Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.10.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. chcemy! by mogło pląsać na wietrze kręcić się radośnie jak na karuzeli bujać w obłokach nawet strzelić w kosmos! a ono wcale nie pragnie być wolne przycupnęło w zakamarku głowy gromadzi pokłady pamięci lawiruje w marzeniach uwielbia naszą niewolę
    5 punktów
  2. tańczą mi w głowie myśli niedokończone jak dzieci tańczą i rosną aż je wypowiem a te ze skrzydłami odlecą
    5 punktów
  3. Na śmierć dziadka W dwie godziny nad ranem raptem już leżał ścięty jak nożem i mrozem miał buty na nogach i wszystko inne wujek mówił - siedział mi tyłem na kolanach dusił się ale chciał pomagać dopóki jeszcze mógł ruszyć ręką naraz przestał jak mu zapinałem guzik przy kołnierzyku koszuli i cięższy się zrobił od razu tylko paska nie zdążyłem i brud ma pod paznokciami bo za dnia grzebał coś w kuźni zresztą to i wymyć ciężko odszedł cicho z szelestem wysuszonej skóry na parapecie przybory do golenia w szafie ubrania też pachnące trumną
    4 punkty
  4. Wiele możliwości i scenariuszy mam tego przyszłego spotkania. Spojrzymy sobie głęboko w oczy i utoniemy na moment. Nasze dłonie i stopy jeszcze się nie spotkają i nie splotą warkocza sztormowych fal. Źrenice i kąciki oczu będą prowadzić swoisty dialog, którego inne części ciała zagubione nie zrozumieją. Albo dynamicznie na siebie wpadamy. Bardzo ciekawe czy torba mi wypadnie z dłoni, poszybuje wbrew grawitacji w górę (pod niebo?), a może twoja kawa zachlapie koszulę i te plamy będą przyczyną pierwszego dotyku. Albo staniemy w tramwaju naprzeciwko siebie tak blisko, że moja szyja będzie oddychać twoim powietrzem. Że twoje włosy zasłonią świat poza nami. Świat, który nas interesuje, tylko na niby i tylko na niby dla zakochanych istnieje. Wszystko inne nastąpi za kolejną chwilę. Tylko się spotkajmy. Bo możemy się też minąć, zasłuchani w muzykę w słuchawkach, wpatrzeni w dalekie tablice na lotnisku albo mrówki drepczące pod naszymi nogami.
    4 punkty
  5. Póki Póki dzieci mieszkają za ścianami, W domu starców będzie ciepło. Nie kominom, Nie duszom z dymu. Skóry tapety, Okna okulary, Tak ciałom, jak bułki z pieca. Póki dzieci mieszkają za ścianami, W domu starców będzie ciepło.
    4 punkty
  6. przy starej drodze chodzą słowa nieużywane te które się nie mieszczą na zwyczajnym obrazie te które raz rzucone kiedyś komuś przepadły prostotą lub przepychem kroki skomplikowały przy starej drodze dźwięczą ich wciąż ćwiczone mowy spacerując poboczem to zziębną to się zgrzeją to podkreślą obecność splatając się przypadkiem z deszczem wiatrem i słońcem w skomplikowane zdanie pozornie zapomniane
    3 punkty
  7. - Poda mi Pan rymy do słowa: o j c z y z n a? - Pewnie, proszę: dłużyzna, chińszczyzna, łatwizna, płaszczyzna, polszczyzna, drożyzna, szarzyzna, dulszczyzna, pańszczyzna, bohaterszczyzna, obczyzna, amatorszczyzna, … - Spierdalaj, lewaku jebany…
    3 punkty
  8. Opuszczam więzienie zmysłów Zapominając reguł istnienia Czas powędrować ku Kadesz-Barnea Uwolnić serce od strachu Zasypiam skulony pod murami twierdzy Tu spotykają się ścieżki przeznaczenia Tu grzech i niewinność spływają po ścianach razem I dalej, i głębiej, w ciemność Nieskończone krople niezliczonych pragnień Każda niezręcznego sekunda milczenia Wszystkie obiecane, spętane zakazem Już wypełniła po brzegi mój sen Uległość topi w niej prawdę Że dobro jest tutaj złem Karci spojrzeniem Każe mi spłonąć W świątyni anonimowych pragnień Jej suknia w pół do spełnienia
    3 punkty
  9. ta historia dzieje się na plaży w rolach głównych gra szczupła kobieta pistolet pod kocem gruby mężczyzna muszelka biała muszelka przypominała kobiecie jakąś historię która przywiodła ich na plażę przykleiła muszlę do czoła grubasa potem wyciągnęła pistolet spod ręcznika mężczyzna zabrał jej pistolet po krótkiej szamotaninie przeplatanej wybuchami śmiechu wystrzeliła broń kula poleciała w morze nikt nie słyszał huku w okolicy plaży Santa Susana zbierało się na sztorm na drugi dzień na plaży został czyiś ręcznik klapki kąpielowe rzucone obok opakowanie po okularach do pływania to był już koniec sezonu piasek pomału przykrywał zostawione przez letników przedmioty
    2 punkty
  10. Nie chcę grać, ale muszę Ramiona mam spuszczone prosto Napięć nie czuję żadnych A chciałbym By drżała moja dusza... Na spotkaniu klasowym Dawne twarze dla mnie Bez wrażeń I bez żadnych masek Bez używek Jestem sobą... A tak chciałbym Spocić się, przelęknąć Potknąć się o siebie Wdepnąć w drogę mleczną...
    2 punkty
  11. w kuchni znowu zalęgły się myszy kot jak zwykle ma na to-wyjebane oddam go albo uduszę będzie martwy za karę na amen tyle kasy na niego wydałem zbankrutuję chyba przez niego a on patrzy żółtymi ślepiami a on miauczy potulnie tentego już nie będę karmił darmozjada niech na drzewo spierdala czym prędzej a tu jesień i zima zaraz on przeczuwa deszczowy październik cwana bestia-z chaty nie wychodzi siedzi w domu nosa nie wyściubi w strzępy pociął firany w salonie kwiaty wszystkie z parapetu zrzucił teraz wziął się za sofę-bo sofa jakoś dziwnie mu nie pasuje trzeba zniszczyć całą tapicerkę w tych kolorach on kiepsko się czuje sam już nie wiem co zrobić z bydlęciem może psa sobie kupię niech poczuje twardą męską rękę chyba że kundel też mnie zdominuje czemu więc gdy nie ma go w domu ja za kotem jak głupek tęsknię i otwieram drzwi i okna na oścież wołając kici...kici...kici... -wracaj kocie do domu czym prędzej fota z netu.
    2 punkty
  12. Rozpocząć tydzień chcę od wierszyka bo choć to sztampa a nie klasyka ja jestem z tego zadowolony błogosławieństwo, bowiem od żony dostałem lepsze niż od papieża więc werwa we mnie wstąpiła świeża. Chwyciłem pióro i czystą kartkę, pół szklany kawy, wódeczki ćwiartkę i pamiętając wciąż o zapasie dwa Okocimy, cztery Harnasie a gdy pod ręką to wszystko miałem siadłem i wierszyk ten napisałem. Wstęp, choć przydługi nudą nie trąci wypity napój myśli nie mąci jest jedno, ale i jego ramy z tym, ale jednak zawsze przegramy bowiem atrament nam w piórze znika więc z jego braku koniec wierszyka.
    2 punkty
  13. Krążą wokół mnie Jak wygłodniałe sępy Szarpią wątrobę Kraczą machając skrzydłami Wkładają dzioby na siłę Nie straszna im sól A mi krwią splamione serce Za nic nie oddam im Koszyka swoich wierszy Ledwo narodzonych w bólu Naszych dzieci Klaudia Gasztold
    2 punkty
  14. Jedynka pokłóciła się bardzo kiedyś z… zerem, -nie nazywaj mnie więcej pałką bo jestem, -pośród wszystkich cyfr super bohaterem, -a ty jesteś zawsze zero, po czym gestem Pełnym fałszywej dumy i nadzwyczajnej pychy, spojrzała na zero bardzo nieprzyjemnie, -zero nic nie znaczy to tylko wynik lichy -patrz co inne cyfry zrobiłyby beze mnie -Każdy zawsze na mnie liczy i wartość moją docenia -kończę nic nie warte te twoje zerowe wątki -ech jakie zero z ciebie i to nie tylko z imienia a wtedy odezwała się inna cyfra co stała obok piątki: -Samo zero nic nie znaczy ale żal mi też ciebie –jedynki, -bez zera jesteś jednak taka sobie zwykła pała, -lepiej utnijcie na zawsze te głupowate docinki, -bo ja jestem szóstka: cyfra oraz liczba doskonała* *Liczba doskonała - liczba naturalna, która jest równa sumie wszystkich swoich podzielników, mniejszych od tej liczby. 6=1+2+3
    2 punkty
  15. na karmelizowanym niebie pierwszy taniec liści wdepnąłem na zranione słowa oziębłe palce zakryły niebo pod parasolem dobry wieczór gramoli się w porwanych chmurach wiatr zbiega po schodach za horyzontem ciepłe psy szczekają na zimno
    2 punkty
  16. Pustynia Wciąż sypią czerwonym piaskiem w oczy, musimy przetrwać w walce o życie, przecież naszym drugim imieniem jest śmierć, psiakrew, posłuchaj, zacznijmy od początku, jesteśmy sobie równi, bohaterze, weź zardzewiałą strzelbę i słomiany kapelusz, bądź odważny, ja tymczasem pobiegnę na strych i z żelaznego kufra wygrzebię kowbojski rewolwer - puf, uważaj, bohaterze, stań tam trochę dalej z boku i osłaniaj mnie, ja - rozpieprzę kartel, o tym musisz wiedzieć, bóg przeszłych dni jest uwięziony w nas - bez litości nie ma życia. Łukasz Jasiński (lipiec 2010)
    1 punkt
  17. Późnym popołudniem znów zabrałam się do pisania. Zrobiłam sobie gorącą kawę w swoim ulubionym, porcelanowym kubku z wyszczerbionym uszkiem. W końcu miał już swoje trzydzieści ponad lat, więc trzeba było wybaczyć mu delikatny ubytek w urodzie.Wreszcie usiadłam na tarasie swojego kochanego, białego domku w stylu amerykańskim. Całe życie o nim marzyłam! Nie mogę uwierzyć, że mi się udało! Zamiast pisać mój wzrok co chwilę uciekał na kołyszące się na wietrze słoneczniki. Były ogromne a ich złocisty kolor świetnie komponował się ze śnieżnobiałym, drewnianym płotem. Nad furtką pięły się różowe, dzikie róże, które swym zapachem przyciągały roje pszczół. Ten dźwięk był muzyką dla moich uszu! Zamknęłam oczy by jeszcze bardziej oddać się tej bezcennej chwili...
    1 punkt
  18. niech dojrzewa wytrwale model długowieczności lecz ze stałym dostępem do opieki i miłości
    1 punkt
  19. Balonik na sznurku zaciskany w dziarskiej rączce, nierezolutny a unosi się ku niebu. To cecha niewinności; wiedzą o tym polne maki, kapelusze muchomorów i usta nim zaznają smaku krwi, przygryzając wargę w bólu życia. Wpierw jeszcze karmazynowa szminka odciśnięta na kieliszku bordeaux, potem szkarłatna koronkowa - wisienka na torcie, która rozpali noc. Jednak biedne serce, choćby uderzało w tanga takt, to niekiedy za mało, by ognistym szeptem stawiać wspólny dach. Także rodzinne obiady z pomidorową i buraczkami na drugie. Dyskusje rozgrzane do czerwoności i domownicy doprowadzani do szewskiej pasji. W wersji idealnej - smagana wiatrem biało-czerwona i bocianie dzioby stukające w niebo, zupełnie jak balonik. Ogniste zachody i pąsowe wschody, zapach poziomek i jaspisowej róży. A jeśli granaty, to tylko owocowe. Stanowcze nie dla rozdartych ran i pokrwawionych szat. Choć tych nie brak. Poszlaki wciąż bezwzględnie wiją się czerwoną linią. Kochasz, cierpisz i umierasz. Pozostaje miłość.
    1 punkt
  20. zapytaj księgi w której jesteś bohaterem czy ciebie dużo a jeśli niewiele to warto pamiętać że w każdej chwili księga może być zamknięta
    1 punkt
  21. Ile drzwi otworzyć by ujrzeć spełnienie ile trzeba łez uronić by zobaczyć lepsze Ile kłamstw ominąć by do prawdy dojść jak pokonać trudne którego tak wiele Jak jak jeszcze raz jak by nie na darmo otwierać kolejnych marnych chwil
    1 punkt
  22. Spójrz na deszcz, jak spada w dół Rozbija się o ziemię Pozostaje po nim mokry grunt Tylko tyle ma nam do zaoferowania ten świat Deszcz opada, łzy opadają Nasze życia stają się kałużą Która wyparuje Gdy wzejdzie słońce Ciemne chmury nad moją głową A mrok i rozpacz we mnie Z każdą kolejną kroplą Boli mnie bardziej Nie obchodzi mnie już Kiedy przestanie padać Dla mnie życie to ciągły deszcz Nieprzerwane staczanie się w otchłań Każdą kroplę czeka upadek Wszystkie spadają w dół Jutro nikt z nas Nie będzie już o nich pamiętał.
    1 punkt
  23. Zwykły dzień ranek świt za oknem ciemno mycie kawa praca nauka inne obowiązki brak pomysłu na kolejny ciekawy dzień życia przepadnie bez historii marzymy o pięknie często tylko marzymy realizujmy je każdy zwykły dzień może być niezwykły 10.22 andrew Dziś wymyślę coś będzie ciekawy dzień
    1 punkt
  24. @Giorgio Alani bardzo podoba mi się ten obrazek kiedy kalka czeka na słońce :) to zabieram.
    1 punkt
  25. @iwonaroma jestem za uwolnieniem słowa :)
    1 punkt
  26. Jakiś czas temu zostałem poproszony przez moją przyjaciółkę (miłośniczkę robienia na drutach), abym napisał limeryk z hasłem rękodzieło. Powstał następujący tekst, a do niego ilustracja.
    1 punkt
  27. @Kapistrat Niewiadomski Nie zamierzam zostać weganinem, choć zwierząt mi szkoda, szczególnie w hodowli. Myślę, że bestia w każdym człowieku uwielbia, łamać zasady i postanowienia. Tak, jak to z zakazanym owocem było. Pozdrawiam
    1 punkt
  28. Dlaczego życie czasami bywa nieszczere pluje kłamie Dlaczego zapomina się uśmiechać łzą wierzy Dlaczego czasem śmierdzi nie chce wiedzieć co to wstyd Dlaczego życie bywa upierdliwe czemu krzyża się boi Dlaczego dlaczego życie świat psuje dlaczego...
    1 punkt
  29. Nie w słowa ubieram Pozbierane chwile Patrzę tylko Uważniej jak ukryte w zmierzchu Myśli coraz głębiej Chowają się w kredensie Wyprasowane obrusy Stygną uwięzione w krochmalu Czekają By otulić biesiadny stół Zaprosić słowa Ułożyć je w wystawną kolację Czerwień wina ośmieli Spojrzenie rozleje się Głęboko w kielichach Przysiądzie w towarzystwie Wymieni fotografie w albumie Na kolory
    1 punkt
  30. @Kapistrat Niewiadomski Zgadzam się całkowicie. dzięki za komentarz. Dziwna rzecz, pod twoim postem pojawił się link do jakiegoś wydawnictwa, które sprzedaje moje opowiadania w formie ebooku. Nawet nie bardzo wiem skąd tam się wzięło. Ja nie mam z tym nic wspólnego i nie bardzo wiem jak działa to forum. Moje opowiadania rzeczywiście opublikowałem gdzieś tak rok temu na jednym z portali wydawniczych, które wydaje wyłącznie ebooki. Tam może, praktycznie bez kosztowo, publikować każdy, do czego gorąco zachęcam każdego początkującego twórcę. Trzeba jedynie zapłacić za konwersję pliku, ale to nie są duże koszty. Jednak na jakieś zarobki liczyć nie radzę 🧑. Raczej na odrobine satysfakcji. To wydawnictwo rozprowadza wydane ebooki po innych sklepach. To chyba dzieje się automatycznie i stąd ta reklama. Dlaczego znalazła się na tym forum pod twoim postem?. Nie mam zielonego...???. jak ktoś wie to niech mi to powie. Oczywiście w ogóle mi to nie przeszkadza i nie mam o nic żadnych pretensji.
    1 punkt
  31. Ranne monstrum podnosi swój łeb, W milczeniu wbija pazury wprost w moje serce, A gdy dowiedzie swego triumfu gromkim rykiem, Oddala się, lecz nie na długo. Powraca, by znów zadać cios, Tym razem słabszy. Za każdym razem, stwór, wychodzi z ukrycia wolniej, I bardziej mi się przygląda, Nie atakuje bezmyślnie, mruży ślepia i pomrukuje. Pod koniec dnia stoi przede mną w bezruchu, Nie jest już groźny i wygląda inaczej, Jakby przeszedł metamorfozę. Gdy kładę dłoń na jego grzbiecie, poddaje się. Wieczorem, patrząc w jego wielkie ślepia, dostrzegam swoje odbicie.
    1 punkt
  32. Giani Morandi.. młodziutki...:), ode mnie to...
    1 punkt
  33. Wzruszające i refleksyjne. Świetny wiersz Czarku.
    1 punkt
  34. Tak, bo to oni pracują na te domy i emerytury.
    1 punkt
  35. @NNN Mam pewne wyobrażenie na temat Twojego wcześniejszego nicka i pragnęłabym się nie mylić. @goździk Tak się zastanawiam czy znalibyśmy smutek gdyby nie znajomość miłości właśnie. Dzięki :) @Nata_Kruk Hej Nata :) Odnoszę się do tanga jako tańca, a w takowym odlicza się takt. Natomiast druga wskazówka na pewno słuszna, też mi to 'te owocowe' trochę wadziło, ale chciałam aby wybrzmiało precyzyjnie, co zresztą wyłapałaś 😉 Teraz widzę, że zbyteczne, zmieniam. Dziękuję Ci, że mnie czytasz. Ściskam. @Czarek Płatak Ten tekst na moje standardy jest tak długi, że aż mnie zmęczył, jednak sam się zaprosił w takiej formie :) Uśmiecham się, że znośna nawijka :) @Waldemar_Talar_Talar Dzięki za czytanie i pozdrawiam z uśmiechem, Waldemarze.
    1 punkt
  36. Gwiazdy spadają Tak jak ty I zamarzają w ogrodzie tęsknoty Twoje łzy Ukazując całe twoje piękno A chłodna noc Odcisnęła na tobie piętno I uderza ten magiczny chłód Nie zdarzy się już żaden cud I pochłania twoje lodowate serce moc Taka to magiczna noc
    1 punkt
  37. kocham to - żyć po jego zawsze ciepłych śladach śmiało i lekko znów związać gdzieś niebo z ziemią jak On
    1 punkt
  38. @Czarek Płatak Ciężko mi komentować ten wątek. Mało komu dana jest tak świadoma śmierć i tyle trzeźwości umysłu w ostatnich chwilach. Niezwykłe i godne. Opis Twój oddaje tę niezwykłość, współpracę syna w z ojcem w obliczu rychłej śmierci, aż został już tylko syn. x
    1 punkt
  39. Wszędzie rosną kwiaty, wokoło pozorne piękno. Ktoś rozum zgubił, zostawił przy drodze. Mężczyzna dla kobiety zwariował, popełnił samobójstwo. Szaleństwo z miłości, poświęcenie wszystkiego, któż kocha bardziej. Kto przy drodze rozum zostawił, bez głowy też dojdzie. Gdy głowa przeszkadza, wymień na inną. Serce pozostaw przy drodze, bez głowy bez serca, jesteś wreszcie wolny.
    1 punkt
  40. Piszę to w kawałkach - wiersz o mej całości Więziony przeszłością, ogłupiony wolnością W której zaczeły przerażać wszelkie błahostki Mój najsłabszy rym to twe imię z miłością Pomimo tych wszystkich kolorów; najcześciej czarna owca to ta barwna postać Po burzy wyjdzie tęcza, jak wcześniej Chwila słońca, powtórz pętlę, i tak bez końca Topiłem się paranoicznie w morzu słusznej radości biegłem do niej w szale, i w pędzie - na próżno Porażki i szczyty, to fragmenty większej całości którą zrozumiemy, gdy będzie za późno Toczę wieczny konflikt, między kim byłem, a kim się stałem Byłem rzeką, co potoczyła swe wody do morza Wyrzucone wydarzenia wraz ze starym kalendarzem Skuty łańcuchami ego, dwubiegunowy jak zorza Przekroczyłem tę granicę cierpienia za którą wita tylko pogodny uśmiech Bezpowrotnie, bez ratunku się zapomina po co, i o co się walczy
    1 punkt
  41. jestem kostką lodu w twojej szklance delikatnie się przesuwam po jej ściance czekam aż wprowadzisz szklankę w drżenie które sprawi w moim ciele poruszenie bo ty rozpalasz bezlitośnie wszystkie zmysły już w mojej głowie nie ma miejsca na domysły topię się cała w pożądaniu niebezpiecznie ach upij się upij się dziś ze mną koniecznie lekko mnie rozkołysał drinka smak gdy obejmujesz szklankę dłonią mówię tak na jej dno osuwam się zmysłowo cały świat wiruje tuż nad moją głową bo ty rozpalasz bezlitośnie wszystkie zmysły już w mojej głowie nie ma miejsca na domysły topię się cała w pożądaniu niebezpiecznie ach upij się upij się dziś ze mną koniecznie pragnienie gasisz w lodowym trunku ja sunę po ściance nie szukam ratunku z namiętnością znikam w twoich ustach na stole została tylko szklanka pusta
