Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.01.2023 uwzględniając wszystkie działy
-
Zarys powstał w marcu minionego roku. Dzisiaj postarałem się nadać temu jakąś formę. Nie wiem czy się udało. Cmentarze na ulicach... Ostatni przystanek, dla kwiatów i wspomnień, goryczy i żalu... Ostatni pomnik zaczadzonych okien... Krzyże pod drzewami. Martwy lej po bombie, wypalone żelastwo, zbezczeszczone zwłoki... Mogiły na ulicach Dla kobiet i dzieci; Zabrakło przyszłości, zabrakło nadziei ... Ostatni spoczynek starców i mężczyzn... Grobowce pod domem... śmiercią wypełnione... Proszą o litość, o więcej wspomnień... Błagają: "Zakończ już tę wojnę".13 punktów
-
Co ucho schwyta, winno w rezonans Iść z pulsem, budzić ciał rozedrganie - Nam to nie dane - my w dźwięku ścianę Wbiliśmy szepty. Zgiełk nas pokonał. Słowa drętwieją w końcach języków, Kiedy je głuszą refreny z radia, Ciszy niedobór miażdży nut nadmiar - Jazgot sam siebie mieni muzyką. Gdyby tak postęp w mrokach utonął Jaskiń i ognisk z troską wznieconych, Zgiełk by się ścisnął w ledwie dwa tony: Trzask drew palonych i serca łomot.8 punktów
-
jesteś którąś myślą po przebudzeniu najczęściej nawet nie drugą nim sobie przypomnę biorę prysznic i jem śniadanie minęło kilka miesięcy ciało chce żyć ponad przedłużające się oblężenie serca strajkowało moją codzienność mimo wszystko wybacz wojno8 punktów
-
To było w dziwnym, ciemnym miejscu (Z tych, co bez ognia strach przemierzać) Kolejne doby dzierżąc w ręku Marnotrawiony czas zamierał Szukałam wstępu Na strzępy rwałam każdą frazę Bez pomyślunku, bez kontekstu Czy od Mądrzejszych jak nachalniej Czy tak od serca i bez sensu Byle rozmnożyć kolumnadę Z tych samych wersów Byle początek się naświetlił Bo któż rozczytać się odważy? Te pozostałe, rozmemłane przepastne frazy6 punktów
-
Kalkulator dziś wyliczył, że na koncie jest deficyt. Teraz w biurze trwa debata, jak by dziurę tę załatać. Zszywacz sprawy się wystraszył i się w biurku biedak zaszył. Tusz zaś szybko zdecydował: ‘sprawę trzeba zatuszować’. Wtem nożyczki się wcinają, budżetowych cięć żądają. Klej zaś myśli się uczepił, że on dziurę sam zalepi. Gumka myszka pomóc chciała, lecz zestresowana cała, Problem zamiast ów odkręcić, wymazała go z pamięci. Krzesło tylko chciało wiedzieć, czy ktoś za to pójdzie siedzieć. Dziurkacz myśli ‘moja wina, dziury przecież ja wycinam, Może i tę ja zrobiłem, toż kłopotu narobiłem!’ I tak skandal się ten toczył, aż komputer w akcję wkroczył, Popodliczał wnet rubryki i …. na darmo były krzyki. W kasie, bowiem, jak obliczył, jest nadwyżka, nie deficyt!!! Autor: Adriana Gawrysiak6 punktów
-
Co oko cieszy - przeminie - uschnie, zniknie albo zginie. W pamięci obraz schowany, żywą kredką malowany...5 punktów
-
śniło mi się dziś życie w nim szlafrok samotnie wiszący i pusty kieliszek na szafce obok ze startym pomadki śladem zobaczyłam też smutek niczym pyłki kurzu unosił się wokół wślizgnął pod kołdrę otulając wilgotne kąciki oczu5 punktów
-
Borowiki w koszu. Kikuty nad mchem po wyciętych brzózkach. Matka przykrywa modlitwą, tu grzybów nie zbieramy. Tam poziomki jadłam w tajemnicy, to od nich mnie wciąga bagno. Nie pomagały coniedzielne msze, litanie pasem. Zazdrościłam i tak siostrze nowych sukienek, jej stare na sobie rwałam, a buty gubiłam. Dostałam w posagu kopniaka, wychodząc posłusznie za smród wódy. Uciekłam wbrew Bogu, z brudnymi pieluchami tuląc się po kątach, samotnie budowałam dom, patrząc z dumą na dwa wyrastające za oknem dęby. Teraz ciągnę wózek z zakupami, robiąc przystanki do apteki, powojenna krew odporna na choroby; które jak poziomki usychają i po zimie wracają.5 punktów
-
graphics CC0 ————— ————— ————— ————— wspomnień już nie dogonię…lecz jadę… zapach łubinu na polach, łany, zagony, sioła… dobrze nam było tam, jak nigdzie przy okazji i przypadkowo, w podróży i w niedoczasie, za masywną szybą, do mego szanownego dzieciństwa, koleją… to podróż… widok sprytnie odmieniony, sterylny choć w pamięci jawnej czy deklaratywnej stoją tam jeszcze budki i kramy pamiętasz? w „CITY”… młode kurewki z Hamburga, pod zlewką i keg’iem znów wypinają ogromne pulchne pupy, wcinają burgery. wymazane czerwoną pomadką, bezecny rybi zaduch plus odór kwaśnego piwa, ta chwila, przybliża się zwinnie, unosi i kugluje z materią pobudzone libido młodych chłystków czapą przygniata zaduch społeczny tego miasta, przekłamując przy okazji chytrą czasoprzestrzeń pociąg do rzeczy, kolej donikąd, to podróż do korzeni? kolorowe parasole Pietryny, kiecki Moulin Rouge, markowe wulgarne kabaretki… dziś czas sporadycznie rejestruje analogowe wspomnienia z dzieciństwa przywołanie wymaga skupienia, daru bilokacji… przymykam oczy… i świat wrażeń się materializuje… pod wądołem powieki znów zakwita kasztanowiec pyramidalis a furtka prowadzi – do gruszkowego ogrodu słyszę ją ciągle– głośno skrzypiącą; powietrze aż krztusi od świeżej emalii zataczam więc organoleptyczne koło historii, infantylny holding zmysłowych pokuszeń zasila uśpiony umysł przypadkowego podróżnika; NICZEGO TU NIE ZAPOMNISZ… mógłbyś – może – przeoczyć elektryczny baner wszak wtedy takich nie było, lecz obraz aż ćmi w dosłownym korcu szczegółów; pod zwojem hałd retrospektywnych w rozbłysku niczym kolaps synaptycznej nostalgii; wtenczas pulsuje znów żyłka pacholęca i budzi czujną muzę Mnemosyne lecz wiele można w sobie unicestwić, zatracić w czasie, nawet zaburzyć wierną chronologię, zapomnieć można doprawdy wszystko… ale nie szkiełka którym poraniłeś stopę jako tamten szczypiorek, nie zapomnisz też widoku pierwszej waginy podejrzanej ukradkiem; to był dopiero hard|kor wycięty z życia żywcem, i nota|bene –on|line– tym bardziej poznaj mą duszę zawieszoną na przepierzeniu komemoracji, z emocji i dysonansu odczynioną pasywnie lecz – z gusłem; bo, ona jeszcze marzy, i myśli tamtym chłopcem w synkopie pierworództwa poezji zajrzyjmy jeszcze dalej na prowincje, z muzyką szelestów, ornitologią klangorów – czar uformujmy w zachwycie naturystycznej biologii, w krwiobiegu organicznym, bez współczesnego transu płci, bez gender i licznych paskudztw kultury emo! z czym -tu- na co dzień musimy wciąż obcować… treść kwaśna lecz rustykalna, w pragnieniu i nasycona, odwieczna natura rzeczy! jak szczawiu cierpki smak wiosną z obryzganej przez rude setery – miedzy, lub lód ze szkolnej ślizgawki co w styczniu -Anno Domini- zeszklił chłopca dziurawą hokejówkę, i popchnął tego smarkacza mały zadek pod spaniel dziewczęcych loków zarumienionej Marzenki pożywna ma muzo Melpomene, jestem taki jak – ty, tylko słowa dobieram w pary, pakuję w makulaturę ulicznych zaułków; wciąż taki sam… i oryginalny do imentu, wytrawny autentyk… czytaj: naturszczyk… małolepszy a nie gorszy, dokładnie wykapany, na balu, w tańcu… i na linie, w ręku z tragiczną maską i kiścią winogron, zawodzę! powtarzalnie tragiczny, bez twarzy – w cieniu zaklęć- opieram się czasem o maczugę z kamienia, kusząc tańcem krzemiany– spinam białe marmury; ciało mam jedno, uwięzione w szczegółach, niedociążone, bosko nieważkie, ulotne,… SŁONE I ZIMNE, skonfundowane, przeklinające, lecz śliczne jak harpun na kobrze utkanej z retrospekcji OD ZARANIA… fragmentaryzm zarządza naszym fleszem pamięci, wyjada rodzynki z czasoprzestrzeni, światło się zmienia, fotony podróżują… jak dagerotyp za szybką na metalowej płytce ze skrzypiącej szafy prababki wyciągnięty ukradkiem; któż dzisiaj chciałby wspominać co nas kiedyś bolało -lub- w czym się ubabrało? fiolet jodyny, strupy na kolanach, zaduch w plecaku… wszystko się goi i odpada… przygodny kibol klnie jak szewc na wyjeździe… dzisiaj od nalewaka birofilów dzieli raptem iloczyn prędkości i czasu, nasze lokalne TE-ŻE-WE z nalewaka i NA LEWAKA, mają styl to wzór na drogę, środek ciężkości słodkiego życia promil rozkoszy miasta z szemranym rodowodem więc wypijmy do dna! konwent leminga! z wielkiego słoika wyjedzono ogórki a wlano weń zajzajer! jedziemy kolejką – do celu … podpieramy zbiorowy łysy głąb na karku, szukamy wyjścia z własnej oberży zmysłów, tu żyjąc w permanentnym niedoczasie; w niedopamięci NIE!… DO CZASU? -i- NIE! DO PAMIĘCI?, (hmm?) w sumie… jakież to komiczne i irytujące priorytety…?! turkoczą w… tej ustawce podróży, gigantyczny fejk zmysłów z szalikiem ogolonej na niby Mnemosyne DRAMATYCZNY I DERBOWY MECZ W TWOJEJ PARCELI! MISTYCZNA PODRÓŻ ku WŁASNEJ ADOLESCENCJI —4 punkty
-
wiek 21 to łomotanie do drzwi nocą wywlekanie z domów kryjówki i prześladowani głód i szabrownicy opaski na rękawach te oblężone miasta te miasta zrównane z ziemią gwizd pocisków na niebie łuny pożarów ogony dymów ta krew na chodnikach te ciała na drogach kolumny uchodźców żywe tarcze gwałty te łzy i rozpacz rąk załamywanie ręce wzniesione nad głowę ręce związane za plecami te egzekucje i masowe groby zaginieni i ekshumacje międzynarodowe komisje trybunały już były już były3 punkty
-
Czy jesteś pewien że trzy razy siedem to jest na pewno dwadzieścia jeden? a gdyby liczby wymierne i pierwsze zapisać drobniutko cyfrowym wersem a zero tłuściutkie zero zgubione odnalazło się w końcu w liczbach szalonych? i pytasz po co? Ja Tobie odpowiem? bo mariaż liryki z matematyką wiąże się zawsze z wysokim ryzykiem.3 punkty
-
moja pierwsza wszak porada oczywiście czekolada poziom endorfin podnosi złe humory świetnie znosi zamień kijek na siekierkę no i popatrz na węgierkę jak z kompotu wyskoczyła też bym ci to poradziła kiedy z lasu wyjdzie wilk ten którego wywołałaś to się nie martw bo to ten co o nic wciąż robi hałas i tak dalej i tak dalej jedz i pij lecz z tym nie szalej dbaj o ducha dbaj o kości nie zapomnisz o radości hopsasa tralala do przodu wciąż do przodu hopsasa tralala tak na starość jak za młodu3 punkty
-
ludzie są jak te ptaki jedni rodzą się nielotem drudzy szybują jak orzeł trzeci będą szczęśliwi jako zwyczajny wróbel bywają szarzy kolorowi albo wytargani wojnami z pierza poobdzierani z pogubionymi lotkami i bez dobrej sterowności podrzucani do gniazd gonieni przez drapieżniki płochliwi lub zadziorni niektórzy żyjący błękitem inni tylko jadłem i piciem a ty jakim się pierzastym stajesz gdy słońce wschodzi w różu żółci pomarańczu jaki pragniesz przedłużyć swój tutaj ptasi gatunek śpiewając o tym od rana3 punkty
-
Coś mam, czego ona nie ma, coś mam, o jeden uśmiech więcej i dar - serce twoje. Takie, co ciepłem jest rozpalone. Coś mam, czego ona nie ma - żar i ogień wielki w tobie mam. To takie proste słowa, niezarośnięte czasem, w szufladzie na klucz - niezamknięte. Tyle mam. O tobie wiem więcej niż ona. Pokruszona jestem. Na kawałki dzielę się. W tobie jestem. I już nic więcej. To takie proste, że nic więcej nie ma we mnie. Gdy myśli rozpuszczam w tobie mam ciebie najwięcej i siebie też mam, gdy jesteś. Gdy w ciebie wciąż wierzę, tobie ulegnę na twoje wieczne oddaję ci moje serce i cały mój świat.3 punkty
-
Twoje uda Jak płatki kwiatów Rozchylam tak szeroko Bo jesteś moim światem I bajką fantastyczną Kobietą mi bliską Osobą magiczną I żyję dla Ciebie Kradnąc Twoje pocałunki Bo w ogrodach rajskich Bawimy się naszymi ciałami Szepcząc do siebie półsłówkami Niech ta bajka trwa...3 punkty
-
Świeci świetlik w locie, Wieczorową porą, Intensywne lśnienie Emanując wkoło. Tylko sobie błyśnie Latarnią wśród trawy, Iskrę zimną wznieci, Kres letniej zabawy.3 punkty
-
Stół jest nakryty białym obrusem Nie zastawiony jeszcze lichwiarzem Chociaż nie chce pokazać się muszę Czy mnie polubią? Czas to pokaże Z rewizytą pewnie będzie trudniej Wszystko na stole odmierzę miarką Gdy będziesz smutny popatrzę dumnie Powiem sąsiadom, ze było warto.3 punkty
-
Dzień przywitał mnie uśmiechem echo do drzwi zapukało Więc poczułem się jak w raju który nadzieją jest ozdobiony Dzień przywitał mnie wspaniale był barwny jak tęcza Ja tym ucieszony sobie pomyślałem jaki ten dzień dziś mocno udany3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Czy warto wierzyć w coś co jest ciemne ma trudne okna i drzwi Czy warto obrażać się na smutek być jego wrogiem Czy warto nie kochać gdy ktoś kocha o tym śnić A może owe warto to pustka za którą czeka nic Które jest grzechem nocy i dnia nie lubi tęczy i mgły2 punkty
-
Nasiąknięta czasem przemoknąć w deszczu i wiem kim jestem pięknym lasem ślizgamy się po brzegu dumnie paprotką Cierpkość intensywnie i długo wpatruję się w ciebie czy będę tym błękitnym pejzażem pęknę kolorami na twoich oczach lekkim sercem zabrzmię pięknie niczym ciepły promień wkrótce2 punkty
-
ty masz wogóle choć blade pojęcie o tym, czym jest haiku i jaka jest jego składnia? a treść to iście zamaszysty bzdet2 punkty
-
Klęknęła przed mym wzrokiem, żałość, której nie czułam od lat. Serce zamieniło się w biały w proch, który uformowałam z powrotem. Tym razem w czarne lustro. Krzyczałam pośród własnej ciszy, a i tak śmierć czyhała na moją wartość upadku. Oczy moje uległy obłędowi, którego nikt nie rozumiał. Nawet ja sama. Egzaltacja uczuć była nie potrzebna. Nic w środku dawno nie było, już dawno. Pragnęłam nienawiści od zawsze. Ona stała się koroną mojego umysłu. Złapałam własny symbol rozpaczy, zamieniłam go w bez opamiętanie. Nie chciałam pamiętać swojego istnienia. Chciałam jedynie wiedzieć, dlaczego dane mi było … Zginąć w szaleństwie. Wrażliwość zniknęła, dusza wraz z nią. Czułam pustkę i ciemność. Nareszcie rozerwałam własne życie. Czym było pragnienie obłąkania za wszelką cenę? Pewne oczy spojrzały na mnie. Łzy krwi spotkały się z taflą wody. I zmieniły jej koloryt na zawsze …2 punkty
-
słowa mają ogromną moc w porównaniu z człowiekiem kruk nie zostawiłby odcisków palców zlokalizowaliśmy wasze telefony s Novym Godom Termopile pobite w zaświaty poszło czterystu prastarzy emisariusze wytapiają naród według dawnej receptury państwa starych drzew z rozmysłem dodają w proporcjach metale ziem rzadkich krew żołnierzy i łzy ludzkiego oseska przed tymi nocami w klasztorach z obu stron płakały ikony Itapiranga zastygła w modlitwie rzucone kości świata ruska macka Chin na Europie wszystkie pionki czerwone2 punkty
-
widzę róże, czerwone i grzeszne trwają w środku tego chaosu widzę konwalie, piękne i niebezpieczne ich przesyt zapewnia mi spokój widzę zieloną trawę, odurza aromatem chce zanurzyć się w niej w całości widzę błękitne niebo rządzące światem i chmury białe jak kości tańczę pośród kwiatów, krzycząc bez dźwięku świat kręci się wkoło nabierając pędu myślę, więc jestem czy na pewno? może mnie ktoś usłyszy nim wszystkie kwiaty zwiędną2 punkty
-
@Rafael Marius Jesteś wrażliwą osobą. Też tak mam. Najwięcej wspomnień są w stanie przywołać zapachy. Wtedy zaczynają się tworzyć całe obrazy. Dziękuję Ci za czytanie. Miłego wieczoru! @Kwiatuszek @TectosmithSerdecznie dziękuję, pozdrawiam!2 punkty
-
@koralinek @Ewelina @Marcin Szymański @aff Dziękuję za serduszka :-) Wiersz dotyczy bezposrednio wojny, ale traktuje przede wszystkim o tych, których już nie ma. Faktem jest, że nie wojny pochłonęły najwięcej ofiar a choroby. Tym bardziej przeraża ilość szaleńców na tym Świecie. Dziękuje za serduszko i komentarz. Pozdrawiam. Faktycznie o wojnie w Ukrainie. Pisząc jednak moje myśli skupiały sie nie tylko na obecnej wojnie, ale i na poprzednich. Twoje skojarzenie jest w 100 procentach właściwe. Dziękuję za serduszko i komentarz.2 punkty
-
Wśród gwiazd czas jest absolutem. Inaczej płynie na żywej Ziemi. Niepostrzeżenie wśród zakochanych przemija wiele. … Metaforyczne zegary najszybciej biją przy karuzeli życia.2 punkty
-
I nawet to, że cię kocham Nic dla mnie nie znaczy Po wzgórzach oddalonych Od zmysłów Pławię się jak w złocie I nawet to, że cię chcę Wrażenia już nie robi Nawet i na tobie W zmartwiałe policzki Odziana Różem twarz ozdabiam A usta chłodne upinam W powietrze Wysoko Wyniośle I nawet to, że jesteś... Że ciałem swoim Ciało moje wabisz Nawet to Wrażenia na mnie nie robi To wszystko życiowe banały Które codziennie gładzę Które codziennie przy sobie noszę2 punkty
-
mapa marzeń jechać, nie jechać tworzyć, nie tworzyć to trzeba zobaczyć, poczuć zatęsknić, powąchać, ugryźć i chcieć, nie w jednej opcji lecz w stu dwudziestu trzech jedna to rozczarowanie dwa ubogość myśli trzy brak wyobraźni... jechać, nie jechać tworzyć, nie tworzyć kilometry szarości, może mgły zmęczenie ciała, brak snu czy działać ponad wszystko jak nie raz, nienormatywnie ciałem, umysłem i duszą brzmi dziwnie znajomo czy inaczej, zostawić2 punkty
-
Jestem chory nieboraczek, Mały kaszluś i kichaczek Lecz narzekać nie zamierzam Bo na przykład weźmy jeża: Jakiż biedny z niego zwierzak! Od dźwigania tych jabłuszek, Plecki go tak boleć muszą! Albo ślimak, sami wiecie, Dźwiga cały dom na grzbiecie! Tego w krzyżach pewnie łamie, Nie zazdroszczę mu bynajmniej A pająki? Też się mają! Ciągle pajęczyny tkają. Sto odcisków, rzecz wiadoma, Pewnie mają na odnogach! Żaby za to ciągle skaczą. Się nie dziwię, że tak płaczą. Muszą cierpieć, daję stówę, Na zakwasy żabich udek Nie ma komu więc zazdrościć, Każdy ma dolegliwości. Ja się z nikim nie zamienię, Wolę moje przeziębienie! Autor: Adriana Gawrysiak2 punkty
-
oczy powietrza w szerokim metaforycznym magnetyzmie słowa łatwo się zakochać kradzione rzucane bez sensu drażnią poezja to ołówek kartka i pół baku bez kompasu kamikadze nie każdy chciał zostać bohaterem twój kwadrat spłycająca intelekt żona wszechwieszczaca jej matka pazerna córka syn któremu wszystko wisi zwykła rodzinna mielizna pisz niektórzy poprostu tęsknią do dziewczyny2 punkty
-
dziś w mieście wyjątkowo tłoczno przeciskam się przez masy niebo spogląda w dół zza zasłony szczerząc się nieszczerze idę główną promenadą zza głów przesuwających się przed wzrokiem dostrzegam jego postać potykał się raz czy drugi jakby czymś umęczony choć w sumie to niewiele zauważyłem może to i owo - szedłem tylko wzdłuż za innymi szkoda że tamten w przeciwnym kierunku raz wzniósł może dłoń do góry ku niebu swój purpurowy sztandar czy parę urwanych słów - za głośno było by go wysłuchać jakaś facetka podała mu chusteczkę mignęła przez ułamek sekundy urwana łza na pewno radził sobie dobrze innych jakoś nie zainteresował a przecież nie jestem od nich lepszy a tak zresztą to po co tym sobie głowę zajmować? zamyślając się na chwilę tamten zniknął ładna dziś była pogoda w mieście pilnowałem teczki przed kieszonkowcami a swego interesu jak siebie samego 12 I 20231 punkt
-
@violetta Tu nie o uczucia chodzi, bo ja prócz radości przywitania, do kolegi nic nie żywię 🙂1 punkt
-
Jeden z moich pradziadków ponoć mawiał: Ludzie dzielom sie na krzoki i ptoki. Krzoki siedzom w miejscu, a ptoki latajom po świecie. Tak sobie myślę, że ja to chyba jestem jakimś dziwolągiem... takim krzakoptakiem :))). Pozdrawiam1 punkt
-
@iwonaroma Dzięki za Twój czas i słowa :). Impresjonistom płaszczyzny też właśnie zgrzytały;). Pozdrosy! @ais Bardzo dziękuję i cieszę się, że wiersz zatrzymał. Pozdrawiam! @Michał78 Światła to mi teraz brakuje, zwłaszcza jak rano z chaty wybywam :). Pozdrosy!1 punkt
-
@Tomasz Kucina Wróciłeś bardziej zrozumiały niż zwykle... Nie przeszkadzam w Waszej rozmowie, dodam tylko, że chyba mamy między umysłami portal, bo wczoraj pomyślałam o Tobie... Pozdrawiam 🙂1 punkt
-
1 punkt
-
Skonstatowałam właśnie, że kolejny raz piszesz o pisaniu. O męce potwornej. O torturach piekielnych. Kiedy sam pomysł to za mało. I wodolejstwo to fenomen! Chciałabym poruszyć jeszcze kwestię powielanej formy. Uważam, że Autorzy, którzy nieskończenie poruszają się w ruchu jednostajnym są geniuszami i mają niezwykle ścisły umysł. Pozdrawiam!1 punkt
-
A ja właśnie myślałam o 365 dniach. Myślisz, że niekompletny rok, by przypadł do gustu? I moje marne pisanie? Zaskoczyłeś mnie @Leszczym, bo ja ciągle o 365 dniach myślę. Np wczoraj był Dzień Wegetarian, miałam pomysł, ale wykonanie nie było dobre. A dzisiaj?! Dzisiaj, tj 12 stycznia obchodzimy Dzień Całowania Złotowłosych, a chodzi o Rudych. A zapoczątkował Kanadyjczyk w 2009 roku. Nie mam grama pomysłu. Krzty. Nic nie przychodzi mi do głowy. 😭 Dziękuję za uprzejmość i pozdrawiam serdecznie 🙂1 punkt
-
1 punkt
-
O czymś takim myślę, jak jestem z Sową w lesie i tam jest sporo mrowisk. Staramy się pojąć Boga, sens życia itp, a przecież my jak te mrówki. Co do miłości, to też nie wiem, bo może jesteśmy niewolnikami, a niewolnik to rzadko kocha swojego pana, chyba, że jest psem. I tak dalej i dalej. Wiersz super. M.1 punkt
-
Mnie się też podoba ostatni wers, a także rozpruwanie brzucha słońcu. To chyba nawet bardziej...🤣1 punkt
-
1 punkt
-
@error_erros Świetnie wyłapałeś różnice między tym, jak czuje ciało, a tym, jak opisuje czucie głowa. @Michał78 Cześć Michał :) Jak już widzę Twoją męską twarz, to nie taki Michaś z Ciebie, ale wciąż pozwolę sobie czasem :) Zaraz lecę poczytać do Ciebie. @Anna_Sendor Dziękuję, Aniu. Przyłapałaś mnie - bardzo przekorna jestem. @iwonaroma Tak! Dokładnie dlatego przebiśniegi :) Pozdrawiam ciepło.1 punkt
-
(…) Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nie pytaj komu bije dzwon: Bije on tobie. ☠️🔔 For Whom the Bell Tolls, John Donne (1572-1631)1 punkt
-
unoszę się i opadam ekstaza tobą czas przystaje niekończący się pocałunek otwiera naszą skórę przeglądam się w zmrużonych oczach i odbijamy od brzegu we wzruszenie ciał kocham cię karmię usta szyja sutki napletek kwitniesz w dłoniach porywając mnie na skraj dotykam cię nie ma już mnie1 punkt
-
nie wierzę w przeznaczenie ani w przodków Mieszka budujesz gród i wszystko znika nawet mechanizm tego nie wytrzyma znaleziono ciało pośród słów bywają różne w większości niepotrzebne między nami język mózgu i złoty dysk wiecznej podróży dusza potrzebuje wskazówki pustynią wyciszone niebo ja tobą iskrzy morzem brylantów to najpiękniejsza ubrana w srebrny pierścionek noc uwielbiam swoje ciało przebóstwione w twoich dłoniach wtedy każde z nas jest inne1 punkt
-
jak widno — aż można gasnąć w żywej opoce tych ramion co innym zdają się matnią skrzydeł bijących bez składu jak dobrze — nie rwać się z błędu że wabi nas bardziej czy mniej nie światło samo — a jednia ciem które też zagna tu ciemń1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne