Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.07.2025 w Odpowiedzi
-
Pod_uszka To co mamy, znów ucieka, lekko skapryszone, a ja lubię aurę lata, gdy naburmuszone. Złotodajną kulę niesie nad zmarszczką jeziora, dodam swoje - cóż po jednej - kiedy tafla woła. Biorę kajak - przecież znasz mnie - złego licho nie zje i nieważne, że pagaje, dobry mały dreszczyk. Gdy po rejsie wyczerpana, do twej klaty przylgnę, czule szepniesz - a pod uszka, węża boa przyjmiesz ? lipiec, 20255 punktów
-
Krótkie wprowadzenie w tekst który przedstawiam w odcinkach. Nie publikuję tego po raz pierwszy. Początek zrobiłem na beju ale z racji że ten portal zakończył swoją działalność muszę zacząć od początku i w końcu doprowadzić do końca. Zarówno na beju jak i tutaj podnoszą się głosy że moja relacja jest prowadzona w sposób mało poetycki. Jest to oskarżenie bardzo słuszne, ale działanie moje jest zamierzone. Zamysł mój jest taki, aby pozostawić w pigułce historię, która streszcza dzieje Gorzkowskich. Moja rodzina jest mocno rozproszona i często przez waśnie rodzinne w następnych pokoleniach nie wiedząca o swoim istnieniu. Jest to historia dla nas samych co by przyszłe pokolenia może pobudzić do zagłębienia się w tradycję, bo przykro mi jest patrzeć, jak ich to już nie interesuje. I żeby nie zanudzać i nie denerwować tych którzy nie widzą w mojej pracy poezji te kilka słów wyjaśnienia skreśliłem. Polana zachwyca przestrzenną jasnością i gryką co chłopi ukradkiem zasiali i stóg z kamieniami te ręce strudzone jak łzy Chrystusowe pod krzyżem zebrali. Krzyż mocny tu stoi z dębiny ciosany na chwałę najwyższą on świadkiem dziejowym w nasadzie zmurszały w ramionach nobliwy i święty jak losy mieszkańców tej niwy. Gorzków z Poperczynem zaczątek tu bierze staw ulokowany rozlany na Żółkwi po brzegach las rzadki Prześniegów on zwany z polami od stawu do Rutki przybrany. Dolina ściśnięta borami dębiny przez sioło Chorupnik na prawo się wznosi z górek przeciwległych do rzeczki Wielebycz przez środek wąwozu Popławy unosi. Dalej między lasem ludność zwie go Miassze połaci Wielebycz płynącym strumieniem do osad Orchowca i ziemi Bobrowca a drzewin Smogorzów folwarkiem Orchowca. Trzciniec z prawej strony i Susiec, Miłosław strumyczki spływają do strumienia Beszek tam się rozlewają w bagnie rzeki Siniec Gorzkowa wpół własność Żółkiewki połowa.5 punktów
-
Dla Alicji Wysockiej......za natchnienie. I. PUŁAPKA DNIA Wpadłem w dzień jak w paszczę kota z plastikowymi zębami. Zegary drapią kręgosłup – nie pazurami, lecz wspomnieniami, wyrastającymi na brokatowych pętlach reklam. Śnią mi się twarze zrobione z makulatury i waty cukrowej na patyku, na których nawet motyle zostawiają poezję w postaci śladu nóżek. Miasto – święty klocek LEGO z wyciśniętym śladem boga – tonie w moich płucach jak topielec w betonie. Duszę się możliwościami – są jak stado koni bez nóg, galopujące w miejscu, a kurz z ich kopyt osadza się na źrenicach. II. CYFROWA CISZA Nikt nie patrzy w oczy – patrzą w kody, kody patrzą w nicość, nicość zwraca paragony. Mam w głowie ptaki z białka i smutku – lecą wstecz i giną, uderzając w betonowe szkielety szklanych domów. Z betonu wyrósł kwiat, ale z kwiatka wyszło dziecko z głośnikiem w gardle, które mówi cudzym głosem – głośno, ale nie do nikogo. Nie ma już zielonej trawy, na której siadali poeci – tylko język asfaltu, który mówi: „Zamknij oczy. Zostań klientem.” I bankomat za rogiem. III. CIAŁO MASZYNY Co noc płoną sny – ale ogień śmieje się szeptem powiadomień. Ciała – pakunki mięsa z kodem kreskowym w pępku. Serca – kserokopiarki szeptów, biją na czarno-biało. Raz słyszałem duszę – wyła jak wilk zamknięty w pendrivie. Szkło pęka, ale nic się nie kończy – bo tu nawet śmierć ma interfejs użytkownika. IV. WYKREŚLONE „JA” Nie ma dróg – są tylko ślady po błędach systemowych. Ruch to błędnik świata, który się zaciął i puszcza w kółko to samo intro. Myślę, że istnieję tylko jako resztka RAM-u w boskim laptopie, a moje imię to hasło zapomniane przez anioła. Życie? Rytuał szczura w mikrofali – jego taniec lajków, jego modlitwa w formie captcha. A moje „ja” – pępowina do nikąd, owinięta w folię bąbelkową i wysłana do nieistniejącej strefy komfortu. Do folderu o nazwie home, ukrytego na pulpicie betonu. Gdzie dzieci krzyczą jeszcze: tata".4 punkty
-
Miłosz, Słowacki, Szymborska czy Norwid. Pani w moim domu nie było. Przepraszam. A dziś czytając epitafium dla Przybylaka jestem wzruszona, bo "Klangor wbija w ziemię. To nic, że ostatnie wiersze to pożegnanie ze światem, gesty zniecierpliwienia, krzyk czy sarkazm. Słowa Laureatki porażają wnikliwością widzenia, mówią o czymś , o czym mówić najtrudniej, albo się nie da. Taki paradoks. *" moje ja jest jakby beze mnie trzeba mi przejść z nim na "ty" i mówić o sobie "ona" Ileż jesieni już było, dobrych, smutnych i miłych i czasem prostszych od spraw zawiłych. Przepraszam. *Urszula Kozioł3 punkty
-
wyrzuca skarby* na brzeg suchego lądu wzburzone morze -- *dziękuję Nacie Kruk za korektę3 punkty
-
Coraz rzadziej cię pragnę, czas zasłonił wspomnienia. Bez ust, bez dotyku, bez słowa, bez ciebie. Ale czy to coś zmienia? Może trochę mniej płaczę, częściej jem pomarańcze. Samotnie, lecz z czułością, bez ciebie, po taktach walca tańczę.3 punkty
-
2 punkty
-
Zbędne zabawki świat sobie wyśnił z nadwyżki bogactw próżnego życia pozorny wybór wśród złotych myśli wyrósł odludziem samotnym dzisiaj Co kiedyś proste wplątane w sieci kanały czaty fora portale kup kochaj polub korzystaj jeszcze gdyby nie jedno tęskniące ale... Wciąż w dali tlą się harmonii dźwięki pragnienie ciało do tańca prosi na dłoni dając siebie nic więcej odbiera echo i piękne oczy2 punkty
-
Karolina zobaczyła łzy cieknące po twarzy. Nie mogła pojąć „zwykłego” okrucieństwa tłumu wobec tych niewinnych i zabiedzonych istot. Wkrótce wrócił pastor z żoną. Pani Irena przyniosła kilka pudełek mleka w proszku i torbę wypełnioną innymi dobrami ze Szwajcarii. - Wyjdzie pani normalnie, drzwiami frontowymi - stanowczo powiedział duchowny. - Zapowiedziałem, że jeżeli będą panią traktować bez szacunku, to zrezygnuję z przyjmowania jakiejkolwiek pomocy zza granicy - dodał. - Odprowadzę panią i dziewczynki - pocieszała pastorowa - proszę się nie bać. Kobiety wyszły a Edward Kocki ciężko usiadł na krześle i zamyślił się. Karolina cicho i delikatnie spakowała wszystko, co dziś otrzymała na plebanii: materiały źródłowe, luźne kartki maszynopisu pracy doktorskiej i swój prezent. - Zobaczyła pani, jak chrześcijanie traktują chrześcijaństwo - zwrócił się do niej pastor - serce mnie boli, jak to widzę. Ludzie, którzy tam stoją i żądają teraz dóbr materialnych, jeszcze niedawno wyzywali nas od Niemców lub heretyków. A ja walczyłem o wolną Polskę w dywizji pancernej pod dowództwem gen. Stanisława Maczka. Ech, życie ciągle nas zaskakuje. - To prawda, dziś się o tym przekonałam - potwierdziła dziewczyna. Pożegnała pastorostwo, podziękowała za niezwykłą pomoc i udała się na dworzec. Tam już w pociągu zastanawiała się nad lekcją, jaką dziś otrzymała. Rozważała, czy wyniesione tego dnia doświadczenie nie było przypadkiem najważniejszym w jej dotychczasowym życiu?2 punkty
-
Kiedy odchodzi poetka zostają jej dzieci wiersze teraz sieroty nie zapominajcie ich słów kiedy odchodzi poetka to mów że pobladł inicjał w tomikach złoty a wiersze przecież ocaleją choćby wykute na niejednym cokole bo zawsze są wielką nadzieją i pozostaną dla świata ostoją nieśmiertelne odejścia na zawsze się nie boją kiedy odchodzi poetka czas ją pogania ty póki tu jesteś zachowaj ją w pamięci dziś pisze strofy tam gdzie sami święci tej nocy znowu była burza i wiało pożegnały ją wszystkie żywioły teraz słuchają jej strof anioły tu na doczesnym padole prawdziwych poetów tak mało a tyle jeszcze zostało do napisania2 punkty
-
Małe i duże Pieski* mają żywot królewski. Bo są kochane i rozpieszczane. Gdy piesków brak – są łezki. _ Podobno 1 lipca 🦮🐕🦺 mają swoje święto. *Pieski – wieś w Polsce położona w województwie lubuskim2 punkty
-
choć krążą nad nami słowa uśmiechy od ucha do ucha tak często brakuje drugiego by tylko zwyczajnie wysłuchał2 punkty
-
Roch mieszkaniec Nowego Tomyśla jawnie zemstę na sprawcy obmyśla, widział jak ufoludek opróżnił barek z wódek, żona inny już sposób wymyśla. Roch mieszkaniec Nowego Tomyśla jawnie zemstę na sprawcy obmyśla, widział jak ufoludek opróżnił barek z wódek, „ dorwę drania, stłukę i zwymyślam”. Roch mieszkaniec Nowego Tomyśla jawnie zemstę na sprawcy obmyśla, widział jak ufoludek opróżnił barek z wódek, „ przerobię na AGD, zwymyślam”. Pomóżcie, proszę, którą wersję wybrać, albo dodajcie swój piąty wers.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@Ajar41To lubię:-) Roch mieszkaniec Nowego Tomyśla srogą zemstę na sprawcy obmyśla. Widział jak ufoludek barek opróżniał z wódek. - Ja mu z gardła je wyrwę - uściśla. Miłej zabawy2 punkty
-
@Ajar41 Roch mieszkaniec Nowego Tomyśla jawnie zemstę na sprawcy obmyśla, widział jak ufoludek opróżnił barek z wódek, - Wczoraj dużo wypiłem i zmyślam! lub ( - Oj, za dużo wypiłem i zmyślam!)2 punkty
-
Poranieni Ofiarom wojny, która się nie odbyła. Przekonano mnie, że jestem ofiarą. Od dziś to część mnie, jak oko czy ręka. Czuwa nade mną w stu kolorach wstęga, otwiera rany zajadły megafon. Bez przekonania, lecz z myślą o skarbach, wlokę za tłumem swoje wiotkie członki — ponoć skostnieją i sam krzycząc: Chodźmy! będę prowadził, głosząc czym jest prawda. Jedno spokoju mi tylko nie daje — ja to ofiara, ale kim są inni? Musi oprawców być to bura zgraja, bo szli by z nami, będąc niewinnymi. My — starym ludem, który z kolan wstaje, by w bruk na nowo przypierdolić nimi.2 punkty
