Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.10.2024 uwzględniając wszystkie działy
-
czy takie miejsce gdzie gościnnie przechadzana delikatnym słońcem trwam cały dzień z kawą w piankach jaka jestem cudownie spokojna włączam stare płyty i tańczę przy tęsknej melodii urokliwym ciebie7 punktów
-
... I tak, chwalić bogów, Catullus już w podróży! I moja droga, dam ci radę z dobrej chęci: Kochanka bierz jak chcesz, lub możesz, niech ci służy Z wyjątkiem poety. Ci są wszyscy pogięci. Ciągle jest tak samo - kłóci się, czy całuje To wszystko jest melodią na jego fujarkę. Zawsze coś tam opiewa, lub coś opłakuje; A u mnie, przedsiębiorcy mają lepszą markę. To co napisał, kiedy się zdechło wróblowi - (Och, bardzo przykre - ponure, nudne treści!) Udawałam rozpacz, chwaląc jak się wysłowił; Głupiec! Ptaki ja zawsze miałam w nienawiści... I Dorothy: ... So, praise the gods, Catullus is away! And let me tend you this advice, my dear: Take any lover that you will, or may, Except a poet. All of them are queer. It's just the same- a quarrel or a kiss Is but a tune to play upon his pipe. He's always hymning that or wailing this; Myself, I much prefer the business type. That thing he wrote, the time the sparrow died- (Oh, most unpleasant- gloomy, tedious words!) I called it sweet, and made believe I cried; The stupid fool! I've always hated birds... I banalny konkursik - sięgnijcie proszę pamięcią do szkolnych ław i napiszcie w komentarzach z jakiego wiersza Catullusa natrząsa się Doroty.6 punktów
-
idziesz z głową do przodu bez względu na to czy światu uchyliłbyś nieba czy tak jak podmiot bez orzeczenia masz wszystko w czterech literach5 punktów
-
tak chciałbym umieć ot na kolanie w małą godzinkę a choćby w dwie co dzień z wieczora jeszcze nim zasnę skrobnąć cudowny niezwykły wiersz wcale nie czytać go milion razy jak to w zwyczaju niestety mam i wkleić szybko do stu portali u stóp zobaczyć poetów kwiat rankiem genialnie ze świeżych myśli małym nakładem środków i sił w rymach lub biały znowu upichcić z metaforami jak jeszcze nikt szczycić się swoim wielkim talentem popadać w pychę chociaż to grzech wciąż przemyśliwać jak pisać piękniej by za to medal z kartofla mieć5 punktów
-
ramionami dostojnego drzewa chwiejność kroku zatrzymuję, i jasność dnia z gorzkim smakiem czerwonego wina mieszam, dalej gęste zarośla i krwawe pola dzikich maków - ... szumią, ziemia pod księżycem jak step chropowata i sucha, a we mnie cisza zastyga, scalam się z tłem oceanu niby z błękitem rozgrzanego nieba, odlatuję...skrzydeł wątłych nie łamiąc4 punkty
-
4 punkty
-
Lekarski Mniszku Braciszku (Najmniejszy bracie!) Zerwę cię Twe liście kwiaty W nich miód do herbaty Zjadłem raz twoje liście Smaczne Soczyste I wolę się żywić twymi liśćmi Aniżli Kupować głowę sałaty Tyś lekiem na podłość nawet! Ani cię dobrzy nie spisali na straty Ani źli4 punkty
-
Czasami bywa ciemną nocą, gdy klawiatura cicho stuka, za oknem gwiazdy w rytm migocą. Zda się, że szepce ktoś do ucha. Już nawet głowy nie odwracam, w domu Morfeusz się rozgościł. To nocny upiór pędzi stracha, pralka za brudem wpadła w pościg. Łomoce równo raz i drugi, spokój stoicki mając za nic. Wraz z szumem wody lecą brudy, huczy na piętrze wirowanie. Zapada w końcu błoga cisza. Zdania przybrały wiele znaczeń. Znów piętro wyżej hałas słychać; tam po podłodze pralka skacze. Dwa piętra wyżej groźny łomot, także z parteru dźwięk dochodzi. "Dyskusje" Jasio wiedzie z żoną, burdę na dole robi młodzież. Zamigotało na niebiesko. Upiór hałasem się ożywił i nagle zamarł straszyć przestał, jakby zza światów sfrunął przybysz. Nad ranem nagle słodkim krzykiem światu obwieścił szczyt rozkoszy. Za oknem senny dzionek przyszedł, upiór w piwnicach się rozproszył. Pognali rankiem niewyspani po swój kolejny ziemski awans ci, którzy sobie są nie znani - w południe ciało wziął karawan. Codzienne brudy upiór goni w bloku po piętrach każdej nocy, choć obok siebie są samotni - żyją, co może ich zjednoczyć?3 punkty
-
Mówił raz kowal w stanie Dakota, jak chciał się podkuć Mruczek niecnota. Potem wylał swoje żale, bo od czego są kowale ? A to kłamał koń, okłamał kota.*** Bazyli, wędkarz pod wsią Polaną, nie czekał nigdy gdy koty wstaną. Zawsze łowił wieczorami, ale nie razem z kotami.* O, na ryby… to koty by rano*** Babcia Kamela spod wioski Błota, nigdy nie miała futra i złota. Raz była w mysiej sukience i wzięła kota na ręce… A to Kamela - ale ma kota!*** ---------------------------------------------------------------------------- ***Autorem palindromów w 5 wersie jest pan Tadeusz Morawski.3 punkty
-
Nigdy nie wiesz Czy to nie ostatnia W Twym życiu czereśnia Czy wiosna Cię znowu Śpiewem kwiatów przywita Czy ukochany kiedyś Twe serce pocałunkiem rozpali Czy zatańczysz jeszcze Z mieczem na szyszkach Czy Mleczna Droga roziskrzy Swe gwiazdy w Twych oczach Czy jezioro będzie pachnieć Rybią wodą z ogniska Nigdy nie wiesz3 punkty
-
3 punkty
-
Pewna staruszka z miejscowości Kaczek, straciła werwę, więc siedzi i płacze, bo czemu jej - też stara - sunia, wciąż jeszcze może się "niuniać"? Już wiem - ja też się odrobaczę!2 punkty
-
Zwinięte w kłębek szare myśli i szara twarz w lusterku straszy szarych osiągnięć nikt nie liczy w szarej kryjówce chcę się zaszyć banalne słowa tlą szarością szare ubranie aż po szyję rozdarte serce szare płacze i z bezsilności szarej wyje tak pragnę wzlecieć ponad szarość i żyć nadzieją od tej pory że szarość przegra z moją wolą bo moim celem są... kolory2 punkty
-
Rozdział trzeci - Gabr'I'elo, którą bitwą zajmiemy się jako kolejną? - zapytał Jezus swojego padawana. Zwrócił się z pytaniem najpierw do niej po pierwsze z szacunku dla kobiet, a po drugie wiedząc, że nawet gdyby spytał Mila jako pierwszego, ów i tak da żonie prawo pierwoodpowiedzenia. Jak zresztą zawsze. - Jedną chwilę, Mistrzu - poprosiła Gabr'I'ela, chcąc wybrać obiektywnie najbardziej istotne starcia. - A zatem - zaczęła po upływie owej chwili - proponuję pozostawić bitwę pod Kannami z takim wynikiem, z jakim zakończyli ją Kartagińczycy w roku dwieście szesnastym przed, Mistrzu, twoimi ostatnimi - jak dotąd - ziemskimi urodzinami. To był impuls pokory dla dumy i pychy Rzymian, tak samo jak klęska tych ostatnich w Lesie Teutoburskim sto dziewięćdziesięsiąt trzy - względnie sto dziewięćdziesięsiąt cztery - lata później, w czasie, gdy miałeś cztery lub pięć lat. Tak samo zresztą zlekceważony, chociaż z drugiej strony przemyślany, ba - przeanalizowany. Szkoda, że z intencją wyłącznie negatywną. Sojusz bowiem tych imperiów, Kartaginy i Rzymu, przyniósłby obu stronom o wiele więcej pożytku niż szkody. Mam tu na myśli przede wszystkim Rzym, gdyż korzyści dla Kartagińczyków są w dużej mierze oczywiste. Przymierze z nimi otworzyłoby Rzymianom drogi na południe Afryki, ku jeszcze większym wpływom i bogactwu. Bazując na wzajemnym wsparciu, mogliby z czasem podzielić cały kontynent na dwie strefy, kartagińską i swoją. Przecież ziem było pod dostatkiem. Zysków też. - Podobnie ze starciem pod Adrianopolem blisko trzysta piętnaście lat później - Gabr'I'ela uprzedziła pytanie ze strony Jezusa, widząc je w Jego umyśle. - Rok trzysta dwudziesty czwarty, trzeci dzień Lipca. Tutaj znów duma i skądinąd zrozumiała chęć zachowania władzy zwyciężyły nad wolą porozumienia. Za co oddało życie kilkadziesiąt tysięcy legionistów obydwu zwaśnionych tetrarchów. Pogratulować - pokręciła głową ze smutkiem, uczyniwszy uprzednio gest cudzysłowu wiadomymi palcami obu dłoni. - Szkoda tych dusz. Ech... - Gabr'I'elo- Mil uścisnął lekko jej ramię - ale przecież wiesz, że owe dusze wybrały sobie taki los. Chociaż rzecz jasna masz rację: szkoda ich. Gdyby żyli, mogliby uczynić wiele dobrego dla siebie samych. I wiele dobrych uczynków dla innych dusz - także tych zamieszkałych w ludziach. Gabr'I'ela spojrzała na męża. - Przepraszam - Mil przestąpił dzielący ich krok, objął i przytulił żonę. - Czasem za dużo gadam... Wybacz. - Wybaczam - uśmiechnęła się doń, a w moment później w jej oczach błysnęła przekora. - Nawet częściej niż czasem. - Tak - Mil odwzajemnił uśmiech, całując Gabr'I'elę w czubek nosa. - Ależ drogi małżonku - z kolejnym uśmiechem wskazała na swoje usta. - Pocałuj mnie tutaj... Voorhout, 26. Października 20242 punkty
-
nie zakładaj skórzanych butów bo szkoda zwierząt nie noś też butów z ekodermy dłuuugo się rozkładają... nie narzucaj na siebie futra ani puchowej kurtki (nawet na Grenlandii!) nie poć się też w poliestrze nie siedź na drewnianym krześle nie siedź na plastikowym krześle nie noś foliowej torby nie noś papierowej torby (szkoda lasu i atłasu!) a najlepiej wcale nie noś głowy bo my i tak wsadzimy ci tam procesor i co potem z utylizacją?2 punkty
-
Neuropozytywni lawirantki i lawiranci każdej natury i wszelkiej maści łączmy się choćby aby być (dobrze, dobrze, nie mieć) w ważnej opozycji wobec twardych i bezwględnych a nawet niewyględnych zmów osiłków (tfu tfu). Warszawa – Stegny, 25.10.2024r.2 punkty
-
Chodziarza, gdy ćwiczył chód pod Międzychodem, wabiły dziewczyny swych bioder obwodem. Pomimo iż nęcił czar ciał, kadrowe pobierać też chciał. Więc brał je zazwyczaj, ot tak, mimochodem.2 punkty
-
Sęp! Raróg! Gniazdujący kopciuszek! Zakochują się w tobie wszystkie uskrzydlone kobiety, błękitne ptaki drogi! Może dlatego, że przepowiadasz im lepsze nieba ... ? Wciąż nie mamy odpowiedzi na jedno proste pytanie: na siebie. Szukamy bezbrzeżnie. Dalej. I chyba więcej nie trzeba. Smutek też może budzić radością. To biją dzwony dojrzewania. I stawiasz nad 'i' wielką kropkę - pod znakiem zapytania. Daleko Apallachy - kojoty ... Jak lśnią! ... cudzych miłości strumyki! A my przy kartach i Perignon Wpadamy we własne wnyki ...2 punkty
-
37.Zakręcony twistowy słoik na Białołęce o falbaniastej marzy sukience w piruetach małej Zosi tak prześlicznie się unosi ja przecież lepiej od niej się kręcę 38.Szkoda czasu na słowa milkliwy Zenobiusz w Aninie na zabój zakochał się w Ninie i choć są po słowie to jemu wciąż w głowie że raczej by wolał po czynie 39.Chyba erotycznie niewinny wciąż kleryk z Anina nie wierzył w teorię Darwina aż zwietrzył jak zwierzę mięseczko tak świeże ministrant to śliczny chłopczyna 40.Zarżnięci robotą w ubojni bydła rzeźnik z Okęcia uczy zawodu swojego zięcia lecz ich żony wiecznie w złości bo chłop w domu rzadko gości każdy roboty ma do zarżnięcia 41.Na bakier z gramatyką geologowi Jaś z Żoliborza mówił że odkrył agatów złoża z deklinacji był dość cienki więc odmienił źle panienki choć dwie Agaty wciągnął do zboża2 punkty
-
Genowefę, z przysiołka Widłak, lubi Leszek. To nic, że zbrzydła, że nie tyka grzebienia... Lecz praktykę ma Genia w jednym palcu i wręcz, bez mydła!2 punkty
-
Dzisiaj, o godzinie 3 po południu, W trakcie robót drogowych na Tyrze, Odnaleziono spróchniałe drewno I kamienie, ściśle połączone ze sobą. Każdy był innej wielkości. Nie pozwalały przedostać się Robotnikom w głąb ziemi. Już wystarczająco wycierpiały. Ten wykopany dół przypominał Otwartą, zainfekowaną ranę. Zatrzymałeś się na środku chodnika, Przeklinając zamknięcie ulic na czas nieokreślony. Jeżeli dobrze się mu przyjrzałeś, Zobaczyłeś zaschniętą krew ludzką. Poczułeś jej metaliczny zapach. Usłyszałeś krzyki gwałconych kobiet. Czy naprawdę zapomniałeś? Dokładnie kilkadziesiąt metrów pod ziemią Znajdowały się zżarte kości niewinnych, Fragmenty zbroi dzielnych żołnierzy. Czy wiesz, że miejsce Stanowiące dla ciebie życie, Dla nich, walczących o wolność, Było miejscem ich śmierci?2 punkty
-
Czuję smak Twoich słów, czuję zapach Twojego głosu. Twoje słowa płyną wolno, każdy ma inną barwę. Twój głos leczy moje serce, uspokaja moje myśli. Mów do mnie więcej i nigdy nie kończ. Pokaż mi czym jest szczęście powiedz cokolwiek, mów ciągle, mów długo, wypowiedz zaklęcie. Pośród Twoich słów wybieram najpiękniejsze. Gama kolorów unosi się nad moją głową. Piękny zapach podobny do zapachu Twoich włosów. Nad wodą pośród kwiatów widzę to co chcę. Czuję zapach Twoich słów czuję zapach Twojego ciała, pośród smaków i wielu barw. Na płynącą chmurę słów, patrzę i podziwiam. Rozjaśnione myśli w oceanie pełnym kolorów.2 punkty
-
@Klip Twój przecież też cacany. A te "bioder obwody" przypomniały mi jeszcze jeden dawniejszy. Obwody elektryczne? gdy kulturysta Heniek ze Środy mierzył jak co dzień swoje obwody aż prąd przeszedł przez Angielkę lecz napięcie spadło wszelkie kiedy stwierdziła wśród ud no body2 punkty
-
Chyba krótka miarka... przegrała Genia chód na Maderze przyczynę klęski widząc w trenerze on opinią jej zdumiony przecież ja na wszystkie strony i w tę i we tę twój krok wciąż mierzę Pozdrowionka.2 punkty
-
Bratnie dusze wprost się zakochał wędkarz z Wrocławia gdy mu nad Odrą rzekła Oktawia czyż poeta tu nie duma ani płotki ani suma pan tylko z wody szmer fal wyławia Ichtiologicznie siedział pokraczny Henio z Poznania z wędką nad Wartą choć nie miał brania starczyłby mu połów mały lecz okoniem ryby stały szczęśliwie brzegiem szła flądra Mania Pozdrowionka2 punkty
-
Pożyczka To jest wszystko pożyczone, Tylko chwilkę w ręku masz, W wielkiej grze nieznaczny pionek, Dwie sekundy, krótki czas. Nie na zawsze dumne żniwa, Tymczasowych dążeń las, Już Atropos nić przerywa, Zapomnienia toczy głaz. Pożyczona moc istnienia, Pożyczony każdy kęs, I nie ważne, jak się mieni, Lecz świadomy chwili sens. Marek Thomanek 21.10.20242 punkty
-
Wędkarz Henio ze Szprotawy łowił płocie, a dla wprawy stawał żonie okoniem, aż mu rzekła tak: O nie! Znajdę leszcza do zabawy.1 punkt
-
1 punkt
-
Anna była pracowita i ambitna. Zaraz po studiach dostała dobrą pracę. Żyła oszczędnie i, z pomocą rodziny, rozpoczęła budowę niewielkiego domu na obrzeżach miasta. Po 3 latach domek był gotowy i się do niego wprowadziła. W wieku 34 lat znalazła partnera, za którego wyszła za mąż. Nie mieli dzieci, oboje woleli prowadzić wygodne życie, a może były też inne powody, o których nie chciała mówić. Po siedmiu latach małżeństwa, Krzysztof, bo tak miał na imię małżonek, poprosił Annę, żeby go zameldowała. Do tej pory był zameldowany u mamy, ale ta zamierzała mieszkanie sprzedać i do tego potrzebne było wymeldowanie syna. Ku jego zaskoczeniu, żona poinformowała go, że dom zbudowała sama i nikogo w nim meldować nie będzie, a sprawę braku meldunku Krzysztof musi sam rozwiązać. A teraz, jak myślicie, jaki był finał tej historii?1 punkt
-
Cisza wieczoru kradnie Twój śmiech, Jak echo, co ginie w dalekich snach. Każdy dzień bez Ciebie jest jak cień, Kropla po kropli, w sercu rodzi się ból. Tęsknota pali jak zimny wiatr, Wspomnienia tną duszę jak ostry kat. Twoje imię, niczym szept w mgle, W sercu rozbrzmiewa, choć Ciebie nie ma. Czy słyszysz? Wołam Cię w ciemności, Pragnę znów dotknąć Twojej bliskości. Wiem, że błądziłem, zgubiłam nasz szlak, Lecz teraz widzę jasno, jak wiele nam brak. Proszę, pozwól mi wrócić na nowo, Zbudować od podstaw to, co było zdrowo. Niech ból stanie się mostem do przyszłości, A miłość naszą siłą i trwałością.1 punkt
-
Musisz być sam Ze swoją Planetą ktòrej nikt nie zna niema imienia a ty po niej chodzisz znasz jej orbitę znasz jej imię Imię jest obce dla bliskich jesteś sam,obcy Na swoĵej planecie.1 punkt
-
Serce Życie Melodia (Jesteś dla mnie całym światem) Ogień Miłość Dotyk (Potrzebuję tak niewiele) Słońce Deszcz Chmury (Powroty bywają radosne) Dzień Noc Godzina (Bawimy się razem) Pocałunek Zbliżenie Oddech (Nasz czas nigdy nie był bardziej gorący)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Rafael Marius za dużo bodźców. Dzisiaj było ciepło i jutro, ale za tydzień już mały mróz.1 punkt
-
Rozebrała się. Odsłoniła tatuaże – kwiaty. ( Posiada dla hecy.) Ukazała instrumenty. Gram na nich – ona wzdycha. Struny na ciele drżą.1 punkt
-
Miał Syrenkę Wojtek (Tychy), często jeździł nią na ryby. Kółko się urwało, w pole poleciało, a Wojtek poszedł na grzyby. Albo: Miał Syrenkę Stefan (Rybnik), czasem jeździł nią na grzyby. Aż się rozkraczyła, gdy z nim w lesie była, ta z bukietem nieco rybnym.1 punkt
-
czy ci nie szkoda czasu by z kawą w piankach trwać czekać na jakiś asumpt a czas swą drogą gna1 punkt
-
@iwonaroma Dzięki, nie chcę ułatwiać innym,. w poniedziałek powiem, jak było dalej i kto był najbliżej (a na ktorą wersję stawiasz?), bo to autentyk. Pozdrawiam.1 punkt
-
"Iść pod prąd, to honor, lecz błąd" - Sztaudynger Tak sobie myślę, że wolę już apel "Lawiranci wszystkich krajów łączcie się", niż "Proletariusze wszystkich krajów łączcie się"...1 punkt
-
1 punkt
-
Zdaje się, że Napoleon miał przytępione powonienie... Ale pomniki mu stawiają. Cwaniaczek Bonapartemu rzeźbiarz z Korsyki za miejską kasę stawiał pomniki przez ten rozmach nazbyt śmiały burze nad nim się zbierały cokoły zbroił więc w odgromniki Pozdrowionka.1 punkt
-
1 punkt
-
@Amber Mnie w sumie też się podoba - ale wiesz autorskie odczucia no to czasem lecą w kosmos :) Albo w kulki :)1 punkt
-
@Amber Właśnie ten. Doskonale. Wyobrażam sobie, jak się nudziła na lekcji (może wykładzie)...1 punkt
-
@KlipŚlęczę nad tym Twoim limerykiem i próbuję coś z sensem limerykiem odpowiedzieć, ale ni w ząb nic nie wychodzi. Aż się zablokowałem i innym nie odpowiadam :))). On po prostu świetny jest i tyle. Pozdrawiam :) No cóż, limeryki, to taka głupawka w poezji, ale jak widać mają swoich fanów. Być może mogą być odskocznią od tego wszystkiego, co się obecnie dzieje. A z mojego punktu wiedzenia, można je też traktować jak takie wprawki do czegoś większego i poważniejszego. Dziękuję, że znalazłaś chwilę żeby tutaj zajrzeć. :) Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
@violetta lubię jeść rośliny... Ale jem też mięso, nabiał. Wszystkożerny jestem. Chyba czuję powołanie do bycia zielarzem. Warunki ku temu mam idealne. :)1 punkt
-
1 punkt
-
Przysiadłem pod blokiem na ławce. Zrobiłem tak chyba nawet spokojnie, choć bardzo możliwe, że właśnie spokoju chciałbym unikać, ale głowy nie dam. Zapaliłem papierosa, choć możliwe, że teoretycznie przynajmniej palić bym nie chciał, aczkolwiek to wątpliwe, bo lubię. Odłożyłem paczkę fajek, na szczęście pełną, po swojej lewej stronie w odległości dziesięciu centymetrów od siebie. Przyleciała wrona, choć początkowo sądziłem, że to szpak (słabo znam się na ptakach) i zabrała mi tę paczkę fajek, bardzo możliwe że złośliwie i z nią odleciała. Wkurzyłem się na wronę, głupie ptaszysko, bo co ja teraz będę palił i zacząłem za nią ganiać po całym placyku na osiedlu. Właściwie wspomniałem przecież, że chciałem niespokoju, a zatem niespokój mi się przytrafił. Wrona postanowiła się uprzeć i nie wypuścić z dzioba tej paczki fajek, notabene tych z akurat tańszych, co codziennie faktycznie napawa mnie spokojem nazwijmy tym z kategorii finansowych. Więc ganiam za wroną. I próbuję słowem ją przekonać, jakbym zakładał, że rozumie ludzki język, bo przynajmniej teoretycznie jest możliwe, że tak jest, oczywiście pomimo najróżniejszych badań, które i tak często jakoś słabo badają i wszyscy tę okoliczność już dobrze mają przećwiczoną w praktyce. Potem sobie myślę, że może ta wrona chciała dobrze, krótko mówiąc żebym tak po prostu nie palił. W pewnym momencie wrona wzleciała gdzieś wysoko w konar drzewa i faktycznie wypuściła z dzioba paczkę fajek, a ta spadła pod drzewo. Może nawet wrona potrafi być tutaj miła? Może mnie zrozumiała, bo może wrona potrafi człowieka rozumieć? Może chciała mnie sprawdzić? Możliwe. No a potem mogłem dalej palić w tym swoim spokoju te swoje papierosy, albowiem – powtórzę z pełnym przekonaniem - lubię tak robić i to w pełni hurtowo. W moim przekonaniu dużą jest sprawą móc robić co się lubi, a jakoś o tej okoliczności wręcz wszelako lubi się po prostu nie brać pod uwagę. Ciągle tu nam przeróżni krzyczą, że nie ma, że się lubi. Że tak w ogóle być nie może. Że życie no to polega głównie na jednym wielkim dyskomforcie. Że ważne jest tutaj tylko co się musi, ewentualnie co się powinno. Że wszystko przecież takie niezdrowe. I być może nawet ta zła wrona, patrząc na sytuację z innej strony, dała mi do zrozumienia, że otóż nie, że ja sobie po prostu mogę palić szlugi. Że oki, że spoko poko. Że mam pozwolenie wrony, a przecież takie pozwolenie też jest dużą sprawą. Dobra, filozofia filozofią, idę na fajka... Fajka – mam nadzieję – obok wrony... Warszawa – Stegny, 29.09.2024r.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne