Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.10.2024 uwzględniając wszystkie działy
-
Jesteśmy do siebie podobne, lubimy przeglądać się w brązach. I w łanach lirycznych wrzosowisk, za myślą ulotną podążać. W spojrzeniu nosimy zadumę, nad światem, w pór drugiej połowie. A kiedy zanadto pochmurne, miękniemy, jak kartka pod słowem. Pragniemy wyzłocić wspomnienia, po wiośnie i lecie zdyszanym. Ja w wierszu skrojonym ze wzruszeń, ty w liściu co spadł rozszeptany. Z tęsknotą patrzymy w obłoki, gdzie ptaki się w drogę szykują. By chciały powracać to trzeba, pozwolić im teraz odfrunąć.8 punktów
-
Do twarzy ci w bladości na granicy lęku. Przenikasz z miejsca na miejsce, żywiąc wyobraźnię. Na perłowe muszle uszu dyktujesz opowieść o życiu, melodramat wpisany w profil na ścianie, zagłusza ciszę. Cisza w pełnej melancholii zagęszcza powietrze – wirując ponad wszystko6 punktów
-
Wędkarz Henio ze Szprotawy łowił płocie, a dla wprawy stawał żonie okoniem, aż mu rzekła tak: O nie! Znajdę leszcza do zabawy.5 punktów
-
Pożyczka To jest wszystko pożyczone, Tylko chwilkę w ręku masz, W wielkiej grze nieznaczny pionek, Dwie sekundy, krótki czas. Nie na zawsze dumne żniwa, Tymczasowych dążeń las, Już Atropos nić przerywa, Zapomnienia toczy głaz. Pożyczona moc istnienia, Pożyczony każdy kęs, I nie ważne, jak się mieni, Lecz świadomy chwili sens. Marek Thomanek 21.10.20245 punktów
-
dzisiaj odchodzę z ulgą westchnęła moja samotność gdy do tej drugiej nie bacząc wcale że to jest nietakt puk puk z niewinną prośbą o cukier o szczyptę soli albo najlepiej bez słów bez wstępów jak umówieni zamieszkaj u mnie lub ja u ciebie przecież bym nigdy się nie ośmielił nie mów nic więcej wiem chcesz osłodzić naszych jesieni zbyt kwaśne grona a ja nabrałam na nie ochoty z wrzosowym miodem będą smakować3 punkty
-
3 punkty
-
Odchodzisz dziś ode mnie, Rozrywasz nasze szczęście, Masz moje błogosławieństwo, Niech Ci szczęście da małżeństwo. Czy myślisz o sobie, Czy myślisz o mnie? Czy pamiętasz jak Tobie, Rwałem kwiaty polne? A tam, przy tej drodze, którą szliśmy co dnia, Świerszcz gra swą piosenkę, gra aż do dnia. Tak dobrze mi było, tak cudnie się czułem, Wiem wszystko snem było,... wiem i nie rozumiem.2 punkty
-
Tyle już czasu było mi dane, i tyle win zapomnianych, a ja się ciągle budzę nad ranem i błądzę w mrokach nieznanych. I nie potrafię siebie zrozumieć, i tego, że ciagle błądzę, że mówie kiedy wypada milczeć i mniej kocham niźli sądzę. Ile mi jeszcze zostało dane szans oraz dni na naukę nie wiem, o czyny swoje niemądre jak kruche szkło wciąż się tłukę. A przecież przyjdzie dzień niczym złodziej pęknę jak bańka mydlana, i żadna siła mnie nie poskłada odlecę do domu Pana. A Pan mnie będzie sądził z miłośći nie spyta: jesteś gotowa? Czy będę wówczas dumna i piękna, czy też ze wstydu się schowam? Czasu mi raczej mało zostało, tak jak każdemu na ziemi. Oby nas tylko Bóg miłosierny przyjął z wadami naszymi…2 punkty
-
Szczęśliwy jest dzisiejszy wiersz. Radosne jasnozielone łzy, służące za atrament. Dziś już nie próbuję dotrzeć poza niepewne granice wszechświata - wystarczy własny zakątek, w którym moje szczęście znajduje uśmierzenie. Nie usiłuję sprzedać życia po wygórowanej cenie - uśmiech jest lżejszy od gwiazd, kwitnących w moim przydomowym ogrodzie. Tego dnia potrzebuję tylko Twojego spojrzenia, aby przynosiło wolność samotności. Posrebrzane są moje myśli, słowa uczą się cierpliwości i podszeptów przyszłości. Wystarczy, że będę pławić się w cieniu, który mimowolnie rzuca los. Dość, że szczere jest lustro - jeszcze wczoraj odbijało mój strach, pragnienie ciszy. Jawią się wspomnienia, obłaskawiane przez Twoją rozpostartą dłoń. Melancholia nie zmartwychwstaje już o dowolnej porze - smutki czekają na lepszą przyszłość, po cud, który dzieje się pod zatrzaśniętymi powiekami, rozsiewany przez serce.2 punkty
-
spójrz w lustro naucz się siebie na pamięć nie będziesz błądzić w snach będziesz dniem dziejszym dniem w którym będzie miejsce i dla... razem milej śnić 10.2024 andrew2 punkty
-
2 punkty
-
a ona tak bardzo i bardzo naprawdę zakłady na szczęście przyjmuje codziennie efekty nadzieją w istocie są złudną mamona się śmieje2 punkty
-
@jan_komułzykant @Adaś Marek Wyśmiewa powiedzenie/ miłość nie wystarczy na zło. " Chcesz pokoju..."2 punkty
-
2 punkty
-
bardzo dobry wiersz a może wszystko jest nam dane na ten krótki ziemski czas z dekalogu prawa znane wolna wola którą masz tutaj wszystko w naszych rękach wolny wybór przecież jest wykorzystaj chwile piękne i najlepsze sobie weź :))2 punkty
-
@Amber ciekawy wiersz początek mnie ujął chociaż nawet nie próbuje interpretować @violetta jest na Netfixsie trzy odcinkowy serial sprzed dwóch lat i w tym roku wychodzi Nosferatu jednego z lepszych horrorowych reżyserów2 punkty
-
druga samotność całkiem ciekawa z solą i cukrem a może z pieprzem a może jeszcze jest z placem zabaw jakich nie wnikam i wnikać nie chcę a kwaśne grona jak kwaśne jabłka rwane zielone z sadu sąsiada że miód wrzosowy każda zabawka w końcu się znudzi i niechaj spada na stare lata samce zostają co przeszalały swe życie mocno chodzą o każdy uśmiech błagają bo ich prawdziwa wzięła samotność :)))2 punkty
-
rozdzierany kraj łasi się do młodych kusi dużą gotówką po co pracować gdy można dobrze żyć z gadania obiecanek na razie nikt zbytnio od tego nie choruje nawet infekcja jaka dotknęła w dawnych latach poprzedników kraju płynącego miodem i winem nie wytrzebiła ich są jak dawniej mimo... zasiadali nawet w wielebnej uni która oficjalnie ich wyklęła tak tylko dla ciemnych wielbicieli młodzi zapatrzeni w guru pootwierali konta patrzą z nadzieją kiedy zaczną rosnąć wstyd to dla nich utopia już pozakładali białe koszulki myślenie aby stworzyć coś nowego wymaga ruszenia głową na to niestety ich nie stać starzy młodzi żałośnie wyglądają na wiecach oklaskując dziadków ciemnogród byle kasa to ich dewiza 10.2024 andrew Rośnie pokolenie nierobów. Gdyby założyli coś swojego można by ich rozumieć,chcą silnej Polski. Wszystkie opcje tak mają2 punkty
-
Gestem pąsowych ramion, zdradliwie serdecznym Tuli jedwab sukienki i osiem perełek, Dowcipną nut rozmowę (mogła stać się dziełem) I w trzech muśnięciach pióra – zwiewną niedorzeczność. Smukłe ciało katedry w welonie srebrzystym Obejmuje rudości łakomym uściskiem, Rozdziera atłas mroku wielobarwnym błyskiem, W nikłość strzępków przemienia – romantyczne listy. Kiedy już się nasyci tym mnogim istnieniem I mgieł opuchłość szara wygra – z światłocieniem, Z pióropuszy strzępiastych w kolorach jesiennych Dymów zostanie sinych – smętna bezimienność. A minione warkocze, westchnienia i szyje Pył puszystością siwą troskliwie okryje…2 punkty
-
O, Pokrzywo! Tyś jak warzywo! Zjeść cię da się, Człek naje się. Od róży lepszaś! Choć nieraz spiekłaś, Swymi listkami, A nie kolcami. Jaka pokrzywa, Taka i krzywda, Ale i zdrowie, W herbatce. Tobie Piszę dytyramb, Bo jesteś mniam, mniam. Zatem pokrzywę Wolę od róży, Narcyzów, kwiatów, Czy, wręcz - ziemniaków. ### notka - wiem, niezbyt to górnolotne... :D ale biorąc pod uwagę jadalne i prozdrowotne właściwości tej cudownej rośliny oraz to, że głód może nastać, popełniam dytyramb!2 punkty
-
2 punkty
-
nigdy się nie spotykają bo w chwili gdy ciemność chce światłość pocałować znika1 punkt
-
Ambiwalencja uczuć miał obiecane aktor z Brukseli że się w Mefista wkrótce już wcieli a że nikt go nie docenia czuł reżyser przedstawienia że on diabelnie się rozanieli Nowoczesny Wilhelm Tell szwajcarski migrant strzelał w Brukseli rzecz osobliwa bo do koszteli rzekł sadownik chłop morowy zbiory będę miał już z głowy niech sobie biedak powilhelmtelli Chłopska logika chłopek rozmyślał se o Brukseli mróz i śnieg rzadko to miasto bieli lecz ostatnie zarządzenia wprost prowadzą do stwierdzenia że urzędniki tam zbałwanieli Lepsza margaryna? maślane oczy robią w Brukseli starsi panowie na widok Feli wypachnieni i wymyci chcą zwieźć nosek ślicznej kici by nie wyczuła że już zjełczeli1 punkt
-
przy Toporze niekoniecznie trwają kaci niekoniecznie lubią ryby akwaryści z literatek chleją też nieliteraci i w pokoju niekonieczny bywa wyścig w cudzysłowiu w cudzysłowie żre purystów do powstania niekoniecznie trzeba kosy antagonizm pręży pierś że tylko pysk stul normalnością jest poprawność ty łeb posyp kazirodztwo pedofilia klaustrofobie wyjebane LEL na mega fejm i yolo dzisiaj Edyp bez kompleksów mógłby dowieść ci hashtagiem żeś jest zryty jak homofob Roland Topor _- "Bal na ugorze" Na wzór komisji brukselskiej, doradzającej rolnikom kładzenie ziemi odłogiem w celu zwiększenia jej żyzności, Topor postanawia nie wstawać z łóżka. Leniuchuje więc i czeka, aż jego decyzja zyska podobny aplauz jak postanowienia brukselskie. Źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/74100/bal-na-ugorze1 punkt
-
Szeptane dźwięki skrzypiec, malują kryształki ciszy delikatnym brzmieniem. Te, nieco zirytowane z racji przynależnej tożsamości, nie pragną tego typu farby. Lecz gdy mdławy szelest, przeistacza je w muzykę suchych liści, pragną powtórki początku tekstu. Jednak tym razem, to jesienny kot, w fluidowym kubraczku, o barwie złotej poletni wychodzi z równoległej strony. Przeciąga wibrysami po strunach. Otula cząstki niesłyszalności, wabiąco złudnym walcem: nad piękną modrą dziurką. Stąpa leciutko, pewny swego. Miękkim pożądaniem, wgniata tęsknotę w spełnienie. Przyczajony czeka. Kusi lepkością nut. Spełnieniem marzeń, w ogrodzie koncertowych smaczków. Pyszna zabawa. Ostatnie echo szarości. Kocia muzyka, rdzawą czerwienią, zdobi finał symfonii.1 punkt
-
Mały, brązowy, delikatny. Opowieść swoją wciąż plecie o dniach coraz krótszych i chłodnych, o odchodzącym gdzieś lecie. Przebiera w palcach historie, którymi me serce cieszy. A chociaż wzrok ma krwiożerczy, to przecież niczym nie grzeszy. Nawleka na oka swej sieci długie, leniwe wieczory. Cały czas zaczyna od nowa, wciąż nie brak mu pokory. Patrzę jak brązowy i mały haftem zachody przeszywa. Cierpliwie i delikatnie Lecz z losem swym nie przegrywa Ja też na nitkach pajęczych Zatańczę lekko o świcie I tak jak mały , brązowy Cierpliwie przeszyję życie Wtedy on zatrzyma się chwilę Błękit przystroi swym cieniem Schowa się w złote astry I zaśnie z czystym sumieniem.1 punkt
-
Na hucznym wiecu rzeką proroki: “Przestać seplenić!”, Żeby stan wody kamieniem ocenić. Cóż po tym nawet, żeś orlooki, Jeżeli w studni panują mroki?1 punkt
-
Przez ogród idzie jesień. Źródło jest daleko. W głębi stoi zegar słoneczny i chowa się sowa. Alejką idzie poeta i niesie poemat. Na kartki opadają złote i brązowe liście.1 punkt
-
wiesz… z tego co czytam czasem miewałeś nadzieję pisałeś do ludożerców próbowałeś tłumaczyć ci słabsi to też ludzie nawet dzisiaj można usłyszeć podwyższony puls w każdej strofie teraz kiedy na nich patrzę wiem… będą zawsze plecami do tych wolniej idących z dorabianymi kończynami narzucą tempo i będą już tylko wyprzedzać zdobywać i tak dalej i tak dalej kochani ludożercy na mecie będzie czekał pewien poeta powie tu nie ma żadnego piekła tu nie ma żadnego nieba tu jest koniec taki do samego końca1 punkt
-
Stach, kłusownik z Dolnej Odry szedł na ryby, jak na podryw. Brał do sieci, jak co leci... Dziś coś czyha nań, spod kołdry1 punkt
-
Tęsknota Longing To uczucie Is the feeling Niekompletności. of incompleteness. Dziwne wrażenie A strange feeling Że brakuje That a piece Kawałka Of my heart Mojego serca And soul I duszy. Is missing. To swędzenie It's an itch I ukłucie. And a stinge. Tęsknota to robak, Longing is a bug Który cierpliwie wygryza sobie drogę That patiently bites its way Przez moje myśli, Through my thoughts, Zjadając moje serce Eating up my heart Jak kornik. Like a woodworm. Który z wielu otworów Which of many holes I które z wielu pożegnań And which of many goodbyes Sprawi, że się zawali? Will cause it to collapse?1 punkt
-
@Amber Nie bardzo wiem, czy ewentualnie chciałbym być adresatem tego wiersza ;)) Ale fajny, dobry...1 punkt
-
@Łukasz Jasiński :) no właśnie piszę, że wybiera się z tego co jest :) Przecież Pan też to robi. Chciał Pan Trzaskowskiego ale go nie będzie więc zastosuje Pan plan B. A co ja mam zrobić, gdy żaden kandydat mi nie pasuje? Głosować na siłę czy wbrew sobie?1 punkt
-
@Jacek_Suchowicz Daj mi kraj mój szczery złotem Daj mi słowa dla każdego Te, co tylko łączyć mogą A nie dzielą dusz szeregów Wrogość- powiedz - służy czemu Kiedy dobra ta nie czyni Czemu łączyć się umiemy Gdy odchodzi ktoś bez winy T/ -1 punkt
-
1 punkt
-
kremowa rewolucja ptysie i ptifurki bita śmietana opada falami w dół jak na wiosnę chmurki! wirują ramiona galaktyki Drogi Mlecznej i mleko na śniadanie wrze w rondelku co powiesz mój druhu Wróbelku- elemelku? kiedy przyjdzie wiosna?1 punkt
-
@viola arvensis @viola arvensis Refleksyjny Wart czytania i namysłu nad nim Początek prxypomina którąś z pieśni Gałczyńskiego: "Tyle ścieżek przedeptanych Tye deszczów, tyle sniegów Wiszących po latarniami" T/1 punkt
-
1 punkt
-
@Wędrowiec.1984 tak, też znam takie postawy i tu nie zadziałają ani rzeczowe argumenty ani wiedza ani Twoje doświadczenia, bo gdy ktoś chce trwać w swojej głupocie, to będzie trwał i na to nie ma mocnych. Tak więc najlepiej wtedy "strząsnąć z siebie pył" I isc dalej. @lena2_ Dziękuję serdecznie 💕1 punkt
-
1 punkt
-
@agfka Kapitalny komentarz! Dziękuję bardzo, pozdrawiam również słonecznie🌼 @Leszczym Łacina jest fajna i trochę szkoda, ale tylko trochę, że nie jest w powszechnym nauczaniu. Dziękuję i pozdrawiam słonecznie🌼 @Łukasz Jasiński 🌼 @MIROSŁAW C. 🌼 Dziękuję Panom za serduszka, pozdrawiam!1 punkt
-
1 punkt
-
@iwonaroma A mówią, że przeciwności się przyciągają. W tym przypadku to nie jest prawdą.1 punkt
-
Spójrz! Spójrz… Tak wiele razy. Tak w i e l e r a z y… Zegar wybija którąś tam znowu pełną godzinę. Czy ty. Czy ty… Dziwne to wszystko. Dziwne bardzo. Zagmatwane. Czy ty mnie widzisz? Spójrz, ja nie mam oczu. Noc mi je zabrała. Noc. Noc... Te jarzące się piksele pełgające w mroku opuszczonego pokoju. Te mikroskopijne cząsteczki mżącego kurzu. Płynące dostojnie. Idą, przedzierają się przez cementowe spojenia cegieł. Poprzez tynk. Przez beton. Żelbeton… Stal... Popatrz na to wszystko. Na te kołyski pajęczyn, w których usychają ćmy. Które znalazły tutaj swoje spełnienie. Ktoś tu kogoś kochał, wiesz? Teraz walają się tu sterty porzuconych rzeczy. Jakieś foliały w podartych, płóciennych okładkach. Pożółkłe roczniki dawno zapomnianych treści... Chrzęszczące szkło. Pod stopami. Rozbite. Słyszę szepty. Wiesz? Słyszę szepty. Coraz częściej doskwierają mi szeptane słowa. Słyszysz? Słyszysz? Nic nie słyszysz. Albowiem twoje milczenie. Przeogromne jak wszechświat. Ale jednak słyszę. Te oto szepty w gongach stojącego zegara. I coś, co do mnie mówi w natłoku utajonych słów. Coś spoza czasu. W nocy. W obskurnej nocy. W zapachu kurzu i pleśni. W bezwonnej woni uschniętych kwiatów w wazonie. W wazonie pękniętym na wpół. W tym oto wazonie na stole, przy którym stoi odsunięte krzesło. Jakieś takie odrapane i chwiejne. Rozkołysane. Wiesz, nawiedzają mnie fantomy, wskrzeszone przez nie wiadomo co widma... Czy ty mnie słuchasz? Idą powoli, jakby z ograniczoną zdolnością ruchową. Ich oblicza oświetlają takie niebieskawe płomyki bardzo lekkie i nikłe. Idące od spodu. Pełgające w szczelinach podłogowej klepki. Od ziemi… Nie. To tylko zmory. Znikają, kiedy zamykam je powiekami. Zaciskając je mocno, aż do bólu. Siedzę zakopany w stosie papierów, takich niedzisiejszych. Z uchem przy radioodbiorniku, w którym szum miesza się ze szmerem. Z piskliwą chropowatością dalekich sinusoidalnych dźwięków. W mdlącym świetle wiszącej lampy odkurzam pocztówki. Wyblakłe. z życzeniami, na któreś tam święta. Zapisane odręcznie papiery, wystukane na maszynie telegramy. Wycinki z gazet. Pozostałości po ojcu, po matce. Kalendarzyk z podstawką. Tekturowy. Pamiątkowa moneta z zatartym wizerunkiem twarzy. Stary telefon. Czarny. Wiesz, taki ebonitowy z tarczą. Zakurzony. Kurz wniknął do głębi. Ciężka słuchawka z urwanym kablem. (Ja do ciebie mówię. Ach, no tak. Więc, mówię do nikogo. Do siebie samego jedynie) Maszyna do pisania. Fioletowa bibuła. Wyblakłe wnioski, podania... Bibułka z tytoniem po ojcu. W drewnianym pudełku. Nie dopalił do końca. Nie zdążył. Zeszyt z podstawówki ze szlaczkiem, z dziecinnym opowiadaniem o niczym. Świadectwa ze stopniami (próżno tu szukać czerwonego paska) Wiesz? Dobra, nieważne. Mówię do siebie samego. I mówię jakimś podziemnym szeptem, co się wydobywa z moich trzewi. I wydobywa się ze ścian wilgotnych i zimnych. Jakbyśmy byli jednością. Ja i dom mój. W jeden organizm splątani. Poprzez rury żeliwne i ciężkie. Pogłos idzie kaskadą, co rezonuje z powrotem na membranach moich uszu. Kaskadą ziemistą i mroczną, idącą z zakamarków opuszczonych pokoi. W których dopalają się świece. Poustawiane gdziekolwiek: na podłodze, parapetach, krzesłach... W dzienniczku ucznia -- liczne uwagi. Kto był tym uczniem? Ktoś mało aktywny na lekcjach. Z czytanek, z wierszy: dwója. Z pisania: niedostateczny. Pani wychowawczyni wypisała to pięknym, zamaszystym pismem. Takim barokowym. Z licznymi zawijasami osoby mściwej. Takie małe Schadenfreude, że dwója za całokształt. Za krzyki. Za gonitwy na przerwach z samym sobą… I za granie na flecie, na trąbce. Ponoć Miles Davies nie przeszedł do następnej klasy. Bo grał jakoś tak nie po kolei. I jakby od tyłu, mając gdzieś pasaże i gamy. Wolał mroczne speluny. Podziemne bary. Jimmy Hendrix, ech, ten, to już w ogóle... Pani od muzyki dostawała histerii. Wzywała ojca do szkoły. Ojciec walił potem pasem po tyłku… I jakie to ma teraz znaczenie? Rozpadające się od dotyku szczątki. I wszystko jest jakieś mżące. Drgające w dłoniach eterycznym blaskiem. W otwartym szeroko oknie czarny prostokąt kosmosu. Gwiazd dalekich roje. (Włodzimierz Zastawniak, 2024-10-22)1 punkt
-
Witam - miło że czytasz i komentujesz - dzięki - Pzdr. Witaj - ciekawe te twoje komentarze - dużo w nich prawdy - Pzdr. Witam - wiem że polityka to nie poezja - ale czasem warto pokazać jej trudną twarz - Pzdr.serdecznie. @Adaś Marek - dziękuje za polubienie -1 punkt
-
1 punkt
-
Rycerz na błoniach przez szpary przyłbicy przyglądał się rzezi trupów już nie liczył ciężko wsparty o miecz krwawy w boju zadumał nad śmiercią w jej morderczym znoju czy tak ma wyglądać gloryja i chwała krwią zbryzgana zbroja zardzewiała cała czy mężów ubitych leżące pokoty powodem by pieśni układać i roty westchnął ciężko nad ludzką niedolą pot zmięszał się ze krwią i smakuje solą żołnierza uśpiły te serca rozterki poczuł w trzewiach ostrze wbite aż po nerki toż to inny siepacz stalą go poraził już mu świat pod hełmem pływa i rozłazi pada na klepisko wojny zawierucha sapnął stęknął leży już bez ducha a jego pogromca ciężko sam przyklęka dusza cicho jęczy i sumienie nęka cóżeś ty uczynił - wzdycha jak pijany żeś zatopił ostrze i otworzył rany lecz te myśli świstem strzała wnet przerwała wojna... wojna... wojna... ot i sprawa cała1 punkt
-
1 punkt
-
Przestrzeń hukiem rozdarta złocistoróżowym Zszywa się ukojenia nicią wielokrotną Kryształowych perełek tęczową samotność Otula pyłem miękkim, ceglastym i płowym. Opowieści zawiłe, zbyt wcześnie przerwane I niewypowiedziane owija milczeniem, Ze złotem i szkarłatem dymy sine żeni, Aby biografiom nadać – aspekt dokonany. Lecz w tej żałobnej pustce echem tynku szarej Dźwięczą strzaskanych skrzypiec nuty delikatne, Serenady błękitne, z minionych śpiewników I operowej arii – akordy ostatnie. Przytłacza je boleśnie krwawy pogłos krzyku I daremne tykanie – wciąż żywych zegarów…1 punkt
-
Z obłoków owiniętych w ciemny tren żałoby Sypią się gęsto ziarna – szarawe i sine, Na domy przemienione w postrzępione groby, I w gruzach pogrzebane – tęsknoty i winy. Spadają na zmęczone upałem marmury, Na boleśnie spękane piaskowce kremowe, Otulają skruszone szachowe figury, Niespełnione życzenia i umilkłe słowa. Lecz wkrótce z tych posępnych popiołów cierpienia Bratki białe, złociste i lila wyrosną, Skryją pod barwnym szalem minione marzenia I spalony notatnik– z liryką miłosną. A kiedy barwne główki ku słońcu uniosą, Na trawę łza spóźniona spadnie modrą rosą…1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne