Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 10.09.2023 w Odpowiedzi

  1. Gdybym tak mogła wypisać się cała, z tego co było i co pozostało, i wymalować wierszem niczym farbą, to co bolało i co było warto. Wtedy nocami sypiałabym twardo. Błędne obrazy w końcu by zniknęły, lecz wiem, póki żyję będę tą nostalgią, którą swym tańcem wspomnienia objęły. Gdybym tak mogła wypisz i wymaluj, idź spać i zostań jak śpiąca królewna, ale nie mogę w sercu ziarnko grochu, spać nigdy nie da, każda noc niepewna.
    9 punktów
  2. to było tak nagłe, niespodziewane ukryte głęboko pod powłoką prób, pióro i kruche słowa powołanie, ukryta magia tak to tylko możliwe jest opisać że przez literę, potrafię zagrać na sercach ludzi zagrać prostą melodię, o tym co codzienne i co trudne, u wielu jednak takie same nie czuję się wyjątkowy bo prosta istota ze mnie, targana tym co wy wszyscy, pragnę tego samego! lecz to mi "dar Apollina" dany by mówić poprzez wers, czemu? zastanawiam się każdego dnia, bo go wcale nie potrzebuje i nic co wykrzesam z siebie, nie chcę by było tylko moje bo po co być egoistą? krzywdą jest narzucić wizję, perspektywę odnajdź siebie w tym co widzisz, tylko o to mi chodzi, by jakkolwiek pomóc mym tworem szuflada pełna zapisek, nieudanych zdań i pomyłek często tak bywa, i choć chęci wiele, to nic się siebie nie trzyma, brak połączenia kocham słowa innych cudotwórców, od których nic tylko się uczyć a potem trwać do 5 nad ranem by ujrzeć piękno stworzone przez własną rękę, i ze szczęścia jedynie zapłakać szczerze
    4 punkty
  3. Najlepszy to zwyczaj, kolacja królicza, apetyt zabijesz, a nie utyjesz.
    4 punkty
  4. otula mnie mrok nie walczę z nim ani się nie poddaję jest ze mną jakby przezroczysty miękki nad przepaścią wiszący taki los podbiegam życie głaszczę jeszcze nie mam dość
    4 punkty
  5. Wena Podobno wszystkie wiersze dawno napisano, I każdą kombinację ktoś już przekuł w słowa; Nie wierzę, że to prawda. Podejdź tu i zobacz, Jak myśli się buntują, jak cię znów szukają. A jednak; Dziś linijki żadne nie powstaną, Lecz jutro… Jutro w wir twój rzucę się od nowa; Zdążyłem, tak jak chciałaś, wszystko przygotować, Dlaczego cię tu nie ma, powiedz, co się stało? Nie słyszę cię, kochany, jestem już zmęczona; Przez setki lat w poetów wciąż się wsłuchiwałam, Lecz dzisiaj nie mam siły, dziś znów mnie pokonał Tłumiący twoje prośby, wszechobecny hałas. Wciąż czekam tu na ciebie, ciszą otulona, Bo chcę byś od natchnienia już się nie oddalał. ---
    4 punkty
  6. nie umiem nie potrafię nie chce być kimś kim nie jestem kimś kto nie widzi prawdy mgły tęczy oraz nadziei nie umiem nie potrafię nie chcę - takim jestem nic na to nie poradzę wole być tylko sobą nie udawać Boga to mego życia sens
    3 punkty
  7. potrafi serce na chwilę uwolnić i dać się wzruszyć bliskością ulotnych istnień z motylem na dłoni mu lżej
    3 punkty
  8. Z cyklu: 350 uniesień duszy Złośnik Nie szukaj spokoju gdzieś obok Nie szukaj spokoju w świecie Spokój nosi się w sercu Jeśli jeszcze nie wiecie Spokój to miara szczęścia Spokój dostarcza radości Medytuj na każdym kroku A nie zaznasz chwil złości //Marcin z Frysztaka Wszystkie moje książki Za darmo Znajdziesz na stronie: wilusz.org
    3 punkty
  9. Żabka. 1) Od rana skaczesz wokół, jakby unikasz mnie. Chodź, przytulę Cię Żabko i wszystkim będzie lżej… 2) Przeboksowany świat zbyt mocno Cię dotyka. To nie Twoja muzyka… wiem i czuję to… Zmienimy zaraz to (???) 3) Ukrywasz się przed słońcem… choć wiesz, że siłę ma… Ukrywasz się za winklem, a życie to jest gra. 4) Zielone żabie oczy kiedyś urzekły mnie… przychodzą do mnie w nocy (wracają?) Ty moja Żabo wiesz. 5) Od pierwszego dotyku wodą jestem Twą… gaszę (?)Twoje pragnienia… nie zadręczaj (zabijaj) się łzą… 6) No przestań, wody starczy. Ta szklanka to nasz staw… zróbmy kolejną próbę. Teraz całuję Cię… w swych ramionach… noo Żabo - nie jest źle 😊 7) Płyniemy w domu naszym, co naszym stawem jest (albo odwrotnie)… Ja Królewicz, Ty Żaba Chodź - pocałuję Cię… 8) Lilie potrzebne jeszcze… w ogrodzie mamy je… nie bój się Żabko… popatrz, przytulam mocniej Cię. 9) Aplauzów w życiu nie będzie… Wszystko co piękne jest… trwa Żabko jedną chwilę… popatrz – za oknem deszcz… Nie dla wszystkich ŻAB.
    3 punkty
  10. Sypała wdziękiem już w piaskownicy babki stawiała coraz piękniejsze w przedszkolu była królową balu dama w przebraniu niepewnej lwicy Po lekcjach w kapciach szurała swojsko wciąż przydeptanych czułym uśmiechem opowieść snuła w znoszonym dresie słowem powszednim o szarych troskach W liceum gwiazda niejednych marzeń promieniowała dawną zwykłością swobodą gestów ciepłotą uczuć wśród ścian tulących codzienne razem Tuż przed studniówką tanga i walce wokół dywanu ćwiczone gładko rok po maturze kapryśne szczęście sąsiedztwo znikło wraz z przeprowadzką Zdjęcia kwiatów z krzewu rosnącego na naszym osiedlu od zawsze. Służył wiernie do zabaw w chowanego, dom lub wojnę.
    2 punkty
  11. Jestem zmęczona dniem i nocą Myśli czarne nocą łopocą Nie mogą odejść Małe marzenie po myślach się tłucze Z wielką łatwością na pamięć nauczę Nim słońce zdąży wzejść Mała tęsknota za czymś niewielkim W sercu ukryta w skarbie maleńkim Głęboko głęboko w toni Lecz dnia pewnego wyrwie się z wrzaskiem Powyje, powarczy - i z wielkim trzaskiem- Leży cierpliwie na dłoni.
    2 punkty
  12. Nie znam spokoju który nie byłby ciszą Chaosu który byłby wolnością Rutyny która zastąpi to wszystko Co i tak jest poza kontrolą
    2 punkty
  13. Obok drogowskazu Wskazującego cztery Możliwości do wyboru Zaczął się zastanawiać Miłość jest zdradliwa Dobroć oszukańcza Prawda nie prawdziwa Wolność ma granice Więc gdzie mam iść Skoro wszędzie tam Nie ma możliwości Ominięcia tego zła Po czym usiadł na Kamieniu odciskając Na nim kolejny ślad Ludzkiej zadumy
    2 punkty
  14. Dlaczego musi żyć w strachu za murem bólu i upokorzenia tylko dlatego że pokochała kogoś kto do miłości namawia Dlaczego palcem jest wytykana o wielki spisek z diabłem za coś co jest najpiękniejszym darem tak niesprawiedliwie osądzanym
    2 punkty
  15. Gdzieś w odległej w przestrzeni przerastającej matematyczne cyfry odkryłem planetę podobną do ziemi pokonując dzielącą mnie od niej dal prędkością swej myśli Płanetę na jakiej nie uświadczysz zakończenia nocy i dnia ponieważ posiada nie jedno duże jak nasze słońce - tylko dwa małe - które wzajemnie się wymieniają Planeta raj - gdzie wszystko wszystkich cieszy - gdzie woda ogień i wiatr nigdy nie byli sobie wrogami - gdzie tęcza ma więcej barw a zieleń zieleńsza od zieleni Taką odnalazłem w przestrzeni będąc pierwszym jak i ostatnim człowiekiem który zobaczył ją i odwiedził dzisiejszej nocy
    2 punkty
  16. z deszczowego poranka i domowego śniadania zamienieni przytulną nocą przy ognisku zrywane jabłka do kosza zabarwiają pięknymi odcieniami czerwieni i złota niebiańsko pachnąca słucham śpiewu ptaków wgryzając się w chrupiące słodkie usta owoce
    2 punkty
  17. Zróbmy to raz a dobrze. Sobie dobrze. Podwójna radość. Warszawa – Stegny, 09.09.2023r.
    2 punkty
  18. Za miasto wyjedźmy, gdzie grusze ospałe Niosą szepty ciche wspólnej opowieści A spadając, listki miłe szepczą pieśni Tam będzie nam błogo, tam będzie wspaniale I wiatrem niesieni oddamy się sobie Na drodze skowronki przysiadły i szpaki Ciekawie zerkają się kłócąc biedaki Bis biją dziobami tak mi jak i tobie Do chatki zajrzyjmy gdzie blisko nad wodę Pianino melodię nam zagra zaspałą Pies szczeknie do rytmu piosenkę nam znaną O drzewach, i ptakach, i szczeniętach odę Za okno zerkając nie widać już świata To noc nadeszła tak niespodziewanie Nie bój się ma droga, nie lękaj kochanie Spadają znów gruszki, mijają nam lata
    2 punkty
  19. Dnia pewnego do mistrza zaszedł człowiek mlody, - Poznałem wczoraj pannę wybitnej urody, lecz jej się nie podobam, co mogę uczynić? - Aby się lepiej poczuć, radzę ją obwinić, bo mądra być nie może, że dostrzec nie umie, cnót waszych, a nikt tego przecież nie pojmuje. Uroda jest, w dodatku, tym, co szybko mija, więc, jak wielu powtarza, żadna to mecyja. Pamiętaj jednak dobrze, że będąc w potrzebie, okłamać możesz innych, ale nigdy siebie.
    2 punkty
  20. Jaś miny stroi pod krzaczastym jaśminem do panny Jasi. ~~
    2 punkty
  21. Nie mówię, nie szukam, nie oddycham twym imieniem; Smutkiem jest mi jego dźwięk, a rozgłos przewinieniem; Lecz łza co na mym policzku płonie, zdradzić może Głęboko skrytą myśl, która w ciszy serca gorze. Mieliśmy godzin na miłość za mało, zbyt dużo na przyjaźń - czy ich słodycz, ich gorycz nas nużą? Kajamy się, wyrzekamy, z łańcucha zerwiemy, - Rozstaniemy, wzlecimy - znów razem będziemy! Ah! radość niech twoja, a wina niech będzie moja! Wybacz mi, uwielbiona! - rzuć, jeśli wola twoja; Lecz serce tak ci oddane nie da skalać siebie I złamać go człowiek nie może - nikt, oprócz ciebie. Dla dufnych harda, dla ciebie pełna łagodności, ta dusza pozostanie pośród gorzkich ciemności; Dni tak krótkie się zdają, bardziej chwile weselą, Z tobą przy boku, niż gdy u stóp światy się ścielą. Jedno smutne westchnienie, jedno czułe spojrzenie, Pierwszy twój znak mi będzie nagrodą lub skarceniem. Cóż jestem porzucić gotów, bezduszni nie wiedzą - Nie im przecież twe wargi, lecz moim, odpowiedzą. Tym razem internet nie dostarczył przekonywującej analizy tego wiersza, zatem tłumaczenie musiałem oprzeć na własnej interpretacji. Mam nadzieję, że niczego nie pokręciłem, bo oryginał jest naprawdę piękny. Dama, której był dedykowany z pewnością doskonale zrozumiała każde słowo i wszystko co pomiędzy nimi. I Lord Byron: I speak not, I trace not, I breathe not thy name; There is grief in the sound, there is guilt in the fame; But the tear that now burns on my cheek may impart The deep thoughts that dwell in that silence of heart. Too brief for our passion, too long for our peace, Were those hours - can their joy or their bitterness cease? We repent, we abjure, we will break from our chain, - We will part, we will fly to - unite it again! Oh! thine be the gladness, and mine be the guilt! Forgive me, adored one! - forsake if thou wilt; But the heart which is thine shall expire undebased, And man shall not break it - whatever thou may'st. And stern to the haughty, but humble to thee, This soul in its bitterest blackness shall be; And our days seem as swift, and our moments more sweet, With thee at my side, than with worlds at our feet. One sigh of thy sorrow, one look of thy love, Shall turn me or fix, shall reward or reprove. And the heartless may wonder at all I resign - Thy lips shall reply, not to them, but to mine.
    2 punkty
  22. trawa jak zwykle zielona (jeszcze nie) skoszona pachnie sianem leżę tak wpatrzony w życie mrówek wielkolud dla nich lecz taki w sam raz kłębiaste obłoki ponad tak nisko aż strach się oblał potem rysuję palcem pochmurne niebo na horyzonie biała plamka się zbliża zmierza w kierunku słonecznego blasku jeszcze nie burza lecz tam wysoko ponad głową widowisko się zaczyna liczę baranki i owce co suną tak bez szelestu prosto przed siebie po drugiej stronie słońca tęcza kolorowa w łuk się wygina pierwsze krople spadają z nieba powoli tworzy się kałuża i mrówki zakopały się w kopcu nie szukam parasolki a krople wsiąkają w skórę tak przemoknięty deszczem podziwiam znikającą już tęczę nie wieczór (jeszcze) a wkoło pociemniało i nagle błyskawica oświetliła nieboskłon zygzakowatymi fajerwerkami a potem grzmot wystraszył liście przedwcześnie pospadały z drzewa i patrzyłem jak świat się zmienia *****************************
    1 punkt
  23. XVII. On był mężczyzną i niewiele wiedział o kobietach, a ona była kobietą i niewiele wiedziała o mężczyznach stąd byli siebie ciekawi i mieli chęć się siebie uczyć i siebie odkrywać. Sprawy im się układały na kilku obszarach dlatego ta ich ciekawość nie była przytępiona przez zmęczenie, znużenie, niezadowolenie, rozdrażnienie i szereg tym podobnych przypadłości. Brak powyższych pomagało również drugiej stronie uroczo, z wdzięcznością i szacunkiem odpowiadać na szereg zadanych pytań w tym zakresie. Zresztą ta ich ciekawość dotyczyła również kolejnych dni, miesięcy i lat. Narratorowi nie do końca jest wiadomo i właściwie aż nie może wyjść z podziwu, gdy obserwował jak oni wstają i są zainteresowani, zafrapowani, przejęci okolicznością co przyniesie nowy dzień. Gdy tak siadali w kuchni nad kawą oczy im się jeszcze błyszczały, usta jeszcze się uśmiechały, głowy jeszcze kiwały się na tak, gazeta jeszcze opowiadała, radio jeszcze grało, a telewizor i jego sto kanałów odpowiadał ich oczekiwaniom. Jakkolwiek z wielu spraw nie zdawali sobie sprawy to mieli jeszcze tę świeżość żeby zadawać kolejne pytania, a pytania przeinaczać w działania. Komfort pozwalał tej parze na odważne, a nawet niekiedy ryzykowne posunięcia, a w każdym z nich mieli tę wygodę, że nie musieli stawiać wszystkiego na jedną kartę. Świat nie zmuszał ich do ryzykowania wszystkim czym dysponują, co wnikało również z ich swobody finansowej. Żadne jej influencerskie działanie nie przerastało jej możliwości materialnych, organizacyjnych i czasowych, a gdy tylko spotkała się ze zbyt uciążliwym projektem zwyczajnie w niego nie wchodziła, albowiem wygoda sprawiała, że wcale nie chciała się pakować w jakieś duże, czy ryzykowne tematy, a jak wspomniałem wcale nie miała ambicji krajowego zasięgu (aczkolwiek zasięg rósł). I on w swoim życiu zawodowym unikał podejmowania największego ryzyka i wcale nie dążył, aby zostać miliarderem, choć się bogacił. Właściwie nie raz się też okazywało, że nie tyle komfort tutaj decydował, a ich satysfakcja i obawa przed utratą tego co już osiągnęli, zresztą niejedno już razem i we wspólnym porozumieniu. Cechowała ich również pewnego rodzaju ostrożność i ona również miała źródło w niczym innym jak wygodzie. Poza tym, oni naprawdę potrafili się czasem zatrzymać. Gdzieś dajmy na to spacerze po parku ot tak stanąć w połowie drogi i z ciekawością – dla przykładu – przyjrzeć się uważniej skaczącej w zawrotnym tempie ponad nimi wiewiórce. Od tak, gdzieś o siedemnastej usiąść na ławce przed blokiem i chwilę nic nie robić, a nawet niewiele mówić. Od tak włączyć mecz piłki nożnej i oglądać piłkę, a nie gubić się w ambicjach nad zrozumieniem tej gry, czy popaść w jakieś większe niezadowolenie w przypadku przegranej ich faworytów. Czasem gdy ona usiadła przed telewizorem i nawet włączyła nie najmądrzejszy serial, co narrator musi przyznać bez bicia, a nawet podsumować, że ten serial był po prostu głupi, źle zagrany i kompletnie nie przemyślany, to ciekawość świata pozwalała jej na wyciąganie wniosków i odnajdywanie inspiracji do własnych działań nawet w czymś co oględnie mówiąc do najmądrzejszych wcale nie należy. Jakaś dziwna, niespotykana, unikalna i chyba zupełnie nie polska umiejętność podpowiadała im żeby się pilnować w wewnętrznym rytmie, a czynili to całkiem zgodnie i po równo dzieląc się obowiązkami, co w zasadzie jest czymś wręcz niespotykanym. Zdarzył się i jej i jemu jakiś ciężki tydzień, ale bardzo, ale to bardzo się pilnowali żeby żaden miesiąc już taki nie był, w czym istotnie pomagało im bycie na tak zwanym swoim i możliwość samoorganizacji swoich harmonogramów dnia, tygodnia i miesiąca. Pilnowanie się rytmu, sprzyjało wygodzie, płynęło z komfortu i faktycznie pozwalało im obojgu na zachowanie ciekawości świata. Zresztą chyba mieli jakiś ukryty i nie uświadomiony plan właściwie wykorzystać energię i jakąś bliżej nieokreśloną świadomość jej ograniczonego zasobu na całe życie. Codzienność im sprzyjała, a nie wykańczała, co można uznać za wręcz nieprawdopodobnie szczęśliwe zrządzenie losu i choć może oni z tej okoliczności akurat nie bardzo zdawali sobie sprawę to narrator już niejednego doświadczył i widział tutaj o piekło gorsze historie. Zresztą właściwie ta para wręcz pomagała samemu narratorowi, bo wcale nie musiał popadać w przesadną niewygodę, czy skrajny dyskomfort w pisaniu jakiejś trudnej, wątpliwej, czy nagannej historii z tysiącem naplątanych i ponad miarę pokomplikowanych wydarzeń, których by sam nawet nie potrafił do końca zrozumieć, przemyśleć i odpowiednio zaakcentować. Komfort tej pary pozwalał na fantastyczną okoliczność możliwości ukazania ich w raczej pozytywnym świetle. Nic innego jak wygoda pozwalała narratorowi opisać ich tak, że zwyczajnie da się ich lubić, choć istotnie mogą trochę denerwować, a zwłaszcza narratora i ładnych kilka osób, którym niesprzyjający szereg przypadków ten komfort nie raz i nie dwa, a nawet więcej niż pięć razy po prostu zabrał, a wręcz ukradł. I rzecz jasna trzeba nadmienić, że takich bandziorowatych złodziei jest tutaj więcej niż kilku, ale oni mieli to szczęście nie zadać się z żadnym z nich. A jak już się zadali to tylko na krótką chwilę i całkiem niezobowiązująco, a nawet z wdziękiem, klasą, sympatią i urokiem.
    1 punkt
  24. takie mieć żeby skrzydła mogły nas unieść jeszcze i ponieść w dal wiem, że "tak" albo "nie" bez miłości ważą najwięcej
    1 punkt
  25. Znów idzie na miasto, znów stawia i znów wszystko na jedną kartę i znowu liczy na damę kier. Warszawa – Stegny, 10.09.2023r.
    1 punkt
  26. Owszem, owszem całkiem dobrze się tu czuję. Takie wirtualne środowisko artystyczne. Bardzo mi miło.
    1 punkt
  27. Odpowiedzi jest wiele tylko pytanie, która trafna? Mnie pomogła grupa bardzo życzliwych ludzi... uwierzyć ponownie w człowieczeństwo. Wiadomo panaceum nie istnieje. Pozostaje metoda kolejnych prób.
    1 punkt
  28. @Ewelina Dodam od siebie, że w mroku są takie miejsca, które lepiej omijać. Zakładając oczywiście, że mówimy o tej samej ciemności. Ładnie i zgrabnie opisałaś swoje odczucia. Pozdrawiam upalnie :-)
    1 punkt
  29. Kulturalne rozrywki to podstawa dobrego wychowania. Nauka życia przez zabawę. Szkoda wielka, że w szkole nie ma takiego przedmiotu. Cieszyłby się dużym powodzeniem.
    1 punkt
  30. @Rafael Marius no i wkładu w szerzenie kultury ;))
    1 punkt
  31. @Rafael Marius Orzekam w takim razie niską społeczną szkodliwość czynu :))
    1 punkt
  32. Teraz młodzież jest grzeczniejsza. Więcej się uczą i mają dużo ciekawych zajęć. U nas za komuny to było tylko życie towarzyskie. W podstawówce tego rodzaju rozbierane imprezki w godzinach przedpołudniowych były prawie codziennie. Potem przychodzili starzy. Chyba u mnie najczęściej. Wszystko to z nudów wysoki sądzie.
    1 punkt
  33. 1 punkt
  34. Pyłem gwiezdnym się otulę, gdy noc zajrzy przez zasłony. Nie przestraszy mnie ta ciemność - czarnym, mrocznym nieboskłonem. Księżyc miło się uśmiechnie i próbować będę zasnąć. Lecz poczekam jeszcze chwilę, aż ostatnia gwiazda zgaśnie. Gwiezdny pył rozświetla pokój, gwiazdy wcale nie chcą gasnąć. A ja patrzę w mroczne okno, leżę i nie mogę zasnąć. Myślę: - Nie ma już nadziei... i oddycham cichuteńko. Wtem przygarnia mnie sen błogi, dobrą, księżycową ręką.
    1 punkt
  35. @Kwiatuszek Ano właśnie spokój płynący ze snu... :)
    1 punkt
  36. @Ewelina Najbardziej zachwyca mnie konstrukcja wiersza: Pierwsza strofa wyraża właściwie całą treść. Druga uzupełnia, podmalowuje ledwie szminką. Trzecia: tylko dwa słowa, dlatego taka mocna (mniej jest więcej!). Następna jest źródłem nikłej nadziei. Ostatnia odbija echem trzecią, z tym że nadzieja wygrywa. Gdyby każda strofa była krokiem na drodze, mielibyśmy spowalniany, wyhamowany marsz. Spontaniczne czy wyuczone, robi duże wrażenie. 👍
    1 punkt
  37. @Leszczym To jakiś sprzed miesiąca..ale ok jak coś w nim widzisz dziekuje-:)
    1 punkt
  38. Czcionka jest praktycznie nieczytelna, a szkoda.
    1 punkt
  39. @violetta Ja nie mam wyboru…kiedyś napisałam.Po prostu pracoholizm od lat i syndrom biegu przez płotki podpowiada…do biegu-:)…. Fakt że jestem niezależna i czuje wolność…Poświatowska siebie pytała:czym zapełnie czas…
    1 punkt
  40. @leo Witaj w poezji: w domu stu okien gdzie najgęstsza smoła ma romans, z obłokiem pozdrawiam Korneliusz Karol
    1 punkt
  41. @Corleone 11Autor potrafi pobudzać ciekawość czytelnika, a także i wyobraźnię. Pozdrawiam Michale! :)
    1 punkt
  42. @Ewelina I będzie więcej, na szczęście. Powiem Ci, że czasami powtarzam sobie: ile mniej byłoby wspaniałych wierszy, gdyby nie ludzkie troski? Nie pamiętam już kto to napisał, który poeta, ale przeczytałem kiedyś bardzo trafne zdanie: gdzie pojawia się smutek, tam rodzi się poezja.
    1 punkt
  43. @Leszczym Szkoda życia na powtórki.
    1 punkt
  44. @tomass77 Ja zostałem, tam gdzie się urodziłem zatem nic nie utraciłem. Ale gdyby los potoczył się inaczej, to znając siebie, też bym tęsknił do miejsca, gdzie powracać każdy chce.
    1 punkt
  45. odkąd to księżyc zarzuca zza chmur światło barwy tak bladej jakby trupa zobaczył i trupem się stał dlaczego smętne wydziela powiewy i goni zagubione baranki po niebie gołe od bezsilności i niewinności zagonami uporządkowane czemu mi tak natrętnie zagląda przez okno i patrzy co w ciemnicy mego serca szyję co układam jak dziecko co myślę co czuję co żyję zamykam oczy – on już tam jest od początku czuwa szczęścia chowa i szuka on – złodziej światła barwy nocy 2 IX 2023
    1 punkt
  46. płynie we mnie kolejna podekscytowana noc rozebrana do naga z igliwia konstelacji odradza się wiara w to na co nie zasługuję nie jestem pewna moich dłoni złożonych do czułej prośby o łyk świeżego wiatru o nieposłuszne kroki na terytorium serca dziś jesteśmy podzieleni odległością światła od pustki dziś dźwigamy ciała o wiele za duże duszę się w objęciach godzin które dzielą mnie od twojego zmartwychwstania nie chcę do bólu nie chcę kochać się w twojej czułości w nadmiernych wyrzeczeniach na złość przyszłości na moim podniebieniu lśni gwiazda strącona z cyferblatu westchnieniem dziś jestem tak bliska światu że nie pojmuję przesłania życia nie nie syć mnie nadmiarem fantazji nie drażnij mojego poczucia rytmu zgódź się na powrót rzeczywistości na odnalezienie życia które utraciłam gdzieś po drodze
    1 punkt
  47. no i stało się to co się stać musiało bez zbędnych słów burzliwych uniesień choć serce drżało smutkiem i sierpień nie pomagał roztopił się ciurkiem jesień powróciła
    1 punkt
  48. Przez szare okna głuchego milczenia Wpływają szare obłoki dawno zapomnianego tchnienia Ciche szmery sosen na wietrze Głuche postękiwania białych brzóz przy drodze Para jasnozielonych, pięknych kaczek Czerwona gładź chodnika Tysiące razy w tą i tamtą stronę Powoli, słodko opieszale Gwałtownie, szybko Zazdrośnie Cynicznie Z uśmiechem Przy śnieżnej zawiei i rozlanej rtęci w starym termometrze Tysiące razy w tą i tamtą stronę Na głucho i bezsensownie Po nowej płycie eleganckiego chodnika Krążyła cicha, bezwiedna ludzka roślina W dni burzowe łagodna Błyskała błękitnym okiem W dzikich porach tępego zamroczenia Rosła opieszale Smagana deszczem Pieszczona delikatnymi promykami zachodniego słońca W miłej, przyjemnie urządzonej szklarni Doglądana przez troskliwego Ogrodnika Wyrwana z korzeniami Zmarniała powoli W rytmie dzikiej przyrody
    1 punkt
  49. @violetta, @Ewelina, @viola arvensis, @staszeko, @Corleone 11, @Rafael Marius, @Tectosmith, @Kamil Olszówka i @Leszczym Dziękuję! :) *******
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...