    1 punkt
  42. Powróć wraz z moją ostateczną myślą, wróć z wiecznością, której wykradziono ciemność. Poczuj na nagim ciele wspomnienie, doświadcz wszechmocy gwiazd, zaplątanych we własne grzechy, pominiętych na samym wstępie. Gdy nadejdzie pora rychłej dorosłości, nakarm ból krzykiem ofiar, nawoływaniem dusz o powrót do raju. Nie udawaj, że świt pozbawia cię człowieczeństwa, że wraz z tobą upada pod krzyżem, razem z twoimi łzami drąży skamieniałe powietrze. Nie chcę odchodzić na złość współczesności, wbrew przywidzeniom, które wypełniają senne oczy, martwe powroty w głąb subtelności. Nie sprzeczaj się z marzeniami, czasem nawet milczenie wymaga krótkiej rozmowy. Zanim na duszy zakwitną zimowe kwiaty, a czas taktownie odwróci twarz, udaj się na krawędź wieczystości; spójrz w dół, na tych, którzy wciąż wierzą, że odzyskają królestwo niebieskie, że miłość zwycięży walkę o bezkres. Nie chowaj serca, uchyl nieznacznie drzwi - ktoś, kto będzie wart, zapuka. I nasze myśli znajdą się niebezpiecznie blisko siebie, kroki serc odnajdą wspólny rytm. A kiedy wyczerpią mi się zapasy gwiazd, przestrzeń stanie się pretekstem do powrotu na krawędź nieba. Tam będzie czekał Bóg - ten sam, co na początku, o identycznym kolorze oczu. Pozostanie zamknąć powieki, by uratować grzeszną ciszę przed powrotem chaosu, przed napaścią na wypożyczone niebo, przeznaczone do pilnego remontu.
    1 punkt
  43. Gdzie droga szuka końca Gdzie czeka ciemny las Róże kwitną bez końca Zasypia nawet czas Leniwe senne myśli Płyną w objęcia drzew Usłyszysz tam szept liści Tam cisza brzmi jak śpiew Gdzie trawa niecierpliwa Czeka swej pani stóp Ul słodkim miodem spływa Rozchyla usta cud Tam mieszka czarownica Tańczy w objęciach mgły Zawstydza nagie łąki Kradnie demonom sny Nieskazitelnie czysta Nad piekłem roni łzę A czarne niebo błyska Szumi pożoga w tle A potem wschodzi słońce Koszmarom braknie tchu I znów tańczy na łące W sukni z TANIEGO lnu
    1 punkt
  44. We mgle zniknęły drzewa i kwiaty przysnęły w piasku gościnne plaże Na pocieszenie jeszcze ogrzeje słońce jesienne odbicia twarzy Faluje woda gdy wiatr powieje unosząc myśli z zatoki marzeń Tafla jeziora mieni się blednie w ciszy jak zawsze dobrze i zwiewnie by wracać latem
    1 punkt
  45. Hej, pozwolisz, że pokażę Ci swoje uwagi do tekstu w cytacie poniżej? Tak mi będzie prościej ;) Oczywiście nie masz obowiązku się do nich zastosować, to recenzenckie sugestie ;) To tyle z mojej strony, sorki za operację na Twojej pracy, jeszcze raz podkreślam - to moje widzenie, nie musisz się nim inspirować ani wdrażać do swojego tekstu :)) Pozdrawiam!! :)) Deo
    1 punkt
  46. @Nata_Kruk Żaden debiut, zwykła fuszerka :) Masz oko, Nata. Chylę czoła \o/
    1 punkt
  47. Dla mnie to śmietnik, miejsce gdzie wyrzucam to co uwiera mi w głowie
    1 punkt
  48. Błeeee 🤣🤣🤣 Lepiej już lepieje pisać codzień niż jak łysy krasnal stać przy płocie.
    1 punkt
  49. Dared... dałeś takie 'kawałki', że większość musiałam w prawie całości wysłuchać, a zwłaszcza Gintrowskiego.! Dorzucam to.. też wspomniana jest Warszawa.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...