Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.09.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
wylecz moje nogi obie niechaj idą tam gdzie chcą a ja nazwę ciebie bogiem chociaż inni z ciebie drwią wylecz moje ręce obie bym cię w końcu dotknąć mógł bym palcami twoje skronie wymasował w tył i w przód wylecz moje serce chore co czasami nie chce żyć rozwiąż ten splątany worek i dopompuj więcej krwi wylecz moją chorą głowę wygoń precz z niej myśli złe poczuć chciałbym się jak człowiek co to jeszcze mu się chce fota z netu.12 punktów
-
Otarł Jasiek pot swój z czoła: - Matko moja ,znowu szkoła! Znów w tej ławce siedzieć muszę, przecież ja tu się uduszę! Nie wysiedzę godzin tyle, chciałbym wyjść choćby na chwilę... Znów sprawdziany i kartkówki, Jasiek nie ma do nich główki. Kombinuje każdy ranek, by nie zostać przepytanym. Poniedziałek miał ból głowy. Wtorek - też nie był gotowy. W środę schował się pod ławką, zdradził się niechcianą czkawką. W czwartek Jasiek znów był chory, zjadł nieświeże pomidory. Piątek- jeszcze nie wyzdrowiał, cały weekend też chorował. Chciał uniknąć tak sprawdzianu. - Oj ,jak ja współczuję Panu! Rzekł z politowaniem lekarz. - Czemu ciągle tak uciekasz? Żeby zniszczyć swoje lęki musisz problem wziąć do ręki. Zdusić go tak jak komara, bo przyleci cała chmara. Jasiek choć się bał- spróbował. Tak swe życie uratował. Zamiast ciągle symulować, zaczął szkołą się zajmować. Zbierał szóstek całą chmarę, bo rozprawił się z komarem.7 punktów
-
jeśli ubiorę je w słowa będą jak zwierzęta skazane na polowanie jeśli ich nie wyrażę będą polować na mnie7 punktów
-
ptaki jeszcze nie odlatują jeszcze pełno żaru w piecu lata jakże łatwo wywołać płomień wystarczy rzucić kilka drew nie widziałem Twoich oczu przez ogień nie widziałem przez wodę ciągle patrzę na Ciebie przez krzywe szkło głupiej nadziei7 punktów
-
bukiet polnych kwiatów w wazonie zapach porannej kawy chleb na stole to wszystko miło zaczyna kolejny dzień ozdobiony uśmiechem w którym widać nadzieje pachnącą jak ten bukiet i chleb który cieszy4 punkty
-
Urojenie to takie wydawanie. Może trochę w ostrzejszej formie. Może bardziej nieobliczalnie i uporczywe. Bardziej przeszkadza i mocno rozstraja oraz zaburza równowagę. Wielu z nas - również zdrowym - coś bez przerwy się wydaje. Raz trafniej innym razem niecelnie zupełnie. To wydawanie właśnie potrafi nas świetnie zmotywować. Rzecz chyba w tym żeby jak najradośniej i najszczęśliwiej nam się wydawało. Żeby tak jakoś świetlnie i pozytywnie. Żeby wydawanie - nawet nieracjonalne, czy z gruntu fałszywe nas budowało i sprawiało nam przyjemność. Smutki nawet jeśli są, a każdy je ma w niemałym nadmiarze trzeba odganiać, bywa że na siłę. Spójrzcie tylko, że gdyby mi się nie wydawało, że potrafię pisać i mogę to robić sprawnie, ciekawie i dobrze zupełnie, co może być swoją drogą dużym nieporozumieniem, nic bym nie napisał. Kompletnie nic nawet przez całe swoje życie. Inna sprawa, że najprawdopodobniej coś zupełnie innego by mi się wydawało, a może nawet uroiło i zapewne tam skierowałbym własne poczynania. Jestem zdania, że jak nam już coś się wydaje, to niech nam się - a co tam - wydaje na maksa. I bądżmy w tym hojni, a co. Władysławo, 06.09.2022r.4 punkty
-
Po ulicach deszczem spłakanych i w mdłym blasku latarni, Krążą szare ćmy, szukając otuchy w świetle sztucznych lamp, Spocząć im nie sposób, muszą wciąż latać, tu-tam-siam-owam, Po mokrym od deszczu asfalcie, pośród wiatrowych wiuwań. Same, w zimnie, na pustych ulicach i w domach zagasłych, Błąkają się, wieczne, spadłe z raju, zagubione dusze, Szukając swojej drugiej połowy, na dobre i na złe, Wraz z upływem czasu coraz bardziej zwiędłe i samotne. Tulą się w swoich ramionach będąc na poły już martwe, Próbują się ogrzać chociażby tą drobniutką iskierką, Dusze, choć poranione przez życie i nieufne ździebko, Lecz, pomimo wszystko i na przekór wierzące - iż warto. Niespodzianie spływa na nie z góry jakiś blask magiczny, Obejmując w swoje drapieżne posiadanie cały świat, Ów blask wypala nam dusze, przenika na wskroś ciała, We współczesne Pompeje zmienia cały świat dookolny. A to jest światło, co niesie w sobie, na przekór wszystkiemu, Zarówno zagładę, jak też zalążek dobrej nadziei, Jedno musi umrzeć, aby narodzić się mogło nowe, I nie ma na to rady, gdyż tak to już jest urządzone. Warszawa, 6 IX 20223 punkty
-
Nasza złota Iga z małego Raszyna Mocna dla rywalek jak z filmu Maryna Gdy do piłeczek dobrze podchodzi I topspinowy forehand jej wchodzi To pięknie wygrywa ta dzielna dziewczyna3 punkty
-
B to bardzo seksowna litera bo kształt "brzuszków" bo wielkość B bo Brigitte Bardot brzoskwinia i banan bachanalia blondynki w bikini brunetki w bikini blondyni w bokserkach bruneci w bokserkach bo ból bez bliskości Boże jestem beseksualistą!!!3 punkty
-
- Oooh... ale chyba nie zamierzasz na tym poprzestać? - zapytała rozorgazmowana Soa, spoglądając na Mila znacząco. - Pewno, że nie - odpowiedział. - Tak jak zresztą wiesz, bo wciąż cię czuję... również w moim umyśle - dodał, puszczając do niej oko. - Kontynuujmy więc - przesunął czubkami palców od piersi ku dołowi brzucha, zaraz po tym schylając się do miejsca jej ciała, które przed chwilą opuścił. - Mil... - wydyszała po pewnym czasie. - Prawda - odmruknął, uśmiechając się i do niej, i do własnych myśli. - Najwyższy czas na... inne działanie. Obrócił ją na brzuch i uniósł biodra, klękając za nią i przysuwając jej uda do swoich. Czego spodziewała się i nie spodziewała zarazem. Czego oczekiwała i jednocześnie nie. - Ależ Mil... - jęknęła, zaciskając dłonie na fałdach koca. Poczuła, jak krew w jej żyłach znów szaleńczo przyśpiesza. By w moment później zwolnić i przyspieszyć znowu do tempa jego krwiorytmu, tworząc razem wspólne. Pod zamkniętymi powiekami widziała jasność. Intensywną i zarazem łagodną, jakby światło docierało do nich przyćmione jakąś delikatną zasłoną. Wszystkie inne doznania jakby nagle zgasły: koc w dłoniach i pod kolanami, ciepło słońca na włosach, karku i górnej części pleców, łagodny szum falującego przed nią oceanu. Czuła tylko Mila, poruszającego się w niej rytmicznie i niespiesznie, i jego dłonie, trzymające ją w talii. I wspomnianą jasność w przymkniętych oczach. Dotyk i poczucie trwały dostatecznie długo... * * * - Też miałem na nią... mm, ochotę - przyznał się Mil przed sobą samym, wciąż skoncentrowany na dawaniu i braniu. Na branej dziewczynie. Na przyjemności, którą odczuwał i dawał. I na widoku jej zgrabnego ciała przed sobą. A szczególnie - tu powiedzmy sobie szczerze - na pewnej jego części. - Rumień się, Soa, rumień - pomyślał, zetknąwszy na jej rozanieloną doznaniami, a jednocześnie dziką buzię. - Rumień się - uśmiechnął się ponownie. - Uwielbiam to. * * * - Też miałam na niego ochotę - pomyślała Soa w tej samej chwili, gdy jemu zaświtała podobna myśl. - I to od dawna. Teraz, powiedzmy sobie - myślała dalej, wydzielając trochę przyjemności na myślenie - warunki są wybitnie sprzyjające. Słońce, plaża, egzotyczne miejsce, cisza i spokój. Chcę tego, pragnę tego. Też to lubię. Bardzo lubię. I potrzebuję. A on... - zawróciła myślami do mężczyzny, poruszającego się za nią i w niej jednocześnie - nawet mi się podoba, mimo różnicy lat. No i - tu wewnętrznie uśmiechnęła się jeszcze szerzej - się nadaje. Cdn. Voorhout, 06.09.20222 punkty
-
Kolejna noc nadchodzi, Siedzę na podłodze, samotna. Swą trzęsącą dłonią Łapię za jedwabną celulozę. Tym razem dna dosięgam, Czy zostały mi jakieś wyjścia? Wiem, że nie zrobiłam wszystkiego, Wiem, że czas mi się kończy. Jednak, czy mogę po prostu się poddać? Wcale nie chcę tak umierać. Ostatnia deska ratunku mi pozostała, Do stracenia nic już nie mam. Teraz będzie dobrze, prawda? Jedno wyznanie, A tyle zmienia...2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@Rolek No prawie że dobro narodowe... :) Bystre, pracowite i utalentowane ;) I ładne :)2 punkty
-
Kobiecie tak trudno dogodzić! Na nadchodzące Walentynki planowałem kupić jej coś wyjątkowego, czego jeszcze nigdy nie miała. Nawet gdyby zerwała ze mną następnego dnia, ten upominek miał ocalić mnie od zapomnienia. Chciałem, żeby patrząc na to po latach pomyślała: „Jednak miał klasę i charakter”. Może nawet byłoby jej żal, że nie jesteśmy już razem. Postanowiłem kupić jej coś, co związałoby nas na zawsze. Zacząłem od sporządzenia listy upominków: ode mnie, a również tych, które podarowali jej znajomi, choć oczywiście nie mogłem wiedzieć o wszystkich. Pierwsza lista nie była zbyt długa, gdyż nie dostawała ode mnie wielu podarków. Zazwyczaj były to okazyjne bukiety, ułożone z wyszukanych roślin. Ilekroć kwiaciarka pytała: — Do ilu? Szybko ją poprawiałem: — Nie do ilu, ale od ilu. Jednego razu wręczyłem jej wiązankę z egzotycznym kwiatem o trudnej do wymówienia nazwie, sprowadzanym z drugiego końca świata przez największego importera w Amsterdamie. Jej reakcją był uśmiech, lecz nie taki powodowany autentycznym uczuciem wdzięczności, tylko szablonowy, który za darmo można ściągnąć z witryny Google. Kilka dni później zwierzyła się koleżance, jak bardzo była rozczarowana: — Wiesz, przyniósł mi takiego badyla, co rosną w rowie jak osty. Czy on myśli, że ja jestem jakaś krowa? Innego razu, kiedy przechodziliśmy koło Cepelii, zauważyła na wystawie nieduży obrazek wyszywany kolorowymi nićmi z muliny. Przedstawiał szczupłą kobietę siedzącą z kwiatem w dłoni na ławce w parku. — Ależ to piękne, jak ja bym chciała mieć coś takiego… — westchnęła. Popatrzyłem na cenę — była rujnująca, lecz zaraz pomyślałem: nie ma takiego wydatku, którego bym dla niej nie poniósł. Pracowałem po godzinach, również w wolne soboty, oszczędzałem na jedzeniu, a myśl, że robię to wyłącznie dla niej, stawała się największą motywacją. Niedługo były jej imieniny i podarowałem jej ten niezwykły upominek, nie bez cienia nadziei, że przypadnie jej do gustu. — Kochany, to najpiękniejszy prezent jaki kiedykolwiek dostałam. Skąd wiedziałeś, że uwielbiam takie rzeczy? Zarzuciła mi ręce na szyję, lecz nie było w nich odrobiny ciepła. Po kilku tygodniach, szukając parasolki, odnalazłem nieszczęsne rękodzieło: leżało za szafą w przedpokoju, całe pokryte kurzem i pajęczyną. — Ach jak dobrze, że to znalazłeś. Sama nie wiem, jak to mogło przepaść bez śladu — skłamała bez zająknięcia. Miałbym łatwe zadanie gdyby lubiła bibeloty. Kupiłbym jej wtedy jakiegoś fikuśnego pajacyka, albo misia, do którego mogłaby się przytulić, ale ona była osobą gustowną, o wyszukanym smaku i gardziła taką taniochą. Myślałem o czymś z ubrania, lecz tu wybór był jeszcze trudniejszy: jeden rękaw może być przykrótki, szew nierówny, albo guzik przyszyty pod złym kątem. Poza tym, nie wiedziałem jaki nosi rozmiar, a gdy proponowałem wyjście na basen lub plażę, żebym mógł ją dokładnie ze wszystkich stron obejrzeć, wymawiała się rozstrojem żołądka bądź migreną. Jeszcze gorzej sprawa się miała z obuwiem. Jednego razu asystowałem jej przy zakupie luksusowych botków z zameczkiem. — Jak ci się podobają? — Super. — A te? — Fantastyczne. — No, to które lepsze? — Sam nie wiem… — Jesteś typowy facet, nawet doradzić nie potrafisz! — Cisnęła we mnie butem i rozzłoszczona wybiegła ze sklepu. Myślałam też o biżuterii jako najbardziej oryginalnym sposobie wyrażania uczuć, tylko nie miałem pojęcia co wybrać. Na szczęście w katalogu w internecie natrafiłem na reklamę pierścionka z ośmiokaratowym opalem, oprawionym w srebro szterlinga i rod, doskonale imitujący o wiele droższą platynę. Bursztyny, perły, korale podobne są do siebie, ale dwóch identycznych opali nigdy się nie znajdzie. Kamień w zależności od pory dnia i roku mienił się tuzinem różnych barw, a ja widziałem w nim jej odbicie — rankiem przy śniadaniu uśmiechała się do mnie niczym blady płatek róży, wieczorem jej usta nabierały koloru dojrzałej brzoskwini. Niestety, również i tym razem mój trud poszedł na marne: zrobiła minę jakbym kupił to w sklepie z drobiazgami za dwa złote. Nigdy nie włożyła tego pierścionka na palec, a później się dowiedziałem, że sprzedała go na e-bay za całkiem niezłą sumę. Może najprościej byłoby zaprosić ją do restauracji na kolację przy świecach, albo na kawę i ciastko do coffeeheaven. Siedzielibyśmy w wygodnych fotelach, raczyli się delicjami, podziwiając widok na Zamek Królewski i rynek Starego Miasta, byłoby cudownie… Czy aby na pewno? Skądże, taka możliwość nie wchodziła w grę — była obsesyjnie przewrażliwiona na punkcie swojej figury i odżywiała się wyłącznie według ścisłej diety, której jadłospis żadnej restauracji by nie sprostał. Osobiście wolę kobiety o nieco bardziej zaokrąglonych kształtach, lecz nigdy nie miałem odwagi powiedzieć jej o tym. W końcu wpadłem na fantastyczny pomysł, prawdziwa bomba: podróż cruiserem po Adriatyku! Trasa z Dubrownika na wybrzeże dalmatyńskie, po drodze egzotyczne wysepki, gdzie niebo jest błękitne, a deszczu ani kropli. Czyż można ten ponury, lutowy dzień, spędzić w lepszym miejscu? Dzielilibyśmy przez osiem dni jedną kabinę, wspólnie jedli, pływali w basenie i grali w kręgle, tańczyli na dyskotece, a wieczorami spacerowali po pokładzie, obserwując delfiny, skaczące na tle zachodzącego słońca. Ten statek to byłby nasz Titanic. Poprosiłbym, żeby zamknęła oczy, poprowadził ją do poręczy na dziobie, schwycił za ręce, rozpostarł je ku górze i zawołał: — Teraz. A ona na to: — Frunę! Nie, takich momentów się nie zapomina, choćby musiała z powrotem polecieć na Wenus. Natychmiast się zalogowałem, żeby zrobić rezerwację… Co? Wszystkie miejsca zabukowane? Niemożliwe! Zadzwoniłem do agenta — to samo. W takim razie, może karnet narciarski do Jasnej w Słowacji? Warunki do zjazdu przyzwoite i taniej niż w Krynicy… Już widziałem nas zjeżdżających ze zbocza slalomem między świerkami, gdy naraz przypomniałem sobie, jak ostatniego dnia lata, wybraliśmy się na piknik do parku rozrywki w Powsinie. Tylko usiadła na kocu, od razu zaczęła podrygiwać i drapać się po całym ciele. — Jakieś robaki mnie oblazły, nie cierpię tego paskudztwa. Nie przywoź mnie tu więcej! W miarę upływających dni kończyły mi się pomysły. Niepocieszony krążyłem ulicami i obserwowałem przed-walentynkową gorączkę: Udekorowane sklepy na Nowym Świecie, przy wejściu tłum przechodniów. Chłopak w moim wieku kupuje drobiazgi, nie jakieś wyszukane nie wiadomo coś, tylko zwykłe karteczki z napisami, wierszykami, czerwone serduszka z błyszczącego papieru, pluszowe misiaczki, maskotki. Patrząc na niego próbowałem odgadnąć: czy miał aż tyle narzeczonych, czy może tę jedyną kochał tak bardzo? Zrezygnowany, zamierzałem wrócić do domu, kiedy na rogu ulicy zauważyłem sklep, którego przedtem tam nie było. Przeczytałem kolorowy szyld na ścianie i nie namyślając się wiele, wszedłem do środka. Choć front sklepu był dość wąski, wewnątrz wystarczało miejsca na obszerną sień, szeroką ladę, a za nią stos metalowych klatek, ułożonych jedna na drugiej, na kształt gigantycznej piramidy. — Czym mogę łaskawemu panu służyć? Za ladą stał niski, grubawy człowiek, ubrany wyjątkowo wykwintnie: czarną marynarkę, tego samego koloru spodnie i białą koszulę z włoskim kołnierzykiem, bez kieszeni, co nadawało jej elegancki ton. Szyję sprzedawcy ozdabiał niezbyt szeroki krawat z jedwabiu w wiśniowym kolorze, wiązany asymetrycznym węzłem z niedużą łezką. Krój mankietów wskazywał, że całość musiała pochodzić z najmodniejszej pracowni. Na rękach miał białe, bawełniane rękawiczki, a na jednej z nich, wyszyty purpurową nitką monogram „HP”. Mężczyzna wyglądał na około sześćdziesiąt lat; na jego głowie nie było prawie wcale włosów, za to nad górną wargą wyrastała kępka czarnych, gęstych jak szczoteczka i przystrzyżonych równiutko wąsów. Poza tym, nie było w jego twarzy nic szczególnego, może za wyjątkiem pary czarnych, przenikliwych oczu, które utkwił we mnie, gdy tylko zabrzmiał dzwonek u drzwi. Odniosłem wrażenie, że jest magiem i potrafi czytać głęboko w moich myślach. — Czym mogę łaskawemu panu służyć? — doszedł zza jego pleców zachrypnięty głos, choć w sklepie oprócz nas nie było nikogo. — Ja tak tylko… — zacząłem lekko zmieszany. — Przechodziłem ulicą… nigdy przedtem nie widziałem tego sklepu… Sprzedawca pozwolił mi skończyć, po czym pochylił głowę, oczekując konkretnych pytań, ale milczałem, więc się wyprostował, uśmiechnął i odezwał niespodziewanie energicznym, jak na osobę w jego wieku, głosem: — Nie mógł szanowny pan wybrać lepszego dnia, lecz proszę wpierw spocząć. Domyślam się, że sporo się pan dziś nachodził… To mówiąc wskazał fotel pod ścianą, który pomimo wiekowego wyglądu dawał wygodne oparcie, nie zapadł się, ale był idealnie miękki i sprężysty. Sprzedawca poczekał, aż przyjmę komfortową pozycję, za co byłem mu wdzięczny, gdyż nóg faktycznie już nie czułem. — Właśnie prowadzimy promocję wielu cennych okazów, których normalnie nie sprzedajemy w sklepie, tylko na prywatnej aukcji. Po tym wyjaśnieniu wskazał na niedużą alkowę z boku sali, gdzie na wysokich taboretach stało kilka stylowych klatek z bajecznie kolorowymi ptakami. Jeden z nich przekrzywił łebek i wpatrywał się we mnie parą malutkich, czarnych oczu. — Tylko na prywatnej aukcji! — powtórzył skrzeczącym głosem. Widząc moje zakłopotanie, sprzedawca kontynuował: — Podobnie jak ludzie, każda papuga jest inna, każda ma unikalne zalety… — A te… — Wskazałem na klatki w najniższym rzędzie. — Jaką mają zaletę? — Nie kosztują wiele, ale potrzebują dużo czasu, żeby się nauczyć prostych zwrotów, takich jak: „na zdrowie” lub „jak się masz?”. — A przeklinać potrafią? Sprzedawca uśmiechnął się spod wąsa. — Jeszcze jak! — i poważniejszym tonem dodał — ale po co marnować wybitny talent na tak przyziemne rzeczy. — A te wyżej? — Są w stanie się nauczyć do tysiąca słów w ciągu roku. Popatrzyłem na rzędy klatek piętrzące się pod ścianą. Z ich wnętrza przyglądały mi się z zaciekawieniem egzotyczne ptaki, różnej wielkości i koloru. — A ta liniejąca, pewnie po obniżonej cenie? — Pokazałem na papugę, która wyglądała jakby wyszła jej przynajmniej połowa piór. — Niech szanowny pan nie da się zwodzić pozorom. Upierzenie nie jest oznaką talentu, często wprost przeciwnie: taka co traci pióra, rozwija inne umiejętności. Wczoraj sprzedałem białą kakadu, która choć już nie najpiękniejsza, potrafiła zaśpiewać po niemiecku całą arię Królowej Nocy z Czarodziejskiego Fletu, bez jednej złej nuty. „Ta odpada, ona nienawidzi opery” — pomyślałem, a głośno dodałem: — A te w wyższych rzędach? — Potrafią naśladować języki podobne do polskiego: czeski, rosyjski… — To te nad nimi znają pewnie francuski i hiszpański? — Tak właśnie! Jak szanowny pan na to wpadł? — Sprzedawca nie posiadał się z zachwytu. Uniósł wysoko brwi i opowiadał z przejęciem: — Mój brat prowadzi podobny sklep na Rue Parrot w Paryżu. To taka mała uliczka, zaraz przy dworcu Gare de Lyon, kilka kroków od brzegu Sekwany… — Pan wybaczy — wszedłem mu w słowo — ale nigdy nie byłem w Paryżu. Asystent umilkł i spojrzał na mnie z wyrozumiałością. — Ach tak, nie szkodzi. Chciałem tylko powiedzieć, że raz na jakiś czas wymieniam się ptakami z bratem. Wtedy się uczą obcych języków jeszcze szybciej. — Ale czy zdążą? — Papuga żyje przeciętnie dwadzieścia lat, czasem sto, a nawet dłużej. To wspaniały kompanion na całe życie. Pan z myślą o sobie, czy o kimś innym? — Ja tak tylko… Zastanawiam się, po co komuś papuga, jaki z niej pożytek? Sprzedawca zaśmiał się z fałszywym tonem w głosie, jakby chciał ukryć wadę produktu, który zachwala. — Łaskawy pan to wytrawny klient, a ja takich cenię najbardziej. To prawda, że zwykłemu człowiekowi papugi mogą się wydawać czymś zupełnie zbytecznym: to straszne bałaganiary, zawsze się czegoś domagają, są hałaśliwe i samolubne, wiecznie zajęte sobą i narzekają na wszystko… „Znam dobrze taką jedną” — zaśmiałem się w duchu, lecz sprzedawca nic nie zauważył i ciągnął dalej: — Ale są piękne, a ile piękno jest warte, sam pan wie. — Tutaj wbił we mnie świdrujący wzrok. — Gdybyśmy nie mieli tej odrobiny piękna, tego powabu przyciągającego oczy, to otaczałaby nas zewsząd przeciętność i szpetota, czyż nie tak? „Och tak, czym byłby świat bez niej?” — Myśleliśmy całkiem podobnie. — No niech łaskawy pan raczy tylko spojrzeć na tę szkarłatną makawę z Meksyku. Czyż nie jest prześliczna? Czerwona główka, żółta kryza, a kuperek cały niebieściutki! — Owszem, jest niczego sobie, ale taki okaz musi kosztować. — Akceptujemy większość kart kredytowych i pobieramy tylko pół procenta od transakcji, a od łaskawego pana — w tym miejscu zmienił ton na poufny, jakbym był jego kluczowym klientem — na transakcji potrącamy zero, nulla. A więc? Szczyt piramidy był uwieńczony największą ze wszystkich klatek, we wnętrzu której drzemał ptak olbrzymich rozmiarów. Miał on jednakże nieproporcjonalnie krótki dziób, długi, przywąski ogon, jakby brakowało w nim kilku piór i ubarwiony był zgoła niepięknie, raczej na pstrokato. — A ten tam, na samej górze. Ile on kosztuje? Sprzedawca w odpowiedzi wyjął z pudełeczka wizytówkę, skreślił na jej odwrocie kilka cyfr i podał mi do ręki. — Specjalna oferta, tylko do następnej soboty. Popatrzyłem i pomyślałem, że za taką cenę można by równie dobrze kupić sobie kota w butach, który przyniósłby właścicielowi olbrzymią i dozgonną fortunę, bez potrzeby inwestycji i amortyzacji. Skoro tak, to ten ptak musi znać tysiące słów w rozmaitych językach i dialektach całego świata. — A co on potrafi, ile zna języków? Sprzedawca zamrugał oczami, jakby nie do końca zrozumiał moje pytanie. — On, języków? Żadnego. On jest tutaj dyrektorem.1 punkt
-
złoto rozsypuje się w liściach a liście w brązach w czerwieni pojawia się mgła... (lubiana wersja @duszka) ====================== wszystko spowalnia... interwały coraz dłuższe złoto rozsypuje się w liściach a liście w brązach w sercach pojawia się mgła... (lubiana wersja @aff)1 punkt
-
bo kto się modli przędzie bo te delikatne włókienka ze słów potrafią wrastać w świat ukradkiem jak strzępki w glebę1 punkt
-
To nic, że miałeś swoje "jazdy" Czekam na Ciebie, myśląc o Tobie. Wiem, że będziesz gdy zabłysną gwiazdy Życie rozkwitło wyobrażam sobie, Że nigdy jego kwiatów nie zmiecie wiatr, Mimo upływających dni, miesiący, lat...1 punkt
-
1 punkt
-
Jestem pod dużym wrażeniem tego tekstu, jego bogatej i spójnej symboliki rozwijącej ciekawą wypowiedź.., i jego (swoistym dla Ciebie) humorem :) Widzę tu zmagającego sie z zyciem Peela, który w swoim zagubieniu utkwił w przekorze.. ale nie do końca, a więc mozna go jeszcze z niej uwolnić - w kierunku (zdrowej) pokory otwierającej na rzeczywistość. Do tego casu dźwiga na sobie namalowany przez przekorę "obraz życia" czy jej wyobrażenie rzeczywistości. Jakies musi ona mieć, według mnie, choćby zamglone, wycinkowe, czy płynne. To w skrócie moja interpretacja :) Pozdrawiam, Leszczymie!1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Spotkałam świat z dziecięcych lat i jasne w nim obłoki baśniowy kwiat z tych drogich lat i uśmiech mój szeroki Wśród dzikich róż skoszonych zbóż gdzie polny mak się kłaniał a ciepły wiatr co płatki kradł i dalej je rozdawał A nawet mróz nie szczędził róż i wplatał je w pejzaże z księżycem wraz rozrzucał blask i tworzył z nim miraże A śnieżek rój zaczynał bój i było tak wesoło i trzaskał mróz spod sanek płóz i zwodził wszystkich w koło Skończył się sen rozpoczął dzień i przeszłość odfrunęła bajkowy świat z dziecięcych lat czy będzie mi się śniła1 punkt
-
gdzieś na dnie rozpaczy smutek rozdaje karty to on rządzi chwilą niestety tak jest gdzieś na dnie rozpaczy błąka się obawa szuka racji która ma nie boleć gdzieś na dnie rozpaczy nadzieja się tli - to ona spełnieniem tego co ma być1 punkt
-
1 punkt
-
fajny wiersz, wszystko odciągał w czasie, a i tak w końcu musiał zderzyć się z tym co nieuniknione i jeszcze dobrze na tym wyszedł, pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
"Ta dziewka idzie do głowy jak wino", powiedział Wołodyjowski jak spotkał, pierwszy raz Helenę Kurcewiczówną. Pozdrawiam1 punkt
-
@Wielebor Dookolne wiuwanie, a może fruwanie? Neologizm... oddasz życie za nie? Pozdrawiam, a wiersz pierwsza klasa.1 punkt
-
@Kapistrat Niewiadomski Chciałbym by zaskoczyła Matsa Willanderusa I zwyciężyła w USA POZDRAWIAM1 punkt
-
O zielona piękna Ukraino dziś po tobie płacze nawet step długo jeszcze łzy ludzi popłyną kto ojczysty będzie mógł jeść chleb A Natasza łzami mnie żegnała gdy na wojnę przyszło mi już iść nie płacz Natko chwała będzie chwała kiedy w polu stanie po mnie krzyż My jesteśmy przecież tacy młodzi bardzo proszę nie mów nawet tak nasz syn wkrótce w marcu się urodzi tylko ojca będzie bardzo brak Czekaj Natko może szybko wrócę i zobaczyć syna będę mógł i w ramiona kochane się rzucę lecz niestety w polu został grób 12 marca 2022r.1 punkt
-
Wiele cudownych scen jest w tym wierszu — taka podróż przez najpiękniejsze zakamarki życia. ? Pozdrawiam serdecznie. ?1 punkt
-
Racja, trochę te części niespójne. Pierwszą wywalę, trzecią zmodyfikuję :) Dzięki i również zdrówka .1 punkt
-
1 punkt
-
Piekne, wrażliwe słowa i piękne zdjęcie - aż pachnie lasem. Dziękuję Ci za nie :) Tak, od modlitwy do "grzybobrania" trzeba czasu, ale ile - o tym nie wiemy :) Dziękuję Joanno! Tak! I chciałam dopisać coś o deszczu, ale nie udało mi się, więc zostawiam go w domyśle. Miło mi, że pomimo tego się podoba. :) Pozdrawiam, Waldemarze! To chyba własnie to "grzybobranie" - grzybów jadalnych i zdrowych :) Cieszy mnie Twoja refleksja - dziękuję!1 punkt
-
Po drodze z mięsnego między ławką a koszem znalazłem wiersz prawie nieużywany ale popsuty rozsypał się na drobne pozbierałem wszystkie słowa i przecinki w domu, na stole rozrzuciłem z nadzieją że odczytam z nich dobrą wróżbę1 punkt
-
@Phuruchiko Piękna i mocna Maryna Janosikowa dziewczyna @ais Robert Lewandowski? Fajny, ale z innej bajki...1 punkt
-
1 punkt
-
Jak za dużo topspinu, piłka wolniej leci, jak mało, szybciej, ale większe ryzyko wyrzucenia. Nie ma lekko:).1 punkt
-
@Kapistrat Niewiadomski Jestem miło zaskoczona, bo wydawało mi się, że poznałam wszystkie Twoje opowiadania, a tu niespodzianka! To opowiadanie ma coś z Gęsiej skórki, coś tajemniczego, co trzyma czytelnika w napięciu. Szkoda, że swojej damy nie zamienił w papugę? Pozdrawiam serdecznie!1 punkt
-
Serce Jezusa pełne współczucia Dla tylu ludów Dzień cudów Moja misja pokojowa dopiero się rozpoczęła Chce dotrzeć do końca i zobaczyć z Ukochanym Nie jeden wschód i zachód słońca1 punkt
-
1 punkt
-
@OloBolo najprawdziwsza prawda... cieszmy się, póki jeszcze jest ten nasz świat...1 punkt
-
Jack (ジャック, Jakku) Animated by Shigeru Yamamoto Voiced by Masachika Ichimura (Japanese); Billie Lou Watt (English) Margaret (マーガレット, Māgaretto) Animated by Tsuneo Maeda Voiced by Linda Yamamoto (Japanese); Corinne Orr (English) Bean-seller [lit., the Old Bean-seller, figuratively, Wonderland Oldman] (豆売りの老人, Mame Uri no Ro:jin) Voiced by Ko: Nishimura (Japanese); Ray Owens (English) Prince Tulip the Giant (巨人 – チューリップ, Kyojin (Chu:rippu) Animated by Teruhito Ueguchi Voiced by Hiroshi Mizushima (Japanese); Ray Owens (English) Madam Noir (ノワール夫人, Nowāru-fujin), or Madame Alice Hecuba in the English dub Animated by Kazuko Nakamura Voiced by Kirin Kiki (Japanese); Billie Lou Watt (English) Crosby (グロスビー, Gurosubi:) Animated by Takateru Miwa Voiced by Kazuo Kamimura (Japanese); Jack Grimes (English) Harp (たて琴, Tategoto) Animated by Kanji Akahori Voiced by Nobue Ichitani (Japanese); Billie Lou Watt (English) Mother (おっ母, Ohhaha) Voiced by Miyoko Aso: (Japanese); Billie Lou Watt (English) Paper priest (紙の司祭, Kami no shisai) Voiced by Takeshi Kusaka Mii (ミイ) Animated by: Toshio Hirata The Mice (ねずみたち, Nezumi-tachi) Animated by Toshio Hirata The beans open and the beanstalk grows, a huge tower reaching up into the heavens. The beanstalk (豆の木, Mame no ki). Animated by Kanji Akahori.1 punkt
-
@Andrew Alexandre Owie Miki Takashi (三木たかし) was one of the two most talented pop composers of Japan in the 70s. In his original score composed for the unique pictorial musicle, full-length animation cartoon "Jack and the Beanstalk" he anticipated The Wall by the Pink Flloyd, quoted "Jesus Christ Superstar" by Lloyd Weber and had a hint upon The Carpenters. Miki Takashi [Miki Takaśi] (三木たかし) był jednym z dwóch najbardziej utalentowanych kompozytorów pop muzyki w Japonii lat 70-tych. W swojej oryginalnej muzyce skomponowanej do rysowanego musicalu, pełnometrażowej kreskówki "Jack and the Beanstalk", przewidział The Wall przez "Pink Flloyd", zacytował "Jesus Christ Superstar" przez Lloyda Webera i miał wskazówkę na temat przez Carpenters. By the way, once I wrote about his famous song "Tsugaru Kaikyou Fuju Geshiki" (津軽海峡・冬景色) ("Winter Seascape of the Tsugaru Straits") also set to the lyrics by Aku Yū (阿久 悠). Nawiasem mówiąc, kiedyś pisałem o jego słynnej piosence "Tsugaru Kaikyou Fuju Geshiki" (津軽海峡・冬景色) ("Zimowy pejzaż morski cieśniny Tsugaru") również z tekstem p Aku Yū (阿久 悠).1 punkt
-
"ENKA PREFECTURE" "PREFEKTURA ENKA" 演歌県 The Japanese folk "enka" 演歌 song "A Bird of Passage" 渡り鳥 [wataridori] sung by Shinobu Otowa 音羽しのぶ (born Yoshimura Chieko 吉村智恵子) in a TV show. I like the way the chorus line acсompanies the melody with nodding their heads from side to side. It is so touching! Japońską pieśń ludową w stylu "enka" 演歌 "Ptak wędrowny" 渡り鳥 śpiewana przez Shinobu [śinobu] Otowa 音羽しのぶ (ur. Yoshimura [jośimura] Chieko [ti-eko] 吉村智恵子) występującej w programie telewizyjnym. Podoba mi się sposób, w jaki zespół rewiowy towarzyszy melodii, kiwając głowami z boku na bok. To takie wzruszające! The song is an account of a samurai girl of her travel throughout the mountainous Echigo, Shinano, Musashi, Ko:zuke and Shimotsuke Provinces partially bordering on the Sea of Japan coastline (now Gunma 群馬県, Nagano 長野県 and Niigata Prefectures 新潟県 of Japan) with mentioning of its famous places, including picturesque landscapes and Shintoist and Buddhist shrines. The enka contains a lot of placenames, toponyms, some of them actual for the time being. Ta pieśń jest relacją dziewczyny-samurajki o jej podróży przez górskie prowincje Echigo [ecigo] Shinano [śinano], Musashi [musaśi], Ko:zuke ['ko:zuke] i Shimotsuke [śimocuke], częściowo graniczące z wybrzeżem Morza Japońskiego (obecnie prefektury Gunma [gumma] 群馬県, Nagano 長野県 i Niigata 新潟県 Japonii) ze wzmianką o jej słynnych miejscach, w tym malowniczych krajobrazach oraz świątyniach shintoistycznych [śinto] i buddyjskich. Ta enka zawiera wiele nazw miejsc, toponimów, niektóre z nich są na razie aktualne. 作詞:松井由利夫 Lyrics by/Tekst przez Matsui Yurio 作曲:水森英夫 Music by/Muzyka przez Mizumori Hideo 渡り鳥 A BIRD OF PASSAGE PTAK PRZELOTNY あれをごらんよごらんよあれを 信濃山脈雪の峰 胸にくすぶる未練とやらは山の向うへ飛んで行け 伊那は七谷 ここは沓掛 …渡り鳥 Check it out, Check it out, Snowy peaks of the Shinano mountain range. If longing smolders in your chest, Fly to the other side of the mountain, To Ina [city] in the valley of seven rivers [lit., a place of seven valleys], And this is the Kutsukage [roadside rest stop, roadside station], … уou bird of passage Spójrz na to Spójrz na to Ośnieżone szczyty pasma górskiego Shinano [śinano]. Jeśli żal tli się w piersi, leć na drugą stronę góry. Ina [miasto] jest w dolinie siedmiu rzek [dosł., tam są siedem dolin], a tutaj [przystanek przydrożny, stacja przydrożna, miejsce odpoczynku] Kutsukage [kucukage] … ptaku ptzelotny あれをごらんよ ごらんよあれを 夢がちぎれる 上州路赤城颪しに 山ほととぎす 思い出させる ことばかり 利根の川風 ここは月夜野 …渡り鳥 Check it out, Check it out, Your dream has been dissipated. On the [province] Jo:shu: road the wind from [mount] Akagi is down, Lillies of that place are unforgettable. Meet the breeze from the Tone river, and this is Tsukiyono [roadside rest stop, roadside station] ... you bird of passage Spójrz na to Spójrz na to Twój sen został rozproszony. Wiatr z [góry] Akagi na drodze w [prowincii] Jōshu [dziośiu] nie wieje, Lilie tego miejsca są niezapomniane. Poznaj rzeczną bryzę Tone, a to już [przystanek przydrożny, stacja przydrożna, miejsce odpoczynku] Tsukiyono [cukijono] ... ptaku przelotny. あれをごらんよ ごらんよあれを 紅をひと刷毛 あかね雲 想い四十九里 大佐渡小佐渡 波と添寝の 寺泊おけさ哀しや ここは荒浜 …渡り鳥 Check it out, Check it out, One purple paintbrush [of sunset] The red cloud is like a reminder of the journey's end Waves of O:sado and Ko:sado sleep together The song and dance of "okesa" in Teradomari [roadside rest stop, roadside station], make sad, And this is Arahama [roadside rest stop, roadside station], ...you bird of passage Spójrz na to Spójrz na to Jeden purpurowy pędzel [zachodu słońca] Czerwona chmura jest jak przypomnienie o кońcówkę drogi [przypomina koniec podróży] Fale O:sado i Ko:sado śpią ze sobą [razem]. Pieśń i taniec "okesa" w Teradomari [przystanek przydrożny, stacja przydrożna, miejsce odpoczynku] zasmucają, A to jest Arahama [przystanek przydrożny, stacja przydrożna, miejsce odpoczynku] ... ptaku przelotny. A Japanese folk "enka" song "A Bird of Passage" 渡り鳥 [wataridori] sung by Shinobu Otowa 音羽しのぶ in a concert hall. Japońska pieśń ludowa, enka "Ptak Przelotny" 渡り鳥 [wataridori], śpiewana przez Shinobu Otowa 音羽しのぶ w sali koncertowej. The live concerts of enkas often sung by rather young singers are mostly visited by the Japanese advanced in years. Like in Russia, they in Japan become the completed Japanese, true Yamato 大和, only in their old age. Na koncerty enkas śpiewanych na żywo często przez dość młodych śpiewaków najczęściej przyjeżdżają Japończycy zaawansowani w latach. Podobnie jak Rosjanie w Rosji, w Japonii ludzi też stają się skończonymi Japończykami, prawdziwymi Yamato 大和, dopiero na starość. On the other hand, enkas are often heard in many anime series designated for the young. Z drugiej strony, enka są często słyszane w serialach anime przeznaczonych dla młodzieży. Besides, enkas are very popular abroad, no less than poetry of tankas. Poza tym enki są bardzo popularne za granicą, nie mniej niż poezja tanka. Enkas are mostly melancholic ballads, and by that reason they are sometimes being parodied in Japan in a humorous, hyperbolized way, in a very gloomy, murky manner, something like that, We lost employment and are now homeless, We have no money and anything to eat. Possibly it is the right time for us to commit suicide. Enki to w większości melancholijne ballady, dlatego w Japonii bywają parodiowane w humorystyczny, przesadny, bardzo ponury, mroczny sposób, coś w tym rodzaju, Straciliśmy pracę i jesteśmy teraz bezdomni, Nie mamy pieniędzy i czegoś do jedzenia. Być może jest to dla nas odpowiedni czas na popełnienie samobójstwa. Sentimental themes prevail in enka songs: love, memories of native places and of the good old days. W enka przeważają motywy sentymentalne: miłość, wspomnienia miejsc rodzinnych i dawnych dobrych czasów. There are also sadder themes of their lyrics: loss, loneliness, death. This is often played up with the help of another traditional Japanese element - "sake", in which the Japanese find their solace. W ich tekstach pojawiają się też smutniejsze tematy: strata, samotność, śmierć. Często rozgrywa się to za pomocą innego tradycyjnego japońskiego elementu – "sake", w którym Japończycy znajdują swoje ukojenie. Formally, enka is quite a specific genre in which there are used numerous vocal techniques, in particular vibrato and ornaments (melismas), and a pentatonic scale, as well as a limited set of varying and differently, sometimes very inventively arranged traditional melodies. Formalnie enka to dość specyficzny gatunek, w którym występują liczne techniki wokalne, w szczególności vibrato i ozdobniki (melizmaty), oraz skala pentatoniczna, oraz wykorzystanie ograniczonego zestawu wariantowych i różnie, czasami bardzo pomysłowo zaaranżowanych tradycyjnych melodii. COMMENTARY 1. おけさ okesa is a style of Japanese folk song and dance associated with Niigata Prefecture. おけさ okesa to styl japońskiej pieśni i tańca ludowych związanych z prefekturą Niigata. The songs in a style of "okesa" typically describe the dialog between a man and a woman in love, as well as are sung when seamen drink "sake" together. Zazwyczaj pieśni w stylu "okesa" opisują dialog między zakochanym mężczyzną a kobietą, oraz są śpiewane, gdy marynarze piją razem "sake". Enka "The port of Koi's Okesa" おけさ恋港 sung by Sayaka Mishiro 三代沙也可 Enka "Okesa portu Koi" おけさ恋港 poświęcona "okesa" i śpiewana przez Sayaka Mishiro 三代沙也可 The motifs of drinking sake and a dialogue between a man and a woman is what that was later borrowed by enkas too. Motywy picia sake i dialogu między mężczyzną a kobietą zapożyczył później także styl "enka". 2. 大和 Yamato (literally "great harmony") is the ancient name of Japan (it originates from the name of Yamato province) and the name of a period in Japanese history that lasted until the 8th century. Yamato is also the name of the currently ruling dynasty in Japan. The native Japanese themselves are also called Yamato to distinguish them from the foreign minority inhabiting the country of the blooming cherry trees. 大和 Yamato [jamato] (czyli "wielka harmonia") to starożytna nazwa Japonii (wzięła się od prowincji Yamato) i nazwa okresu w historii japońskiej, który trwał do VIII wieku. Yamato to też nazwa dynastii panującej obecnie w Japonii. Nazywa się tak też samych rodowitych Japończyków, by odróżnić ich od mniejszości zamieszkujących kraj kwitnącej wiśni. 3. 四十九里 (lit., "49 ri" where "ri" means distance rather than time, one ri makes up 3 927 metres, approximately 4 km). 四十九里 (dosł. "49 ri", gdzie "ri" oznacza raczej odległość niż czas, jedna mila "ri" to 3 927 metrów, około 4 km) This is the last commemoration day, the 49th day after physical death in Buddhism. The true, ultimate transfiguration of a person for a new life in heaven, the end of one's earthly path, cessation of continuous suffering. To ostatni dzień upamiętniający, 49. dzień po śmierci fizycznej w buddyzmie. Prawdziwe, ostateczne przemienienie osoby do nowego życia w niebie, koniec ziemskiej drogi, zaprzestanie ciągłego cierpienia. Why did the lyricist use the word of 里 "ri" mile for the word of 日 "hi" day in the text of the enka? Firstly, that replacement of time with distance is a metaphor, any lifespan is a way, after all, a journey, and the enka is quite about a journey both in a literal and broader meaning of the word. Dlaczego autor słów pieśni użył słowa 里 "ri" mila zamiast słowa 日 "hi" w tekście enka? Po pierwsze, że zastąpienie czasu dystansem jest metaforą, bo każda długość życia jest przecież drogą, podróżą, a ta enka jest podróżą zarówno w dosłownym, jak i szerszym znaczeniu tego słowa. Secondly, there we have a play on words 掛詞 (かけことば) based on homonymy (同じ音). The word expression of 四十九 shijyu:ku in 四十九里 ri sounds like 始終苦, or also shiju:ku, but the latter one means not "49", but "continuous suffering", simply "life", "a path of life". There's a bundle of associations with such things as odyssey, theloneia, wandrin ordeals, earthly vale (earthly existence). Of course, all those concepts are no fresh metaphors in the enka songs, but a stereotype word expressions which are common for that style of the "cruel" romances, city ballads finally formed as modern folk music (similar to souls, blues, bluegrass in the U.S. country music) only in the 60th of the 20th c. Po drugie, to gra słów 掛詞 (かけことば) opartą na homonimii (同じ音). Wyrażenie słowne 四十九 "shijyu:ku" [śi'dziuku] w 四十九里 brzmi tak samo, jak 始終苦, czyli też "shiju:ku", ale to drugie oznacza nie "49", ale "ciągłe cierpienia", czyli po prostu "życie", "ścieżka życia". Wiązka skojarzeń wiąże się z takimi rzeczami jak ziemskie trudy i cierpienia, ziemski padół (tutejsze istnienie). Oczywiście wszystkie te koncepcje nie są świeżą metaforą w pieśniach enka, ale stereotypowymi wyrażeniami słownymi, które są wspólne dla tego stylu "okrutnych" romansów, ballad miejskich ukształtowanych ostatecznie jako współczesna muzyka ludowa (podobna do souls, blues, bluegrass w muzyki country w USA) dopiero w latach 60. XX wieku. 4. The translation of 渡り鳥 wataridori as "a bird of passage" or "the birds of passage" depends on the way one construes the lyric hero of the poem. Formally, from a view-point of grammar the preferable variant would be that of in plural as the Japanese words without counter words (quantifiers 数量詞) should be in plural by default. But by meaning there are two variants at once, a flock of birds on their way and a metaphor for a travelling girl (in love). Tłumaczenie 渡り鳥 wataridori jako "ptak przelotny" lub "ptaki przelotni" zależy od sposobu, w jaki jest interpretowany liryczny bohater wiersza. Formalnie, z punktu widzenia gramatyki, preferowanym wariantem byłaby liczba mnoga, ponieważ japońskie słowa bez kwantyfikatorów (数量詞) powinny być domyślnie w liczbie mnogiej. Ale przez znaczenie są dwa warianty jednocześnie: stado ptaków przelotnych i metafora podróżującej dziewczyny (najwidocznie zakochanej). 5. 大佐渡小佐渡 O:sado & Ko:sado are the bigger 大 o: and the smaller 小 ko: parts, North West and South East, of an island of 佐渡 Sado. 佐渡 Sado Island 大佐渡小佐渡 O:sado i Ko:sado to większa 大 o:, północno-zachodnia, i mniejsza 小 ko:, południowo-wschodnia części wyspy 佐渡 Sado. 6. 添寝 (添い寝) lit., sharing a bed with one's child, co-sleeping (sleeping together), slumbering together, etc. 添寝 (添い寝) dosł., dzielenie łóżka z dzieckiem, wspólne spanie (spanie razem), itp. Co-sleeping is a practice in which babies and young children sleep close to one or both parents, as opposed to in a separate room. Wspólne spanie to praktyka, w której niemowlęta i małe dzieci śpią blisko jednego lub obojga rodziców, a nie w oddzielnym pokoju. 7. 赤城 "Akagi" [lit., red fortress] is a mountain in Gunma prefecture, an ex(tinct)-volcano. 赤城 "Akagi" [dosł. czerwona forteca] to góra w prefekturze Gunma [gumma], wygasły wulkan 8. 利根川 [Tonegawa] the Tone River rzeka Tone 9. 沓掛 Kutsukage roadside rest stop, roadside station Kutsukage [kucukage] to przystanek przydrożny, miejsce odpoczynku, stacja przydrożna Kutsukage Station: Rain on the Plain of Hiratsuka, 1835-1838. Stacja przydrożna Kutsukage: Deszcz na równinie Hiratsuka, 1835-1838 10. 伊奈は七夜 Ina wa Nanatani Ina [city] in the valley of seven rivers 伊奈は七夜 Ina wa Nanatani Ina [miasto] w dolinie siedmiu rzek Ina Valley has got seven rivers (gawa), or seven river valleys, including 三峰川 Mitsumine gawa・小渋川 Koshibu gawa・遠山川 Toyama gawa・大田切川Otagiri gawa・中田切川 Nakatagiri gawa・与田切川 Yotagiri gawa・松川 Matsu gawa 伊那 Ina City Dolina Ina ma siedem rzek (gawa), czyli siedem dolin rzecznych, w tym 三峰川 Mitsumine [micu-] gawa・小渋川 Koshibu [kośi-] gawa・遠山川 Toyama [toja-] gawa・大田切川Otagiri gawa・中田切川 Nakatagiri gawa・与田切川 Yotagiri [jota-] gawa・松川 Matsu [macu] gawa 勘太郎月夜唄 [Kantaro: Tsukiyouta] "A song about a moonlit night in Kantaro:". 伊奈 は 七 夜 Ina wa Nanatani is also mentioned there. 勘太郎月夜唄 [Kantaro: Tsukiyouta [cuki jo uta]] "Pieśń o księżycowej nocy w Kantaro:". 伊奈は七夜 [Ina wa Nanatani] też jest tam wspomniane. 11. 月夜野 Tsukiyono [lit., "moonlit field"] was another roadside rest stop, roadside station. Tsukiyono City (月夜野町 Tsukiyono-machi) was a city located in Tone District, Gunma Prefecture, Japan, now merged into the city of Minakami. 月夜野 Tsukiyono [cukijono, dosł. pole oświetlone księżycem] było kolejnym przydrożnym miejscem odpoczynku, przydrożną stacją. Miasto Tsukiyono-mati (月夜野町 [Tsukiyono-machi]) było miastem położonym w dystrykcie Tone w prefekturze Gunma w Japonii, obecnie połączonym z miastem Minakami. 12. 荒浜 Arahama was a roadside rest stop, roadside station, now it is a train station in the village of Kariwa, Kariwa District, Niigata Prefecture, Japan 荒浜 Arahama była przydrożnym miejscem odpoczynku, przydrożną stacją, teraz jest to stacja kolejowa we wsi Kariwa, dystrykt Kariwa, prefektura Niigata, Japonia 13. 寺泊 Teradomari was a roadside rest stop, roadside station, now it is a train station in Niigata city, Niigata Prefecture, Japan 寺泊 Teradomari 寺泊 Teradomari was a roadside rest stop, roadside station, now it is a train station in Niigata city, Niigata Prefecture, Japan 14. Jo:shuji, Jo:shu Road 上州路 means a road in Jo:shu: Province 上州, abridged name of Ko:zuke Province (上野国 [Ko:zuke-no kuni]). 上州路 Jo:shuji ['dziośu dzi], Droga Joshu oznacza drogę w prowincji Joshu: 上州, Joshu: to skrócona nazwa Prowincji Ko:zuke (上野国 [Ko:zuke-no kuni]). Hiroshige ukiyo-e "Ko:zuke" from "The Famous Scenes of the Sixty States" (六十余州名所図会), depicting Mount Haruna Under Snow Ukiyo-e [ukijo-e] "Ko:zuke" ['kodzuke] przez Hiroshige [hirośige] z "Słynnych scen z sześćdziesięciu stanów"(六十余州名所図会), przedstawiająca górę Haruna pod śniegiem. It was a province of Japan in the area of Japan that is today Gunma Prefecture. Była to prowincja Japonii na obszarze Japonii, który jest dzisiejszą prefekturą Gunma [gumma]. Ukiyo-e (浮世絵) translates as "picture[s] of the floating world", they are woodblock prints. Ukiyo-e tłumaczy się jako "obrazy przepływającego się świata", są to drzeworyty. Enka "The Jo:shu: road lit by the Moon through dim clouds" おぼろ月夜の上州路[Oboru Tsukiyo No Jo:shu:ji] sung by 森山愛子 (Aiko Moriyama). There's as well mentioned 上州路 Jo:shu: road. The samurai girl must be travelling like a bird of passage, due to her love's problems. Enka "Droga w Jo:shu: oświetlona Księżycem przez ciemne chmury" おぼろ月夜の上州路 [Oboru tsukiyo [cuki jo] no Jo:shu:ji] śpiewana przez 森山愛子 (Aiko Moriyama [-jama]). Tam też wspomniana 上州路 "droga w Jo:shu:". Samurajka podróżuje jako ptak przelotny, prawdopodobnie z powodu swoich problemów miłosnych. おぼろ月夜 [oboru tsukiyo] "lit, or illuminated by the Moon through dim clouds" is a traditional poetic formula おぼろ月夜 [oboru tsukiyo] "oświetlony Księżycem przez przyćmione chmury" to tradycyjna formuła poetycka. *** Japan is an unusual country: what seems to be ancient has been created recently. Enka songs appeared in the middle of the 20th century, but it seems that they have always been around, and the Japanese themselves define them as blues. They are composed by composers and poets who have to follow a strict genre rules based on folklore musical and poetic traditions. Japonia to kraj niezwykły: to, co wydaje się starożytne, powstało niedawno. Pieśni w stylu "enka" pojawiły się w połowie XX wieku, ale wydaje się, że zawsze istniały, a sami Japończycy określają je jako bluesowie. Tworzą je kompozytorzy i poeci, którzy muszą przestrzegać surowych reguł gatunkowych, opartych na folklorystycznych tradycjach muzycznych i poetyckich. And these, pure authors' songs return to the people, and one can see a boater rowing across a river in province and singing an enka song as a folk one. I te całkiem autorskie pieśni wracają do ludu, i można zobaczyć wodniaka wiosłującego przez rzekę na prowincji i śpiewającego pieśń enka jak ludowa. And here is the other example of a really ancient Japanese poem, tanka, written with kanji as there was no okurigana then. The poem #3399 from the Manyoshu 万葉集 sounds, as if it were written nowadays. Wow! But the road was being built from 702 to 712 A.D. A oto przykład naprawdę starożytnego japońskiego wiersza, tanka #3399 w Man'jośu 万葉集, pisanego za pomocą kanji, ponieważ wtedy nie było okurigany. Wiersz brzmi tak, jakby był pisany dzisiaj. Wow! Ale droga została zbudowana od 702 do 712. 信濃道者 しなぬぢは 伊麻能波里美知 いまのはりみち 可里婆祢尓 かりばねに 安思布麻之奈牟 あしふましなむ 久都波氣和我世 くつはけわが On the roads in Shinano [province, now Nagano prefecture] A new highway is being constructed. You don't tread on gravel, Do not walk barefooted Put your shoes on, honey! Na drogach w Śinano [provincja, teraz prefekturą Nagano] Budują nowy trakt. Nie chodź po żwirze, Nie chodź tam boso, Włóż buty, kochanie!1 punkt
-
Powróciłam do mej Róży co wyrosła tuż o wschodzie wiatr mi z płatków jej powróży gdzie jest szczęście czy w przyrodzie Pszczoła co dzień nektar spija słońce złoci trawę drzewa wiosną pachnie cała ziemia słowik słodkie trele śpiewa Róża tylko zadumana wśród stokrotek i zieleni to dlaczego jestem sama i czerwienią się rumieni Nie bądź smutna ma Różyczko nikt ci nigdy nie dorówna przecież jestem bardzo blisko możesz więc być z siebie dumna1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne