Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.08.2023 uwzględniając wszystkie działy
-
kiedy w wiersze wchodzę zakładam walonki bo też nie wie człowiek jaki złapie wątek jeden wiersz klarowny drugi zagmatwany trzeci chce mnie ponieść pomiędzy parkany czwarty coś tam smędzi następny odrzuca zaś w kolejnym och ty ukryta jest nuta już walonki ściągam zakładam lakierki tęsknotą rozglądam na wypadek wszelki lecz muzyki nie ma tylko mała czarna w aromatach wena bez cukru ogarniam9 punktów
-
Cierpimy na różnorakie sposoby wersji jest co najmniej kilka albo cała niemała klika beton real życie Najboleśniejsze są niedomagania przekonania o sobie i o otoczeniu dramat jak się patrzy galant W obrosłych siecią netu i tele kłótniach co dzielą fifty fifty coraz trudniej być przekonanym bywa że przekonywać nie warto Podważyliśmy pewności siebie w dodatku wszystkie bez wyjątku tego majątku nie idzie spieniężyć real rozrósł się w niebotyczny widnokrąg (jeszcze lepiej zasłania) Warszawa – Stegny, 20.08.2023r.5 punktów
-
4 punkty
-
co to jest ból zapytał raz król bo w życiu króla to raczej miód z ula zamyślił się król miodowy mówią ul niech się ktoś odważy ile ta korona waży znalazł się jeden taki co łowił w nocy raki założył ze złota koronę nie patrząc włożył na głowę bronę zaśmiał się król z tej pomyłki i zamiast byka dał mu w nagrodę dwie kobyłki uradowany z takiego obrotu sprawy przeznaczył cały rok na zabawy bawił się król i ten co raki łowił tylko biedny lud ciągle się nad tym głowił dlaczego on dostał dwie kobyłki i nie były mu potrzebne nijakie wysiłki a my lud biedny w ciągłej harówce i myśl słodka nigdy nie zawita nam w główce (ciąg dalszy może nastąpić) **********************4 punkty
-
a gdy nie ucieknę przed nim się pochylę - przysiada mi na plecach spokojnie, nie uwiera a ja idąc wolniej - rosnę w siłę robię głębsze ślady4 punkty
-
Apetyt mam wielki na soczyste cytryny zupełnie bez żadnej szczególnej przyczyny i mówiąc szczerze trudno mi pojąć że taka chęć mnie bierze na te owoce południowe przyznaję bardzo zdrowe Żóltą skórkę zdejmuję nożykiem i białą warstwę podskórną usuwam kroję cytrynę na plasterki obsypuję cukrem i do ust wsuwam Zjadam ją ze smakiem i z apetytem wielkim tak... tak... tak... wprost pożeram ociekające sokiem cytrynowe plasterki Doskonale czuję i delektuję ich cierpki smak a sok to po prostu kap... kap... kap... kropelka za kropelką wzbudzając moją chęć wielką na soczyste cytryny bez żadnej przyczyny choć mówiąc szczerze trudno mi pojąć że taka chęć mnie bierze i jakie emocje budzą we mnie te owoce żółte... nieduże... świeże... o przejrzystej strukturze wewnętrznej Pewnie są bogate w skladniki odżywcze a może dobre są na serce (?)4 punkty
-
Ćma za kontuarem, a wieczór to upija, to otrzeźwia: za barem stoją deszcze Wygląda na to, że już nigdy siebie nie dokończę Wygląda na to, że "już" musi zawierać się w każdym "jeszcze" Świat budzi się i biedzi - to miłość to znów nienawiść przeszywa kosmos dreszczem ... Najłatwiej się nie narodzić Najtrudniej - umrzeć pytając Czekać - na odwieczną wieczność Odejść - czasu nie mając ... Patrz na frunące wieżowce! Patrz na dachujące miasta! Droga, goń ją! Nie! Teraz zwolnij! Droga, bez rond i skrzyżowań, to bardzo płochliwa niewiasta ...3 punkty
-
Bliskość tak bliska odebrana Zgrzytliwie pociągu kołami Przez dzień, noc całą, do rana Wciąż razem, a jednak sami Obecność tak obecna, krucha Porcelana, jej dotyk ostrożny Tęsknota na wszystko głucha Samotna jak krzyż przydrożny Miłość tak gorąca, wzajemna Widzi Cię, szepcze i pamięta I wspólna wiedza tajemna I Ty ku mnie uśmiechnięta3 punkty
-
wysiadłam z pociągu.. ... ogromny widok wydm rozprzestrzenił się na horyzoncie szum morza wpadał do ucha jak.. echo w studni czym bliżej tym bardziej mieszały się dźwięki roślinnych wydm i ich owodów wybrzeże zatapiało się w piasku... powietrze.. sól morska pachnąca oceanicznym dnem promienie słońca.. i wiatr.. samotny uśmiechajacy się niczym gospodarz ...zaprasza machnięciem dłoni do stołu.. wita i mknie dalej przed siebie.. ja, idę w stronę słońca nabrzeżem moje stopy zostawiaja ślady w zimnej tafli wody w stronę słońca tam gdzie koniec widać w śnie..3 punkty
-
Fraszki nałogowe (sieciowe) Dlaczego nazwy substancji uzależniających są w większości rodzaju żeńskiego...? 1. Na KochaInę wciąż mi za mało hołdów zapewnień bo tylko wtedy czuję się pewnie gdy mówią "kocham" Czuję, że jestem. 2. Na KoffAnkę byle jak byle z kim kawę na ławę: Koffam!! byle był 3. Na HeroInkę awatarem (się) przegina zmysłowym jak wagina choć już dawno przekroczyła barierę wdzięku bidna 4. Nick: Otyna "Żyję, bo piszę!" (świata nie widzi) "Piszę - nie zniknę!" Zginęła, w sieci.2 punkty
-
Wspólnym mostem marzeń połączyć brzegi zdarzeń móc do siebie przywołać do danej chwili dopasować Tak by nie zaskakiwały z znienacka nie uderzały by były zrozumiałe i jasne dla mądrych myśli przyjazne Bo tylko otulone marzeniem nie będą zaskoczenia cieniem tylko faktem mocno przyjaznym w naszym życiu czymś ważnym2 punkty
-
Wędrówka brzegiem morza i chęci celem i falą wdzięk naturalności przez bliskość odpływ do głębi wnętrza pozorem skryta rajska muszelka Pruderia zrzuca tekstylne więzy obłok rozwiany przed prawdą nagą na piasku leży piękne olśnienie stopniały lody wstydliwej twierdzy Luzem rozwiane fruwają gesty swobodnym czuciem z dłoni do drugiej nieśmiałość dłużej przeszkód nie czyni w otwarte karty gra się najcudniej2 punkty
-
2 punkty
-
Móc swoje błędy naprawić I móc wszystko sobie wybaczyć W przyjaźni trwać do końca Do ostatnich promieni słońca Które dotkną nas swoją obecnością Bo przecież nie jesteś moją własnością Tylko darem przyjaźni zesłanym z niebios Więc kiedy w końcu usłyszę Twój głos? I odzyskam Twoje stracone zaufanie? Przecież zawsze to tylko Ty byłaś Dla mnie na pierwszym planie!2 punkty
-
gdzieś zapowiadana burza schizma przedwyborcza zaczynam rzepkę skrobać w końcu wymyśli się lub wymyślą po co myśleć co było co będzie teraz leniwe skrzydła motyl zamyka otwiera ani krzty wiatru grzmotów nie słychać choć chmura burzowa ani plusku wody zamiast pasikonika daleki huk odrzutowców ciche samochody lubię się usypiać ani to cisza ani hałas a jednak cisza drąży skały gdy padać zaczyna2 punkty
-
Tańczysz na lodzie okryta szalem z mgły. Tańczysz na jeziorze w sukni ozdobionej gwiazdami. Nie dotykając lodu lekka jak powietrze, księżyc na Twojej głowie. Wiatr rozwiewa Twoje włosy, śnieg je pokrył, są zupełnie białe. Dookoła pusto, tylko mróz i śnieg. Zatańcz z mrozem, a wiatr zagra melodię.2 punkty
-
...albo o jednym i drugim... Dobra myśl :) Dziękuję Ci za nią i za pochwałę wiersza. Jeśli się je świadomie przyjmie, z nimi pogodzi. Takie moje doświadczenie i odkrycie. Dziękuję Ci :) @poranki@iwonaroma@Dobry, Zły i Brzydki Dziękuję Wam! :)2 punkty
-
Dwie strony świata, jedną dotyk spotka Jako gładkie szkło drżące pod palcami Wtedy nadbiegnie mała myśl słodka By szorstkość zostawić daleko za nami Ucho połaskocze lekki śpiew z Berlina* Gdy oddech zamilknie ustami zabrany Błyśnie refleks piękna w kieliszku wina A umysł się podda zachwytem pijany... ___ * i nie chodzi o faszystowskie przyśpiewki2 punkty
-
2 punkty
-
Kłopocze się stonoga : nierówna jest droga i plączą się jej kończyny z liczebnej przyczyny. O każdej musi pamiętać. I na przemian nimi poruszać.2 punkty
-
Ze wzajemnością :). Dzięki No tak ... czasem sformułowanie 'zacisze domowe' nijak się ma do rzeczywistości... Dziękuję :) @duszka @Dobry, Zły i Brzydki @Wiesław J.K. Dziękuję:)2 punkty
-
@iwonaroma Tak jak mówisz. Kiedyś gdzieś napisałem, że bieda jest lepsza jako kochanka, niż jako żona. I tak chyba to wygląda. @duszka To tak złożony temat, że na temat bogactwa i biedy skleciłem 100 wierszy, albo coś koło tego Faktycznie, brak aktywności. Ale bieda w moim rozumieniu to nie tylko brak pieniędzy. Dobrze wyczuwasz. @poranki Dokładnie tak. Specjalizuję się w kiepskich rymach. To mój znak rozpoznawczy i największa ze słabości @Rafael Marius Powodów biedy jest wiele. Dobrze to widać w sejmie. Niby dobrze zarabiają a ja widzę w nich biednych ludzi... @Wiesław J.K. @Andrzej P. Zajączkowski i ww.. serdecznie dziękuję za zainteresowanie2 punkty
-
Wielką niesprawiedliwością byłoby względem historii ziem polskich, gdybyśmy pisząc historyczne opracowania naukowe oraz powieści osadzone w realiach historycznych, skupiali się wyłącznie na okresie po przyjęciu Chrztu przez księcia Mieszka I, pomijając zarazem jakże długą, jakże bogatą i przeogromnie ciekawą zarazem historię osadnictwa na ziemiach polskich. Wcale nie byłoby przesadnym stwierdzenie, że jakże długa historia osadnictwa na ziemiach polskich, jest równie ciekawa, co historia starożytnego Egiptu, czy starożytnej Persji. Kultura jerzmanowicka, jakże tajemnicza i ciekawa zarazem kultura pucharów lejkowatych, kultura pomorska, kultura łużycka, Celtowie na ziemiach polskich, zeslawizowani Sarmaci, czy wreszcie liczne plemiona lechickie, wciąż skrywają wiele tajemnic, przez wieki czekających ich odkrycia. Wszystkie te starożytne i wczesnośredniowieczne kultury, jak i liczne plemiona żyjące niegdyś na ziemiach dzisiejszej Polski, spaja niewidzialną, acz nierozerwalną więzią, nauka zwana „Historią osadnictwa na ziemiach polskich”. Jakże różne od siebie, a zarazem jakże bliskie sobie, były wszystkie te kultury i plemiona, a przede wszystkim… Jakże piękne w swojej historii i w samym swoim jestestwie… Ziemia polska obfitująca w liczne cuda przyrody, w niemniejsze obfituje skarby archeologii. Archeologia ziem polskich szczyci się odkryciami, jakich nie znajdziemy w żadnej innej stronie świata. Jakże nie kochać tej wspaniałej nauki, zwanej historią osadnictwa na ziemiach polskich, a przez nią jakże nie kochać całym sercem całej polskiej historii! Choć jestem tylko prostym pasjonatem historii, ośmielę się w tym miejscu napisać, że ogromnie szanuję Węgrów, za to że szczycą się historią żyjących niegdyś na Ich ziemiach Hunów, jak i szanuję Francuzów, za to że szczycą się historią żyjących kiedyś na terenie obecnej Francji starożytnych Galów. Historia świata w dostojnym swym biegu sprawiła, iż zrządzeniem dziejowych wiatrów w miejsce starożytnych plemion, powstały wieki później nowożytne narody. I tak z biegiem dziejów, zarówno starożytne, jak i średniowieczne plemiona wydawały swoich wielkich wodzów. Starożytni Galowie mieli swego Wercyngetoryksa, średniowieczni Polanie mieli swojego księcia Mieszka I… Wcześniej będące protopaństwem słowackim Księstwo Nitrzańskie miało swojego księcia Pribine, itp. itd. Jednak dla dalszej części niniejszych rozważań kluczowe będzie postawienie w tym miejscu pytania, imiona ilu takich wodzów na zawsze już przepadły w mrokach dziejów… Jakże wspaniale byłoby zebrać w swojej prywatnej kolekcji wszystkie książki, zarówno naukowe jak i publicystyczne, poruszające tematykę polskich, wczesnośredniowiecznych plemion słowiańskich. Zarówno Wiślan, jak i Pomorzan, Lędzian, jak i Dziadoszan. Cudownie byłoby czytając je wszystkie zanurzyć się w zapomnianą historię tych wszystkich polskich plemion, Ich wspaniałe dzieje, Ich wielkie wzloty i upadki. Jednocześnie poznając Ich zapomnianą, wspaniałą historię przybliżyć się nieco do odwiecznej tajemnicy całej Słowiańszczyzny. Tej odwiecznej, skrywanej przez historię świata tajemnicy, dlaczego to akurat narodowi słowiańskiemu została oddana we władanie połowa Europy. Połowa Europy z całymi jej bogactwami. Dlaczego nie starożytnym Grekom, Bałtom czy plemionom germańskim, ale właśnie Słowianom. I dlaczego jednocześnie jest tak jak pisał Ibrahim ibn Jakub, że „…Na ogół biorąc, to Słowianie są skorzy do zaczepki i gwałtowności i gdyby nie ich niezgoda wywołana mnogością rozwidleń ich gałęzi i podziałów na szczepy, żaden lud nie zdołałby im sprostać w sile”. Dlaczego to Polanie osiągnęli władzę nad Wiślanami, Pomorzanami, Dziadoszanami, Lędzianami, a nie na przykład Wiślanie czy Pomorzanie nad resztą plemion polskich. Dlaczego to na przykład władcy Lędzian Wyszowi czy tajemniczemu władcy Wiślan (Wisławowi?) nie przypadła taka sama misja dziejowa jak władcy Polan Mieszkowi I. Przeto my Polacy nie mamy najmniejszych powodów, by zazdrościć starożytnej historii ziem Ich Grekom czy Włochom, gdyż cała polska ziemia utkana jest archeologicznymi znaleziskami, niekiedy fenomenalnymi w skali całego świata. Zapewne nasze małe ojczyzny, które każdy z nas nosi w swym sercu, również mogą się poszczycić ciekawymi znaleziskami… Choć będąc Polakiem, chylę czoła przed starożytną historią całego świata, to jednak prahistorii ziem polskich, jak i historii plemion lechickich, przenigdy nie zamieniłbym na żadną inną na całym świecie! A szczególnie polskich znalezisk archeologicznych, będących fenomenami w skali ogólnoświatowej, nie zamieniłbym na żadne inne, z żadnego zakątka ziemi. Śmiem zaryzykować tezę, że potężne, megalityczne grobowce kultury pucharów lejkowatych, czy skarb księcia Wiślan (o historii którego jeszcze jako nastolatek zaczytywałem się z wypiekami na twarzy), są dla historii naszej polskiej ziemi równie ważne jak słynne Drzwi Gnieźnieńskie, czy choćby denary króla Bolesława Chrobrego. Gdyby to ode mnie zależało, bez wahania oddałbym wszystkie polskie hipermarkety i galerie handlowe za jedno nowe muzeum archeologiczne… No dobra, to był tylko sarkazm… Nasza polska ziemia, poprzez ukryte w niej skarby, zdaje się przemawiać do współczesnych zabieganych, pochłoniętych bieżącymi sprawami Polaków. Poprzez ich odwieczny, ponadczasowy urok, poprzez ich ogromną różnorodność, ziemia nasza zdaje się krzyczeć do nas z głębi wieków, byśmy przenigdy nie zapominali o naszych pradziejach! Jakże tajemnicze i intrygujące zarazem są licznie zachowane do naszych czasów urny twarzowe będące dziełem kultury pomorskiej! Jakże wielką tajemnicę skrywają w sobie wspomniane powyżej liczne grzywny siekiero podobne składające się na wielki skarb „silnego wielce” pogańskiego księcia plemienia Wiślan! (Od razu śpieszę dopowiedzieć że denary pierwszych polskich władców z dynastii Piastów, także po dziś dzień skrywają wiele niewyjaśnionych tajemnic…) Jakże wiele tajemnic skrywa po dziś dzień historia Wzgórza Wawelskiego! Jakże, jakże… Można by tak wyliczać godzinami… Ja z kolei, mógłbym chyba godzinami wyliczać, czego to bez mrugnięcia okiem nie oddałbym za jedną nową książkę o tematyce archeologicznej, albo historycznej. Jeszcze na pierwszym roku studiów, w przerwach pomiędzy sesjami egzaminacyjnymi, zawzięcie zaczytywałem się w „Rocznikach czyli kronikach Sławnego Królestwa Polskiego” Jana Długosza. Już pierwszą księgę roczników Długosza przeczytałem niemal jednym tchem. A piszę o tym w tym miejscu dlatego, iż jej lektura (która wywarła na mnie ogromne wrażenie) skłoniła mnie w późniejszym okresie do sięgnięcia po Starą Baśń autorstwa Józefa Ignacego Kraszewskiego. O moim niegasnącym pomimo upływu lat uwielbieniu, zarówno do tej ponadczasowej powieści, jak i nakręconego na jej motywach filmu w reżyserii Jerzego Hofmana mógłbym pisać godzinami, ale nie to jest teraz moim celem… [[Niniejszy tekst jest zaledwie fragmentem mojej niewydanej nigdy drukiem powieści zatytułowanej „Samotny posąg w sercu puszczy”. Wszystkie prawa zastrzeżone.]]1 punkt
-
Bella Donna (Piękna Pani) Smutno mi, Pani... Otulony mrokiem czekam, Tobie już oddany... Smutno mi dzisiaj. Smutno mi... Pani... Tak chłodno tutaj, Tak ciemne jutro! Tak pusto wczoraj... Smutno mi, Kochana. Tobie cały oddany Losu już nie zmienię, Nie przeżyję raz jeszcze. Nie wykrzyczę jeszcze raz! Smutno mi, Pani...1 punkt
-
I. Złoty klucz do Tajemnic Historii, W zamyśle Bożym w swym przedistnieniu się tlił, Na nić czasu przez Anioły nawleczony, By przez tysiąclecia towarzyszyć epopei ludzkości, Nim leżąca w dorzeczu Tygrysu i Eufratu Mezopotamia, Przez wiele tysiącleci rozkwitać poczęła, Będąc kolebką władzy i oświecenia, Miejscem wynalezienia pierwszego pisma, Nim wzniesiono w starożytności egipskie piramidy, Nim Wielki Sfinks w kamieniu został wykuty, Nim zbudowano wiszące ogrody Semiramidy, Nim stanął na nogi Kolos Rodyjski, W nim zaklętą została wielka Ludzkości Tajemnica, W upływ ziemskiego czasu wrzucona niczym w przepaść, Ręką Wszechmocnego znającego sekrety wszechświatów Boga, By nurtować mędrców przez kolejne tysiąclecia... II. Złoty klucz do Tajemnic Historii, Zaklęli dawno temu starożytni egipscy kapłani, By ludzkości towarzyszył przez wszystkie wieki, Strzegąc wiernie największych tajemnic przeszłości, By współczesnych wyobraźnię rozniecał z głębi wieków, Zapomnianym dziedzictwem wielkich faraonów, Blaskiem ukrytych w komnatach grobowych wyśnionych skarbów, Strzeżonych milczeniem wykutych w wnętrzach piramid labiryntów, By niczym najpierwsze wymarłych neandertalczyków krzesiwo, Spowitą mrokami dziejów przeszłością rozniecał ciekawość, Rozpalając ją niczym niegdyś wieczorną porą, Koczownicy płomienie kłaniające się gwiazdom, By letnimi wieczorami skłaniał do refleksji, Nad historii rodzaju ludzkiego niezliczonością tajemnic, Nad mnogością enigmatycznych zagadek przeszłości, Nad zawiłością poszczególnych narodów zakrętów dziejowych… III. Złoty klucz do Tajemnic Historii, Ukryty jest w cieniu starożytnych egipskich piramid, Złotymi piaskami pustyni przysypany od tysiącleci, Z nocnego nieba okiem troskliwej Izydy strzeżony, Od wieków w największej tajemnicy spoczywał, Pod zasnutym domysłami Sarkofagiem Ozyrysa, Pośród krystalicznie czystego jeziora, Zatopiony w wygasłych z biegiem czasu Egipcjan wierzeniach, Lecz gdy na czele wielotysięcznej armii, Zbliżał się ku Egiptowi Aleksander Wielki, Wykradł go stamtąd przebiegły Anubis, Unosząc wraz z sobą do świata podziemi, Zaś staroegipski święty kamień Benben, Miejsc jego ukrycia mógłby zdradzić wiele, Lecz przemówić nigdy nie będzie mu dane, Do końca świata pozostanie niemym kamieniem… IV. Przed tysiącleciami wędrowały ku jego tajemnicy, Oddanej bogom, natchnionej Enheduanny myśli, Księżycowymi nocami tworzącej swe hymny, By przybliżyć się nimi ku historii ludzkości, Gdy sumeryjscy astronomowie ruch Jowisza śledzili, Nieprzeciętnymi umysłami wyprzedzając swe czasy, Ku jego tajemnicy nieznacznie się zbliżyli, Uporczywie długimi nocami wpatrując się w gwiazdy, Zaszyfrowany jest on w znaczeniu poszczególnych wersów, Starożytnego Eposu o Gilgameszu, Utkanego z niezwykłości starosumeryjskich mitów, Zrodzonych letnimi nocami w wyobraźni Sumerów, Lecz miejsca jego ukrycia Utnapisztim roztropny, Przenigdy nie zdradził mocarnemu Gilgameszowi, By pozostał nieodkryty przez kolejne wieki, By Homer go ukrył w pieśniach Odysei… V. Gdy przed wiekami starożytni Sumerowie, Zaklinali swe myśli w pierwsze pismo klinowe, Osuszając swe kruche tabliczki gliniane, Przedwiecznego słońca ciepłym blaskiem, Budząca się z snu głębokiego Historia, Obrazy, które senną wyobraźnią swą odmalowała, Zaklęła nieświadomie w wyszeptane półgłosem słowa, By niosły się echem przez kolejne tysiąclecia, Kształtując przez wieki postawy ludzkości, Na polach rozmaitych meandrów dziejowych, I niezliczonych w dziejach świata wojen straszliwych, Prócz okrucieństwa rodzących heroizmu akty, I wędrując przez świat, w Cylindrze Cyrusa, Historia niewidzialną ręką go ukryła, By odnalazł się dopiero w Kodeksie Justyniana, Po upływie lat przeszło tysiąca… VI. Złoty klucz do Tajemnic Historii, Zawieruszył się w cieniu wiszących ogrodów Semiramidy, Gdzie zgubiła go roztargniona Amytis, Gdy wspomnieniom nocy poślubnej oddawała swe myśli, Zsuwając się niepostrzeżenie z jej piersi, Gdy nosiła go na smukłej szyi, Ukrytego starannie pośród swych klejnotów drogocennych, By monarchów nie przyciągał spojrzeń zawistnych, Rozniósł się jego niesłyszalny brzęk, Pośród babilońskich pałaców pozłacanych posadzek, I przez kolejne wieki wciąż echem się niesie, Dla historyków starożytności pozostając niegasnącym natchnieniem, Zradzając nocami przy księżyca pełni, W umysłach drzemiących archeolożek tajemnicze sny, O zatapiającej się w wspomnieniach swej ojczystej Medii, Przeglądającej się niegdyś w oczach Nabuchodonozora Amytis… VII. Złoty klucz do Tajemnic Historii, Strzeżony jest przez potężne antyczne posągi, Ich wymownym spojrzeniem marsowym, Bijącym bezlitośnie z wykutych w kamieniu oczu pustych, Bez wyraźnie zarysowanych dłutem rzeźbiarza źrenic, By te miejsca jego ukrycia nie zdradziły, Bijącym i z martwego kamienia błyskiem wymownym, Zawsze głodnym wiedzy pasjonatom przeszłości, By powszechnie przez wszystkich podziwiane, Sekretów historii nie wyszeptały, Z dalekiej przeszłości szeptem niesłyszalnym, Lecz uśpioną wyobraźnię niekiedy rozniecającym, By z gablot muzealnych obejmując spojrzeniem dumnym, Spragnionych wiedzy turystów tłumy, Świadectwem pozostały jedynie milczącym, Epoki, która odeszła bezpowrotnie… VIII. Złoty klucz do Tajemnic Historii, Zatopiony był w starożytnych królów klejnotach koronnych, Na głowach siwowłosych monarchów tajemniczo skrzących, Wkutych w mosiężne korony oczkach rubinowych, Im okazalsza spoczywała korona, Na głowie niejednego starożytnego króla, W tym większą pychę starca wbijała, Gdy dumnym spojrzeniem swe ziemie obejmował, I niejeden z nich swe rządy sprawował despotycznie, Zasiadając na bogato zdobionym tronie, Zaślepiony przez chore nieziszczalne pragnienie, Skupienia w swym ręku władzy nad światem, I zaraz rozkazywał wznosić z swą podobizną statuę, By przez przyszłe wieki upamiętniała jego imię, Górując nad niejednym nieistniejącym dziś miastem, Wiernych poddanych niekiedy przepełniała strachem… IX. Zaklęty był w niezliczonych iskrach złotych, Trzaskających spod potężnych młotów kowalskich, Wykuwających dla starożytnych królów mosiężne korony, Najczystszym zlotem wkrótce powleczone, By niebawem ozdobiły ich skronie, Zsyłając nań starożytnych bogów łaskę, By roztropnie władali każdy swym ludem, Powierzonym w opiekę swych umierających ojców testamentem, Bowiem każda maleńka złota iskierka, Złoty klucz do Tajemnic Historii skrywa, W mistycznej tajemnicy swego istnienia, Nim na zawsze zagaśnie w mroku zapomnienia, W tej jednej krótkiej swego istnienia chwili, Nim do nieznanej ludzkości wieczności wszechrzeczy, Cichutko a niepostrzeżenie się ulotni, Zdąży poznać całego świata tajemnice przeszłości… X. Ukryli go swymi tajemnymi zaklęciami perscy magowie, W następujących po sobie wiekopomnych zdarzeń horyzoncie, Na kartach kronik odnotowanych przez Historię, Na pergaminie czasu niewidzialnym piórem, Gdy wedle sprawiedliwych wyroków Historii, Okrutnych starych królów mosiężne korony, Po posadzkach pałaców w kąt się potoczyły, Spadając z głów przez spiskowców mieczami ściętych, Gdyż niejeden zaślepiony przez własną pychę, Nie liczył się wcale z poddanym mu ludem, Krzesząc z serc swych poddanych nienawiści iskrę, Rozniecającą z czasem wielkich buntów zarzewie… Lecz płaszcz czasu tysięcy lat upływających, Nie zagasił wielkich tradycji ludów starożytnych, W wspomnieniach siwowłosych starców niegdyś się tlących, Kolejnym pokoleniom wnuków ustnie przekazywanych… XI. Złoty klucz do Tajemnic Historii, Ukryty jest w dziewiczych lasach i borach prastarych, Przez rzeczne demony chciwie pożądany, Przez leśnych faunów zazdrośnie strzeżony, Gdzie na porośniętych mchem pogańskich uroczyskach, Tańczył zauroczony nimi blask księżyca, Kładąc się cieniem na leśnych wrzosowiskach, Perląc krople rosy w wysokich trawach, Gdzie przed wiekami duchy celtyckich druidów, Spiskowały długimi nocami przeciw Imperium Rzymskiemu, Pomagając z zaświatów w jego obaleniu, Niesłyszalnymi podszeptami jątrzącymi gniew celtyckich wodzów, Gdzie w mrokach pradziejów przy księżyca pełni, Wznosili rzewne modły słowiańscy żercy, Upraszając u swych bogów darów szczodrych, Dla swych książąt wszelakiej pomyślności… XII. Złoty klucz do Tajemnic Historii, Wyśnił przed wiekami wielki wódz Wercyngetoryks, Gdy pośród długich księżycowych nocy, W snach objawił mu się on zaklęty, Gdy ukazał mu się on we śnie, Zaklęty w szaleńczym celtyckich rydwanów pędzie, Czymś, co choć tak nieuchwytne pozornie, U celtyckich starców budziło rzewne wspomnienie, Gdy starożytne celtyckie rydwany, Przez nieustraszonych jeźdźców niegdyś dosiadane, Mknęły siejąc postrach przez dziejowe mroki, Aż ku niedosięgłej Imperium Rzymskiego granicy, Gdzie błysk jego odbił się w ostrzu miecza, Rzuconego na szalę przez zuchwałego Brennusa, Gdy warunkiem z rąk Celtów Rzymu wykupienia, Była fałszywa waga tysiąca funtów złota… XIII. Złoty klucz do Tajemnic Historii, Swym tajemniczym skrzącym blaskiem złotym, Rozkochał w sobie niegdyś pierwsze powiewy wiosny, Snujące się nieśmiało pośród pól zaśnieżonych, Uwiódł niegdyś delikatną wiosnę, Niezliczonością tajemnic strzeżonych swym blaskiem, Przyobiecując rąbka tychże uchylenie, Gdy stopi gniew zimy swego uśmiechu powiewem, By roztapiając ostatnie śniegi, Odsłoniła przed ludźmi starożytnych kultur zabytki, Pośród wiosennych roztopów prześwitujące z ziemi, Wyłaniające się z swych kokonów błotnej mazi, By uradowywały serca archeologów, Uwolnione z srogich niepamięci okowów, Łaskawością dobrotliwego przemijającego Czasu, Rokrocznie wydzierającego zachłannej ziemi część jej sekretów… XIV. Delikatny a potężny wschód słońca, Odmalowany na twarzy starego bramina, Mógłby o nim opowiadać bez końca, Nad jego tajemnicą rozpływając się w zachwytach, Lecz dumnie wznosząc się ponad horyzont, By niebawem po kopule Tadż Mahal spłynąć, Skrzącym blaskiem zarazem ją okraszając, Niczym najdrogocenniejszemu klejnotowi majestatu jej dodając, Pozostawił w duszach braminów ziarno niepewności, Co do wielkich Indii wielkiej tajemniczej przeszłości, Zatopionej niczym lazuryt w morzu starożytności, Utkanej wielkich ludów, kultur i imperiów historiami, By zraszane niczym deszczem braminów domysłami, Maleńkie ziarenko niezgłębionej przeszłości, Wystrzeliło ku galaktykom cedrem rozłożystym, Bujnym mnogością rozgałęzień hinduskiej filozofii… XV. Mógłby o nim opowiadać i blask księżyca, Odbijający się nocami w królowej Kleopatry szmaragdach, Tańczący zatopiony w jej źrenicach, Głaszczący delikatnie jej kobiecą twarz, Poznał on liczne jego sekrety, Przysłuchując się nocnym rozważaniom Hypatii z Aleksandrii, Która miast głowę do snu złożyć, Nad tajemnicami wszechświata oddawała się refleksji, Poszukując w mrokiem spowitych, Zakamarkach aleksandryjskiej biblioteki, Przy nikłym świetle kaganka oświaty, Rozwiązania nurtujących ją historii świata tajemnic, Poszukując wyśnionego w dzieciństwie klucza, Otwierającego zamknięte wrota do wszelkich tajemnic wszechświata, Które przed tysiącleciami ledwo co uchyliła, Dociekliwymi domysłami natchniona Enheduanna… XVI. Złoty klucz do Tajemnic Historii, Zaszyfrowany jest w zapiskach średniowiecznych kronik, Które nie szczędząc bezcennych kart pergaminowych, Trwałym inkaustem zapisali mnisi, Niegdyś w spowitych mrokiem czeluściach zamkowych lochów, Ukrył go skrzętnie siwobrody krzyżacki komtur, By strzegł największych tajemnic zakonu, Przed dociekliwością umysłów krytycznych historyków, Lecz miejsce jego ukrycia zdradził szczęk mieczy, Ciekawskiemu wiatrowi w wielkim zgiełku bitewnym, Snującemu się smętnie po polach rozległych, Przelaną krwią rycerską przed wiekami uświęconych… Na spowitych mgłą tajemnicy Grunwaldu polach, Gdzie w szczęku oręża niegdyś wykuwała się historia, Przez uczonych kronikarzy z zasłyszanych opowieści spisana, Ku serc pokrzepieniu na długie lata… XVII. Złoty klucz do Tajemnic Historii, Zawieruszył się w mroku murów klasztornych, Choć dawno temu już opuszczonych, Przez duchy starych mnichów nocami strzeżonych, Choć zębem czasu już nadgryzionych, Znacząco niekiedy nadkruszonych, Wciąż przez wieki milczącym świadectwem będących, Średniowiecznych klasztorów niegdysiejszej potęgi, W podziemiach klasztoru na Monte Cassino, W dziejowych mrokach niegdyś zaginął, Poszukiwany bezowocnie starych mnichów ciekawością, Rozniecaną jesiennymi nocami Bożego Natchnienia iskrą, Lecz odnalazł się w snach Świętego Wojciecha, Gdy szedł Słowo Boże głosić między Słowian, I odnalazła go dusza Dobrawy w mrokach pogaństwa, Gdy ogień chrześcijaństwa roznieciła wśród Polan… XVIII. Złoty klucz do Tajemnic Historii, Ukryty jest w czeluściach tatrzańskich jaskiń, Strzeżony milczeniem skrzącej rozległych łąk zieleni, Milczącą mgłą bladym świtem zasnutych, Opiewali w swych pieśniach jego tajemnicę, Legendarni karpaccy i tatrzańscy zbójnicy, Przy blasku strzelających w nocne niebo ognisk, Sypiących księżycowymi nocami potoki iskier złotych, Odbijających się niekiedy w ostrzach ciupag, Wespół z tajemniczym blaskiem księżyca, By odbijających się niewyraźnie gorejących płomieni żar, Otuliła z wolna mistyczna księżycowa poświata, By wszelakie nocne zmory i strachy, Trwożył tajemniczy błysk ciupagi, By przelęknione natychmiast pierzchały, Między zamglone szczyty i spowite mrokiem lasy… XIX. Ukryty jest on w niezliczonych legendach, Szepczących do nas z mroków średniowiecza, Tych sławiących ojca plemion lechickich Lecha, I tych litujących się nad dolą oracza Piasta, Snujących domysły o trzech różnych drogach, Obranych u zarania Słowiańszczyzny przez Lecha, Czecha i Rusa, Biegnących przez uroczyska rozrzucone po prastarych borach, Zwieńczonych założeniem Gniezna, Pragi i Kijowa, Tych mówiących o zaklętych skarbach, Ukrytych w średniowiecznych zamków ruinach, Niekiedy o północy przy pełni księżyca, Ukazujących się śmiałkom o czystych sercach, Przez zazdrosne duchy nocami strzeżonych, Wraz z starannie pośród nich ukrytym, Złotym kluczem do Tajemnic Historii, Przywołującym swą tajemnicą rozliczne nocne zjawy… XX. Nim zdążyły go dojrzeć w lochach zwaliska, Błyszczące w ciemnościach ślepia bazyliszka, Ukryła go w głębinach Wisły warszawska syrenka, Co ukradkiem doradziła jej przezorna biała dama, By dojrzawszy w nim swe oblicze, Gdy o północy przed ślepiami mu zabłyśnie, Nie padł trupem jak rażony piorunem, Dla zmór nocnych stając się pośmiewiskiem, By chichocząc nie doniosły o jego wygłupieniu, Zalegającym w rzek głębinach posągom pogańskich bogów, By pośród szyderczych rusałek chichotów, Nie stał się on pośmiewiskiem dla wodników, By wodne, leśne i powietrzne demony Słowiańszczyzny, W niecnych zamiarach przenigdy się nie nabliżyły, Do poznania nieprzeniknionej tajemnicy, Zasnutych mgłą niepamięci pradziejów minionych…1 punkt
-
Gęsim śladem od wiosny szuka wciąż wilgoci, czujnie wysuwa pędy ku Płomiennej Matce. Przeciąga gęsie łapki, cokolwiek zielone, prostuje po zimowym, skulonym czekaniu. Wkłada szarozielone kosmate ubranko, gotowy do działania, choć miernej postury. Życiodajne klejnoty koronkowo zdobią. Delikatnie, perliście... tajemnej urody. Zaczerpnięte z czarki łzy niebieskiej wody, przywracają piękno, dziewictwo i młodość. Nadzwyczajne własności niesie Alchemilla. Poszukiwany składnik tajnej receptury. Żółtozielony uśmiech wita obojętnie wszelkie ludzkie domysły, dążąc ku jesieni.1 punkt
-
przychodzę garściami słonecznych soczystych pomidorków ledwo mieszczących w dłoni przed tobą otwieram się bo miękki i przytulny każdy kęs1 punkt
-
@Wiesław J.K. ..ani człowiek nie czuje jak mu się rymuje...:))1 punkt
-
1 punkt
-
Nie zatrzymuję się nad chwilami, które nie wzbogacają mnie o serce. Czuję jednak, że dość często go nie mam. Nie tracę czasu na grzecznościowe powitania - szanuję cudzy brak czasu na zdawkowe "Nie do zobaczenia" czy bardziej "Dzień niedobry" "Nic nie słychać!" "Może pan milczeć nieco głośniej?" W myślach starannie układam horyzonty. Zadziwia, że wszyscy przechodzimy przez to samo zaskoczenie: "To już?! Tak szybko?! Życia?! Koniec?!" W nocy słyszę przepiękną kołysankę świerszcza. Jest lato - płochliwe, szybo ucieka. Ile masz lat? Ile masz zim, wiosen i jesieni? Ile pór roku zmienia się w tobie? Klimat łagodny czy arktyczny? Przytul mnie. Tylko z daleka od siebie! Dojrzewamy jak papierówki. Czyli kwaśne i nigdy ... Jest to życie, które nam się nie udaje, a może tylko podrzucamy je pod cudze drzwi wiedząc, że mylimy adres ... Czekoladowy budyń. Proszę wchodzić bez butów do mojego wnętrza. Pragnę stać się ascetycznie konsekwentna. W tym celu zamykam w klatce anioły, a w sobie okno. Na świat czekam na balkonie Romeo i Corncertina. Harmonijnie! Jednak nie trzeba zachłannie poznawać wszystkiego wszędzie. Wystarczy mały wszechświat gdzieś daleko poza nami. W pocałunku, w przytuleniu, w nagłej kłótni,w grobie... Morze...? Może. ... Morze-my?1 punkt
-
Gdy pewnego dnia słonecznego, Stary PZPR-owiec na przystanku siedział, Wychyliwszy butelkę wina najtańszego, Rozweselony począł stare komunistyczne androny bredzić, Wyszczerzywszy swe złote zęby, Pijackim uśmiechem się zanosząc, Zaczepił grupkę stojącej nieopodal młodzieży, Nieudolnie dyskusję wszczynając: „Wy młokosy z racji wieku młodego. Nie znacie prawideł ustroju komunistycznego, Postęp dla całej ludzkości niosącego, Porządek starych konwenansów skutecznie burzącego, Gdy ktoś ci każe buty zdejmować, Bo ważniejszą od ciebie, Jest jego zasrana podłoga, Wówczas miej o nim najgorsze zdanie, Jeśli czyjaś podłoga, Ważniejszą jest od przybywającego gościa, Wówczas niech twych oczu pogarda, Wycelowaną zostanie w twarz gospodarza, Jeśli jakiegoś magnata podłoga, Ważniejszą jest od nóg zmęczonych, Prostego spracowanego robotnika, Zaraz niech przepadnie przeklęty!” Iż podprogowo propaguje Lenina, W duchu z siebie wielce zadowolony, Uwieńczył szerokim uśmiechem krzywe swe usta, Wypijając resztkę wina z butelki. Nastolatkowie nie wiedząc co myśleć, Poczęli po sobie niepewnie spoglądać, Jeden z drugim poczęli się uśmiechać, Od dziwacznego pijaka odwracając swe usta, Gdy przypadkiem tamtędy stary kościelny przechodził, Człowiek choć prosty, inteligencji wysokiej, Gdy mimochodem uszu swych nastawił, Pijanego komunisty posłyszał przemowę, Podśmiechując się w duchu, Z starego komunisty w wiedzy braków, Nie mogąc stłumić na ustach uśmiechu, Odwrócił głowę w stronę nastolatków, Gdy wreszcie w starego komunisty stronę, Wybuchu śmiechu stłumić nie mogąc, Z szerokim uśmiechem odwrócił swą głowę, Zataczającego się pijaka zagadując, W słowach swych prostych, Krótko lecz zwięźle, Nieznacznie tylko spowalniając swe kroki, Wygłosił swoją natchnioną przemowę: „Są w Polsce podłogi tak stare, Iż stąpali po nich pierwsi misjonarze, Głoszący w Polsce chrześcijańską wiarę, Licząc po śmierci na Boską zapłatę, Są w Polsce podłogi bardzo stare, Które przetrwały burzliwe wieki, Na których do dzisiaj są zapisane, Ślady chwalebnej polskiej historii, Są podłogi, które były niemymi świadkami, Gdy królowie ostatnie swe tchnienie wydawali, Gdy Bogu dusze swe powierzali, Swe królestwa wymodlonym spadkobiercom zostawiali, Są podłogi, które pierwszych królów nosiły, Gdy ci władali swymi rozległymi ziemiami, Są podłogi, w które łzy żałobników wsiąkały, Gdy polscy królowie ciała ziemi oddawali, Są w Polsce pamiętające średniowiecze podłogi, Po których sławni polscy rycerze stąpali, Którzy gdy na wojnę się udawali, Na podłogach klęcząc gorąco się modlili, Jest w Polsce pewna stara podłoga, W którą niegdyś męczeńska krew wsiąkła, Biskupa i męczennika Świętego Stanisława, Polskiego narodu wielkiego patrona, Starym polskim podłogom winniśmy szacunek, Stąpającym po nich Polakom należną pamięć, Chodzącym niegdyś po ziemi naszej, Cześć należną zasłużonej Ich sławie, Kto wie jacy jeszcze Polacy wybitni, Zaszczycą swymi stopami nasze polskie podłogi, Może będą to rodacy w świecie znani, Może nawet całemu światu wielce zasłużeni…” Stary komunista kompletnie zgaszony, Nie mogąc z siebie ni słowa wydobyć, Wyszczerzył swoje pijackie oczy, Prostemu kościelnemu nie mogąc podskoczyć, Nastolatkowie wyraźnie tym rozbawieni, Jeden do drugiego szeroko się uśmiechnęli, Na piętach zaraz się odwrócili, Szeroko się śmiejąc z przystanku odeszli…1 punkt
-
z głowy uciekły mi myśli nie słyszę nawet głosu swojego sumienia ranek zawiesił się na kwadrans przed ósmą obudził mnie alarm z komórki digirian z buthowtem jednak wiem czego chcę słońca powietrza i kawy1 punkt
-
1 punkt
-
@iwonaroma Tak też czasem trzeba. Moim zdaniem rzeczywiście jest kłopot z przekonaniem ://1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Dobry, Zły i Brzydki Mnie też to czasem spotyka i często również muszę kwitować takie wycieczki stwierdzeniem, że hej, to nie jest religijny wiersz !! Dlatego tutaj zgadzam się z Tobą.1 punkt
-
Ciepły podmuch ogród jął przywitać Objąć chciał sobą lekkie kwiatu serce Pokłon złożył niski i ośmielił się zapytać Czy rozkoszy zazna w wilgotnej kołderce Czy rosą okryta uśmiechem wynagrodzi, Ukłonem odpowie do tańca zapraszając, Czy dotknąć kielicha chętnie się zgodzi Falą purpury swą delikatność oblewając Bo każdą jedną kroplę nektaru spijając Wciąż więcej pragnąc w pasji pomruku Aż wietrzyk ustanie gorącem się stając Mknąc jak szalone po różowym łuku Blaskiem zaznaczyć i doczekać drżenia Choć podmuch przycichł i echa słychać inne Aż wreszcie doczekać jednego życzenia I dać się pochłonąć w tańcu owym zwinnym1 punkt
-
1 punkt
-
A zabytki - Wikty baza. Dar - zamki, a laik ma z rad. Pałace - heca - łap! Danuta, baszty ryt z sabatu - nad. Jeżu, dworki mikro w dużej? A na wieży hyże Iwana.1 punkt
-
1 punkt
-
@iwonaroma Ja też kocham ciszę, ale bez wzajemności. Bloków w centrum Warszawy ta delikatna pani nie odwiedza.1 punkt
-
Wiadomo różnie w życiu bywa, jednak ten wiersz jest o nimfach, a nie błogosławionych związkach. A nimfy jak wiemy z ludowych legend pozytywnej roli w życiu żadnego mężczyzny nie grają. Wręcz przeciwnie są destrukcyjne i niszczą prawowierne relacje.1 punkt
-
Jakaś tajemnicza postać Wyjrzała przez okno I powiedziała mi prawdę O Tobie i o mnie A gdy jej lodowate dłonie Zaciskały się wokół mojej szyi Już myślałem że to koniec I żegnałem się z życiem Ale to był tylko koszmar I bardzo zły sen A potem pomyślałem o Tobie Gdy swoimi pocałunkami Odbierałaś mi tlen I wracałem wciąż na nowo W Twoje objęcia Pewnej sierpniowej upalnej nocy1 punkt
-
1 punkt
-
📢 WARSZAWA WIERSZY | festiwal poetycki Dom Literatury w Warszawie📚🎉 Cieszymy się ogromnie, że możemy ogłosić pierwszą edycję festiwalu poetyckiego „Warszawa Wierszy”, który odbędzie się już na przełomie września i października 2023 roku. Motywem przewodnim tegorocznej edycji jest "zmysł udziału". Oto niektóre kluczowe informacje o festiwalu: 📅 Festiwal: wrzesień – październik 2023 🏢 Organizatorzy: Polski PEN Club, Fundacja Domu Literatury i Domów Pracy Twórczej 🤝 Partnerzy: Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, Związek Literatów Polskich, Fundacja Wisława Szymborska, Fundacja im. Zbigniewa Herberta 🤝 Festiwal "Warszawa Wierszy" jest współfinansowany ze środków miasta stołecznego Warszawy. To dzięki Wam, naszym wspaniałym uczestnikom, partnerom i organizatorom, „Warszawa Wierszy” ma szansę stać się jednym z najważniejszych wydarzeń literackich w Polsce. 🇵🇱📚 Warszawa Wierszy to nie tylko sam festiwal. Będziemy starali się na różne sposoby rozbudowywać działania w ciągu roku, między innymi utrzymując cykl "wiersz we wtorek”, który już rozpoczęliśmy na naszym profilu. Już teraz trwają intensywne przygotowania, abyście mogli doświadczyć niezapomnianych momentów, pełnych poezji, emocji i twórczej energii. Wierzymy, że wspólnie stworzymy niepowtarzalną atmosferę podczas tego festiwalu. Bądźcie czujni, ponieważ wkrótce podamy więcej szczegółów dotyczących programu, gości specjalnych oraz miejsc, gdzie będziemy się spotykać. Do zobaczenia na Festiwalu Warszawa Wierszy 2023! Nie możemy się doczekać, aby wspólnie celebrować literaturę i piękno słowa. #WarszawaWierszy #FestiwalPoetycki #DomLiteratury #Poezja #ZmysłUdziału #Literatura #Kultura #WarsawPoetryFestival #LiteraryMagic1 punkt
-
1 punkt
-
I. Nieodkryta, niezbadana, cudowna Historio, Tajemnic świata wierna strażniczko, Średniowiecznych kronik kartami oddająca cześć rycerskim czynom, Przez kolejnych badaczy wciąż interpretowana na nowo, Szepnęłaś do mnie niegdyś w dzieciństwie, Ukazując ojczyste malowane dzieje, W niejednym sławnym Jana Matejki obrazie, Gdy album z dziełami Mistrza przeglądałem, Ukazałaś mi niewidzialnym palcem, Wielkiego księcia Witolda oblicze dumne, Na słynnym w całym świecie obrazie, Zatytułowanym przez Mistrza „Bitwa pod Grunwaldem”. Z głębi odwiecznych lasów i borów, Opowiadałaś mi o czynach sławnych barbarzyńców, Których imiona choć zaginęły w mrokach dziejów, Dali się we znaki Imperium Rzymskiemu, Opowiadałaś mi szeptem o starożytnych Galach, Szlachetnych, walecznych, nieposkromionych Brytach, Strzegących bursztynowego szlaku Wandalach, Licznych średniowiecznych słowiańskich plemionach, Kiedy czułem letniego wiatru powiew, Na uniesionej znad książki twarzy, Zew historii wzywał mnie, Bym przeniósł myśli do czasów zamierzchłych, Ku nierozwikłanym zagadkom starożytności, Powiodłaś Historio kilkulatka myśli, Tam gdzie niegdyś stał Kolos Rodyjski, Ku Wiszącym Ogrodom Semiramidy, Gdzie prastare, rozłożyste dęby, Gdzie pierwszych plemion lechickich odwieczne siedziby, Tam zawsze przywoływał szept historii, Ciekawość młodych pasjonatów wiedzy o pradziejach głodnych, Tam gdzie świeże nocne ślady partyzantów, Nad ukrytymi w ziemi posągami pogańskich bogów, Warstwami ziemi przykrytymi od wieków, Ziemi błogosławionej dłońmi chrześcijańskich mnichów, Tam gdzie tajemnice polskich królów, Kryjące się w malowniczych ruinach zamków, Tam gdzie zapomniane zwaliska lochów, Kryjące wspomnienia kaźni zbójeckich hersztów… II. Kiedy na balkonie mego domu stałem, Owiewany letnim, popołudniowym wiatrem, Zew historii przemożny poczułem, I ciekawość historii świata w swym sercu rozbudziłem, Wyciągnąłem swą prawicę ku dalekiemu niebu, Oddając swą duszę tęsknemu westchnieniu, Powierzając swe serce wielkiemu marzeniu, Myśli zaś wszystkie zaprzęgając w jednym celu, Całym sercem pokochać całego świata historię, Tak by historia wniknęła w krwiobieg, Zawsze kiedy wiatr mą twarz owieje, Bym w żyłach swych poczuł historii zew, Sława wielkich bohaterów z przeszłości, Rozbudzając ciekawość przywoływała me myśli, Niezliczone niczym igły sosen historyczne ciekawostki, Przepisywałem do zeszytów z całych stert czasopism, Niczym skąpane w zachodzącym słońcu purpurowe chmury, W złoconych oprawach rozliczne księgi, Jęły z czasem zapełniać moje półki, Niczym wiewiórcze zapasy starego drzewa dziuplę, Zapragnąłem w skrytości serca w locie orlim, Obejrzeć z nieba wielkie zabytki starożytności, Zamarzyłem tęsknie by wzrokiem sokolim, Wypłukane deszczem z ziemi złote monety przeszyć, By spojrzała na mnie z dalekiej przeszłości, By na swego oblubieńca mnie wybrała, Starożytna Klio muza świętej Historii, By wiedzę Herodota i Strabona mi przyobiecała, By rozległa jak gałęzie potężnego drzewa, Z czasem stała się moja wiedza, Wszelkie gałęzie historii obejmująca, Najtrudniejszych pytań przenigdy się nie obawiająca, By zawsze gdy poczuję historii zew, Gdy w żyłach pasjonata wzburzy się krew, Bym opuszczając duchem staruszkę ziemię, Rozwikłania tajemnic historii szukał w przejrzystym niebie. I zobaczyłem ciemną nocą oczyma wyobraźni, Jak na niebie utkanym niezliczonymi tajemnicami, Historia majestatycznie tańczy z złotymi gwiazdami, Tajemnic lotników i kosmonautów zazdrośnie strzegąc latami… III. Gdy wciąż całymi dniami, Rozczytywali się w najrozmaitszych księgach, Wyobraźnia historyków odmalowywała nocami, Tajemnice, które przed światem skryła historia. O czym nocami z całego świata historycy śnili, Gdy wieczorami na posłaniach zasypiali, Czy w snach swych dalekie podróże odbywali, Ku niezbadanym tajemnicom przeszłości? Zapisała historii niewidzialna ręka, W nieznanych ludzkiemu oku księgach, Sen każdego jednego historii pasjonata, W którym to ona sama gościła, Gdy ciemna noc niebo zasnuła, Ukazaną została mi wielka tajemnica, Dotąd samej jednej tylko historii znana, O czym nocami śnią historycy z całego świata. Gdy snem kamiennym niewzruszenie spałem, A złoty księżyc strzegł tajemnic na niebie, Oczyma duszy w śnie swym ujrzałem, O czym śnią historycy na całym świecie… Uradowywała nocami historyków amerykańskich, Ukazując im wnętrza azteckich piramid, Gdy niewidzialna szeptała do wyobraźni śpiących, Obdarowując każdego obrazem sennym. Także i braminom z dalekich Indii, Opowiadała w snach sekrety posągów starożytnych, Choć przed wieloma wiekami wykutych, Wciąż wiele tajemnic w sobie kryjących. I studentom z tajemniczego Iranu, Uczącym się nocami do kolejnych sesji, Po zapadnięciu zmroku, Szeptała do ucha o dziejach starożytnej Persji. Niemniej nocami historykom z Węgier, Odmalowywała w snach dalekiej Azji plemiona koczownicze, Które choć życie wiodły stepowe, Karty w historii świata zapisały tym wyjątkowe. Także i starym góralom słowackim, Opowiadała w półśnie dzieje Rzeszy Wielkomorawskiej, Gdy wieczorami przy ogniskach drzemali, Kiedy letnią porą stada owiec wypasali… IV. Kiedy równo ze świtem oczy otwarłem, Rozbiegane myśli ledwo co pozbierałem, Myślami swymi zaraz podążyłem, Ku stanowiskom archeologicznym rozrzuconym po świecie, Witając blady świt za oknem, Tajemnicze sny żegnając wnet sobie wyobraziłem, Iż równo ze świtem na całym świecie, Niestrudzeni archeolodzy rozpoczynają swe prace, Gdy na próg domu w piżamie wyszedłem, W skrytości swego serca nieśmiało zamarzyłem, Iż sam jestem słynnym archeologiem, Witającym świt po nocy spędzonej w namiocie, Niczym piękne złote bażanty, Majestatycznie spacerujące pośród bujnej zieleni, W złoconych oprawach średniowieczne kroniki, Gładzone palcami bezgłośnie do mnie szeptały, Niczym jeże kryjące się w gęstych zaroślach, Skryły się sekrety historii w dziejowych mrokach, Tropione przez archeologię w niezliczonych badaniach, Wydobywane z zapomnienia w skrupulatnych wykopaliskach, Gdziekolwiek na świecie blady świt wstaje, I uśpione nocą marzenia budzi historii zew, W każdej świata stronie archeolodzy rozpoczynają prace, Wykopaliskom oddając całe swe serce. Pośród upalnego Egiptu pustynnych piasków, Ocierając wciąż z czoła hektolitry potu, Wydobywając z zapomnienia tajemnice starożytnych grobowców, Ofiarowują współczesnej nauce sekrety wielkich faraonów. Zapomniane skarby ludzkości spoczywające w ziemi, Strzeżone niekiedy przez potężne bory, Czekają cierpliwie wydobycia z niepamięci otchłani, By ponownie trafić na karty historii. Wielkie tajemnice zatopionych wraków, Intrygujące niczym skamieniałe kości dinozaurów, Przywołują światowej sławy podwodnych archeologów, By wydobyli ich sekrety z głębin oceanów. Od skutych lodem ziem północy, Po spalone słońcem piaski pustyni, W wszelkie bez wyjątku świata strony, Wiedzie niestrudzonych archeologów Zew Historii…1 punkt
-
@Kamil Olszówka Choć będąc Polakiem, chylę czoła przed starożytną historią całego świata, to jednak prahistorii ziem polskich, jak i historii plemion lechickich, przenigdy nie zamieniłbym na żadną inną na całym świecie! A szczególnie polskich znalezisk archeologicznych, będących fenomenami w skali ogólnoświatowej, nie zamieniłbym na żadne inne, z żadnego zakątka ziemi. Śmiem zaryzykować tezę, że potężne, megalityczne grobowce kultury pucharów lejkowatych, czy skarb księcia Wiślan (o historii którego jeszcze jako nastolatek zaczytywałem się z wypiekami na twarzy), są dla historii naszej polskiej ziemi równie ważne jak słynne Drzwi Gnieźnieńskie, czy choćby denary króla Bolesława Chrobrego.1 punkt
-
Nie przypominam sobie, żebym będąc dzieckiem zrobił coś godnego uwagi: historia mnie nudziła, język polski denerwował lekturami, których nie rozumiałem, przed lekcją matematyki dostawałem wysypki, jedyną piątkę postawiła mi pani od geografii, ale nikt nie brał na serio tego przedmiotu. Jednak zgadzam się, że brak jakichkolwiek osiągnięć również kształtuje życie. Ciekawe wspomnienia. ?1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne