Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.01.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Był bąk nie może osa Kwiat nasturcji i łąka makiem szumiąca Jeden żuk i dwie kury na grzędzie Talerz brudny i miska mleka Kamień przydrożny a nim włóczęga Dom chata izba w której szarość gości Gwar beztroskich dzieci co myślą że ich proca do słońca doleci Tak dorosnąć doskoczyć i absurdem jak winem upić upoić Mówią że się nie da że w logiczny splot trzeba słowa dobierać Dzikie kaczki już niedługo przylecą...13 punktów
-
Lubię Gdy zegar wydłuża dobę, biegam po schodach, by stanąć na półpiętrze. Tutaj kwiaty posyłają mi uśmiech. Nie poznaję wszystkich, ale niektóre podlewam, żeby całkiem nie umarły. Zawsze mnie podkusi, żeby... może biegnę nie tak, jak ktoś chce... myślałam, że można. Może jestem hałaśliwa, a ktoś chce akurat spać. Zostawiam tylko krople słów. Lubię kwiaty, powiem nawet... ciężko bez nich żyć, bez muzyki także. Czas i cisza cyklicznie martwieją. Krzyżówka myśli przyspiesza oddech, ale słowa zanurzone w dźwiękach, podrywają moje ułomne ramiona. styczeń, 202512 punktów
-
gładko mówić mowa moja szarpana emocjonalna nierówna (wolę milczeć) mam jednak coś do powiedzenia więc wspomagam się piórem i wierszem10 punktów
-
ktoś mówił o przestrzeni rozległych połaciach dla umysłu wybiegu tymczasem w zazębieniu przeciągam linę pod liną bo ciasno tu czasem nawet autobus poranny to zwykły egregor i nachodzą się fale obiadowe i polityczne religijne są najzacieklejsze chcą systematyczności chcą być jedyne dowodzące i trwałe masz czapkę pomarańczową ja pomarańczowe myśli wyciągam ze zbioru z tobą teraz wspólnego i coś ciągnie i coś łączy mój pogląd twój ubiór egregory się wpatrują nade mną nad tobą uparcie mamy wspólny cel dojechać nie pogrążając się w drodze niebezpiecznie na styku przekonań noszonych pod czapkami ja mam różową9 punktów
-
zobaczyć jak nikt inny pierwszy słoneczny promień na liściach w ogrodzie ciche łkanie wśród kryształowych sfer rosy zabłąkane ciało niebieskie wzmaga zachwyt ukryty w moich oczach niekończący się ciąg objawień natury ostrze przemijalności obmywam łzami uniesień8 punktów
-
i znowu cud poranka słońce pieszczotliwie gładzi skórę zapewniając o wierności dopóki oddech biegnie po życie8 punktów
-
Zapadły między nami głęboko chwile różne pośród mocy zdarzeń jasne, ciemne, spokojne i wytrącone dobre, neutralne i złe tyle samo zgody co poróżnień tyle samo spełnień co niespełnienia tylko życia aż upływały w podobny krój Pewnego dnia naszło nas jednak reflekto osobno bezzwiązkowe nastał czas urastających zagadnień odważyliśmy się siebie w pełni podważać ja ją, ona mnie, my nas, oni nas a wtedy nadszedł niechybny czas ewakuacji manatki trzeba czasem szybko pakować Liczyliśmy się już tylko z granicami i chcieliśmy jednego – żeby były otwarte wianie nie jest, oj nie jest, wcale takie łatwe zwianie na dobre bywa z najtrudniejszych. Warszawa – Stegny, 27.01.2025r.7 punktów
-
między życiem a śmiercią trochę życia i trochę śmierci poza tym nawiasem tylko życie lub tylko śmierć (wybieraj)7 punktów
-
Nie patrzysz prosto w oczy Niczym mnie nie zaskoczysz Kiedy wyciągasz pomocne ramię W dłoniach zaciskasz kamień6 punktów
-
nie powinnam pisać o tobie ale chronisz mnie jak lew a ja mam słabość do kotów patrzysz zuchwale unosząc brew ubrany tylko w pewność siebie skapuje ze mnie ekscytacja tatuaże wyznaczają trasę którą przeleci ten wiersz od nadgarstka po obojczyk usidlony zawiśnie przy żebrach ołówkiem rysuję granice skrupulatnie je ścierasz mała jaskółka na parapecie zdradziecko szepcze o miłości6 punktów
-
za każdym razem gdy usiłuję z czułością wsłuchać się w siebie ktoś mi przeszkadza każe się nie poddawać i walczyć ile wlezie a ja w rozkwicie białofarbnych rozmazań praworożnego sierpu księżyca chcę tylko ciszy w pościeli chcę tylko istnieć i znikać5 punktów
-
pół biedy jeśli zaznaczy swoją obecność na pierwszym lepszym kuflu bądź na bliskiej sercu filiżance to co się nawarzyło można wtedy wypić z drugiej strony5 punktów
-
powtarzam słowa kierowane w twoją stronę i cię nie widzę, no bo tylko w górę patrzę Dno pełne dzisiaj, czy to życie jest na marne? To tylko kłamstwo powtórzone i poparte5 punktów
-
Umamilam sobie kiedyś, że zatańczę z tobą walca. Wyobraźnia spać nie daje, chociaż depczesz mi po palcach. Mam odciski i kontuzję, dawno mi zwichnąłeś serce. Raz odpychasz, raz przytulasz a ja proszę się o więcej. To uciekasz, to doganiasz i zapraszasz znów do tańca. Lecz to bardziej pasodoble, już nie będzie z tego walca. Cała jestem obolała Dla mnie lepsza jest bachata. A więc odejdź i nie wracaj Chce tancerza, nie wariata.4 punkty
-
Ech - mnóstwo by można powiedzieć. Szaleją mezony i miony. Niejeden zmartwiony się biedzi: "czy wszechświat jest w końcu skończony?" A jeszcze popatrzy na trzeźwo; na życie gamoni i przecher. Kojarzy ciut ciężko i ledwo, jak bardzo cierpliwy jest eter? Niszczarka nie przyda się na nic. Zacierać bez sensu dowody. Już wkrótce czas taki nastanie, że można zdarzenia odtworzyć.4 punkty
-
czterech ich szło, więc jakby nikt nie lazł. można przesadzać na sposób drwiąco-stand-uperski czy kabaretowy, że cha cha, hi hi, menele zagłady, żule apokalipsy, – a oni naprawdę kroczyli, by zesłać jak najgorsze. najlepszy (czytaj: najmniej zdegenerowany) był Wacek Piżula. on tylko dwadzieścia lat przesiedział za młodzieńczy figielek, beteczkę taką: zamordowanie kolędników z głupia frant (miało być zabawnie, a skończyło się jak zwykle: z frustracją i bez cienia uśmiechu). Filip Monosycki – oj, dużo większe licho, choć zdawałoby się – bezgrzeszny, bo tylko ćpał. a Gienio Dziewistrzęga? brat i łata wszystkich, nasz święty i powszechny alkodawca, co by prędzej umarłby z nieużycia, niż odmówił. ostatniego trzeba by przemilczeć, bo to Józef Meandrych, znany jedynie z tego, że mało o nim wiadomo, a jeśli już cośkolwiek – to niepotwierdzone i cuchnące lenistwem. ech, jak wdeptali mi się w ściany domu, jak weszli tanecznym krokiem w jego dach i fundamenty, moi darczyńcy, dostarczyciele. ciągle darzą, udzielają. i w kolędę nie wierzę, i tańczę z nimi leżąc na wznak.3 punkty
-
sfrunęła znikąd w styczniu czy lutym zatrzepotała na trzy rzęsami by dać walcowi się zbałamucić myśląc że płatki pogubił jaśmin sypnęła bielą w górę na siebie piruetami wznieciła zamieć i ozdobiona lodem jak srebrem wsunęła rękę pod moje ramię szepcząc o jednym już tylko marzę żebyś do marca mi czas umilił niech cię nie zwiedzie z kryształów diadem jak i klejnoty na mojej szyi to wszystko woda choć zamarznięta a ja nie jestem królową śniegu w tańcu poczujesz jakam wiosenna bo przyszłam wcześniej zimie na przekór3 punkty
-
Słowa ranią Bardziej niż czyny Słowa ranią Bardziej niż nóż A zaciśnięte pięści Wcale nie znikają w tłumie3 punkty
-
-Mistrzu, czy piszesz, kiedy gorączka dokucza? -Nie warto chorej głowy do wysiłku zmuszać. Pochorobowa refleksja.3 punkty
-
@iwonaroma to ja jeśli mogę wybieram pozostanie w nawiasie...😉 A tak serio wybory bywają tak oczywiste że aż trudne 🤔3 punkty
-
Mam w duszy mrok - Och! nastrój co żywo Harfę, której wciąż zdołam posłuchać; Niech twe łagodne palce jej tkliwą Melodię grają dla mego ucha. Jeśli me serce nadzieję wciąż ma, Tych dźwięków czar może ją ocalić: Jeśli w mych oczach ukrywa się łza, Popłynie i mózg przestanie palić. Lecz niech głęboko pieśń orze duszę, I niechże nie zaczyna się pięknie: Mówię, Minstrelu, ja płakać muszę, Inaczej to ciężkie serce pęknie; Smutek tylko był mu pożywieniem, Bólem, cisza bezsenna i głucha; Najgorsze poznać mu przeznaczeniem, I złamie się - lub pieśni usłucha. I Byron: My soul is dark – Oh! quickly string The harp I yet can brook to hear; And let thy gentle fingers fling Its melting murmurs o’er mine ear. If in this heart a hope be dear, That sound shall charm it forth again: If in these eyes there lurk a tear, ‘Twill flow, and cease to burn my brain. But bid the strain be wild and deep, Nor let thy notes of joy be first: I tell thee, minstrel, I must weep, Or else this heavy heart will burst; For it hath been by sorrow nursed, And ached in sleepless silence, long; And now ’tis doomed to know the worst, And break at once – or yield to song.3 punkty
-
2 punkty
-
na szczycie grzechów za głowę się złapał bo zobaczył prawdę która zabolała na szczycie grzechów na kolana padł widząc w jakie gówno wlazł choć nie musiał na szczycie grzechów szczerze zapłakał schodząc z niego swego cienia się bał cienia któremu nogę podkładał fałsz szepcący do ucha tu cię bracie mam2 punkty
-
wigilia tego święta przypadnie w dzień bezwietrzny. już z samego rana, nieco perwersyjnie, założę na siebie toksynki i kolce, będę chodzić w tiszercie uplecionym z liści pokrzyw, z ostów. abyś miała potem co koić, uśmierzać, do czego przykładać tkaninę z (jak najliteralniej!) cuda czyniącym balsamem. w przeddzień święta, jakiego nie znajdziesz w żadnym kalendarzu, wyzwolę się z niewidzialnych uzd, kantarów. troczki się przetną, lejce - przegryzą, spadną pęta. nawet pancerzyk ulegnie zgalaretowaceniu, po czym rozpłynie się jak niepyszny. w równym stopniu niepokojąc się, co przebijając ku bezchmurnemu niebu, będę liczyć godziny, sekundy. strącać każdą z nich w bezdenną przepaść. i stanie się wreszcie ustukrotnione, wymarzone, całe w przesycie, umorach. jedyne, które warto zbyt blisko, z naddatkiem. które trzeba świętować aż po krzyk.2 punkty
-
Lubię jasno, ach to Ty korowody wspólnych chwil jakoś zgrabniej płynie czas nowe życie kwitnie w snach Lubię jasno, ach to Ty Czy się uda razem iść? Czy łaskawy będzie piach? Czy klepsydra da nam czas? Lubię jasno, ach to Ty każda chwila ma swój PIN Czy odgadniesz myśli takt? w szczerym polu dawnych ran Lubię jasno, ach to Ty można razem iść przez mgły stworzyć mały, własny kraj i uchwycić w styczniu maj2 punkty
-
wrzeszczy coś innego czasami trzeba się w siebie wsłuchać aby usłyszeć własne ja nie być jak pień jak szafa pusta bo ono dla nas wiadomość ma i nie zamykać swych ambicji lecz działać ostro póki czas walczyć o siebie jeszcze a iści swoje marzenia i swój świat :))2 punkty
-
byliśmy głupcami myśląc że nie poniesiemy konsekwencji świt zapłakał nad nami księżyc magnetycznie iskrząc tęsknił (dzień zamilkł) byliśmy głupcami zrywając gwiazdy z grzesznego nieba północ witała nas czułymi słowami wschód słońca zmysłowo śpiewał (zmierzch zranił) byliśmy głupcami nie powstrzymując namiętności graliśmy całymi nocami w grę z odrobiną miłości2 punkty
-
2 punkty
-
@Nata_Kruk Jesteśmy jak kwiaty delikatni, łatwo nas zranić, usychamy... Być takim kwiatem (nie narcyzem) ,który chce być piękny, po prostu dlatego, że taka jego natura. Kwiaty odradzają się i my też możemy. Wiersz niestety smutny.2 punkty
-
Szanowne Panie czy nie widzicie; kwiaty to są rośliny żywe potrafią cieszyć się wraz z nami podnoszą liście chybotliwe zda się przez radość zamieszkałe albo się smucić gdy nam smutno kierując w dół końcówki liści bardzo nie lubią gdy im nudno więc mówiąc dzielcie z nimi myśli i pamiętajcie by podlewać garścią nawozu poczęstować przychylą wam kawałek nieba choć nie powiedzą ani słowa :))2 punkty
-
W nerwowych okresach kontakt z naturą i sztuką jest terapeutyczny. Nawet w mikroskali, w mieszkaniu :) Ładnie oddane :) Poza tym (to nie zarzut tylko opis mojego wrażenia, więc spokojnie) uderzyła mnie w tym wierszu nieco toksyczna moim zdaniem postawa Peelki tutaj: takie trochę zamartwianie się, "co ludzie powiedzą", "czy ja komuś aby nie przeszkadzam swoim istnieniem", "przepraszam, że jestem". Niepewność siebie, brak zdrowego egoizmu, altruizm toksyczny, który nam wiekami wdrukowywano, niedbałość o własne potrzeby. I to wszystko paradoksalnie powoduje, że ta poświęcająca się jednostka, pomimo ofiarności, oddania, wysiłku nie zostaje doceniona. I ucieka przed ludźmi w naturę i sztukę. Znam ten ból, niestety... Musiałam się upisać, sorry, już kończę :) Pozdrawiam :) Deo2 punkty
-
@violetta Kojarzysz film "Ptaki" Hitchcocka ... Morał tego filmu był taki że natura odopowiada mam takim samym absurdem jak my jej .. @Hiala bardzo mnie to cieszy że jesteś i czytasz i coś dla Ciebie to znaczy. Pozdrawiam i podziękowania posyłam 🤗🤗🤗2 punkty
-
zaprawdę zdumiewające jest to że za tym byciem głupcami zdarza nam się do szpiku kości zatęsknić2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@Domysły Monika To zależy jak pani pojmuje życie, jedni: korzystają z życia kosztem innych, a potem lądują na śmietniku życia i szukają kotwicy cielesnej, umysłowej i duchowej u innych ludzi - to pasożyci, otóż to: życie to umiejętność korzystania z przyjemności, życie to przykre obowiązki, życie to wolność i życie to święty spokój - unikanie cudzych problemów, inaczej: ludzi o cechach demoralizujących, destrukcyjnych i dysfunkcyjnych. Łukasz Jasiński2 punkty
-
ach ta liryka w tym ogrodzie zwłaszcza zbłąkane ciało niebieskie po co malować kiedy różowe pobudza zmysły wypełnia przestrzeń :))2 punkty
-
Jest jak drzazga w oku. Boli, męczy, mdli i straszy Obnosi się dumnie wokół duszy szukając momentu, by wejść i okazać się tym, czym jest to nie demony, chociaż demony również, to nie aniołowie chociaż aniołowie również to nie zamglona historia chociaż historia również To 45-ścienne bryły latające na wysokości chmur To dusze zmarłych unoszące się w pochmurny dzień, w tłumie, wręcz gęstwinie, gdy ci na dole próbują je zestrzelić katapultami na kule z mięsem, stercząc ponad asfaltowe, zaropiałe szlaki ludzkiej dżumy z węzłami chłonnymi pełnymi ohydy To chociażby ten dziwny błysk jutra przeklinanego samospełniającymi się przepowiedniami, obrzucony "pechem" ludzkich zaniedbań owego rachunku prawdopodobieństwa, gdzie w rozkładzie normalnym, stworzonym przez zboczonych na punkcie niedoskonałości i entropii .. jedynie bać się można determinizmu2 punkty
-
Tak właśnie trzeba się budzić, a nie - "O k...a, znowu to samo, znowu do roboty..." Pozdrawiam słonecznie.2 punkty
-
Poezja.org jest dla mnie czymś w rodzaju gazety internetowej, gdzie mogę poczytać ciekawe i interesujące wiersze i opowiadania, ale również jest tam ogromne pole do popisu dla wszystkich, którzy parają się pisaniem prozy i poezji.2 punkty
-
bo nic nie trwa wiecznie... szeleszczące trawy cichcem zeszkli mróz, ogród od przejrzałych warzyw sposępnieje... księżyc jaskrawy przemówi, drżący wiatr i szkielety łodyg... wszystko bezwiecznie się toczy i nic nie trwa - ponad czasem1 punkt
-
Ropuch.. powątpiewam, że mnie na to namówią.... wolałabym ksiązki.. niż z tym czymś gadać.1 punkt
-
@Rafael Marius dokładnie tak, będę wstawiać nowe krzaczki, które będą nijakie, a przeszkadzały te rozrośnięte, piękne. Gdzie co roku pięknie rosły Kaliny, teraz deweloper upiększa skwerek obok nowych mieszkań. Zdenerwowałam się, że nie mogłam dotknąć i powąchać tej Kaliny, wycięli do samej ziemi. Czy ona odrośnie, a może za jakiś czas wydziobią jej korzenie. Po prostu koszmar drzew i krzewów.1 punkt
-
@Leszczym Mi się akurat podoba, ale są dużo lepsze. -- Ta mi zaświtała, zaśpiewała. Ogólnie to za mało instrumentów z początku, wszystko wisi na śpiewie.1 punkt
-
Wiem coś o tym. Zwiewałem dwukrotnie, ale za trzecim razem się udało. Pozdro.1 punkt
-
Jestem wyjątkowym indywidualistą, ale większość ludzi lubi przynależeć do jakiejś grupy o wspólnych poglądach, zainteresowaniach, wierze.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@OloBolo Nieopatrznie za panią Wisławą Szymborską odpowiedziałem na postawione przez nią pytanie - czym jest poezja. Faktycznie - sądzę - jest wszystkim co mnie, czy też nas otacza. Formowany w skład znsków tekst, kreślony jako poetycki, rzadko, lub nigdy nie jest w stanie oddać tego co właściwie chcieliśmy w nim ująć. Tyle, że pytanie dotyczyło tej strony. Zawsze jest to płaszczyzna komunikacji dla ludzi o podobnym, lub tym samym stopniu wrażliwości. T.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne