Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 06.01.2023 uwzględniając wszystkie działy
-
Żółwik Karmelek powolny wędrowniś Nie mógł nieszczęsny na czas nigdzie zdążyć Wolnym, mozolnym poruszał się marszem I przez to biedaczek się spóźniał zawsze Raz wszystkie zwierzęta czas wolny miały I razem do kina na film się wybrały Karmelek też poszedł, lecz żółwim tempem Gdy dotarł, to kino już było zamknięte Gdy lew go zaprosił na swe urodziny To szedł nieboraczek ze trzy godziny Dodreptał na siódmą, lecz było już pusto Impreza skończyła się bowiem przed szóstą Raz chciał się w sobotę na mecz piłki wybrać I szedł z wielką radością by turniej wygrać Choć świetnym piłkarzem był nasz Karmelek Na mecz się spóźnił bo doszedł w niedzielę Gdy na wesele się wybrał zająca To zgubił się biedak po drodze na łące I znowu się spóźnił jako jedyny Tym razem o cztery okrągłe godziny I tak to już było z żółwikiem Karmelkiem Okazje niestety mijały go wszelkie I chociaż próbował się spieszyć nieborak To zawsze docierał do celu nie w porę Samotny I smutny był przez to Karmeluś Przyjaciół miał bowiem zupełnie niewielu Nikt cierpliwości nie miał wciąż czekać I przez Karmelka ze wszystkim zwlekać Aż raz żółwik spotkał ślimaka pod lasem Co tak jak i on nie nadążał za czasem I wielce się razem zaprzyjaźnili Bo równie powolni, spóźnialscy byli Autor: Adriana Gawrysiak4 punkty
-
Bliskości objazd z pierwszeństwem lęku miłość spowalnia wygody znawcom za cztery ściany kupiona pustka pieśnią usypia tęsknego wdzięku Jedynek cienie na kwiatach losu samotnej łąki wśród puszczy miasta z kopczyka kreta niepewnym gestem snuje się obłok wątłego głosu Na rysie listek żywy wiosenny papuga wróży dwoistość roli heretyk skupił myśl na chwili dzieci parami idą do szkoły4 punkty
-
Czasem jestem taka przezroczysta Z nieoczywistym zapachem Szarego mydła Na śliskiej podłodze Z rozpiętością ciała na długość autostrady Naga i całkiem bezwstydna Leżę Z pianą z szarego mydła Nad głową przekrzywiona aureola A ja z powagą króla Ludwika Z filiżanką kawy w dłoni Siedzę bez ubrań Na mokrych włosach - popiół niewidka Siedzę upaćkana w mętnych burzynach Czasem jestem taka nakręcona W falach miękkich mydlin Jak ocean Z szarego mydła zrobiona Gdy droga na górę W dół prowadzi W czystości niepewnej Wieczne sidła ze stali Na wannę się wspinam Łamiąc z piór gołębich Przemoczone skrzydła Czasem jestem taka przezroczysta4 punkty
-
Pamiętam cię i twoją białą koszulę Białą jak śnieg I usta jak truskawka czerwone Zaciśnięte w wąską kreskę Pamiętam cię I to spojrzenie wydłużające moje rzęsy Kruczoczarne I spłycające oddech I jeszcze te marzenia - niebieskie Pod kolor tęczówek twoich Misternie malowane Na moim ciele Pamiętam ciebie Jak za mglistym parawanem Wiesz Pamiętam jeszcze odrobinę Twój zapach i gładkość dłoni Piegi na nosie Matko, jakie one były boskie! Wzdychałam do nich jak to nastolatka Odrobinę żałośnie Pamiętam cię Dobrze pamiętam przecież Ciebie z tym aksamitnym głosem. Siedzisz mi w uszach I w głowie Zapomnieć o tobie trudno Odkładam to ciągle na potem Pamiętam cię Tęsknię od dawna na próżno Tęsknię bezwzględnie Bezgłośnie4 punkty
-
Mówili że kiedy się zakocham Przestanę myśleć Nonsens Ja wciąż o tobie myślę Mówili że rozum mi zwiotczeje Emocje soki wycisną I krwiobieg wysadzą W powietrze Mówili że kiedyś odejdziesz Albo ja odejdę Bo nic nie trwa wiecznie Mówili mi A to wszystko brednie Mówili mi Gdy ja już śniłam o tobie dawno W noce parne Leżąc zwinięta w embrion W zwiewnej za krótkiej sukience Mówili mi Uciekaj od jego spojrzenia czym prędzej Lecz za późno3 punkty
-
Gdy śmierć umrze nikt nie będzie płakał otworzą się drzwi za którymi uśmiech a myśli oraz sny nie będą już tak bolały Gdy śmierć umrze na jej mogile nie będzie bzu tylko czarny krzyż mówiący tu leży koniec trudnych krzywd3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Nie jestem myślicielem, by wymyślać, Nie jestem sędzią, by osądzać innych, Nie jestem też strategiem, by obmyślać I planować życia osób niewinnych. Nie jestem władcą świata, by podziwiać Swoje najbłahsze rzeczy, które czynię, Ani też niewolnikiem, by wydziwiać Tym, co dla siebie pragną mieć świątynię. Nie jestem wielkim mówcą, aby mówić - - Czy raczej krzyczeć - jakże powinno być, Ani też filozofem, by się głowić Jakąż to drogą człowiek powinien żyć. Nie jestem warty blasku nieba nocą, Ani też słońca nad mym horyzontem, Kiedy całą mojego życia mocą Jest me pytanie, co będzie z mym kątem. I dość mam wszystkich sądów, myśli, planów, Smutku, euforii, niemocy i panów. Dość mam o siebie dbania i bycia sam Pośród znajomych, bez spojrzeń, które znam. I gdy dość mam wszystkiego, co jest moje: Chęci, niechęci, rzeczy, które broję, Chciałbym wrócić tam, skąd przyszedłem na świat, Aby znów pojąć - cóż ze mnie jest za kwiat...3 punkty
-
zbudzeni do życia wśród mgieł opadających, na graniach gór wysokich; radość istnienia do serc przenika; zapachem zielonej kosodrzewiny nasycamy płuca- żyjemy3 punkty
-
Zachód wpada we wschód niczym kamień do wody. Głębokiej jak piekło. W nim niebo rozpostarte przegląda się nieco zdziwione swoim upadkiem. To mógłby być początek, ale to zbyt proste, są tylko szyby w oknach. Tak brudne, że nie odbijają światła. Wszędzie matowo, aż oczy bolą od poszukiwań drogi do wyjścia. Prowadzi ku następnym pomieszczeniom pełnym majaczeń i przekłamań. Prawdopodobnie nie ma sensu iść gdziekolwiek i kiedykolwiek. Odwieczna zagadka koła czasu. To mógłby być koniec, ale to zbyt proste.3 punkty
-
Na środek jeziora Cię zabiorę Łódką, kajakiem, w-rowerem Tam wszystkie historię opowiem Byś mogła być w końcu, moim Niebem Przyznam się do moich błędów wypytam Ciebie: czy znasz pokutę? na myśli mocno rozbiegane i serce młode choć pokłute Poznasz Tam moje - blizny czasu Co dla mnie ważne i co było Serce Ci moje na dłoń położę i spytam Ciebie: czy to już Miłość?2 punkty
-
za horyzontem baru zaczyna się nasz świat smaków zawirowań przelewów wstrząśnięty uśmiech barmana odpowiada każdemu życzeniu kolejka gotowa do odjazdu w takt sypanego bilonu budzi w nas chęć życia podwójny mistrz ceremonii żongluje jak zwykle naszym ego po zmroku nie odpowiada już na pytania marzy o łąkach i lasach dziewczynie spacerze i gabinecie figur woskowych nawalonych klientów2 punkty
-
-Mistrzu, żona chrapie, czy wiesz coś o sposobie? -Spać trudno, lecz masz pewność, że wciąż jest przy tobie.2 punkty
-
- Nie trzeba zeskrobywać tynku ze ściany – Heniek skrzywił się znacznie, na samą myśl o tym jakie to musiałoby być nieprzyjemne – już lepiej ją zaszpachlować, odświeżyć i zamalować. - O czym ty pleciesz? Masz pomysły jak archeolog na myśl o starej kamienicy, a to nie jest kamienica, to zwyczajna wiejska chałupa, do tego kryta strzechą. Słońce stało w zenicie, żar okrutny osadzał się kroplami potu na czołach obu mężczyzn. Tam - zaledwie kilkaset metrów dalej, staliby w cieniu rozłożystych dębów, ale nie było czasu na zmianę stanowiska, przecież obaj się spieszyli, a może po prostu chcieli uniknąć dłuższej rozmowy lub chociażby skrócić ją do minimum. - To i z dymem puścić łatwo, bo komu tego szkodować? A przecież zawsze znajdzie się ktoś kto poratuje, pomoże, nauczy. Może za kilka lat się ustatkujesz, żona, dzieci, jakaś praca... - Heniek, ty to jesteś optymista, lubię cię i nie każ mi zmieniać zdania na swój temat Gadam? Ano gadam, taką już mam naturę, ostrzegam – ciągnął Paweł - niechby tam nikt nie wchodził, bo nędza. Świata nie zmienimy, siebie ino możemy. Tu, na odchodne podał dłoń koledze i z nieskrywanym zadowoleniem poszedł w swoją stronę. Zapewne na cmentarz, bo i kierunek się zgadzał i jego nastrój, jak zwykle pełen garnek goryczy nagotował więc z nim idzie. Paweł nigdy nie pogodził się ze śmiercią Zośki, miłował ją jak nikogo na świecie. Ale ona umarła i od tego czasu z każdym problemem szedł na jej grób, żeby w wielkim monologu przedstawić swój plan. Ludzie widzieli, że czasami stał tam nieruchomo całymi godzinami, jakby oczekiwał jakieś odpowiedzi, może nawet ją otrzymywał, bo po takich wizytach podejmował niezwykle trafne decyzje. Ola za to oczy miała żywe, zagmatwane co prawda w pastelowych barwach. Na niebo spoglądała, gładziła trawy, układała świat w nowe obrazy. Kiedy pytał skąd taki pomysł, zazwyczaj mu odpowiadała, że kolory się nie dogadują z tonem jego głosu, że chciałaby go choć odrobinę zaczarować, bo tak twardo chodzi po ziemi, że kwiaty zaczynają spoglądać w dół szukając swojej w tym tętencie winy. Co ona widzi w Pawle? A co może widzieć człowiek zakochany, który ściągnął okulary i próbuje czytać najmniejszą z czcionek, bo własne potrzeby? A kiedy tylko zaspokoi ich krztę, jest pewien, że znalazł drogę do raju. Heniek od dawna podejrzewał, że Paweł żyje w dwóch światach. Co zasadza w nim Ola, to zjada nieobecna ciałem, a żyjąca w Pawle wspomnieniem Zośka. Niby taki porządny związek, układni ludzie, bez kłótni i oszustw... tylko po co ten cmentarz? Zamyślenie prowadziło Heńka po kolei, przez wszystkie stagnacje, co to się wdarły do wsi. Idąc wyliczał więc: jednym przypada kamień przy płocie, drugim wieczne zdrowaśki, trzecim rozlatująca się obora i kury na jabłonce. Każdego dnia od nowa, ten sam widok trzeba oglądać, ale do kroćset nie można zmarłych i żywych trzymać w jednym pomieszczeniu! To niezdrowe, zaraza się porobi! Jedna kobieta odeszła w zaświaty, a ten drugą sam wygania, wszystkich po wsi nastawia, żeby mu pomagali. Chociaż... a może ta Ola lubi być powietrzem, przecież maluje siebie ciągle w zieleniach stojąc nad sztalugą. Dobrali się jak Stach do wina i razem też się obalają. W głowach im wiruje kiedy w trójkę, bo i Paweł i Zocha i Ola... a może tej Oli nawet nie ma, tak jak Zochy. Zostaje więc tylko Paweł. Paweł i jego powietrze zatęchłe, jego chata kryta strzechą, a jednak murowana, ta o którą zabiega i którą zaniedbał. A mówi, że sam siebie zmienia na lepsze. A niech to... co za smętna nuta.2 punkty
-
Wyciągnąłem broń z kulą śmierci. Panika i bezdech ogarnęły, martwe ciało. Ale czy faktycznie już martwe? Policzyłem do trzech sekund. Kiedy byłem szczęśliwy. Zamieniłem wspomnienia w lustro. Strzeliłem do siebie. Umarłem, ale nie do końca. Usłyszałem odpowiedź. Zabiłem swoją duszą, ale nie ciało...2 punkty
-
przymarzł nasz dotyk jak w zimie stulecia głęboko pod skórą nie czuję już tak samo mrużę oczy rozbrajam pod powiekami arsenał szepczę twe imię by poczuć w ustach przebiśniegi przyjdzie nam odtajać lub skostnieć w sobie2 punkty
-
Zakochany do szaleństwa Zagubiony w własnej głowie Dobre słowo nie pomaga Zrozumienia nie ma w mowie Brak empatii z każdej strony Nawet ksiądz już nie pomaga To dokładnie odzwierciedla Jaka jest miłości waga2 punkty
-
Nim się poskarżę w progu na wściekłe Świata krawędzie, które orały Grzbiet, gdy sił resztką do niej wracałem, W oczach mych dojrzy, cokolwiek rzekłbym. A co widziałem i co ze wstrętem Pod powiek wiekiem zmęczonym cisnę, Wydłubie, na dnie zostawi iskrę, Ust łagodzący położy stempel. Niech mnie pancernej piżamy miękka Przystań zatrzyma na szeptów cumie. Tam w szczerby muru choć palec wsunę, Na westchnień hejnał forteca pęka.2 punkty
-
Są uczucia chwytające za gardło nie mają posmaku spełnionego marzenia ani gładkości aksamitu delikatności jedwabiu raczej siermiężną szorstką materię udręki rozpryskują się jak strzaskane lustro na tysiące nieszczęść każde wpada do oczu i nie wypływa z żadną łzą mówią weź się w garść nie roztrząsaj nie wspominaj przebacz to po chrześcijańsku nie przeprosili nie ma odwetu ni sprawiedliwości zemstę zostawili sobie bogowie mają czas rozkoszują się tym codziennie i nigdy im nie zabraknie mają swoje igrzyska jedne urządzają dla ofiar drugie dla katów ale zabawa zawsze jest przednia2 punkty
-
Cały czas przez tę jakże niełatwą wielowiekową historię osobliwych dziejów są tutaj całe grupy, które notorycznie mają w plecy, gdy tymczasem – na zdrowy rozum – powinny być bardzo mocno i bardzo daleko do przodu. I wcale nie mam tutaj tylko na myśli tych najsprawniej piszących. Warszawa – Stegny, 06.01.2023r.2 punkty
-
Na Rusi dalekiej przed wieloma wiekami, Wyłaniały się z mroków nocy tatarskie zagony, By mordy, zniszczenie i grabieże szerzyć… Przeszywającym błogi spokój tatarskiej strzały grotem, Trawiącym wszystko wokół łaknącym żertwy ogniem, Dorobek wielu pokoleń pożogami spopielić… Gdy bezlitosne szturmy tatarskich zagonów, Odbijały się od murów kasztelańskich zamków, Kierowały się ku odległym drewnianym cerkwiom… Dla palącej wewnętrznie żądzy łupów, Zaklętej w tysiącach nocnych napadów, By otulone nocnym mrokiem okrasić pożogą… Zapłonęły cerkwie na Ukrainie, By dzikich stepowych Tatarów stać się łupem, Z kosztowności wszelkich bezwstydnie ograbione, Na pastwę płomieni niebawem wydane, Gdy srogie tatarskie strzały, Zwieńczone ostrymi żelaznymi grotami, Drewniane ściany starych cerkwi przeszywały, By w poczynionych wyżłobieniach zarzewia ognia pozostawić, Maleńkimi płomykami wielkie pożary rozniecić, By ku gwieździstemu niebu buchając się wzbiły, Gdy w blasku księżyca płomyki maleńkie, Jęły przeradzać się w coraz większe, Z czasem gwiazd skrzących niemal sięgające, Tym straszniejszy nieokiełznany pożar, W wnętrzu niejednej wielowiekowej cerkwi rozgorzał, Pozostawiając z czasem jedynie zgliszcza dogasające… Zapłonęły cerkwie na Ukrainie, Oślepiając jaskrawym swych pożarów blaskiem, Zasnute pomroką dziejów wieki minione, Bólem i cierpieniem dziesiątek tysięcy Rusinów naznaczone, Gdy począł wkrótce trawić bezlitosny ogień, Modrzewiowe ściany cerkwi mchem otulone, Wwiercającym się w nie przeszywającym je żarem, Sięgnęły i zuchwałe ognia języki, Baniastych kopuł kilkusetletnich drewnianych cerkwi, Krytych artystycznie ociosanym gontem, Na drewnianych dachach wielowiekowych cerkwi, Zatańczyły z złowieszczym śmiechem straszliwego ognia płomyki, By w trawiący wszystko pożar się przerodzić, Pośród czarnej mgły ciężkich obłoków, Wijących się przeraźliwie kłębów dymu, Dziedzictwo wielu pokoleń bezlitośnie spopielić… Płoną cerkwie na Ukrainie, Trawione tatarskiej nienawiści ogniem, Krwawej i okrutnej wojny będącym zarzewiem, Zgliszcz i pogorzelisk jasnym zwiastunem, Potoki iskier się rozsypywały, Z artystycznie zdobionych kopuł modrzewiowych cerkwi, Na tle smolistego nieba deszczem złotym, Na rozłożyste dywany traw zielonych, Wieczorną rosą okraszonych, W zapomnieniu w mrokach nocy dogasającym, Walące się z hukiem drewnianych cerkwi stropy, Na liczące wieków wiele sosnowe podłogi, Wśród ognistych kłębów tysięcy iskier złotych, W nadpalonych podłogach wybijały dziury, Sięgające zdać by się mogło piekielnych czeluści, Wzbraniające