Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.08.2025 w Odpowiedzi
-
Bo żal się nie rodzi bez miary i wagi - pytania coś ważą, ton z tonem pasuje. I cisza w muzyce jest dźwiękiem potrzebnym, a pauza wie więcej niż duszy przytułek. Liczymy coś stale, czasem - na człowieka, bywa, że oddechy, gdy noc nie pozwala odłączyć od myśli. Nawet liczysz słowa, bo można za wiele, gdy bezmyślnie pada. Można liczyć kroki, godziny, złudzenia, monety, banknoty, spojrzenia - ukradkiem. Liczymy na siebie - choć nie znamy sumy, i to, co stracone, co częste lub rzadkie. Więc jeśli zapytasz, czy ludzka uczciwość potrzebna jest w życiu - to wymóg czy ściema? Odpowiem, że owszem, choć to niepojęte, że liczę i czekam, na coś czego nie masz.11 punktów
-
Na drodze po której wciąż jeszcze idę. Ciebie noszę, jak melodię con moto. deszcz wyżłobił dawno drogie mi Imię. Drzewa dzwonią w tonacji cis-moll. Lotna zieleń barw mimik tą złotą, na drodze po której jeszcze idę. Wiem- banał jak wierzba płaczę. Liść derwiszem, tak jakby przed burzą, deszcz wyżłobił dawno drogie mi Imię. Mój świat jak walc w sam takt con amore, osłodzić czas, niczym os patoką. Po drogach po których jeszcze idę. Mijane drzwi, już nie zachodzę. Sad i ogród nocą tylko chłodną, deszcz wyżłobił dawno drogie mi Imię. Kocham wiem- tyle tylko mogę. Tambur sempre tu ciszą blaszaną. Na drodze po której jeszcze wciąż idę, deszcz wyżłobił na niej Twoje imię.8 punktów
-
jeszcze trzymamy się dłońmi jabłoni obrazem i słowem niedospania bezwstydne między deszczami meteorów wyśpiewanych z prędkością światła biografii bogu świeczkę i diabłu ogarek tam gdzie rozkołysane gwiazdozbiory ścielą niebo udaną puentą orkiestra szkocka w kiltach z czerwonych krwinek gra na dudach6 punktów
-
nie szukałam cię w żadnym z planów nie było dla ciebie miejsca a ty przyszedłeś jak deszcz w środku lata nieproszony a tak potrzebny nie chodziło o słowa ty patrzyłeś tak że moje myśli same układały się w zdania których bałam się pomyśleć na głos byłeś lustrem w którym nie dało się ukryć żadnego pęknięcia i bałam się ciebie tego spokoju który gasił wszystkie moje wewnętrzne wojny jednym spojrzeniem nie byłeś przygodą byłeś powrotem do domu, którego nie znałam a za którym tęskniłam od zawsze teraz w twojej obecności wszystkie moje mury zbudowane z lęku i gniewu stają się linią na piasku przestałam grać bo znasz scenariusz na pamięć nie musisz nic robić "po prostu bądź"5 punktów
-
Dni spadają jak kartki z kalendarza. Celebruję istnienie. Podajesz puchar bianco, tęczę zamkniętą w kroplach wina. Budzi się apetyt na życie. Nie ma jutra dla słów, nie ma dla czułości. Toast. Za poranki po nocach zdarzeń, za ciszę twoich oczu, melodię bez słów, ukojenie niepokoju. Za szczęście, które nie zna starości.5 punktów
-
leśna noc to nie tylko trudne cienie lęk i obawa leśna noc to prawda ozdobiona ciszą zapachem mchu leśna noc to nie tylko ciemność która boli - ma w sobie moc jest jak dobra poezja potrafi cieszyć5 punktów
-
Kocham Cię, bo tylko Ty potrafisz szeptem słów rozchylić skórę świata i odsłonić jego pulsujące serce. Kocham Cię, bo jesteś pieśnią, której nikt nie nuci, a jednak drży we mnie jak struna rozpięta między dniem a snem. Kocham Cię, aż roztapiają się ostatnie granice jaźni, aż pragnienia - jak mgła opadająca na czarne lustra jezior - toną w Tobie bez echa. A jednak… w Twoim świetle kryje się cień, ostry jak zimowe powietrze. Wiem, że nigdzie indziej nie znajdę konstelacji, która rozcina mrok, ale też wiem, że gwiazdy gasną, a niebo pamięta ich chłód. Nikt inny nie przędzie słów w tak świetlisty gobelin, w którym każda nitka pachnie wiecznością, lecz pod palcami czuję czasem ukłucie niewypowiedzianej ciszy. Ty jesteś echem, którego nie pojmie dłoń, lecz które serce rozpoznaje jak zapach deszczu na wypalonej ziemi - słodki i bolesny zarazem. Twoja obecnosć wskrzesza martwe oceany, Twoje milczenie gasi wrzące piaski czasu, ale w snach widzę, jak piasek przesypuje się przez nasze dłonie, jakby świat wymykał się nawet miłości. Będę Cię kochać, póki ten kruchy atom uczucia drży w rdzeniu istnienia, nim zblednie obraz, który w sercu lśni - niepodległy śmierci, jak brylant wykuty z oddechu gwiazd. To Ty - mój wszechświat: jasny i ciemny, nierealny i jedyny.3 punkty
-
Kwiaty tak pachną niesamowicie, Życie! To życie me - w pełnym rozkwicie. Hulaj, duszo! Hulaj i tańcz, soki życia w swój kielich zawłaszcz. Tańczmy do rana, włóż wieniec na głowę, zamknij dziś usta i porzuć rozmowę. Otwórz je tylko, by dać gromki krzyk - tchnienie, warknięcie, zgrzytanie i ryk! Wieniec kwiatowy opływa nektarem - Dionizy! Ty zechciej nas porwać w szale! Pozwól zatańczyć jak płomień na świecy - zobacz, my dzisiaj nie mali, a wielcy! Ekstazą kwiaty zabarw w róż i żółcienie, tylko dziś smak mego życia docenię. Zamknąć chcę oczy i oddać się tańcu, tańczyć bez końca - jak wstążki w latawcu.3 punkty
-
żyć po swojemu nie bać się prawdy nawet wówczas gdy bardzo boli żyć po swojemu nie powtarzać się co dzień raźniej patrzeć na świat żyć po swojemu innym się kłaniać nie obrażać się na ich wady wady które im każdy dzień i noc ozdabiają umieją cieszyć3 punkty
-
Gdy świerszcz tak cyka, jak pozytywka, drży mechanicznie w nim pocieranie — kelner wyciera się o dwa słówka: Czy podać w pełnię samo cykanie? Mogłyby sierpnie być tylko takie — pasemka światła pod srebrną gruszą. Być świeżym sokiem, darzyć jak obiekt, nie porównywać z zasady wzruszeń: Tych bez obrażeń przed twoim wzrokiem, pełnie nad granią objętą śniegiem, tych, kiedy morze dobija brzegu, a statek ciągle połyka: nie wiem.3 punkty
-
,,Czuwajcie i bądźcie gotowi,, Mt.24 nie nie jutro już dziś bądź dobry jak chleb a nawet lepszy zobaczysz świat o jakim marzyłeś nie musisz nigdzie jechać szukać miłości szczęścia wszystko jest na wyciągnięcie ręki w twoim zasięgu bądź tyłko dobry jak chleb a nawet lepszy dla siebie bliskich I dalszych bądź dobry jak Jezus Jezu ufam Tobie nie boję się trudu a ty… dobro często potrzebuje wysiłku 8.2025 andrew Niedziela, dzień Pański3 punkty
-
@Jacek_SuchowiczBardzo dziękuję! Świetny wiersz, wyjaśnia problem relacji, która miała być przyjaźnią. @Annna2Bardzo dziękuję za tak piękne słowa! Czasami, nawet z bólem, musimy kończyć pewne relacje dla obopólnego dobra. @Robert Witold GorzkowskiBardzo dziękuję! Zgoda - przyjaźń nie jest krzykliwa, nie zwodzi i nie zawodzi. Rozumie. @Kwiatuszek@Simon Tracy@Leszczym@Waldemar_Talar_Talar@sisy89@Sylwester_Lasota@Rafael Marius@Natuskaa Bardzo wszystkim dziękuję i pozdrawiam.3 punkty
-
Pewnej nocy, za dzieciaka jeszcze, przyśnił mi się sen o potędze. I nawet dobrze, że tak kiedyś uczynił bo podjąłem szereg działań. Nie jest ważne czy przyśnił mi się sensownie czy bezsensownie. Ani czy prawdziwie lub kłamliwie. Miał miejsce, a ja zacząłem ćwiczyć dziedziny. Sen jak sen nie powie Ci prawdy. Sen nie wyjaśni w co i po co się wpuszczasz. Im bardziej rośnie moja potęga, fakt, nieco wydumana, ale to inna historia, tym czyni mnie coraz większym podwładnym. Sen powinien zawczasu mi wytłumaczyć, że uczyni mnie podwładnego własnej potęgi... sen jak sen zaniedbał prawdę i to taka jest prawda. To właśnie potężnych się przestawia i opowiada szachowe figury tak już mają na życia szachownicy nie dziw się że tak zazdroszczę uśmiechniętemu, anonimowemu przechodniowi. Jest przecież tak przyjemnie gdy nic od ciebie nie zależy a twoja opinia i zdanie są lżejsze od najlżejszego puchu... Nie dziw się, że nie rozmawiam prawie wcale z dziećmi, bo czułbym obowiązek zbyt ciężki żeby generalnie jak najwięcej je przestrzec za co dzieci nie lubiły by mnie, bo one nie lubią wcale ostrzeżeń. Chcą przecież mieć bezsprzeczne prawo śnić swoje sny. Choćby takie, że będą kiedyś kimś. I kochanym i ważnym chociażby. I jeszcze sto innych przymiotników... (każdego z tych określeń przecież im życzę choć znam nieco lepiej ich rozwinięcia) Gdybym zagłębił się w niepojętą metafizykę Gdybym chciał i umiał odpowiadać na ważne pytania Gdybym znał sens przewodni i umiał go określić Gdybym rozkochał się w ciężarze rozważań uczynili by mi z reala Wahadło Foucoulta Umberto Eco. Warszawa – Stegny, 10.08.2025r. Inspiracja – Poetka Agata - wierszyki (poezja.org).2 punkty
-
Siedzę na blanku wieży ze sztyletem w dłoni. Wdycham odór pychy, śmierci i brudu tego miasta. Ponad mną, wolność unosi się w przestworzach niebieskich. Anioły zapraszają na swe białe obłoki. Czekam na Ciebie. Powietrze zaczyna smakować niczym miód. Będzie mi go brakować. Czekam. Zmierzch okrywa szczelnym całunem moje oblicze. Zbliża się moja godzina. Staję na krawędzi. Obracam rękojeść w palcach. Słyszę za sobą ciche stąpanie. Wiem, że patrzysz na mnie. Niemal czuję Twe usta na karku. Dotykasz swymi białymi skrzydłami mych boków. Angeliso! Me Słodkie Eldorado! Boski Demonie! Dociskasz dłońmi zimną klingę do mego gorącego ciała. Metal przechodzi łatwo przez bezbronne serce. Ach! Jakże wspaniała jest śmierć w Twych ramionach. Widzę przez śmiertelną mgłę jak odlatujesz w niebiosa. Czekasz w powietrzu na mnie. Czuję wyrastające skrzydła, jak kwiat narcyza. Unoszę ciało w powietrze. Piękny, lucyferski aniele. Zabierz mnie do grobowych podziemi.2 punkty
-
@Simon TracyDziękuję! Tak, to prawda. :) @FaLcorNDziękuję! Czasami wystarczy tylko tyle i aż tyle - po prostu, niech będzie ta druga osoba - kochająca i kochana. @Stracony@JWFBardzo dziękuję za serduszka! 💚2 punkty
-
każdej nocy mijam jej cień przechodzę między wersami na drugą stronę wiersza noc jest pełna sentymentalnych wynurzeń szkli się ćwiartką księżycówki2 punkty
-
@wierszyki @Migrena "...życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć". Dziękuję bardzo za wszystkie ślady zainteresowania, pozdrawiam.2 punkty
-
podpinam wózek wychodząc z Biedronki — żeton do Lidla kolejka w sklepie „będę za panem stała” i gdzieś odchodzi kasa wyświetla poczekaj na obsługę samoobsługowa2 punkty
-
@Jacek_Suchowicz uczciwość potrzebna ale nie każdemu gdy się przejrzy w lustrze nic nie będzie zmieniał nie zobaczy winy lustro nie dowidzi żadnej prawdy serca własnego sumienia @Rafael Marius, dziękuję2 punkty
-
Szedł z nisko pochyloną głową poboczem pola, piaszczystą drogą. Szedł. Idzie obok kartofliska, które okrywa potok wieczornego słońca. Cały w pomarańczowej zorzy. Chłopski malarz. Namalował świat: bydło na rżyskach i pajęczyny babiego lata. Drżące. Sperlone kroplami rosy. Wiesz… Jesteś tu jeszcze? Idę i jestem tutaj. Idę tak, jak szedłem wtedy, pamiętasz? Niczego nie pamiętasz. Już nic nie pamiętasz i nie widzisz, gdyż twoje oczy... Martwe. I takie zimne zimnem kamienia. Bladego marmuru wyciosanego wieki temu dłutem nieznanego rzeźbiarza… Ale znowu idziemy razem. Idziemy tak, jak moglibyśmy iść we dwoje. Tak jak moglibyśmy… Idziemy. Idziemy. I idziemy raz jeszcze… Stawiamy kroki powolne, jakby w zadumie. Idziemy jak ten sen śniony nagle nad ranem. Jak ta widziadlana korektura zdarzeń, co chwyta za gardło jakimś ciężkim westchnieniem. Wypiłem trochę, to prawda. I wypiłem raz jeszcze, wznosząc toast za ciebie. Za nas… Dlaczego milczysz? Spójrz, wznoszę kielich… E, tam, kielich, butelkę całą. Wznoszę ją pod światło wieczornego słońca. I przez szkło przesącza się światłość pomarańczowa. Nadciągający wieczór. I przez szkło, przez płyn przejrzysty, przez te szkliste turbulencje spienionych majaków… Napijesz się ze mną? Patrz, jest jeszcze trochę. Widzisz? Nic nie widzisz. Ale ja, widzę za ciebie. Nie wypiłem do końca, albowiem chciałem… chcę zostawić tobie. Stoję w otwartym oknie i patrzę. Wiatr szarpie gałęziami kasztanów. Szeleści liśćmi. I szepcze. Szepcze. O, mój Boże, jak szepcze… Na stole leży talerz okruchami czerstwego chleba. I mży cały w pozłocie kryształowy wazon z wetkniętym bukietem czerwonych róż. I te róże. Te róże czerwone… Chodź, napij się ze mną. Na stole lśni butelka. Podnoszę ją, aby wznieść… Wiesz, był tu przed chwilą mój ojciec. Przyszedł zza grobu, aby się ze mną napić. Nie mówił nic, tylko patrzył. I patrzył tymi swoimi oczami. Takimi oczami zasklepionymi czarną ziemią jak u trupa. Był i znikł. Nie powiedział ani słowa… Kielich stoi nadal. Mój i jego. Jego i mój… Był i nie ma, choć przed chwilą jeszcze… Wiesz, ćwiczę wirtuozerskie szlify chorobliwej fantasmagorii. I próbuję przecisnąć się przez ścianę. Atomy mojego ciała łączą się z atomami tynku, zaprawy murarskiej i cegieł. Lecz nie mogę. Utykam, gdzieś pomiędzy. Nie potrafię przebrnąć jeszcze tej otchłani czasu. Choć jestem już bliski poznania tajemnicy przemieszania się w czasie. Wiesz, to jest w zasadzie proste. Bardzo proste… Wystarczy tylko… Zamykam oczy. Zaciskam szczelnie powieki. I widzę jak idzie ten malarz chłopski i maluje odręcznie dym płynący z łęciny, nad lasem idący... Mimo że cierpi na bóle głowy i zaniki pamięci. Ogląda swoje dłonie, palce. Licząc odciski, rdzę z lemieszy zdziera. (Włodzimierz Zastawniak, 2025-08-10)2 punkty
-
Niech cię nie zwiedzie otoka słońca, zdarty płaszcz liści jeszcze nie osiadł na pulsującej rozlewnej Warcie — jeszcze za bystrze, jeszcze do mostu. Biała królewna o giętkiej szyi ostrzem wśród trzciny, niech cię nie zmyli, pod wody ciężką żywą pokrywą muliste w żółci dno z grzybem roślin. Brzuchy jaskółek nad nami czarne, nad uśpionymi przez żywioł ciszy rojami lęku w atak odmętów, podniosłej z deszczu i ustawicznej. Wielki Łuk Warty, 08.08 *** uszczypnięcie na Warcie — trzepla zielona tu smok na dłoni2 punkty
-
Z haiku to jest tak, że one niby są takie łatwe, ale w tym rzecz, że trzeba je szybko zapisać, a wiele razy do nich wrócić i trzeba czasu, a czasem czasu nie trzeba, bo czas (dystans) zmienia. Haiku jest bardzo dosłowne - najpierw uszczypnięcie, było najpierw uszczypnięcie, inaczej nie zauważyłabym. 5-7-5 to taki łopatologiczny skrótowiec, nie to jest najwazniejsze. Tu mam drugą wersję całości: Sen o potędze — II wersja Niech cię nie zwiedzie otoka słońca, zdarty płaszcz liści jeszcze nie osiadł na pulsującej rozlewnej Warcie — jeszcze za bystrze, jeszcze do mostu, patyczek! Biała królewna o giętkiej szyi ostrzem wśród trzciny, niech cię nie zmyli, pod wody ciężką żywą pokrywą muliste w żółci dno z grzybem roślin, raj skrzeli! Brzuchy jaskółek nad nami czarne, nad uśpionymi przez żywioł ciszy rojami lęku w atak odmętów, podniosłej z deszczu i ustawicznej… w amonit, (przecinek…) *** szczypie na Warcie wciąż płochliwa ważka, tu smokiem na dłoni Tutaj haiku jest takie bardziej klasyczne, ale zrezygnowałam z nazewnictwa. Twoja propozycja jest sposobem na dopasowanie się fo formuły, ale pomija wszystkie dla mnie ważne aspekty, skłaniające mnie do w ogóle zapisu. Bardzo dziękuję za przystanięcie nad tą miniaturką, niby taki drobiazg, ale właśnie na takie spotkanie po cichu liczyłam, bo - o czym kiedyś napisałam wcześniej - kajak ma kolor imitujący jej kolor, wiec są to urocze spotkania, o jakie na lądzie trudniej. Pozdrawiam :-) Dziękuję :-) bo przecież o to chodzi :-) Uśmiech przesyłam i dziękuję :-) Dziękuję @Ewelina @piąteprzezdziesiąte @Leszczym życzę Wam udanych dni, pozdrawiam :-)2 punkty
-
@Alicja_Wysocka odpowiem słowami W. Bartoszewskiego. Nieprzyzwoitym opłaca się być- ale nie warto. Przyzwoitym nie opłaca się być- ale warto.2 punkty
-
@Annna2 mój odbiór jest prosty lubię twoje wiersze i wraz z muzyką mam dobry odbiór i nic mi nie przeszkadza.2 punkty
-
Witam - też tak sądzę - miło że zajrzałeś - Pzdr. @Leszczym - @Rafael Marius - dzięki -2 punkty
-
@Migrena dwie części- pierwsza to anafora- spokojna i poetycka, druga to epifania( w drugim znaczeniu) - olśnienie- nie kategoryczne stwierdzenie- To Ty - mój wszechświat: jasny i ciemny, nierealny i jedyny. Jestem pod wrażeniem!!!!2 punkty
-
Kochani to nowa zabawa która polega na znalezieniu cytatów lub wymyślanie ich. Na cytaty można oczywiście reagować. ? Ja zaczynam: "Trudności są jak góry, bo to właśnie dzięki nim możemy znaleźć się wyżej"1 punkt
-
1 punkt
-
@Stracony gdybyś był wróblem skubałbyś okruchy nie znając smaku chleba gdybyś był orłem widziałbyś z wysoka lecz nie dostrzegłbyś łez ale jesteś człowiekiem więc czujesz głód i sytość ból i radość widzisz blisko i daleko to czym jest życie prawdziwe?1 punkt
-
@Rafael Marius Kłopot polega może na tym, że dobrze jest je mieć. Ale z drugiej strony też mogą zaprowadzić na manowce. Wydawałoby się, że najlepiej jest ich mieć w normie. Nie za dużo i nie za mało. Ale to też tylko teoria, bo świat stoi potęgą, a potęgi nie ma bez snów o potędze. To jakiś duży jest paradoks. Nawet dzisiaj - tej nocy - tej właśnie - jakiemuś naiwnemu jeszcze dziecku przyśni się sen o potędze i to właśnie dziecko zadziwi za lat dwadzieścia kilka cały świat. @Berenika97 Owszem i taką też miewam obawę. I wiem, że takie rzeczy dzieją się w praktyce. I na tym może skończę tę wypowiedź.1 punkt
-
W moich dziecięcych i w nastoletnich latach ani zwróciłam uwagę na - nazwę to mało odpowiednim słowem - odmienność. W szkolnych zabawach ani ówczesnych znajomościach nie przeszkadzała. Gdy nawiązałam pierwszą poważną relację z mężczyzną, moje odczucia zaczęły dawać mi do myślenia. Rozmawiało mi się swobodnie i tak samo dzieliło dotykiem. Ale już objęcia I przytulenia odbierałam... no właśnie. Czas seksualnych zbliżeń mijał - i owszem - przyjemnie. Nawet wielce przyjemnie, rzecz jasna w zależności od poziomu starań tamtegoż partnera. Jednak pomimo tego czułam się... Przepraszam: trudno znaleźć właściwe określenie. Może dziwnie? Nie jestem pewna, czy użyłam należytego... ale chyba tak. Kontynuowaliśmy związek, mimo że coraz częściej dochodziło do nieporozumień i konfliktów, mających u podstaw moją nieswojość. Jak zaznaczyłam: było bardzo miło, staraliśmy się oboje. To coś było we mnie, albo ze mną. Coś, co najczęściej - bo najłatwiej - nazywa się problemem. W końcu rozstaliśmy się. Minął pewien czas samotności. Moje odczucia stopniowo rozmyły się w przeszłości, z biegiem tygodni i miesięcy zapominałam o nich coraz bardziej. Poznałam nowego faceta, na tyle interesującego i fajnego (po co zaraz nazywać go ekscytującym?), że sama zaproponowałam związek. Pomimo tego, że był mieszkającym w Polsce Czechem, co w oczywisty sposób niosło ze sobą odwiedzeniowe trudności. Albo innymi słowy drogowe, jako że trzeba byłoby mi jeździć z Krakowa, gdzie poznaliśmy się i gdzie pracowaliśmy oboje, do Pragi, z której mój - teraz już ex - pochodził. Znów nastał dla mnie czas zawieszenia w sferze realizacji codziennych obowiązków: pomoc mamie, pies, praca. Nastał również wskutek powrotu moich odczuć i wątpliwości mnie nadchodzących. Bo znowu brakowało mi czegoś. Bo znów czułam się inaczej, niż spodziewałam się, że będę się czuć. W końcu sięgnęłam po psychologiczną pomoc - umówiłam się na spotkanie ze specjalistką. Niewiele starszą ode mnie kobietą, przy której... Tak: pomogła mi jej wiedza, ale obecność znscznie bardziej. Po jednym spotkaniu już wiedziałam. Nabrałam pewności. Długo zmagałam się ze sobą, żeby powiedzieć rodzicom. W jaki sposób to zrobić? Jak mogłabym spodziewać się, że nie będą wstrząśnięci, skoro mnie samą zszokowało to, czego się o sobie dowiedziałam? Prawdziwy problem pojawił się, gdy jako trener personalny zgodziłam się pomóc pewnemu mężczyźnie. Właściwie nie tyle pojawił się, ile przyszedł. Przybył nie od razu, a podczas jednej z kolejnych sesji, i przyczaił się. Ukrył podstępnie w przestrzeni pomiędzy jego myślami, spojrzeniami a słowami. Poniewczasie przekonałam się, że powinnam nie wyrażać zgody na pomoc. Ale przecież nie mogłam przewidzieć, że zacznie mu na mnie zależeć. Z drugiej strony to mój zawód, wybrana przeze mnie profesja. Sama chciałam. A teraz, kiedy już wiem... Jak mam mu powiedzieć, że jestem lesbijką? Szklarska Poręba, 9. Sierpnia 20251 punkt
-
I. Czasami nachodzi mi myśl do głowy przeznaczenie? powiedziawszy sobie, idę raz kolejny na fotel Za oknem, stado białych pól, rozrzuconych niedbale; gałęzie przybrały wystrój nagi, wręcz miejscami na miarę ludzkich dłoni surowo zaś poczynione, gdy sypią się chłodne podmuchy, a kołnierz wydaje się być wilgotny na ulicach, podstępnie kryje się cisza jak przystało, ze stylem gonią płaszcze się wzajemnie śmiech rozbrzmiewa głośniej niż zazwyczaj Po domowym powrocie, ukojenie ciepłem koc już wita lampa świeci w kącie wszystko znajome, przy drzwiach powódź na podłodze topi się puch przyniesiony z zewnątrz ciemność opowiada o kończących się szmerach i przekręcaniu zamków herbata w kuchni, zdążyła się zaparzyć Na co więc jeszcze czekać? A w tym wszystkim, serca tulą się wzajemnie odnalazłszy coś więcej szyldy zapraszają na poranną kawę para z ust wyznacznikiem dróg byle zabrać rękawiczki, czapkę szalik tak bym powiedział o tym, gdyby prawdą było: “Przyjdzie gwiazda pierwsza, ujrzymy się przy stole, powiem Ci co nie co, Ty mi to samo odpowiesz” II. znowu wyczekane zachmurzenie wczorajsze kałuże stoją nam na drodze pierwszy listek strzęk po głosie gdzie się jest w nadzwyczajny dzień marcowy? pogoda jedynie w zakłopotanie wprowadza niby zima jednak już nie zupełnie inny obraz ukazuje kartka z kalendarza w takim razie w kwietniu się ujrzymy maju maj kwiatów czar co znaczy przebiśnieg? co znaczy zmiana? odmieniona kartka, oddana porada odejście przygotowanie na zdarzenie nadchodzące ja w tym wszystkim? taki obraz mój na wiosnę? III. wielu rzeczy nie powiedziałem głównie dlatego, że zapomniałem pobudka o czternastej haczyk w tym, że jasno jest od czwartej biurko lśni od odbitego słońca wiecznie to samo zaproszenie Miejscowe szlaki, choć znam, odkryć chcą być raz kolejny tutejsze owocowe drzewa malin stosy Jakżeby się nie zadurzyć w dobrobycie? Chciałbym odpornym być na gorąca życie tonąc w swej koszulce pląsam w pokoju czując podmuch wiatraka marząc o byciu na szczycie opieram się na ekstazie tkwiąc głową ponad czterech pieśni chmurami, dumam czy dziś będę gdzieś dalej oddalę się nie myśląc nie tkwiąc będzie następny transport z powrotem czuję, że ślepnę, bo nie dostrzegam dopełnienia przepływam przez tydzień kryjąc się za mylnym rachunkiem ogromnie bym chciał powiedzieć, że ruszam po kładce dalej jednak stoję tu z rowerem zachód jest czymś czego w głębi siebie, nie mogę ominąć w radiu lecieć będzie, któryś z kolei, przebój minionego lata IV. Gdy to piszę, spaceruje utrzymuje się w stwierdzeniu, iż tutejsze domy mają zadziwiające firany jedynie sylwetki kątem oka dostrzec można Powróciwszy do mych zajęć, więcej plecaków i toreb widuję Głównie w winklach, za sklepami Lecz jest jakoś ciszej spokojnej szare są budynki duch ducha pogania a ja sam, duchem w mieście owych Czyż marnieję? Och, prawie bym w drzewo wszedł, nie mądrze pisać, idąc chcę powiedzieć jednak, że niedoszły mój opresor, piękną koronę włożył dokładniej mówiąc, taką z odcieni czerwieni Czasem przyznam, potrafi być gorzej umiem zagubić się na dobrze znanej ulicy pragnąc mieć pragnienie Nawiedzę biblioteki, rozpoznam coś co minione na chwilę wrócę choć sprawunków niektórych już nigdy nie odrobię znajdę sposób na życie nadzwyczajne wyrwę się, by wpaść w palący się płomień tylko na moment na pojedynczą chwilę Gdy to kończę, już w swym domu, snuje się nocną porą począwszy szukać siebie dalej. I tak co roku.1 punkt
-
1 punkt
-
@Rafael Marius to z byłej pracy:) już nie żyje szef:) żona jego mnie zaprosiła :) obecnie mam szefów zagranicą, w Polsce tylko są pracownicy, nie mam takiej normalnej relacji z nikim:)1 punkt
-
1 punkt
-
@wierszyki Twoje imię znam i jest nią Agata. I wiem też, choć nie bardzo mi wierzą w tę teorię, że to ogólnie jest świat Agat :)))) @TylkoJestemOna Tak to rodzaj wypowiedzi jest niestety. Może i prawdziwej, ale tylko wypowiedzi.1 punkt
-
Zmieniam zdania, zmieniam rytm, Zmieniam siebie, zmieniam rym. Roztargnione wieczory, Pełne złudnej pokory, Próbuję stamtąd uciec, Nie wiem którędy już biec. Nie mam zdania, gubię rytm, Nie znam siebie, niszczę rym. Kim jestem ja, kim jesteś ty? Kim jest mój brat, gdzie moje sny? Nie ma już mnie, nie ma śladu. Nie ma ładu, nie ma składu. Pamięć zawodzi, jestem zły, Nie mam brata, to wilcze kły. Uciekam do swego świata, Są doniczki, nie ma kwiata, Nie istnieję, ja nie żyję. Co tu robię, czemu wyję. Jestem pusty, jestem martwy, Cały mój świat nie ma barwy.1 punkt
-
1 punkt
-
Ot, i udało się tak lekko, a refleksyjnie :-) Czego nie masz? Może dobrze jest nie mieć złudzeń, choć może to złudzenia właśnie mogą pomagać, bo bez takiej lekkiej poprawki na siebie - że jestem ja ale i inni - ciut lepszy niż w rzeczywistości, bardzo trudno pozytywnie funkcjonować. Tak sobie ja akurat zinterpretowałam - liczyć, że nie ma się złudzeń i kochać za to, jakimi się jest naprawdę, a więc tak prawdziwie. Choć wiersz jest o wielu aspektach życia. Pzdr :-)1 punkt
-
@Annna2 Wiersz jest bardzo ładny, przypomina falowanie, a przecież każda fala trochę inna. Pozdrawoa P.S. Nie rozumiem tego: na drodze po której jeszcze w idę.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@wierszyki Tworzysz malarskie obrazy, pełne kontrastów. No i ta fraza: "niech cię nie zwiedzie" - to ostrzeżenie, wnosi niepokój. Wiersz refleksyjny, pozory a siła natury, a może jeszcze coś innego się czai. Piękny! a co do haiku, nie lepiej by było: trzepla zielona uszczypnięcie na Warcie tu smok na dłoni chodzi tylko o kolejność wersów, podoba mi się :)1 punkt
-
@Annna2 Zamyśliłam się nad rolą sztuki w naszym życiu. Napisałaś wspaniały wiersz, bardzo emocjonalny i mądry, żeby stwierdzić, że "wiersz przecież nie ma żadnej władzy" - świetny paradoks! Twój wiersz jednak ma władzę, wzbudza emocje, czyli może też zmienić coś w człowieku. Jesteś niezwykłą Poetką!1 punkt
-
Ja bardzo często muszę budzić innych. Może dlatego często tu wchodzę, częściej nad ranem. I budzę, wyjdzie albo nie ;) Pzdr , 🌞1 punkt
-
Wzywaj go. Bo zastuka. Niebo się otworzy i wkrótce zjawi się. Nie wzywaj go. Bo zastuka. Piekło się otworzy i wkrótce zjawi się. Domyślam się czemu bijesz laską…1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne