Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.05.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. graphics CC0 etiopska Aika krzyczy przez liany synaps: kocham Haddisa! czarna subsaharyjska rastafarianka wrzuca soczystą tangerynkę do rzeki Atbara owoc opada z wodospadem na pola ryżowe okwitające w nenufary etiopskie słońce w wodzie do kostek zapala monokryształ motyki jej kochanka… wtedy ciałka Meissnera dziewczyny ożywają uaktywniając skórkę wysłanej do chłopca tangerynki czulą po drodze wonią gaje eukaliptusa nad kwiatem oleandra miodne żele elastyczna skóra Tigrajki pęcznieje nabiera różowej konsystencji Haddis z koszem ryżu na głowie poślubi Aikę… gąbczastą i pulchną jak indżera jej stiukowe kolumny nóg to dwa połączone baobaby wkrótce w koronach drzew skrzydlata awifauna ogłosi kacykiem etiopskiego kruka Haddis kupił go i zaobrączkował tangerynką zapłacił na targu w Addis Mercato — *erotyk fantasmagoryczny
    5 punktów
  2. o matko serc czystych, wbrew sobie samej trudna co łzy na policzkach mych kładziesz wyciśnięte z żalu przyjaciółko natury powierzchownie nudna schronienie sercu miłe wbrew ułudom koszmarów recepto na szczęście, dusz ukojenie piękno swe kryjesz, nie chlubisz się przed światem dlaczegoś niepowszechna, choć pragnąłby każdy okryć się szczęścia twego majestatem uczyń mnie głupcem w dzisiejszej niewoli w oczach, które poznać nie miały okazji, jak piękna i skromna jesteś w swej prostocie, jak cenne jest to, czego już nikt nie chwali.
    5 punktów
  3. wsiadł na złym przystanku smród i tanie współczucie wokół niego nagle odwrócił się świat dobre myśli od siebie akordeon wyciska zgrane jak zły szeląg melodie które nikogo już nie chwytają za portfel ludzkie pojęcie przechodzi szczególnie ta jak to się gapi w okno na świat zza szczelnych przeciwsłonecznych tacy jak on wyglądają jeszcze brudniej szpilki w podłogę oczy ręka kurczowo na torebce jak na jego gardle wysiadłam na szczęście na dobrym przystanku poprawiając zsuwające się bezszczelnie przeciwsłoneczne szpilka utknęła mi w bruku
    4 punkty
  4. bądźcie waleczni rycerzami swoich czasów nie wolno wam zwalniać bo czas tego nie robi bo życie to jazda pociągiem przed którym tory zaś po bokach nie znaczące już krajobrazy mijające drzewa były tylko drzewami niebo czy wiecie jakie ono było wtedy no właśnie jakie proste jest zapomnienie
    4 punkty
  5. Niech nie ucieknie nam sprzed oczu słaba poezja niech będzie pozdrowiona Za to, że nie potrafi oszukiwać skrywać emocji i ubierać je w zbyt wyszukane słowa za to, że przelewa myśli na papier bez retuszu Kłuje w oczy i chcemy ją usunąć zasłonić przed nią oczy jak Mojżesz przed Bogiem Niech będzie pozdrowiona słaba poezja bo tylko ją zrozumieją ludzie i połączą się w solidarnym uścisku wspólnego doświadczenia
    3 punkty
  6. tak jak słońce tak i człowiek co dzień się uśmiecha tak jak księżyc tak i on co noc szuka wśród gwiazd szczęścia tak jak drzewo tak i człowiek marzy dotknąć bram nieba tak jak piekło tak i on wstydzi się tego co ciemne tak jak nicość tak i człowiek nie jest pewny jutra tak jak kwiat taki i on rodzi się po to by umrzeć
    3 punkty
  7. już przemęczeni litanią twarzy ze stłumionymi kształtami bez szans na swoje imię zjadani przez perspektywę tak bardzo zwarci jak odosobnieni dławią gardło chodnika i idą właśnie walczyć na wojnie albo przepełnić autobus a kiedy jako pielgrzymi to nie przepychają się łokciami
    3 punkty
  8. wiatr w dłoniach tęsknota w kieszeni złota myśl na twarzy uśmiechnięty cień dziś mi towarzyszą czuje je jak siebie są tak mi bliskie bliżej się nie da przed mną droga kłaniam się drzewom kamień zaprasza na małe ale ja zaś szczęśliwy nie szukam więcej jestem dumny z tego czym dziś częstuje
    3 punkty
  9. @Melania "Mówić można z każdym - rozmawiać bardzo mało z kim." - Feliks Chwalibóg. Pozdrawiam Melanio. Witam u nas.
    3 punkty
  10. A gdyby wszystkich zamknąć w balonie, w środku jałową tubę ustawić, wykrzyczeć przez nią, że świata koniec i tylko balon może ich zbawić? A potem wolno spuszczać powietrze, krzycząc przez tubę: Jest coraz gorzej! Podnieść ciśnienie, ogrzać powierzchnię, setkami twarzy kłamstwa potworzyć... I tak przetrzymać czas odpowiedni... To czy po wszystkim, niczemu winien, znajdzie się jeden, który bezczelnie napiętą ścianę szpilą przebije? Czy się wyleje prawdą klarowną wina nieznana siła umysłów, czy tylko humus opadnie na dno, stęchłą rysując w balonach przyszłość?
    3 punkty
  11. lirycznie słońce rozdzwaniasz tętnem nieba dygocący aż drżę seraficznym nektarem omdlała lotosem zakwitam w ramion twych kołysaniu zapachem orbit zaczajona za horyzontem myśli niewysłowionych gdzie czyhające noce jak karmel wylewny gęste ambrozją deszczu uciekam w zmierzch ustronny by na czarownej przędzy za buduarem zagadek w duszy Twej Luną osiadać
    2 punkty
  12. w przepaści się gromadzą uczucia niekompletne przebite opony ruchome piaski górki trudne jakieś nadzieje wysokie groźne fale i słowa nagłe nieostrożne siedzą tam razem z robakami grają w karty przeklinają poddali się nie próbując badać kolejnych warstw szukać mądrych rozwiązań haczyków sznurka chęci mówią że byli tacy którzy znaleźli siłę jakąś potężną i wymknęli się stamtąd to musi być prawda inaczej zapchałaby się na płasko przestrzeń do zgromadzeń
    2 punkty
  13. ŚMIERĆ jest Bogiem!Bogiem co nie zna litościTo Ona nas trzyma przy życiuTo Ona nam życie odbieraGdy chce wzbudza w nas strachGdy chce szacunek dla SiebiePotrafi go w nas wzbudzićOd stóp do glów wtedyJesteśmy go pełni dla NiejI tylko modlimy się do NiejBłagając usilnieAbyChoć stale jest tuż obokZa rękę nas nie złapała...
    2 punkty
  14. Grał w leśnym borze, słowik na fletni basowej, chyba marzył, oj marzył, o harfie strunowej. Wszyscy są zadziwieni - zadzierają głowy, stał się, oj stał, wielki cud, prymat sobie zdobył. Dorównać mu chciał, oj chciał, puzonem skowronek, nastroszył, oj nastroszył, pstrokaty ogonek. I zadął ponad siły w instrument złotawy, wsłuchuje się z przejęciem w muzyczne oktawy. Cóż na to, nasz wróbelek... fujarkę rychtuje, ćwierkał będzie, oj ćwierkał, w dziureczki napluje. Słucha słowik - skowronek, kto tak cudnie nam gra, Oba ptaszki, oj ptaszki, odfrunęli... raz, dwa. Do tercetu go wzięli, mają ptasi chórek, pobiją, oj pobiją, swym śpiewem Kiepurę. A ja stąpam, oj stąpam w koncertowym lesie, z pięknem ptasiej melodii, ćwiru - ćwir... odlecę. "Słowa są jak ptaki, łatwo się płoszą." - Wiesław Lewoc.
    2 punkty
  15. gimnastyka ejże mistyka kaski niechaj styka fortel daje fotel szumi wiosenny jesion taras brzmi nieraz okiennica mówi wiatr art myśli fart phone oknem Internetu czmycha łąką czeremcha wąż dobry mąż ziemia jest nieziemska płacz łka acz wyobraźnia tka jaźnią pen jedzie kartką Kindle odkłada strony lajki Majki wpadają Będziemy jeszcze bliżej :O
    2 punkty
  16. na Niagarze miliony kropel jak rój Perseidów krzyczy że do oceanu tak daleko a ja.... Z Marsa do Ziemi jeszcze dalej! smutny jest los skazańca! Jowisz wysyła słodkie buziaki do Saturna w Drodze MLecznej kwitną flirty i romanse Kto kocha ten świat ma u stóp! wiosna jak zielony kobierzec otacza planety radością Wiwat Maj! niech żyją słowiki i bajki z Mchu i paproci ! Jowisz. Pluton. Neptun. aby wyruszyć w daleką drogę trzeba zrobić tylko jeden krok!
    2 punkty
  17. (autorka: M_arianna_fikcyjność) Można podziwiać piękny obraz, fotograficznie świat zmontować, a gdyby wiatr uchwycić w dłonie, powiewy wersom oddać w słowach. Można poruszyć wyobraźnię, by z opowiadań tkać widoki, lecz lepiej jest na własne oczy ujrzeć, i poczuć zew przygody. Można się nagle zauroczyć, wśród domniemanych zawirowań, kiedy wiatr wieje prosto w oczy, uwierzyć... zawiłościom słowa.
    2 punkty
  18. @M, jak m No i cała sprawa została zagadana. Co prawda są osoby, które stres pokrywają gadulstwem, ale... skoro była to pierwsza randka, to chyba jednak chodziło o początkowe poznanie się. Jak można, nawet pobieżnie, rozpoznać intencje osoby, która nie slucha? Ba, zdominowała rozmowę, nie próbowała zainteresować się adwersarzem (a przecież chyba po to tam była, a nie w celu wystawienia sobie laurki)... Mimo, że jestem kobietą, jakoś nie dziwię się Twojej reakcji. Sama nie jestem wymowna, ale nie lubię być zalewana potokiem wymowy. Wolę dyskusję. Pozdrawiam :)
    2 punkty
  19. jest zieleń odnaleziona dalej pagórki i skrzydła ptaków strumień toczy krew ostatni wers sączy atrament na starym cmentarzu zakwitły szafirki samotny Chrystus czyta wiersze zmarli odeszli z marzeniami zostały pękające nagrobki i bezdomny poeta linijką wiersza zraniony
    2 punkty
  20. Dziwię się wierszom, że ktoś się w nich stwarza, że się na to godzą Nie warto! W sztywnej od brudu pościeli - odwracam się od siebie, jak od trędowatego Czym dzisiaj nie odczuwam? Miłością, radością, cierpliwym oczekiwaniem, wiarą w szczęśliwy brak apokalipsy - w sklepowych koszykach i na czerwonych światłach... Nie chcę się starzeć! Chcę wracać do domu, w którym cały czas jestem. Chcę mieć paletę - zamalowaną ... powietrzem Chcę mówić wyrazami ... bez słów! A ty ... ? Zabawiasz mnie odległością zyliona lat świetlnych I kawłkiem meteoru w prawej piersi - gdy wlekę się smętnie wieczornym niebem, a świat - rozdaje tak zwaną rozkosz, lizaki bez patyczków ... Widzę kwitnące liście, Zatwierdzam - czeki podpisane siłowaniem się "na rękę" Idąc wzdłuż autostrady, autostopem zatrzymuję ... konia Ach, ta autostrada to szlaczki na dywanie! I porozrzucany "chińczyk" Przegrał ... we mnie. No, cóż, patrzę na zegar - właśnie minęła młodość. Następna? - będzie jutro. Jak wyrwany pień, odrywam się od parapetu Hałaśne Nowe Jorki! Słyszysz tę ciszę? ... Co tak kwitnie?
    1 punkt
  21. Każdy z nas zna smak czekolady: czarnej, mlecznej, białej, nadziewanej rozmaitościami, albo i nie. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę jaka była historia powstania tej słodkości. Tego właśnie będzie dotyczył artykuł. Nie byłoby czekolady, gdyby nie istniały drzewa kakaowca i to od nich zaczniemy naszą opowieść. Wykształciły się około 15 000 lat temu i już wtedy wykazywały istotne różnice w stosunku do otaczających je roślin. Zresztą różnią się do dziś od większości drzew tym, że ich biało-fioletowe kwiaty wyrastają nie na gałęziach, ale bezpośrednio na pniu. Pierwotnie kakaowce porastały lasy Jukatanu i Gwatemali. W języku Majów nazwa tego drzewa oznaczała drzewo bogów, a wywar z ziaren kakaowca zwano pokarmem bogów. Nie bez przyczyny, w starożytnej Grecji pokarmem bogów była ambrozja, a w Meksyku i Gwatemali bogowie posilali się wywarem z Drzewa, czyli kakaowca. Ludzie wytwarzali ten wywar tylko w wyjątkowych, świątecznych okolicznościach. Z 22 gatunków kakaowca tylko jeden, „Theobroma cacao” rodzi ziarna zdatne do wyrobu czekolady. Bardzo długo uważano, że kakaowce są drzewami wiatropylnymi i dopiero pod koniec XX wieku okazało się, że jest inaczej, a to za sprawą nagłej zapaści produkcji kakao na Kostaryce. Tamtejsi farmerzy, żeby zwiększyć produkcję, zaczęli zakładać plantacje kakaowców z dala od dżungli, na innym podłożu. Takie oderwanie on naturalnego środowiska nie posłużyło drzewom z jakiejś tajemniczej przyczyny i nagle zaczęły dawać niezwykle mało owoców, podczas kiedy drzewa w dżungli wciąż owocowały normalnie. To nie było zwyczajne. Należało odkryć tajemnicę. Poproszono o interwencję entomologa Allana Yunga, który odkrył, że na naturalnych stanowiskach, w ciepłej, wilgotnej ściółce leśnej żyje maleńka, nie większa niż główka od szpilki muszka o bardzo skomplikowanej nazwie Ceratopogonide forcipomya i to ona w lwiej części jest odpowiedzialna za zapylanie kwiatów kakaowców. Drzewa kakaowe rodzą dość duże owoce w łupinach, które odcina się od pnia kiedy są żółte i dojrzałe. Nie odcięte w odpowiednim czasie, stopniowo usychają, czernieją i twardnieją. Zawierają one wewnątrz około 30 ziaren kakao ukrytych w grubym, różowym miąższu, który jest jadalny, słodki i miękki. Ziarna wraz z miąższem wydobywa się z owocu i pozwala się im fermentować od pięciu do sześciu dni, co zapobiega kiełkowaniu. W trakcie tego procesu ziarna stają się porowate i brązowe, zaczynają też wydzielać czekoladowy aromat. Następnym etapem obróbki jest pozostawienie ich do wyschnięcia na tydzień, a czasem dwa, co obniża zawartość wody nawet do 7 procent. Po tym czasie ziarna praży się od 30 minut do 2 godzin w temperaturze 120-130 stopni, a później oddziela od odpadów typu łupiny i kiełki. Dopiero wtedy są gotowe do użytku. Powróćmy jednak do Majów. Motyw kakaowca pojawiał się w ich ikonografii, gdzie widnieją owoce, uważane za symbol życia i płodności. Podczas uroczystości religijnych, „pouczeni” przez bogów, przygotowywali w specjalny sposób wywar z ziaren kakaowca. Najpierw, otwierano owoc i wydobywano nasiona, następnie fermentowano i suszono ziarna, a później prażono je na glinianym piecu, a później tłuczono między dwoma kamieniami. Do uzyskanego proszku dodawano wody, mieszano i przelewano, aż ukazały się bąbelki. Do tego napoju dodawano na koniec przyprawy: ostrą paprykę, muszkat i miód, ewentualnie mąkę kukurydzianą. Napój dla Majów stanowił rodzaj ofiary składanej bogom w tej, czy też innej intencji. Zachowały się zaledwie cztery manuskrypty, zwane kodeksami, które datuje się na okres postklasyczny (XIII-XV wiek). Zawierają one między innymi rysunki przedstawiające bogów z owocami kakaowca i proces przygotowywania napojów rytualnych z kakao. Tradycje wykonywania tego napoju kontynuowali Aztekowie, następcy Majów, którzy tak cenili ziarna kakao, że służyły im one jako środek płatniczy. Według przepisu Majów we współczesnym Meksyku wciąż jeszcze wyrabia się tradycyjny napój z kakao i mąki kukurydzianej, nazywany „tejate”. Napój wygląda nieciekawie: mętny, żółtobrązowy płyn z szarobeżowymi szumowinami ma smak i konsystencję delikatnie rzecz ujmując wody w zlewie po umyciu naczyń, ale jest bardzo ceniony i lubiany przez miejscowych ludzi. Już Krzysztof Kolumb zaobserwował, że miejscowi Indianie bardzo cenią ziarna kakao, ale dopiero Cortes przekonał się o tym naocznie. Po pierwsze kiedy on i jego ludzie byli częstowani specyficznym napojem i nawet zaczęli w nim gustować, a po drugie kiedy ujrzeli skarbiec władcy Azteków, Montezumy, wypełniony po brzegi milionami ziaren kakao. Cortes zabrał trochę ziaren do kraju, ale tam napój z nich nie został przyjęty entuzjastycznie i dopiero już po kolonizacji około 1540 roku, grupa zakonnic przebywających w Gwatemali, przystosowała napój kakaowy do europejskich kubków smakowych i ulepszyła poprzez dodanie do mielonego kakao gorącej wody, wanilii oraz cukru. Teraz już nic nie przeszkadzało popularyzacji napoju czekoladowego w Europie chociaż wiąż miał cierpki, oleisty smak, ponieważ ziarna kakao zawierają 50 procent tłuszczu. Hiszpania była pierwszym krajem, który zaczął kontrolować handel kakao między Nowym Światem, a Europą. Ziarna kakaowca dotarły do Europy w 1585 roku, a jeszcze wcześniej rozchodziły się wśród ludzi wieści o cudownym napoju. Kiedy więc pojawił się transport ziaren, mimo horrendalnej wręcz ceny rozkupiono je błyskawicznie. Oczywiście stać było na zakup jedynie bogatych. W XVII wieku napój czekoladowy zyskał popularność już nie tylko na hiszpańskim dworze, ale także w całej Europie, między innymi za sprawą kościoła katolickiego. W 1615 roku, Anna Austriaczka, żona Ludwika XIII, ogłosiła czekoladę oficjalnym napojem dworu francuskiego. Pod koniec XVII wieku napój czekoladowy stopniowo przedostawał się do mniej zamożnych warstw społecznych. W 1828 roku holenderski chemik van Houten wykorzystał najnowsze zdobycze techniki: maszynę parową i prasę hydrauliczną do wytłoczenia z ziaren kakao niemal połowy zawartego w nich tłuszczu. W efekcie pozostał suchy placek, po którego zmieleniu powstawało kakao w proszku. Ten wynalazek umożliwił rozpoczęcie produkcji czekolady do jedzenia. Około 1847 roku Anglik Joseph Fry jako pierwszy wyprodukował czekoladę do jedzenia, a około 1876 roku szwajcarski cukiernik Daniel Peter stworzył pierwszą mleczną czekoladę, łącząc mleko skondensowane z kakao, masłem kakaowym i cukrem. Odkrycie przez Europejczyków kakao, a później czekolady ma też i swoją ciemną stronę. Hiszpanie, kiedy docenili te ziarna i zorientowali się, że mogą na nich doskonale zarobić, założyli plantacje kakao na Karaibach i w Ameryce Południowej. Początkowo wykorzystywali do zbiorów lokalnych robotników, ale pod koniec XVII wieku populacja rdzennych mieszkańców drastycznie się zmniejszyła z powodu chorób i ciężkich warunków życia. To spowodowało dotkliwy niedobór rąk do pracy i narodzenie się pomysłu na przywóz niewolników z zachodniej Afryki. Popularność czekolady rosła, Francuzi, Anglicy i Holendrzy zakładali plantacje kakaowców na Wybrzeżu Kości Słoniowej i tam również wykorzystywali niewolników do pracy. Czyli przez długi czas ten słodki przysmak okupiony był bólem i ludzkimi łzami, o czym zwykły zjadacz czekolady zazwyczaj nie wiedział.
    1 punkt
  22. Nie nauczono mnie słów odpowiednich dla pamięci z palety emocjonalnej do obrazu tego życia. Zapominam lata boleśnie nienazwane w ważkości tego świata dla przyszłych pokoleń. Codzienność w pomrukach otacza się i myśli spowija w drodze na szczyt ku mojemu końcowi. Nie nauczono mnie tych które mogą zachwycać...
