Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.10.2024 uwzględniając wszystkie działy

  1. Tyle już czasu było mi dane, i tyle win zapomnianych, a ja się ciągle budzę nad ranem i błądzę w mrokach nieznanych. I nie potrafię siebie zrozumieć, i tego, że ciagle błądzę, że mówie kiedy wypada milczeć i mniej kocham niźli sądzę. Ile mi jeszcze zostało dane szans oraz dni na naukę nie wiem, o czyny swoje niemądre jak kruche szkło wciąż się tłukę. A przecież przyjdzie dzień niczym złodziej pęknę jak bańka mydlana, i żadna siła mnie nie poskłada odlecę do domu Pana. A Pan mnie będzie sądził z miłośći nie spyta: jesteś gotowa? Czy będę wówczas dumna i piękna, czy też ze wstydu się schowam? Czasu mi raczej mało zostało, tak jak każdemu na ziemi. Oby nas tylko Bóg miłosierny przyjął z wadami naszymi…
    6 punktów
  2. nigdy się nie spotykają bo w chwili gdy ciemność chce światłość pocałować znika
    3 punkty
  3. Czułości promienie Na spacer chcę wypuścić Po Twoich skóry załomach Ciężar zbroi Wykutej w ogniu zdarzeń Młotem czasu Zdejmij ze mnie
    3 punkty
  4. Opuszczona przez samą siebie W cekinach, neonach, flauszu - w obroty biorę pustkę Szczęście: karykaturą na twarzy, choć serce - na przepustce Za ścianą mandolina I rym! Choć kiepski - cudownie upaja trzustkę Pozwalam melodii fałszować Świat w tle zawodzi zwinięty .... w metafizyczną chustkę Macha nią rześko: to nie kapitulacja, to - czerwona flaga! Lepiej dziś nie wypływać Ocean, a na nim dryfują: prawda i totalna blaga Noc rozpisana na niebie - ciemnoniebieskim dramatem Poproszę o trochę whisky ... Są gwiazdy! Fluorescencyjne blaty! ... dla mojej tabula rasa, na której nic nie napiszę Bo trudno opisać absolut: ''kocham'' i ''ciebie'' ... I absolutną ciszę ...
    3 punkty
  5. A kiedy zapadnie mrok, Dobrze jeśli ci kto drogę wskaże, W bezpieczny dom, o krok, Lub rzadko daną via ołtarze, Choćby na innych tłok, Na znak trudnych, lecz możebnych marzeń… Ilustracja: Pomnik Jana Pawła II wskazujący na Krucyfiks wg projektu prof. Bronisława Chromego z krakowskiej ASP, odlany z brązu w 1981 r. w odlewni Tadeusz Kowalówki w Węgrzycach. Tarnów, opodal Bazyliki katedralnej. Zdjęcie Marcina Tarnowskiego z 11 września 2024.
    3 punkty
  6. Gestem pąsowych ramion, zdradliwie serdecznym Tuli jedwab sukienki i osiem perełek, Dowcipną nut rozmowę (mogła stać się dziełem) I w trzech muśnięciach pióra – zwiewną niedorzeczność. Smukłe ciało katedry w welonie srebrzystym Obejmuje rudości łakomym uściskiem, Rozdziera atłas mroku wielobarwnym błyskiem, W nikłość strzępków przemienia – romantyczne listy. Kiedy już się nasyci tym mnogim istnieniem I mgieł opuchłość szara wygra – z światłocieniem, Z pióropuszy strzępiastych w kolorach jesiennych Dymów zostanie sinych – smętna bezimienność. A minione warkocze, westchnienia i szyje Pył puszystością siwą troskliwie okryje…
    3 punkty
  7. Jutro będzie pachnieć Złotem i brokatem A potem spotkamy się Gorącym latem Trzymając na swych Wątłych barkach Istnienie całego świata I modląc się o spokój Ciała i duszy Na Chrystusowe rany!
    3 punkty
  8. Z inspiracji Andrzeja Waligórskiego https://bibliotekapiosenki.pl/utwory/Bajeczki_Babci_Pimpusiowej_I/tekst Na pełną wdzięku troć z rzeki Iny sum ostrzył zęby (nie bez przyczyny). W euforii wołał: "Raz choć chcę wyheblować tę troć!" Z troci zostały ino trociny.
    2 punkty
  9. Ambiwalencja uczuć miał obiecane aktor z Brukseli że się w Mefista wkrótce już wcieli a że nikt go nie docenia czuł reżyser przedstawienia że on diabelnie się rozanieli Nowoczesny Wilhelm Tell szwajcarski migrant strzelał w Brukseli rzecz osobliwa bo do koszteli rzekł sadownik chłop morowy zbiory będę miał już z głowy niech sobie biedak powilhelmtelli Chłopska logika chłopek rozmyślał se o Brukseli mróz i śnieg rzadko to miasto bieli lecz ostatnie zarządzenia wprost prowadzą do stwierdzenia że urzędniki tam zbałwanieli Lepsza margaryna? maślane oczy robią w Brukseli starsi panowie na widok Feli wypachnieni i wymyci chcą zwieźć nosek ślicznej kici by nie wyczuła że już zjełczeli
    2 punkty
  10. skoro tu jesteś i wiersze piszesz wklejasz i toczysz dysputy pożyjesz jeszcze wśród fanów licznych bo teksty nie są do zupy niestrawność po nich nie występuje a świeczka w każdym zapłonie twój problem można inaczej ująć bo każde życie ma koniec gdy każdy spełni swoje zadanie pęknie jak bańka mydlana i pośród kwiatów łez wylewanych znajdzie się w domu Pana jeśli zawierzył Mu serce myśli i chodził wraz z Nim pod rękę On też nie wyprze się człeka nigdy obdarzy go wiecznym szczęściem :))))
    2 punkty
  11. Pewien szczupak z Jeziora Nidzkiego miał ochotę na szprotkę, dlatego był w podłym humorze, bo przecież nad morze nie może. Zjedli go solonego.
    2 punkty
  12. Spójrz! Spójrz… Tak wiele razy. Tak w i e l e r a z y… Zegar wybija którąś tam znowu pełną godzinę. Czy ty. Czy ty… Dziwne to wszystko. Dziwne bardzo. Zagmatwane. Czy ty mnie widzisz? Spójrz, ja nie mam oczu. Noc mi je zabrała. Noc. Noc... Te jarzące się piksele pełgające w mroku opuszczonego pokoju. Te mikroskopijne cząsteczki mżącego kurzu. Płynące dostojnie. Idą, przedzierają się przez cementowe spojenia cegieł. Poprzez tynk. Przez beton. Żelbeton… Stal... Popatrz na to wszystko. Na te kołyski pajęczyn, w których usychają ćmy. Które znalazły tutaj swoje spełnienie. Ktoś tu kogoś kochał, wiesz? Teraz walają się tu sterty porzuconych rzeczy. Jakieś foliały w podartych, płóciennych okładkach. Pożółkłe roczniki dawno zapomnianych treści... Chrzęszczące szkło. Pod stopami. Rozbite. Słyszę szepty. Wiesz? Słyszę szepty. Coraz częściej doskwierają mi szeptane słowa. Słyszysz? Słyszysz? Nic nie słyszysz. Albowiem twoje milczenie. Przeogromne jak wszechświat. Ale jednak słyszę. Te oto szepty w gongach stojącego zegara. I coś, co do mnie mówi w natłoku utajonych słów. Coś spoza czasu. W nocy. W obskurnej nocy. W zapachu kurzu i pleśni. W bezwonnej woni uschniętych kwiatów w wazonie. W wazonie pękniętym na wpół. W tym oto wazonie na stole, przy którym stoi odsunięte krzesło. Jakieś takie odrapane i chwiejne. Rozkołysane. Wiesz, nawiedzają mnie fantomy, wskrzeszone przez nie wiadomo co widma... Czy ty mnie słuchasz? Idą powoli, jakby z ograniczoną zdolnością ruchową. Ich oblicza oświetlają takie niebieskawe płomyki bardzo lekkie i nikłe. Idące od spodu. Pełgające w szczelinach podłogowej klepki. Od ziemi… Nie. To tylko zmory. Znikają, kiedy zamykam je powiekami. Zaciskając je mocno, aż do bólu. Siedzę zakopany w stosie papierów, takich niedzisiejszych. Z uchem przy radioodbiorniku, w którym szum miesza się ze szmerem. Z piskliwą chropowatością dalekich sinusoidalnych dźwięków. W mdlącym świetle wiszącej lampy odkurzam pocztówki. Wyblakłe. z życzeniami, na któreś tam święta. Zapisane odręcznie papiery, wystukane na maszynie telegramy. Wycinki z gazet. Pozostałości po ojcu, po matce. Kalendarzyk z podstawką. Tekturowy. Pamiątkowa moneta z zatartym wizerunkiem twarzy. Stary telefon. Czarny. Wiesz, taki ebonitowy z tarczą. Zakurzony. Kurz wniknął do głębi. Ciężka słuchawka z urwanym kablem. (Ja do ciebie mówię. Ach, no tak. Więc, mówię do nikogo. Do siebie samego jedynie) Maszyna do pisania. Fioletowa bibuła. Wyblakłe wnioski, podania... Bibułka z tytoniem po ojcu. W drewnianym pudełku. Nie dopalił do końca. Nie zdążył. Zeszyt z podstawówki ze szlaczkiem, z dziecinnym opowiadaniem o niczym. Świadectwa ze stopniami (próżno tu szukać czerwonego paska) Wiesz? Dobra, nieważne. Mówię do siebie samego. I mówię jakimś podziemnym szeptem, co się wydobywa z moich trzewi. I wydobywa się ze ścian wilgotnych i zimnych. Jakbyśmy byli jednością. Ja i dom mój. W jeden organizm splątani. Poprzez rury żeliwne i ciężkie. Pogłos idzie kaskadą, co rezonuje z powrotem na membranach moich uszu. Kaskadą ziemistą i mroczną, idącą z zakamarków opuszczonych pokoi. W których dopalają się świece. Poustawiane gdziekolwiek: na podłodze, parapetach, krzesłach... W dzienniczku ucznia -- liczne uwagi. Kto był tym uczniem? Ktoś mało aktywny na lekcjach. Z czytanek, z wierszy: dwója. Z pisania: niedostateczny. Pani wychowawczyni wypisała to pięknym, zamaszystym pismem. Takim barokowym. Z licznymi zawijasami osoby mściwej. Takie małe Schadenfreude, że dwója za całokształt. Za krzyki. Za gonitwy na przerwach z samym sobą… I za granie na flecie, na trąbce. Ponoć Miles Davies nie przeszedł do następnej klasy. Bo grał jakoś tak nie po kolei. I jakby od tyłu, mając gdzieś pasaże i gamy. Wolał mroczne speluny. Podziemne bary. Jimmy Hendrix, ech, ten, to już w ogóle... Pani od muzyki dostawała histerii. Wzywała ojca do szkoły. Ojciec walił potem pasem po tyłku… I jakie to ma teraz znaczenie? Rozpadające się od dotyku szczątki. I wszystko jest jakieś mżące. Drgające w dłoniach eterycznym blaskiem. W otwartym szeroko oknie czarny prostokąt kosmosu. Gwiazd dalekich roje. (Włodzimierz Zastawniak, 2024-10-22)
    2 punkty
  13. Słodka jesień - W drewutni pod śliwą Wciąż żywy (motyl)
    2 punkty
  14. Nazwy bywają słodkie:)
    2 punkty
  15. Przed życia niewygodą uchroni cię z pewnością gdzie świetlne cienie wiodą zatrzymasz się z ufnością. Pozdrawiam Adam
    2 punkty
  16. Święta Urszula perły rozsnuła. Księżyc wiedział nie powiedział. Słońce wstało, pozbierało
    2 punkty
  17. elegia o kochankach więc zapadamy w lesie i wiozą nas tą drogą na gapę bez migawki po samą krańcówkę stoimy i wtulamy się w siebie a świat nabiera zarysów przystanąwszy zapaliliśmy ciągle nie nadjeżdża peron ale biegną pola biegną drzewa za zagajem bursztyn i purpura między gałęziami szumią nam parę wisielców którzy jak gdyby ze wstydem że nie ma już dla nich czasu dotykają się końcami palców spuszczają oczy
    1 punkt
  18. Mieszkaniec Gdyni z dzielnicy Orłowo gdy Amerykę zwiedzał Południową to pigmejki w lesie deszczowym skojarzył z nawykiem niezdrowym, „małpki” w domu dziś opróżnia hurtowo. pigmejka karłowata – najmniejsza małpa świata
    1 punkt
  19. życie to odwieczna maskarada która przebiera w księcia lub żebraka a czasem w głupca bądź mędrca w zależności od tego jakie jest zapotrzebowanie więc nie narzekajmy że taki czy inny przypadł nam strój tylko w nim z uśmiechem tańczmy
    1 punkt
  20. Ja Syzyfa bym jeszcze rozumiał. Przecież prezentował wspaniałą postawę w napracowaniu się. Walczył, zmagał się, tyrał, chciał i próbował. Pięknie. Przepięknie. Ale dlaczego on musiał się zabrać za kamień? Nie mógłby tak próbować poezji wtoczyć na szczyty? Prozy jakiejś...? A jak już chcielibyśmy bardziej pragmatycznie, a przecież są wśród nas pragmaci, no to nie wiem bryły szlachetnego kruszcu? Przecież powyższe jest równie, a nawet jeszcze bardziej niemożliwe... Warszawa – Stegny, 17.10.2024r.
    1 punkt
  21. jeśli kiedykolwiek umrę (cha, cha, cha, ale zabawne, Florciu, że nie użyłeś zwrotu "gdy kiedyś przyjdzie mi", doprawdy — umiesz żartować jak mało kto!) — chciałbym, aby pamięć o mnie była niczym przystanek autobusowy, na którym, przez własne gapiostwo, zginął kilkuletni uczeń. i gdzie teraz straszy jego duch. niech będzie tymczasowa, jak oczekiwanie na rozklekotanego grata, którym wróci się do domu, jak nic więcej, niż wiata nawiedzona przez roztrzepanego chłopca, co to pewnego razu biegł spóźniony, krzyczał, machał rękami usiłując zatrzymać odjeżdżającego autosana. i który nie zauważył znaku D-15, wyrżnął weń z impetem lewą skronią, po czym runął bez życia na ziemię. niech pamięć o mnie istnieje jako widmo drugo- albo trzecioklasisty, którego buźka zrobiła bdęg! o blachę — i którego żadną miarą nie dało się ocucić, zreanimować. wspominajcie, a wrócę, by zrywać apaszki starym babom, miażdżyć im pomidory w biedronkowych reklamówkach.
    1 punkt
  22. @Rafael Marius no zostało mi tyle lat:) już malutko:) wnuczka jest taka szczęśliwa, ma duże dłonie i będzie rozkazywała wszystkim, bo widać po jej wyrazie twarzy, widać, że zmęczona i odpoczywa, śpi, ledwo oczy otwiera.
    1 punkt
  23. Dziękuję @Rafael Marius :)
    1 punkt
  24. @Rafael Marius ;)) @befana_di_campi to tacy nie do końca pragmatycy...
    1 punkt
  25. @Rafael Marius spoks.
    1 punkt
  26. Teatrzyk kukiełkowy? miał sztuczną lalę Stach z Ciechocinka mówiła o tym cała mieścinka zawstydzony naturalnie lecz nie ufał żadnej pannie rolę przejęła zręczna pacynka Pozdrowionka.
    1 punkt
  27. Kołyby by dwa... da rybakom smok. Aby rada w dyby. Był - 'ok?
    1 punkt
  28. @befana_di_campi @befana_di_campi @Gizel-la to, co wpadło
    1 punkt
  29. @Marcin Tarnowski wzruszające dla mnie, tarnowianki. Widziałam ten pomnik w minioną środę :)), pozdrawiam miło.
    1 punkt
  30. Wyobraźnia maluje obrazy takie, jakich oczekujemy, pozdrawiam serdecznie:)
    1 punkt
  31. @Rafael Marius No właśnie np. kazać Midasowi, który przestał być Midasem, bo stracił wszystkie moce, choć trochę też tęskni za bogactwem wtoczyć wielką bryłę złota na ośmiotysięcznik, dajmy na to na Mont Blanc :))
    1 punkt
  32. @_M_arianna_ @_M_arianna_ Bardzo płynny i rytmiczny wiersz Świetnie go się czyta. Do momentu treści poniżej: "Kiedy za serce jednak złapie treść..." Ta strofa go hamuje i każe się zastanowić, po co piszący zakłócił spokojny tok liryczny wiersza. Cały tekst ma swój delikatny klimat liryczny. T/
    1 punkt
  33. Polecam też kwiaty czarnego (dzikiego) bzu w cieście. Dzika kuchnia to jest to. :)
    1 punkt
  34. Dobre :) Ale lekkie rzeczy toczyć na górę też czasem nie jest łatwo. Np. taki puch ...
    1 punkt
  35. Tylko śmierć Jest prawdą o życiu
    1 punkt
  36. w porannej mgiełce biała dama tańczy mną na suficie 6 maj choć tak do końca nie jestem pewien zegar milczy jak kamień Piłata bo Judasz na jego tarczy srebrniki liczy Marian pod sklepem upadł po raz trzeci baby przy ladzie zawodzą a pani Iwona niewzruszona nie chce na kredyt sprzedać rozgrzeszenia szklany krzyż podnoszę z napisem na kapslu Król Alkoholików pociemniało...
    1 punkt
  37. Naucz mnie milczeć Nauczę się chodzić Pomiędzy niewiastami Potoki słów Wplątały mnie w gniewy Złoszczą mnie nasze wady Są nie do uniesienia Plączą się języki Przecinają powietrze Tną i tnę sama Sobie swoją przestrzeń Naucz mnie zakląć Albo tylko wyjść Do kołyszącej twarzą Do K.... NENDZY
    1 punkt
  38. @Starzec Bo ucieczki, się przydarza To poprzeczki, postanawia Tak to już z niektórymi bywa M.
    1 punkt
  39. @Leszczym Bo co ciężkie, unoszenie to pieniężne, zespolenie Leciał na kasę i tyle Z poezji nie ma kasy :) M.
    1 punkt
  40. @Leszczym Ciekawe masz spostrzeżenia w tym wierszu. Ja bym tak nie pomyślał. Przypuszczam, że Syzyf miał za matkę nadzieję, tą co rodzi głupich.
    1 punkt
  41. Stosunek zmieniła Ania z Poznania do metod nauki nie do poznania, gdy ją zaprosił profesor, na ekstra lekcję bez stresu, praktycznej metodyki dotykania.
    1 punkt
  42. @Amber My wszyscy tutaj - jedni bardziej inni mniej - jesteśmy jeszcze bardziej pożałowania godnymi syzyfami :) Ale to moja prywatna jest opinia i nie trzeba się z nią zgadzać :)
    1 punkt
  43. @andreas Dzięki za odpowiedź limerykiem na limeryk. Pozdrawiam.
    1 punkt
  44. W szparach pomiędzy słowami W szczelinach świadomości Hakuję przeznaczenie Umysłem zapieczętowane Poza granice samoograniczeń Nawykami ścieżek wydeptanych Wspak przekraczam Koleiny dróg Ronionymi łzami rozmiękłe Pod toczącą się karuzelą Samonapędzających myśli Wytyczam szlaki nowe
    1 punkt
  45. Sum "załapał" się na cechę (pełną wdzięku) troci, zamiast pławić się z trocią (pełnej wdzięku)...to Ci Cichutko jeszcze napiszę, Bo lubię tak jak ryby... ciszę, to nie dziwota, że się plemieniu wymarło Ja leszczem jestem tak się utarło :)))) Pozdrawiam :))
    1 punkt
  46. Choć wszędy Ina z tego słynie, że trą się sumy ino w Inie, sum na lnie suchym umyślił tarło, więc w sumie sumie plemię wymarło. @sam(dzięki za limerykową odpowiedź) @violetta @iwonaroma @Nata_Kruk @Rolek Wszystkim Wam dziękuję za czytanie i polubienie. Bardzo mi miło.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...