Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 29.10.2024 uwzględniając wszystkie działy

  1. Z cyklu: Nietypowe grzybobranie Tylko po co ten mózg Walka o rację I kawałek miedzy Odbitą spację Jeden na drugim siedzi I się przeciągają I wciąż zawracają Ogień z oczu bije Nie pomogą kije Bo o wygraną się walczy Nie słuchają, że „starczy” Nie widzą nic innego Tylko by zabił jeden drugiego Brakuje oleju w głowie Nie to co mądrej sowie Która odpowiada I na ciszę się zasadza Brakuje tu zrozumienia Szacunku dla współistnienia Olej dawno wypity I na butelkę mózg już nabity //Marcin z Frysztaka Piszę opowieści, sztuki teatralne, dialogi kabaretowe i wiersze Wszystkie moje książki Za darmo Znajdziesz na stronie: wilusz.org
    8 punktów
  2. żurawi klangor niczym rdzenny śpiew przodków z czasów w których słońce było jeszcze bogiem rozbrzmiewa pod niebieskim stropem gdzieś nad suchym wrzosowiskiem otocznym mglistym nimbem słodki zapach kwiatów i cichy szum skrzydeł tu dusze szukają swojej własnej nieskończoności a człowiek staje się bliższy aniołom
    7 punktów
  3. Bezszelestnie przeszła się po polach. Białą falbaną sukni omiotła suche liście, by mogły po raz ostatni zalśnić w świetle księżyca. Smukłą brzozę utuliła do snu. Położyła jej policzek na poduszce blednąc jeszcze bardziej. Rozmazując rzeczywistość. Przecięła wszystkie drogi. Zasłoniła okna. Ciszą zaczęła gładzić włosy, a te spadły kaskadą na całą okolicę.
    7 punktów
  4. Gawron przyleciał na zimę: W tym roku się pomyliłem. Jesiennych róż słodkie pąki noc konserwuje, liść zwątpił... Spod cierni spadł w miękkie tło. Modrzew w anturaż miodowy, zagaił, zapomniał, jak człowiek... Słońce uparcie zachodzi. Mniej go, a babie nie szkodzi: Namaluj jesień w żywych kolorach. We krwi komarzej? W pościgu pleśni? W sam raz na mały, ot, poczęstunek. Małych miniatur koloratury, nawet chrypiący gawron się zmieścił.
    6 punktów
  5. Pogrzeb na cmentarzu tak jak każdy inny, lecz tłum żałobników dziś całkiem niewielki, gdyby nie incydent pozornie niewinny każdy by zapomniał, a wszystko przez szelki. Utknęły pod trumną w murowanej krypcie, bo grób trzypiętrowy, na zaś budowany i jeden z grabarzy musiał oczywiście wskoczyć do środka - chociaż był zawiany. Gdy już wyswobodził spod trumny materiał, nim się wygramolił, wycedził te słowa: krematorium ruszy, pogrzeby pozmienia, w tak obszernych kryptach setki się pochowa. Cisza się zrobiła przy grobie okrutna. Zagubiły sensy dysputy o sprawach, nawet mina księdza byłą bardziej smutna, bo wraz z nim zarobek straci nędzny grabarz. No bo jaki biedak będzie grzebać urny? Taki mały mieszek i brzdąc unieść może. Już na nic laweta, czterech chłopów chmurnych, odpadnie spacerek - gdy siąpi na dworze. A trumny zakopać nie wolno w ogródku. Zaś z mosiądzu urna może zdobić regał, albo wśród pamiątek na kominku utknąć. Tylko proch z niej znika - lecz nie z woli nieba. Życie jak sportowiec biegiem pomknie dalej, domowe imprezy stałą kreślą listę, a dorosły wnusio właśnie się nawalił i mieszkiem z kominka doprawia pieczyste. Miły czytelniku ten morał cię ruszy. Lecz łzawiących oczu ze wzruszenia nie trzyj. Zapamiętaj proszę, że jeśli już musisz, patrz nie tylko jak, ale i czym pieprzysz!
    6 punktów
  6. miłośnik USA Janek z Gdyni raz w roku nabywa ćwiartkę dyni bo rusofil z żonusi więc ukrywać to musi że sobie troszeczkę hallołini
    5 punktów
  7. nie chcę zostawiać po sobie śladów tylko przelecieć jak ciepły wietrzyk musnąć subtelnie ten ziemski padół napoić kroplą jak letni deszczyk nie chcę zostawiać śladów — nie trzeba odciskać siebie to bez znaczenia lepiej doraźnie być kromką chleba niczego sobą nie pragnę zmieniać na cóż te ślady wszystko przeminie tylko wspomnieniem mogę powrócić a nawet kiedy wspomnienie zginie nie mam zamiaru się przez to smucić. Dziękuję za inspirację @iwonaroma
    4 punkty
  8. bywa że czas mija nie odchodząc kręci się dookoła człowieka wyciąga jakieś stare plemniki i mówi że ciągle są żywotne na przekór logice i naturze że w dużym akwarium je hoduje w ukryciu jakimś w podświadomości gdzie nawet powypuszczały nóżki na nich pokracznie zwiedzają lokum choć nie są półtora rocznym dzieckiem a tylko półtoraroczną myślą która to staje to się porusza i nie wiadomo co lepiej zrobić wypuścić ją na mróz czy uśmiercić od razu żeby się nie męczyła taka dziwaczna i karłowata prawie jak nieudane zbliżenie as kier a może jednak coś karo
    4 punkty
  9. Przychodzi tak niespodzianie, I nawet nie wiesz, że jest, Z tyłu za Tobą stanie, Cierpliwa, odporna na stres. Nie zmusza, nie skarży się, czeka, Na błysk spod Twojej powieki, A kiedy przybywasz z daleka, Zostałaby z Tobą na wieki. Jest jak bumerang na wietrze, Bo odrzucona powraca, Potrzebna nam jak powietrze, Samotność ją zaraz zatraca. Jej wadą wielka nieśmiałość, I czułość na słowa krytyki, Za to zaletą wytrwałość, I męstwo, nie pęka przed nikim. Jest wierna, nie liczy na zyski, Na materialne korzyści, I ciągle wierzy w to święcie, Że jej pragnienie się ziści. Że ją dostrzeżesz przy sobie, Nie ważne, wieczorem, o świcie, Poznasz, zaprosisz do siebie, I nowe rozpoczniesz życie. To miłość jest tak wytrwała, I zawsze podsyca nadzieję, Że przyjdzie kiedyś wspaniała, I w sercu ziarenko zasieje. Więc czujni bądźmy codziennie, Na każde objawy miłości, Ona nas szuka codziennie, I chciałaby w duszy zagościć.
    4 punkty
  10. Czy w ogóle jest możliwe, nie wiem wykonalne jakoś słowem lub czynami, aby ubiec tęsknoty? A może niczym bobry, należałoby zbudować wielką tamę górskim potokom marzeń? Warszawa – Stegny, 28.10.2024r.
    4 punkty
  11. zielona plama w żółte ciapki rozciąga na oczach moje zmęczone klapki uśmiechem na horyzoncie drzewo z października
    3 punkty
  12. Bardzo mi miło. Zasyłam moc 🌼🌼🌼 Dziękuję pięknie i pozdrawiam :) Jesienne wiatry chyba przysnęły. Modrzew ozłocił się z Góry do Ziemi. Przykłada ucho sobie i słucha. W igle drży może ostatkiem mucha. :) Pozdrawiam serdecznie :) (Do mnie przyleciały w zeszłym tygodniu, zawsze się sprawdza - zima za 3 tygodnie (mc od przylotu,)). :)
    3 punkty
  13. najsmutniejsze swoje puenty zamiast modlitw szepczę ci znów listopad taki wietrzny znicz zadusznie w mroku drży tak jak wtedy też w jesieni gdy przy świecach pierwszy raz płomień w rymach ci rozświetlił uśmiechami całą twarz lecz te dawne wspólne wiersze poginęły tutaj gdzieś choć tworzyłem wszystkie przecież z najszczęśliwszych moich puent
    3 punkty
  14. Plan B wróży źle, gdy plan A trafia szlag.
    3 punkty
  15. czy takie miejsce gdzie gościnnie przechadzana delikatnym słońcem trwam cały dzień z kawą w piankach jaka jestem cudownie spokojna włączam stare płyty i tańczę przy tęsknej melodii urokliwym ciebie
    2 punkty
  16. przywiera do mnie proza i ciągłe myślenie o jutrze o śmierciach i o wiecznościach patrzę na wszystko, co ludzkie ktoś przeżył, ktoś umarł ktoś w śnie zmartwychwstał przywiera do mnie proza dziurawi mnie na przestrzał na nieuchwytnych dźwiękach pobłażam gestom cichym rozdaję interludia rozdaję ciepłe myśli
    2 punkty
  17. coś znalazło się w krtani. opowiastka o rozdrożu. na ulicy o dźwięcznej nazwie Porzuć! – prężnie działający Skup Misiów Nieniedźwiedziopodobnych (zdaj dzieciństwo, dostaniesz 2,50 za kilogram). następna dróżyna wykoleja się wewnątrz własnej długości, zawija w pętlę (kogo udusi tak upleciony sznur? mnie? przypadkowca, z którym niechcący trąciłem się ramieniem na ulicy Dykteryjnej?). trzecia – to gruntówka. biegnie w nas, na przestrzał. wiedzie do spokojnych krain, cichych wsi pod Wódawą. idziemy po niej na ślepo, jak dwa świeżo osierocone kociaki. im głębiej się zapuszczamy, tym wyraźniej słyszę, jak krzyczy jakiś wyschłop, kompletny wypatroszeniec z możliwości, któremu nie pozostało nic, poza ostrzeganiem że manowce, ostrężyny, jeżynowy chruśniak, gdzie tylko sempiterny pokłujemy. że powinniśmy zawrócić póki czas, świetnie dysfunkcjonujemy w społeczeństwie – więc po co pchać się w zakamary? nie boję się, choć w cholerę ciemno jest. nucę jakąś piosenkę Arki Noego. albo Gorgoroth. rdza skapuje z mijanych znaków drogowych. ...dalej w ciebie, dalej...
    2 punkty
  18. w bloku różne odgłosy wiertarki muzyczka! :) kłótnie i wrzaski winda seks ( ;)) tłuczenie kotletów głośne tv lecz tuptusie zawsze miłe moim uszom ich igry piłką perliste śmiechy a nawet gdy płaczą i krzyczą są takie kochane...
    2 punkty
  19. czy warto kochać się z dziwką a potem pluć płacąc za to czy warto wierzyć w coś co i tak musi się skończyć czy warto podziwiać piękno które czas i tak oszpeci czy warto iść do przodu na którego końcu kres cholera czy warto jest żyć w pogmatwanym świecie jaki ktoś dla nas wymyślił byśmy z nim walczyli
    2 punkty
  20. jesień bywa humorzasta acz swojska na swój sposób tu się uśmiechnie tam zmrozi spojrzeniem w opłotkach na koniec opuści w pamięci zostanie szarlotka
    2 punkty
  21. Osiemnastolatek z Kudowy, modzie zawsze ulec gotowy, krocze ogolił, boleć, nie boli, lecz jaj świąd ma nietuzinkowy Osiemnastolatek z Kudowy, modzie zawsze ulec gotowy, ogolił penisa, XXL a zwisa, więc pewne czynności ma z głowy.
    2 punkty
  22. @Wędrowiec.1984 A czy nie uważasz, że pisaniem pod nickiem trochę temu zaprzeczasz? Piszesz świetne wiersze i to one mogłyby zostawić ślady twojej obecności. Pozdrawiam
    2 punkty
  23. Chciałbyś darować Jej tysiąc światów? Ja sobie myślę… Nie sednem ileż oblubieniec wyśle. Kobietom dosyć już tylu kwiatów – Głowy Je bolą od tych szkarłatów!
    2 punkty
  24. @Jacek_Suchowicz Super, jesteś chłopie, jak zawsze na topie, morał przedni dajesz na każdy dzień roku, bo nie tylko w listopadzie, zmora pieprzenia, nam się cieniem się kładzie. Pozdrawiam Adam
    2 punkty
  25. Była w Warszawie fabryka przed laty, co sprzedawała traktory na raty. Hitler nie spalił, nie zburzył Stalin, dziś ją sprzedali. W ofercie granaty.
    2 punkty
  26. przepraszam ale musiałem Ci dwie strofy dopisać (wiem Tobie nie wypadało:)) dzisiaj nowe tutaj tworzę zamiast modlitw puentę dam piesze mi się bardzo dobrze przecież swoją wenę mam już się wzruszę plik serduszek pod mym wierszem będzie w mig tamte były gdzieś się zmyły dziś są też szczęśliwe dni :)))
    2 punkty
  27. „Jestem” Witam Państwa, ranek dobry, W dzień spokojny i normalny, Chcę o sobie opowiedzieć, W sposób trochę niebanalny. Imie moje bardzo lekkie, Wszyscy Gustav mówią na mnie, Proste je jest zapamiętać, Wierszy stwarzam ja spontanie. Chęć mam wielką do tworzenia, Wierszy bardzo różnorodnych, W czas natchnienia będę pisał, O rzeczach mocnych i swobodnych. Będąc śmiechu wielbicielem, Za dużo improwizacją napełniony, Zwrotki moje nie fałszywe, Z absurdu i humoru będą stworzone. Czasami, będzie wam nie prosto, Złapać myśl mą, trudne słowa, Gwara jest wszystkiemu winna, W Wilnie trochę inna mowa. Więc w dnie ciężkie i nieproste, W ciemną jesień złotowłosą, Niech wam wersy moich wierszy, Uśmiech na twarzy przyniosą.
    2 punkty
  28. Czasami bywa ciemną nocą, gdy klawiatura cicho stuka, za oknem gwiazdy w rytm migocą. Zda się, że szepce ktoś do ucha. Już nawet głowy nie odwracam, w domu Morfeusz się rozgościł. To nocny upiór pędzi stracha, pralka za brudem wpadła w pościg. Łomoce równo raz i drugi, spokój stoicki mając za nic. Wraz z szumem wody lecą brudy, huczy na piętrze wirowanie. Zapada w końcu błoga cisza. Zdania przybrały wiele znaczeń. Znów piętro wyżej hałas słychać; tam po podłodze pralka skacze. Dwa piętra wyżej groźny łomot, także z parteru dźwięk dochodzi. "Dyskusje" Jasio wiedzie z żoną, burdę na dole robi młodzież. Zamigotało na niebiesko. Upiór hałasem się ożywił i nagle zamarł straszyć przestał, jakby zza światów sfrunął przybysz. Nad ranem nagle słodkim krzykiem światu obwieścił szczyt rozkoszy. Za oknem senny dzionek przyszedł, upiór w piwnicach się rozproszył. Pognali rankiem niewyspani po swój kolejny ziemski awans ci, którzy sobie są nie znani - w południe ciało wziął karawan. Codzienne brudy upiór goni w bloku po piętrach każdej nocy, choć obok siebie są samotni - żyją, co może ich zjednoczyć?
    2 punkty
  29. tak chciałbym umieć ot na kolanie w małą godzinkę a choćby w dwie co dzień z wieczora jeszcze nim zasnę skrobnąć cudowny niezwykły wiersz wcale nie czytać go milion razy jak to w zwyczaju niestety mam i wkleić szybko do stu portali u stóp zobaczyć poetów kwiat rankiem genialnie ze świeżych myśli małym nakładem środków i sił w rymach lub biały znowu upichcić z metaforami jak jeszcze nikt szczycić się swoim wielkim talentem popadać w pychę chociaż to grzech wciąż przemyśliwać jak pisać piękniej by za to medal z kartofla mieć
    2 punkty
  30. Już nie mam tego i tamtego I pewnie to stracę też No i co z tego mój kolego Ty sobie z życia co chcesz Bierz Nie oglądaj się za siebie Za bardzo na boki też Dopókiś młody wierz w siebie I tej wiary pilnie strzeż
    2 punkty
  31. Noc taka rześka O pierwszej nad ranem W turkusie i czerwieni Wrotyczu żyły splecione Klejem miłości Toczą bielą Eteryczne fluidy Przez ręce obudzone Ciałem płynnie wpadam W przestrzeni rozstępy Labiryntem przemierzam Szczeliny świata Prowadzona kijem Uwolnionym ze smyczy Wielki Wóz świeci gwiazdą Pod przymrużonych Oczu powiekami Błogosławieństwo Dawnych mistrzów Błogosławię W zachwycie umysł Dobrowolnie zamilkł Robiąc miejsce na nieznane Zaproszone ciszą By móc postrzec światy Nowo odkrywane Dłonie mrowieniem skrzące W przestrzeni płyną Drogę znajdując Przez kisielem gęstą Strukturę świata Skrytą pod powietrzem W spiralnym skręcie Nawijam smugi Szarością się ciągnące Złoto wpuszczam W pustość wnętrza Swej powłoki Noc taka rześka O trzeciej nad ranem
    2 punkty
  32. Zwiędłe marzenia i zasuszony czas w pustej przestrzeni chyba drwią z nas, lecz z przeproszeniem, że to nie drwiny, a najzwyklejsze życiowe kpiny. To bez różnicy, bywa i tak. Na linii życia sznurowy szlak. Przędzie się, przędzie, ciągle się przędzie wszechświata czas i bez różnicy z nami, czy bez nas. Październik 25, 2024 ******************************
    2 punkty
  33. Natury apteka Las pole a na nim Lekarstw Bujna i piękna łąka Dziś podagrycznik Nie męka Pełno zieleni Na rękach Podagryczniku! Ty cenny kwiatku! Brzydszy lecz bardziej praktyczny Bławatku Leczysz leczone Ciało karmione W lecie ziołami (W jesień grzybami) I nawet w zimie letnia apteka W sobie cię mieści choć czas ucieka I znów rozkwitniesz na szczerym polu Aż mnich cię porwie w mury klasztoru
    1 punkt
  34. Nad ranem, w miejscowości Czyste, dzban jakiś wziąć z ziemi chciał glistę. Nie rosówkę, nie larwę, tylko glistę. I w garnek. Wszak glisty są gdzie indziej… Chryste!
    1 punkt
  35. Czasami mam dziwne pomysły. Wersja skrócona. Swoisty paradoks tyczący aborcji–(szczególnie tej na tzw: życzenie)— polega na tym, iż pragną jej osoby–już–urodzone, którym wypatroszenie z łona– już–nie grozi–(oprócz śmierci, co każdego, prędzej czy później „wyskrobie” z życia). A zatem wyobraziłem sobie sytuację→fantastyczno hipotetyczną. Zupełnie zdrowe płody w łonie matki, którym nic a nic nie dolega, a także inne, którym coś dolega–(czasem bardzo)–mają możliwość wypowiedzenia zdania, na temat aborcji. Czy są za, czy przeciw. Sądzę, iż większość zdrowych i wesołych płodów→byłaby przeciw→nie chcąc stwarzać potencjalnej możliwości wyroku śmierci na samym sobie–(bez żadnej rozprawy i obrońcy)– już na samym starcie, będąc nieskalaną niewinnością. Czyli eliminacja→za nic! Po prostu tylko za to, że→ jesteś→ i miałaś/miałeś akurat pecha zaistnieć, akurat w takim czasie i miejscu. Aczkolwiek pozostałe płody, mogły by wyrazić zdanie odrębne, nie chcąc cierpieć przez całe życie. Oczywiście, to tylko gdybanie i domysły, gdyż po pierwsze, takie głosowanie raczej nie nastąpi, a po drugie, myśli płodów co do decyzji, w różnych sensach, motywacjach, mimo wszystko podjęciu ryzyka walki z przeciwnościami–(gdyby o nich wiedziały, że mogą takie wystąpić)– by doznać świata nawet takiego, lub aż takiego–(gdyby też wiedziały, o możliwości zaznania szczęścia)– itp.mixy→były by za pewne odmienne i nie do przewidzenia, tak jak różnorodne są charaktery i umysły ludzkie. Czyli reasumując, można ogólnie rzec, że najłatwiej krytykować, oceniać i kreować sytuacje, które nas osobiście nie dotyczą. Szczególnie w obliczu zagłady.
    1 punkt
  36. @Jacek_Suchowicz każdy ma swoje smaki:) Dziękuję i pozdrawiam:) @Adaś Marek bo szarlotka, to całoroczna kotka:) Dziękuję i pozdrawiam:) @andreas wiadomo, że stare odmiany, to stare odmiany:))) Dziękuję i pozdrawiam:) @iwonaroma no jakżeby inaczej:) Dziękuję i pozdrawiam:) @Waldemar_Talar_Talar bo prawda sama się obroni:) Dziękuję i pozdrawiam:) @agfka no tak, bo pamięć sensoryczna jest pojemna:) Dziękuję i pozdrawiam:) @poezja.tanczy Dziękuję i pozdrawiam, a co do kupy, to w przypadku szarlotki nie szedłbym w tym kierunku:)) @Kwiatuszekno taki wyjątek zrobiłem dla niej, bo w zasadzie, to nie moje klimaty:))
    1 punkt
  37. @Wiesław J.K. Zgadzam się, uczucia rozbudzone pod księżycem, to perspektywa świetlanej przyszłości. Pozdrawiam Adam @andreas Moje plany-Sztaudynger Moje życiowe plany? Kochać i być kochany! Dzięki za dobre słowo:-) Pozdrawiam Adam
    1 punkt
  38. Wołam do ciebie po pijaku Opamiętaj się zielony bracie Szlachetny wyznawco zielska Ono nie leczy Trzeba żyć bez znieczulenia Śpiewam to sobie przy drinku "Bez znieczulenia..." Tak kłamię ja, kłamie ona Brzoza odbiór brzoza brzoza!
    1 punkt
  39. Na Podlasiu mała wioska, Moja młodość tam radosna Upłynęła szybko mi, Piękny czas, szczęśliwe dni. Wrzawa trwała tam od rana, Cała wioska rozbiegana, Każdy coś tam musiał zrobić, Każdy wokół czegoś chodzić. Trzodę trzeba ponakarmiać, Trzeba krowy powyganiać, Koniom trzeba dać obroku, Nie zapomnieć też o drobiu. Dzieci wysłać trza do szkoły, Pozamykać trza stodoły, Chomonta włożyć dla koni, W pole ruszać, bo czas goni. Pomyślałem raz...daj Boże Jeszcze raz zobaczyć może, Me rodzinne dawne strony…. Jadę tedy… jak szalony, By zobaczyć wioskę z rana, Mleka może wypić z dzbana… Aby zobaczyły dzieci, Me rodzinne stare śmieci. Już jesteśmy więc na miejscu, Jedziemy po bruku wiejskim, Oglądamy małe chatki, Przy tych chatkach dzikie kwiatki. Lecz jak światło w oczy kole Dziwna pustka na padole. Nikt nie krząta się w podwórzu, Krów nie widać też na smugu. Gdzie ci ludzie się podziali? Czyżby jeszcze sobie spali? Hej pobudka gospodarze! Wszak już ósma na zegarze! Trzodę trzeba ponakarmiać, Trzeba krowy powyganiać, Koniom trzeba dać obroku, Nie zapomnieć też o drobiu. Dzieci wysłać trza do szkoły, Pozamykać trza stodoły, Chomonta włożyć dla koni, W pole ruszać, bo czas goni. Ot ja głupi, może oni W polu wszyscy, bo czas goni. Żniwa może, sianokosy, I nadążyć z tym nie sposób. Lecz na polach również cisza, Wiatr tam pięknie kładzie żyta. Tak jak morze łan faluje, Pięknem swym hipnotyzuje. Jadę więc do wsi z powrotem, Może ktoś opowie o tem, Co się dzieje tu dziwnego, Co się stało i dlaczego? Chodzę po swej starej ścieżce, Krzyczę, szukam…. bezskutecznie. Jakieś dziwne te podwórka, Nie widać żadnego Burka. Trawą gumna zarośnięte, Wszystkie drzwi są tu zamknięte. Tu nikogo chyba nie ma, Czyżby jakaś epidemia…? Smutno w sercu się zrobiło, Czyżby wszystko przeminęło? Czas tu chyba zrobił swoje, Są tylko….wspomnienia moje. Lecz rozglądam się nie wierząc, Z prawdą smutną się nie godząc. Chcę by wszystko znów ożyło, Tak jak kiedyś się toczyło. Trzodę trzeba ponakarmiać, Trzeba krowy powyganiać, Koniom trzeba dać obroku, Nie zapomnieć też o drobiu. Dzieci wysłać trza do szkoły, Pozamykać trza stodoły, Chomonta włożyć dla koni, W pole ruszać, bo czas goni. Coś skrzypnęło na podwórzu, Krzyczę -hej tam, gospodarzu! Echo mi odpowiedziało..... Powiał wiatr, znów zaskrzypiało. ...To nie ludzie w swym mozole, Wiatr drzwi gania, tam w stodole….
    1 punkt
  40. Przytulnie i wyciszająco. Jesień jest piękna
    1 punkt
  41. @Starzec Pięknie o jesieni... Pozdrawiam serdecznie!
    1 punkt
  42. @agfka Uroczy obraz malowany słowem. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  43. klakierów dzisiaj aż nadto jest i mocna głowa u niejednego ale u kogo jest tęgi łeb kto mógłby rządzić - nie ma takiego? :))))
    1 punkt
  44. Lawir po lazur górą. A może to tylko czcza pisanina? A może na lawetę z tymi słowami nieatrakcjami? Warszawa – Stegny, 25.10.2024r.
    1 punkt
  45. ,, Po całej ziemi ich głos się rozchodzi,, Ps. 19, 2-5 cała ziemia chwali Ciebie Panie i wschodzące słońce i deszcz i maki kwitnące na łące cała ziemia chwali Ciebie Panie a my my się przyglądamy o dobytek dbamy wieczność oddalamy dziwiąc się że Boga… nie dostrzegamy Jezu ufam Tobie 10.2024 andrew Niedziela, dzień Pański
    1 punkt
  46. Ambiwalencja uczuć miał obiecane aktor z Brukseli że się w Mefista wkrótce już wcieli a że nikt go nie docenia czuł reżyser przedstawienia że on diabelnie się rozanieli Nowoczesny Wilhelm Tell szwajcarski migrant strzelał w Brukseli rzecz osobliwa bo do koszteli rzekł sadownik chłop morowy zbiory będę miał już z głowy niech sobie biedak powilhelmtelli Chłopska logika chłopek rozmyślał se o Brukseli mróz i śnieg rzadko to miasto bieli lecz ostatnie zarządzenia wprost prowadzą do stwierdzenia że urzędniki tam zbałwanieli Lepsza margaryna? maślane oczy robią w Brukseli starsi panowie na widok Feli wypachnieni i wymyci chcą zwieźć nosek ślicznej kici by nie wyczuła że już zjełczeli
    1 punkt
  47. Kilka banalnych rozmów, to żaden tam dowód. Bardziej mnie absorbuje w tle ukryty... powód.
    1 punkt
  48. @Leszczym Bo co zapór, budowanie To dla bobra, jest wyzwanie Wyzwanie więc masz i Ty :) M.
    1 punkt
  49. @Leszczym Tęsknoty marzeń puścić wolno na Stegny na wody Plaży Romantycznej. Mieszkasz w atrakcyjnym miejscu :)
    1 punkt
  50. Ma tu bataty. PO konia ma, ino kopyta - tabu tam.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...