Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.10.2023 uwzględniając wszystkie działy

  1. wyrzuciłem Cię wczoraj za drzwi wygnałem jak tyran zdeptałem klisze intymne wspomnienia liczone w promilach drżały emocje i wargi na milisekundę przed płaczem pustkę rozlaną w karafki wylałem do ścieku wypaczeń butelki pełne rozpusty rozbiłem o sześcian bez klucza ostrym fragmentem bez wahań rozciąłem zastygłe uczucia kapały kropla po kropli w kieliszek niepewnej pokuty zaraz nawilżę w nich usta z nadzieją że nigdy nie wrócisz
    8 punktów
  2. drzewkiem mandarynki rozniecasz w powietrzu jaśmin mogę drobnymi kwiatami pachnąć mrugam oczami ze szczęścia gładź moje policzki palcami pocałuję ciebie łagodnego
    8 punktów
  3. Szafa w starej szafie na kluczyk trzymam pamiątki niesforne wspomnienia naszych uśmiechów których już nie nałożę podziurawione uczucia bo kiedyś było na zabój w pudełku zazdrosne listy niepokój skrzydlatych westchnień długie, niemodne żale poupychane w jej kącie przykryte nerwowym kocem który nie pachnie Tobą zapomnianych tajemnic kondukt obciąża poręcz na dnie zaschnięte kwiaty których nie zdążyłem Ci dać
    6 punktów
  4. gdy zaczęłam cię łagodnie kochać cały świat wstrzymał oddech gwiazdy nie mogły uwierzyć własnym oczom gdy po raz pierwszy napotkałam cię w moim śnie moje łzy stały się łaskawsze łagodniejsze nie wiedziałam dotąd gdzie szukać ciepła wśród ciemności gdzie wypatrywać nadziei smutnej i podniosłej mój doczesny wszechświat bolał jak czerstwa rana jak słowo szyte na miarę szłam przez to piekło jak niewidomy przez noc ograbioną z gwiazd dostrzegłam w tobie świt dla moich marzeń wniebowzięcie dla natarczywych zmysłów lęk przeobraził się w ciszę zbyt łagodną aby zostawić ją na pastwę losu moja wiara wyjrzała z mroku nadzieja przystanęła w pół kroku aby przekonać się że wierzy w drogę u swych stóp
    6 punktów
  5. ,, Wszystko mogę w Tym ,który mnie umacnia,, Filip.2, 12-14 patrzę na przyrodę bliskich znajomych mimo zawirowań świat im służy jakby dla nich był stworzony jest uległy przyjazny a ja ja wiecznie z nim walczę nie słucha mnie nie chce polubić może mnie Panie doświadczasz jak Jonasza chcesz abym zrozumiał… jestem prawy tak myślę a że daleko od Ciebie... a gdybym tak wrócił i Tobie zaufał... to może i ja… znalazłbym radość życia 10.2023 andrew
    6 punktów
  6. Czy pan na mnie rzucił okiem proszę pana? Czy ta chwila mogła by być zatrzymana? Westchnął pan i uśmiech szczery podarował. Czy pan westchnął do mnie czy żartował ? Chodzi mi po głowie pan od rana. I rozprasza, czuję wielce się zmieszana. I tak nagle pan się obok znów pojawia. Gęsią skórkę mam na plecach pan to sprawia. I niechcący pan dotyka mojej dłoni. By za chwilę zgarnąć włosy z mojej skroni... Chcę uciekać lecz nie mogę proszę pana. Czuję się przez pana aurę zatrzymana. Pan pewnością swoją mnie czaruje. Ja wątpliwe z motylkami dziś się czuję. Pan mi mówi, że beze mnie na nic wszystko. Ja rzucenia się w ramiona jestem blisko. Drżą mi dłonie, czuję rozpalenie ciała. A pan stoi niewzruszony niczym skała. Mam wrażenie, że pan tylko mnie podrywa. Proszę pana, przez to jestem nieszczęśliwa! Pójdę sobie, strzelam focha proszę pana. A już byłam w panu prawie zakochana...
    5 punktów
  7. Zima i starość zostali parą, idą białym chodnikiem który nie ma końca. Czas ciągle przed nami komuś lat przybyło innym w drogę pora. Zostajemy sami jak dzieci bez matki a płacz nie robi na nikim wrażenia. Na drzewach krzyczą ptaki młode wypychają stare. Obmyci deszczem idą we wskazanym kierunku. Czas zrobił swoje, dzień pora zakończyć. Jutro będzie dla innych.
    5 punktów
  8. Niedostatek warunkiem zaistnienia… To co w pamięci czas zatrzymał… gdy jesień akordy gra, Bach jeszcze walce przygrywa, a świerszcz już w kominie przestał grać. Tych dwoje na ścieżce wspomnień… w kadrze zatrzymał czas. Jesienna ścieżka w pamięci. Dwoje staruszków u Raju Bram… Wokół harmider nieprzerwanie, a oni w ciszy sobie szli… kasztan o kasztan dźwięk wygrywał i nie bolało przemijanie… Cieszył ich dotyk i wspomnienie…, blizny na ranach nie bolały… i byli Oni, kasztan i ja. Szczęściem jest znaleźć jesienną ścieżkę, na której Chopin cicho gra… choćby na Parnas wejść się chciało… szczęściem jest znaleźć swoją ścieżkę, na której Chopin cicho gra.
    5 punktów
  9. Ktoś rozsypał liście... Oczywiście, jesień! Idzie z barw paletą, chryzantemy niesie. Smętnie zamyślona - śladem listopada - to zapłacze w deszczu, to mgiełką opada. Bywa... sypnie złoto słonecznych promieni, by jesienną słotę pozłotą odmienić. Otrząsa listowie, skrapla je na płótnie; myśl uleci z wiatrem, list w kieszeni utknie.
    5 punktów
  10. prawda czasami boli uśmiech bywa fałszywy horyzont nie taki jak byśmy chcieli czas nie zawsze pomaga łzy słone jak sól drogi mocno kręte pozostaje więc nadzieja że kiedyś pewnego dnia wszystko się odmieni będzie tylko na tak
    4 punkty
  11. Usta... zasznurowane jednym gestem.
    4 punkty
  12. "Szukasz prawdy? - znajdziesz ją! Poznanie jej zostawia ślad, boli... wyzwala i więzi" Przebudzeni. Jestem. Doświadczyłem ciała ducha- Myślami zaplatam pajęczyny - niewolności. Wolność oczami duszy uwięzione! ZAKŁAMANY ŚWIAT! Co tam podbicia kosmosu, /firmament/ gdy wolę mamonę- tak by zapomnieć, że wszystko to gra i teatr fałszerstwo na skalę masową .. ... Wiersz niedoskonały, nielogiczny - inny
    4 punkty
  13. Pani Obawa Lubię przebywać sama ze sobą, gdzie nie zakłóca nikt mojej ciszy. Zgiełk świata cichnie, w milczeniu tonę, skrywane myśli zaczynam słyszeć. Wychodzi wtedy ze mnie ukryta w najdalszym kącie mojego serca Pani Obawa podszyta strachem Dzikiej Fantazji cichy morderca. Nieśmiało pyta czy może usiąść choć wiem, że zaraz zajmie pół głowy Nie chcę jej tutaj, jednak cóż zrobić… Przepis na kryzys prawie gotowy. Zgodnie siadamy obie za stołem przy misce ciepłej, pożywnej zupy. Karmię atencją ją i rosołem by po zakąsce w trupa się upić. Otwieram flaszkę, wódkę polewam Pani Obawa chętnie wychyla a z każdym łykiem niknie mi w oczach. W końcu za kołnierz mogę ją wylać. Zanim ostatni łyk okowity zabije we mnie resztki godności Panią Obawę utopię w wódce. Dziką Fantazję pragnę znów gościć.
    3 punkty
  14. Jakoś tak przedziwnie wyszło, chciała tego czy nie chciała, powiedziała: Dam ci wszystko. Tym do siebie przekonała. W życiu trudne są wybory, powtarzałem od tej pory: Zostań moją populistką! Obiecałaś! Daj mi wszystko. Słowa mają swe znaczenia i najczęściej własną przestrzeń, choć ich sens się często zmienia, niespodzianki przy tym niesie. Chciałem tego czy nie chciałem nieopatrznie obiecałem: Będę twoim populistą, jeśli zechcesz, dam ci wszystko. Na to ona, zachwycona, nowych doznań nagle głodna, pochwyciła w swe ramiona: Tu i teraz ci się oddam! Tak mijały dnie i noce, pojawiły się owoce, ciągle jestem populistą, ale chyba coś nie wyszło. Czy to jednak zły był wybór, czy spieprzyłem coś po drodze, choć się staram od lat kilku, to wciąż pojąć jej nie mogę. Czasu strumyk w dal popłynął, ona dziś zna śpiewkę inną: Jesteś moim(!) populistą! Nie uciekniesz! Oddaj wszystko. Nie na żarty się zamartwiam, bo mnie zżera ta cholera, choć to była dobra partia, teraz bardzo mi doskwiera. Podzieliła nas jak nożem, więcej urwać już nie może. Między nami nie od dzisiaj przedwyborcza wisi cisza.
    3 punkty
  15. o świecie z miliarda atomów połącz się w stworzenie jedno! tęczo łukiem ściśnięta wytęż siłę barw i na niebo się rozlej! kurzu puchaty w kłaczki podzielony skup się w kulę śnieżną! a Ty z sercem i rozumem potęgę pokaż naraz dwojgiem wykłutą!
    3 punkty
  16. Bije serce, mogę wziąć głęboki oddech.
    3 punkty
  17. Każdego dnia rodzimy się i umieramy w setkach tysięcy Lgniemy do Słodkiej kupy wiadomości Kto z kim dlaczego i po co Który lepszy Kogo wina Zamiast po prostu cieszyć się z życia
    2 punkty
  18. bo zaraz stanie się coś
    2 punkty
  19. odpytuję cię z historii zmieniasz temat na wygodniejszy przyroda jest bardziej obrazowa — mówisz i demonstrujesz burzę by chwilę później obserwować skoki ciśnienia pomiędzy historią a zmianą klimatu dostrzegam podobieństwo — ciemne chmury z których nie ma deszczu jest za to piana i wysychające koryto rzeki jak na lekarstwo za to więcej wiary że linia brzegowa jednak się nie rozpadnie
    2 punkty
  20. Z cyklu: Nietypowe grzybobranie (wiersz nie ma nic wspólnego z użytkownikiem o podobnym nicku) Tramwaj linii 63 Rozmawiasz ze mną swoimi fochami Udowadniasz, pomiędzy wersami Że nic nie znaczę i Twoje podłości Chyba się zapłaczę z tej nijakości Odbieram sygnały, wszystko jest zmienne Chwile i zgrzyty, takie nieforemne Odmiany jedynek, co raz więcej kpinek Wybierasz momenty jak na bazarze skład szynek To boli, każde kolejne słowo W niedoli, a miało być kolorowo Komunikacja, bez sensu i kontekstów Wyniszczanie, bez zbędnych pretekstów Było, jest i będzie przeznaczone Moje życie, i Twoje złączone Kto nas nauczy w końcu rozmawiać A nie tylko ból, tu w sercu zostawiać //Marcin z Frysztaka Wszystkie moje książki Za darmo Znajdziesz na stronie: wilusz.org
    2 punkty
  21. całkiem niedawno temu za słowami ,spojrzeniami za myślami, marzeniami za planami żyłem ja niech skonam jeśli nie wierzyłem że się uda połączyć przeciwieństwa w efekcie tylko cuda i szczęście na szali bo efekt baśniowy gdy rycerz na koniu gna wprost w paszczę ryzyka i tu zakończę gdyż bajki morał mają moja mnie wyśmiała a więc mam za swoje
    2 punkty
  22. Za biurkiem system podania kosi na blacie stoi sucha doniczka postęp odmierza zmiany na gorsze problemów rosną cyfrowe stosy Życiowa sprawa zwłoką przecieka kropla za łezką cierpliwość znikła zaległe kwiaty podnoszą głowy w kielichach brzęczy bratnia etyka Przewrót rozwija się na dnie duszy w cienistej głębi wciąż źródło tryska anielskie twarze zraszają ziemię spełniony petent już nic nie musi
    2 punkty
  23. wzrok zawieszony nad łóżkiem uśpione martwe ciało flaga do połowy masztu miraż wyalienowanie kamienna twarz to ja z sercem lodowatym
    2 punkty
  24. Liliowo tak zakwitły bzy na Konwaliowej. Zapachem swym przyniosły wieść, że się odnowi... ... wszystko co lód skuwał i śnieg, pod swą pierzyną. Ożyją wnet radości serc, smutki przeminą. Wiosenny wiatr zabrzmi wśród brzóz cichą melodią. Ostatnie łzy w zieleni traw ziemi dziś oddam. A później zaniosę liliowy bukiet odnowy i słodkim zapachem otulę dom mój na Konwaliowej.
    2 punkty
  25. Jaka cisza jaki spokój nikt nic nie obiecuje jest normalnie Jesień się uśmiecha wiatr jeszcze ciepły zimy nie widać Takiej ciszy potrzebujemy a jutro zobaczymy która prawda wygra Kto będzie zadowolony czy naród się skuma czy będzie fajnie
    2 punkty
  26. po cichu odurzasz zachodzisz pod skórę przyjemną gonitwą myśli gdzie bliskość za nic ma odległość i ciasno wypełnia przestrzeń skrywanych fantazji niezauważalnie stykają się małe palce przez blat stołu by prozaicznie tęsknić
    2 punkty
  27. Ktoś zawsze mniejszy jest Zrozumienia zwrócić wzrok, Wiedzieć jak i wiedzieć czym Stłumić ogień, rozwiać dym, Nad przepaścią zrobić krok. Zadzior łzawy w mózgu boli! Ignorancji posmak tani Ukołysze, otumani, Nędznie koi widok soli. Rozżalona sytość już Dowód własnej biedy – pic. Tym, co mają mniej niż nic, Tylko w oczy pył i kurz. Pływać w morzu własnej złości, By zacichło i ogłuchło Zasuszone serca truchło, A łatwizna niech zagości. Krzyk! – wyrwany z krtani żar; Stroma, kamienista perć. Nie obchodzi cię ich śmierć. Twoim – małoduszny skwar. Marek Thomanek 20.12.2022
    2 punkty
  28. @Wiesław J.K. puściłam utwór głośno, i moja mama go rozpoznała. Bardzo jej zrobiło się przyjemnie. 🙂 @Leszczym bardziej subtelnie może? 🙂 Cóż, kobietom nie dogodzisz ... 😉
    2 punkty
  29. Chociaż to nie piętek trzynastego W tym dniu jest coś proroczego Tak jak słońce się schowało Tak zaćmienie mnie dorwało No i bęc, by nie było innych hec W takiej ciszy jakby tutaj rzec Krzyżyk podpis i po sprawie Komu gdzie i po co lub dla czego Wkrótce wyjdzie coś starego
    2 punkty
  30. Jesienią liście Spadają z drzew A ty budzisz mnie Z pięknego snu Ubrana w strój kąpielowy Moja droga co za pomysły Przychodzą ci do głowy?
    2 punkty
  31. To nie koncert życzeń, po prostu powiedziało się żeby nie trzeba ciągnąć za języczki u wag. Powiedziało się i uwikłało w szal zasłaniający usta; zimno i skrzypi, głos więźnie, łańcuchy dzwonią bryły węgla wyostrzają apetyt ognia. To nie koncert życzeń, lecz pierwsze skrzypce tego dnia i świerszcze pierwsze za kominem otwierają futerały, cień wylewa się na podłogę. Święty i czysty cień pół królestwa za jego zwycięstwo i smoczek dziecku na sen. We śnie będą krzyki i płacz, dobrze że sen im wystarczy, dobrze że nie mają wyjścia, że straszą same siebie. Dziecko wypluje smoczek, krzyki i płacz odejdą, sen odejdzie i będzie miejsce dla ciepła. Pierwsze skrzypce i smyki, które lubią zaplatać końskie ogony w warkoczyki, smyki, które w warkoczyki zaplatają los i bawią się nim jak powrozem.
    2 punkty
  32. zbiegasz po wersach mojego wiersza mokre liście wirują wokół słów na polanie złotej i jesiennej dwa mozaikowe żubry Leona wiatr przegania październik we wszystkie strony od tej pory i zmarszczki wszystkie są nasze
    2 punkty
  33. Do gry nie chcieli mnie zaprosić, to co miałem robić? Zjadłem za trzech, przeczytałem wszystkie egzemplarze “Reader's Digest”, przeskanowałem czterotomową encyklopedię technologii morskiej: tam, z powrotem, diagonalnie. Obejrzałem po raz nie wiadomo który „Łowców jeleni” oraz film Agnieszki Holland o zabijaniu księdza. Czemu tych filmów nie pokazywali w polskiej telewizji? Co do księdza, to nie powinien był tam jechać. Dostał wyraźne ostrzeżenie. Gdyby posłuchał, żyłby do dziś, pisałby blogi, tysiące ludzi czytałoby jego wpisy… — Zagrasz? Jedno słowo i od razu kłopot, bo należy je wymówić jak tutejsi: nie za ciężko i obraźliwie co Niemiec, a już broń boże nie z gejowskim akcentem Francuza. — Zagrasz? — powtórzyłem, a mimo to patrzył na mnie, jak na przybysza z obcej planety. — Ty z tym… no, jak mu tam… Zene'k, to po jakiemu gadacie? „Zene'k” to mój kolega, który mógł mnie świetnie zrozumieć po polsku, a nawet bez słów, ale słuchający sądzili, że naśladujemy szczebiot egzotycznych ptaków. Ptaki w szachy nie grają, dlatego pozostawała mi rola kibica. Szkolne ruchy, żadnej inwencji, unikają ryzyka. Ciekawe czy w życiu też są tacy ostrożni? Szkot-Albinos ma przewagę ruchu, bo gra białymi, ale na co mu ta przewaga? I tak nie potrafi jej wykorzystać. Pochodzi ze strefy Euro, ekonomicznie co najmniej dwadzieścia lat do przodu, ale na światowca nie wygląda. Postawić pionka na e4, to tak jakby randkę zacząć od słów: „Ładna dziś pogoda”. No, ale przynajmniej ma za sobą pierwszy ruch. Teraz niech przeciwnik łamie sobie głowę, żeby nie wyszło głupio. Czarnymi dowodzi pierwszy mechanik, wiekowy gość, dlatego trzymają go w załodze, choć jest zupełnie bezużyteczny. Zwolnić takiego dwa lata przed emeryturą to wyrok śmierci, albo jeszcze gorzej: wyrok życia na państwowej zapomodze. Posuwa gońca na pole c5. Plan grubymi nićmi szyty, zamiar jasny, jak słońce na bezchmurnym niebie, a jednak Szkot-Albinos nie zwietrzył podstępu i komenderuje swoich żołnierzy w sam środek zasadzki. Mnie już trudno dłużej trzymać język za zębami, żeby nie krzyknąć: — Chroń króla! Król jest najważniejszy, choć nic nie robi. Ale musi królować. Bez niego nie ma gry. Polska miała wielu królów, ale nie było komu ich bronić. Po kilku szybkich rozgrywkach Pierwszemu zesztywniały stawy od ślęczenia nad szachownicą. Ostrzegłem go, że jeśli natychmiast nie wstanie od stołu, to mu ta sztywność zostanie na stałe i dopiero wtedy wyraził zgodę, żebym usiadł na jego miejscu. Przeciwnik wprawdzie słaby, ale niechybnie wymyśli kilka pomysłowych zagrań, zanim zawołają nas do wyciągania sieci. Podstawiałem pionki, zabierałem figury, a on grał, jakby takie zamiany były mu na rękę. Cieszył go widok kilku pobitych szeregowców, podczas gdy po mojej stronie szachownicy stała wzięta do niewoli cała jego armia. — Masz ochotę na rewanż? — pytałem w nadziei, że pragnienie zemsty zmotywuje go do lepszej gry. — Jeszcze jedną partyjkę przed zakończeniem wachty? Pomimo uporczywych nalegań, Szkot-Albinos stracił ochotę do dalszej gry. — Neigh… Ty, Pole zrozum… Ja lubię grać z Pierwszym. On zna moje ruchy, ja jego. Żadnych niespodzianek, relaksująca gra, zasłużony odpoczynek po pracy. A z tobą same problemy: muszę główkować, co tam znowu kombinujesz, a gdy nawet odgadnę, zaraz wymyślasz coś nowego. Daj żyć; idź graj z Zene’k, albo oglądaj filmy. Znowu śledziłem losy łowców jeleni, aż do momentu kiedy ostatni z myśliwych wycelował lufę w byka o potężnym porożu. Zwierzę zamarło w bezruchu i obserwowało człowieka łagodnym wzrokiem. Myśliwy stał chwilę gotów do strzału, lecz nie pociągnął za spust, bo miał już dosyć zabijania. Musiał sporo wycierpieć, zanim to zrozumiał. Kucharz usmażył mi na obiad rybę, którą wyłowiłem z basenu pod pokładem: dużą flądrę, wiele lat wałkowaną głębinami, dopóki nie wylądowała na moim talerzu. Spałaszowałem ją do ostatniego kęsa, bo to grzech zmarnować zdobycz, którą zwykle wyrzucaliśmy za burtę. To nieprawda, że na morzu ryby wychodzą bokiem. Jutro zjem następną, pojutrze jeszcze jedną. Życie na statku jest proste, nie zmusza do zadawania pytań: Co będę robić dzisiaj? To samo co wczoraj. Na statku dom i praca oznaczają to samo. Z koi do kantyny, z kantyny na pokład, po sześciu godzinach na dół do przetwórni i tak w kółko. Nie ma tutaj lepszych, ani gorszych. Każdemu morze sprawiedliwe przynosi to samo. Nie myślałem co będzie, akceptowałem co jest, robiłem zadowoloną minę, na przekór sobie.
    1 punkt
  34. pomimo... nie zaprzestać wykreować rym przed końcem wiersza
    1 punkt
  35. tak jak ty widuję starców grzeją wiekowe marzenia przenikliwe śląc spojrzenia ale gdy tylko podchodzą starannie nieruchomieję żeby ich nie zirytować jakimś współczesnym pragnieniem wtedy stawiają gramofon słuchamy dawnych piosenek o cieple domu miłości tak długo aż zrozumiemy że jednak chcemy podobnie choć inaczej ubieramy swoje małe wielkie prośby
    1 punkt
  36. Wiadomości niemal wylącznie o nieszczęściach innych, stąd ta słodycz. Pozdrawiam
    1 punkt
  37. @Corleone 11 ↔A zatem nie skryłem próby zrozumienia, w skrytości umysłu i chyba zrozumiałem meritum owej formy... A zatem można by ulec pokusie i rzec, że jeżeli ktoś coś nie zrobił w przeszłości, to wtedy jest to czas: przeszły niedokonany, ale tylko w kwestii owego zdarzenia, a nie czasu, co jest dokonanym? No tak↔Można siedzieć lub cokolwiek→ w cieniu i pod cieniem, lecz nie sposób→na cieniu. Też przyznaję połowę😉:) To co zwykle na 10 liter:)😉
    1 punkt
  38. U mnie tak było, gdy byłem młody, ale potem przyszły choroby i przestał służyć tak wiernie jak dawniej. Ale cóż trzeba żyć dalej na takich warunkach jakie są.
    1 punkt
  39. Postaram się ... Zakładając, że mam jedno i drugie :-) Bardzo ciekawy wiersz. Nakłania do refleksji. Pozdrawiam ciepło :-)
    1 punkt
  40. Ja pierniczę, ależ dawno tego nie słyszałem :-) Dzięki :-)
    1 punkt
  41. zatrzęsie się ziemia grunt spod nóg ucieknie potrzęsie przez chwilę mosty przewróci przestanie wreszcie wąwozy i zgliszcza sprzątną, zasypią gdy już ostatni kamyczek na swe miejsce powróci zostanie coś jeszcze ta MYŚL że tam głęboko na dnie ogromna śpi siła co most złośliwie przewróci lecz portal zbuduje do miejsc i chwil co wieczne wystarczy kamyczek.
    1 punkt
  42. @Ma_rianna_ Turysta liryk, piewca Otrytu, na zimnym głazie, tuż obok szczytu, przysiadł chwil kilka i złapał wilka. Ból tłumiąc, zawył: "Czopek gdzie by tu"?
    1 punkt
  43. Witam ponownie - ja też jestem mocno ciekaw - Pozdr.
    1 punkt
  44. @viola arvensis he proszę Pani jak to czytam aż drętwieje i polewam swemu cieniu: za marzenie! he
    1 punkt
  45. @Ma_rianna_ chyba jeden z piękniejszych współcześnie pisanych wierszy o jesieni, jakie czytałam. Gratuluję !
    1 punkt
  46. Człowiek z Toporowa W sumie to chodzi do pracy W sumie to ma psa i hobby W sumie to godzina ma sześćdziesiąt minut W sumie W sumie to obchodzi święta W sumie to widzi dziewczęta W sumie to dąży do celu W sumie W sumie to ma lat czterdzieści W sumie to nie widzi korzyści W sumie to dzień wstaje rano W sumie W sumie suma wychodzi dodatnio W sumie nic nie ma ponadto W sumie dostał po mordzie W sumie W sumie dźwiga ciało o lasce W sumie przed domem ławeczka W sumie ksiądz po kolędzie W sumie W sumie życie minęło W sumie pamięta tą Ewę W sumie odbił kolega W sumie W sumie wołają księdza W sumie oddechu już nie ma W sumie w rzece sumy stuletnie W sumie .. Tam już je zatnie ..
    1 punkt
  47. Teatrowi naszego życia co dzień inna kotara otwiera chwile W tym teatrze sami sobie bijemy brawo tu nie ma czasu na bis Ten teatr ma jednego aktora - bez suflera wie jak grać Nie boi się pustej widowni nauczył się ciszy nie bać
    1 punkt
  48. @tetu U mnie też uchodźcy, nie wiem czy to sterowanie myślami, czy cierpienie, które się roznosi... Podziwiam 🙂
    1 punkt
  49. Piękny ten las i karmienie, skojarzyło mi się z uchodźcami, których nikt nie chce.
    1 punkt
  50. Lepiej być głupim niż cwanym :)
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...