-
@Robert Witold GorzkowskiNapisałeś: Świetnie, że to robisz! Twoja rodzina odegrała znaczącą rolę w kształtowaniu naszego państwa, dlatego tym bardziej jest to niesamowicie potrzebne i ciekawe. Każda rodzina powinna w jakiś sposób upamietniać swoją historią, ja również się staram to robić. Pozdrawiam.2 punkty
-
@Robert Witold Gorzkowski to prawda. Nie znałam Jej bliżej- gdzieś tam zetknęłam się pobieżnie oczywiście- ale dokładniej to w ubiegłym roku- po wręczeniu Nike dla Urszuli Kozioł. "Raptularz" jest piękny- jak można tak cicho odchodzić. I teraz do Ciebie Robert. Bardzo cenię skromność. To jest bardzo piękna cecha. Wiem, tu na forum jest ktoś kto zaraz da po łapkach- tak na wszelki wypadek by za bardzo fajnie się nie poczuć. Ciebie zapamiętam całe moje życie- a wiersz o Krzyżu podziurawionym sumieniem niosę w sercu. Nie masz powodu by czuć się gorszym. @Robert Witold Gorzkowski jeśli chcesz to możesz A kiebi" albo któryś2 punkty
-
@Annna2 jeszcze ja, na chwilę..... Pamiętam wiersze Urszuli Kozioł drukowane w miesięczniku POEZJA. Zapach papieru, druku i magia Jej slów....2 punkty
-
@Migrena "Ni mniej ni więcej" Ileż trzeba mieć w sobie pokory- aby tak się żegnać. I czułośći. Tak. Dziękuję pięknie2 punkty
-
Każdy w sobie nosi jakąś zadrę Czasami przeradza się ona w obsesję innym razem w depresję Rzadko ludzie sami potrafią się "wyregulować"2 punkty
-
Jednym kłapnięciem Dzioba połyka pisklę Puchacz uralski 🦖🦖🦖 Potężna fala Mięśni rozwija prędkość - Wznosi się bielik 🐅🐅🐅 Ociera skrzydłem Nurkujący w tunelu Ludzi - myszołów2 punkty
-
2 punkty
-
tam gdzie wonny kamyk nad rwącym ruczajem dziewannę zaprasza do tańca tam się nie śnią baśnie fantazją spowite ale rodzi bajka1 punkt
-
Brak Od niechcenia budzi się dzień, szybuje ponad lasem, po nocy wzgórze przyodziewa mgły. Kukułka jeszcze w drzemce, ale sarny wędrują z młodymi za szczęściem. Moim - chleb z masłem i kakao, dach chroniący od burz i słońca. Kot, zamiast w piwnicy gdzie myszy, biega za nutami z nokturnów. Na tarasie rodzinny album, upstrzony kleksem po jaskółce. W gnieździe odgłosy życia - a ty - jesteś i nie ma cię, podobnie ze mną. Ciągnę długie popołudnia ze sobą, rower usłużnie dźwiga ciało i wiersze. Na wahadle wczoraj - my - a jednak... lipiec, 20251 punkt
-
Gdy wers oddechu nie wstrzymuje, A papier nie przyjmuje spowiedzi, Gdy nocna cisza zamyka powieki Kończę rozmowy z własnym sumieniem. Coraz trudniej siebie rozpoznaję. Piszę - muszę ze sobą rozmawiać. By nie utonąć w milczącym krzyku. Wiersz przechowa cień mego istnienia.1 punkt
-
1 punkt
-
@violetta A nie mówiłem, iż tak będzie, proszę pani? Efekt będzie odwrotny od zamierzonego celu, otóż to: pan Grzegorz Braun został potępiony przez Parlament Europejski i Senat Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej i pewnie zostanie potępiony przez Sejm Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej - uchwałą, która nie ma mocy prawnej - w świat już poszedł sygnał, iż Polaków bez względu na pochodzenie, wyznanie i orientację seksualną - nie wolno obrażać, tak więc: pan Grzegorz Braun niczym Konrad Wallenrod zrobił dobrą robotę dla własnej Ojczyzny - Polski. Łukasz Jasiński Polska jest tarczą wschodniej flanki NATO, niezwykłym sojusznikiem, niezwykłym narodem, dumnym, suwerennym, bardzo zazdrosnym o swoją kulturę i niesamowicie proamerykańskim. Thomas Rose Maciej Hunia złożył w poniedziałek listy uwierzytelniające prezydentowi Izraela i został formalnie akredytowany na stanowisko ambasadora Polski w Izraelu - poinformowała polska ambasada w tym kraju, a Maciej Hunia to były szef Agencji Wywiadu. Źródło: TVN24 I jak można wywnioskować: to Stanom Zjednoczonym Ameryki Północnej i Izraelowi bardzo zależy na dobrych stosunkach z Trzecią Rzeczpospolitą Polską, a jeśli chodzi o mnie, to: nie zmienię zdania - jestem po stronie ofiary - Palestyny. Łukasz Jasiński1 punkt
-
@Annna2Wzruszyłam się, robię to zawsze, gdy czytam twe słowa. Pani Urszula napisała: "nadczynność myśli gonitwa zapędy galop zerwany w pół taktu zawały przystańmy wkrótce nas tu nie zastaną [...] przemija życie jak noc: w oka mgnieniu, przemija ziemia w ułamku promieni" Jak wiesz, to z "Raptularza" . 💔1 punkt
-
@Berenika97 Bereniko, słodka Bereniko. Kiedy Ty tak do mnie piszesz.... to ja nie chcę żebyś Ty wracała.....ja chcę żebyś została na stałe. Rano będę Cię częstował kruchymi rogalikami z masłem i garściami świeżo zebranych malin. A wieczorami przy kominku, albo ognisku, albo zwyczajnie /co staje się modne u poetów/ siedząc na rozgrzanej lipcowym słońcem trawie, będziesz nuciła swoje piękne wiersze a ja będę cichutko przygrywał Ci na bębenku z cicha przy tym zawodząc. A noce.....mój Boże ! W czerwonych różach albo na jedwabnym prześcieradle..... Nie odchodź. Zostań. Proszę. Bereniko......1 punkt
-
1 punkt
-
Ja tu znajduję dla siebie kilka przepięknych fragmentów I aż żal że nie potrafię malować Ten fragment mógłby być oddzielną miniaturą Znakomity " Mam w głowie ptaki z białka i smutku – lecą wstecz i giną, uderzając w betonowe szkielety szklanych domów."1 punkt
-
Co chwilę zastygam w bezruchu, co chwilę czuję pustkę w duchu, to coś więcej niż ocean bez dna, i się nie kończy, cały czas trwa. Odpycham ile sił i z sił opadam, chyba nikt mi wierzy, choć ciągle o tym gadam, rwie bardziej niż wodospad i rwa kulszowa, jest podartą sukienką bo zły dzień miała krawcowa. Niebieska sukienka, w niej podarta twarz, widzę ją u ciebie choć całkiem dobrze grasz, każdy z nas, czy w pokera czy ruletkę, a potem jako symbol na ręce bransoletkę. Kiedy przestaniesz grać, czy razem z oddychaniem? Tak często jesteś sam dla siebie chamem. Zabijasz się by nie czuć, zasłaniasz ból by innych nie kuć. Lecz to nie tak, to wróci, nie wiesz kiedy, świat twój przewróci, obejrzysz się a tam same ruiny, choć do sukcesu już widziałeś podwaliny. Takie jest życie a Joker na czele, choć do powiedzenia mamy jeszcze wiele, powoli cichnę, powiedzą że się użalam, a ja tylko swoje serce z bólu składam.1 punkt
-
Dziś w lesie dębowym podążam ku słońcu paciorki różańca przez palce przekładam co chwila w ostępach zwierzyna się przemknie wzruszając ukryte płomienne scenerie. Polana przede mną myśl moja skupiona otwieram ksiąg starych pożółkłe stronice Mikołaj wstępuje na ziemię surową pomiędzy zachodu a Rusi granice. Mać jego Elżbieta zaślubia Wilhelma a herb jego trąby przydomek mu dały on sam jednak pisał jam jest z Sandomierza a potem już godnie biskupem z Gorzkowa. Dokument królewski w Wiślicy wydany przenosi z ruskiego na prawo niemieckie uwalnia poddanych z pod władzy królewskiej Gorzków z Poperczynem w nowe ramy wkłada. Fundacja kościoła gdzie Ruskie są ludy umacnia ryt rzymski biskupa raduje swoją dziesięcinę Stefan przekazuje na nową parafię w diecezji podległej. Właściciel majątku fundując świątynię objąć patronatem po wsze czasy musi jego sukcesorzy będą ją umacniać mianować proboszczów nauczanie ruszy.1 punkt
-
1 punkt
-
Ja Robercie czytam z zainteresowaniem, a że część mojej rodziny jest ze wschodu, tym większym. Pozdrawiam P.S. z przyjemnością wyśle Ci mój tomik z dedykacją, albo, jak masz mało miejsca na półkach, jeden z moich wierszy, także ci dedykowany.1 punkt
-
@Bożena De-Tre tu jest spokój. Bo świat bajką nie jest. podaj rękę. Czujesz ciepło naszych rąk? We dwoje jest pięknie- tak!1 punkt
-
@Stracony jaka kultura u emigrantów, już u nich zanikła z biedy, ci ludzie małpy gotują i dają niewinnym dzieciom. Są kraje bogatsze w Afryce i ciekawe, ale wypełniają się proroctwa, że narody będą przeciwko sobie. My w Polsce też będziemy mieć biedę, znika dużo biznesów. Czy ZUS będzie wydolny wtedy? Jakie będą emerytury? I dojdzie do tego niż demograficzny.1 punkt
-
Mieli po dziewiętnaście lat i zero pytań. Ich ciała świeciły jak płonące ikony, nadzy prorocy w jeansowych kurtkach, wnukowie Dionizosa, którzy zapomnieli, że śmierć istnieje. Wyjechali – na wschód snu, na południe ciała, na zachód rozsądku, na północ wszystkiego, co można rozebrać z logiki. Motel był ich świątynią, moskitiera – niebem, które drżało pod ich oddechem. Miłość? Miłość była psem bez smyczy, kąsała ich za kostki, przewracała na trawie, śmiała się z ich jęków. Ale czasem nie była psem. Była kaskadą ognistych kruków wypuszczoną z klatki mostu mózgowego. Była zębami wbitymi w noc. Jej włosy – czarne wodorosty dryfujące w jego łonie. Na jego ramieniu – blizna, pamięć innej burzy. Jej uda pachniały mandragorą, jego plecy niosły ślady świętej wojny. Ich języki znały alfabet szaleństwa. Ich pot był ewangelią wypisaną na prześcieradłach. Ich genitalia były ambasadorami innej rzeczywistości, gdzie nie istnieją granice, gdzie Bóg trzyma się za głowę i mówi: ja tego nie stworzyłem. Ich dusze wyskakiwały przez okno jak ćmy wprost w ogień – i wracały. Zawsze wracały, rozświetlone. Każdy pocałunek – jak łyk z kielicha napełnionego LSD. Każda noc – jak przyjęcie u proroków, gdzie Jezus grał na basie, a Kali tańczyła na stole, i wszyscy krzyczeli: kochajcie się teraz, teraz, TERAZ! bo jutro to tylko fatamorgana dla głupców. Nie było ich. A potem cisza – tylko ich oddechy, jak fale na brzegu zapomnianego morza, gdzie świat na moment przestał istnieć. Nie było ich. Była tylko miłość, która miała skórę jak alabaster i zęby z pereł. Był tylko seks, który szarpał jak rockowa gitara w rękach anioła. Było tylko ciało, które płonęło i nie chciało gaśnięcia. Pili siebie jak wino bez dna. Palili siebie jak święte zioła Majów. Wciągali się nawzajem jak kreskę z lustra. Każdy orgazm był wejściem do świątyni, gdzie kapłani krzyczeli: Jeszcze! Jeszcze! To jest życie! A potem jeszcze raz – jak koniec kalendarza Majów. Byli młodzi, i to znaczyło: nieśmiertelni. Byli bezgłowymi końmi pędzącymi przez trumnę zachodu słońca. Byli gorączką. Ich dusze wyskakiwały przez okno jak ćmy wprost w ogień – i wracały. Zawsze wracały, rozświetlone. Lecz w każdym powrocie, cień drobny drżał, jakby szeptem jutra czas ich nękał. Kochali się tak, jakby świat miał się skończyć jutro, a może już się skończył, i oni byli ostatnimi, którzy jeszcze pamiętają smak miłości zrobionej z dymu i krwi. Ich serca były granatami. Ich dusze – tłukły się o siebie jak dwa kryształy w wódce. Za oknem liście drżały w bladym świetle, jakby chciały zapamiętać ich imiona, zanim wiatr poniesie je w niepamięć. Ich wspomnienia – nie do opowiedzenia nikomu, bo nie ma języka, który wytrzyma taką intensywność. Wakacje były snem, który przekroczył sny. Były jedynym miejscem, gdzie Bóg i Diabeł zgodzili się na toast. Oni – dzieci światła, dzieci nocy, dzieci, które pożarły czas i nie umarły od tego. Jeśli ktoś pyta, kim byli – byli ewangelią spisaną spermą i łzami. I gdy noc gasła, ich spojrzenia się spotkały, ciche, jak dwa ptaki na gałęzi, co wiedzą, że świt jest blisko, a lot daleki. I w ciszy nocy, gdy wiatr ustawał, słychać było tylko szelest traw, a świat na zewnątrz, daleki i obcy, czekał na powrót, którego nie chcieli. Byli ogniem w płucach. Byli czymś, co się zdarza tylko raz. I zostaje na zawsze. Jak tatuaż pod skórą duszy.1 punkt
-
@Marek.zak1 są kraje, gdzie mają po kilka żon, nawet mają je prawnie, np. Jordanii. Jak tam sobie kobiety radzą. @Łukasz Jasiński gdybyś miał prawnie żonę, to by ci na jej zależało:)1 punkt
-
@Berenika97 Z wyrazami jak z kochankami - trzeba ich używać, nie ufać im ślepo. Fraszka, która się uśmiecha, ale w tym uśmiechu jest i figiel, i inteligencja :)1 punkt
-
@Nefretete "Wytrawny alkoholik, w fazie między człowiekiem a bydlęciem, potrafi dobierać trunki do swoich bieżących potrzeb. Kiedy osiąga fazę między bydlęciem a rośliną, przestaje mieć bieżące potrzeby, więc pije, to co ma" Dziękuję, pozdrawiam. @Moondog Dziękuję za dobre słowo. Pozdrawiam.1 punkt
-
Hipolit Trąba koło Chodzieży, do Boga krzywe zęby swe szczerzy. A nie bardzo się stara. i kiepska jego wiara. We własne bajdy tylko wciąż wierzy. Filip Zadyma spod wioski Grądy, często odwiedza wokoło sądy. Robi ciągle miny dziwne, gdy dostaje znowu grzywnę. Niestety sąd ma inne…poglądy. Cyryl Pieniawa w małym Rewalu, wyzwał sąsiada na jakimś balu, bo ten słowem goryczy, choroby jemu życzył. Dziś się odgraża… lecz na portalu.1 punkt
-
1 punkt
-
Komu służy jaka chwila.. Okazuje się, że żadna w Twoim wierszu. W pracy na koniec też się ostatecznie liczy, kto był kto nie był. Lista obecności. Chwile ulatują cięzar pracy problemy zadania. Pzdr.1 punkt
-
Niedziela ze snu wybudził mnie wiatr pokazał że wiosną też potrafi być może to dopiero początek tygodni bez chmur w których ziemia wołać będzie o krople życia też zawołam we dwójkę raźniej dwa głosy na chórek to za mało ta ziemia od lat prosi o deszcz nie nawałnice po nich gniją słowa w bagnach obietnic nic innego jak fetor z pokrzykujących ust niesiony czasem ponad dachami ale głowy ciągle zatrzaśnięte marzec, 20251 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne