Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.01.2023 w Odpowiedzi

  1. I gdzież mi tam do pisania sonetów Czy pieśni powabnych Tu ja i te moje rymy Jak i moje serce - Nieskładne Nie jestem fachowcem od sylab I zwrotek Nie będę pisać z regułą Dobrą czy nikczemną Bo tego nie znoszę Przepraszam O wybaczenie Czytających proszę Jestem wolna jak skowronek Reguły dla mnie nawet jeśli złote - Jak klatka Nie mogę, nie chcę... Odkładam Na wieczne - "Potem"
    12 punktów
  2. Szli w półśnie w gęstej mgle, światła nikt z nich nie pamiętał. W szary dzień, w burą noc mrok ich kroki pętał. A gdy już brakło tchu, legli nad przepaści skrajem. a jej dno śmiercią tchło, co się końcem staje. Wnet w pół śnie, w jawie pół, pierwszy wpadł wprost do otchłani. Reszta zaś w czeluść zła podążyła za nim. Lekki wiatr rozwiał mgłę, światła nikt z nich nie dostrzegał. Żywi wpół, martwi wpół, a na oczach bielma.
    4 punkty
  3. Z nim I z piegowatym urokiem Tyleż dziewczęcym co praktycznym Żyła w świecie poszarpanym przez ciągłe szamotanie Z nim i z każdym innym... Do tego włosy Splątane przez wiatr - Miała prawie do ziemi Długie jak lejce... Trzymali je mocno w dłoniach A ostre były Jak ostrze brzytwy I włosy i ręce... I los ich prawdziwy Choć brzydki Pusty - obelżywy A dla nich piękny
    4 punkty
  4. Chowie wspomnienia w pamięci niech dojrzewają Chowam wspomnienia podlewam uśmiechem i łzami by czuły Że są życia sensem który raz cieszy a raz boli Kiedyś tam je obudzę by to i tamto mi przypomniały Przecież nie tylko dziś się liczy minione też jest coś warte
    3 punkty
  5. znów targnęłam się na swój pełen zwątpienia uśmiech i oczy lekko zbłądzone który to już raz z pogardą traktuję chwile swojej słabości widać baza wirusów nie została jeszcze zaktualizowana
    3 punkty
  6. gdy rozkosz w cykaniu zegara dreszcz po obojczyku się wspina jeśli tak wyglądają umierania ciche to obyś mi nigdy nie mijał o północy łza skradała się w oku gdy usłyszałam jeszcze raz twój głos spadałam w głębiny amoku którym zadrwił ze mnie nasz los nienazywalnym to nazwałam w otchłaniach siebie odłożyłam gdy w pajęczynach myśli umierałam wtedy czułam że najbardziej żyłam disclaimer: wiersz pierwiastkowo inspirowany utworem "Bez nazwy" autorstwa @error_erros
    3 punkty
  7. Jak to możliwe: tyle przeżyłam, a przecież jeszcze nie koniec sztuki. Tyle radości i łez nanosiłam, tyle nauki. Jak to możliwe, że nadal jestem, tyle wyboin i niespodzianek na drodze życia, od maleńkiego, w oczach mi staje. Cud życia również w tym się objawia, że znowu rankiem mogę się zbudzić. Stojąc nad grobem kogoś innego wspomnień moc użyć. A przecież jeszcze nie koniec sztuki, zanim i plany polegną w grobie. Wspiąć się po tęczy z wachlarzem przeżyć. Znam się na cudach! (po cichu powiem).
    2 punkty
  8. Jesteśmy jak te dwa drzewa posadzone nieopodal. Rosną razem, każdym wschodem, zaćmieniem. Tylko wiatr z łaski Bożej popchnie korony ku sobie. I na ten ułamek sekund, bezkarnie możemy dotknąć ostatnich liści.
    2 punkty
  9. A gdy ona poprosiła aby się dotarł (właściwie wcale nie musiała mu kazać) wpierw utarła mu nosa, a potem on cały poszedł w drobny mak. Nie było nawet czego po nim zbierać. Warszawa – Stegny, 30.01.2023r. Inspiracja – poetka Violetta (poezja.org).
    2 punkty
  10. Kiedy dzieci zasypiają, Gwiazdy walca zaczynają. Tańczą w snach dziecięcych pięknie, Rozświetlone, uśmiechnięte… Błyszczą, srebrzą się, migają, Kołysanki dzieciom grają, I czarują, roztańczone, Ich zabawki ulubione. Misie, lale teraz również Tańczą w kółko z klasą, dumnie. I, za rączki się trzymając, Rymy z gwiazdkami śpiewają. Księżyc złoto na świat wylał I nad rzeką się pochyla. W jej zwierciadle obserwuje, Jak świat w rauszu gwiazd wiruje… Porwał nagle noc do walca I oszalał w rytmie tańca Noc magicznie rozjaśniała, Szczęściem dzieci obsypała. W pięknej nocy diamentowej, Harce gwiezdno-księżycowe Otulają małe twarze W radość słodkich, sennych marzeń.
    2 punkty
  11. Szukam pokoju umysłu bym nie odeszła od zmysłów
    2 punkty
  12. Grzyby pęcznieją na ścianach. Szaleństwo nie chce wyjść z domu. Mimo drzwi, okien otwartych, wciąż ma swój udział w pokoju. Robisz co możesz - przsięgasz, lecz sił wystarcza na chwilę. Znów masz przed sobą te miejsca, w których się czołgać uczyłeś. Z uporem walczysz o serce, wiatr z deszczem igra na twarzy. Choć droga stroma i kręta, szukasz przyczółku dla marzeń.
    2 punkty
  13. Spoglądał na nią jak na słońce Tak w jego ramionach jaśniała... A błękit jej oczu Jaskrawy był i tak czuły przez wachlowanie rzęs Jak smoła gęstych Spod których na niego z zachwytem Patrzyła Spijali z siebie wilgoć rześkiego powietrza Rozwijali zdania o usta je odbijając Niektóre treściwe, mięsiste A inne puste jak wydmuszka O miłość duchową ocierali się Tylko czasem I zupełnie niedbale Taki sens ich spotkań był... Nijaki Żyli ze sobą Bawili się pod gołym niebem Świergocząc jak małe gołębie pisklaki Z głodu, radości, z wariactwa młodości? Któż to dzisiaj zgadnie... Ale wiesz... Było im ze sobą cudownie I tak szelmowsko Zabawnie
    2 punkty
  14. od kiedy udomowiliśmy ogień nigdy dotąd nie było takiego nagromadzenia duchów wiatr z piekieł przypiera do muru zbliżcie się do płomienia pogardy i niechęci w głębi gruzów senne koszmary bezgłośnymi strugami spływają stalowymi żebrami schodów splatając ze sobą żywota nieświętych w stęchłym odorze spoconej skóry przy akompaniamencie wilczego chóru ból pulsuje w rytm tunguskich bębnów aż wchłania mnie step szeroki w przybranych wodach potopu skurczona wersja mojego ciała łaknie powietrza i wiatru
    2 punkty
  15. Zarys powstał w marcu minionego roku. Dzisiaj postarałem się nadać temu jakąś formę. Nie wiem czy się udało. Cmentarze na ulicach... Ostatni przystanek, dla kwiatów i wspomnień, goryczy i żalu... Ostatni pomnik zaczadzonych okien... Krzyże pod drzewami. Martwy lej po bombie, wypalone żelastwo, zbezczeszczone zwłoki... Mogiły na ulicach Dla kobiet i dzieci; Zabrakło przyszłości, zabrakło nadziei ... Ostatni spoczynek starców i mężczyzn... Grobowce pod domem... śmiercią wypełnione... Proszą o litość, o więcej wspomnień... Błagają: "Zakończ już tę wojnę".
    1 punkt
  16. - Książę - Jezus przeszedłszy śmiało jako pierwszy salę tronową po uprzednim otwarciu odrzwi przez strażników, skinął uprzejmie głową siedzącemu na tronie władcy. Podążający za nim Jego towarzysze mieli, mimo wszystko, trochę mniej dziarskie miny. Z pewnymi wszakże wyjątkami: wysoko urodzoną Mariko, księżniczką Maią i Arweną. Z legionistami było podobnie, jako z przywykłymi do bycia w obecności imperatoris, cesarza oraz wysokich urzędników dworskich. Wliczając w to, rzecz jasna, Poncjusza Piłata. * - Jezusie - uśmiechając się, książę Jurij uczynił szeroki gest dłońmi. Pełen dostojeństwa, ale bynajmniej nie władczy, na co zwrócili uwagę żołnierze. Mariko także, chociaż i ona nie zareagowała na to w jakikolwiek widoczny sposób. Po czym wstał i zszedł po stopniach tronowego podwyższenia, by przywitać się z każdym z gości. - Wyjdźcie - polecił strażnikom tonem nie znoszącym nawet cienia sprzeciwu. Gdy zamknęli drzwi, kontynuował powitanie. - Jezusie - powtórzył, obejmując Go serdecznie. - Drogie damy - ukłonił się dwornie po kolei każdej z żon Jezusa, udając, że nie dostrzega onieśmielenia Małgorzaty i jeszcze większego Ewy. I dając im odpowiednio długą chwilę na złożenie stosownego ukłonu. Równie szanowny ukłon złożył Soi. Zarumieniła się, dygnąwszy. Chyba jeszcze bardziej niż Ewa. - Padawanie Mistrza nad Mistrzami - wyciągnął z kolei rękę do Mila. - Wreszcie wy, panowie - lekko skłonił się profesorowi, jego służącemu i Nedowi, zupełnie pomijając ich nie najwyższe pochodzenie. - I wy, panowie wojowie - powtórzył ukłon. Mimo iż witani w tym momencie nie byli wojami w ścisłym znaczeniu tego słowa. - O ile mi wiadomo - podjął - chcecie zwiedzić moją stolicę. - Jest to marzeniem szczególnie twoim, pani - zatrzymał przez chwilę wzrok na Małgorzacie. - Ale, jak widzę, trochę i twoim, Milu - spojrzał nań powtórnie. - Tak, mości książę - ukłonił się Mil, maskując zdziwienie. - Nie dziw się - książę Jurij odpowiedział uśmiechem. - Przecież Mistrz Mistrzów was uprzedził. Wyższa świadomość - dodał, przesuwając spojrzenie po twarzach gości - wiąże się ściśle z pewnymi duchowymi umiejętnościami. Ponadnormatywnymi, że tak to pozwolę sobie ująć - uczynił gest, dziwnie przypominający gest rycerza Jedi, a przy tym dostojny. Gest, który Milowi od razu skojarzył się z Quai-Gon Jinem ** . - No tak, Quai-Gon... - władca Moskwy uśmiechnął się smutno. - Cóż. - Lepiej jednak będzie - zawrócił spojrzeniem - porozmawiać przy uczcie. - Jesteście głodni po długiej podróży - stwierdził bez cienia wątpliwości - a powietrze w moich czasach, o niebo lepsze niż w waszych, wzmaga jeszcze wasz apetyt. - Jezusie - zwrócił się Doń równie swobodnie, jak poprzednio - Ty oczywiście przyłączysz się do uciech stołu? - Zaśbym śmiał odmówić - zaśmiał się Właśnie Zapytany - księciu się nie odmawia. Tym bardziej takiemu, który ośmiela się czytać Bogu w myślach. Cdn. * W sposób oczywisty nawiązuję tu zarówno do "Mistrza i Małgorzaty", jak i do tak zwanego Nowego Testamentu. ** Ta postać jest chyba wszystkim znana, zatem i kojarząca się tak, jak należy - z właściwym filmem i reżyserem. Warszawa, 30.01.2023
    1 punkt
  17. Usiadłem w spokoju w pokoju i przeczytałem swój jakże wczorajszy wiersz o sensie. Stało w nim jak wół, że sens jest. Dzisiaj – faktycznie po czasie – myślę, że ten wiersz jest zupełnie bez sensu, bo po pierwsze mogłem go inaczej napisać, a po drugie jestem skłonny przypuszczać, że sensu jednak nie ma. Ktoś z zewnątrz może śmiało pomyśleć – być może całkiem sensownie – że porwała mnie dekadencja. Słowem, że przepadłem. Możliwe jednak, że za dajmy na to rok tamten wiersz znowu przeczytam i wówczas dojdę do przekonania, że wiersz ma sens, bo przecież występuje tutaj coś takiego jak sens. Taka myśl znowu wyda mi się niezłudna i sensowna. Ale jest również możliwe i nawet całkiem prawdopodobne, że za rok po raz kolejny stwierdzę bezsensowność i pochopność tego wiersza, podobnie zresztą jak dajmy na to - co do zasady - pisania i czytania. Warszawa – Stegny, 29.01.2023r. Inspiracja - poetka izabela799
    1 punkt
  18. Jesteś silny, wiesz Idż naprzód Nie obawiaj się Choć droga wyboista Ty stawisz czoła temu losowi Nie poddawaj się tym trudnym życiowym czasom Czuję potrzebę iść naprzód Pokażę siłę tym wszystkim zwątpionym Ziemia jest dla wszystkich , którzy ją kochają i szanują Pokażę Wam , że kolory wrócą do Was i nastanie miłość Wszystko wróci na swoje miejsca i będzie OK
    1 punkt
  19. wiesz że już nie żyję czasami najczęściej się za wieszam między faz a mi przenika się przez powietrze i fale mnie otaczają cząstki reagują interakcje zanikają ludzie odchodzą nie ruszając sie z miejsca zmieniają się zakładając stare maski pragnąć ujrzeć nagą skórę wyrwać się spod łaski głeboko tnę i zrywam warstwy obcęgi zakleszczam ale te pierwsze budują sie same sam też mam mur i szpachluję go codziennie niedostępny numer zakładam blokadę tak jak wspomnienia klikam ctrl-x wszystkich wykasuję imiennie jeśli myślisz że jesteś bezpieczny i nie grozi ci nic wymień zespół dziedzinę książkę zostaw ciszę i pustkę a zobaczysz tylko wstążkę przewiązaną na folderze podpisanym widz
    1 punkt
  20. @Rafael Marius Dziękuję
    1 punkt
  21. @Leszczym To nie zdążył się nieszczęsny nawet dotrzeć?
    1 punkt
  22. Nie rozumiem kanciastych, Źle się czuję w ich towarzystwie. Siniaczą mi wątrobę i korę mózgową. I, szczerze, mam dość chodzenia w piance.
    1 punkt
  23. @Rafael Marius Jak zawsze precyzyjny :) i bardzo dobrze
    1 punkt
  24. Człowiek codzienny wychodzi z ciemności i do niej nieustannie wraca, Musi w lustrze duszy zobaczyć swój skryty wszechświat Zabiera w ciemność swoje największe problemy i stłumione wcześniej uczucia Przychodzą jak ćmy do światła duszy Pojawiają się ciągle i stanowią jego prawdziwe jestestwo Mało kto zna człowieka codziennego I mimo pozorów nigdy nikt nie dostanie się do jego najbardziej zaciemnionych korytarzy Tak już jesteśmy stworzeni Tak już nas ulepiono, powstaliśmy z ciemności Tego miejsca nie należy się bać Trzeba je polubić i pokochać Tak już jesteśmy stworzeni.
    1 punkt
  25. 1 punkt
  26. Ja bym z tą szarością nie przesadzała. Dziś sypał śnieg i przez część dnia przeleżał, a w pracy mam takie wielkie okno i mogłam zapuszczać żurawia na to piękno. Mam nadzieję, że Ty też znalazłaś coś poza szarzyzną :)
    1 punkt
  27. Dojrzewa tak pięknie Nasze uczucie I sprawia że jesteśmy Ponad tym wszystkim Natłokiem codziennych spraw A nasze pocałunki Smakują płatkami róż Nad nami czuwa Ten anioł stróż I aż żyć się chce Gdy miłość budzi nas ze snu A nasze ciała pachną Drobinkami majowego bzu Wciąż odkrywamy się na nowo I nie umrze nigdy żadne nasze słowo...
    1 punkt
  28. Bliskości objazd z pierwszeństwem lęku miłość spowalnia wygody znawcom za cztery ściany kupiona pustka pieśnią usypia tęsknego wdzięku Jedynek cienie na kwiatach losu samotnej łąki wśród puszczy miasta z kopczyka kreta niepewnym gestem snuje się obłok wątłego głosu Na rysie listek żywy wiosenny papuga wróży dwoistość roli heretyk skupił myśl na chwili dzieci parami idą do szkoły
    1 punkt
  29. @Ewelina Ja kiedyś liczyłem sylaby, ale teraz już mam wprawę i nie muszę, a i tak będzie tyle ile trzeba. Kiedyś używałem wagi, a teraz nie potrzebuje bo mam ją w ręce. Wiem z dość dużą dokładnością ile co waży. Podobnie jest z mierzeniem. Kwestia ilości powtórzeń, a każdemu tak się zrobi jak mi. To oczywiście jest pochodną typu osobowości jakie komu wiersze łatwiej i przyjemniej się pisze. Osoby bardziej spontaniczne wybiorą wolne, a ci uporządkowani sylabiczne.
    1 punkt
  30. @Ewelina Mam chęć na swoją klasyczną odsłonę, do tej pory tylko pisałam tylko wolne i białe... Mam w notatkach coś zaczęte, z kropkami sylab, ale zawsze ten czas... Pozdrawiam 🙂
    1 punkt
  31. "Sonetów pisać ni będę".... A szkoda, bo to jedna z najpiękniejszych form literackich :) Na Orgu jest specjalista w tej dziedzinie i czyta się jego utwory z prawdziwą przyjemnością. Niestety też nigdy nie napiszę, utknęłam w "wolnych" i do końca jakoś przebieduję ;) Pozdrawiam z uśmiechem
    1 punkt
  32. @Leszczym jesteś dziwny tylko dlatego, że wiersz Ci się spodobał? To jest dopiero dziwne stwierdzenie ;) Każdemu podobna się co innego. Cieszę się, że Tobie mój wiersz się spodobał i że napisałeś dlaczego Ci się spodobał. Pozdrawiam serdecznie
    1 punkt
  33. Pór w roku więcej, jeżeli policzysz; osiem lub dziesięć, a może i tuzin (każda od innych najskrytszych życzeń), przyjdzie ukradkiem i skłonna usłużyć. Lecz my pędzimy mając obłęd w oczach. Miast żyć spokojnie i wieść życie proste, niebo na ziemi pragnąc szybko dostać nie potrafimy pór takowych dostrzec. Zatem odchodzą między polne kwiaty, na drugą stronę kryształowych luster, zegar stojący stary i cykaty bijąc zniweczy nadchodzącą pustkę. Więc zerwij klapki i już otwórz oczy daj szanse innym, robiąc coś dla ducha. Z chwili skorzystaj, co się obok toczy. Proś a przyniesie, przyszła by wysłuchać. Skreślisz w podzięce gros udanych wierszy sercem skreujesz nastrój tak jak umiesz. Garść rymów wrzucisz, może nienajlepszych niech się czytelnik rozpłynie w zadumie.
    1 punkt
  34. W zapomnianej chacie na skraju lasu echo i wiatr o byłym rozmawiają Cisza do nadziei się tuli stary pająk to widząc po swojemu się uśmiecha W zapomnianej chacie kiedyś tętniło życie słońce tu zaglądało było fajnie i miło W ogrodzie kwitły róże burek radośnie szczekał na ławeczce dziadek pykał fajeczkę Dzieci w berka się bawiły obok była studnia żuraw cierpliwie czekał Babuleńka w wannie cynkowej pranie krochmaliła była szczęśliwa Dziś ta chata pusta las częstuje ją cieniem który po cichu popłakuje
    1 punkt
  35. @staszeko takiej teorii o uśmiechu nie słyszałam...🤔 To może lepiej się nie śmiać 🙊 albo jakoś tak półgębkiem i bez eksponowania zębów 😊 Pozdrawiam serdecznie
    1 punkt
  36. On jest nadzwyczajnym specem in spe albowiem filtruje flirty, bywa filantropem i nie jest filistrem w tych bez mała najważniejszych sprawach. Warszawa – Stegny, 29.01.2023r. ważna inspiracja – poetka TylkoJestemOna
    1 punkt
  37. Zostawić za sobą musiałem Co dotychczas znaczyło wszystko Aby dzierżyć oręż ciężki Dać słowo, że śmierć swą złożyć Gotów będę dla ziemi w darze Którą przecież ukochałem Umysłem całym W domu który za plecami Bardziej gościem nikim innym Z życiem więź zerwana Ja tu A ono tam Dusi mnie i piecze tęsknota okrutna Za drzewami Które w milczeniu nieprzerwanym Obserwowały każdy mój krok koślawy Może jeszcze kiedyś tam wrócę…
    1 punkt
  38. -Mistrzu, co w życiu szczęściem najbardziej skutkuje? -Noce z niewiastą, która cię bardzo miłuje. Jeśli macie inne propozycje, tu jest na nie miejsce w uwagach:).
    1 punkt
  39. Ładnie przywitany dzień :) Pozdrawiam.
    1 punkt
  40. @Tectosmith tak, to dawna historia. Ten znany nam świat, też szybko zapomina.
    1 punkt
  41. @Radosław chyba po raz pierwszy czytam rymy u Ciebie - i jestem jak najbardziej za! Prosto, szlachetnie. Lubię 🙂
    1 punkt
  42. Zastąpiłabym pająka karaluchem. Pająki są milutkie! A poza tym to artyści! Tekla grała na skrzypcach! Nie wiem czego metaforą jest czarny pająk... Poczekam na wskazówki od Czytelników :)
    1 punkt
  43. Super wiersz. Wszyscy powinni brać przykład, jak należy pisać = o niebo całe lepszy od wielu innych - piszę to, aby wiedzieli i tu nie odwalali lipy co niektórzy, choć nie wszyscy. TAK WŁAŚNIE POWINIEN WYGLĄDAC WIERSZ: pełne zdania z przecinkami, zakończone kropkami i dobre trafione rymy. Fajnie się czyta, przyjemnie, wszystko jasno zrozumiałe... A co mamy gdzie indziej? - Nie muszę pisać. Widzę bardzo duże zadatki na super poetkę, jak w młodym wieku już tak fajnie pisze. Wiersz można tez było z 16-sylabowca rozpisać na 2 x dłuższy 8-sylabowiec. Pozdrawiam. W.
    1 punkt
  44. Rzeczywiście, straszenie nas przeciwskazaniami ogranicza na życiowo. Sami powinniśmy określać sobie standardy moralności :) Pozdrówka
    1 punkt
  45. noc rozrzuca gwiazdy - są ciężkie spadająca rozbija ukamienowane słowa tabliczka z napisem: alea iacta est rozpada się na kawałki odłamek trafia w oko i transcendentalne traumy wypływają musisz zmierzyć ich wielkość prawda absolutna różni się od twoich wierzeń sięga tego co najczystsze pomimo różnych form najbardziej plastyczny jest czas znalazł w tobie diabła więc kiedy mówię że cię kocham przekraczam granice nieokreślone pozwala się określić i to jest ta przestrzeń być może próżnia gdzie archetypy wrastają w misterność
    1 punkt
  46. Ref: Jest pakiet na życie i pakiet na zdrowie, - i na włamanie, a nikt mi nie powie, że kupił asisstans od zdrad i rzucenia. Ubezpieczalnia pakietów tych nie ma! Wyobraź sobie, że płacisz składkę. Co miesiąc drobną - za powodzenie. Uzbierasz całkiem pokaźną wartość: małżeństwo w cenie! Jeśli się jednak zdarzy wypadek, którego wcześniej nikt nie planuje, że z dymem pójdzie co obiecane: życie w rodzinie... Na pocieszenie: ubezpieczenie! Ref: Jest pakiet na życie i pakiet na zdrowie, - i na włamanie, a nikt mi nie powie, że kupił asisstans od zdrad i rzucenia. Ubezpieczalnia pakietów tych nie ma! I ze świadczenia będzie wypłata na psychologa, może psychiatrę, czerwone buty, czerwony lakier. Gratyfikację. A sprzedażowo: rynek obszerny. Kredyty wiążą, czemu nie pakiet (AC na MIŁOŚĆ i zagrożenia). Złóżmy się razem. Ref: Jest pakiet na życie i pakiet na zdrowie, - i na włamanie, a nikt mi nie powie, że kupił asisstans od zdrad i rzucenia. Ubezpieczalnia pakietów tych nie ma!
    1 punkt
  47. przesmutny to wątek człowieczy wkochana w kochanka kobieta nikt nie ma dla niej litości nikt na nią w domu nie czeka żywi się chwil odpadami wżebrana w ostatnie ciuchy myśląc że spija ambrozję łez kaptur nosi ze skruchy pragnienia ma całkiem przeciętne jak dom którego nie będzie interes życia zrobiła dotyki kradzione w pędzie złodziejka przegłupia dziwka chętnie się z każdym zamieni by nie czuć tej bezradności co trwale pikuje do ziemi bez marzeń bo nierealne bez planów bo niegodziwe wkochana kobieta ma burkę i pętlą okutą szyję mówią że miłość wzbogaca a ona kochanie przeklina bo wpadła w głęboką studnię i nie wie jaka przyczyna hamulec nie działa w praktyce zmarnuje życie wczepiona chce odejść ale nie może na drugie ma NIESPEŁNIONA
    1 punkt
  48. z czasem piękno lica mija jeśli trzymać chcesz urodę zainwestuj również w głowę
    1 punkt
  49. Wiążę się z tymi, którzy odchodzą (ach, żeby taki chciał zostać przy mnie!). A Ci co chcą mnie - mnie nie obchodzą. Wolę oglądać te sceny w filmie. (chórek) Ach, żeby tylko oglądać w filmie! Wiążę się z tymi którzy zajęci (pracą czy wódką, najświeższą żoną) a Ci dostępni, nudni są tacy. Na tacy serce fochy roztrwonią. (chórek) Największą miłość fochy roztrwonią! I jak rozwiązać krzywe równanie, (krzyżyk położyć na związki wszelkie)? Przestać przeżywać, wzdychać po kątach i w taki spokój zmienić udrękę? (chórek) Ale czy starczy oglądać w filmie?
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...