Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.12.2024 w Odpowiedzi

  1. nie ma kota, nie ma, w mleku się ubabral łasy na śmietankę cały wpadł, makabra i kto teraz myszkę będzie czasem złościł, kto nie będzie dzwonił, gdy miaaał dzwonić? ożżż ty! o wstrętny sierściuchu tyłek tobie strzepię - nieeeprawda, zagłaaaszczę z kim ci będzie lepiej? niech mi kto pomoże odszukać przybłędę oczka niebieściutkie, ogon ze zakrętem tyle dróg na świecie o których nie słyszał ale tylko jedna, jedna taka mysza
    9 punktów
  2. Idziesz do mnie całkiem goła, jak wyrwana z sennych marzeń, jak z obrazu Salvadora, kształt wyłania się z miraży. Już się zbliżasz całkiem naga, rozebrana aż do pragnień, jak ta druga Goi Maja, rozłożona na obrazie. Ty rozkładasz się doszczętnie, na kawałki i pierwiastki, tłum wyznawców zaraz klęknie, przecież ci nie robi łaski. Wieloręka, wielousta, wielonoga, wielocipa, celem twoim jest rozpusta i w tej celi się zamykasz. Z niej wychodzi z tobą zgoła prawda twoja, również naga: W każdym palcu złoty dolar, a opornych biczem smagasz. Klub obleśnych hedonistów ciągle bije ci pokłony, pośród innych bożków jesteś wciąż ich bóstwem ulubionym.
    7 punktów
  3. Z żalu wilgoci jedynie oset bujny wyrośnie, albo pokrzywa rzeka życia chwastów nie wyrywa na dnie Serca leży niejeden kolec Biegnij przed siebie jak światło przez próżnię patrz! zorza i tęcza to Twój atrament smutek pomaluj ten zbędny zakalec.. a głowa wysoko na piękny firmament @Ewelina
    7 punktów
  4. już cicho nad ranem z letniej kuchni usłyszeli miarowy łomot to starzec stukał nogami krzesła w podłogę napad kaszlu skutecznie dławił wołanie kiedy przybiegli zdołał wykrztusić że to będzie teraz żeby dawali świąteczne ubranie że pomoże dopóki jest w stanie się ruszać posadziwszy go sobie tyłem na kolanach najmłodszy syn zapinał guziki jego koszuli kiedy bez słowa cichutko niczym dziecko w sen odszedł
    5 punktów
  5. Tej wojny nie chcą wcale zakończyć to co łączyło – przestało łączyć kiedyś naprawdę ci przyjaciele w duszach Polaków siali nadzieję że przyjdą czasy i będzie wolna tolerancyjna białoczerwona strajki manify konspirowanie zgodnie i razem robili dla Niej dziurawe spodnie puste portfele codzienne życie było problemem po nocach w domach setki analiz jak wyprowadzić z kraju socjalizm i się udało i co się stało wielkie zwycięstwo a za lat kilka dawny przyjaciel gorszy od wilka chore ambicje resentymenty ten żyd ten szwab ten gej przeklęty dzielą i rządzą i lud tumanią że to co robią to zawsze dla Niej
    5 punktów
  6. Dobre pytanie brzmi i warto je sobie czasem zadać – jak umiejąc co nieco i wiedząc co jest grane i nawet mając nie lada wpływy nie rozpętać trzeciej wojny światowej. I rodzi się drugie pytanie - też niezłe – czy milczeć, czy wręcz przeciwnie, bo nagadać ile wlezie... Warszawa – Stegny, 09.12.2024r.
    4 punkty
  7. W sercu Warszawa Scherzo na płatki peonii dla pani Ireny Santor I rdza może wspierać kolor peonii ciemnoczerwonych, złożonych jeszcze. Wkrótce się otworzą ciężarne na słońce jak łuny nad miastem jak Jasła ulice. Znów wszędzie wzrośnie w sercu Warszawa — gruz z każdego miasta, prawie każdego, ale to nie nam przyjdzie zapomnieć, że z gruzów powstała jak z nasion na słońcu dom cały, a nie jedno drzewo. To scherzo na płatki peonii, a ciężkie i ciemnoczerwone są tutaj. I takie jak gdyby wyrosły setkami wieczorów nad Wisłą karmione. To scherzo na płatki peonii. Które z nich są dziś najpełniejsze? Jak usta różowe, czy grzywy oddechów, co spełnień chcą tylko i tylko już śmiechu? To scherzo na płatki peonii, podparte żelaznym ramieniem. Czego rdza nie złamie, most też nie zachwieje w szum co nie samotnym li tylko dla drzew jest! Gdy sierpień zaczyna promieni koncert, syreny wśród fali na Wiśle milczące, a głos wibrujący ochrypły zapala uwagę dla miasta, każdego z miasteczek. Wi­sło! Wi­sło! Wi­sło! Mat­ko ro­dzo­na! Sza­ra Wi­sło, nie od brza­sku ró­żo­wa, ale od krwi! Julian Tuwim, My, Żydzi polscy 05/2024
    4 punkty
  8. dwie gwiazdki lśniły na niebie została już teraz jedna zniknęła wtedy ta druga bliska i najważniejsza migoczą lśnienia w jeziorze gdyż księżyc nocką je zasłał lecz nie ma gwiazdki tej jednej która za wcześnie zgasła choć kiedyś pewnie jak w bajce wróżka wypowie zaklęcie zabłysną znów tam razem w krainie o wiele piękniejszej
    3 punkty
  9. rumienią się podarowane kwiaty ciągle jeszcze… żyją wspomnieniem płoną pamiętają obiecujący uśmiech 10.2024 andrew
    3 punkty
  10. Przyjaciele – niewidoczni w letnim blasku, w deszczu i chłodzie ogrzewają dłonie. Ich śmiech to nie hałas, lecz echo lasu, a rozmowa – most, co trwa w ciszy. Empatia – ciężar unoszony z wdziękiem, przepaść, nad którą rozciąga się spojrzenie. Zrozumienie nie pyta, nie naciska, słucha, gdy milkniesz najgłośniej. Kawa stygnie, czas przemyka po cichu, lecz między łykami rodzi się chwila, która trwa, choć nie pyta, czy warto. Atmosfera jak dym świecy – ulotna, lecz w pamięci niezniszczalna. Nie radość, lecz cisza pełna treści, nie cel, lecz droga przez mgłę i cienie. Przyjaciele – nie po to, by byli, lecz po to, by zawsze pozostali.
    3 punkty
  11. zapach i zieleń choinki przy markecie udają las
    2 punkty
  12. patrzę jak się rozpadasz jak znikasz w szczelnie zamkniętej butelce pamięci głębokiej bez dna
    2 punkty
  13. ~~ Panna Andzia z miasta Trzebini wciąż ubiera się w skromne mini. Nogi do samego nieba - u chłopów wzrasta potrzeba. Kilku już o gwałt zechciała winić. ... Chce sporo kasy zamiast wyroku - warsztatem pracy .. nęci po zmroku. ~~
    2 punkty
  14. ona podarowała mu całe swoje serduszko a on jej emotikonkę z szeroko uśmiechniętą buźką
    2 punkty
  15. Przesiąkam żalami jak ziemia czarnymi i słodyczą gorzkiego, niby łzy sumienia, przepływam między wartkimi rzekami - tak obficie nurtami podzielonymi. Biegnę przed siebie, nie inaczej niż zwykle, do ciebie przechadzam się tylko czasem, z kamienia na kamień nietrafnie skaczę, polując w deszczu, najcichszym łkaniem.
    2 punkty
  16. nie kochaj pustym słowem ono nic nie znaczy miłość się go boi częstuje łzami nie kochaj byle jak niech to kochanie będzie bramą lepszego nie kochaj od tak sobie bez przekonania - rób to z ochotą tak by przetrwało burze wiatr smucenie by jeszcze dziś rzekło że to dzięki mu świat piękniejszy
    2 punkty
  17. jest królową łez radości księżną miłych chwil baronową dnia i nocy jest czyś co nie nudzi mało tego dopowiem miła i lubiana drugiej takiej nie ma bo to unikat w przestrzeni co wy na to moi drodzy a może już wiecie co się ukryło ja wiem ale przyrzekłem że będę milczał jak grób
    2 punkty
  18. Nie widziałeś, dawno temu, jak bardzo mnie kochałeś — Że twoja miłość nie odejdzie w zapomnienie? Byłeś wtedy młody, dumny i niedojrzały, Byłeś za młody na zrozumienie. Los jest wiatrem i rozrzuca czerwone liście Daleko od siebie, kiedy burze nabierają siły — Spotykamy się rzadko, lecz gdy słyszę jak mówisz, Znam twój sekret, mój miły, mój miły. I Sara: Did you never know, long ago, how much you loved me — That your love would never lessen and never go? You were young then, proud and fresh-hearted, You were too young to know. Fate is a wind, and red leaves fly before it Far apart, far away in the gusty time of year — Seldom we meet now, but when I hear you speaking, I know your secret, my dear, my dear.
    2 punkty
  19. Ile było zdarzeń, a my ciągle razem. Ten niedawno odkryty grób ma 2800 lat. Oboje zmarli jednocześnie.
    2 punkty
  20. nie wydaje mi się że myślę bardziej narodowo, na pewno mniej niż kiedyś to mogę zagwarantować. Wiem też że bycie w porządku i dobrym kosztuje o wiele więcej zachodu niż kiepskim, gnuśnym i nikczemnym. Cierpienie znacznie bliższe człowiekowi. ropuszy
    2 punkty
  21. z rącząt dla mamy rozłożysty cyklamen — alpejski fiołek
    2 punkty
  22. Udała się ta dwuznaczność. Z podobaniem. :) Pozdrawiam.
    2 punkty
  23. @UtratabezStraty dziękuję za komentarz 😊 rozpadać w butelce jest nieoczywiste, to fakt. Ciężko mi czasem jednak dyskutować z moimi własnymi wizjami. Pozdrawiam serdecznie 😊 @any woll bardzo mi miło 😊 Pozdrawiam serdecznie spod deszczowej chmury.
    2 punkty
  24. Orla Perć przysłoniła widok od południa, słońca blask przygarbiony, zjada resztki śniegu. Być może, chociaż nie wiem, narciarzom na przekór, Rupicapra tatrica, kamyczek gdzieś strąca. Zastukocze po skałach - przytępi czuwanie, Pięć Stawów już ostrzega, uspakaja dalą. Łańcuch coraz zimniejszy - przestań już nie biadol, bo góra wiarołomna, pod ręką niebawem. Orzeł przedni - rarytas - zagnieździł na gody, ciarki poszły po skórze, majestat nad głową. A jakże niepozornie jest z tobą... liczbowo, chciałbyś czas zaczarować - para się sposobi. W imię ojca i syna... a czas tyłek ściska, małe to - niepozorne, człowiek jeszcze mniejszy. Przeraża, łechta w nogach - jeszcze ze dwa metry, wiatr rozwiewa świadomość... pozostaw inicjał. Trzeba schodzić z powrotem w przepastne doliny, tam z nizin, widać lepiej, ogrom co przytłacza. Nie dziwi chęć... by dotknąć, chmurnego drapacza, a one od zarania... tylu nas zabiły! "Stękają góry, a urodzi się śmieszna, mała mysz." - Horacy.
    1 punkt
  25. koniec lata wrzesień i październik przynosi chłodne krople deszczu trafiające prosto w serce i gdzieś z tyłu głowy po cichu szeleści czas którego zabrakło usypiam wątpliwości a palce nadal drżą idę pod prąd słucham deszczu niech zaszepcze tęsknotę ona zabiera mi duszę każdej jesieni od nowa
    1 punkt
  26. *** (walka z minotaurami cenzura zwykle bywa udaje dziś że żywa Architekci Jedni, przystąpili ochoczo. Drudzy, z niejakim trudem. Jeszcze inni się nie odnaleźli może jeszcze — tego przecież nie wiem. A każdy miał konto i własne wspomnienia miłości na własność. Znał myśli, a choćby co drugie plemiennych zwaśnionych i w baśniach. I gdzie ci polegli w kosmosie o różnych w sobie inklinacjach — ja pełznę czy biegnę ku Tobie? Żelazna jak dama tkwi racja.
    1 punkt
  27. Rozdział piętnasty Po przegranych starciach - trudno je nazwać bitwami ze względu na szybkość i zdecydowanie, z jakim wojsko Rzeczypospolitej postępowało naprzód - w całym pasie nadgranicznym, poczynając od Stralsundu i Rostocka przez Drezno oraz Lipsk aż po Norymbergę i Monachium - germańskie oddziały w stanie liczebnym znacznie mniejszym od wyjściowego oraz w poczuciu całkowitej dezorientacji były okrążane i brane do niewoli. Siła ataku i tempo posuwania się naprzód armii polskiej zadziwiał cara mimo, iż przecież mogł on spodziewać się takich rezultatów, skoro kampanię - ze szczegółami, jak wiesz, mój Czytelniku - zaplanował w końcu nie kto inny, jak uwszechświatowiony Muhammad, a jej zaplecze szkoleniowe i technologiczne wymyślone zostało przez dwóch pozostałych WspółMistrzów. W sposób absolutny zaskakiwani byli również lokalni rzeszowi oficjele i urzędnicy niższego szczebla, dla których docierający brak informacji od dowódców oddziałów, rozmieszczonych na wschód od zarządzanych przez nich miejscowości nie oznaczał najczęściej tego, co oznaczać był powinien. Jako że odznaczali się, jako - nazwę to wprost - produkty systemu ograniczającego wyobraźnię i będącego wrogiem swobodnego myślenia - tymiż właśnie. Czyli brakiem wyobraźni i brakiem myślenia. Przez co - albo dzięki czemu - w tym, co uważali za swoje umysły, nie powstawały wyobrażenia, że oddziały te mogą już zwyczajnie nie istnieć albo ludzie je stanowiący mogą znajdować się w polskich rękach. Myśli zaś takie najzwyczajniej nie przychodziły do nich z tej samej przyczyny: intelektualnych ograniczeń mających u podstaw negatywną intencję i negatywny zamysł systemu, zrodzonego w głowie pewnego doradcy pewnego germańskiego króla przed kilkoma wiekami. A przez kolejnych władców i ich doradców oraz przychodzących po nich polityków i ich ministrów wdrażane i wpajane w ramach systemu tak zwanego edukacyjnego kształtowania świadomego obywatela. Który, jak właśnie pokazywała sytuacja, bynajmniej świadomym nie był. * * * - Superfajnie walczy się takim czołgiem - uśmiechnął się do siebie Muhammad, siedząc wygodnie na miejscu dowódcy 8TP i prowadząc pojazd przy pomocy telekinezy oraz przy jej pomocy strzelając - raz ze stumilimetrowego działa, a raz z karabinów maszynowych - zależnie od bojowych okoliczności. - Ciach! - uśmiechnął się jeszcze szerzej, gdy wybuch wystrzelonego przezeń pocisku wysłał do boskiego wymiaru dusze artylerzystów, obsługujących stojącą w odległości około stu metrów na wprost jego czołgu armatę. - Ach, tego mi było potrzeba! Tak - uśmiechnął się po raz trzeci. - Energia waszych ciał na powrót zjednoczy się z energią Mamy Ziemi, z duszami zaś, o, już stojącymi przede mną, zaraz sobie przeprowadzimy duchową analizę wcieleń, które właśnie zakończyliście. Odechce się wam wojaczki i zabijania - taak, odechce. Zamiast tego w kolejnych inkarnacjach zaczniecie podążać ścieżką duchowego rozwoju w spokojnym, rodzinnym życiu. I was też oduczę chęci wojowania - uruchomił spojrzeniem karabin maszynowy, umieszczony przy siedzeniu radiotelegrafisty. Broń wystrzeliła ilość pocisków, potrzebnych do rozdzielenia ciał i dusz żołnierzy przy kolejnym dziale, ustawionym trochę dalej nieco po prawej stronie. - Ciach! - powtórzył myślosłowo. - I znajdziecie sobie lepsze, bardziej stosowne dla was żony. Nie takie, które zostawszy wychowane w niezbyt prawidłowym rozumieniu miłości do ojczyzny, wyślą was na pewną śmierć, po czym będą podsycać w sobie i krzewić w dzieciach negatywne emocje w postaci obwiniania Polaków - i to wszystkich bez wyjątku - za waszą i ich osobistą tragedię. Nie chcąc pamiętać, że jej podstawa leży w waszej decyzji - umysłów wypaczonych przez system i dusz, przezeń ogłupionych. - Niestety... - tu uśmiechnął się smutno, przenikając spojrzeniem przez ścianę domu i widząc dwudziestoletnią zaledwie matkę, wykrzykującą w zacietrzewieniu antypolską tyradę nad kołyską, z której spoglądało na nią nie tyle rozumiejące wyrazy, ile chłonące matczyne złość i nienawiść roczne raptem niemowlę. - Czasem można tylko tak... - Muhammadzie - Jezus przeszkodził mu w ostatniej, czyli jak najbardziej właściwej chwili. - Mi to zostaw. Pocisk jest bezosobowy, a Mnie rozpozna. Nic rzekłszy w odpowiedzi, zwany Prorokiem spokojnie obrócił wieżę czołgu, przekierowując działo w stronę osób, następnych w kolejce do wysłania przed oblicze Osobowego Wszechświata... Cdn. Gdańsk, 9. Grudnia 2024
    1 punkt
  28. @Leszczym musisz być bardzo interesującą osobistością, skoro tak Cię wypytują dookoła, nie wieedzą jak podejsc ... 😏
    1 punkt
  29. @Rafael Marius Również wielce spocić - w skafandrze. @Ewelina Jak piszę w Twoją stronę, to słownik fantazjuje, jak ostatnie neurony. Pozdrawiam ;*
    1 punkt
  30. @Ewelina Czas zaciera wspomnienia, a butelka tonie na dnie głębokiego morza.
    1 punkt
  31. @Yavanna Pełno jest takich kobiet. Tu u nas w stolicy to nawet większość. Zresztą o mężczyznach też by to można napisać.
    1 punkt
  32. przedgrudzie dzień kurczy się jak przewody pomiędzy słupami i karki przechodniów w kołnierzach dłonie ścierają szadź wilgotne pióra słów stroszą się i puszczają parę znaki dymne komiksowe chmurki o tej porze roku miasto jest najbardziej dziurawe owinięte w spruty sweter opiera oddech o dachy z uśmiechem prosisz bym nucił płomienie świec i jak czuję że kręci się ziemia kiedy mnie dotykasz czas o palcach bladych którymi przesuwa nam film od tyłu ściele w poprzek zakreśla kółkiem
    1 punkt
  33. miałem na kobiecie konto przez chwilę. Szkoda, że zniknęła, bo było tam wiele osób, którym zdawała się przynosić radość.
    1 punkt
  34. @Sylwester_Lasota czasy są iście śmiertelne... słupki rosną bardziej a ludzie czują coraz mniej... kiedy powiemy dosyć?
    1 punkt
  35. to jest wow w swojej prostocie
    1 punkt
  36. @Leszczym a mnie się wydaje , że jesteś bardzo podejrzliwy i nieufny i na pewno jest jakiś tego powód/przyczyna. Tylko czy nie szkoda życia na doszukiwanie się podstępu...
    1 punkt
  37. Ech, nie potrafię odpowiedzieć na postawione pytania, może poczekam na innych :)
    1 punkt
  38. @andreas dokładnie też tak myślę :) Dziękuję, pozdr.
    1 punkt
  39. Pomyślałam o prawdzie :)
    1 punkt
  40. noc zagląda pod powieki przewracając myśli z boku na bok pytania mnożą się bezwstydnie jakby mrok rodził odpowiedzi jesteś tak blisko w ciepłych załamaniach i ufnym oddechu a jednak oddalony o sen
    1 punkt
  41. Myślę, że ten wierszyk należy potraktować leciutko i z uśmiechem, bez wielkiego filozofowania. Wspomniał mi się nawet mój dawny limeryk (a propos serca). Ponoć nie zdziera się... za długi Ewki lichwiarz z Liberca chce ją caluśką z wyjątkiem serca na sto procent bym ci dała lecz mam suchość w głębiach ciała a przecież z ciebie to straszny zdzierca Pozdrowionka.
    1 punkt
  42. @Marek.zak1 to rzeczywiście:) miłość aż po grób:) Również pozdrowienia
    1 punkt
  43. Od dawna wiadomo, iż kobiety posiadają niższy poziom intelektualny - grają aluzjami w celu ogłupienia mężczyzn - zdominowania ich, kwiaty to nic innego jak to - co kobiety mają między nogami. Łukasz Jasiński
    1 punkt
  44. Na bieli ślad rysują saneczkami, śnieżynki w powietrzu szepczą cichutko, jakby rozmawiały z zimową nocą, z mglistą poświatą nad ciemnym laskiem. Skrzypi śnieg jak stary zegar zimy, odlicza kroki między świtami. Policzki czerwone, jak żar w kominie, dziecięcy śmiech niesie echo w dolinie. Bałwanek, poeta mroźnej przestrzeni, mruga węglowym, czarnym okiem. A ptaszek samotny w tej białej ciszy, śpiewa pieśń, której nikt nie usłyszy.
    1 punkt
  45. nie chcesz już poznawać bez pragnień i przez dna nie chcesz nic naprawiać krą wkraczając w nie, bo nie chcesz gładzić inków gdy wychodzisz w domu; nie pragniesz za winkiem chłost teczek znajomych nie chcesz już próbować z kombinacją w żar; dach przeminąć w łan słowiąc którymi spód skradł byś skoro lubi z Mietkiem kochać w niej nie uda; jeśli poprzez kwietnik indziej wiek rozsuwa
    1 punkt
  46. @Radosław Może się zawstydził nadmiarem miłości?
    1 punkt
  47. @egzegeta Jestem, Ala, taka zwyczajna, bez Pani, bardzo proszę :) Też mam półkę z poezją, może nie tak znakomitą jak Pan, ale stoją na niej, Staff, Tuwim, Asnyk, Leśmian, Iwaszkiewicz, Wierzyński, Gałczyński i wielu innych. Pisałam kiedyś z chłopakiem, który w każdym liście, przysyłał mi na zakończenie, piękny wiersz. Proszę sobie wyobrazić, że nie mogłam się doczekać kolejnego listu, a kiedy już przyszedł, zaczynałam od wiersza, Tak mnie rozkochał w poezji, że nie mogę o niej zapomnieć. Szukałam tomików, kupowałam, żeby też przesłać mu jakiś wiersz. W końcu pomyślałam nieskromnie, że sama spróbuję napisać, no i tak mi już zostało. Dziękuję Panu za tych kilka osobistych słów, życzę wielu poetyckich uniesień, i najserdeczniej pozdrawiam :)
    1 punkt
  48. @Czarek Płatak Dziękuję za uznanie i czytanie.
    1 punkt
  49. @Pan Ropuch Odepchania, i wyniki Na wezbrania, te uniki Ciekawie to poskładałeś Dobrze się czyta Na plus Pozdrawiam miło, M.
    1 punkt
  50. Nad spieszącym w dal strumieniem, drążył jamę smukły chłopak, pod porosłym mchem kamieniem. Co ukopał parę łopat, to nadstawiał bacznie ucha, jakby głosów jakich słuchał... A to tylko w stromych brzegach tak mu strumień dziwnie śpiewał: Daj się znaleźć luby, daj, plwaj losowi w lico, plwaj. Niech nie boli bólu ból, swoją lubą k sobie tul. Wzdłuż strumienia szła dziewczyna, zadziwiła się chłopakiem. Tym, że w ziemię tak się wrzyna, że mu pot aż z czoła kapie. A od dołu, aż do góry, młodzik był odziany w skóry. Gdy z zamachem piachem sypnął, na dziewczynę z dołu łypnął. Słuchaj jakie dziwy plecie strumień co cię ku mnie wiedzie. Jakby chciał nas z sobą złączyć, swat przedziwny, strumień rączy. Uśmiechnęła się dziewczyna, no bo chłopak był przystojny, ale dla niej nie nowina spławić gościa, gdy nie hojny. Więc wsłuchując się w śpiew wody, podkreśliła blask urody odgarniając włosy z ucha i odrzekła: Teraz słuchaj! Jam nie żadna panna głupia, zamożnego męża szukam. Czymże mnie uroczyć może ten, co grząskie brzegi orze? Tak skrzeczała stara sosna, gdy gałęzie wiatr jej liczył, a że tuż nad wodą rosła, skrzyp się niósł po okolicy. Wiatr, co już się opamiętał, mierzwił liście w starych dębach i tak tańczył w liściach brzozy, że las cały szeptem ożył. Szczęścia szukaj w szepcie słów i o szczęściu często mów. Miłość szybciej szczęście da niż zawiści szpetna ćma. Chłopak słuchał rozmarzony, myśląc skrycie sobie w duchu: Przecież chłopu trzeba żony, a ta zdrowa jest dziewucha. Chwilę potem jeszcze dumał, szpadlem w jamie coś podłubał, zajrzał pannie prosto w oczy i szczerością ją zaskoczył: Właśnie szukam skrzyni złota, którą mój tu dziad zakopał, by przetrwała lata wojny, by wnuk jego żył spokojny. Ledwie skończył swoje słowa, szpadel w ziemi o coś stuknął i już wyciągali oba ciężkie dosyć, spore pudło. Na motocykl potem wsiedli i w tumanie kurzu zbledli. Czy szczęśliwi są? Ja nie wiem. Ale śpiewał ptak na drzewie: Nie ma chwili, moi mili, ten co wiele willi ma. Lepiej kwilić w liściach lilii, niż niewoli tulić ślad.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...