia i zdanie są lżejsze od najlżejszego puchu... Nie dziw się, że nie rozmawiam prawie wcale z dziećmi, bo czułbym obowiązek zbyt ciężki żeby generalnie jak najwięcej je przestrzec za co dzieci nie lubiły by mnie, bo one nie lubią wcale ostrzeżeń. Chcą przecież mieć bezsprzeczne prawo śnić swoje sny. Choćby takie, że będą kiedyś kimś. I kochanym i ważnym chociażby. I jeszcze sto innych przymiotników... (każdego z tych określeń przecież im życzę choć znam nieco lepiej ich rozwinięcia) Gdybym zagłębił się w niepojętą metafizykę Gdybym chciał i umiał odpowiadać na ważne pytania Gdybym znał sens przewodni i umiał go określić Gdybym rozkochał się w ciężarze rozważań uczynili by mi z reala Wahadło Foucoulta Umberto Eco. Warszawa – Stegny, 10.08.2025r. Inspiracja – Poetka Agata - wierszyki (poezja.org).
    2 punkty
  14. Siedzę na blanku wieży ze sztyletem w dłoni. Wdycham odór pychy, śmierci i brudu tego miasta. Ponad mną, wolność unosi się w przestworzach niebieskich. Anioły zapraszają na swe białe obłoki. Czekam na Ciebie. Powietrze zaczyna smakować niczym miód. Będzie mi go brakować. Czekam. Zmierzch okrywa szczelnym całunem moje oblicze. Zbliża się moja godzina. Staję na krawędzi. Obracam rękojeść w palcach. Słyszę za sobą ciche stąpanie. Wiem, że patrzysz na mnie. Niemal czuję Twe usta na karku. Dotykasz swymi białymi skrzydłami mych boków. Angeliso! Me Słodkie Eldorado! Boski Demonie! Dociskasz dłońmi zimną klingę do mego gorącego ciała. Metal przechodzi łatwo przez bezbronne serce. Ach! Jakże wspaniała jest śmierć w Twych ramionach. Widzę przez śmiertelną mgłę jak odlatujesz w niebiosa. Czekasz w powietrzu na mnie. Czuję wyrastające skrzydła, jak kwiat narcyza. Unoszę ciało w powietrze. Piękny, lucyferski aniele. Zabierz mnie do grobowych podziemi.
    2 punkty
  15. @Simon TracyDziękuję! Tak, to prawda. :) @FaLcorNDziękuję! Czasami wystarczy tylko tyle i aż tyle - po prostu, niech będzie ta druga osoba - kochająca i kochana. @Stracony@JWFBardzo dziękuję za serduszka! 💚
    2 punkty
  16. każdej nocy mijam jej cień przechodzę między wersami na drugą stronę wiersza noc jest pełna sentymentalnych wynurzeń szkli się ćwiartką księżycówki
    2 punkty
  17. @wierszyki @Migrena "...życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć". Dziękuję bardzo za wszystkie ślady zainteresowania, pozdrawiam.
    2 punkty
  18. podpinam wózek wychodząc z Biedronki — żeton do Lidla kolejka w sklepie „będę za panem stała” i gdzieś odchodzi kasa wyświetla poczekaj na obsługę samoobsługowa
    2 punkty
  19. @Jacek_Suchowicz uczciwość potrzebna ale nie każdemu gdy się przejrzy w lustrze nic nie będzie zmieniał nie zobaczy winy lustro nie dowidzi żadnej prawdy serca własnego sumienia @Rafael Marius, dziękuję
    2 punkty
  20. Szedł z nisko pochyloną głową poboczem pola, piaszczystą drogą. Szedł. Idzie obok kartofliska, które okrywa potok wieczornego słońca. Cały w pomarańczowej zorzy. Chłopski malarz. Namalował świat: bydło na rżyskach i pajęczyny babiego lata. Drżące. Sperlone kroplami rosy. Wiesz… Jesteś tu jeszcze? Idę i jestem tutaj. Idę tak, jak szedłem wtedy, pamiętasz? Niczego nie pamiętasz. Już nic nie pamiętasz i nie widzisz, gdyż twoje oczy... Martwe. I takie zimne zimnem kamienia. Bladego marmuru wyciosanego wieki temu dłutem nieznanego rzeźbiarza… Ale znowu idziemy razem. Idziemy tak, jak moglibyśmy iść we dwoje. Tak jak moglibyśmy… Idziemy. Idziemy. I idziemy raz jeszcze… Stawiamy kroki powolne, jakby w zadumie. Idziemy jak ten sen śniony nagle nad ranem. Jak ta widziadlana korektura zdarzeń, co chwyta za gardło jakimś ciężkim westchnieniem. Wypiłem trochę, to prawda. I wypiłem raz jeszcze, wznosząc toast za ciebie. Za nas… Dlaczego milczysz? Spójrz, wznoszę kielich… E, tam, kielich, butelkę całą. Wznoszę ją pod światło wieczornego słońca. I przez szkło przesącza się światłość pomarańczowa. Nadciągający wieczór. I przez szkło, przez płyn przejrzysty, przez te szkliste turbulencje spienionych majaków… Napijesz się ze mną? Patrz, jest jeszcze trochę. Widzisz? Nic nie widzisz. Ale ja, widzę za ciebie. Nie wypiłem do końca, albowiem chciałem… chcę zostawić tobie. Stoję w otwartym oknie i patrzę. Wiatr szarpie gałęziami kasztanów. Szeleści liśćmi. I szepcze. Szepcze. O, mój Boże, jak szepcze… Na stole leży talerz okruchami czerstwego chleba. I mży cały w pozłocie kryształowy wazon z wetkniętym bukietem czerwonych róż. I te róże. Te róże czerwone… Chodź, napij się ze mną. Na stole lśni butelka. Podnoszę ją, aby wznieść… Wiesz, był tu przed chwilą mój ojciec. Przyszedł zza grobu, aby się ze mną napić. Nie mówił nic, tylko patrzył. I patrzył tymi swoimi oczami. Takimi oczami zasklepionymi czarną ziemią jak u trupa. Był i znikł. Nie powiedział ani słowa… Kielich stoi nadal. Mój i jego. Jego i mój… Był i nie ma, choć przed chwilą jeszcze… Wiesz, ćwiczę wirtuozerskie szlify chorobliwej fantasmagorii. I próbuję przecisnąć się przez ścianę. Atomy mojego ciała łączą się z atomami tynku, zaprawy murarskiej i cegieł. Lecz nie mogę. Utykam, gdzieś pomiędzy. Nie potrafię przebrnąć jeszcze tej otchłani czasu. Choć jestem już bliski poznania tajemnicy przemieszania się w czasie. Wiesz, to jest w zasadzie proste. Bardzo proste… Wystarczy tylko… Zamykam oczy. Zaciskam szczelnie powieki. I widzę jak idzie ten malarz chłopski i maluje odręcznie dym płynący z łęciny, nad lasem idący... Mimo że cierpi na bóle głowy i zaniki pamięci. Ogląda swoje dłonie, palce. Licząc odciski, rdzę z lemieszy zdziera. (Włodzimierz Zastawniak, 2025-08-10)
    2 punkty
  21. Niech cię nie zwiedzie otoka słońca, zdarty płaszcz liści jeszcze nie osiadł na pulsującej rozlewnej Warcie — jeszcze za bystrze, jeszcze do mostu. Biała królewna o giętkiej szyi ostrzem wśród trzciny, niech cię nie zmyli, pod wody ciężką żywą pokrywą muliste w żółci dno z grzybem roślin. Brzuchy jaskółek nad nami czarne, nad uśpionymi przez żywioł ciszy rojami lęku w atak odmętów, podniosłej z deszczu i ustawicznej. Wielki Łuk Warty, 08.08 *** uszczypnięcie na Warcie — trzepla zielona tu smok na dłoni
    2 punkty
  22. Z haiku to jest tak, że one niby są takie łatwe, ale w tym rzecz, że trzeba je szybko zapisać, a wiele razy do nich wrócić i trzeba czasu, a czasem czasu nie trzeba, bo czas (dystans) zmienia. Haiku jest bardzo dosłowne - najpierw uszczypnięcie, było najpierw uszczypnięcie, inaczej nie zauważyłabym. 5-7-5 to taki łopatologiczny skrótowiec, nie to jest najwazniejsze. Tu mam drugą wersję całości: Sen o potędze — II wersja Niech cię nie zwiedzie otoka słońca, zdarty płaszcz liści jeszcze nie osiadł na pulsującej rozlewnej Warcie — jeszcze za bystrze, jeszcze do mostu, patyczek! Biała królewna o giętkiej szyi ostrzem wśród trzciny, niech cię nie zmyli, pod wody ciężką żywą pokrywą muliste w żółci dno z grzybem roślin, raj skrzeli! Brzuchy jaskółek nad nami czarne, nad uśpionymi przez żywioł ciszy rojami lęku w atak odmętów, podniosłej z deszczu i ustawicznej… w amonit, (przecinek…) *** szczypie na Warcie wciąż płochliwa ważka, tu smokiem na dłoni Tutaj haiku jest takie bardziej klasyczne, ale zrezygnowałam z nazewnictwa. Twoja propozycja jest sposobem na dopasowanie się fo formuły, ale pomija wszystkie dla mnie ważne aspekty, skłaniające mnie do w ogóle zapisu. Bardzo dziękuję za przystanięcie nad tą miniaturką, niby taki drobiazg, ale właśnie na takie spotkanie po cichu liczyłam, bo - o czym kiedyś napisałam wcześniej - kajak ma kolor imitujący jej kolor, wiec są to urocze spotkania, o jakie na lądzie trudniej. Pozdrawiam :-) Dziękuję :-) bo przecież o to chodzi :-) Uśmiech przesyłam i dziękuję :-) Dziękuję @Ewelina @piąteprzezdziesiąte @Leszczym życzę Wam udanych dni, pozdrawiam :-)
    2 punkty
  23. @Alicja_Wysocka odpowiem słowami W. Bartoszewskiego. Nieprzyzwoitym opłaca się być- ale nie warto. Przyzwoitym nie opłaca się być- ale warto.
    2 punkty
  24. @Annna2 mój odbiór jest prosty lubię twoje wiersze i wraz z muzyką mam dobry odbiór i nic mi nie przeszkadza.
    2 punkty
  25. Witam - też tak sądzę - miło że zajrzałeś - Pzdr. @Leszczym - @Rafael Marius - dzięki -
    2 punkty
  26. @Migrena dwie części- pierwsza to anafora- spokojna i poetycka, druga to epifania( w drugim znaczeniu) - olśnienie- nie kategoryczne stwierdzenie- To Ty - mój wszechświat: jasny i ciemny, nierealny i jedyny. Jestem pod wrażeniem!!!!
    2 punkty
  27. Kochani to nowa zabawa która polega na znalezieniu cytatów lub wymyślanie ich. Na cytaty można oczywiście reagować. ? Ja zaczynam: "Trudności są jak góry, bo to właśnie dzięki nim możemy znaleźć się wyżej"
    1 punkt
  28. * * * pajęcze sploty słońce ogrzewa rosę spragniony pająk * * * już środek nocy oczy wpatrzone w ekran niewolnik sieci sierpień, 2025
    1 punkt
  29. Nie szczytowała Monia z Miłości. Mąż nie miał czasu na intymności. On był ciągle zajęty, swym awansem przejęty, więc zapraszała w tym celu gości. __ Miłość – wieś w woj. śląskim
    1 punkt
  30. Plączą się pięknie promienie "między borem" droga zaprasza
    1 punkt
  31. @Berenika97 gdybym był wróblem skubałbym okruchy które są chlebem gdybym był orłem widziałbym z wysoka ale jestem człowiekiem nie jestem głodem, sytością bólem i radością patrzę, ale nie widzę czym jest życie prawdziwe ? - jest życiem bez ułudy
    1 punkt
  32. @Berenika97 Angelisa była moim pierwszym wierszem napisanym w życiu. Miałem wtedy 16 lat... a więc minęło przeszło 18 lat od tego czasu. Ale jak widać już wtedy byłem poetą mroku i dekadentem. Dziękuję za komentarz.
    1 punkt
  33. @Stracony gdybyś był wróblem skubałbyś okruchy nie znając smaku chleba gdybyś był orłem widziałbyś z wysoka lecz nie dostrzegłbyś łez ale jesteś człowiekiem więc czujesz głód i sytość ból i radość widzisz blisko i daleko to czym jest życie prawdziwe?
    1 punkt
  34. @Alicja_Wysocka cóż że sumienie zębów nie ma ale jest stale wszędzie z tobą wciąż przypomina drąży temat ognistą je zapijasz wodą potem powoli wpadasz w nałóg dna dosięgając marnym bytem pochłonie ciebie jakiś barłóg a ten z rogami jest w zachwycie :)
    1 punkt
  35. zbrodnia buduje potęgę błotnista tundra nie sprzyja mamutom zabrały ze sobą tygrysy polodowcowe cmentarzyska w poszukiwaniu przestrzeni życiowej Cezar ruszył na Galów Ukraina już kiedyś objawiała się Niemieckim Missisipi przegonić ludność na bagna dziś potomkowie Indian szukają duchów i odczytują ten niesprawiedliwy piktogram poludzkie cmentarzyska twoja ziemia gdzie pod nadprożem murszeją łożyska synów a czas rozsypał fosfor kości praojca na nic szable w zębach gdy nie ma pokarmu
    1 punkt
  36. diaboliczna gardziel sidlącego pożądania nie oderwę się od twojej skóry podróż językiem z tych poza widzialne na najwyższym wibrysie doznaniem nagiego ciepła eteru ciał mastki śliny
    1 punkt
  37. W moich dziecięcych i w nastoletnich latach ani zwróciłam uwagę na - nazwę to mało odpowiednim słowem - odmienność. W szkolnych zabawach ani ówczesnych znajomościach nie przeszkadzała. Gdy nawiązałam pierwszą poważną relację z mężczyzną, moje odczucia zaczęły dawać mi do myślenia. Rozmawiało mi się swobodnie i tak samo dzieliło dotykiem. Ale już objęcia I przytulenia odbierałam... no właśnie. Czas seksualnych zbliżeń mijał - i owszem - przyjemnie. Nawet wielce przyjemnie, rzecz jasna w zależności od poziomu starań tamtegoż partnera. Jednak pomimo tego czułam się... Przepraszam: trudno znaleźć właściwe określenie. Może dziwnie? Nie jestem pewna, czy użyłam należytego... ale chyba tak. Kontynuowaliśmy związek, mimo że coraz częściej dochodziło do nieporozumień i konfliktów, mających u podstaw moją nieswojość. Jak zaznaczyłam: było bardzo miło, staraliśmy się oboje. To coś było we mnie, albo ze mną. Coś, co najczęściej - bo najłatwiej - nazywa się problemem. W końcu rozstaliśmy się. Minął pewien czas samotności. Moje odczucia stopniowo rozmyły się w przeszłości, z biegiem tygodni i miesięcy zapominałam o nich coraz bardziej. Poznałam nowego faceta, na tyle interesującego i fajnego (po co zaraz nazywać go ekscytującym?), że sama zaproponowałam związek. Pomimo tego, że był mieszkającym w Polsce Czechem, co w oczywisty sposób niosło ze sobą odwiedzeniowe trudności. Albo innymi słowy drogowe, jako że trzeba byłoby mi jeździć z Krakowa, gdzie poznaliśmy się i gdzie pracowaliśmy oboje, do Pragi, z której mój - teraz już ex - pochodził. Znów nastał dla mnie czas zawieszenia w sferze realizacji codziennych obowiązków: pomoc mamie, pies, praca. Nastał również wskutek powrotu moich odczuć i wątpliwości mnie nadchodzących. Bo znowu brakowało mi czegoś. Bo znów czułam się inaczej, niż spodziewałam się, że będę się czuć. W końcu sięgnęłam po psychologiczną pomoc - umówiłam się na spotkanie ze specjalistką. Niewiele starszą ode mnie kobietą, przy której... Tak: pomogła mi jej wiedza, ale obecność znscznie bardziej. Po jednym spotkaniu już wiedziałam. Nabrałam pewności. Długo zmagałam się ze sobą, żeby powiedzieć rodzicom. W jaki sposób to zrobić? Jak mogłabym spodziewać się, że nie będą wstrząśnięci, skoro mnie samą zszokowało to, czego się o sobie dowiedziałam? Prawdziwy problem pojawił się, gdy jako trener personalny zgodziłam się pomóc pewnemu mężczyźnie. Właściwie nie tyle pojawił się, ile przyszedł. Przybył nie od razu, a podczas jednej z kolejnych sesji, i przyczaił się. Ukrył podstępnie w przestrzeni pomiędzy jego myślami, spojrzeniami a słowami. Poniewczasie przekonałam się, że powinnam nie wyrażać zgody na pomoc. Ale przecież nie mogłam przewidzieć, że zacznie mu na mnie zależeć. Z drugiej strony to mój zawód, wybrana przeze mnie profesja. Sama chciałam. A teraz, kiedy już wiem... Jak mam mu powiedzieć, że jestem lesbijką? Szklarska Poręba, 9. Sierpnia 2025
    1 punkt
  38. @Corleone 11Bardzo dziękuję za wyrozumiałość. Pozdrawiam. 😊
    1 punkt
  39. @wierszyki Tytuł z treścią skojarzyłam z autorem Zawierucha. Mam nadzieje, że to nie jest dla Ciebie obraza. Sam wiersz odebrałam, jak grającą pocztówkę z widokiem gór, z drewnianym, dziecięcym stateczkiem i melodią świerszcza, który niczym wysłannik Czasu informuje o kończących się niebawem wakacjach cyk cyk i pstryk. Jesień. Pozdrawiam!
    1 punkt
  40. @Berenika97 Ale jednak mało starszych ludzi czuje się szczęśliwych. Inna sprawa że młodych też.
    1 punkt
  41. @violetta Jakaś Twoja koleżanka?
    1 punkt
  42. @wierszyki Twoje imię znam i jest nią Agata. I wiem też, choć nie bardzo mi wierzą w tę teorię, że to ogólnie jest świat Agat :)))) @TylkoJestemOna Tak to rodzaj wypowiedzi jest niestety. Może i prawdziwej, ale tylko wypowiedzi.
    1 punkt
  43. Zmieniam zdania, zmieniam rytm, Zmieniam siebie, zmieniam rym. Roztargnione wieczory, Pełne złudnej pokory, Próbuję stamtąd uciec, Nie wiem którędy już biec. Nie mam zdania, gubię rytm, Nie znam siebie, niszczę rym. Kim jestem ja, kim jesteś ty? Kim jest mój brat, gdzie moje sny? Nie ma już mnie, nie ma śladu. Nie ma ładu, nie ma składu. Pamięć zawodzi, jestem zły, Nie mam brata, to wilcze kły. Uciekam do swego świata, Są doniczki, nie ma kwiata, Nie istnieję, ja nie żyję. Co tu robię, czemu wyję. Jestem pusty, jestem martwy, Cały mój świat nie ma barwy.
    1 punkt
  44. Piękny komentarz, jest w nich wiele Twojej wrażliwości - co ten pierwszy list, o którym pisałaś, zdziałał, co poruszył ! Dziękuję :-)
    1 punkt
  45. @Berenika97 W porządku, Bereniko. Dziękuję raz jeszcze za uznanie dla "Ja..." Pozdrawiam Cię serdecznie I życzę miłej Niedzieli. 🙂
    1 punkt
  46. @Berenika97 też tak myślę tytuł powinien być wiersz cudny.
    1 punkt
  47. Odsypiasz tańce i hulanki do białego rana? 🙂
    1 punkt
  48. Łu noju uż kapelki w ksiotki łustrojóne só, i szlejfki furaju na zietrze, abo dzie eszcze. Na majowe litanije buł cias, jek w októłber różaniec est. Matulko Śwanto ma modry klejd, tlo niebo Warniji i spsiyw. Ziziphus spina-christi,zielóne szczepy zawdy, abo krew? Kapliczki już kwiatkami przystrojone. Wstążki fruwają na wietrze, i nie wiem gdzie jeszcze. Był czas na majowe litanie, bo w październiku przewidziany różaniec. Mateńka Święta ma błękitną sukienkę, jak niebo warmińskie jak śpiew. Głożyna wiecznie zielona, czy może krew? Na górze Synaj o miłości było, na chwałę Boga, tu nic się nie zmieniło. Czy zielone krzewy znów broczą karminową posoką? Cud odkupienia- wciąż tyle rozstajnych dróg. Czy ciernie są podobne do gorących ust? I znów wiatr popędził arterią poprzeczną, rozłożył ręce, świat zasłonił deszczem. Majowe pola się śmieją w barwnej sukience, jak marzenie z zapachów róż. Wracaj wietrze i wiej tylko tu jeszcze. Pieśni miłosne śpiewaj na chwilę dla snów. Cienie drzew rozkołysz w tę letnią noc. Drogą Krzyżową zaszum, lśniącą oprawą łąk. Bądź.
    1 punkt
  49. Ja bardzo często muszę budzić innych. Może dlatego często tu wchodzę, częściej nad ranem. I budzę, wyjdzie albo nie ;) Pzdr , 🌞
    1 punkt
  50. pomysł znakomity - z realizacją trochę gorzej villanella - (fr. villanelle) – utwór wierszowany wywodzący się z włoskiego folkloru, ale rozwijany od XV do XVII wieku we Francji. Tam też został skodyfikowany przez poetę Jeana Passerata (1534–1602). Po dwustu latach rozwoju gatunek ten został zarzucony, aby się odrodzić w XIX wieku w poezji angielskiej. Rozwijana przez takich autorów jak Austin Dobson czy Oscar Wilde vilanella nabrała cech filozoficzno-refleksyjnych. W XX wieku vilanelle pisali min. W.H. Auden, Dylan Thomas czy Elizabeth Bishop. W polskiej literaturze ten gatunek uprawiał m.in. Stanisław Barańczak. Vilanelle cechuje kunsztowna konstrukcja, na którą składa się pięć trzywersowych strof rymowanych w układzie aba. Szósta, ostatnia strofa, zbudowana jest z czterech wersów w sekwencji abaa. Układ wersów musi spełniać sztywne warunki. Pierwszy wers, lekko zmodyfikowany, musi się pojawić jako trzeci w drugiej, czwartej i szóstej strofie, a wers trzeci na końcu strof trzeciej, piątej i szóstej. Sens powtórzonych wersów może być zmieniony, natomiast rym, rytm i brzmienie powinny zostać zachowane proponuję poprawić rytm Wiersz przecież nie ma żadnej władzy. 6/4 Można wziąć tyle tych zachwytów. 6/4 Zanurzyć się i nic się nie zdarzy. 6/4 Zagrać polifonie, choć nic nie wygramy. 6/6 Gdy tchu zabraknie ocali z zaszczytów, 5/7 bo wiersz nie ma żadnej władzy. dalej się sypie Melozzo da Forli- tych obłoków mapy Agnus dei tych wszechrzeczy atutów zanurzyć się w nich, a nic się nie zdarzy. Zima Bruegla- tu aż twarz cała parzy Upiory Goi grozy wielkich niebytów jak strofy, co nie mają żadnej władzy. Dante wciąż niewarty żadnej ofiary. Cieniem bzów jaśniejących nawyków, zanurzyć się i nic się nie zdarzy. Gdy życie o kłamstwie wciąż marzy. a śmierć prawdą wyzwolonych świtów. Wiersz przecież nie ma żadnej władzy, zanurzyć się w nim, a nic się nie zdarzy. a bardzo łatwo można poprawić i będzie cymes a jak na razie produkt villanellopodobny pozdrawiam
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...