    1 punkt
  23. Witajcie, Dziś małe info na temat naszej działki - palindromów - pojawiło się na profilu programu TVP Polonia Słownik polsko@polski. https://www.facebook.com/Slownikpolskopolski/photos/a.538998789480153/4047381898641807/?comment_id=4047659521947378&notif_id=1619964152340694&notif_t=feedback_reaction_generic&ref=notif Zachęcam wahających się. I pozdrawiam, Mariusz
    1 punkt
  24. Możesz odejść, już dam radę i utrzymam się nad lodem. Rozmrożona krew przepływa, więcej siły. Pójdę przodem. Możesz odejść, już wytrzymam urok tej nieludzkiej ziemi, bo poczułam ciepło w sercu, tego stanu nic nie zmieni. Możesz wrócić do swych marzeń, do snów które Cię poniosą. Pokazałeś jak się kocha. Już nie błądzę ciemną nocą. Albo zostań, jeśli zechcesz i chodź ze mną wspólną drogą. Jest mi dobrze, ciała żyją namiętnością. Jestem obok. Światło dałeś mi na trasie, gdy błądziłam po bezdrożach, teraz wiem gdzie mam iść dalej. Życie krąży, prosta droga. Chcę Cię - a nie potrzebuję. Weź mnie - a nie ratuj w biedzie. Słyszysz tętent kopyt? Dołącz. Radość jest we wspólnym pędzie.
    1 punkt
  25. Być ręcznikiem na twym ciele gdy wychodzisz naga z wanny wilgoć twoją wchłonąć w siebie trochę bardziej być mniej twardym Być grzebieniem co rozczesze potargane twoje włosy przefarbować je i upiąć i nie mówić nigdy dosyć Być bielizną biustonoszem co okiełzna twoje piersi lub stringami co się wpiją w twoje ciało gdy się wiercisz Być bamboszem kapciem butem najmodniejszą być sukienką otuliwszy twoje biodra muskać je palcami lekko
    1 punkt
  26. nie potrzeba znajomości by spotkać śmierć wystarczy zwykłe życie by pewność mieć że ona to nie podróbka że warto ją pod ręką mieć w razie gdy zajdzie taka konieczność nie potrzeba znajomości by w życiu sobą bywać wystarczy samozaparcie dumnym z tego być iść obok śmierci być jej wiernym nie bać się ostatniego zamkniecia mijanych drzwi
    1 punkt
  27. Pod kasztanami Gdy patrzę w Wasze oczy czuję że wsparcie mam, nikt mi nie podskoczy bo bronicie mnie każdego dnia. Czuję że z Wami to mój cały świat, wycieczki kochamy bo kochamy zwiedzać, nie straszna nam choroba wiemy z czym chleb jeść, a gdy jest mi źle nie pozwalacie smucić się. Często gdy pada deszcz, schronienie w Was mam pojawia się wtedy piękna tęcza, w sercu czuję ciepły płomień, co otula mnie. Tu przyjaciół wspaniałych mam dziś jadę więc, niestraszna mi nuda czy dół, nie straszna wichura, grad, bo wy dla mnie jak siostra jak brat, co na co dzień w domu brak, a gdy zakwitną kwiaty postawimy je na parapecie. Będziemy patrzeć jak kwitną bo wy wiecie że bez wsparcia i przyjaciół. sensu nie ma. Żyć trzeba tu i teraz.
    1 punkt
  28. @Marcin Krzysica dyskretnie i skutecznie, takie mam zawodowe motto nawiasem mówiąc. Pozdrawiam:)
    1 punkt
  29. Nie mogę sam nadać sobie sensu czekam na Dawcę Serce jest gotowe, aby zacząć bić i pompować krew którą można by wylać dla Sprawy Kropelka po kropelce aż zaczerwieni się ziemia i wyrosną z niej piękni ludzie To lepsze od podciętych żył której krwawy kolor straci blask zmieszany z czernią śmierci
    1 punkt
  30. @w kropki bordo ta Twoja ,,puenta", to częsta część notki na książkach, tych w czarnych okładkach. Pozdrawiam albo albo...
    1 punkt
  31. @huzarc oj zdecydowanie tak. Praca twórcza;)
    1 punkt
  32. @Wojciech Wojtku jest to normalna dyskusja, skoro pytam o coś to spodziewam się odpowiedzi, skoro odpowiedzi nie ma, na czym prawdopodobnie by się skończyło, pomówienia o budowanie własnego ego - uważasz że to jest fer? Pozdrawiam i faktycznie skupmy się na pisaniu wierszy bo do tego jest ten portal.
    1 punkt
  33. @Tomasz Kucina Jest pełna zgodność, gdzieś Ty się tam doczytał że jestem wrogiem chrześcijaństwa, na początku poszli za ostro - owszem, ale co mieli robić, z Reformacją też przesadzili, wiesz ilu ludzi zabili, spalili na stosach, kobiety topili w rzekach, z dzisiejszego punktu widzenia to skrajna ciemnota, topić bo kiecka baby nabrała powietrza i nie mogła utonąć a więc jest czarownicą. Oj narobili zła narobili. Najważniejsze że nieśli pewne wartości - dekalog.
    1 punkt
  34. Idzie, W czarnym zakapturzonym stroju, Okrutna i niełaskawa. Lica ma koloru żółtego łoju, A paznokcie jak stara kawa. Nosa nie ma, Bo odpadł w walce z byciem. Pozostawiona sama, Idzie wraz za życiem. Co wyrośnie po drodze życia, Śmierć ścina. I nie jest do ukrycia, Że nie minie ich żadna dolina. Kosa wielka nic nie ominie, Naostrzona kamień zetnie. Śmierć dotrzyma wszystko w terminie, I zrobi to świetnie. Do grobu króli powpędzała, Mesjasza uśmierciła. Wszystkich zmarłych pozabijała, I nic nie spartoliła. Jej szata okryje nie jednego, Czarna, gładka okrywa ciała. I pomści nas jedynie nasze ego, Ale i ona cierpiała.
    1 punkt
  35. A jakże! Każdy ma jakieś rysy, moje teksty czasem są mocno hermetyczne, w twoich klasycznych formach można odnaleźć jakiś porządek zasad lirycznych, nie wszyscy współcześnie tolerują klasykę, i racji nie mają, klasyka to taki "kamerton" - wzorzec dźwięku, tu --> w odniesieniu do słowa, kto nie ceni klasyki błądzi, u ciebie "oczyszczam" więc własne "narzecza" sentymentu do nowoczesnych form lirycznych. Bez szacunku dla klasyki - poszukiwanie nowych stylów, nurtów słowa --> nie ma sensu. Tu akurat piszę o sobie, ale widzę, że wielu autorów ma podobne zdanie, bo mnóstwo u ciebie i lajków i komentarzy - POZYTYWNYCH. Więc moje argumenty maja uzasadnienie.
    1 punkt
  36. @Tomasz Kucina Tomku dlaczego "doczyścić" - czyżby jakieś rysy, nie mów, nie u Ciebie.
    1 punkt
  37. @Tomasz Kucina Tomku pomerdałeś mi ogonkiem, biję Tobie brawa gromkie. Wszystkiego dobrego.
    1 punkt
  38. 3 w 1 - ro zwiększa możliwość interpretacji - dla dzieci, dorosłych, adeptów wokalistyki:). Pozdrawiam
    1 punkt
  39. Dzisiaj była nasza pierwsza randka! Mówiłaś Dużo mówiłaś Właściwie to ciągle mówiłaś Mimo że ja też chciałem coś dodać Nie słuchałaś Nie chciałaś słuchać Chciałem się dowiedzieć o Tobie wszystkiego Ale czy cokolwiek co powiedziałaś było prawdą? Czy była to maska? Jeżeli grałaś to jak mam Ci zaufać? Jeśli byłaś sobą to jak mam z Tobą być? Dzisiaj była nasza ostatnia randka! M
    1 punkt
  40. zastąpić siebie ciałem spożywając resztki codzienności chłonąc obrazy niczym czytnik pamięci a potem wyrzucać na bruk zdarzeń wszystkie głosy płynące z wewnątrz i nawet tama nie uchroni czasu co wije się myślą w księgach zamierzeń oddać komuś los to jak pozbyć się marzeń na stos z nim na stos niech umrze w sercach gwiazd i narodzi się w Tobie 2052021
    1 punkt
  41. Stać się BYTEMPrzemierzać czarną otchłań KOSMOSUPod postacią czystej energiiZ prędkością światłaZ sercem wypełnionym płynną czerniąTak nieprzeniknioną jak ta wokółMijać gwiazdy i sprawiaćBy przeze mnie płakałyOdnajdywać zamieszkałe światyI uwalniać je od ciężaru istnieniaMentalnego i materialnegoZamieszkujących je żywych istotTrwać tak i wypełniaćSwoje i ich przeznaczenieA gdy wszystko się już dokonaZasnąćUtulonym przez ciszęCzarnej otchłaniKOSMOSU
    1 punkt
  42. Inspiracją do wiersza jest kompozycja "Alegoria gramatyki" Laurenta do la Hyre z 1650 roku. Dama skupiona wielce, pokarm podaje z gracją i umiarem widocznymi w ruchach. Wyzwolona sztuka, nauki fundament, szukać sposobu na piękne mówienie. Poprawna mowa i pismo idzie z doświadczenia. Mistrzostwem tchnie przeszłość, teksty starożytnych. Pielęgnuj z troską umysły młode, świeże, dostarczaj pożywki uważnie, jak roślinom wody.
    1 punkt
  43. przeklęty światła to rozczynił czar rosa na udach kroplami stała w ustach pierwszy we mnie drugi wrzałam w nadrzeczywistości przenikało czułam obejmowałeś dłońmi moje maleńkie piersi pod czarne podeszłam znamię tych ciężkich myśli nie udźwignie woda ani wiatr ognia trzeba tonę
    1 punkt
  44. Porzuciła róże herbaciane na peronie Zrudziałe. Jakby truciznami nasączone. Stał obok. Ochronił je przed wdeptaniem w bruk. Na jednej przeliczył zerwane płatki. Wróżyły dziewczynie - kocha luby, czy nie kocha? Jak dociec, skąd wiedzieć? Spojrzał na oddalający się pociąg. Nie napotkał jej wzroku. Wdychał ostatki woni z bukietu. Kwiaty wypełniły swą powinność. Jakby nasączone trucizną. Upadły razem z nim. Ona nie kochała.
    1 punkt
  45. Nie wierzę, że poezję mogą pisać atomy a neurony lustrzane roztkliwiać odbiorców nie dostrzegam w sobie zwykłego hominida protestuję przeciwko złudzeniu mego ego Nie chcę się zgodzić z tym, że mnie nie ma że nie piszę tych sylab w neurotycznych odruchach że moja determinacja zdeterminowana a ja tylko jestem swym obserwatorem Gdy wątpię w swą niewiarę, zaczynam się kurczyć miłość ma jak para unosi się w chmury marzenia już nie moje, zmieniają właściciela a wszystkie me poglądy wypadają mi z ust Już nie szukam cierpliwie miejsca narodzenia by spytać się położnej, dokąd dalej biec teraz chodzę po cmentarzach i wołam nadzieję by usłyszeć, że nie zdechnę niczym każdy pies
    1 punkt
  46. pod pałacem nadgryzam dzień pierwszy kęs o smaku deszczu przykryty chmurą ociemniałym spojrzeniem miasta marzenia gdzieś na kolejnej stronie we wstępie kilka uwag o życiu i raju zakochanym w Bogu zero pragnień zero cukru dbam o każdą pulsującą chwilę odmawiam piwa o smaku dzielnicy i nowennę pompejańską z zagubionym tylko pozostały rowery mknące ku zielonym światłom powiewają majowe flagi cień kwiatu przebija się przez kamień
    1 punkt
  47. Gdy ogień dogasa i pada deszcz Dym czarny się kłębi i szczypie w nos Gorące iskierki unoszą się I ziębną choć w locie się jeszcze tlą Gdy ogrzać przy ogniu ciału się chce Przy boskim ognisku tańczących ciem I goni w majakach dotyka brzeg Wnet pamięć przywodzi bolesny dzień Gdy w chwili ostatniej widziała dom Był pewny stateczny - zamek ze skał Tak nagle na pięcie obrócił w proch Budowle tworzoną w wysiłku i łzach 29.04.2021 r.
    1 punkt
  48. Nie bój się po ciemnej stronie była nie raz może nie tak daleko może nie aż tak ciemnej mrok zna doskonale porusza się w nim dosyć ospale ugrzęzła beznadziejnie znowu wygląda miernie pragnie tego mroku tej czarnej woalki nie szuka już wyjścia oddaje życie bez walki 28.04.2021 r.
    1 punkt
  49. Gromem wszcząłem deszcz mój wiosną Potem splotłem deszcz mój z latem Liścia dałem mu jesienią Zimą zamarzł pękł i zginął
    1 punkt
  50. Jestem pewien, że nie wiem — wcześniej sprzedawałem damskie obuwie i motocykle.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...