zarazem dostępu do ikon świętych, Płoną cerkwie na Ukrainie, Strzelającym w nocne niebo czerwonym ogniem, Sypiącym wciąż nieprzebranych iskier zamiecie, Spadających na zroszoną krwią pomordowanych ziemię, Przerażający widok łun na nocnym niebie, Z miejsc gdzie dotąd majaczyły o zmierzchu cerkwie, Przeszywający do szpiku kości dojmującym strachem, Niewinnych i bogobojnych Chrześcijan dusze, Niegdyś w niemowlęctwie Wszechmocnemu Bogu ofiarowane, W płonących dziś cerkwiach prawosławnym Chrztem… Złocone, zabytkowe, misternie zdobione zwiezdice, Poczęły trawić szalejących pożarów bezlitosne płomienie, By stopione wpiły się wrzącym mosiądzem, W z najszlachetniejszego drewna rzeźbione stoły ofiarne, Pozostając z nimi już na zawsze złączone, Mocą ognistych płomieni nierozerwalnie zespolone… Płoną cerkwie na Ukrainie, Trawione wielkich pożóg bezlitosnym żarem, Pozornie tak bezbronne, samotne i opuszczone, Naprawdę zaś Maryi nadprzyrodzoną opieką otoczone, Woskowe, smukłe, cerkiewne świece, Żar wielkich pożarów stopił bezlitośnie, Przy jaśniejącej księżyca pełni, Zmieniając je w lepką bezkształtną masę, Z srebrzonych świeczników bezładnie spływającą na ziemię, By zawrzała niczym ukrop w morzu płomieni, Gdy pierwsze ognia płomienie, Poczęły muskać świętych aureole, Rozmazując barwy wielowiekowych ikon, Wielobarwne farby smugi, Z złoconych ikonostasów spływać poczęły, Tak podobne łzom krwawym pierwszych męczenników… Płoną cerkwie na Ukrainie, Ognistym żarem gorejące bezlitośnie, W morzu ognistych płomieni trawione, By zimne ich popioły wiatr rozwiał o świcie, Zabytkowe, setki lat liczące antymisy, Przeszywały trzaskające z pożarów iskry, Choć niewinnie skrzące ostre niczym brzytwy, Wypalając wyzierające z nich dziury, Otoczone tak licznie czarnymi obwódkami, Niczym świętych lica złoconymi aureolami, Jedynie konsekrowanej Najświętszej Prosfory, Nie ośmieliły się tknąć ognia języki, Choć bezrozumnym żywiołem jedynie będące… W całej swej niszczycielskiej sile, Z wszystkiego wokół czyniącej swą żertwę, Obecności żywego Boga w Najświętszym Sakramencie się lękające… Płoną cerkwie na Ukrainie, Spowite czarnym gryzącym dymem, Będącym zarazem płóciennym katowskim kapturem, Dla bezlitosnego kata jakim jest ogień… Drżą w posadach ukraińskie cerkwie, Od ech niedalekich wojny straszliwej, Zbierającej dnia każdego żniwo krwawe, Pośród mężów i niewiast świętej wiary prawosławnej, Wypełniając Ich mogiłami zbroczoną krwią ziemię, Naznaczonej niegdyś tatarskimi najazdami Rusi średniowiecznej, Jak płonęły cerkwie Ukrainy przed wiekami, Obracane w popiół niezliczonymi tatarskimi najazdami, Tak współcześnie płoną i na oczach naszych, Chwytającym za serca widokiem straszliwym, Grozą swą nieomal rozum odbierającym, Przepełniając nas strachem z ekranów telewizorów plazmowych… Zanieśmy do Boga rzewne pacierze, By nie płonęły już więcej Ukrainy cerkwie, By strawione ogniem zostały niebawem odbudowane, Z pierwowzorów najdrobniejszych detali wiernym odwzorowaniem, By nie płonęły więcej cerkiewki stareńkie, W tajemniczości swojej tak niewysłowienie piękne, Z pieczołowitą starannością przed wiekami wzniesione, Wobec ognia żywiołu tak samotne i bezbronne, By mogły swym pięknem cieszyć, Oczy całego świata ludzi, U wielkich artystów inspirację wciąż budzić, Zbawieniu ludzkich duszy jak przez wieki służyć, By straszliwej wojny koleje, Oszczędziły choć prastare wielowiekowe świątynie, Niekiedy czasy wielkich kniaziów pamiętające, O tajemnicach przeszłości wciąż wiele powiedzieć nam mogące… -------------------------------------------------------------------------------------------- Zanieśmy do Boga rzewne pacierze, By nie płonęły już więcej Ukrainy cerkwie, By strawione ogniem zostały niebawem odbudowane, Z pierwowzorów najdrobniejszych detali wiernym odwzorowaniem... https://wiadomosci.cerkiew.pl/news.php?id_n=44872 punkty
-
2 punkty
-
chmury na niebie zwieszone po horyzont pośród pól studnia ku szarości dnia wyłania się tapeta brzozowy lasek2 punkty
-
Odchodząca noc, budzący się nowy dzień, rozmyte kolory. Zapach kwiatów, pachnący wczesnym rankiem las. Ptasi koncert, siedzący przy fortepianie muzyk. Wytwór wyobraźni, ingerencja siły nadprzyrodzonej, może prawo nauki. Ktoś namalował, inny dodał dekoracje, wszystko do siebie pasuje. Zawsze za daleko, niczym horyzont zawsze przed nami.2 punkty
-
Stoisz otoczony wrzawą. Brak przeciwnika podnieca publiczność. On się spóźnia. Teraz ty sam walczysz z nerwowym ruchem ręki. Ponure pomruki potęgują niecierpliwość. Nierozpoczęta walka trwa wiecznie, tak jak oczekiwanie na nią. Zawieszony jesteś na każdym oddechu, każdym szepcie, każdym okrzyku dziesiątek tysięcy widzów. I tamtego z dżinem w ręku też. On dobrze zapłacił żeby patrzeć jak będziesz schodził kulejąc z ringu. Czarno-zielony makijaż, kamufluje łzy przed rozpaloną w reflektorach publicznością męskiego teatru. Sędzia przerywa, wzrusza ramionami, pokazuje dłonie, wykręca usta, odpowiada bez odpowiedzi gdy trener pytająco patrzy. Opuszczasz ring niefotogenicznie zapamiętany w ciemnościach korytarza. Nieodwzajemnioną żądzą krwi wzywasz taksówkę. Wracasz do domu.1 punkt
-
moja córka jest aseksualna w kraju takim na literę "Pe" gdzie ciemno... wiecznie ważne by powiedzieć na głos... mól syn jest heteronudny klasycznie w sypialni tylko przy zgaszonym świetle ważne by powiedzieć na głos ja jestem heterohiperaktywny dzień w codzień rytmiczny rechot wszędobylski ważne by powiedzieć na głos wszyscy w stosunku mają swoje upodobanie czy jest to takie ważne by powiedzieć na głos1 punkt
-
pojąć człowieka człowiek nie może pojąć Boga lecz mrówka może ugryźć człowieka a człowiek może Boga pokochać1 punkt
-
dżizus kurwa ja pierdolę jak mi dopiero co weszły buchy i właśnie usiadłem żeby coś popisać [ słuchawki jaśniechu strzelił ] ta mi psem drzeć ryja pod oknem zaczyna1 punkt
-
1 punkt
-
@iwonaroma Mnie się coś takiego przytrafiło, że umarłem za życia. Potem mnie lekarze przywrócili z powrotem. Zatem wiem o czym piszesz. Trochę więcej zrozumiałem, ale żeby to była jakaś wielka przemiana, to bym nie powiedział. Miałem większe z innych powodów.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Treść na tak🤗 Nie rozumiem tylko tytułu, bo kojarzy mi się z Pinokio, którego ostatnio oglądałam. Może chodzi o korzeń... 😁1 punkt
-
1 punkt
-
Dziękuję za pozytywną ocenę i polubienie. Słowo singiel w swoim pierwotnym znaczeniu oznacza, iż ktoś decyduje się na samotność z wyboru. Jednak często mogą się pojawić pewne niechciane uwarunkowania tej decyzji. Pustelnik może mieć bardzo trudny charakter i po kilku niepowodzeniach w związkach decyduje się na singlizm. Inny anachoreta z kolei może uważać, iż wszystkie wartościowe osoby są już dawno zajęte, zatem zbyt późno by szukać. Spotyka się eremitów, którzy wierzą, iż małżeństwo jest tylko po to, żeby mieć dzieci, a oni z różnych przyczyn ich posiadać nie mogą, zatem wybierają podróż przez swój los w pojedynkę. Moje życie było takie sobie w kratkę. Raz w pojedynczo, a raz parami. Jedno i drugie ma swoje plusy i minusy. Sumarycznie, z moich doświadczeń, bilans wychodzi na zero.1 punkt
-
@Rafael Marius A niech to… muszę zamówić nowe okulary 👓, bo widzę to: co chcę widzieć, zamiast tego: co jest napisane jak wół. 🐂 Przepraszam za tę gafę. 🙏1 punkt
-
1 punkt
-
@iwonaroma To jest tak: albo to się robi, albo o tym się pisze; na dwie rzeczy równocześnie nie ma czasu. 😊 Co wolisz❓1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Trzech Króli urodzić się w stajni czyż Władcy przystaje Trzech Króli Go wita On Panem zostaje i cokolwiek byśmy o tym nie myśleli nie ma Władcy większego na naszej pięknej ziemi trzej królowie do Niego z darami przychodzą mimo swej godności pokłon Mu składają i nam wszystkim ludziom dobry przyklad dają więc i my się pokłońmy Hołd oddajmy Jemu naszmu Władcy Panu Niebiańskiemu 2022 andrew1 punkt
-
Pierwszy i ostatni wers zaprzeczają sobie, ale w poezji może tak ma być. 🤔 Poza tym: nie podzielam romantycznej wizji śmierci. Większość ludzi umiera w późnym wieku, często nie zdając sobie sprawy co się dzieje wokół. Życie należy rozgryzać, wypijać do dna, kiedy jest się młodym i pełnym sił. 😊1 punkt
-
Wyschnięte jeziora mam w oczach, A dłoń moja wątła - to wszystko, Czym w ciszy dam radę żal ścisnąć, By żyć jeszcze, śmiać się i kochać. Lecz nawet już w pięści nie sposób Na spokój pokładać nadziei. Zamknąłem ją, a wykrzyczeli, Że gniew swój szykuję do ciosu.1 punkt
-
@staszeko jestem Ci bardzo wdzięczna za Twoją wypowiedź, bo rzuca zupełnie inne, ale bardzo interesujące światło na tą kwestię. Przyznam się, że nigdy w taki sposób nie myślałam, a coś w tym jest. Pozdrawiam Cię serdecznie.1 punkt
-
1 punkt
-
przede mną droga pobliskie lasy kuszą chwilą wytchnienia leśne ostępy opadły mgły poranne goni mnie echo szarówka w lesie wciąż jestem realistką którędy droga zaciszny kącik stale pachnący lasem ukoi myśli zapach choinki z jej żywicznych gałązek spadają szyszki w koszyczku szyszki rozsypują nasionka namiastka lasu1 punkt
-
@staszeko Oh, piosenka bardzo dobrze mi znana, bardzo dziękuję za odświeżenie tego utworu i za miłe słowa :) @Leszczym Bardzo się cieszę! Pozdrawiam Cię serdecznie :) @Brevkbevt Odmienna interpretacja! Gdzieś ta autodestrukcja po mnie często chodzi i wylewa się w słowa, a że jako odbiorca, wyczułeś ją nawet w - wydawałoby się prostym i nieco naiwnym utworze - bardzo ciekawe i daje do myślenia. Dziękuję!1 punkt
-
JJ - JUST JOKES TYLKO ŹARTY In the 80s, Barbie had got high heels, mini skirt, big breasts and long hair. Now it is Ken who has got it all. W latach 80. Barbie miała szpilki, mini spódniczkę, duże piersi i długie włosy. Teraz to wszystko ma Ken. *** The foreman of an elite apartment renovation team to the wealthy metropolitan female customer: -Here, look, ma'am, make sure everything's as we'd agreed, everything's beautiful, everything's on time. Female customer: -Even so I can't help but wonder where the column capitel is? Ossetian worker in Ossetian to his countryman: What is she talking about? The latter one: No idea! Foreman: It's here... somewhere... I guess. The Tuvinian worker in Tuvan to himself: I wish I could know what you are talking about. Foreman to the female customer: What are you talking about? Female customer: The column capital. The top part of the pilaster. Ossetian worker in Ossetian to his countryman: What is it? The latter shrugs in response. Foreman: -Pilaster-pilaster. Female customer: -But that's just that fucking terrible thing! Ossetian worker: Oh, that's but that fucking terrible thing... ! Female customer happily: Yes, it is! Ossetian workers to each other 'l in chorus: Aital has got this fucking terrible thing. To their Tuvinian colleague : Aital, where is that fucking thing? Tuvinian with the column capital in his hands: Oh! Here it is! That very fucking terrible thing! VOICE-OVER: The peoples of Russia speak 277 languages and dialects... Aital: -But the Russian will always understand one other. (But the Russian always speak the same tongue). THE END Majster ekipy remontów mieszkań elitarnych w metropolii do zamożnej klientki: -Proszę spojrzeć, pani, wszystko jest tak jak było umówione, wszystko jest piękne, wszystko jest na czas. Klientka: -W takim razie nie zrozumiałam, gdzie jest kapitel? Robotnik osetyński po osetyjsku do swojego rodaka: O co chodzi? Ten ostatni: Nie wiem. Majster: -Ona jest gdzieś tu ... chyba. Robotnik z Tuwy, po Tuwińsku do siebie: Nie mam pojęcia, o czym wszyscy mówią. Majster do klientki: -O czym pani mówi? Klientka: -Kapitel. Wierzchołek pilastra. Robotnik osetyński po osetyjsku do swojego rodaka: Co to jest? Ten ostatni w odpowiedzi wzrusza ramionami. Majster: -Pilastr-pilastr. Klientka: -Ale to kurwa po prostu ta chujnia. [tu chujnia to wihajster] Robotnik osetyński: Ale to tylko jest ta chujnia! Osetyjczyk do Osetyjczyka razem: Aitał ma ją. Do Tuwańczyka: Aitałe, gdzie jest ta chujnia? Aitał: Och! Oto gdzie jest.. Ta chujnia! GŁOS zza kadru: Narody Rosji mówią 277 językami i dialektami... Aitał: -Ale Rosjanie zawsze się wzajemnie rozumieją! (Ale Rosjanie zawsze mówią tym samym językiem). KONIEC *** There are good people. There are no good organizations. Są dobrzy ludzie. Ale nie ma dobrych organizacji. *** MORONISTAN -Halt! Speak the password! -Password! -Pass forth! DEBILISTAN -Postój! Podaj hasło! -Hasło! -Przechodź dalej! *** WHEN A PART IS GREATER THAN THE WHOLE If to put a tablespoon of shit in a barrel of honey, there will be a barrel of shit. KIEDY CZĘŚĆ JEST WIĘKSZA OD CAŁOŚCI Jeśli włożyć łyżkę gówna do beczki z miodem, będzie beczka gówna. *** Charlie, you haven't yet learned it, but granny Lisa has already bought the farm! Karolku, o tym jeszcze nie wiesz, ale babcia Liza już trzasnąła w kalendarz! *** CALL IT FRIENDSHIP If you are cold, I can eat you up! JAK KUMPELKI Jeśli jest ci zimno, mogę cię zjeść! *** TikTok is like just custom-made for me! TikTok jest jak dla mnie stworzony! *** APHROMASK -Tell me, doesn't the gas mask interfere with your sexual life? -Just on the contrary. Firstly, my wife is silent in it. Secondly, I can't see her face anymore. And thirdly, when I close the valve, she at last starts to move at least a little. AFROMASKA* -Powiedz mi, czy maska gazowa nie koliduje z twoim życiem seksualnym? -Wręcz przeciwnie. Po pierwsze, milczy w tym moja żona. Po drugie, więcej nie widzę jej twarzy. I po trzecie, kiedy zamykam zawór, ona w końcu zaczyna się przynajmniej trochę ruszać. *Afrodyzjak *** At last all your whores gonna get burnt! Nareszcie wszystkie twoje kurwy spłoną! *** It's boring at home, it's expensive outdoors. W domu jest nudno, i na dworze jest drogo. *** -Ah, Andryusha, usually I don't have sex on the first date. Pussy Cat: What a lying bitch, man. -Ach, Andriusza, zwykle nie uprawiam seksu na pierwszej randce. Kotka: A to kłamliwa suka! *** A lot of likes, little money and nowhere to go on a visit. Dużo lajków, mało pieniędzy i nie ma dokąd pójść na wizytę. *** Cats: "So many years of training, but they still fail to lick clean their arse holes!" Koty: "Tyle lat treningu, ale wciąż nie mogą wylizać swoich dup". *** Catherine has realized that there was something Royal about her. She had got Peter, who was the First, Nicholas, who was the Second, and Alexandre, who was the Third. Katarzyna zdawała sobie sprawę, że było w niej coś królewskiego. Miała Piotra, który był Pierwszym, Mikołaja, który był Drugim i Aleksandra, który był Trzecim. *** The way girls feel when you tell them: "You look so much like your father!" Jak dziewczyny się czują, kiedy mówisz im: "Jesteś taka podobna do swojego ojca!" *** A Job Interview. Na rozmowie kwalifikacyjnej. PERSONNEL OFFICE. BIURO KADR -Good day! -Część! -Good day! Have a seat. I really hoped that you would not come, and I would not have to waste time on you. Due to sheer courtesy, gonna ask you, "How did you get there?" -Cześć. Proszę usiąść. Naprawdę miałem nadzieję, że pan nie przyjdzie, żebym nie musiał marnować na pana czasu. Z czystej uprzejmości zapytam, jak pan aż tutaj dotarł? -Shocking, your office is in the middle of bumfuck nowhere, and I have completely regretted my coming here. -Okropnie. Wasze pieprzone biuro jest równo gdzie pieprz rośnie, a ja już całkowicie żałowałem, że tu przyszłem. -Well, what is, is. Also due to pure courtesy, gonna offer you a glass of water. -Cóż, jest jak jest. To prawda. Również z czystej uprzejmości zaproponuję panu szklankę wody. -Thanx a lot. But I feel like going for a stronger drink. -Wielkie dzięki. Ale lepiej... chętnie bym przyjał pańskie zaproszenie na drinka. -Olga, baby, fetch some water. -Olgo, skarbie, przynieś trochę wody. -Aye, Mister Seven Centimetres (Mister Three Inches). -Tak jest, Panie Siedem Centymetrów. (Panie Trzy Całe) -Wow! -No proszę... Ojej! -My mistress! So, do you really mean to work for us? -Moja kochanka. Więc czy naprawdę chcesz z nami współpracować? -Of course not! I just want to make a lot of money, while doing nothing. -Oczywiście nie! Chcę tylko zarabiać dużo pieniędzy i nic nie robić. Guy Mitchell sings "She wears red feathers and a huly-huly skirt..." (1952), which contains the words "I worked in a London Bank, respectable position...". Guy Mitchell śpiewa "Ona nosi czerwone pióra i spódnicę huli-huli..." (1953), w której znajdują się słowa "Pracowałem w londyńskim banku, szanowana pozycja...". -Oh, that's my own occupation. Luckily, it was me who'd taken this position first. To be honest, gonna give up on you. Your face is terribly infuriating me, so lemme go over the basic formalities in brief. Your strengths? -O, to jest mojе miejsce pracy, i na szczęście jest już zajętо. Szczerze mówiąc, już postawiłem krzyżyk na pańskiej karierze. Pan ma twarz, która jest strasznie irytująca i mnie wkurza, więc szybko przejdźmy przez podstawowe formalności. Twoje mocne strony. -I haven't got any at all. I am absolutely incompetent, but I can perfectly simulate intense activities. Oh, another thing, my habit of drunk-doing a salto mortale [of going and getting into troubles] in the office. -W ogóle ich nie mam. Jestem zupełną przeciętnością, ale jakościowo simuluję aktywność. I jeszcze coś... Pijackie pokazuję salta mortale [wystawiam łeb do odstrzału] w biurze. -Why did you leave your previous position? -Dlaczego odszedłeś z poprzedniego miejsca? -Fired for missing work, stealing a printer and fist-fighting with a charlady. -Zwolniony za wagary, kradzież drukarki i z powodu bójki z sprzątaczką. -Well, here's the last question. Where do you see yourself in five years? -Cóż, ostatnie pytanie. Gdzie widzisz siebie za pięć lat? -Ha-ha! Do not ask me! Do I really seem a lady fortune-teller? -Ha ha! Skąd mam to wiedzieć. Czy wyglądam jak wróżka? -Well, fine anyway. At last we've completed those formalities. I am glad to inform you, Sir, that you are not a good fit for us. We'll never ever call you back. Best regards. You gonna be escorted to the door, while I am being awaited by notifications on my Facebook. -Cóż, to świetnie. W końcu z tym skończyliśmy. Z przyjemnością informuję: nie nadajesz się do nas. Na pewno nie oddzwonimy panu. Powodzenia. Teraz odprowadzą pana do drzwi, podczas gdy na mnie czekają powiadomienia na Facebook'u. "She wears red feathers, and a huly huly skirt" by Bob Merryl sung by Vancha March przez Boba Merryl'a, śpiewana przez Vancha March'ego -Thanx a lot. It was not nice to meet you. I wish you every failure. By the way, I haven't washed my hand after visiting your loo. Wielkie dzięki. Bardzo nieprzyjemnie było cię poznać. Życzę panu zła. Swoją drogą, nie umyłem rąk po wyjściu z toalety. -By the way, you helped yourself to the tap water from there. -Swoją drogą, nalałem panu wodę z kranu w toalece. -Ha-ha-ha! Advertising slogan. Hasło reklamowe. "Filter your words, filter your water!" "Filtruj swoje słowa, filtruj wodę!" BARRIER Co. Ltd. Water filters. Firma "BARIERA" Sp. z o.o. Filtry do wody. *** Сats: -Who do we come from? -Of course, from the great lions. -And Natasha, our mistress? -From a monkey. -God, what a shame! Koty: -Od kogo pochodzimy? -Oczywiście od wielkich lwów. -A Natasza, nasza właścicielka? -Od małpy. -Boże, co za wstyd. *** Whoressan, 35 roubles a piece. Kurwassan, 35 rubli za sztukę. *** MOTHERS, WIVES AND DARLINGS I do love my mother, and I do respect all my ex-wives and, possibly, the future ones. MATKI, ŻONY I KOCHANKI Bardzo kocham moją matkę i bardzo szanuję wszystkie moje byłe żony i być może przyszłe. *** Europe 2022: We are not in the same boat. We are in the same storm. All our European boats are different. Europa w 2022 r.: Nie jesteśmy w tej samej łodzi. Jesteśmy w tej samej burzy. Wszystkie nasze europejskie łodzie są inne. *** I used to suffer from fear of the dark. But yesterday I received my utility bills. Now I suffer from fear of electric light, water and especially heating. Kiedyś cierpiałem z powodu strachu przed ciemnością. Ale wczoraj otrzymałem rachunki do zapłacenia za media. Teraz boję się światła elektrycznego, wody, a zwłaszcza ogrzewania. *** THE BABY ELEPHANT WALK -Daddy, let the baby elephants run one more time. -Baby elephants are tired, mija. -Daddy, just one, the very last time. -All right. One more, but last time. Company, form up column! Put on your gas masks! Forward, run! SPACER SŁONIĄTKA -Tato, pozwól słoniczkom jeszcze trochę pobiegać. -Słoniątka są zmęczone, córeczko. -Tato, to tylko jeden, ostatni raz. -Okej, tylko jeden, ale ostatni raz. -Rota, utworżyć kolumnę! Włożyć maski przeciwgazowe. Naprzód, biegiem! The Baby Elephant Walk by Henry Mancini. By the brass band "AcademBrass" of the music school #10, Novosibirsk, Siberia. Music leader and conductor Dmitry Slatvinsky. "Spacer słoniątka" przez Henryka Mancini'ego. Orkiestra dęta "AcademBrass" szkoły muzycznej nr 10, Nowosybirsk, Syberia. Lider muzyczny i dyrygent Dmitrij Słatwiński. *** THE LUV POTION -Can I come in for a cup of coffee with you? -Thank you, but I've had enough. I have got four children due to coffee! ELIKSIR MIŁOŚCI -Czy mogę wpaść do ciebie na kawę? -Dziękuję, ale nie. Mam już czworo dzieci z kawy. *** With a cup of Nescafe our secret thoughts turn into desires ... and with a bottle of whiskey into actions ... Z filiżanką Nescafe nasi sekretne myśli zamieniają się w pragnienia... A z butelką whisky w działania... *** Autumn. After resting and getting back their strength and health on their countryside vegetable gardens, female pensioners return to the polyclinics. Jesień. Po odpoczynku i nabraniu sił i zdrowia na swoich zamiejskich działkach ogrodowych, moherowe berecy wracają do poliklinik. *** Next time try to catch hold of my hands! Następnym razem spróbuj złapać mnie za ręce! *** -Actually the Earth is flat. It's simply stretched over a sphere. Elon Musk: QED!* *quod erat demonstrandum this completes the proof, hence proved -W rzeczywistości Ziemia jest płaska. Jest po prostu rozciągnięta na kuli. Elon Musk: QED!* *quod erat demonstrandum co kończy dowód *** Get yourself a boyfriend, Tasha! Utrzymaj sobie faceta, Nataszo! *** -Where did you learn to tap dance? -In my family! Just fancy, morning, 15 kids and just one potty. -Gdzie nauczyłeś się stepować? -W mojej rodzinie! Tylko wyobraźcie sobie: rano, 15 dzieci i tylko jeden nocnik. *** On the fourth day Quick-eyed Falcon noticed that the barn where they were locked hadn't had got the fourth wall. The song "Running Bear", 1959, being accompanied by the goofy unforgettable Native American chant of "Ooga chaka, hooga hooga//Ooga chaka, hooga hooga…", as it was revived in a scene of the 1989 movie "Scandal". The ditty about the girl Little White Dove sung by Ray Gelato. Piosenka "Running Bear" ("Biegnący Niedźwiedź"), 1959 r., której towarzyszy niezapomniany chór Indianinów "Uga ciaka, uga uga//Uga ciaka, uga uga…", wskrzeszona w scenie z filmu "Skandal" 1989 roku. Piosenka o dziewczynce Little White Dove ("Biała gołębica") śpiewana przez Ray'a Gelato'ego. Czwartego dnia Sokoł Bystre Oko zauważył, że stodoła, w której byli zamknięci, nie miała czwartej ściany. "Running Bear" by J.P. Richardson nicknamed The Big Bopper sung by Johnny Preston in 1959. "Running Bear". Kompozytor J.P. Richardson wel The Big Bopper. Piosenka zaśpiewana przez Johnny'ego Preston'a w 1959 r. *** IN A HOUSE OF GOD Smartphones ringing in the temple will be immersed in holy water. W DOMU BOŻYM Telefony dzwoniące w świątyni zostaną zanurzone w wodzie święconej. *** BELATED INSIGHT Finally, I understood what meant to be adult. It's when everything hurts all the time, you're short of money, and can’t see your friends due to much work, let alone you have to go shopping all the time. And around me there are some adult uncles and aunts who, for some reason, are the same age as is that of mine. SPÓŻNIONA MĄDROŚĆ Wreszcie zrozumiałem, co to znaczy być dorosłym. To wtedy, gdy wszystko cały czas boli, brakuje Ci pieniędzy i nie możesz widywać się ze znajomymi z powodu dużej pracy, nie mówiąc już o tym, że musisz cały czas chodzić na zakupy. A wokół są niejaki dorosły wujki i ciotki, którzy z jakiegoś powodu są w tym samym wieku co ja. *** -Describe your dress in English, please! -Made in China! THE END KONIEC1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne