Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 10.09.2023 w Odpowiedzi

  1. Gdybym tak mogła wypisać się cała, z tego co było i co pozostało, i wymalować wierszem niczym farbą, to co bolało i co było warto. Wtedy nocami sypiałabym twardo. Błędne obrazy w końcu by zniknęły, lecz wiem, póki żyję będę tą nostalgią, którą swym tańcem wspomnienia objęły. Gdybym tak mogła wypisz i wymaluj, idź spać i zostań jak śpiąca królewna, ale nie mogę w sercu ziarnko grochu, spać nigdy nie da, każda noc niepewna.
    9 punktów
  2. to było tak nagłe, niespodziewane ukryte głęboko pod powłoką prób, pióro i kruche słowa powołanie, ukryta magia tak to tylko możliwe jest opisać że przez literę, potrafię zagrać na sercach ludzi zagrać prostą melodię, o tym co codzienne i co trudne, u wielu jednak takie same nie czuję się wyjątkowy bo prosta istota ze mnie, targana tym co wy wszyscy, pragnę tego samego! lecz to mi "dar Apollina" dany by mówić poprzez wers, czemu? zastanawiam się każdego dnia, bo go wcale nie potrzebuje i nic co wykrzesam z siebie, nie chcę by było tylko moje bo po co być egoistą? krzywdą jest narzucić wizję, perspektywę odnajdź siebie w tym co widzisz, tylko o to mi chodzi, by jakkolwiek pomóc mym tworem szuflada pełna zapisek, nieudanych zdań i pomyłek często tak bywa, i choć chęci wiele, to nic się siebie nie trzyma, brak połączenia kocham słowa innych cudotwórców, od których nic tylko się uczyć a potem trwać do 5 nad ranem by ujrzeć piękno stworzone przez własną rękę, i ze szczęścia jedynie zapłakać szczerze
    4 punkty
  3. Najlepszy to zwyczaj, kolacja królicza, apetyt zabijesz, a nie utyjesz.
    4 punkty
  4. otula mnie mrok nie walczę z nim ani się nie poddaję jest ze mną jakby przezroczysty miękki nad przepaścią wiszący taki los podbiegam życie głaszczę jeszcze nie mam dość
    4 punkty
  5. Wena Podobno wszystkie wiersze dawno napisano, I każdą kombinację ktoś już przekuł w słowa; Nie wierzę, że to prawda. Podejdź tu i zobacz, Jak myśli się buntują, jak cię znów szukają. A jednak; Dziś linijki żadne nie powstaną, Lecz jutro… Jutro w wir twój rzucę się od nowa; Zdążyłem, tak jak chciałaś, wszystko przygotować, Dlaczego cię tu nie ma, powiedz, co się stało? Nie słyszę cię, kochany, jestem już zmęczona; Przez setki lat w poetów wciąż się wsłuchiwałam, Lecz dzisiaj nie mam siły, dziś znów mnie pokonał Tłumiący twoje prośby, wszechobecny hałas. Wciąż czekam tu na ciebie, ciszą otulona, Bo chcę byś od natchnienia już się nie oddalał. ---
    4 punkty
  6. nie umiem nie potrafię nie chce być kimś kim nie jestem kimś kto nie widzi prawdy mgły tęczy oraz nadziei nie umiem nie potrafię nie chcę - takim jestem nic na to nie poradzę wole być tylko sobą nie udawać Boga to mego życia sens
    3 punkty
  7. potrafi serce na chwilę uwolnić i dać się wzruszyć bliskością ulotnych istnień z motylem na dłoni mu lżej
    3 punkty
  8. Z cyklu: 350 uniesień duszy Złośnik Nie szukaj spokoju gdzieś obok Nie szukaj spokoju w świecie Spokój nosi się w sercu Jeśli jeszcze nie wiecie Spokój to miara szczęścia Spokój dostarcza radości Medytuj na każdym kroku A nie zaznasz chwil złości //Marcin z Frysztaka Wszystkie moje książki Za darmo Znajdziesz na stronie: wilusz.org
    3 punkty
  9. Żabka. 1) Od rana skaczesz wokół, jakby unikasz mnie. Chodź, przytulę Cię Żabko i wszystkim będzie lżej… 2) Przeboksowany świat zbyt mocno Cię dotyka. To nie Twoja muzyka… wiem i czuję to… Zmienimy zaraz to (???) 3) Ukrywasz się przed słońcem… choć wiesz, że siłę ma… Ukrywasz się za winklem, a życie to jest gra. 4) Zielone żabie oczy kiedyś urzekły mnie… przychodzą do mnie w nocy (wracają?) Ty moja Żabo wiesz. 5) Od pierwszego dotyku wodą jestem Twą… gaszę (?)Twoje pragnienia… nie zadręczaj (zabijaj) się łzą… 6) No przestań, wody starczy. Ta szklanka to nasz staw… zróbmy kolejną próbę. Teraz całuję Cię… w swych ramionach… noo Żabo - nie jest źle 😊 7) Płyniemy w domu naszym, co naszym stawem jest (albo odwrotnie)… Ja Królewicz, Ty Żaba Chodź - pocałuję Cię… 8) Lilie potrzebne jeszcze… w ogrodzie mamy je… nie bój się Żabko… popatrz, przytulam mocniej Cię. 9) Aplauzów w życiu nie będzie… Wszystko co piękne jest… trwa Żabko jedną chwilę… popatrz – za oknem deszcz… Nie dla wszystkich ŻAB.
    3 punkty
  10. Sypała wdziękiem już w piaskownicy babki stawiała coraz piękniejsze w przedszkolu była królową balu dama w przebraniu niepewnej lwicy Po lekcjach w kapciach szurała swojsko wciąż przydeptanych czułym uśmiechem opowieść snuła w znoszonym dresie słowem powszednim o szarych troskach W liceum gwiazda niejednych marzeń promieniowała dawną zwykłością swobodą gestów ciepłotą uczuć wśród ścian tulących codzienne razem Tuż przed studniówką tanga i walce wokół dywanu ćwiczone gładko rok po maturze kapryśne szczęście sąsiedztwo znikło wraz z przeprowadzką Zdjęcia kwiatów z krzewu rosnącego na naszym osiedlu od zawsze. Służył wiernie do zabaw w chowanego, dom lub wojnę.
    2 punkty
  11. Jestem zmęczona dniem i nocą Myśli czarne nocą łopocą Nie mogą odejść Małe marzenie po myślach się tłucze Z wielką łatwością na pamięć nauczę Nim słońce zdąży wzejść Mała tęsknota za czymś niewielkim W sercu ukryta w skarbie maleńkim Głęboko głęboko w toni Lecz dnia pewnego wyrwie się z wrzaskiem Powyje, powarczy - i z wielkim trzaskiem- Leży cierpliwie na dłoni.
    2 punkty
  12. Nie znam spokoju który nie byłby ciszą Chaosu który byłby wolnością Rutyny która zastąpi to wszystko Co i tak jest poza kontrolą
    2 punkty
  13. Obok drogowskazu Wskazującego cztery Możliwości do wyboru Zaczął się zastanawiać Miłość jest zdradliwa Dobroć oszukańcza Prawda nie prawdziwa Wolność ma granice Więc gdzie mam iść Skoro wszędzie tam Nie ma możliwości Ominięcia tego zła Po czym usiadł na Kamieniu odciskając Na nim kolejny ślad Ludzkiej zadumy
    2 punkty
  14. Dlaczego musi żyć w strachu za murem bólu i upokorzenia tylko dlatego że pokochała kogoś kto do miłości namawia Dlaczego palcem jest wytykana o wielki spisek z diabłem za coś co jest najpiękniejszym darem tak niesprawiedliwie osądzanym
    2 punkty
  15. Gdzieś w odległej w przestrzeni przerastającej matematyczne cyfry odkryłem planetę podobną do ziemi pokonując dzielącą mnie od niej dal prędkością swej myśli Płanetę na jakiej nie uświadczysz zakończenia nocy i dnia ponieważ posiada nie jedno duże jak nasze słońce - tylko dwa małe - które wzajemnie się wymieniają Planeta raj - gdzie wszystko wszystkich cieszy - gdzie woda ogień i wiatr nigdy nie byli sobie wrogami - gdzie tęcza ma więcej barw a zieleń zieleńsza od zieleni Taką odnalazłem w przestrzeni będąc pierwszym jak i ostatnim człowiekiem który zobaczył ją i odwiedził dzisiejszej nocy
    2 punkty
  16. z deszczowego poranka i domowego śniadania zamienieni przytulną nocą przy ognisku zrywane jabłka do kosza zabarwiają pięknymi odcieniami czerwieni i złota niebiańsko pachnąca słucham śpiewu ptaków wgryzając się w chrupiące słodkie usta owoce
    2 punkty
  17. Zróbmy to raz a dobrze. Sobie dobrze. Podwójna radość. Warszawa – Stegny, 09.09.2023r.
    2 punkty
  18. Za miasto wyjedźmy, gdzie grusze ospałe Niosą szepty ciche wspólnej opowieści A spadając, listki miłe szepczą pieśni Tam będzie nam błogo, tam będzie wspaniale I wiatrem niesieni oddamy się sobie Na drodze skowronki przysiadły i szpaki Ciekawie zerkają się kłócąc biedaki Bis biją dziobami tak mi jak i tobie Do chatki zajrzyjmy gdzie blisko nad wodę Pianino melodię nam zagra zaspałą Pies szczeknie do rytmu piosenkę nam znaną O drzewach, i ptakach, i szczeniętach odę Za okno zerkając nie widać już świata To noc nadeszła tak niespodziewanie Nie bój się ma droga, nie lękaj kochanie Spadają znów gruszki, mijają nam lata
    2 punkty
  19. Dnia pewnego do mistrza zaszedł człowiek mlody, - Poznałem wczoraj pannę wybitnej urody, lecz jej się nie podobam, co mogę uczynić? - Aby się lepiej poczuć, radzę ją obwinić, bo mądra być nie może, że dostrzec nie umie, cnót waszych, a nikt tego przecież nie pojmuje. Uroda jest, w dodatku, tym, co szybko mija, więc, jak wielu powtarza, żadna to mecyja. Pamiętaj jednak dobrze, że będąc w potrzebie, okłamać możesz innych, ale nigdy siebie.
    2 punkty
  20. Jaś miny stroi pod krzaczastym jaśminem do panny Jasi. ~~
    2 punkty
  21. Nie mówię, nie szukam, nie oddycham twym imieniem; Smutkiem jest mi jego dźwięk, a rozgłos przewinieniem; Lecz łza co na mym policzku płonie, zdradzić może Głęboko skrytą myśl, która w ciszy serca gorze. Mieliśmy godzin na miłość za mało, zbyt dużo na przyjaźń - czy ich słodycz, ich gorycz nas nużą? Kajamy się, wyrzekamy, z łańcucha zerwiemy, - Rozstaniemy, wzlecimy - znów razem będziemy! Ah! radość niech twoja, a wina niech będzie moja! Wybacz mi, uwielbiona! - rzuć, jeśli wola twoja; Lecz serce tak ci oddane nie da skalać siebie I złamać go człowiek nie może - nikt, oprócz ciebie. Dla dufnych harda, dla ciebie pełna łagodności, ta dusza pozostanie pośród gorzkich ciemności; Dni tak krótkie się zdają, bardziej chwile weselą, Z tobą przy boku, niż gdy u stóp światy się ścielą. Jedno smutne westchnienie, jedno czułe spojrzenie, Pierwszy twój znak mi będzie nagrodą lub skarceniem. Cóż jestem porzucić gotów, bezduszni nie wiedzą - Nie im przecież twe wargi, lecz moim, odpowiedzą. Tym razem internet nie dostarczył przekonywującej analizy tego wiersza, zatem tłumaczenie musiałem oprzeć na własnej interpretacji. Mam nadzieję, że niczego nie pokręciłem, bo oryginał jest naprawdę piękny. Dama, której był dedykowany z pewnością doskonale zrozumiała każde słowo i wszystko co pomiędzy nimi. I Lord Byron: I speak not, I trace not, I breathe not thy name; There is grief in the sound, there is guilt in the fame; But the tear that now burns on my cheek may impart The deep thoughts that dwell in that silence of heart. Too brief for our passion, too long for our peace, Were those hours - can their joy or their bitterness cease? We repent, we abjure, we will break from our chain, - We will part, we will fly to - unite it again! Oh! thine be the gladness, and mine be the guilt! Forgive me, adored one! - forsake if thou wilt; But the heart which is thine shall expire undebased, And man shall not break it - whatever thou may'st. And stern to the haughty, but humble to thee, This soul in its bitterest blackness shall be; And our days seem as swift, and our moments more sweet, With thee at my side, than with worlds at our feet. One sigh of thy sorrow, one look of thy love, Shall turn me or fix, shall reward or reprove. And the heartless may wonder at all I resign - Thy lips shall reply, not to them, but to mine.
    2 punkty
  22. Z cyklu: Wspólna jazda, czyli wiersze o Bogactwie i Biedzie 18 moneta oszczędności Bogactwo myśli, Że ma władzę nad światem A ja takie Bogactwo Nazywam zwykłym wariatem A ja takiego Bogactwo Ściągam do parteru Bo dla mnie to po prostu Zwykły, jeden z wielu Z wybujałą fantazją Z rozdmuchanym ego Wyprawia głupoty I mówi, ja nie robię nic złego Wyprawia głupoty I mówi, ja tu nie stałem Tak naprawdę Tylko się przed prawdą chowałem I nie ma co mu współczuć Błąd jest zawsze błędem Nie ma co zazdrościć Błądzić można wszędzie Różni się tylko Skala i motywacja Ale to nie jest tak Że czym większy błąd, to większa atrakcja //Marcin z Frysztaka Wszystkie moje książki Za darmo Znajdziesz na stronie: wilusz.org
    1 punkt
  23. bezduszność operatora pamiętam jak kiedy dzwoniłem do ciebie mówiłeś że wpadasz niedługo i że będzie ogień że zawsze i raczej nie inaczej pamiętam jak kiedy dzwoniłem do ciebie mówiłeś że to miasto jeszcze nas popamięta nie wiem jak miasto nie wiem jak mnie ale pamiętam jak kiedy później dzwoniłem do ciebie mówiłeś - zostaw wiadomość i zostawiałem aż sieć wyłączyła twój numer
    1 punkt
  24. Modyfikacja dawnego tekstu... oraz bez: się. Kopciuszek z nieuzasadnioną miłością, patrzy na Macoszkę, która nie jest jak ten kwiatek urocza, co na grobach ozdobą. Zresztą takiej lepiej nie wkopywać. Wszystkie wokół roślinki by szybciutko zmarniały, a i nieboszczyk w dołku, musiałby ze zgryzoty obrócić ciałem lub przesypać owe w urnie. Wspomniana wyżej łazi po izbie i łazi, rzucając w meble wyzwiskami. A to drzwi ślamazarnie skrzypią lub kurz nie przylega do szmatki. A to znowu pomstuje na bulgoczący garnek, gdyż ladaco nie oddał hołdu, uchylając rondelek nad czeluścią naczynia. Lub co gorsza, czajnik za głośno piszczy wrzącym dzióbkiem, ziejąc parą po wszystkich możliwych kątach. Kopciuszek zaczęła być kopciuszkiem od małego, kiedy to inne nieznośne bachory, zmuszały ją do kopania swoich ciuszków. Nieustannie słyszała: kop ciuszek, kop ciuszek. Tak to do niej przylgnęło, że nawet w późniejszych latach, tę nazwę o dziwo pokochała. Macoszka nadal łazi naburmuszona. Gradowa chmura pod rękę z piorunem. A Kopciuszek siedzi w kupie butów, gdyż co chwila dobrzy ludzie trzewiczki przynoszą, na wypadek, gdyby jakiś zapodziała. Nie wiedzą oni, że ona wprost marzy o tym, by zgubić wreszcie but i zyskać przez to wymarzone konsekwencje matrymonialne. Za mąż chce wyjść. Iść na swoje, ale nie z byle kim, jak już. Póki co, musi z Macoszką siedzieć, a przylepiony uśmiech, błądzi na twarzyczce, jakby ser przed nią fruwał przez własne dziury. Aczkolwiek trochę ją nawet miłuje, w granicach rozsądku rzecz jasna, bo jej życie uratowała. Oczywiście przez przypadek, niezdara jedna, cholerne babsko. A było to tak... Ścieżyną leśną obydwie wędrują, aż tu nagle misiu na drogę wychodzi. Beczułkę miodu w łapkach trzyma, wyjadając. Zobaczywszy jednak dziewczynkę, na inny kąsek apetyt dostaje. Lecz niestety, dostrzega też drugą. Starszą, łykowatą. Natychmiast z większym impetem miód pojadać zaczyna, by ów widok straszny, chociaż trochę osłodzić. Słodkość migiem go dławi i misiu na ziemię pada, aż wiewiórce orzech z łapek wylatuje, od kudłatego wstrząsu. Przy życiu wprawdzie pozostaje, lecz takim lelum po lelum. Kopciuszek, dobrocią serca otumaniona, chce mu zrobić usta usta, lecz odstępuje od zamiaru, będąc w lęku, że jej głowę odgryzie lub coś ważniejszego. A teraz siedzi w chatce i o lubym odpowiednim rozmyśla, podnosząc kąciki ust w kierunku marzeń swoich, a Macoszka przekonana, że do niej, staje jak wryta. Nawet w zmartwienie popada odrobinę, czy dziewczynka przy zdrowych zmysłach pozostaje, skoro śle jej uśmiechy. Nagle ściany ogłusza pukanie do drzwi. Tak donośne, że aż stado pająków na podłogę zlatuje, a za nimi wysuszone muchy. Kopciuszek otwiera drzwi. A w progu jegomość zacnie ubrany, zadaje rozsądne pytanie: – Cześć! królewicz jestem. Bucika zgubiłaś? Bo jeżeli nie, to spadam. No więc jak. Długo mam czekać? – Ależ kochanie moje, mam to na uwadze, ze wszystkich sił… ale nie mogę zgubić. Naprawdę robię co w mojej mocy. Nic z tego. Wszystkie mam. Dzisiaj liczyłam. – To w takim razie, precz idę. Po cóż moje członki, męczyć mam czekaniem. – A to spadaj w jasną cholerę! – dziewczę bierze przykład ze swojej opiekunki. – Nie chcesz czekać, aż zgubię… to będzie inny, co poczeka z pocałowaniem ręki. Myśli, że jak królewicz, to mu wolno nie poczekać. Sio, bo kopnę w jajka! Wprawę do kopania mam nabytą. – A ja poprawię – rzecze Macoszka. – A zresztą wiadomo to, żeś prawdziwy. A może przebieraniec jakiś? Wtem wszyscy troje zauważają starszego jegomościa, co stoi uśmiechnięty, popatrując w głąb izby. Dziewczę rozpoznaję natychmiast, kto to w progu drepce – O, o, dziadek przyjechał. Witaj dziadku. Fajnie, że wpadłeś. Właśnie jestem trochę matrymonialna… a może nie. – No to idę. Jestem obrażony – rzecze królewicz. – Obyś nogę zwichnął o swoje berło – dopowiada „kwiatek na grobie” – Chwila! Co to z awantura – pyta ugodowy dziadek. – Tak nie można gościa traktować. – Można, skoro taki – rzecze wnuczka. – No to idę. Widzi to ktoś? – pyta z nadzieją amant. – Młodzieńcze. Nie bądź w gorącym oleju kąpany. Kopciuszek i moja córka, tak mają. Pogadajmy na spokojnie. O co w tym biega? – Za mąż chcę wyjść! O to biega! A on nie chce poczekać, aż wreszcie zgubię. Pacan koronny! – Co zgubisz, dziecko drogie? – Pantofelek, lub coś w ten deseń. Tak nakazuje bajka! – To ja go ukradnę. Zgoda? – Nie. Prawdziwie muszę zgubić. Macoszka myśli sobie: jeżeli to prawdziwy Królewicz, to dałam ciała. Trzeba to jakoś załatwić. Kasa przydatna być może. A i rodzina zacniejsza będzie. No i prestiż wśród kum. Już wiem. Jak mogłam na to nie wpaść. Na bal ich wygonię i siebie też. Może w tym całym bałaganie wreszcie zgubi co trzeba. – O czym tak dumasz, paskudna córeczko? – mówi czule dziadek do Macoszki – A… nic nic… zasnęłam biedna. Jam przecie niewinny kwiatek zwiewny. – Na stojąco? Jak koń? – pyta królewicz na wylocie. – A co? Nie można. Bo jak cię… – Córko! Dość! Gębę stul! – Jak tak możesz – wtrąca wnuczka. – Ona mi życie uratowała. – Przypadkowo oczywiście? – Wyglądem, dziadku. Wdrażam plan. Nie ma co czekać – myśli wiadomo kto. – Posłuchajcie kochani. A może pójdziemy na bal? – A po cóż taka wredna, na bal miałaby chodzić – retorycznie zapytuje dziadek. – Nie jestem wredna, tylko jestem jaka jestem, ojcze! – To jeden pies. Na dodatek z kulawą nogą. Dziewczę popatruje z boku. Czy czasami królewicz nie dał nogi. A nuż prawdziwy. Z tym balem dobry pomysł – myśli sobie jak umie. Słyszy słowa: – Wspomnianą imprezę mój ojciec wyprawia, jakby ktoś pytał. No co… ktoś zapyta? No to idziemy na bal – zakrzyknęli całą kupą jak jeden mąż. Na balu Kopciuszek za czorta nie może zgubić pantofelka. Ani jednego, ani drugiego. A przecie dokłada wszelkich starań. Wszyscy inni gubią. Nawet niektórzy po dwa na raz, a po pijaku nie tylko buty, lecz całe odzienie. Biedna oczka spuszczać musi, chociaż raz po raz zerka, gdy jest na co. Ale nawet w takich okolicznościach, bucika zgubić nie może. Zdejmuje, rzuca w tańczących, kładzie w nieznane jej kąty… i nic. Zawsze widzi z powrotem, na ślicznych stópkach swoich. Macoszka też pomaga, kradnąc odzienie z nóg. Królewicz także dokłada trzy grosze. Nawet sam król ojciec, gdzieś je chowa, ale po chwili, znowu są na jej nóżkach i nikt nie wie, z jakiej przyczyny, taka sytuacja powrotna. A zatem ręki dać nie może. Martwi ją to wielce. Tym bardziej, że już wie, iż królewicz prawdziwy, a teraz jakaś inna go capnie, co potrafi zgubić. A zatem finał blisko, bo jak długo można nawijać o tym samym, zanudzając poddanych. *** Wreszcie swój trzewiczek zadział dziadek. Zgubę znalazła szwagierka króla. Popadła w zakochanie od pierwszego przymierzenia. Przysięgli sobie i nie zgubili owej, dopóki bajki. Nie byli skąpi dla rodziny. Wszyscy żyli długo i szczęśliwie... lub coś koło tego.
    1 punkt
  25. jesień powiedz mi ale tak szczerze kim ty naprawdę jesteś malarzem poetą czy może jesteś piękną kobietą kobietą której wiatr włosy czesze a ja patrząc na to myślą grzeszę
    1 punkt
  26. Poezja jest jak w powietrzu tlen Poeta na deszczu jak dziecko w piaskownicy Artyści w teatrach na bulwarach i w kawiarniach Gdzie się kończy sztuka w tym wierszu? mikroskop dla sylab teleskop dla metafor skojarzenia - dla porównań jeszcze trochę: newsów z Googla kwiatów i chwastów czy pisać o wszystkim to? kalać ciszę czy jestem godny być? własnych dni: klawiszem
    1 punkt
  27. Z cyklu: Śpiewnik pielgrzyma Na jedenaście Złap mnie za rękę i chodź Chodź po zielonym Muranowie Przejdziemy się ulicą Gęsią Co nam historię opowie Historię z przed wielu lat O bohaterskich ludziach, których widział świat Co walczyli o wolność Co walczyli by kwiat Mógł kwitnąć w wybranym przez siebie kolorze By móc w świątyni wykrzykiwać, mój Boże Aby nasze ręce, złączone miłością Mogły opowiadać historie niesplamione złością Żebyśmy wiedzieli jak zachować się Gdy ktoś nam wolność naszą odebrać zechce Gdy przyjdzie i powie, wynocha stąd Gdy spali domy i powie, to nie błąd Zły niszczy nie ziemie, lecz samego siebie Dowie się o tym boleśnie. Dowie się w niebie Zły niszczy nie ziemie, lecz samego siebie Dowie się o tym boleśnie. Dowie się w niebie Muranów odbudowany Muranów cieszy znów oko Powstał z gruzów jak feniks By zostać w sercu głęboko Sercu kochającym Co za rękę trzyma Ale nie wroga ojczyzny Tego się nie ima Ale nie wroga ojczyzny Tego się nie ima //Marcin z Frysztaka Wszystkie moje książki Za darmo Znajdziesz na stronie: wilusz.org
    1 punkt
  28. Znów idzie na miasto, znów stawia i znów wszystko na jedną kartę i znowu liczy na damę kier. Warszawa – Stegny, 10.09.2023r.
    1 punkt
  29. Owszem, owszem całkiem dobrze się tu czuję. Takie wirtualne środowisko artystyczne. Bardzo mi miło.
    1 punkt
  30. @Ewelina Dodam od siebie, że w mroku są takie miejsca, które lepiej omijać. Zakładając oczywiście, że mówimy o tej samej ciemności. Ładnie i zgrabnie opisałaś swoje odczucia. Pozdrawiam upalnie :-)
    1 punkt
  31. @Marek.zak1 możliwe, ach ach technikalia ;) @Rafael Marius stąd właśnie został Pan uniewinniony ;) A nawet doceniony ;)
    1 punkt
  32. Niejeden facet i niejedna kobieta by tak chciała:)
    1 punkt
  33. @Rafael Marius no i wkładu w szerzenie kultury ;))
    1 punkt
  34. @Nostalgi.Nemo brzmi dobrze ale w życiu to tak nie działa 😉 Pozdrawiam ciepło! @Marek.zak1 witaj Marku ! Dziękuję, serdeczności! @Bożena De-Tre miło mi Bożenko, że tak uważasz. Pozdrawiam ciepło! @Rafael Marius mówią, że w przyrodzie nic nie ginie 😉 ale ...
    1 punkt
  35. @Rafael Marius Orzekam w takim razie niską społeczną szkodliwość czynu :))
    1 punkt
  36. @Rafael Marius Ja myślę, że też podobnie. Opowieści o ich rzekomych nie wiadomo czym zaliczam do jakichś raczej herezji :)
    1 punkt
  37. Pyłem gwiezdnym się otulę, gdy noc zajrzy przez zasłony. Nie przestraszy mnie ta ciemność - czarnym, mrocznym nieboskłonem. Księżyc miło się uśmiechnie i próbować będę zasnąć. Lecz poczekam jeszcze chwilę, aż ostatnia gwiazda zgaśnie. Gwiezdny pył rozświetla pokój, gwiazdy wcale nie chcą gasnąć. A ja patrzę w mroczne okno, leżę i nie mogę zasnąć. Myślę: - Nie ma już nadziei... i oddycham cichuteńko. Wtem przygarnia mnie sen błogi, dobrą, księżycową ręką.
    1 punkt
  38. @Kwiatuszek Ano właśnie spokój płynący ze snu... :)
    1 punkt
  39. Czcionka jest praktycznie nieczytelna, a szkoda.
    1 punkt
  40. Powiedzmy bardzo niewiele, bo jednak kobieta zmienną jest, a w takiej operze Donizettiego (komicznej:))) Napój Miłosny, Adina go nie chce, a jak on dostaje duży spadek po wujku, szybko zmienia zdanie i miłość w końcu zwycięża:). Życie.
    1 punkt
  41. @violetta Ja nie mam wyboru…kiedyś napisałam.Po prostu pracoholizm od lat i syndrom biegu przez płotki podpowiada…do biegu-:)…. Fakt że jestem niezależna i czuje wolność…Poświatowska siebie pytała:czym zapełnie czas…
    1 punkt
  42. @tomass77 Ja zostałem, tam gdzie się urodziłem zatem nic nie utraciłem. Ale gdyby los potoczył się inaczej, to znając siebie, też bym tęsknił do miejsca, gdzie powracać każdy chce.
    1 punkt
  43. Motto: Kto pyta, nie błądzi i zwykle - tak sądzi. Spytano mądrego, co sądzi na temat, który dla uczonych stanowi dylemat. "Gdy księżyc zachodzi i widać wschód słońca, to koniec początku, czy początek końca?" - Zgodnie z moją wiedzą, by problem uprościć, odniósłbym te fakty do nieskończoności.
    1 punkt
  44. patrzysz na mnie, jakby pogoda zmieniła się nie w porę. daleko jej do suszy ulotne skrawki oderwanych tekstów czytane na głos wieczorem biały pył, coś na kształt piasku zaćmiewa widoczność w autobusie kierowca chyba zasnął odleciał latawiec wspominanych wiosen chyba im nie powiem nie jestem kapusiem patrzysz na mnie, jakby to wszystko stało w rzędzie na apelu tylko ludzie dziwnie zerkają
    1 punkt
  45. Przez szare okna głuchego milczenia Wpływają szare obłoki dawno zapomnianego tchnienia Ciche szmery sosen na wietrze Głuche postękiwania białych brzóz przy drodze Para jasnozielonych, pięknych kaczek Czerwona gładź chodnika Tysiące razy w tą i tamtą stronę Powoli, słodko opieszale Gwałtownie, szybko Zazdrośnie Cynicznie Z uśmiechem Przy śnieżnej zawiei i rozlanej rtęci w starym termometrze Tysiące razy w tą i tamtą stronę Na głucho i bezsensownie Po nowej płycie eleganckiego chodnika Krążyła cicha, bezwiedna ludzka roślina W dni burzowe łagodna Błyskała błękitnym okiem W dzikich porach tępego zamroczenia Rosła opieszale Smagana deszczem Pieszczona delikatnymi promykami zachodniego słońca W miłej, przyjemnie urządzonej szklarni Doglądana przez troskliwego Ogrodnika Wyrwana z korzeniami Zmarniała powoli W rytmie dzikiej przyrody
    1 punkt
  46. @staszekoSerdecznie dziękuję :) @duszka, @Ewelina, @violetta, @viola arvensis, @Ma_rianna_, @Deonix_, @Nata_Kruk,@Rafael Marius, @staszeko, @Leszczym, @wiewiuri @Sylwester_Lasota Dziękuję za serducha! :) _____________________________________
    1 punkt
  47. @Moondog Kiedyś byłem punkiem, ale to było 6-7 klasie podstawówki. Coś jednak mi z tego zostało do dziś.
    1 punkt
  48. Lato jest mój drogi, z czego będziemy się spowiadać... Pozdrawiam 🙂 Awansowałeś? Czasy zawsze są ciężkie, nie denerwuj się, spokojnie wypełniaj obowiązki, tylko tak można jakoś przetrwać. Miło Cię spotkać...🙂
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...