Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.12.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. i nie każdy chce nie słuchać a usłyszeć sens ciszy
    3 punkty
  2. Mówisz, że nie wierzysz wcale. Ja się z tobą nie chcę sprzeczać lecz odpowiedz na pytanie, Czy w tym roku byłaś grzeczna? Chociaż raźno kiwasz głową w twoich oczach ogień płonie i zaczynam powątpiewać czy ta rózga na coś zda się. Ona miała być za karę, a ty krzyczysz: "jeszcze, jeszcze.." ciężko być w tych czasach nawet Sprawiedliwym Mikołajem
    2 punkty
  3. niejedno drzewo niejeden głaz widziało jak ktoś opłakiwał czas czas którego nie można zawrócić o jakim wiatr smutno nuci niejedno drzewo i głaz - świadkiem jak gorzki jest ludzki płacz
    2 punkty
  4. (Z cyklu: Określenia) *** Jest tak spokojnie, tylko liście szeleszczą nad nami, niczym spienione fale… Chwieją się od wiatru gałęzie kasztanów. … kwiaty w słońcu, zapach lata, barwne korale ― w przestrzeni łąk… Zsuwa się obłok na skraju nieba… … dotyka ziemi… Słuchamy ― ptasiej ― melodii… Kładziesz głowę na moim torsie, przymykając oczy. … prześlizguje się po trawie jaskrawy prześwit… … migocze. Pomiędzy ― moimi palcami, twoje długie włosy… … twoje wilgotne usta ― przywierają do moich… (Włodzimierz Zastawniak, 2016-03-31) *** Cafuné (por.) – czułe przeczesywanie palcami włosów przez drugą osobę
    2 punkty
  5. Jeszcze chwila zwolniłam tempo w mieszkaniu kadry wczoraj obrastają ciszą wieczorów wdrapują się na każdy sufit kiedy cząstki powietrza udają normalność po kątach przysiadają rocznice a kurz jak nigdy dotąd nie drażni zatrzymał się czas jednej bieżni żadna pora roku nie jest gotowa na gruzowisko które grzęźnie w środku drażni zaprzęgając stosy myśli i jak głusza na szlaku niepewności próbuje oblepiać nawet sny któregoś dnia za linią horyzontów przygotuję błękitne cappuccino wrzesień, 2021
    1 punkt
  6. W Nałęczowie L e c ą resztki starej farby… — gasną z ł o t e kandelabry… Tu, w pałacu, mieszka zjawa. — nie każdemu się o b j a w i a… Czasem… zza przymkniętych powiek widzi zjawę — p i ę k n y człowiek… ................................................... On — uchwyci ruch zewnętrza drgnięcie czasu, ruch powietrza… W nozdrzach j a k b y… ozon? róża? — tylko tchnienie — Tak — to Ona — w obchód rusza… Widzi Jego — On Ją widzi... On się lęka — Ona — wstydzi… Piękno c i a ł a przeminęło… Duch przepiękny — B o s k i e dzieło — Ona nie wie… On to widzi? On się lęka — Ona — wstydzi… ................................................... L e c ą resztki starej farby… — gasną z ł o t e kandelabry… Po pałacu, p ł y n i e zjawa — nie każdemu się objawia… Czasem… zza przymkniętych powiek widzi zjawę — p i ę k n y człowiek…
    1 punkt
  7. 1 punkt
  8. Rap, anioł, zło i napar.
    1 punkt
  9. 1 punkt
  10. Kata te? Pali Lila Peta? Tak!!!
    1 punkt
  11. Atak sal, moneta a ten om? Las kata.
    1 punkt
  12. Elaborat Igi, gitar, o bale.
    1 punkt
  13. Wojskowy Benek kiedyś pod Piłą, wigilię spędzić pragnął raz miło. Kupił sobie upominki, i bombki nie do choinki. Benona z chatą wkrótce nie było. Celestyn Babiarz z miasta Łomianki, zaprosił w święto swe koleżanki. Choinka też już czekała lecz aura nie dopisała. Powiesił zatem na niej… pisanki. Szef kuchni Wacek ongiś pod Środą, ugościł śliczną raz pannę młodą. Miał rybę do usmażenia, lecz panna padła z wrażenia, popłynął bowiem karp razem z wodą.
    1 punkt
  14. Kolec kole. Cel ok? Cel ok!!!
    1 punkt
  15. Rozpraszanie dobrze ujęte może być inspiracją :)
    1 punkt
  16. dopadłeś marzenie wyjątkowe' tylko twoje' więc się postaraj na szansę odpowiedz
    1 punkt
  17. "..a do tego ukryć muszę Myśli swe pod kapeluszem, Ciężkie czasy, dziwne czasy Panie mój! " Jakże to aktualne, psiakrew......?
    1 punkt
  18. @iwonaroma Nie z każdym da się sensownie pomilczeć :-) Jak to mówią -"słyszeć" i "słuchać" to dwie różne rzeczy... Trafna mini, Iwonko. Pozdrowienia serdeczne :-)
    1 punkt
  19. Wśród przypływów Uczuć Jestem bezsilny Gdy odpływają Czuję Smutek Codziennie
    1 punkt
  20. @Konrad Koper dziękuję
    1 punkt
  21. Ja też jestem ostrożny Bo jak wiadomo w nocy Wychodzą potwory Ale niestety też Tak mam że gdy je zamykam Tekst sam się układa w głowie I czasem sobie powiem Rano zapiszę i Kiedy wstaje nie ma nic ;) @opal dzięki za serduchi
    1 punkt
  22. Witam - podoba się - Pozdr.
    1 punkt
  23. 1 punkt
  24. @Nefretete to akurat proste, ideały nam przyświecają, które są emanacjaą czegośodwiecznego, ale nie zrozumiałego, czyli mamy takie pojęcia dobro i zło, prawda i fałsz, ale nie nazywają niczego w sposób jednoznaczny tego co doświadczamy indywidualnie czy zbiorowo. Raj był za to krainą jednoznaczności. I najpierw jest "co niebem wiszą U czoła pajęczyną gwiazd" i to jest jakby całość, dla której dalsza część to uzupełnienie. A tytuł to rzecz wtórna:) pozdrawiam
    1 punkt
  25. ANNA TU BREDZI; Z DER BUT, ANNA. MAM CIN NIC MAM. MA W CIN, NIC WAM. TRAWA GAMET, UKUTE; MAGA WART.
    1 punkt
  26. I KLĘŁA; FARMA... TAM RAFAŁ ELKI. ALE... A JERZY Z REJA, ELA. A TU KARUZELA (FALE) Z "URA" KUTA.
    1 punkt
  27. Cienie, cienie dzisiejsze i te wczorajsze. I te jutrocienie przyszłe. Zbuduję dla was cieniozapadnię ze stali. Zbuduję dla was cieniozapadanię z grafenu. Z miłości cieniozapadnię stworzę, chociaż was nienawidzę, cienie podłe!
    1 punkt
  28. @OloBolo mam tak samo, przynajmniej jeśli chodzi o pierwsze wersy;)
    1 punkt
  29. @A-typowa-b In-Ty-mnie... Piękny wiersz, czuję go. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  30. ~~ Felusiowi z miasteczka Barwice wykradziono z bimbrowni chłodnicę. Destylacja bez niej nie ruszy, a Felusia w gardziołku suszy - więc wyjada z zacieru pszenicę .. ... Złodziejowi zaś zapowiada,że - jak go dorwie - to d..a blada!!! ~~ .
    1 punkt
  31. A może inspirować, może ta orkiestra gra jak jeszcze nigdy dotąd? Był taki polski tenisista, który grał wtedy lepiej niż umiał i wygrywał z dużo od siebie lepszymi. O nim myślałem, jak to pisałem. Nie żyje już.
    1 punkt
  32. Fariza Ungarsynowa Ach, zmęczyły się oczy, Od długiego patrzenia na spiętrzone góry, A duch się ogrzał, sfrunęły niepokoju chury, Bo tam, wysoko Na kurhanie, co nad szczytami widnieje, Odnajdę zawsze żywe, gorejące płomienie. Jestem córą stepów, Przywykład do tych szumiących bezbrzeźnych przestwoszy, Gdzie na tysiącach wiorst spocznie oko znużone... Ale nad tym stepem wysoko królowały, Piętrzyły się bezkresne nieruchome dale I wciąż kusiły, wołały od ziemskiego odrywały progu... Tłum. Alwida Antonina Bajor
    1 punkt
  33. Uwaga !! słuchaj głośno i Hi-Fi (high definition) czyli albo Wy-Ja albo Wy-Ro
    1 punkt
  34. gdy nie patrzy już nikt kiedy słodko śpisz gdy śpią już Twoje oczy wplatam wtedy sen w Twoje lśniące włosy... za dnia szczęście masz tylko chwilami życie jest piękne lecz co dzień Cie męczy, skłania do snu a mój sen słodszy każdej nocy masz między włosami wpleciony przeze mnie jak kwiat bzu...
    1 punkt
  35. świecących sowach, które zamieszkują gęste lasy ? Sowy mają przenikliwy wzrok. Jedna mnie zaatakowała.
    1 punkt
  36. Sam jestem zdziwiony, ale wyszukiwarka nie znalazła, więc wrzucam
    1 punkt
  37. POOM-PUM Music&Lyrics by Andrei Gubin Sung by `The Caramel` (A duet of TANYA & LUCY) POOM-PUM Poom-pum Wow Wow Poom-pum Wow Wow Poom-pum ow ow Poom-pum Autumn reigns again in my home town. Yellow leaves are seen outside again. There is no need in my teardrops. We`re parting, my beloved, right today. CHORUS None to blame for empty eyes, What was once cannot be twice. None to blame for our romance Cannot be resumed. Where are you, my dear man? I don`t know where I stand, More than ever I need now Only you. Poom-pum Wow Wow ... I feel very sad in my loving soul, I gonna say to me that it`s mere fate. Yet do not forget that I`m in autumn Very lonely, very lonely, and I need a mate. Poom-pum Wow Wow ... Muzyka i słowa przez Andrzeja Gubina Śpiewane przez "Karmel" (duet Tatiany & Lusi) PUM-PAM Pum pam wau wau Pum-pam ou ou Pum pam wau wau Pom-pam... W gorodie mojom nastupiła osień Snowa za oknom żołtaja listwa Ni k ciemu cieper' eti slozy Rasstajomsia my s toboju nawsiegda. W moim mieście nadeszła jesień. Znowu za oknem żółte liście. Na nic teraz są te łzy: Rozstajemy się z tobą na zawsze. CHORUS Opustieł twoj nieżnyj wzglad I nikto nie winowat Szto nielzia wiernuć nazad Proszłyje miećty Gdie że ty, lubimyj mój, Ja nie znaju, szto so mnoj, No kak preżedie nurzen mnie Tolko ty. Puste jest twoje czułe spojrzenie. I nikt nie jest winny, Że nie można zwrócić Przeszłe marzenia. Gdzie jesteś, mój ukochany? Nie wiem co się ze mną, Ale jak wcześniej potrzebuję Tylko ty. Pum pam wau wau... Na dusze mojej grustno ocień. Ja skażu siebie: "Znaćic, nie sud'ba!" Tolko nie zabud', mieżdu proćim, Ja nie znaju, kak ja budu biez ciebia. Moja dusza jest bardzo smutną, Powiem sobie: "Widocznie tak miało być!" Ale, przy okazji, nie zapomnij, Że nie wiem, jak będę bez tobie. Pum pam wau wau... This post, or, who knows, maybe, even my entire blog here, a single unit of the funny, smart, cute, touchy and captivating messages, corresponds by its aesthetics to a style of the "magical girl" 魔法少女 borrowed from anime and adapted for my own purposes. (By the, Renata Litvinova's characters are all deeply imbued with that style of 魔法少女 too!) Ten post, a może, kto to wie, nawet cały mój blog tutaj, pojedyncza jednostka zabawnych, mądrych, uroczych, poruszających i urzekających wiadomości, swoją estetyką odpowiada stylowi "magicznej dziewczyny" 魔法少女 zapożyczony z anime i zaadaptowany na własne potrzeby. (Nawiasem mówiąc, wszystkie postacie Renaty Litwinowej są głęboko przesiąknięte tym stylem 魔法少女 też!) I am fond of that style, it is full of a lot of charm for me. In our heart, we are all, even grandparents, the Japanese schoolgirls of 13-16 years old, those very drawn anime heroines, in girls' school uniform "seifuku" (sailor suit and pleated skirt), secretly obsessed with the sinful inclinations of the characters taken from the related genre of "hentai". Lubię ten styl, jest dla mnie pełen uroku. W naszych sercach wszyscy, nawet dziadki, jesteśmy japońskimi uczennicami w wieku 13-16 lat, tymi rysowanymi bohaterkami anime w dziewczęcych mundurkach szkolnych "seifuku" (strój marynarski i plisowana spódnica) z ukrytymi grzesznymi skłonnościami postaci z pokrewnego gatunku "hentai".
    1 punkt
  38. https://niepublikowanetekstyinutypiosenek.blogspot.com/2020/09/jerzy-jarek-gupi-dramat.html Głupi dramat Jeszcze nie teraz, jeszcze nie teraz Przecież tak łatwo się nie umiera Nie, nie otwieraj, nie patrz, nie trzeba Tam za tą szybą też nie ma nieba Jeszcze nie trzeba, jeszcze poczekaj To deszcz po szybie zwyczajnie ścieka To tylko stróżki deszczu na twarzy O takim niebie przestań już marzyć Kładę palce na skronie I płoną, płoną mi dłonie Łzy nie ugaszą rozpaczy Nie można teraz inaczej Jeszcze nie teraz, jeszcze nie teraz Przecież tak łatwo się nie umiera Deszcz tylko pada – ugaś te dłonie Nic się nie kończy i nic nie płonie Odejdź od okna, nie, nie otwieraj Przecież od deszczu się nie umiera To już minęło, nie płacz, nie trzeba Już nigdy siebie możesz się nie bać Płoną, płoną mi dłonie Wokół cały świat płonie Moich łez nikt nie zobaczy Nie mogę teraz inaczej Nr ZAiKS 1408 ISWC T-909.402.470-1 Kompozytor: Wiesław Tadeusz Michalski IPI / CAE 00219268557 Autor tekstu: Jerzy Stanisław Jarek IPI / CAE 00219273470
    1 punkt
  39. https://niepublikowanetekstyinutypiosenek.blogspot.com/2020/09/jerzy-jarek-taka-basn.html Taka baśń a było to kiedyś – gdzieś tam, a nie tu za górą, za lasem, za rzeką a było to tam – gdzie nie liczy się czas gdzie wszędzie – daleko, daleko tam, gdzie w kącie nie czai się mrok gdzie nie czyha pajęczyn sieć gdzie wilków czerwony wzrok oznacza, że – nie chcą żreć pójdziemy tam lecz jeszcze nie dziś wytrzymaj do jutra, kochany gotowa będę – jutro, by iść ty – zerwij bukiecik różany sukienkę białą ja włożę, a ty nazbierasz malin do dzbanka pójdziemy razem i spełnią się sny jak tania banalna zachcianka jesteśmy razem i wieki to trwa tańczymy wariacko bez końca codziennie ciekawsza toczy się gra coraz bliżej i bliżej do słońca sukienkę białą włożyłam, a ty o bukiet się martwisz różany gotowa jestem, spełniły się sny na wieki bądź ze mną, kochany a było to kiedyś – gdzieś tam, a nie tu za górą, za lasem, za rzeką gdzie miłość miała największą moc a śmierć była bardzo daleko tam, gdzie wszędzie nie czaił się mrok nie czyhała pułapek sieć gdzie wilków czerwony wzrok oznaczał, że nie chcą żreć Autor tekstu: Jerzy Stanisław Jarek IPI / CAE 00219273470 Nr ZAiKS 5057409
    1 punkt
  40. https://niepublikowanetekstyinutypiosenek.blogspot.com/2020/09/jerzy-jarek-ta-jedna-z-moich-rzek.html Ta jedna z moich rzek daleko tak na drugi brzeg skuł wodę lud; dokoła śnieg i trzyma mróz od wielu dni i przeraźliwie zimno mi i raz, i dwa, i cztery w bok otulam twarz, wydłużam krok i dalej idę, dalej w bród choć pod nogami tylko lód choć pod nogami szklana toń to moja obosieczna broń i śmiało dalej, i raz, i dwa pasjonująca to przecież gra i raz, i dwa, i cztery w bok tężeje mróz; gęstnieje mrok ja muszę dojść na drugi brzeg tej ostatecznej ze wszystkich rzek Autor tekstu: Jerzy Stanisław Jarek IPI / CAE 00219273470 Nr ZAiKS 5057408
    1 punkt
  41. Ciepły dreszcz, lekki szmer linia ta cieknie już. Dalej chce ciągnąć się- nie potrzebny jest jej luz Włosów oddział kruszy się. Padają jak domino i w nowym śnie idą, gdzie kolory są jak wino. A w głowie pusto robi się Och, Jezu.. jak przyjemnie.. Więc leć sobie tam- do innego świata bram. I kap, kap bo dziś w nową drogę trzeba iść. Nic nie spowolni cię. W końcu będę w swoim własnym śnie, gdzie spokój, cisza trwa no i Panem jestem tylko Ja. Kochana moja, piękna Ty swym blaskiem mnie oślepiasz. Jestem u progu nowej gry. Czego mogę się spodziewać? Przykro mi, że opuścisz mnie, więcej Cię nie zobaczę. Nim wylądujesz tam na dnie solidnie się wypłaczę. Dookoła tylko echa dźwięk i dodatkowo lęk.. Ale ty leć sobie tam- do innego świata bram. I kap, kap bo dziś w nową drogę trzeba iść. Nic nie spowolni cię. W końcu będę w swoim własnym śnie, gdzie spokój, cisza trwa no i Panem jestem tylko Ja.
    1 punkt
  42. Technik sekcyjny koło Czarnożył,niezbyt dokładnie zwłoki ułożył.W dodatku śliski był blati trup ze stołu wnet spadł.Na szczęście umrzyk wtedy nie ożył.
    1 punkt
  43. Gdzieś po pszenicznych plaży piaskach co to łoże oceanu pierścieniem otulają Wódz Dakotów ze swą wnuczką kroczy. W tej krainie gdzie ziarna niezliczone pod stopami miodową łuną trzeszczą. I wystawia Indianin świętą fajkę na arcysłony podmuch dym wypuszczając a chłostane sztormem smugi okręgiem nad lazurową bryzą domknięte tysiącem białych fal przemawiają … Dziś droga wnuczko podpiszemy traktat co to nigdy nad twym słońcem i cieniem nie uśnie. Wpięte we włosy Wodza pióro w subtelnym orlim locie za swe pędzle chwyta przestrzeń pastelowymi szkicami zwierząt oprószając. I pulsują obrazami ryciny z wigorem przez okrąg przewleknięte: Gorący oddech bizona, niczym aureola unosi się nad górskimi szczytami śnieżnych kapeluszy. Życie tym jest właśnie! — ryknął a preria zadrżała od uderzenia kopytem. Zielonkawe błyskawice żwawych świetlików odmykając gwiaździste niebo zawibrowały: innego świata nie ma! Wilk, w którym wyje srebrna tarcza księżyca warknął: nie szukaj znaków wielkich! Pszczoła krążąca nad obfitością łąk z rozpędu nurkując w pąk złoty zabzyczała: bujniej już nie można! Jastrząb, czepiając się sosny która w igłach swych tajemnicą szumi zadudnił echem: nie czekaj trąb niebiańskich! Niedźwiedź, odpoczywający na pogniecionym runie wśród atramentu jagodowych krzewów rzekł zaspanym głosem: Ot, życie, chytrze się w małych śladach ukrywa. I w ciszy po. Ocean wezbrał w dziewczęcym sercu szelestem falistych łuków i zamykając w klamrę traktat cały, zaświstał: Oto mandala życia paradująca w przepychu tylko przed tym kto patrzeć umie.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...