Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.11.2024 w Odpowiedzi
-
Nie mam już siły do ciebie! Patrzysz znów na mnie złowrogo, mrużysz zielone oczyska. Kogo chcesz zabić, no kogo?! Uciekasz myślą przede mną, słowem jak mieczem wojujesz. A jednak sam na sam ze mną, niezmiennie dobrze się czujesz. By znowu leżąc w pościeli karcić mnie, rugać i szydzić. Jak można tak bardzo kochać, by potem znów nienawidzić? Żadnym ci wrogiem nie jestem, czemu mnie kąsasz jak żmija? Mówisz, że świat cię nie kocha, czyja to wina, no czyja?! Odejdź i zostaw mnie samą, jeśli potrafisz — na zawsze. Bez ciebie znów będę damą i życie będzie łaskawsze. Ale ty odejść nie możesz litujesz się, potem wkurzasz. Miłością gorzką, bezpańską raz trujesz a raz odurzasz. Dzisiaj wyrzucę lustra, Może przestaniesz się gapić. Znowu się zacznę uśmiechać, potem pójdziemy się napić...9 punktów
-
słowa krótkie a ciężkie grymas podkreśla cienie bez głosu jakby lepiej - patrzy się rankiem na ciebie cicho ciszej mój Boże depczę w miejscu ostrożnie7 punktów
-
Wiosną przy domu sadzili niebieskie róże z dużego pokoju płynęły Miliony Arlekina wkrótce radość pieluchy troskliwość w perspektywie domek letniskowy niewielkie stawy rybne może coś egzotycznego z biura podróży niespodziewana demielinizacja zasnuła jasne widoki smutną zawiesiną odtąd idąc pod rękę zmagali się z jej niemocą *** nadeszła nie ta złota polska (bo ta przychodzi co roku) lecz srebrna indywidualna zjawiająca się w pobliżu celu czas biegł już według innego zegara ona dawno zapomniała jak się tańczy tylko walc Riccardo Drigo słuchany z sentymentem płynął – jak wtedy wiosną – w tym samym tempie 23-30.09.20235 punktów
-
Przemijasz bezszelestnie spowity tchnieniem zimy, a tak niedawno szumiałeś listowiem. Afektem do liści rumieniłeś drzewa, donżuan pędziwiatr prawdziwy. Teraz na odchodne przeszywasz mnie dreszczem twierdząc, że to pomoże w przetrwaniu do wiosny.3 punkty
-
znowu pachnie rzepak polami i wiatr zacina srebrnym deszczem pamięć lata niesie się jeszcze pobrzmiewa lekko dalej świerszczem nieśmiałym przemyka się krokiem po zaoranych na brąz grudach jeszcze się pali w sercu ogień w srebrnych jesiennie mgły smugach i chłodem wabi blask księżyca to co przemija nowe wieści błyszczą się pola chłodną rosą i rankiem pierwszy szron szeleści3 punkty
-
uciekliśmy z kina na własnych nogach gwiazdy szamotały się na ekranie świat znów ocalał łysemu nie spada włos z głowy ten zły wyrzuca drogą spluwę w ostatniej scenie za nią można by wyżywić pół wioski w Sudanie kupić playstation dla najczarniejszego czekamy na peronie kolejowym jakieś czterdzieści pięć kilometrów od warszawy buldożer na polu ma zielone światła stąd już widać jakieś miasta stacja porusza się względem pociągu ruchem jednostajnie popieprzonym kot chodził i pukał od drzwi do drzwi zanim znalazł ledwo żywego Schrodingera konduktor znów nie domyka przedziału otwartego radość z nadejścia katastrofy spada do zera w momencie jej nadejścia dlatego po śmierci jest to samo co przed narodzinami to już tu czterdzieści pięć kilometrów dalej ruchome schody stoją w miejscu chodźmy ktoś woła3 punkty
-
być wielkim w oczach Boga nie świata to dobra droga prowadzi nią prawda miłość sprawiedliwość nie ma krętych ścieżek ciemności jest w pełnym słońcu myśli słowa i czyny nie chowają się w lesie są lekiem i miodem dla Boga bliźnich i siebie łaska Boża jest blisko z Tobą Panie zawsze słodko Jezu ufam Tobie 10.2024 andrew Piątek, dzień wspomnienia męki i śmierci Jezusa3 punkty
-
Znikamy, kiedy się spotykamy. Jak duchy nieszczęśliwych kochanków, Którzy zostali przeklęci na wieki I którym nie jest dane się złączyć.2 punkty
-
Chciałabym, aby wróciła mi ochota na sen; jutro ukwiecone łzami niespokojnych gwiazd, zakochane doszczętnie w tęsknocie. Szept tłumu zagłusza moje pragnienie, żeby odnalazł się ostatni człowiek. Zatrzasnęłam za sobą powiekę, porównałam ciszę do tej odbitej w zwierciadle wieczoru. Spaceruję brzegiem serca, szukam pociechy, która uśmierzy zaprzepaszczoną godzinę - byłeś do bólu bliski niebu, tak daleki niepoczętej ziemi. Wciąż bije w środku źródło myśli, wspomnień tak znajomych samotności; odnajduję kryształ, wykradziony księżycowi, gdy ten szukał wyjścia ewakuacyjnego. Usiłuję dostrzec w Twoim oku krztynę rozkoszy, aby spojrzenie przywłaszczyło sobie mój lęk, niemą spowiedź. Łzy unoszą się na powierzchni wszechświata. Ból, choć oswojony, wciąż nuci tę samą balladę, dla jakiej nie sposób wyzbyć się uśmiechu od łzy do łzy, porzucić szczęście przerwane w połowie niby linia życia.2 punkty
-
2 punkty
-
Jesień zrzuciła swoje sukienki i burym liściem je depcze. Nagim ramieniem szarpie chmury, wylewa smutek z deszczem. Straciła urodę w mgnieniu chwili, już pożądaniem nie kusi. Jeszcze szuka go w tafli jeziora, lecz bez skutku. Odejść musi. Zaszyje się gdzieś w cieple kominka. Wpadnie do herbaty na chwilę. Podsłucha paru wieczornych rozmów, może poczuje się milej. Rozsieje wokół zapach goździków. Przytuli fotel w pokoju. I zaśnie ciszą listopadową w dużo lepszym nastroju.2 punkty
-
powiedzieć kocham piękne słowo nie trudne ale udowodnić owe kochanie to już wyższa półka wdrapać się na nią nie każdy umie dlaczego...2 punkty
-
Cokolwiek powie o tobie, może być prawdą nie wie, czy jesteś księżycową turkawką, gderliwą wroną, czy elokwentną brzytwą co rani, a potem smaruje kadzidłem. może przytulną wiernością? wędrującą zdradą? gdy słuch wyłowi szeptane – pragnę, wtedy czas słupieje, cichość prowokuje, żądze tańczą na klombie westchnień. jakąkolwiek jesteś, nieważne; to dzięki tobie, pokoik na poddaszu, zamieni się w apartament z widokiem na niebo.2 punkty
-
wstać przed budzikiem zanim przyziemne sprawy na dobre porwą myśli i podejść do okna nawet w pochmurny dzień by nacieszyć się widokiem na przyszłość2 punkty
-
ponoć śmierć to nie koniec coś tam za nią czeka ale ile w tym prawdy tego nikt nie wie ponoć śmierć tu ulga tym którzy umarli - się cieszą tylko my żyjący się smucimy pytając dlaczego... śmierć nie jest łatwa - trudno ją zrozumieć nieobliczalna jest - często zaskakuje boli jak cholera jednak mimo wszystko chyba warto ją przeżyć by na końcu móc ujrzeć to w co nie wierzymy co tak naprawdę za nią zobaczymy - czy dalej będzie obłuda i smutek czy coś co nas ucieszy2 punkty
-
@FaLcorN Jakże poetyckie porównaniu. Bardzo Ci dziękuję 😊 @any woll ujmujący wiersz. Bardzo. Pozdrawiam także 😊2 punkty
-
Dam ci dziś wszystko co mam, Dam ci dziś cały mój świat, Dam ci dziś wyśniony raj, Dam ci dziś kwiecień i maj. Ty zasługujesz na szczęście, wiem, Na czułość, miłość, spokojny sen. Ty jesteś jak kryształ wśród skał, Jak wiatru powiew w letni skwar. Chcę byś poczuła do życia chęć , By cię podniecał kolejny dzień, By twarz twa była zawsze radosna, Abyś pragnęła promieni słońca. Swe życie chętnie oddam ci, Byś tylko chciała ze mną być. Nic nie chcę w zamian, tylko bądź, Bądź mą jedyną, moją bądź. Bądź ze mną, razem nie straszna dal, Bądź ciemną nocą i w świetle dnia, Na zawsze pragnę z tobą być, Nic więcej nie chcę, więcej nic.2 punkty
-
@Jacek_Suchowicz dobre i tyle....dzięki @FaLcorN chyba jeszcze słodsze :) @viola arvensis gdzie mam być, by móc cię złapać? :)2 punkty
-
@FaLcorN wszystko da radę, jak się człowiek uprze. A ostatecznie interpretacja oczywiście dowolna. @Wędrowiec.1984 kiedyś bywalo, tak więc rozumiem podmiot liryczny, podobnie jak Ty 🙂2 punkty
-
przywiera do mnie proza i ciągłe myślenie o jutrze o śmierciach i o wiecznościach patrzę na wszystko, co ludzkie ktoś przeżył, ktoś umarł ktoś w śnie zmartwychwstał przywiera do mnie proza dziurawi mnie na przestrzał na nieuchwytnych dźwiękach pobłażam gestom cichym rozdaję interludia rozdaję ciepłe myśli2 punkty
-
@Amber Wiosna i jesień to moje ulubione pory roku. Kiedy trafiam na wiersze o nich, czytam z zaciekawieniem.2 punkty
-
2 punkty
-
Katarzyna z miasta Lublana, miała wodę w obu kolanach. Poszła więc do ortopedy, i się okazało wtedy, że badanie trwało do rana.1 punkt
-
Dojrzałość niczym liść na drzewie wiosną zielona – z dalekim horyzontem jesienią wielobarwna w malowniczej obwolucie – bez perspektyw1 punkt
-
@Ewelina zero nie jest pustką jest nieskończonością cisza nie jest martwa bardziej jest wiecznością nie ta rozkrzyczana więcej ta milcząca bez słów żyje wiecznie w ciszy nie ma końca miłość... pozdrawiam bardzo serdecznie!1 punkt
-
1 punkt
-
nie moje są tutaj rewiry lecz wiersz na trochę zatrzymał bo warsztat metafor przemiły i to jest wszystkiego przyczyna że czyta się cicho powoli człek chodzi nad brzegiem serducha a wersy są wolne nie gonią autorkę wciąż słuchasz i słuchasz :)1 punkt
-
1 punkt
-
@Wędrowiec.1984 bo pamiętam, że się nim zajadam jako dziecko:) Moja babcia nie miała maszynki, sama wszystko robiła ręcznie. Ja np. robiłam makaron :) robiło się taki rulonik z ciastka i kroiło go na cienkie paseczki. Pamiętam, że ciasto było mocno oprószone mąką :)1 punkt
-
1 punkt
-
@Kasia Koziorowska Czuję to już któryś raz, czytając Twoje wiersze, mianowicie: zwalnia się. Jak cudownie się zwalnia! Kiedy się to czyta, w umyśle pojawia mi się kobiecy głos, zamiast własnego. Jest stonowany, delikatny i czyta powoli. Świetne to uczucie jest. Gratuluję.1 punkt
-
Gdy byłem mały, również robiono u nas w domu makaron, ale już od dawna nie pamiętam, jak smakował.1 punkt
-
@Rafael Marius ja miałam w dzieciństwie na choince, jak ja się tymi felusiami bawiłam :) jutro wybieram się tam spacer :)1 punkt
-
1 punkt
-
@Ewelina Strzelasz, każda strzela, focha. No nie mów mi że nigdy Ci się nie zdarzyło bo w to nie uwierzę :-)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Ewelina Rozumiem. Pamiętam, że babcia posiadała jeszcze fartuch w takie malutkie kijanki. Niebieski.1 punkt
-
1 punkt
-
nigdzie indziej tylko tu... cisza i spokój nas boli nigdzie indziej tylko tu na cmentarzu płacz od smutku nas uwolni1 punkt
-
1 punkt
-
Powyższy fragment przemówił do mnie szczególnie, zwłaszcza że wróciły wspomnienia. Z przyjemnością dałem dwudzieste serduszko.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
A tu kaktus u sutka kuta. :)))))))))))))))))))))))))))))))))1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Przemijanie - co dzień stajesz się starszy, Mniej urodziwy, duchowo dojrzalszy, Pielęgnuj swe piękno, czystość sumienia, Posłuchaj jego, piękno tego brzmienia. Przemijanie - materia zapomniana, Przez każdego tak silnie pożądana, Zostaw ją w końcu, skup się na sobie, Bo inaczej legniesz w głuchym grobie. Przemijanie - porzuć ten ciężki bagaż, Boś ty nie jest w żadnym życiu tragarz, Idź lekko, dumnie i bardzo życzliwie, A zaczniesz się kochać, czuć się szczęśliwie. Przemijanie - wszak dusza nieśmiertelna, Choć dla większości mocno nieczytelna, Dorośniesz, zrozumiesz - mówili niegdyś, Lecz wiek chodzi swą ścieżką, tam, którędyś. Przemijanie - wielki ląd nieodkryty, Przez nas tak mocno wszerz i wzdłuż przebyty, Szanuj go i dbaj, jak o swoje mienie, Nic nie jest twoje, zmień tegoż myślenie. Przeminęło - ból, jędza, tęga rozpacz, Nie dał nam rady ten ognisty rogacz, Dobro to wiedza, a zło jest jej brakiem, Takie wnioski, przechadzając się parkiem. Liście spadają, następuje ów śmierć, Tego czasu, jak co rok jedynie ćwierć, Wszystko wróci do życia, odrodzi się, Człowiek identycznie, lecę dalej, mknę.1 punkt
-
Jest w tym coś subtelnego, delikatnego, niby w zasięgu, a jednak nie do końca uchwytne. Czuję to. Pozdrawiam.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne